Agregator kanałów

Rośnie przemoc wobec chrześcijan w Afryce

Katolicka Agencja Informacyjna - 3 godziny 46 minut temu
„Rośnie przemoc wobec chrześcijan w Afryce” – stwierdził kard. Dieudonné Nzapalainga i dodał, że ataki wymierzane są w kapłanów przy ołtarzu, w katechistów oraz w zwykłych wierzących. Zdaniem arcybiskupa Bangi wzrost agresji spowodowany jest brakiem stabilności politycznej.

Chociaż większość ataków skierowana jest przeciwko katolikom, dotykają one również przedstawicieli innych wyznań. W Nigerii porwano niedawno ewangelickiego pastora z córkami i parafianami. W Republice Środkowoafrykańskiej 77-letniej hiszpańskiej zakonnicy poderżnięto gardło. W Mozambiku jeden z misjonarzy zmarł po zaatakowaniu go nożem. Uważa się, że obecnie najbardziej niebezpiecznym krajem na kontynencie afrykańskim jest Burkina Faso. Na północy kraju pięć osób zginęło pod koniec kwietnia w ataku na kościół protestancki, w tym pastor i dwaj jego synowie. W połowie maja napastnicy zabili kilku wiernych podczas Mszy i procesji maryjnej. Kapłan zginął przy ołtarzu.

Jeden z imamów Ismael Tiendrebeogo, angażujący się w dialog międzyreligijny wskazuje, że obok chrześcijańskiego duchowieństwa i wierzących, również muzułmańscy imamowie zostali celowo zabici kilka miesięcy temu.

Zdaniem konsultanta ds. Afryki katolickiej organizacji Missio na pograniczu Burkina Faso i Mali dochodzi nie tyle do wojny religijnej, co bardziej do konfliktu pomiędzy różnymi nurtami islamu. Wahabizm, surowa tradycjonalistyczna interpretacja islamu sunnickiego, który jest najpotężniejszy w Arabii Saudyjskiej, odgrywa tutaj szczególną rolę i nadal chce się rozprzestrzeniać.

Ekwador Małżeństwa homoseksualne niekonstytucyjne

W Republice Środkowoafrykańskiej główną rolę odgrywają z kolei ogromne interesy geostrategiczne. Rosja, Chiny i Francja chcą eksploatować ogromne zasoby naturalne kraju. Próbują to czynić pozbawiając miejscową ludność wymiernych korzyści z posiadanych dóbr. W tej sytuacji religia może sprzyjać budowaniu pokoju, ale traktowana instrumentalnie – zostanie wykorzystana jako siła prowadząca do wojny.

Wspomniany już kard. Nzapalainga bardzo angażuje się w dialog międzyreligijny, często wraz z przewodniczącym Rady Islamskiej w swoim kraju imamem Kobine Layamą. Uważają oni, że religia ma misję jednoczenia ludzi i powinna w konkretny sposób ją spełniać.

Spotkanie nuncjuszy z papieżem okazją do szczerej rozmowy

Katolicka Agencja Informacyjna - 3 godziny 53 minuty temu
Bilans zakończonego już spotkania nuncjuszy apostolskich z całego świata jest bardzo pozytywny – uważa kard. Pietro Parolin. Spotkanie z papieżem było okazją do szczerego dialogu również o sprawach bardzo delikatnych.

Dzieląc się z Radiem Watykańskim wrażeniami po tym spotkaniu, sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej zapewnia, że również przemówienie przekazane przez papieża nuncjuszom zostało przyjęte przez nich pozytywnie. Franciszek wytyka w nim postawy i zachowania, które powinny być obce watykańskiemu dyplomacie. Kard. Parolin uważa, że nie chodzi tu o naganę, lecz o pewną korektę, napomnienie. To samo odnosi się również do słów, które w sposób ewidentny odnoszą się do przypadku byłego nuncjusza w Stanach Zjednoczonych abp. Carla Marii Viganò. Franciszek przypomniał bowiem, że nuncjusze nie powinni krytykować papieża.

– Myślę, że jest to słuszne przypomnienie. Nie można oczekiwać jednomyślności. Są sprawy, o których można dyskutować, zgodnie z maksymą: in necessariis unitas, in dubiis libertas, in omnibus caritas – w rzeczach koniecznych jedność, w wątpliwych wolność, we wszystkim miłość. Ale skoro jesteśmy przedstawicielami papieża, to jemu bezpośrednio możemy powiedzieć to, co czujemy, że powinniśmy powiedzieć, z wielką wolnością. Myślę, że Ojciec Święty jest otwarty, gotowy wysłuchać komentarzy, obserwacji, refleksji na różne tematy. Ale jednocześnie powinniśmy dążyć do zachowania jedności, od której zależy skuteczność naszego działania w świecie. Tym bardziej będziemy skuteczni, im bardziej będziemy zjednoczeni w sprawach podstawowych. Dlatego my jako przedstawiciele papieża musimy trwać z nim w jedności, zgadzać się z jego nauczaniem. A to musi się przekładać konkretnie na szerzenie jego myśli i przesłania – podkreśla kard. Parolin.

Jutro poznamy “Instrumentum laboris” synodu biskupów dla Amazonii

Katolicka Agencja Informacyjna - 5 godzin 28 minut temu
Dokument roboczy zgromadzenia specjalnego Synodu Biskupów dla Amazonii zostanie opublikowany w przyszły poniedziałek – ogłosiło biuro prasowe Stolicy Apostolskiej. Spotkanie odbędzie się w dniach 6-27 października w Watykanie a jego tematem będzie: „Amazonia: nowe drogi dla Kościoła i na rzecz ekologii integralnej”. Tak zwane “Instrumentum laboris” jest podstawą i wytyczną dla obrad synodalnych.

Spotkanie biskupie zwołane przez papieża Franciszka jest z niecierpliwością oczekiwane, ponieważ ma ono na celu omówienie nowych form opieki duszpasterskiej na terenach z niewielką liczbą kapłanów. Ponadto synod zajmie się wzmocnieniem praw ludów tubylczych oraz sytuacją ekologiczna bogatego w gatunki i zasoby regionu dżungli w Ameryce Łacińskiej.

Dokument roboczy zostanie przedstawiony w poniedziałek przez sekretarza generalnego i podsekretarza Synodu Biskupów: kard. Lorenzo Baldisseri i bp Fabio Fabene. Treść dokumentu przedstawi argentyński jezuita ks. Humberto Miguel Yanez, teolog moralny na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie.

Instrumentum laboris jest owocem konsultacji nad dokumentem przygotowawczym, w tym z udziałem zainteresowanych episkopatów, poprzez sesje, spotkania, seminaria i konferencje. Dokument roboczy jest podzielony na trzy części, które dotyczą następujących tematów: głos Amazonii rozumiany jako wysłuchanie tego terytorium, ekologia integralna oraz Kościół o obliczu amazońskim. Celem tego tekstu jest przedstawienie sytuacji duszpasterskiej tych ziem i zainicjowanie nowych dróg skuteczniejszej ewangelizacji w Amazonii. Jednocześnie wspomniany dokument roboczy jest refleksją na temat problemu ekologicznego, dotyczącego tego regionu.

Ekwador Małżeństwa homoseksualne niekonstytucyjne

Dorzecze Amazonki zajmuje około 7,5 miliona kilometrów kwadratowych i rozprzestrzenia się na Brazylię, Boliwię, Kolumbię, Ekwador, Gujanę, Peru, Surinam, Wenezuelę i Gujanę Francuską jako departament zamorski Francji. W tych dziewięciu krajach żyje rdzenna ludność licząca ok. trzech milionów osób, złożona z około 390 różnych narodowości i plemion.

Kto otrzyma nagrodę dziennikarską “Ślad”?

Katolicka Agencja Informacyjna - 5 godzin 32 minuty temu
Tomasz Krzyżak, kierownik działu krajowego „Rzeczpospolitej”, Aneta Liberacka, założycielka i redaktor naczelna portalu Stacja 7 oraz Maciej Wierzyński, dziennikarz i publicysta TVN24 są w tym roku nominowani do Nagrody Dziennikarskiej „Ślad” im. bp. Jana Chrapka. Nazwisko Laureata „Śladu” 2019 poznamy w poniedziałek 17 czerwca.

Zgłoszenia kandydatów do Nagrody napłynęły z kilkunastu redakcji mediów krajowych i polonijnych. Kapituła Nagrody spośród 15 kandydatów nominowała trzy osoby.

Tomasz Krzyżak, publicysta, kierownik działu krajowego „Rzeczpospolitej” został nominowany za “niezależność i odwagę w podejmowaniu tematów trudnych, w tym dotyczących Kościoła i religii, oraz formułowanie opinii w sposób, który nikogo nie obrażając, zmusza do refleksji i debaty publicznej”.

Aneta Liberacka, założycielka i redaktor naczelna multimedialnego portalu Stacja7 oraz inicjatorka Akademii Dziennikarskiej – “za ciekawe przedstawianie obrazu współczesnego Kościoła i tematyki religijnej w internecie i mediach społecznościowych oraz za komunikatywny i pozbawiony emocji język dyskusji o sprawach wiary”.

