Katolicka Agencja Informacyjna

Subskrybuj Kanał Katolicka Agencja Informacyjna
Portal Katolickiej Agencji Informacyjnej
Zaktualizowano: 2 godziny 23 minuty temu

W czwartek 388. Zebranie Plenarne KEP – informacje dla dziennikarzy

2 godziny 50 minut temu
Katecheza w szkołach, sytuacja rodzin, sprawy Fundacji Świętego Józefa oraz dokument dotyczący formacji prezbiterów w Polsce będą głównymi tematami obrad 388. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski, które odbędzie się w czwartek 11 marca w Warszawie.

„Najbliższe Zebranie Plenarne biskupów polskich odbędzie się w ciągu jednego dnia, z zachowaniem bardzo rygorystycznych zasad reżimu sanitarnego. Wśród poruszanych tematów znajdą się sprawy dotyczące nauczania religii w szkole, kwestie duszpasterstwa rodzin, dyskusja nad dokumentem ‘Droga formacji prezbiterów w Polsce’ czy sprawy Fundacji Świętego Józefa KEP” – poinformował rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Leszek Gęsiak SJ.

Po zakończeniu obrad dziennikarze będą mogli uczestniczyć w konferencji prasowej o godz. 16.00. Ze względu na obostrzenia sanitarne, na miejsce konferencji prasowej będą mogli wejść wyłącznie reporterzy foto i video, zaś dla pozostałych akredytowanych dziennikarzy będzie udostępniony streaming. Pytania będzie można zadawać wyłącznie w formie online.

Wejście na konferencję prasową i dostęp do streamingu tylko na podstawie akredytacji. Zgłoszenia na konferencję prasową można przesyłać na adres: biuroprasowe@episkopat.pl do 10 marca do godz. 16.00. Dokładne informacje odnośnie miejsca konferencji prasowej, a także dostępu do streamingu, zostaną podane akredytowanym dziennikarzom w mailu zwrotnym.

UWAGA REDAKCJE: ze względu na obowiązujące przepisy sanitarne podczas całego wydarzenia obowiązuje nakaz zasłaniania ust i nosa oraz zachowania dystansu społecznego. Wejście osób uprawnionych na konferencję prasową będzie możliwe po uprzednim poddaniu się mierzeniu temperatury i wypełnieniu deklaracji o stanie zdrowia. W razie pytań dotyczących obrad biskupów dziennikarze są proszeni o kontakt z Biurem Prasowym Konferencji Episkopatu Polski: tel. 604 904 487.

Abp Jędraszewski: bł. Kadłubek był otwarty na to, że Bóg chce się nim posługiwać

6 godzin 29 minut temu
Bł. Wincenty Kadłubek wierzył i był otwarty na to, że Bóg chce nim się posługiwać – powiedział w poniedziałek w kościele cysterskim w Jędrzejowie abp Marek Jędraszewski. Metropolita krakowski przewodniczył Mszy św. i uroczystościom poświęcenia kaplicy z konfesją bł. Wincentego Kadłubka – patrona miasta. 8 marca przypada 798. rocznica śmierci bł. Wincentego Kadłubka.

Prace przy zabytkowej kaplicy trwały trzy lata. Ich koszt to blisko 1,5 mln zł. Inwestycja była możliwa dzięki wsparciu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz wielu indywidualnych ofiarodawców. Dla podkreślania walorów kaplicy oraz efektów zrealizowanych prac, zamontowane zostało nowe oświetlenie.

Mszę św. z okazji poświęcenia koncelebrowali abp Marek Jędraszewski, biskup kielecki Jan Piotrowski, opat jędrzejowski o. Rafał Ścibiorowski oraz opaci cystersi z polskiej kongregacji zakonów a także duchowni diecezji kieleckiej.

W homilii metropolita krakowski zwrócił uwagę na historyczne znaczenie uroczystości, wyjątkowość postaci mistrza Wincentego dla historii, kultury, na jego koncepcję wspólnoty narodowej i ojczyzny.

Bł. Kadłubka nazwał „humanistą, intelektualistą, jednym z najwybitniejszych i najlepiej wykształconych ludzi w Polsce, po prestiżowych studiach”. – Gdy Bóg go wezwał, zrezygnował z najważniejszych urzędów kościelnych i państwowych, przyszedł tutaj i rozpoczął życie jako prosty mnich w klasztorze (…). Ta jego postawa budziła szacunek i wdzięczność u współczesnych i przyszłych pokoleń – mówił abp Jędraszewski.

– Jego „Kronika Polska” stała się jednym z najważniejszych arcydzieł myśli politycznej i kultury polskiej – dodał. Zwrócił także m.in. uwagę na jego definicję tożsamości, budującą jedność między pokoleniami Polaków: „tożsamość jest matką wspólnoty”. Przypomniał, że bł. Kadłubek dal podwaliny pod pojęcie Polski jako wspólnoty Polaków, pod rozumienie ojczyzny – jako „bytu idealnego i ziemskiego”, a „Kronika Polska” to wykładnia tego, czym jest polskość, cnota obywatelska, odpowiedzialność. – Dzisiejsze wydarzenie wpisuje się głęboko i urzeczywistnia przesłanie zawarte w „Kronice Polskiej” Mistrza Wincentego – podkreślał abp Jędraszewski.

Restauracja poświęconej dzisiaj kaplicy obejmowała m.in. ołtarz główny, tabernakulum oraz 300-letnią trumienkę, w której znajdują się szczątki Błogosławionego. Renowacji poddano XVIII-wieczne cenne freski autorstwa Andrzeja Radwańskiego. Prace objęły również cztery kamienne rzeźby aniołów, XVIII-wieczną kamienną posadzkę i kratę. W ramach prac w kaplicy bł. Wincentego Kadłubka odnawiane były również m.in. krzyż, świeczniki, wieczna lampa. Renowacja obejmowała także kratę oddzielająca nawę kościoła od kaplicy.

Kaplica bł. Wincentego Kadłubka została wzniesiona przez przeora i późniejszego opata o. Wojciecha Ziemnickiego krótko przed beatyfikacją Wincentego Kadłubka. Do tworzenia wystroju kaplicy zaproszono najlepszych artystów, m.in. malarza krakowskiego Andrzeja Radwańskiego, który pokrył ściany i sklepienie freskami odnoszącymi się do życia bł. Wincentego Kadłubka.

Wincenty Kadłubek urodził się ok. 1150 r. w Karwowie. Uczył się w katedralnej szkole krakowskiej w Stopnicy, a studia w Paryżu i Bolonii zakończył tytułem magistra. Był kapelanem i doradcą panujących, scholastykiem katedralnej szkoły krakowskiej i kolegiaty w Sandomierzu. W 1208 r. został biskupem krakowskim w czasach burzliwych walk sukcesyjnych.

Był zwolennikiem reform w Kościele polskim i w kraju. Brał udział w Soborze Laterańskim IV i wcielał jego reformy.

Jego niespodziewana rezygnacja z biskupstwa poruszyła współczesnych, w tym cystersów, do których przywędrował pieszo z Krakowa. Ostatnie lata spędził jako mnich w opactwie w Jędrzejowie. Tam zmarł 8 marca 1223 r.

Starania o kanonizację zostały wznowione w październiku 2012 r., w związku z przypadającą w 2014 r. 200. rocznicą beatyfikacji.

Klasztor cysterski w Jędrzejowie (wcześniej Brzeźnicy) został założony ok. roku 1140, jako pierwsze opactwo w Polsce i filia burgundzkiego klasztoru Morimond. Opactwo to jest obecnie także sanktuarium bł. Wincentego Kadłubka (1160-1223), który zrezygnował z biskupstwa krakowskiego i został cystersem w Jędrzejowie. W jędrzejowskim klasztorze jest 17 ojców i 5 braci.

Poznań: niesłyszący zaprosili księdza z Indii na rekolekcje

6 godzin 30 minut temu
Wielkopostny Dzień Skupienia dla niesłyszących i słabosłyszących w Poznaniu prowadził ksiądz z Indii. „To okazja do lepszego zrozumienia kultury i mentalności innych ludzi” – uważa ks. Marcin Płóciennik.

Poznański duszpasterz głuchych tłumaczy, że od pewnego czasu na Msze św. przychodzą także osoby niesłyszące pochodzenia indyjskiego. „Nie zawsze nasi stali uczestnicy rozumieli ich mentalność. Udało się zatem zaprosić księdza z Indii, któremu bliskie są osoby niesłyszące” – mówi KAI ks. Płóciennik.

Ks. Jinson George Kottiyanickal w minionych dniach obronił doktorat na Uniwersytecie Laterańskim w Rzymie na temat filozofii Jana Pawła II i Emmanuela Levinasa. „Jinson podczas drugiej pielgrzymki Jana Pawła II do Indii bardzo mocno zainteresował się jego osobą i nauczaniem. Sam ma korzenie żydowskie i irackie, więc jego przyjazd do nas był pełen symboli” – mówi duszpasterz niesłyszących.

