Profesor na kolanach

Najprościej było trochę zboczyć z drogi, udać, że się nie zauważyło lub przejść obojętnie, bo przecież praca czeka! Profesor Jurkiewicz przyznał, że przez chwilę miał takie myśli, ale nagle zobaczył kątem oka swojego szefa prof. Wencla padającego na oba kolana przed Najświętszym Sakramentem!

W sobotę 29 lipca odbył się pogrzeb śp. prof. Tadeusza Wencla twórcy i pierwszego kierownika Katedry i Kliniki Neurochirurgii Śląskiej Akademii Medycznej. Profesor Wencel był także aktywnym społecznikiem. W odrodzonej Izbie Lekarskiej pełnił funkcję przewodniczącego Naczelnego Sądu Lekarskiego I kadencji a w latach 2006-2010 był członkiem Głównej Komisji Rewizyjnej Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich (KSLP). W Oddziale śląskim KSLP był członkiem Zarządu i delegatem na Walne Zgromadzenie KSLP. Miałam szczęście współpracować z Nim w Katolickim Stowarzyszeniu Lekarzy Polskich, a wcześniej znałam Go jako mojego nauczyciela akademickiego. Pamiętam Jego spokój, życzliwość i – zaznaczę to mocno– pokorę. Dla mnie, młodej wtedy lekarki, zaszczytem była współpraca z Profesorem a On nigdy nie dawał odczuć swojej wyższości. Gdy dowiedziałam się o śmierci Pana Profesora i dacie pogrzebu czułam, że muszę tam być! Mimo czasu urlopowego udało się zorganizować poczet sztandarowy ze sztandarem Oddziału Śląskiego KSLP, a Mszę świętą koncelebrował asystent kościelny naszego oddziału ks. dr Michał Orlik. Wiele ciepłych i ważnych słów można by powiedzieć o Profesorze, a ja chciałabym opowiedzieć o zdarzeniu, które przypomniałam sobie zaraz po otrzymaniu wiadomości o śmierci Profesora i było ono obecne w moich myślach także w czasie mszy pogrzebowej.

Na jednym z Walnych Zgromadzeń KSLP w Zakopanem nasz oddział zgłosił kandydaturę Pana Profesora do Głównej Komisji Rewizyjnej. W uzasadnieniu trzeba było przedstawić sylwetkę kandydata, co uczniłam. Następnie zabrał głos prof. Jerzy Jurkiewicz z Warszawy. Myślałam, że zgłosi kolejnego kandydata ze swojego oddziału, ale on poprosił o możliwość uzupełnienia uzasadnienia naszej kandydatury. Wspominał lata, gdy pracował na Śląsku, także w Klinice Neurochirurgii w Katowicach, której szefem był Profesor Wencel. Pewnego dnia przechodzili razem korytarzami kliniki, omawiając konsultowanego właśnie pacjenta, gdy ujrzeli idącego księdza z Najświętszym Sakramentem. Korytarz pełen ludzi, czasy komuny, lekarze spieszyli się… Najprościej było trochę zboczyć z drogi, udać, że się nie zauważyło lub przejść obojętnie, bo przecież praca czeka! Profesor Jurkiewicz przyznał, że przez chwilę miał takie myśli, ale nagle zobaczył kątem oka swojego szefa prof. Wencla padającego na oba kolana przed Najświętszym Sakramentem! Oczywiście zrobił to samo! Trochę kłopotów było, takie czasy… Ale dając po latach świadectwo bezkompromisowej postawy prof. Wencla stwierdził, że było warto!

To świadectwo złożone na spotkaniu lekarzy z całej Polski było wielokrotnie dla mnie (a myślę, że także dla wielu) umocnieniem. Gdy w czasie mszy pogrzebowej kaznodzieja wspominał zwykłą, parafialną pobożność Zmarłego, ja miałam przed oczami scenę sprzed lat z Zakopanego, wzruszenie, które było udziałem wszystkich obecnych i w uszach brzmiały mi oklaski, jakimi uhonorowano prof. Wencla. I byłam spokojna, że Profesor jest już szczęśliwy w objęciach Tego, Któremu przed laty nie wstydził się oddać czci.

Barbara Kopczyńska

foto: doxa.fm