Maciej Wierzyński, dziennikarz i publicysta TVN24, ekspert spraw międzynarodowych i autor magazynu „Horyzont” emitowanego na antenie TVN24 – “za poszerzanie horyzontów myślowych Polaków na sprawy dziejące się poza naszymi granicami, promocję debaty publicznej wolnej od populizmu oraz osobistą postawę etyczną inspirującą od kilku dekad kolejne generacje dziennikarzy”.

Laureata Nagrody „Ślad” 2019 poznamy podczas Gali, która odbędzie się w poniedziałek 17 czerwca o godz. 18.00 w Domu Arcybiskupów Warszawskich.

Święty Krzyż Oblaci nie zgadzają się z insynuacjami OKO.press

Kapituła Nagrody Dziennikarskiej „Ślad” im. bp. Jana Chrapka postanowiła w tym roku przyznać także Nagrodę Specjalną. Otrzyma ją śp. Piotr Pawłowski (1966–2018), działacz społeczny, założyciel i prezes Fundacji Integracja, wieloletni redaktor naczelny magazynu „Integracja” oraz portalu niepełnosprawni.pl.

Nagroda Dziennikarska „Ślad” im. bp. Jana Chrapka przyznawana jest od 2002 r. Laureatami jej dotychczasowych edycji byli kolejno: Ewa K. Czaczkowska, Grzegorz Polak, Stefan Wilkanowicz, ks. Jerzy Szymik, Marek Zając, Szymon Hołownia, ks. Marek Gancarczyk, ks. Kazimierz Sowa, Anna Gruszecka, Tomasz Królak, Jacek Moskwa, Krzysztof Ziemiec, ks. Jan Kaczkowski, Piotr Żyłka, Tomasz Rożek, Alina Petrowa-Wasilewicz, Brygida Grysiak i ks. Andrzej Draguła.

Patronem nagrody jest bp Jan Chrapek (1948–2001), człowiek mediów i przyjaciel środowiska dziennikarskiego. Był on członkiem zgromadzenia księży michalitów, doktorem teologii, wybitnym duszpasterzem i znanym naukowcem w zakresie współczesnych mediów. Studiował w Lublinie i Louvain. W latach 1983–1986 byt redaktorem naczelnym miesięcznika „Powściągliwość i Praca”, w okresie 1986–1992 był przełożonym generalnym zgromadzenia księży michalitów. Autor licznych publikacji z zakresu teologii pastoralnej, zwłaszcza środków społecznego przekazu, m.in. „Recepcja programów TV przez młodzież” i „Kościół a media”. Przez wiele lat wykładał na Uniwersytecie Warszawskim. Od 1992 do 1994 r. był biskupem pomocniczym drohiczyńskim, w latach 1994–1999 biskupem pomocniczym toruńskim. Od 1999 roku do swojej tragicznej śmierci w wypadku samochodowym – biskup radomski.

W tym roku po raz pierwszy organizacją Gali Nagrody „Ślad” zajmuje się Stowarzyszenie na rzecz Nagrody Dziennikarskiej „Ślad” im. bp. Jana Chrapka, powołane przez członków Kapituły Nagrody „Ślad”.

Państwo bogatsze dzięki Kościołowi o 1,3 mld euro

Katolicka Agencja Informacyjna - 7 godzin 56 minut temu
1 mld 386 mln euro generuje dla państwa działalność Kościoła w Hiszpanii. To pięć razy więcej niż otrzymuje dzięki dobrej woli podatników. Sprawozdanie ekonomiczne Episkopatu Hiszpanii za rok 2017, przedstawione w ramach polityki transparentności, audytowała firma Price Water House Cooper.

W 2017 r. Kościół w Hiszpanii otrzymał z odpisów podatkowych 223 mln euro, co stanowi jedynie 24 proc. jego budżetu, ponieważ utrzymuje się przede wszystkim dzięki dobrowolnym ofiarom wiernych. Wyniosły one 320 mln euro, co stanowi 34 proc. budżetu. 13 proc. (122 mln) pochodzi z różnego rodzaju działalności gospodarczej.

Sprawozdanie ukazuje, że tylko na polu dóbr kultury Kościół przynosi państwu 3 proc. PKB. Ponadto tworzy bezpośrednio lub pośrednio ponad 220 tys. miejsc pracy, nie licząc okresowych zatrudnień podczas świąt czy Wielkiego Tygodnia. Z kolei na polu edukacji dzięki Kościołowi państwo zaoszczędza ponad 3 mld 320 mln euro. W tym sektorze zatrudnia on blisko 130 tys. osób. Łącznie dzięki Kościołowi pracę ma w Hiszpanii ponad pół miliona osób.

Kolejnym ważnym elementem jest działalność charytatywna. Kościół prowadzi ponad 9 tys. ośrodków charytatywnych, w których pomoc otrzymało blisko 4,5 mln osób, m.in. bezdomni, imigranci, narkomani czy ofiary przemocy. Największym prestiżem cieszy się Caritas i Manos Unidas. Obydwie organizacje przeznaczyły ponad 400 mln euro na różnego rodzaju projekty w kraju i za granicą.

Ekwador Małżeństwa homoseksualne niekonstytucyjne

„Każde otrzymane euro przynosi kolejne 2,5. Kościół zaoszczędza państwu miliony euro”, podkreśla Fernando Giménez Barriocanal z konferencji episkopatu Hiszpanii. Gdyby Kościół był jednym z regionów autonomicznych w Hiszpanii, to biorąc pod uwagę „wartość ekonomiczną jego działalności pomocowej” zająłby trzecie miejsce w kraju, podkreśla firma PriceWater House Cooper, która dokonała audytu sprawozdania.

Wyniki sprawozdania pokazują, że wbrew medialnym, często wypaczonym przekazom, Kościół nie tylko nie żyje kosztem państwa, ale wręcz przeciwnie: zaoszczędza państwu miliony euro i tworzy tysiące miejsc pracy. Jest obecny tam, gdzie państwo z różnych powodów nie dociera.

Blisko 500 osób wzięło udział w rowerowym rajdzie papieskim

Katolicka Agencja Informacyjna - sob., 06/15/2019 - 23:56
Blisko 500 osób wzięło udział w rowerowym X Sandomierskim Rajdzie Papieskim, który odbył się 15 czerwca na 43 – kilometrowej trasie Sandomierz – Baranów Sandomierski. Organizowany jest on co roku z inicjatywy bp. Krzysztofa Nitkiewicza dla uczczenia wizyty św. Jana Pawła II w Sandomierzu.

Przy sandomierskim Ratuszu uczestników rajdu powitali: burmistrz Marcin Marzec i zasłużony dla polskiego kolarstwa Tadeusz Mytnik. W Tarnobrzegu witał ich prezydent Dariusz Bożek. Wszystkim rowerzystom błogosławieństwa udzielił bp Krzysztof Nitkiewicz, który również wyruszył na trasę.

– Jak co roku wspominamy odwiedziny Sandomierza przez św. Jana Pawła II, a jednocześnie uświadamiamy sobie, że jesteśmy jedną rodziną, jedną wspólnotą diecezjalną, która pozostaje otwarta na inne społeczności, bo w tym rajdzie jadą nie tylko nasi diecezjanie, ale także ludzie z całej Polski. Z drugiej strony to wydarzenie służy popularyzacji naszego miasta, regionu i diecezji – podkreślał ordynariusz.

Na starcie wraz z uczestnikami, będącymi w bardzo szerokim przydziale wiekowym, od młodzieży po starszych, zameldowali się m.in.: Kazimierz Stafiej, wielokrotny mistrz Polski, Mieczysław Nowicki, medalista olimpijski, Tadeusz Mytnik, medalista olimpijski i mistrzostw świata oraz Zbigniew Piątek, olimpijczyk i wielokrotny mistrz Polski. Obecny był również poseł Marek Kwitek.

Przybyło wiele rodzin, które na rowerową wyprawę wybrały się wraz z dziećmi. Dopisali także księża, klerycy z rektorem seminarium duchownego, grupy parafialne oraz amatorskie zespoły rowerzystów.

Rowerowa trasa przebiegła przez Koćmierzów, Tarnobrzeg, Dąbrowicę, Skopanie z metą przy kościele parafialnym w Baranowie Sandomierskim. Kolarze przejechali najpierw przez sandomierski Rynek Starego Miasta, następnie mostem przekroczyli Wisłę i pojechali malowniczą trasą w kierunku Tarnobrzega. Tu mogli odpocząć i zaspokoić pragnienie przy klasztorze ojców dominikanów.

W Dąbrowicy i w Baranowie Sandomierskim zostali ugoszczeni przez księży proboszczów i parafian. Na zakończenie rajdu jego najmłodsi i najstarsi uczestnicy otrzymali nagrody ufundowane przez Wydawnictwo Diecezjalne w Sandomierzu. Uczestnicy mieli zapewnioną opiekę medyczną, serwis techniczny oraz byli pilotowani przez patrole policyjne.