Jego zdaniem, ks. Jinson pomógł członkom duszpasterstwa poznać życie chrześcijan w Indiach w duchu eklezjalnym, ukazując, że mimo różnic jesteśmy jednym Kościołem.

„My z kolei pomogliśmy ks. Jinsonowi spełnić jego marzenie – odwiedzić w Polsce miejsca związane z osobą Jana Pawła II” – mówił ks. Płóciennik.

Święto Kobiet u Najpiękniejszej z Niewiast

6 godzin 38 minut temu
O tym, ze dziś toczy się walka o naturę kobiety, o plan Stwórcy wobec kobiecości mówił na Jasnej Górze bp Andrzej Przybylski podczas Święta Kobiet u Najpiękniejszej z Niewiast. Spotkanie wpisało się w przygotowanie do beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia, przypomniano jego nauczanie o kobietach i do kobiet. Jego organizatorami byli: częstochowski oddział Civitas Christiana i klasztor OO. Paulinów na Jasnej Górze.

– Patrzymy z podziwem na geniusz kobiecości, który wyraża się w szczególnej wrażliwości na dobro, prawdę i piękno. Pragniemy razem z wami, tutaj obecnymi, i z każdą kobietą w naszej ojczyźnie, prosić dzisiaj o to, by żadna z was, tego geniuszu nie zagubiła, nie rozmieniła na drobne pocieszenia. Świat bez kobiety, bez kobiety wiernej swemu powołaniu byłby światem z pewnością mniej ludzkim, wyobcowanym z najistotniejszych wartości, które decydują o ludzkim szczęściu – mówił do kobiet przeor Jasnej Góry o. Samuel Pacholski. Wyraził ubolewanie, że „ze smutkiem czasem dostrzegamy, że współczesna cywilizacja próbuje niekiedy w sposób cyniczny wykorzystywać słuszne postulaty obrony godności oraz równouprawnienia płci do podstępnej walki z kobiecością i z kobietą”.

– Pragniemy z wami modlić się za wszystkie kobiety, pamiętając szczególnie o kobietach młodych, o dziewczętach , by ich dojrzewanie do autentycznego człowieczeństwa wyrażonego w kobiecości mogło przebiegać w prawdzie, miłości i wierności Ewangelii – prosił o. Pacholski.

W homilii bp Andrzej Przybylski zwracając uwagę na niewątpliwe różnice wśród kobiet podkreślił to, co łączy wszystkie – ich „kobiecą tożsamość, ich walkę o piękno kobiet, poszanowanie i godność kobiety, o właściwe miejsce kobiety w różnych przestrzeniach życia. Zauważył, że te ważne sprawy są możliwe do utracenia. – Dlatego o to się modlimy, żeby współczesne kobiety tego co jest ich własne, nie utraciły – powiedział.

Wskazał na dwie kobiece drogi: biblijnej Ewy i Maryi – Matki Boga. Obie Bóg obdarzył wielką kobiecą godnością, ważnym miejscem w relacji do ludzi, do świata, duchowym pięknem i udziałem w przekazywaniu życia. Każda z nich w inny sposób zagospodarowała swoją godność i piękno – tłumaczył kaznodzieja. Jedna straciła wszystko, co odzyskała od Boga, druga to odzyskała. Bp Przybylski pokazując źródło tragedii Ewy, wskazał na jej zwątpienie w Boga i odrzucenie Jego planów. Maryja powiedziała Bogu „.tak”. Historia obu kobiet dotyka „czegoś bardziej fundamentalnego niż tylko religia, wyznanie, pobożność, dotyka tego, o co dziś toczy się walka – o naturę kobiety – zauważył duchowny.

Wskazując dalej na istotę życia Ewy w raju przed grzechem, którym było „radosne bycie dla innych”. zwrócił uwagę, że odkąd Ewa dała się zwieść kłamstwu diabła, stała się „symbolem zranionej kobiecości” a jej patrzenie stało się bardzo egoistyczne, stała się uosobieniem kobiety ubóstwiającej siebie, skupionej na sobie, walczącej tylko i wyłącznie o prawa własne; często bez poszanowania praw drugich.

Bp Przybylski ukazując z kolei na Maryję, podkreślił, że jest „mulier fortis” – kobietą dzielną, która „została powołana, by tej pierwszej Ewie poranionej i zagubionej pomóc, pokazać nowe piękne kobiece oblicze bez zakłamań” . Tu nie chodzi o wzór, zwłaszcza psychologiczny – wyjaśniał dalej duchowny – Maryja staje się tą, która „chce wszystkie kobiety napełnić taką mocą, żeby odbudować prawdę o kobiecie, by dać kobietom siłę jeszcze większa niż mają dzisiaj, by były odpowiedzialne za świat, za życie za Kościół.

Podkreślił, ze wasza walka kobiet katolickich, kobiet wierzących, odważna walka o godność kobiety. I tu nie chodzi tylko o samą kobietę, ale o cały świat, o całą ziemię – mówił hierarcha, zauważając, że tak „jak Maryja była pierwszym miejscem na ziemi dla Chrystusa, tak kobiety są pierwsza ziemią naszej obecności na świecie, ale i gruntem pod nogami – ucząc nas wartości, modlitwy, uczciwości”.

– Zależy nam na was, na każdej z was, abyście były piękne, by wszędzie na świecie szanowano waszą godność, byście wszędzie miały należne, ważne miejsce, w każdej przestrzeni życia, w Kościele również – podkreślał bp Przybylski

Polska Wyrok sądu ws. księdza z filmu Sekielskich. 3 lata więzienia

Do sprawowania Mszy św. zostanie użyty, specjalnie wyjęty na tę okazję z jasnogórskiego skarbca, kielich mszalny nazwany „Kielichem Życia i Przemiany”. 3 maja 1982 r., delegacje kobiet polskich złożyły go Jasnogórskiej Pani jako wotum dziękczynienia za Jej 600-letnią opiekę nad Polskim Narodem i z prośbą o przemianę życia Polaków. To też nawiązanie do tej modlitwy o szacunek dla każdego ludzkiego życia.

Podczas spotkania nauczanie Prymasa Stefana Wyszyńskiego o kobietach i do kobiet przypomniała dr Anna Sutowicz z Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana” we Wrocławiu, publicystka i historyk Kościoła. Prelegentka zwróciła uwagę, że Prymas był świadkiem zmieniającej się roli kobiet, ich awansu społecznego i traktował te zmiany z wielkim namysłem – jedne uważał za słuszne, przed innymi ostrzegał. W zmieniającej się sytuacji społecznej w czasach PRL Polacy i Polki stali przed wyjątkowo trudną próbą, która polegała w pierwszym rzędzie na gruntownej przebudowie ról społecznych. Publicystka przypomniała przesłanie kard. Wyszyńskiego, które w 1957 r. w Lublinie skierował do duchowieństwa, a które jej zdaniem „można uznać za program swoistej polityki społecznej Kościoła wobec kobiet”. Osią tego referatu stało się rozważanie nad uniwersalistyczną, chrześcijańską koncepcją kobiety, której roli nie da się sprowadzić do zadań gospodarczych czy rodzinnych, przeciwstawiając tej wizji pojęcia neopogańskie. Według Prymasa, chrześcijaństwo rozszerza spojrzenie na kobietę, natomiast pogaństwo – zawęża. Kościół bierze pod uwagę wszystkie aspekty jej osobowej natury: duchową równość względem mężczyzny i jednakową odpowiedzialność za powierzony przez Stwórcę świat.

Sutowicz zwróciła uwagę, że Prymas wyczulał na pogańskie koncepcje kobiety, które, według niego, były dla niej krzywdzące i wypaczały konkretne aspekty jej funkcjonowania. Za najbardziej niebezpieczne uważał traktowanie kobiety przez pryzmat jej cielesności. Oskarżał środki masowego przekazu, artystów i publicystów o propagowanie postawy seksualizmu i przedmiotowego traktowania kobiecego ciała. Popkultura propagująca cielesność była, według niego, po prostu nieestetyczna, a nade wszystko gorsząca i demoralizująca.

Jak zauważyła publicystka kardynał Wyszyński nie unikał spotkań z kobietami w trakcie całego okresu prymasostwa. – Na przekór propagandzie komunistycznej, w 1957 r. zaprosił kobiety do udziału w Krucjacie w obronie życia i trzeźwości narodu. Ich trosce powierzał rodziny, gdzie kształtuje się sumienie narodu, tu walczy się z jego wadami – przypomniała Sutowicz. Pokazała też w swoim wystąpieniu, że Prymas liczył na aktywność kobiet, ich zaangażowanie społeczne, zachęcał do nabywania i pogłębiania wykształcenia, wskazywał przykłady porządkowania świata tam, gdzie zawodzili mężczyźni. Do kobiet – jak zauważyła dalej publicystka – kard. Wyszyński zwracał się „z charyzmatyczną zachętą do obrony życia i godności Narodu. Prymas wzywał kobiety polskie do zaangażowania w odnowę Kościoła i Narodu. Mężczyzna-Adam, Kościół i Naród nie mogą obyć się bez pomocy kobiety”.