Kolarz Kazimierz Stafiej, podkreślał, że stara się, co roku uczestniczyć w tym rajdzie, gdyż podczas wspólnej jazdy panuje wspaniała atmosfera.

– Taki rajd to okazja do wspólnego spotkania, aktywnego wypoczynku i poznania okolicy. Jako zawodowi kolarze, chętnie uczestniczymy w takich zjazdach, bo jest to dobra okazja, aby promować kulturę fizyczną, kolarstwo i taki sposób spędzania czasu – podkreślał wielokrotny reprezentant Polski.

Kolarz Zbigniew Piątek zawsze chętnie przybywa na zaproszenie organizatorów i cieszy się, że rajd jest kontynuowany, bo pozwala wspólnie spędzić dzień na sportowo i w dużej grupie osób.

– Tutaj nie ma ścigania, ale wspólna jazda, która umacnia relacje i pozwala poznać naprawdę piękną okolicę. Cieszy duża ilość osób młodych, a nawet dzieci wraz z rodzicami, które chcą wspólnie spędzić czas i się integrować. Cieszę się, że mogłem dołączyć do tak fajnej wielkiej rodziny kolarskiej – podkreślał utytułowany kolarz.

– Jestem po raz piąty na rajdzie. Przyjechaliśmy z grupą przyjaciół z Gorzyc. Dopisuje nam wspaniała pogoda. Zamierzamy także wrócić na rowerach do domów. – poinformowała uczestniczka Julia. – Jesteśmy na rajdzie całą rodziną. Jest to wspaniała inicjatywa i świetnie wspólnie spędzony czas. Każdego roku docieramy do innego miejsca i w ten sposób możemy poznać okolicę – podkreślał uczestnik pan Zbigniew.

Sandomierski Rajd Papieski zainicjował bp Krzysztof Nitkiewicz i odbywa się on w rocznicę pobytu św. Jana Pawła II w diecezji sandomierskiej. Dziesiąta edycja imprezy potwierdziła, że cieszy się ona wielkim zainteresowaniem i co roku na starcie stają rowerzyści niemal z całej diecezji.

Odpust Kaszubski w Polanowie

Katolicka Agencja Informacyjna - sob., 06/15/2019 - 23:42
Po raz piąty miłośnicy Kaszub wspięli się na Górę Polanowską z hymnem Matki Bożej Bramy Niebios na ustach. Poświęcono figurę misjonarza Pomorza, tańczyły obrazy, wciągano tabakę. – Wracamy na nasze dawne tereny, by krzewić tutaj tę kulturę. To jest przecież historia całych Kaszub – mówi Jerzy Kreft, prezes oddziału kolbuckiego Zrzeszenia Kaszubsko–Pomorskiego.

Odpust Kaszubski zgromadził 15 czerwca tłumy wiernych przy figurze św. Ottona w Polanowie. Drewnianą – i zniszczoną upływem czasu – figurę poświęconą w 2010 roku przez arcybiskupa Bambergu Ludwiga Schicka, zastąpiła w tym roku nowa, kamienna, ufundowana przez lokalny samorząd.

Tuż przed jej poświęceniem, którego dokonał obecny na uroczystości biskup senior Paweł Cieślik, o. Janusz Jędryszek, pustelnik i gospodarz kaplicy na Górze Polanowskiej, przekonywał zebranych, dlaczego należy upamiętniać misję tego świętego ewangelizatora. – Św. Otton przybył na Pomorze w 1124 roku. Z misją chrystianizacji przemierzał je wzdłuż i wszerz: od Kamienia Krajeńskiego po rzeki Łebę i Noteć. W wyniku misji ewangelizacyjnej święte góry pomorskie: Chełmska, Rowokół i Polanowska, zmieniły charakter z pogańskich na poświęcone Matce Bożej – wyjaśniał. – Warto przywrócić świadomość, że św. Otton jest patronem Pomorza i że on oraz inni święci przemierzali ziemię pomorsko–kaszubską.

Po poświeceniu figury powtórzono zainicjowany przed rokiem spektakularny taniec obrazów – feretronów. Tym razem już nie dwa lecz trzy dwustronne obrazy – Matki Bożej z Kartuz, Nawiedzenia św. Elżbiety z Przodkowa i św. Jana Pawła II – z gracją skłaniały się, obracały i tańczyły.

Następnie pielgrzymi ze śpiewem i modlitwą różańcową ruszyli z procesją na szczyt Góry Polanowskiej. Ponieśli ze sobą relikwie św. Jana Pawła II. Biskup Cieślik towarzyszył procesji jadąc bryczką. Tam, w przedsionku kaplicy Matki Bożej Bramy Niebios, przewodniczył Mszy św. sprawowanej z liturgią słowa w języku kaszubskim. A na koniec, zgodnie z kaszubską tradycją gościnności, poczęstowano go tabaką.

Odpust kaszubski to potężna dawka kaszubszczyzny. Kilka godzin świętowania było okazją do prezentacji kaszubskiej kultury, strojów, języka, kuchni i muzyki. Ale Kaszubi chcą to robić, bo jak zaznacza Jerzy Kreft, prezes oddziału kolbuckiego Zrzeszenia Kaszubsko–Pomorskiego, należy wspomóc tych braci Kaszubów, którzy mieszkają wokół świętej Góry Polanowskiej. – Do czasu, gdy germanizacja zrobiła swoje, Kaszuby ciągnęły się od Wisły do Odry, i dalej. Teraz wracamy na nasze dawne tereny, by krzewić tutaj tę kulturę. To jest przecież historia całych Kaszub – powiedział mieszkaniec Kolbud, z których do Polanowa pielgrzymowało z nim tego dnia 50 osób.

Jak podkreśla o. Jędryszek, Kaszubi coraz częściej zaglądają w te okolice, odwiedzają kaplicę na Górze Polanowskiej. – I nie tylko to. Ludność, która napłynęła na te ziemie po wojnie, utożsamia się z tą kulturą. Wystarczy spojrzeć np. na zespoły ludowe ziemi Polanowskiej, których członkowie, nie będąc Kaszubami, jednak przywdziewają stroje kaszubskie. Ponadto w dwóch szkołach gminy polanowskiej uczniowie uczą się języka kaszubskiego – mówi.

Pierwszy Odpust Kaszubski odbył się w 2015 roku jako zaproszenie franciszkanina o. Janusza Jędryszka, pustelnika z Góry Polanowskiej, do przywracania w świadomości kaszubskiej istnienia świętych gór Pomorza: Rowokół, Polanowskiej i Chełmskiej.

Papież na pogrzebie nuncjusza: życie uczy nas pożegnań

Katolicka Agencja Informacyjna - sob., 06/15/2019 - 21:16
Papież Franciszek przewodniczył dzisiaj rano w bazylice watykańskiej uroczystościom pogrzebowym abp. Léona Kalengi Badikebele, nuncjusza apostolskiego w Argentynie, który zmarł nagle w ubiegłą środę w Rzymie. W Mszy uczestniczyli przedstawiciele papiescy z całego świata.

Franciszek zwrócił uwagę, że powiedzieć bratu „żegnaj” oznacza pozwolić mu odejść do Boga. Oznacza oddać go w ręce Pana, które są najpiękniejsze, ponieważ wyciągnięte do nas z miłością. Papieska homilia była poświęcona pożegnaniu pasterza ze swoją trzodą. On żegna się najpierw poprzez swoje świadectwo życia oraz poprzez swoje posłuszeństwo Bogu. Pożegnanie to także oderwanie od dóbr materialnych i od światowości. Pasterz, który odchodzi, powierza innym zadanie czuwania, przewodzenia w drodze.

Franciszek wskazał, że pożegnanie pasterza jest również profetyczne, ukazuje drogę, wskazuje, jak bronić stada oraz być czujnym. Pasterz żegna się polecając innych w modlitwie, powierza ich samemu Bogu. Pożegnanie pasterza jest również wypełnione nadzieją na spotkanie. Rozstanie pozostaje tylko prowizoryczne i czasowe.

„Mówiła o tym duchowość, przynajmniej my uczyliśmy się tego w nowicjacie, że całe życie jest drogą, na której uczymy się umierania. To miało znaczenie w duchowości XX w., która była właśnie taka… Ale lubię powtarzać: życie uczy nas pożegnań. Bardzo ważne jest, aby uczyć się pożegnań. Trzeba widzieć, jak żegnają się pasterze, jak to czyni Jezus, jak apostoł Paweł, jak wielu innych, jak Leon, wszyscy, żegnają się. Także my możemy się tego uczyć, czynić kolejne kroki na tej drodze pożegnań, małych pożegnań poprzez zmiany misji, i wielkiego pożegnania na końcu. Niech Pan udzieli nam wszystkim tej łaski: uczenia żegnania się. Jest ono Jego łaską” – zaznaczył papież.

Arcybiskup Ryś posłał oazowiczów

Katolicka Agencja Informacyjna - sob., 06/15/2019 - 21:07
– Ten Jezus, w którym nie ma „tak” i „nie” mówi dziś do nas: to jest zasada, która was obowiązuje – żyjcie: tak-tak, nie-nie. Nie chodzi tylko o to, co mówimy, ale o to, jak żyjemy – mówił do oazowiczów abp Grzegorz Ryś. Dziś przed południem w parafii p.w. N.M.P. Królowej Polski w Łodzi metropolita łódzki przewodniczył Mszy świętej, która zgromadziła moderatorów i animatorów Oaz z archidiecezji, które w czasie tegorocznych wakacji odbywać się będą na terenie całej Polski.

Odwołując się dzisiejszej ewangelii abp Ryś zauważył: “w języku Biblii prawda jest cechą osoby. Człowiek jest prawdziwy, albo jest fałszywy. Kiedy człowiek jest prawdziwy? Wtedy, kiedy tak znaczy tak, a nie znaczy nie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mego głosu – mówi Jezus. Nie mówi, każdy kto mówi prawdę – słucha mego głosu, ale każdy, kto jest z prawdy! (…) Prawda wyklucza w nas jakąś połowiczność. Wyklucza z nas jakieś podwójne życie”.

– Kiedy przezywamy rekolekcje, staje przed naszymi oczami to, w których miejscach swojego życia, swojego człowieczeństwa, nie jesteśmy spójni, gdzie nie ma w nas prawdy. Gdzie postępujemy inaczej, niż by oznaczały nasze deklaracje. Przeżywamy rekolekcje modląc się do Ducha Świętego, aby zebrał nas jakoś w całość, by przywrócił nam wewnętrzną jedność, byśmy byli wewnątrz scaleni, byśmy byli tak-tak, nie-nie. Byśmy nie tylko mówili w ten sposób, ale byśmy tacy byli – podkreślił arcybiskup.

Metropolita łódzki przypomniał także o przypadającej w tym roku 40. rocznicy powstania Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, której założycielem jest sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki. – Krucjata Wyzwolenia Człowieka, to jest niezwykły dar dla Kościoła w Polsce. Wiecie, że Blachnicki za ten dar płacił całym sobą. Kiedy został wsadzony do więzienia, to jako powód podano, że jest to odwet za jego akcję teźwościową. Kiedy zaczynał ruch trzeźwościowy na Śląsku – mówią o tym historycy – to był jedyny moment w powojennej Polsce, kiedy spożycie alkoholu realnie spadło. Spadło na tyle znacząco, że Blachnickiego uznano za niebezpiecznego dla skarbu państwa i wsadzono go do więzienia. On nie mówił, ale płacił samym sobą – zauważył kaznodzieja.

Kończąc homilię, abp Ryś życzył wszystkim: “aby te wakacyjne rekolekcje uczyniły was prawdziwymi. Byście trwali w tej prawdzie, która was wyzwoli. Życzę byście byli siewcami wolności dookoła siebie. Byście przekazywali to, co sami przeżyliście. To potrzebne jest wam, ale tego też potrzebuje łódzki Kościół” – zakończył.

Przed błogosławieństwem arcybiskup wręczył każdej z ekip oazowych zapaloną świecę, która będzie towarzyszyła uczestnikom tegorocznych rekolekcji wakacyjnych. Następnie metropolita łódzki odmówił nad wszystkimi organizatorami tegorocznych Oaz modlitwę posłania.

Papieskie przesłanie do trynitarzy

Katolicka Agencja Informacyjna - sob., 06/15/2019 - 21:04
Na potrzebę ciągłego, pokornego i cierpliwego towarzyszenia młodym zwrócił uwagę papież w przemówieniu skierowanym do członków Zakonu Trójcy Przenajświętszej, zwanego trynitarzami. Przyjął ich na audiencji z okazji kapituły generalnej zakonu, która odbywa się w Rzymie.

Franciszek odwołał się do tematu kapituły, którym jest duszpasterstwo ludzi młodych oraz powołań. Przyznał, że dziś jest to trudne pole ewangelizacji, gdyż nie zawsze łatwo jest wejść w język, kulturę i myślenie młodych. Do tego dochodzi jeszcze wszechobecna kultura pustki i relatywizmu, gdzie wielkie tematy dotyczące życia straciły na wartości.

Pomimo tych trudności – wskazał papież – jest wielka liczba młodych, którzy szukają pełni sensu życia oraz z pasją kochają Jezusa i ludzi. Nawet ci, którzy o tym nie mówią szukają szczęścia, miłości, a więc pragną Boga, trzeba tylko uporządkować ich sposób myślenia i działania oraz nadać im odpowiedni kierunek. Dlatego Franciszek wezwał trynitarzy do kreatywności, aby pomogli młodym w rozeznawaniu powołania.

Aby móc zrealizować to zadanie, trzeba być blisko młodych oraz im towarzyszyć. „Bliskość jest jedyną rzeczą, która może zagwarantować – mówiąc ewangelicznie – owocną relację z młodymi. Otwórzcie wasze domy i wspólnoty dla młodych, aby mogli dzielić z wami modlitwę, braterstwo, ale przede wszystkim otwórzcie dla nich wasze serca – zachęcał trynitarzy Ojciec Święty. – Niech poczują się kochani, takimi jakimi są. Bądźcie dla nich starszymi braćmi, z którymi można porozmawiać, którym będą mogli zaufać. Słuchajcie ich, dialogujcie z nimi, wspólnie rozeznawajcie. To prowadzi do zmęczenia, ale ono jest ceną, którą płacimy. Niech czują, że naprawdę ich kochacie i dlatego możecie zaproponować im wysoko zawieszoną poprzeczkę miłości, jaką jest świętość, droga życia chrześcijańskiego pod prąd, tak jak błogosławieństwa”.

Franciszek zaznaczył, że w duszpasterstwie ludzi młodych konieczne jest także wychodzenie do każdego z nich, nawet do tych, którzy wydają się być daleko i nie są zainteresowani. Stąd potrzeba wychodzenia z utartych schematów oraz cierpliwości i wytrwałości. Zadaniem duszpasterzy jest siać, a wzrost daje Pan, owoce zaś, być może, będą zbierali inni. „Oby wasze duszpasterstwo młodzieżowe było dynamiczne, zaangażowane, radosne, bogate w nadzieję, zdolne do ryzykowania i zawsze pełne Boga, którego młodzi potrzebują najbardziej, aby zaspokoić pragnienie pełni” – podkreślił papież.

Ponad 600 zawodników na XIII Parafiadzie

Katolicka Agencja Informacyjna - sob., 06/15/2019 - 20:52
Ponad 600 zawodników bierze udział w odbywającej się dziś w Inowrocławiu XIII Parafiadzie Archidiecezji Gnieźnieńskiej. „To nie tylko sportowa rywalizacja, ale także integracja i przede wszystkim dobra zabawa” – mówi ks. Radosław Kaźmierski, diecezjalny duszpasterz sportu.

Parafiada odbywa się po raz trzynasty, po raz pierwszy jednak zorganizowano ją nie w majowym jak dotąd, ale w czerwcowym terminie. Do Inowrocławia przyjechały drużyny i zawodnicy z całej archidiecezji gnieźnieńskiej, w sumie ponad 600 osób. Startują w kilkunastu konkurencjach sportowych, ale nie tylko.

„Parafiada to trzy rzeczywistości – sport, muzyka i wiedza. W ramach pierwszej przygotowaliśmy kilkanaście konkurencji indywidualnych i drużynowych. Muzyka to dobrze znany z poprzednich edycji Festiwal Piosenki Religijnej. Wiedza zaś to zmagania intelektualne adresowane w tym roku po raz pierwszy nie do wszystkich, ale do młodzieży przygotowującej się do sakramentu bierzmowania” – wyjaśnia ks. Radosław Kaźmierski.

Rozgrywki w poszczególnych dyscyplinach odbywają się na różnych inowrocławskich obiektach sportowych. Zawodnicy udali się tam po porannej odprawie i uroczystym otwarciu parafiady na Stadionie Miejskim im. Inowrocławskich Olimpijczyków. Wśród rozgrywek zespołowych jest m.in.: piłka siatkowa, streetball, piłka nożna i wielobój parafialny. Zawodnicy zmierzą się także na pływalni, ściance wspinaczkowej, bieżni i podczas biegów przełajowych. Z myślą o starszych przygotowano także zawody nornic walking.

„Mamy drużyny, które zgłosiły się po raz pierwszy, mamy też takie, które w parafiadzie już uczestniczyły. Cieszy szczególnie udział małych parafii” – dodaje ks. Kaźmierski.

Rywalizacja zakończy się popołudniu. Oficjalne zakończenie parafiady będzie miało miejsce w Teatrze Letnim, gdzie na finał zaprezentują się zespoły i wokaliści biorący udział w Festiwalu Piosenki Religijnej. Wręczone zostaną także Puchary Prymasa Polski i Prezydenta Miasta Inowrocławia oraz nagrody ufundowane przez biskupów i kapłanów archidiecezji gnieźnieńskiej. To przede wszystkim sprzęt sportowy o łącznej wartości ponad 4 tysięcy złotych. Nagrody rzeczowe będą też losowane wśród wszystkich zawodników.