Wśród zagrożeń tego okresu wskazywał przede wszystkim postępującą laicyzację, rosnącą falę rozwodów i aborcję jako skutki źle pojętego awansu społecznego kobiet.

Organizatorami spotkania byli: Katolickie Stowarzyszenie „Civitas Christiana”, które od 14 lat właśnie 8 marca inicjuje Święto Kobiet u Najpiękniejszej z Niewiast a także klasztor OO. Paulinów na Jasnej Górze.

Papież zdradził cel swojej następnej pielgrzymki. O czym jeszcze rozmawiał z dziennikarzami?

6 godzin 39 minut temu
Wczoraj zakończyła się podróż apostolska do Iraku. W południe Franciszek powrócił do Rzymu. Po drodze zatrzymał się na modlitwę w Bazylice Matki Bożej Większej. Wrażeniami z podróży podzielił się podczas spotkania z dziennikarzami na pokładzie samolotu. Opowiedział o swej wizycie u ajatollaha al-Sistaniego, którego nazwał człowiekiem mądrym i Bożym. Podzielił się emocjami, których doświadczał patrząc na zniszczone kościoły w Mosulu, a także ze wzruszeniem słuchając słów matki, która dała świadectwo o przebaczeniu zabójcom swego syna.

Dziennikarze zapytali papieża na wstępie o jego spotkanie z przywódcą irackich szyitów, czy można się po nim spodziewać czegoś podobnego do deklaracji z Abu Zabi, która została podpisana z przedstawicielami islamu sunnickiego. Franciszek przyznał, że deklaracja ta była pierwszym krokiem, spotkanie z al-Sistanim można postrzegać jako drugi krok, a po nich przyjdą następne. Zacytował słowa szyickiego przywódcy, który powiedział: ludzie są albo braćmi ze względu na religię, albo równi ze względu na stworzenie. Papież zauważył, że jest to pewna droga, ale również ekumeniczne zbliżenie chrześcijan różnych wyznań było procesem, długą drogą. W tym wypadku pierwszy, najważniejszy krok został uczyniony na Soborze Watykańskim II. – Kontynuuję linię wytyczoną przez nauczanie Soboru – zapewnił papież.

Al-Sistani to człowiek mądry i Boży

Zapytany, czy spotkanie z al-Sistanim jest przesłaniem dla przywódców religijnych w Iranie, Franciszek odpowiedział: „Myślę, że było to przesłanie uniwersalne. Czułem potrzebę odbycia tej pielgrzymki wiary i pokuty, udania się do tego wielkiego, mądrego człowieka Bożego. Dostrzega się to jedynie, kiedy się słucha. A jeśli chodzi o przesłanie, to jest to przesłanie do wszystkich. Jest on osobą, która ma mądrość, ale też roztropność. Powiedział mi: od 10 lat nie przyjmuję ludzi, którzy chcą mnie odwiedzić z powodów politycznych i kulturalnych. Tylko ze względów religijnych. I on był pełen szacunku podczas spotkania. Czułem się zaszczycony. Podczas powitania nigdy nie wstaje, ale wstał, aby mnie powitać, i to dwa razy. Człowiek bardzo pokorny i mądry. To spotkanie dobrze zrobiło mojej duszy”.

Franciszek ujawnił również, że w związku z podróżą do Iraku patriarcha Kościoła maronickiego nalegał na niego, aby po drodze zatrzymał się również w Bejrucie. Papież stwierdził, że takie zatrzymanie się po drodze to za mało. Obiecał zatem, że odbędzie podróż do Libanu.

„Podczas tej podróży zmęczyłem się znacznie bardziej niż w trakcie innych” – przyznał Papież. Zapytany o kolejne zagraniczne plany zaznaczył, że ma już 84 lata i każda wizyta stanowi dla niego wyzwanie. Zapowiedział, że kolejnym miejscem, które odwiedzi, będą Węgry. Franciszek nie planuje jednak wielodniowej pielgrzymki, chce jedynie wziąć udział we Mszy kończącej Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny.

Jeśli będzie okazja, pojadę do Argentyny

Zapytany o to, czy kiedykolwiek wróci do Argentyny odpowiedział: „Zawsze odpowiadam trochę ironicznie: czy nie wystarczy, że byłem 76 lat w Argentynie? Nie wiem, dlaczego o tym się nie mówi, ale wyjazd do Argentyny, Chile i Urugwaju planowany był przecież na listopad 2017 r. Jednak w tym czasie w Chile trwała kampania wyborcza i stąd podróż nie doszła do skutku. Następnie padła propozycja, że warto pojechać jeszcze do Peru, ponieważ nie znalazło się ono na trasie poprzedniej pielgrzymki do Ekwadoru, Boliwii i Paragwaju. Stąd podróż do Chile i Peru z 2018 r. Chce zaznaczyć, że nie ma we mnie żadnej «ojczyznofobii». Jeśli tylko będzie okazja, odwiedzę Argentynę, Urugwaj i południową część Brazylii”.

Papież zaznaczył, że zanim podejmie decyzję o podróży zagranicznej, słucha doradców, dużo się modli i rozmyśla. „Wówczas decyzja przychodzi spontanicznie, z wnętrza” – wyznał Franciszek. Zaznaczył, że na decyzję o wyjeździe do Iraku wpłynęło wiele czynników. Znacznie miały oficjalne zaproszenia ze strony władz, jednak – jak przyznał papież – decydująca była lektura książki Nadii Mourad „Ostatnia dziewczyna”, która opowiada historię jazydów. „Treść tej książki pracowała we mnie. To był główny powód mojej decyzji” – powiedział papież.

W dalszej kolejności papież zapytany o masowe migracje z Bliskiego Wschodu nawiązał do wczorajszej podróży samochodem z Karakosz do Irbilu, podczas której widział wielu młodych ludzi przy drodze i pytał się o ich przyszłość. Z migracją wiąże się podwójne prawo: prawo do pozostania na miejscu i prawo do wyjazdu. Wielu ludzi nie może zrealizować żadnego z nich, ponieważ z jednej strony nie wiedzą, jak to uczynić, a z drugiej strony świat nie nabrał jeszcze świadomości, że migracja jest prawem człowieka.

Ojciec Święty zacytował pewnego włoskiego socjologa, który mówiąc o zimie demograficznej w Italii zapowiedział, że za około czterdzieści lat trzeba będzie „importować” obcokrajowców, żeby pracowali i płacili podatki na nasze emerytury. Migracja w zachodnich społeczeństwach jest często traktowana jak inwazja. Papież nawiązał do swojego wczorajszego spotkania z ojcem Alana Kurdiego. Ten chłopiec stał się niemal symbolem sięgającym znacznie dalej niż zwykła śmierć dziecka na emigracji.

Polska Wyrok sądu ws. księdza z filmu Sekielskich. 3 lata więzienia Migracja należy do podstawowych praw człowieka

„To symbol umierających cywilizacji, które nie mogą przetrwać, symbol człowieczeństwa. Potrzeba nam pilnego otwarcia możliwości, aby ludzie mieli zapewnioną pracę na miejscu i nie musieli migrować, ale także zapewnienia prawa do migracji. Prawdą jest, że każdy kraj powinien dobrze przeanalizować zdolność do przyjmowania, ponieważ nie wystarczy jedynie przyjąć, a potem pozostawić na plaży, oprócz tego ważne jest towarzyszenie, zapewnienie rozwoju oraz integracja – podkreślił Papież. Integracja migranta jest oczywistym wymogiem. Z migracjami wiążą się poważne dramaty regionalne. Chciałbym podziękować hojnym krajom, które przyjmują migrantów: Libanowi, gdzie wydaje mi się, że przebywa dwa miliony Syryjczyków; oraz Jordanii, nad którą niestety nie będziemy przelatywać, a król chciał nam okazać szacunek wysyłając samoloty, aby nam towarzyszyły w granicach tego kraju. Jordania jest nadzwyczaj hojna – ponad półtora miliona migrantów. Dziękuję tym hojnym krajom! Bardzo dziękuję”.

Papieża pytano, czy po wizycie w Iraku planuje inne bliskowschodnie podróże. Wyznał, że obiecał pojechać do Libanu, o Syrii na razie nie myślał choć, jak podkreślił, nosi ten umęczony kraj w sercu i pamięta o nim w modlitwie.