Parafiadę organizują: Miasto Inowrocław, archidiecezja gnieźnieńska, Ośrodek Sportu i Rekreacji w Inowrocławiu, Miejski Związek Towarzystwa Krzewienia Kultury Fizycznej,
Kujawskie Centrum Kultury oraz Duszpasterstwo Sportu Archidiecezji Gnieźnieńskiej.

Szósta rocznica ingresu abp. Kupnego do katedry wrocławskiej

Katolicka Agencja Informacyjna - sob., 06/15/2019 - 17:37
– W codzienność Kościoła wrocławskiego wnosisz swój pasterski charyzmat, pasterza który słucha, prowadzi i wskazuje – mówił, zwracając się do abp. Józefa Kupnego bp Jacek Kiciński, głosząc homilię podczas uroczystej Mszy św. z okazji szóstej rocznicy objęcia posługi biskupiej przez metropolitę wrocławskiego. – Niech Bóg prowadzi Cię i wspiera we wskazywaniu wszystkim na Boga, który do końca nas umiłował – dodał kaznodzieja.

Rozpoczynając homilię bp Kiciński podkreślił, że wszystkich, zgromadzonych we wrocławskiej katedrze i świętujących rocznicę ingresu do niej abp. Józefa Kupnego łączą: wiara, ołtarz i osoba pasterza. Zaznaczył przy tym, że słowo Boże, którego słuchanie rodzi wiarę powinno stawać się przewodnikiem całego życia każdego: tak pasterza, jak i owiec. Przywołał również treść najważniejszego przykazania tłumacząc, że miłość do Boga sprawia, że Bóg staje się centrum ludzkiego życia. – Uświadamiamy sobie, że On jest tym, od którego wszystko zależy, który nas posyła, który nas prowadzi i który nam towarzyszy – mówił biskup pomocniczy wrocławski, dopowiadając: – Wiara w Boga rodzi zaufanie i świadomość, że bez Boga nic nie możemy uczynić.

W dalszej części homilii ojciec biskup powiedział, że kiedy człowiek stawia siebie w miejsce Boga, wówczas traci wartość ludzkie słowo. – Jesteśmy świadkami pewnego kryzysu wiary, któremu towarzyszy kryzys wierności i zaczyna brakować czytelnego świadectwa o Bogu, który jest miłością – mówił bp Kiciński, dodając: – Dziś trudno nam słuchać Boga, drugiego człowieka, nawet głosu własnego sumienia i natchnień Ducha Świętego. Dziś liczy się efekt, dlatego z jednej strony doświadczamy wielkiej aktywności człowieka, nawet jej nadmiaru, a z drugiej – braku aktywności, marazmu i uśpienia. Owocem tych postaw jest pragnienie zmiany wszystkiego i wszystkich za wyjątkiem samego siebie, albo postawa wyrażająca się w twierdzeniu: „nie da się nic zrobić”, „przecież zawsze tak było”.

Ojciec biskup przestrzegał, że postawy te mogą również cechować osoby powołane do kapłaństwa, tłumacząc, że źle przeżywana działalność apostolska, pozbawiona motywacji sprawia, iż człowiek bardzo szybko stygnie w entuzjazmie wiary, a pragnienie osiągniecia szybkich wyników sprawia, że nie lubi on porażek, trudności oraz nie radzi sobie w kryzysach. To – jego zdaniem – sprawia, że wiara się wyczerpuje i stacza w miernotę. – Nie pozwólmy okraść się z radości ewangelizacji – wzywał, dodając: – Potrzeba wrócić do słowa Bożego i odkryć Bożą obecność w słowach Pisma Świętego, w sakramentach i drugim człowieku i wskazując osobę pasterza w Kościele, jako tego, który na tej drodze powrotu do Boga ma być przewodnikiem wszystkich.

Zwracając się bezpośrednio do metropolity wrocławskiego bp Kiciński wskazał, że zgodnie ze swoim zawołaniem biskupim „Chrystus nas umiłował” abp Kupny w swojej posłudze każdego dnia podejmuje zadanie bycia narzędziem jednania ludzi z Bogiem. – Dziś jako Kościół wrocławski otaczamy cię naszą modlitwą i prosimy, by Bóg, który cię wybrał do przewodzenia naszej wspólnocie, nieustannie cię wspierał w dawaniu świadectwa o Ojcu, który do końca nas umiłował – zakończył bp Jacek.

Wspólnie z metropolitą wrocławskim Eucharystię sprawowało prawie 100 kapłanów z całej archidiecezji. Modlili się przedstawiciele władz państwowych i samorządowych. Obecni byli również członkowie Liturgicznej Służby Ołtarza z Dolnego Śląska, jako, że kilkudziesięciu z nich otrzymało w czasie Mszy św. z rąk abp. Kupnego posługę lektora i ceremoniarza.

Na zakończenie Mszy św. metropolita wrocławski wspomniał, że kiedy obejmował posługę w archidiecezji wrocławskiej była również piękna pogoda. Podkreślił przy tym, że jego święto, jest świętem całej archidiecezji. Zwracając się zaś do nowo ustanowionych lektorów i ceremoniarzy hierarcha poprosił, by mieli świadomość, iż są szczególnie wezwani do dawania świadectwa swojej przynależności do Jezusa. Dziękował ich rodzicom i najbliższym za to, że wychowują swoich synów w wierze i że są oni tak blisko ołtarza.

Wyrażając wdzięczność wszystkim za obecność, pamięć i modlitwę abp Kupny odznaczył także pięciu kapłanów tytułami kanoników Kapituł Kolegiackiej Świętego Krzyża oraz Kapituły Katedralnej. Wśród nich znalazł się ks. prałat Aleksander Radecki, który dodatkowo został mianowany kanonikiem penitencjarzem archikatedry wrocławskiej. Pięć osób także otrzymało z rąk hierarchy Medal św. Jadwigi, najwyższe odznaczenie archidiecezji wrocławskiej, jakie może otrzymać osoba świecka.

Dziś beatyfikacja świeckiej mistyczki i stygmatyczki

Katolicka Agencja Informacyjna - sob., 06/15/2019 - 11:41
Dziś na Hipodromie Komunalnym w Pozzomaggiore koło Sassari na Sardynii kard. Angelo Becciu, prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, pochodzący zresztą z Sardynii, ogłosi błogosławioną urodzoną w tym miasteczku Jadwigę Carboni. Ta włoska świecka żyła w latach 1880-1952 i zasłynęła jako mistyczka, doświadczała bilokacji (jednoczesnego przebywania w dwóch różnych miejscach) i ekstaz połączonych z unoszeniem się w powietrzu. Pozostała przy tym skromną, cichą kobietą, pomagającą chorym i ubogim, a zarazem o głębokiej i prostej wierze.

Jadwiga (Edvige) Carboni urodziła się w nocy z 2 na 3 maja 1880 r. w miasteczku Pozzomaggiore (dzisiejsza prowincja Sassari) na zachodzie Sardynii jako drugie z czwórki dzieci miejscowych mieszczan. Jej matka Maria Domenica wspominała potem, że w chwili narodzin córki w powietrzu pojawiła się jakaś świetlista kula, jakby monstrancja, która rozświetliła pokój. Nazajutrz w górnej części klatki piersiowej noworodka ukazało się znamię krzyża, które było odtąd widoczne do końca jej życia. A jeszcze przez kilka dni nad łóżeczkiem nowo narodzonej dziewczynki unosił się rój białych pszczół, nie czyniąc jej zresztą niczego złego.

Matka od najmłodszych lat uczyła swą córkę tego wszystkiego, co mogło się jej późnej przydać, przede wszystkim haftu, a widząc jej szczególne zdolności w tym kierunku, posłała ją na krótko do sióstr szarytek, które w Alghero prowadziły cenioną szkołę haftu artystycznego. Zdobyte tam umiejętności bardzo przydały się później w życiu Jadwidze, m.in. pozwalając jej na finansowe wspieranie rodziny.

Jednocześnie od dziecka przyszła błogosławiona odznaczała się głęboką wiarą i pobożnością. Codziennie chodziła z mamą do kościoła na Msze św. i już w wieku pięciu lat złożyła ślub czystości, co stało się jedną z największych jej cnót. O ile bowiem jej późniejsze zjawiska mistyczne mogły budzić u niektórych pewne wątpliwości, to dla wszystkich była oczywista jej czystość moralna, którą powszechnie podkreślano później w toku jej procesu beatyfikacyjnego.

Zdrowie Krew coraz bardziej bezcennym dobrem

W latach 1886-91 uczęszczała do szkoły powszechnej, kończąc ją na czwartej klasie, ze względu na biedę w domu i warunki zdrowotne jej matki. Właśnie jej ciężka, kilkuletnia choroba nie pozwoliła jej córce spełnić wielkiego marzenia – wstąpienia do zakonu. Za radą swego spowiednika Jadwiga opiekowała się matką i prowadziła dom, co jednak nie było dla niej ciężarem, ale przeciwnie: widok zadowolonych rodziców i rodzeństwa sprawiał jej wiele radości. Dochody z haftu artystycznego, w którym była mistrzynią, pozwalały, obok pracy ojca, utrzymywać rodzinę na względnym poziomie a nawet umożliwiły dalszą naukę brata i siostry. Jej obowiązki domowe wzmogły się w 1910 r., gdy zmarła jej matka.

Te codzienne troski i zajęcia jeszcze bardziej pogłębiały jej więź z Panem, któremu ofiarowywała swe radości i cierpienia, umartwiała się, często pościła, na kolację jadła tylko trochę chleba, popijając to wodą. Prosiła Boga za grzeszników i o miłosierdzie Boże dla dusz czyśćcowych. Zresztą całe jej życie było modlitwą: modliła się, gdy pracowała, sprzątała dom, gdy kładła się spać i gdy rano wstawała z łóżka. Należała do różnych bractw i stowarzyszeń kościelnych, m.in. do Trzeciego Zakonu Franciszkańskiego i pod wpływem tego zaangażowania rozwinęły się w niej wcześniejsza miłość i troska o chorych i potrzebujących, a w latach I wojny światowej (1914-18) pocieszała rodziny, których bliscy udawali się na front.

Podczas modlitwy nieraz widziano, jak unosiła się nad ziemią lub klęcznikiem, na którym się modliła; pewnego razu ktoś, nie dowierzając jej ekstazom, ukłuł ją dwukrotnie w kolano dużą szpilką, ale ona nie czuła bólu.

14 lipca 1911 r., w czasie modlitwy przed krzyżem, podarowanym jej przez miejscowego proboszcza, na jej rękach, boku i nogach pojawiły się znaki Męki Pańskiej, które starała się ukrywać, co jednak nie zawsze jej się udawało. Otoczenie różnie reagowało na te zjawiska – obok zrozumienia były też wyśmiewanie, obelgi, toteż w 1925 r. Jadwiga przeszła specjalne badanie kanoniczne, które jednak nie wykazało żadnych zaburzeń ani nieprawidłowości w jej zachowaniu.

W 1929 r. wraz ze swym sędziwym ojcem musiała opuścić strony rodzinne, przenosząc się do Lacjum, gdzie jej siostra Paolina, którą Jadwiga opiekowała się jak druga mama, pracowała jako nauczycielka. Po kilkakrotnej zmianie mieszkań ostatecznie w 1938 r. osiedliły się z siostrą w Rzymie i tam pozostała aż do śmierci. W nowym miejscu szybko odnalazła swe powołanie pomagania biednym i chorym oraz czas na codzienną Mszę św. i modlitwę. W czasie II wojny światowej modliła się nieustannie o jej zakończenie. Złożyła również samą siebie w ofierze w intencji upadku ateistycznego komunizmu w Rosji, dokąd – jak wynika z jej dziennika – nieraz się przenosiła na zasadzie bilokacji.

W swoim życiu poznała też osobiście kilku późniejszych świętych, m.in. o. Pio z Pietrelciny, który bardzo ją cenił, Alojzego Orione oraz kandydatów na ołtarze, których sprawy toczą się obecnie.

Zmarła w opinii świętości, po życiu bogatym w niezwykłe zjawiska nadprzyrodzone, umartwienia i modlitwę, 17 lutego 1952 r. w Rzymie. Tam też rozpoczął się w 1968 r. jej proces beatyfikacyjny. 7 listopada 2018 r. Franciszek upoważnił Kongregację Spraw Kanonizacyjnych do wydania dekretu o heroiczności cnót Jadwigi Carboni, a jutro zostania ona beatyfikowana.

Abp Ryś do adwokatów: moralność to odpowiedzialność przed osobą

Katolicka Agencja Informacyjna - sob., 06/15/2019 - 11:36
Według czego patrzeć i oceniać zło i dobro moralne? Tylko według kodeksu? Moralne jest to, co jest dozwolone? Czy moralność jest dozwolona tylko według zapisanego prawa? Moralność to jest odpowiedzialność nie przed prawem, tylko przed osobą – powiedział metropolita łódzki, który w 70. rocznicę powstania Łódzkiej Izby Adwokackiej w archikatedrze św. Stanisława Kostki przewodniczył Mszy świętej.

W homilii arcybiskup podkreślił, że zło jednego oddziałuje na wszystkich pozostałych. – Człowiek, który popełnia zło, nie tylko samego siebie degraduje, ale niszczy wspólnotę w której funkcjonuje. Ta wspólnota może być różnie opisana: czy to będzie naród, społeczeństwo, czy Kościół – powiedział.

Zwracając się do adwokatów, abp Ryś pytał: “według czego patrzeć i oceniać zło i dobro moralne? Tylko według kodeksu? Moralne jest to, co jest dozwolone? Czy moralność jest dozwolona tylko według zapisanego prawa? Moralność to jest odpowiedzialność nie przed prawem, tylko przed osobą. Czy w prawie nie chodzi o relację do osób? Czy prawo to jest tylko zestaw abstrakcyjnych norm? Czy nie chodzi o to, jak się ludzie do siebie odnoszą? W jakiej mierze za siebie odpowiadają? Nie chodzi wreszcie o osobę? – pytał łódzki pasterz. – Są jednak pytania, których nie stawia kodeks, ale stawia sumienie. W tych pytaniach pierwszeństwo należy się osobie, a nie paragrafom. Jak błądzę, to mnie poprawcie po Mszy, ale próbuję czytać tylko to, co Jezus mówi w tym dzisiejszym słowie” – dodał.

– Bronić człowieka, który dopuścił się zła, można tylko wtedy, kiedy najpierw mu się to uświadamia, bo każda inna obrona w ostateczności temu człowiekowi bardziej zaszkodzi, niż pomoże. Oczywiście trzeba mieść w sobie tę umiejętność, która jest z Ducha Świętego, że potrafimy powiedzieć człowiekowi o złu, którego się dopuścił, w taki sposób, że go to nie zabija, że go to nie niszczy, że to nie jest zaprzeczeniem jego godności, ale że go to wzywa do jakiejś przemiany. To jest wielka umiejętność – zauważył metropolita łódzki.

W dziękczynnej liturgii wzięli udział przedstawiciele Okręgowych Rad Adwokackich z całej Polski na czele z Korpusem Dziekańskim oraz prezesem Naczelnej Rady Adwokackiej adw. Jackiem Trelą.

W podziękowaniu za celebrację liturgiczną skierowanym pod adresem metropolity, adwokat Trela powiedział między innymi: – Łódź to jest takie szczególne miejsce w Polsce, które doznało sporo krzywdy w okresie transformacji, która miała miejsce 30 lat temu. Miejsce zapomniane. Miejsce przemysłu włókienniczego, który upadł. To jest miejsce, w którym szczególną rolę odgrywa dobry duszpasterz, dobry adwokat, prawnik, a więc ci, którzy niosą na co dzień pomoc osobom potrzebującym – zauważył. – Łódź stała się ważnym miejscem dla adwokatury, za sprawą księdza arcybiskupa, a ta homilia – dzisiaj do nas wygłoszona – przypomniała nam, że ponad paragrafem stoi aspekt moralny, byśmy nie stracili z oczu człowieka – dodał.

Po zakończeniu liturgii miał miejsce koncert Królewskich Rorantystów pod kierunkiem maestro Stanisława Gałońskiego, którzy zaprezentowali utwory dawnej muzyki religijnej. Uczestnicy koncertu wysłuchali takich dzieł jak: Rorate Caeli – Marcina Paligona (XVI/XVII w.), Ave Maria – Bartłomieja Pękiela (XVII w.) czy Gaude Mater Polonia – Wincentego z Kielczy (XIII w.).

Patriarcha Filaret atakuje Prawosławny Kościół Ukrainy

Katolicka Agencja Informacyjna - sob., 06/15/2019 - 10:06
Z coraz ostrzejszymi atakami na nowo powstały Prawosławny Kościół Ukrainy (PKU) i Patriarchat Konstantynopola występuje samozwańczy patriarcha kijowski i całej Rusi-Ukrainy Filaret. Na zwołanym przez siebie ogólnokrajowym forum „Za Ukraiński Kościół Prawosławny! Za Patriarchat Kijowski!”, wygłosił on przemówienie, będące w istocie przekreśleniem zarówno utworzenia PKU, jak i tomosu (dekretu) o jego autokefalii, wydanego przez Konstantynopol 6 stycznia br.

Tekst tego wystąpienia ukazał się na stronie Patriarchatu Kijowskiego (PK; który zresztą formalnie na soborze zjednoczeniowym 15 grudnia ub.r. przestał istnieć), ale w wersji okrojonej, bez najostrzejszych fragmentów wypowiedzi Filareta. Te opuszczone cytaty ujawnił jednak, na podstawie własnego nagrania na dyktafonie, obecny na forum ukraiński dziennikarz sekcji ukraińskiej BBC Witalij Czerwonenko.