Franciszek wyznał też, że po miesiącach pandemicznych ograniczeń ta pielgrzymka była dla niego, jak wyjście z więzienia. Wskazał, że „zaczął żyć na nowo”, ponieważ „mógł dotknąć Kościoła, dotknąć świętego ludu Bożego, dotknąć wszystkich ludzi”. W tym kontekście zauważył, że zostaje się księdzem po to, aby służyć. „Kontakt z ludźmi nas ratuje. My dajemy Eucharystię, nauczanie, naszą posługę, ale to oni dają nam przynależność. Nie zapominajmy o tej przynależności do ludu Bożego” – mówił.

Papieża pytano też, czy zamierza wznowić audiencje ogólne z udziałem wiernych, tak jak to miało miejsce przed pandemią. Wyznał, że bez ludzi na audiencjach czuje się zupełnie inaczej i chciałby do nich móc powrócić. Jednak, jak podkreślił, uzależnia to od rozporządzeń władz, które zachowuje. Początkiem powrotu do normalności jest wznowienie „Anioła Pańskiego” z okna Pałacu Apostolskiego, co można było zrobić przy zachowaniu dystansu.

Ojciec Święty wyznał, że nie wyobrażał sobie tak wielkiego ogromu zniszczeń w Mosulu. „Widziałem pewne rzeczy, przeczytałem książkę, ale to było naprawdę przejmujące” – mówił pytany o swe przeżycia. Wyznał, że w Karakosz poruszyło go świadectwo matki, której tzw. Państwo Islamskie zabiło syna, a która mówiła o znaczeniu przebaczenia. Wspomniał na swe podobne doświadczenie z Kolumbii, gdzie kobiety i matki mówiły „przebaczam, przebaczam” oprawcom swych dzieci i mężów. „To słowo zagubiliśmy. Umiemy wspaniale obrażać, mocno potępiać, ale nie prosić o przebaczenie… Przebaczyć nieprzyjaciołom, to jest czysta Ewangelia. To mnie uderzyło w Karakosz” – mówił Franciszek.

Dodał też, że oglądając ruiny Mosulu brakowało mu słów, gdy stał przed zniszczonym kościołem. „Aż trudno uwierzyć w tak przerażające ludzkie okrucieństwo. Ale teraz znów się zaczyna, spójrzmy na Afrykę” – mówił. Papież wyznał, że zastanawiał się w tym miejscu: kto sprzedaje broń tym niszczycielom i dlaczego ci, którzy to robią, nie mają odwagi się do tego przyznać.

Kobiety wciąż są niewolnicami

W nawiązaniu do ogromnego wsparcia jakie okazał irackim kobietom w Karakosz Ojca Świętego pytano też o rolę kobiet. Podkreślił, że zawsze w historii były one silniejsze od mężczyzn. Wciąż są jednak także upokarzane i wykorzystywane. Franciszek nawiązał do cennika, który pokazano mu w drodze do Iraku. Były na nim ceny za kobiety, jakie wyznaczyli fundamentaliści z tzw. Państwa Islamskiego, którzy sprzedawali chrześcijanki i jazydki na targu. Wyznał, że nie mógł w to uwierzyć, jednak jak dodał, kobiety wciąż są sprzedawane i stają niewolnicami nie tylko w Iraku.

„Nawet w centrum Rzymu walka z handlem ludźmi jest codziennością. Podczas Jubileuszu [Miłosierdzia] odwiedziłem jeden z wielu domów dzieła ks. Benzi. Wykupione dziewczyny, jedna z obciętym uchem, bo nie przyniosła pewnego dnia pieniędzy, druga przywieziona z Bratysławy w bagażniku jak niewolnica, porwana. Handel ludźmi dzieje wśród nas! – mówił Ojciec Święty. – W wielu krajach, szczególnie afrykańskich okaleczenie jest rytuałem, który musi być wykonany. Kobiety nadal są niewolnicami i musimy walczyć o ich godność. To one kontynuują historię i to nie jest przesada, ani komplement, ponieważ dziś jest Dzień Kobiet”.

Andrzej Mleczko: nie musimy bać się sztucznej inteligencji

6 godzin 52 minuty temu
“Nie należy się bać rozwoju systemów informatycznych i rozwoju sztucznej inteligencji w tym znaczeniu, że zastąpi ona całościowo człowieka” – mówi Andrzej Mleczko, związany z branżą IT. W rozmowie z KAI opowiada o współczesnych możliwościach sztucznej inteligencji. 11 marca weźmie udział w debacie z cyklu “Pro Tempore. Dialog nauk”, zatytułowanej “Czy można być wolnym i odpowiedzialnym w świecie sztucznej inteligencji?”. Więcej informacji o spotkaniu na stronie https://ekai.pl/debata-naukowa-pro-tempore-dialog-nauk-dokad-nas-wiedzie-sztuczna-inteligencja/

Dawid Gospodarek (KAI): Czym jest sztuczna inteligencja?

Andrzej Mleczko: To jest wbrew pozorom bardzo trudne pytanie. Z jednej strony mamy pewne rozumienie sztucznej inteligencji w potocznym języku, w popkulturze, szczególnie w ostatnich 20–30 latach w literaturze science fiction, czy w filmach, gdzie w różnych formach ten temat się pojawia. Jednak da się chyba dostrzec zgodność badaczy i naukowców wskazujących, żeby podejść do tego tematu bardzo szeroko – czyli jesteśmy w stanie pod pojęciem sztucznej inteligencji zakwalifikować w sumie wszystko to, co jest związane z inteligencją nienaturalną. Jeśli więc mówimy o sztucznej inteligencji, mówimy o inteligencji maszyn. Samo pojęcie pojawiło się w połowie ubiegłego wieku, więc jest dosyć nowe. Na potrzeby naszej rozmowy tę definicję rozumiałbym bardzo szeroko.

KAI: A co można powiedzieć o relacji między tą sztuczną inteligencją a świadomością, samoświadomością?

– Szybko przechodzimy do bardzo trudnego zagadnienia. Samo pojęcie świadomości trochę wykracza poza moją dziedzinę nauki, moją praktykę. Świadomość jest trudna do zdefiniowania. Dziś zajmuje się tym wielu badaczy, dużo eksperymentów koncentruje się na samej świadomości. Warto też zaznaczyć różnicę między inteligencją a świadomością. Raczej jesteśmy w stanie się zgodzić, że współczesne komputery i wszystkie współczesne systemy sztucznej inteligencji od wielu lat mają przewagę nad ludzkim umysłem, ale mają one jedną podstawową przewagę, mianowicie pojemność pamięci i szybkość liczenia. Tutaj komputerami nie dajemy sobie rady, są od nas szybsze. Natomiast nie ma na to żadnych dowodów, żeby sama kwestia liczenia i olbrzymiej pamięci dawała tym maszynom zdolność do samoświadomości. Nie jesteśmy tego tak naprawdę w stanie dobrze zdefiniować.

KAI: Jednak co jakiś czas słyszy się o jakichś robotach, które „myślą”…

– To prawda. Np. kilka lat temu pojawiła się sensacyjna wiadomość, że pewnemu profesorowi, ekspertowi od sztucznej inteligencji, udało się stworzyć algorytm, który potwierdził, że robot uzyskał samoświadomość. Były trzy roboty. Powiedział im, że wszystkie dostały po jednej pigułce, która miała dwie potencjalne możliwości działania: albo wyłączała mowę, albo po prostu nic nie robiła. Dwa roboty po prostu wyłączył, one nie brały udziału w tej całej zabawie, natomiast trzeci robot nie dostał oczywiście żadnej pigułki, bo taka pigułka nawet nie istniała. Chodziło o to, żeby uzyskać od niego odpowiedź. Po kilku sekundach zastanawiania się, robot powiedział, że nie wie jaka jest odpowiedź. Następnie słysząc swój głos powiedział, że jednak wie. Powiedział, że skoro nie został uciszony, skoro może mówić, to wie, jaką pigułkę dostał. Oczywiście media ten temat rozchwytywały, że sztuczna inteligencja osiągnęła poziom samoświadomości, że robot jest w stanie sam stwierdzić, że coś usłyszał. To jest bardzo prosty przykład, i oczywiście w tym momencie, w tym pewnym bardzo ograniczonym stopniu możemy powiedzieć, że ten robot faktycznie ten test samoświadomości zdał, natomiast w już bardziej skomplikowanych scenariuszach, które są najczęściej wykorzystywane jako test na samoświadomość, np. rozpoznanie własnej twarzy – jest to problem zupełnie poza zasięgiem tego typu maszyn.

KAI: A takie maszyny mogą mieć emocje?

– Kwestia emocji jest jest również trudnym tematem. Nie ma znam skutecznej próby samoświadomego definiowania swoich własnych emocji przez maszynę, czy tego, żeby komputer próbował sam jakoś określić, w jaki sposób się w tej chwili czuję. Jest to bardziej kwestia analizy mimiki twarzy albo analizy samej rozmowy, np. zabarwienia emocjonalnego słów. To komputer jest w stanie zrobić, uczenie maszynowe jest w stanie bardzo precyzyjnie to rozpoznać, ale znowu jest to tylko i wyłącznie moc obliczeniowa, nie ma żadnej samoświadomości. Poruszamy się w obszarze mocy obliczeniowej i pamięci, a nie po stronie świadomości maszyny. To jest też obszar, który jest w tej chwili niezagospodarowany, nikt jeszcze takiej emocjonalnej maszyny nie skonstruował.

KAI: Czy widzi Pan taką możliwość, wiedząc, że niektórzy dążą np. do przyznania praw zwierzętom, aby powstała poważna dyskusja o prawach dla robotów?

– Chyba znowu jesteśmy na przy pytaniu, czy maszyna będzie miała kiedykolwiek samoświadomość. Dopóki tej samoświadomości nie osiągnie, wydaje mi się, że nie powinno być w ogóle mowy o przyznawaniu praw, tylko dlatego że jakaś maszyna jest inteligentna. W bardzo uproszczony sposób kalkulator też jest inteligentny, bo potrafi odpowiedzieć na zadane mu pytanie. A chyba zgodzilibyśmy się wszyscy, że kalkulator nie powinien otrzymywać jakichś specyficznych, dodatkowych praw. Oczywiście wiadomo, że te systemy sztucznej inteligencji są o wiele bardziej skomplikowane, natomiast wydaje mi się, że są cały czas tylko i wyłącznie systemami o bardzo dużej mocy obliczeniowej i bardzo dużej pamięci, natomiast nie posiadającymi samoświadomości. Dopóki takie systemy posiadające samoświadomość nie powstaną, to jest temat bardzo odległy. Według mnie, nie ma szans w ogóle, żeby mówić o jakichś dodatkowych prawach dla robotów w niedalekiej przyszłości.

Polska Wyrok sądu ws. księdza z filmu Sekielskich. 3 lata więzienia

KAI: Dziś takie roboty, maszyny, traktuje się raczej jako narzędzia. A skoro wiemy, że one mają przerastające nasze możliwości obliczeniowe i wiemy, jak jest skonstruowany ludzki umysł, ludzkie postrzeganie świata i potrafimy opisać np. mechanizmy wchodzenia w nałogi, czy jest możliwość zaprogramowania takiej sztucznej inteligencji do tego, żeby nas np. uzależniła od korzystania z siebie? Tak jak robią to np. twórcy aplikacji społecznościowych, którzy znając nasze zachowania i przyzwyczajenia, mogą na nie wpływać, dopasowywać reklamy itd.?

– Tak, zdecydowanie tak. Jest to możliwe, wydaje mi się, że to jest już na pewno testowane i może nawet wykorzystywane. Nie ma chyba jednak jednoznacznych dowodów na to, że tego typu systemy faktycznie skutecznie działają, natomiast to leży w zasięgu obecnych możliwości technologicznych. Tylko to będą systemy uczące się, które są w stanie na podstawie bardzo dużych ilości danych o nas, o naszych zachowaniach, przyzwyczajeniach, danych, które sami oczywiście zostawiamy korzystając z Internetu i różnych urządzeń. Na tej podstawie są w stanie nauczyć się w jaki sposób daną treść nam dostarczać, żeby ona nas bardziej angażowała. Oczywiście to też jest zależne od celu, jaki temu systemowi zostanie postawiony przez jego twórcę. Bo jeżeli tym celem będzie np. uzależnienie czasowe, czyli żebyśmy jak najwięcej czasu spędzali na danej aktywności, to z tym już mamy do czynienia. Proszę spojrzeć na algorytmy YouTube, które podpowiadają nam takie treści, na które najbardziej jesteśmy skłonni wejść i poświęcić jak najwięcej czasu. Nie tyle, żeby wejść i kliknąć, tylko wejść i jak najdłużej zostać. To się już dzieje i pewnie większość z nas tego doświadczyła.

KAI: Ostatnio miałem wizytę u lekarza. Z racji pandemicznych okoliczności, była to wizyta telefoniczna. Zdiagnozował mnie w 3 minuty prostymi pytaniami, wystawił receptę. Pomyślałem wtedy, czy nie dałoby się go zastąpić jakąś dobrze zaprogramowaną automatyczną sekretarką, która do prawdziwego lekarza odesłałaby dopiero, gdy np. problem będzie się wymykał z jej możliwości…

– Tak, oczywiście, że to byłoby możliwe. W ogóle diagnostyka jest ciekawa pod tym względem. Istnieje podział osiągnięć sztucznej inteligencji w zależności od tego jak sobie radzi w porównaniu do ludzkiego umysłu. Dzieli się je na takie, w których sztuczna inteligencja jest o wiele skuteczniejsza od człowieka, takie, gdzie jest mniej więcej na poziomie człowieka oraz na takie, które są jeszcze dla sztucznej inteligencji nieosiągalne. Na tym nieosiągalnym poziomie jest w tej chwili np. tłumaczenie literackie. W tej chwili maszyna nie jest w stanie tak przetłumaczyć tekstu z języka angielskiego na polski, np. Simona Becketta, żeby było to ocenione przez tłumaczy jako profesjonalne i bardzo dobre. To jest poziom nieosiągalny. Natomiast ten poziom, gdzie za każdym razem jest lepsza od człowieka, to np. granie w kółko i krzyżyk, rozwiązywanie kostki Rubika, etc. Diagnostyka, o której pan mówi, jest praktycznie w tej chwili na poziomie nadludzkim, tzn. maszyna za każdym razem o wiele lepiej jest w stanie diagnostykę przeprowadzić. Nawet były niedawno przeprowadzone badania, w których stwierdzono, że w przypadku diagnostyki czerniaka, sieci neuronowe, które były odpowiednio zaprogramowane na podstawie bardzo wielu danych, były w stanie z większą skutecznością, patrząc na konkretne zdjęcia, tego czerniaka zdiagnozować – czy te zmiany na skórze to są zmiany rakotwórcze, czy zupełnie naturalne. Były lepsze od lekarzy za każdym razem.

KAI: Czym jeszcze nas może zaskoczyć sztuczna inteligencja?

– Wydaje mi się, że jest kilka takich paradoksów związanych ze sztuczną inteligencją, z których sobie czasami nie zdajemy sprawy. Podział pomiędzy sztuczną inteligencją a samoświadomością, to od czego zaczęliśmy rozmowę, jest bardzo istotne, trzeba zdać sobie z tego sprawę, ale też nie czuć jakiegoś dużego zagrożenia, bo nawet bardzo zaawansowane systemy, które nazywamy sztuczną inteligencją, są tylko bardzo inteligentnymi systemy, które potrafią przetwarzać duże ilości danych. To jest oczywiście w jakimś stopniu zagadnienie dla etyków, np. kwestia, którą przed chwilą poruszyliśmy, czyli np. problem manipulacji, podejmowania decyzji za nas, dzięki ilości danych, które komputer w bardzo krótkim czasie może przetworzyć, w przeciwieństwie do człowieka, który tego nie potrafi.

Natomiast jest też dosyć znany w sztucznej inteligencji paradoks, który też jest dosyć istotny i warto o nim wiedzieć – paradoks Moraveca, opisany w latach 80. Polega na tym, że wbrew tradycyjnym przeświadczeniom, takie najbardziej skomplikowane, wysokopoziomowe rozumowanie, wymaga niewielkiej mocy obliczeniowej. Te wszystkie trudne operacje, o których mówimy – obliczenia ekonomiczne, matematycznie itd., wymagają niewielkiej mocy obliczeniowej. Natomiast różne niskopoziomowe zdolności i percepcje, czyli np. rozpoznawanie twarzy, poruszanie się, wszystkie kwestie zmysłowe, o których my jako ludzie praktycznie nie myślimy, bo to są rzeczy, które w ogóle nas czasowo nie obciążają, my robimy je bardzo często bez świadomości, że je wykonujemy – one wymagają olbrzymiej mocy obliczeniowej. I to jest oczywiście paradoks, bo wydaje nam się, że dlaczego miałoby być trudne rozpoznanie ołówka? Każde czteroletnie dziecko jest w stanie rozpoznać ołówek, długopis, gumkę. Dla komputera są to rzeczy, które dopiero od kilku lat z niewielką skutecznością jest wstanie zrobić, a kwestia rozpoznawania głosu, mowy, to jest rzecz bardzo skomplikowana. To też daje nam pewien wentyl bezpieczeństwa. To są też dla nas najbardziej ludzkie rzeczy, wszystkie na poziomie czterolatka, który się zachowuje jak człowiek przez to, że potrafi tę podstawową percepcję realizować. Komputery i maszyny wciąż nie są jeszcze na tym etapie. To wymaga bardzo wielu skomplikowanych operacji.