Z zapisu wynika, że Filaret (który po ogłoszeniu tomosu o autokefalii otrzymał niespotykany w światowym prawosławiu tytuł patriarchy honorowego PKU) przyznał, że rzeczywiście podpisał postanowienie soboru z 15 grudnia o rozwiązaniu PK, ale uczynił to pod przymusem, gdyż patriarcha konstantynopolski Bartłomiej zagroził, że jeśli tego nie zrobi, to sobór się nie odbędzie i nie będzie tomosu. „A my chcieliśmy mieć tomos, ale prawdziwy tomos o autokefalii, a nie taki, jaki otrzymaliśmy, taki, jaki mają inne Kościoły. Nas oszukano, i to kolejny raz” – skarżył się Filaret.

Przypomniał w tym kontekście, że już wcześniej, za rządów prezydenta Wiktora Juszczenki (2005-10), Fanar [siedziba Patriarchatu Konstantynopola w Stambule – KAI] chciał podporządkować sobie Kościół ukraiński i była już nawet umowa, że „stajemy się częścią Patriarchatu”. Filaret zapewnił, że po poznaniu treści tego dokumentu, natychmiast go odrzucił. „Potem Konstantynopol znalazł inną drogę, bardziej podstępną: udzielamy wam autokefalii i ogłaszamy tomos, ale nie mówią, co tam będzie napisane. I w ten sposób nas przechytrzyli” – powiedział honorowy patriarcha.

Francja Przedstawiciele episkopatu Francji spotkali się z dziećmi księży

Zapewnił następnie, że on i jego zwolennicy nie odrzucają tzw. soboru lokalnego z 15 grudnia 2018, ale – jego zdaniem – było to jedynie zbieranie podpisów pod tzw. soborem lokalnym, którego w rzeczywistości nie było. Filaret przyznał, że na razie, dopóki nie zbierze się „prawdziwy” sobór, nic nie może zrobić z uchwałami tamtego zgromadzenia, ale – dodał – „możemy zachować PK”, który z początku będzie niewielki, „ale wyrośnie z niego wielki Kościół”. „I takim Kościołem, służącym swemu narodowi, może być tylko patriarchat” – podkreślił 90-letni hierarcha. Według niego metropolia [a taki status ma obecnie PKU] to zależności, podczas gdy patriarchat to niezależność.

Filaret zaznaczył ponadto, że zwierzchnik PKU, metropolita Epifaniusz [którego zresztą sam kilka lat wcześniej osobiście wyświęcił na biskupa – KAI] jest „sługą patriarchy ekumenicznego” i wykonuje jego wolę. Pośrednikiem jest Grek Epifaniusz (Dimitriu), którego zwierzchnik PKU konsekrował 25 maja na metropolitę olwijskiego – była to pierwsza chirotonia (sakra) w nowym Kościele prawosławnym od czasu jego powstania. I właśnie za jego pośrednictwem, zdaniem Filareta, Bartłomiej wydaje polecenia, co ma robić PKU i jego zwierzchnik. „To nie jest Kościół autokefaliczny” – podkreślił honorowy patriarcha.

Na zakończenie zaznaczył, że „jeśli nie będzie PK, to nie będzie też duchowej podstawy państwa ukraińskiego. „Patriarchat Moskiewski służy interesom Rosji, a tzw. PKU służy interesom Greków. Nie ma Kościoła, który będzie służył interesom Ukrainy, a Patriarchat Kijowski chcą zniszczyć” – ubolewał niekanoniczny patriarcha kijowski.

Krew coraz bardziej bezcennym dobrem

Katolicka Agencja Informacyjna - sob., 06/15/2019 - 09:25
Watykan popiera działania na rzecz honorowego krwiodawstwa. Włoscy dawcy mają m.in. prawo do ulgi przy zakupie biletów do Muzeów Watykańskich. Przypadający wczoraj Światowy Dzień Krwiodawcy obchodzony jest w dniu urodzin Karla Landsteinera, odkrywcy grup krwi.

Papież Franciszek wielokrotnie apelował do młodych, by poszli za przykładem milionów krwiodawców milcząco przyczyniających się do pomocy braciom w potrzebie. To wezwanie przypomina Światowa Organizacja Zdrowia wskazując, że wciąż zbyt wielu ludzi nie ma dostępu do bezpiecznych i ratujących życie transfuzji. Stąd hasło dzisiejszej inicjatywy „Bezpieczna krew dla wszystkich”. Organizacja przypomina, że krew jest naprawdę bezcennym towarem, ponieważ nie da się jej wyprodukować sztucznie, zaś potrzeby są ogromne.

Szacuje się, że na całym świecie rocznie oddaje się krew 117 mln razy. 42 proc. dawców znajduje się w krajach rozwiniętych, gdzie żyje zaledwie 6 proc. populacji naszej planety. W krajach ubogich połowa wszelkich transfuzji robiona jest dzieciom do piątego roku życia, zaś w krajach bogatych aż 75 proc. takich zabiegów skierowanych jest do osób po 65. roku życia. Świadomość konieczności oddawania krwi rośnie, jednak istnieją ogromne dysproporcje między krajami bogatymi a ubogimi – podkreśla Światowa Organizacja Zdrowia. Przypomina zarazem, że wciąż trzeba promować systematyczne i bezpłatne krwiodawstwo, co oddaje bezinteresowność tego gestu, który ratuje życie.

Co roku centralne obchody Światowego Dnia Krwiodawcy odbywają się w innym kraju. W tym roku ich siedzibą była Kigali, stolica Rwandy, czyli kraju 25 lat temu doświadczonego tragedią ludobójstwa. Płynie stamtąd symboliczne przesłanie dla świata: nigdy więcej przelewania krwi niewinnych, ale potrzeba daru krwi, która pozwala rozkwitnąć życiu.

Mężczyzna groził śmiercią proboszczowi

Katolicka Agencja Informacyjna - sob., 06/15/2019 - 09:22
Groził proboszczowi śmiercią, ukradł pieniądze z tacy i rower sprzed kościoła. Jest to osoba znana lokalnej społeczności. Nie poniesie jednak konsekwencji swoich czynów, dopóki nie zostanie złożone zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia.

Do zdarzenia doszło w niedzielę, 9 czerwca w kościele Podwyższenia Krzyża Świętego w Radomiu. Przed godziną 13 policjanci przeprowadzili interwencję na ulicy Kozienickiej 143. Zgłoszenie dotyczyło kradzieży tacy w kościele oraz kradzieży roweru.

– Jak ustalili policjanci, mężczyzna wszedł do kościoła i zabrał, bez użycia jakiejkolwiek siły, zawartość tacy, którą zbierał ksiądz. Jak wynika z ustaleń, celem sprawcy był zabór mienia. Policjanci sprawdzili okolice w poszukiwaniu sprawcy kradzieży odpowiadającego rysopisowi, opisanego przez księdza – poinformowała Radio Plus Radom Justyna Leszczyńska z Komendy Miejskiej Policji w Radomiu.

Funkcjonariusze poinformowali także uczestników, aby złożyli zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia kradzieży, które jest niezbędne do wszczęcia postępowania w tej sprawie.

– Takie zawiadomienie zostanie niebawem zgłoszone policji, bowiem sytuacja staje się coraz bardziej niebezpieczna. Ten mężczyzna, który jest znany lokalnej społeczności, wcześniej obrzucił kamieniami jedną kobietę. Dlatego nie możemy zostawić tak tej sprawy – mówi osoba związana z parafią Podwyższenia Krzyża Świętego w Radomiu.

Abp Scicluna: nie ma przyzwolenia na krycie przypadków pedofilii

Katolicka Agencja Informacyjna - sob., 06/15/2019 - 09:17
Nie ma żadnego przyzwolenia na jakiekolwiek krycie przypadków wykorzystywania seksualnego osób małoletnich – powiedział abp Charles Scicluna na konferencji prasowej po zakończeniu 383. zebrania plenarnego Episkopatu Polski. Wystąpienie sekretarza pomocniczego watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary na temat kwestii wykorzystywania seksualnego małoletnich w Kościele było częścią dwudniowych obrad biskupów w Wałbrzychu.

Abp Charles Scicluna, sekretarz pomocniczy Kongregacji Nauki Wiary, podziękował Episkopatowi Polski za zaproszenie na obrady biskupów, wystosowane do niego rok temu. Nazwał spotkanie z polskimi biskupami w Wałbrzychu „bardzo dobrym i opatrznościowym”.

W trakcie październikowej rozmowy z Episkopatem Polski abp Scicluna wspólnie z polskimi biskupami postanowili, że jego wizyta w naszym kraju będzie miała miejsce już po lutowym watykańskim szczycie w sprawie ochrony dzieci i młodzieży przed wykorzystywaniem seksualnym w Kościele.

Abp Scicluna poinformował, że poświęcił część swojego wystąpienia do polskich biskupów omówieniu listu motu proprio papieża Franciszka pt. „Vos estis lux mundi”, który wszedł w życie 1 czerwca br. i w przypadku dowiedzenia się do przestępstwie wykorzystania seksualnego osoby małoletniej wprowadza kanoniczny obowiązek zawiadomienia o tym przypadku, a osoby składające zawiadomienie muszą być chronione przed szykanami, dyskryminacją a nawet prześladowaniem. Motu proprio stwierdza też, że nie wolno od nich żądać milczenia o złożonym przez nich zawiadomieniu.

Z papieskiego dokumentu wynika też obowiązek ustanowienia w każdej diecezji procedur ułatwiających osobom poszkodowanym zgłaszanie wszelkich sygnałów dotyczących molestowania seksualnego małoletnich. Dokument mówi też o tym, jak wysłuchiwać ofiar i jak można im pomóc – przypomniał abp Scicluna.

Francja Przedstawiciele episkopatu Francji spotkali się z dziećmi księży

Druga część motu proprio poświęcone jest – przypomniał abp Scicluna – ustanowieniu specjalnych procedur na wypadek, gdyby osobą oskarżoną – bądź o popełnienie takich czynów wobec osób małoletnich, bądź wobec osób bezbronnych, jest biskup. Wówczas, i to obowiązuje także w przypadku ukrywania takich sytuacji, arcybiskup metropolita zyskuje specjalne uprawnienia do prowadzenia takiej sprawy, ale też sam podlega nadzorowi nuncjusza apostolskiego i odpowiedniej kongregacji w Watykanie.

Zdaniem abp. Scicluny, z motu proprio płynie bardzo ważne przesłanie: nie ma żadnego przyzwolenia na jakiekolwiek krycie przypadków wykorzystywania seksualnego. Obowiązywać ma całkowita przejrzystość Kościoła.

Za bardzo ważny punkt papieskiego dokumentu arcybiskup Malty uznał też to, że jego zapisy w żaden sposób nie naruszają cywilnego prawodawstwa w żadnym z krajów, gdzie mają miejsce takie przypadki.

Abp Scicluna powiedział też, że jest bardzo wdzięczny polskim biskupom za to, że przed przyjazdem do Polski zapoznał się z tłumaczeniem wytycznych Episkopatu Polski dotyczących ochrony dzieci i młodzieży przed wykorzystywaniem seksualnym w Kościele. – Zapisano tam wszelkie działania prewencyjne, jakie powinny być podejmowane, aby nie dopuszczać do pojawiania się tych straszliwych przestępstw wobec dzieci, młodzieży i osób bezbronnych – podkreślił maltański hierarcha.

„Zapewniłem biskupów, że jest to bardzo dobry dokument, który może być wzorem także dla innych konferencji episkopatów” – dodał abp Charles Scicluna.

Dziś rozpoczyna się Zjazd Dużych Rodzin

Katolicka Agencja Informacyjna - sob., 06/15/2019 - 09:03
„Dumni z Rodziny” – to hasło, które towarzyszy rozpoczynającemu się dziś VII Ogólnopolskiemu Zjazdowi dużych Rodzin, który do 16 czerwca odbywać się będzie w Lubartowie. – Wędrujemy szlakiem miast przyjaznych rodzinie – powiedziała prezes Związku Dużych Rodzin „Trzy Plus”, Joanna Krupska.

Ogólnopolskie Zjazdy Dużych Rodzin odbywają się rokrocznie od 2013 r. Zjazdy gościły już w Grodzisku Mazowieckim, Lublinie, Łowiczu, Gnieźnie, Nysie i Szczecinie. Gromadzą zwykle ok. 1000 uczestników, w większości dzieci. To trzydniowe święta radości, koncertów i spotkań. Jest czas na zabawę, relaks, celebrację wspólnych posiłków. To również świetna okazja na spotkanie ze znajomymi i nawiązanie nowych relacji.

Każdego roku zjazd podejmuje też konkretny temat – ważny ekonomicznie i społecznie dla polskich rodzin. Debatowano już m.in. o bonie wychowawczym, Karcie Dużej Rodziny, czy wartości prac mam wychowujących dzieci. W tym roku zjazd podejmie dyskusję na tematy dostępności mieszkań dla rodzin, zwłaszcza wielodzietnych. Przedmiotem refleksji będzie też ważny dla Związku Dużych Rodzin „Trzy Plus” temat wychowywania dzieci najmłodszych, do 3 roku życia.

– Zapraszamy rodziny z całej Polski. Jesteśmy dumni, że będziemy mogli was gościć – mówi Ewa Zybała, Starosta Powiatu Lubartowskiego, mama pięciorga dzieci. Poinformowała, że Zjazd będzie na pewno dla wszystkich czasem dobrej zabawy, w czym zapewne pomogą goszczący na nim artyści, min. Natalia Kukulska, Accantus, Joszko Broda czy Ireneusz Krosny.

Radość z podjęcia przez Zjazd ważnych tematów dotyczących samorządów, jak kwestia dostępności mieszkań, czy problemów związanych z wychowywaniem dzieci żłobkowych wyraził Krzysztof Paśnik, Burmistrz Miasta Lubartów. Podkreślił, że debata z tym związana ważna jest nie tylko dla samego Lubartowa ale dla bardzo wielu podobnych miast w Polsce.

Michał Wydra, członek Rady Ekspertów ZDR 3+, zwraca uwagę, że dla zapewnienia wymienialności międzypokoleniowej w Polsce brakuje ok 200 tys. dzieci urodzonych rocznie przez następne kilkanaście lat. Podkreślił też że zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych dla takiej grupy to koszt ok. 100 mld zł. Zaznaczył, że problemy mieszkaniowe, zasiedlanie przeludnionego lokum o niskim standardzie – to od lat podstawowe problemy bytowe polskich rodzin wielodzietnych.

Rozmowa Potrzeba prawdy i pokory

Zdaniem Wydry polskie programy polityki mieszkaniowej są niespójne i nie tworzą systemowych rozwiązań. Tymczasem, jak wskazuje m.in. raport OECD z 2017 r. w krajach, w których działały określone programy dedykowane dla rodzin, które chcą mieć więcej dzieci, wraz ze wzrostem dostępności mieszkań rósł wskaźnik dzietności.

Podczas spotkania w Lubartowie odbędzie się dyskusja wraz z przedstawicielami rządu na temat odpowiednich rozwiązań w ramach programu Mieszkanie Plus.

Organizatorem Zjazdu jest jak co roku Związek Dużych Rodzin „Trzy Plus”, wraz z samorządem, w tym roku – Powiatem Lubartowskim oraz Miastem Lubartów. To samorząd ponosi główne koszty organizacji, choć jak zwróciła uwagę Ewa Zybała, organizatorzy wiele zawdzięczają gościnności mieszkańców Lubartowa, którzy wiele przybyłych rodzin przyjmą na nocleg do siebie do domu.

Małżeństwa homoseksualne niekonstytucyjne

Katolicka Agencja Informacyjna - sob., 06/15/2019 - 08:58
Sąd Konstytucyjny w Ekwadorze zdecydował o wprowadzeniu w tym kraju małżeństw homoseksualnych. Posunięcie to skrytykowali tamtejsi biskupi, wskazując m.in. na jego niekonstytucyjność.

Swą decyzję Sąd przyjął 12 czerwca pięcioma głosami przeciwko czterem. Jej prawomocność podważył na konferencji prasowej przewodniczący episkopatu bp Eugenio Arellano. Wskazał on, że dwóch z dziewięciu sędziów nie powinno głosować w tej sprawie, gdyż wcześniej opowiadająli się po jednej ze stron sporu. – Szanujemy decyzję Sądu, ale zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by wspierać rodzinę i małżeństwo w rozumieniu Kościoła – oświadczył hierarcha.

Prezydium konferencji episkopatu wydało też notę, w której wskazało, iż decyzja Sądu poważnie narusza bezpieczeństwo prawne kraju i prymat konstytucji, która definiuje małżeństwo jako związek mężczyzny i kobiety. Tymczasem nie pojawiła się propozycja zmiany jej zapisów, do czego potrzebne byłoby referendum lub kwalifikowana większość w Zgromadzeniu Narodowym.

Filipiny Prezydent Filipin nie zamierza świętować 500-lecia chrześcijaństwa w kraju

Nota podkreśla, że Kościół z jednej strony „szanuje prawa wszystkich ludzi niezależnie od ich wieku, rasy, płci, religii, orientacji seksualnej czy kultury”, a z drugiej „promuje małżeństwo mężczyzny i kobiety” jako fundamentu rodziny i społeczeństwa, broni „pierwszeństwa praw małoletnich na różnych etapach ich życia”, uczy dzieci i młodzież, że „małżeństwo, zgodnie z wiarą chrześcijańską, jest nierozerwalnym związkiem mężczyzny i kobiety” i że, jako owoc ich miłości, „rodzą się ich dzieci dla dobra społeczeństwa i dla królestwa Bożego”.

Strony

Subskrybuj Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy Polskich subskrybent