KAI: Czyli wizje prezentowane w filmach science fiction, walczące z ludźmi roboty, nie są wciąż realne.

– Nie należy się bać rozwoju systemów informatycznych i rozwoju sztucznej inteligencji w tym znaczeniu, że zastąpi ona całościowo człowieka. Z prostego, prozaicznego powodu, koncentruje się ona na sprawach, które są dla ludzi najtrudniejsze, bo w tych obszarach sztuczna inteligencja jest w stanie najszybciej pokazać swoją skuteczność. Warto sobie z tego zdawać sprawę, bo nie jest to tak, że ona wchodzi w każdą dziedzinę naszego życia. Oczywiście, jest dostępna w wielu miejscach, ale nie jest w stanie w tej chwili zastąpić wszystkiego. Lęk jest całkiem naturalny, może się niekiedy budzić – że sztuczna inteligencja i nowoczesne systemy zastąpią wszystko. Być może w bardzo dalekiej przyszłości tak się stanie, ale w tej chwili spałbym raczej spokojnie.

***
Andrzej Mleczko – od ponad 20 lat związany z branżą IT. Współpracował z administracją publiczną we Włoszech i w Polsce oraz z firmami notowanymi na giełdach w Mediolanie, Nowym Jorku i Warszawie. Mieszka pod Poznaniem.

Biden: papieska podróż do Iraku znakiem nadziei dla świata

pon., 03/08/2021 - 20:00
Znakiem nadziei dla całego świata nazwał zakończoną dziś papieską podróż do Iraku prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden. Jego zdaniem ta historyczna, pierwsza wizyta Franciszka w Iraku „wysyła ważne przesłanie, że – jak sam papież Franciszek powiedział – «braterstwo jest silniejsze od bratobójstwa, że nadzieja jest silniejsza od śmierci, że pokój jest silniejszy od wojny»”.

– Gdy patrzymy, jak papież Franciszek odwiedza starożytne miejsca kultu religijnego, w tym biblijne miejsce urodzin Abrahama, spędza czas z wielkim ajatollahem Alim as-Sistanim w Nadżafie i modli się w Mosulu, mieście, które zaledwie kilka lat temu zniosło zepsucie i nietolerancję takich ugrupowań jak Państwo Islamskie, jest to symbolem nadziei dla całego świata – oświadczył Biden tuż po powrocie Franciszka do Rzymu.

Podkreślił bogate dziedzictwo religijne Iraku, wskazując, że jest to „kraj przesiąknięty religijną i etniczną różnorodnością”. Jest także „domem jednej z najstarszych i najbardziej zróżnicowanych wspólnot chrześcijańskich na świecie”.

Prezydent USA pogratulował władzom i narodowi irackiemu organizacji papieskiej wizyty. Dał też wyraz swemu podziwowi dla papieża Franciszka „za jego zaangażowanie w promowanie tolerancji religijnej, wspólnych więzów łączących ludzkość i międzyreligijnego zrozumienia”.

podróż apostolskaPapież Franciszek w Iraku – podsumowanie

Również amerykański sekretarz stanu Antony Blinken pochwalił w mediach społecznościowych papieską wizytę. Dał wyraz przekonaniu, że „wzbudzi ona nadzieję i pomoże promować religijną harmonię i zrozumienie wśród członków różnych religii w Iraku i na świecie”.

Bp Nitkiewicz: Papież i cały Kościół kocha i rozumie irackich chrześcijan

pon., 03/08/2021 - 19:24
“Najwymowniejszym komentarzem do pielgrzymki Ojca Świętego Franciszka jest żywiołowa reakcja irackich chrześcijan, ich rozradowane twarze, okrzyki, śpiewy, tańce. To dużo więcej, niż tylko wyraz gościnności, czy atmosfera święta. Oni poczuli, że papież ich kocha, rozumie, a z nim cały Kościół”. Tymi słowami skomentował dla KAI zakończoną dzisiaj czterodniową pielgrzymkę Franciszka do Iraku biskup sandomierski Krzysztof Nitkiewicz, w przeszłości wieloletni pracownik watykańskiej Kongregacji Kościołów Wschodnich oraz wybitny znawca realiów Bliskiego Wschodu.

Publikujemy tekst komentarza bp. Krzysztofa Nitkiewicza:

Najwymowniejszym komentarzem do pielgrzymki Ojca św. Franciszka jest żywiołowa reakcja irackich chrześcijan, ich rozradowane twarze, okrzyki, śpiewy, tańce. To dużo więcej, niż tylko wyraz gościnności, czy atmosfera święta. Oni poczuli, że papież ich kocha, rozumie, a z nim cały Kościół. Bardzo poruszyły mnie słowa Ojca Świętego, który w Irbilu nazwał irackich chrześcijan „ludem świętym i wiernym”.

Mam nadzieję, że dzięki papieskiej wizycie również władze irackie zainteresują się bardziej losem chrześcijan, którzy do tej pory pozostawieni byli własnemu losowi.

Obiecująco brzmią także deklaracje ajatollaha Al-Sistaniego, bo przecież jest on najwyższym autorytetem dla muzułmanów szyitów. Podczas spotkania z papieżem Franciszkiem w Nadżafie Al-Sistani mówił wprost, że chrześcijanie mają prawo żyć w pokoju i bezpieczeństwie, cytując przy tym konstytucję. Jak będzie to wyglądało, czas pokaże. Podczas okupacji przez Państwo Islamskie Mosulu i Karakosz jedni muzułmanie ratowali chrześcijan przed śmiercią, drudzy malowali sprayem na ich domach literę Nun (od słowa Nazareńczycy), co było równoznaczne z eksmisją i wypędzeniem. Dużo zależy od tego, co wierni usłyszą w meczetach na piątkowej modlitwie. Podczas papieskiej pielgrzymki akcentów związanych z islamem, i to bardzo pozytywnych, nie zabrakło, chociażby w Ur. Fundamentalizm i terroryzm, przed którymi ostrzegał papież Franciszek, są zagrożeniem dla wszystkich.

Ofiarami tych wynaturzeń, i to w imię religii, byli w Iraku głównie wyznawcy Chrystusa. Papież poświęcił męczennikom chrześcijańskim dużo uwagi, jakby chciał wynagrodzić milczenie światowych mediów. Wskazał jednocześnie na ekumeniczny charakter męczeństwa, o czym mówili już jego poprzednicy. Powiedział w Irbilu, że męczennicy za wiarę, jaśnieją, jak gwiazdy na tym samym niebie i wzywają do tego, aby podążać razem w kierunku pełnej jedności. Te słowa skierowane były do przedstawicieli różnych Kościołów obecnych podczas liturgii, w tym asyryjskiego katolikosa – patriarchy Mar Gewargisa III i patriarchy chaldejskiego kardynała Rafaela Sako. Chrześcijanie wspierają się na co dzień, ale potrzebne jest większe współdziałanie w sferze publicznej, żeby ich głos był lepiej słyszalny. Wizyta papieska w Iraku z pewnością się do tego przyczyniała.

Szlachetna Paczka: bieda w Polsce ma twarz kobiety

pon., 03/08/2021 - 19:00
Szlachetna Paczka przy okazji Dnia Kobiet przypomina, że w ubiegłym roku aż 62% dorosłych jej beneficjentów stanowiły kobiety. Organizacja informuje również jaki odsetek kobiet angażuje się w wolontariat.

Zgodnie z danymi podanymi przez Szlachetną Paczkę, wśród seniorów i osób samotnych, którym pomaga aż 70% stanowiły w ub. roku właśnie kobiety. Ponadto kobiety stanowiły większość samo-dzielnych rodziców, którym pomogła akcja, jak i większość rodziców, którzy wychowują samotnie chore dziecko lub z niepełnosprawnością – odpowiednio 89% i 93%.

– Każda kobieta zasługuje na to, żeby spełniać swoje marzenia. Nie tylko myśleć jak poradzić sobie z niepewnością, stresem swoim i bliskich. Zauważajmy ciche bohaterki. Doceniajmy je. Wspierajmy w realizacji pasji, planów, marzeń – apeluje Joanna Sadzik, prezeska Stowarzyszenia WIOSNA, organizatora Szlachetnej Paczki i Akademii Przyszłości.

Szlachetna Paczka przypomina, że od lat eksperci wskazują na zjawisko „feminizacji ubóstwa”. We-dług danych Eurostatu w 2019 r. 17,4% osób w wieku 65+ było zagrożonych ubóstwem. W tym dużo bardziej zagrożone ubóstwem są kobiety 65+ – stanowią aż 20,6%.

– O kobietach mówi się jako o menadżerkach ubóstwa – to najczęściej na nie spada obowiązek zarządzania skromnym budżetem domowym, podejmują niełatwe decyzje o cięciu wydatków, poszukują korzystnych cenowo, niezbędnych do przetrwania produktów. To one najczęściej poszukują dodatkowych źródeł dochodu – prac sezonowych, dorywczych, zasiłków socjalnych – zauważa Sadzik.

raport Raport „Kościół w Polsce” dostępny online

Organizacja informuje również, że kobiety angażują się w wolontariat na podobnym poziomie jak mężczyźni, różnią ich jedynie preferencje dotyczące tego, komu oferują wsparcie. – Kobiety wolą działać w organizacjach ekologicznych i charytatywnych, mężczyźni preferują kluby sportowe i organizacje ratownicze. Polki mają wyższe zaufanie do większości instytucji, co powoduje, że są one o jeden krok bliżej do aktywnego uczestnictwa w sektorze pozarządowym, nie muszą bowiem przełamywać mentalnej bariery nieufności – opisuje Sadzik.

Wśród kilkuset tysięcy darczyńców Szlachetnej Paczki dominują kobiety, które stanowią 80% osób przygotowujących mądrą i konkretną pomoc dla rodzin potrzebujących. W ub. roku darczyńcy zaangażowali w akcję średnio 24 osoby ze swojego otoczenia, wspólnie niosąc pomoc o średniej wartości ponad 3600 zł.

Mądra pomoc o łącznej wartości przeszło 51 mln złotych trafiła do 14 tys. rodzin w kilkuset lokalizacjach w całej Polsce. Szlachetna Paczka działa przez cały rok, dlatego wciąż można pomóc, wybierając formę wsparcia na www.szlachetnapaczka.pl lub przyznając swój 1% podatku.

ProLife Europe organizuje spotkanie online dla polskich studentów

pon., 03/08/2021 - 18:44
ProLife Europe organizuje spotkanie online dla polskich studentów. 8 marca na platformie Zoom o godz. 20.00 organizatorzy podejmą temat: jak stworzyć kulturę życia w Polsce i jak wspierać kobiety w nieplanowanej ciąży?

Czy chcesz pomóc swoim kolegom i koleżankom dostrzec wartość ludzkiego życia? Czy chcesz podnieść świadomość na temat wsparcia dla kobiet w nieplanowanej ciąży? Czy chcesz zostać ekspertem na temat wartości życia na swoim uniwersytecie? – takie pytania do polskich studentów kieruje organizacja ProLife Europe, która zrzesza studentów na Starym Kontynencie, by zmieniali kulturę życia na swoich uczelniach i z miłością docierali do swoich rówieśników z prawdą o aborcji i pomocą dla kobiet w nieplanowanej ciąży.

ProLife Europe ma nadzieję znaleźć w Polsce studentów, którzy zechcą na swoich uczelniach założyć grupy pro-life, aby tworzyć kulturę życia na uniwersytetach. Pierwszym krokiem będą warsztaty, które poprowadzi wolontariuszka austriacko-polskiego pochodzenia Gabi Huber.

podróż apostolska Papież Franciszek w Iraku – podsumowanie  

Spotkanie zaplanowano na poniedziałek 8 marca w Międzynarodowy Dzień Kobiet o godz. 20.00 na platformie Zoom. Zarejestrowani uczestnicy usłyszą o tym „Jak stworzyć kulturę życia w Polsce i jak wspierać kobiety w nieplanowanej ciąży?”.

Link do spotkania.

ProLife Europe to nowa organizacja zaprzyjaźniona z Polską Federacją Ruchów Obrony Życia i Rodziny. Jej centrala mieści się w niemieckim Weißenhorn. Celem ProLife Europe jest pomoc studentom w zakładaniu lokalnych grup, zapewnienie szkoleń w zakresie argumentacji pro-life i pomocy potrzebującym, a także mentoring, dzięki któremu można stworzyć niezależny ruch studencki na uczelni.

Kard. Sako podsumowuje wizytę papieża w Iraku

pon., 03/08/2021 - 18:00
Podsumowując wizytę papieża w Iraku, chaldejski patriarcha Babilonii, kard. Luis Sako podkreślił, że była ona wielkim „Adwentem” dla wszystkich muzułmanów i chrześcijan. Stała się dla mieszkańców kraju źródłem radości i pokoju. Franciszek przyniósł umocnienie i nadzieję narodowi. W ciągu trzech dni dzielił cierpienia i nadzieje Irakijczyków.

Iracki hierarcha zauważył, że ludzie tłumnie wyszli na ulice, aby pozdrowić i zobaczyć papieża. Byli bardzo poruszeni jego obecnością, gestami i słowami.

„Ludzie mówili: «Kogo wy macie!?». Wy, chrześcijanie macie prawdziwy skarb, macie papieża, ojca, tak pokornego, który słucha i kocha ludzi. Nie dąży do jakichś interesów, jak różni politycy u nas. Wizyta pozostawi głęboki ślad w życiu społecznym, ale także w kulturze i mentalności irackiej. Ona zmieni rzeczywistość, stosunek do innych, zaowocuje większym wzajemnym szacunkiem, przyczyni się do wyeliminowania przemocy i fundamentalizmu. Irakijczycy z natury są bardzo umiarkowani, podziały i fundamentalizm, które przyszły z zewnątrz, wpłynęły na ich radykalizację, ale powrócą do swojej dobrej i właściwej natury – podkreślił kard. Sako. – Papieska wizyta będzie miała wpływ na politykę, na stabilizację i pokój. Teraz będziemy mieli wybory, wierzę, że nastąpi prawdziwa zmiana, bo politycy również słuchali papieża z zainteresowaniem”.

Z ważnych etapów pielgrzymki papieskiej kard. Sako wskazał także wizytę w An-Nadżaf, która szczególnie dla muzułmanów była wielkim wydarzeniem oraz spotkanie w Ur, mieście Abrahama, gdzie wszyscy razem modlili się o pokój i braterstwo. Chaldejski patriarcha podkreślił także, że papież mówił z serca i z wielką troską o naród iracki.

Marta Titaniec o papieżu: spektakularne nominacje kobiet i synodalność

pon., 03/08/2021 - 17:26
Za czasów Franciszka odbywają się spektakularne nominacje kobiet na wysokie stanowiska w Watykanie – zauważa Marta Titaniec z zarządu Fundacji św. Józefa. W odpowiedzi na ankietę KAI „Jak Franciszek zmienia Kościół?” zwraca też uwagę że papież zapoczątkował w Kościele powszechnym dyskusję o synodalności. 13 marca przypada 8. rocznica wyboru kard. Bergoglio na papieża.

Publikujemy odpowiedź Marty Titaniec na ankietę KAI:

Dwie sprawy wydają mi się ważne w pontyfikacie papieża Franciszka. Jedna, która jak sam mówi, jest jego zmartwieniem, to większa obecność kobiet w procesach decyzyjnych Watykanu. Druga, o którą zabiega to synodalność. Ogłosił zresztą, że kolejny synod biskupów w 2022 będzie zatytułowany „W stronę Kościoła synodalnego: komunia, uczestnictwo i misja”.

Za Jego czasów odbywają się spektakularne nominacje kobiet na wysokie stanowiska w Watykanie. Najważniejsza to funkcja podsekretarza stanu do spraw Relacji z Państwami w Sekretariacie Stanu. Kolejne ważne to nominacja 6 kobiet do Rady Gospodarczej by zarządzały finansami i polityką Watykanu obok 7 kardynałów, nominacje w Dykasterii ds. Świeckich, Rodziny i Życia, stanowisko dyrektorki Muzeów Watykańskich, a skończywszy na nominacji kobiety na podsekretarza Synodu Biskupów.

Papież zabiega, by kobiety mogły wpływać na Watykan, zachowując od niego niezależność. Mówi, że wyzwaniem dla niego jest stworzenie przestrzeni, w której kobiety mogą przewodzić, kształtując kulturę, zapewniając im przy tym bycie cenionymi, respektowanymi i rozpoznawalnymi. Mocno wiąże liczne nominacje kobiet ze zmianą kultury instytucjonalnej, która przesiąknięta jest klerykalizmem, który jak mówi, jest źródłem wielorakiego zła w Kościele. Dlatego też jednocześnie zapoczątkował w Kościele powszechnym dyskusję o synodalności, czerpiąc ze swoich doświadczeń Kościoła Ameryki Południowej. Jak sam mówi, chce ożywić tę starożytną praktykę nie tylko dla dobra Kościoła, ale w służbie ludzkości uwięzionej w paraliżujących nieporozumieniach, które pandemia jeszcze boleśnie odsłoniła. Synodalność jest bardzo potrzebna światu, bo potrzebujemy procesów pozwalających wyrazić, usłyszeć i dojrzeć w taki sposób, abyśmy mogli iść razem, bez niszczenia kogokolwiek. Mówi, że Kościół, który naucza musi być przede wszystkim Kościołem, który słucha. Podkreśla również drugą ważną zasadę synodalności z pierwszego tysiąclecia Kościoła: „wszyscy powinni przedyskutować to, co dotyczy wszystkich”. Wierzy, że jest to droga, której Bóg oczekuje od Kościoła trzeciego tysiąclecia: podążać drogą razem – świeccy, pasterze, Biskup Rzymu.

Diecezja radomska włącza się w inicjatywę “24 godziny dla Pana”

pon., 03/08/2021 - 17:16
Z inicjatywy Ojca Świętego odbędzie się wielkopostna akcja “24 godziny dla Pana”. Będzie ona polegać na całodobowej adoracji Najświętszego Sakramentu, połączonej z możliwością spowiedzi. Biskup radomski Marek Solarczyk zachęcił wiernych do wzięcia udziału w tym modlitewnym wydarzeniu.

“24 godziny dla Pana” to nabożeństwo pokutne poprzedzające IV niedzielę Wielkiego Postu. Jego inicjatorem jest papież Franciszek, który chciał, aby stworzono możliwość przystąpienia przy tej okazji do spowiedzi wielu ludziom. Sama inicjatywa ma miejsce także w Watykanie.

– To piękne. Dotykamy tajemnicy Kościoła, duchowej więzi, której siłą jest Jezus Chrystus. Módlmy się, bądźmy z Ojcem Świętym i wspierajmy Go w Jego posługiwaniu, dla dobra każdego z nas – zachęcił na antenie Radia Plus Radom biskup Marek Solarczyk.

Aby podjąć tę inicjatywę, należy zadbać o to, aby w piątek wieczorem, 12 marca oraz przez całą sobotę 13 marca otwarty był kościół. W tym czasie wierni powinni mieć możliwość przystąpienia do spowiedzi.

– Najlepiej, gdyby równocześnie w kościele odbywała się adoracja Najświętszego Sakramentu. Wydarzenie można rozpocząć w piątek wieczorem od nabożeństwa Słowa Bożego przygotowującego do Sakramentu Pojednania, a zakończyć celebracją świątecznej Eucharystii w sobotę po południu – wyjaśnia ks. Piotr Walkiewicz, dyrektor Wydziału Duszpasterskiego Kurii Diecezji Radomskiej.

Hasłem tegorocznej inicjatywy “24 godziny dla Pana” są słowa: „On odpuszcza wszystkie twoje winy”. Papieska Rada ds. Promocji Nowej Ewangelizacji wydała zbiór wskazań duszpasterskich, które mogą pomóc parafiom oraz wspólnotom chrześcijańskim w przeprowadzeniu tej inicjatywy.

– Zachęcamy duszpasterzy do włączenia się w to jakże ważne wydarzenie. Postarajmy się zatem, aby poprzez ten czas umożliwić wiernym dobre przygotowanie się do Świąt Wielkanocnych poprzez świadome i dobre przeżycie Sakramentu Pojednania i Pokuty – zakończył ks. Piotr Walkiewicz.

Stary Sącz: 90. rocznica urodzin ks. Józefa Tischnera

pon., 03/08/2021 - 17:15
Mieszkańcy Starego Sącza pamiętają o śp. ks. Józefie Tischnerze – filozofie, pisarzu, autorze „Historii filozofii po góralsku”. Dla upamiętnienia rocznicy urodzin zostanie odprawiona Msza św. Ponadto przygotowało przewodnik „Śladami Księdza Józefa Tischnera po Starym Sączu”.

12 marca minie 90. rocznica urodzin wybitnego duszpasterza, myśliciela i filozofa, który urodził się w Starym Sączu.

Z powodu pandemii nie odbędą się Dni ks. Józefa Tischnera w Starym Sączu. Natomiast 13 marca o 10.00 będzie miała miejsce uroczysta Msza Św. w Jego intencji w kościele klasztornym. Po liturgii na grobie rodziców Weroniki i Józefa Tischnerów złożone zostaną kwiaty.

Dla upamiętnienia rocznicy urodzin ks. Józefa Tischnera Towarzystwo Miłośników Starego Sącza przygotowało specjalne wydawnictwo „Śladami Księdza Józefa Tischnera po Starym Sączu.

Autorem przewodnika jest główny biograf kapłana, Wojciech Bonowicz z Krakowa. Publikację można nabywać w Muzeum Regionalnym w Rynku Starego Sącza.

Ks. Tischner ze Starym Sączem związany jest nie tylko urodzeniem. ale poprzez rodzinę Tischnerów, której przodkowie osiedlili się w mieście od niepamiętnych czasów. Tutaj również zamieszkali na stałe rodzice Weronika i Józef po przejściu na nauczycielskie emerytury w 1970 r. pracując przez ponad 40 lat w Szkole Podstawowej w Łopusznej. Do dziś mieszkają tutaj kuzynowie księdza i ich dzieci.

„Najważniejsze, co nam, starosądeczanom ks. Tischner pozostawił to naukę zawartą w kazaniach głoszonych w kościele Sióstr Klarysek, a które opatrznościowo nagrywane przez siostry zachowały się i po śmierci księdza zostały wydane w książce „Wiara ze słuchania: kazania starosądeckie 1980-1993” – podkreśla Andrzej Długosz, prezes Towarzystwa Miłośników Starego Sącza, od lat główny animator „Dni Księdza Profesora” w Starym Sączu.

Ks. Józef Tischner był filozofem, publicystą, pisarzem. Urodził się w 1931 r. w Starym Sączu. Był profesorem filozofii PAT w Krakowie i wykładowcą kilku innych krakowskich uczelni, a także stałym współpracownikiem „Tygodnika Powszechnego” i „Znaku”. W 1981 r. został kapelanem „Solidarności”. W pierwszą niedzielę miesiąca w sierpniu każdego roku odprawiał dla górali słynne Msze św. niedaleko Turbacza. Zmarł 28 czerwca 2000 r.

Na skutek pandemii COVID-19 rośnie liczba wczesnych małżeństw

pon., 03/08/2021 - 17:14
W ciągu ostatnich 10 lat, udało się zapobiec 25 mln wczesnych małżeństw. Niestety, na skutek pandemii COVID-19 w ciągu najbliższej dekady liczba przypadków wczesnych małżeństw może się zwiększyć o dodatkowe 10 mln, alarmuje UNICEF w Międzynarodowym Dniu Kobiet.

Zamknięcie szkół, recesja gospodarcza, śmierć rodziców czy ograniczenie w dostępie do usług z powodu pandemii powodują, że rośnie ryzyko wczesnych małżeństw. UNICEF opublikował dziś raport na ten temat pt. „COVID-19: A threat to progress against child marriage”.

W ostatnich latach można było zaobserwować znaczne zmniejszenie liczby wczesnych małżeństw w niektórych krajach. Globalnie odsetek kobiet, które zostały zmuszone do ślubu w dzieciństwie, zmniejszył się o 15 proc. Niestety, jeszcze przed pandemią COVID-19, UNICEF szacował, że w ciągu najbliższych 10 lat ponad 100 mln dziewcząt będzie zmuszonych do ślubu przed ukończeniem 18. roku życia.

COVID-19 pogorszył już i tak trudną sytuację milionów dziewcząt. Zamknięte szkoły, społeczna izolacja oraz rosnące ubóstwo dolały oliwy do ognia, pogarszając sytuację, z którą świat walczył jeszcze przed pandemią. Musimy zrobić wszystko co w naszej mocy, aby zlikwidować proceder wczesnych małżeństw, powiedziała Dyrektor Generalna UNICEF, Henrietta Fore. Międzynarodowy Dzień Kobiet to idealny moment, abyśmy przypomnieli sobie, co te dziewczęta mają do stracenia, jeśli nie podejmiemy natychmiastowych działań. Zagrożona jest ich edukacja, zdrowie i przyszłość.

Dziewczęta, które wychodzą za mąż w dzieciństwie, cierpią z powodu natychmiastowych i dożywotnich konsekwencji tego procederu. Są bardziej narażone na przemoc w rodzinie i rzadziej kontynuują edukację. W takiej sytuacji rośnie ryzyko wczesnej i nieplanowanej ciąży, co z kolei może prowadzić do powikłań okołoporodowych, a nawet śmierci zarówno matki, jak i dziecka. Praktyka ta może izolować dziewczęta od rodziny i przyjaciół oraz wykluczyć je z życia społecznego, co ma duży wpływ na ich zdrowie psychiczne i samopoczucie.

podróż apostolska Papież Franciszek w Iraku – podsumowanie  

Pandemia COVID-19 ma poważny wpływ na życie dziewcząt. Ograniczenia w podróżowaniu i wprowadzone zasady dystansu społecznego, utrudniają dziewczętom dostęp do opieki zdrowotnej i socjalnej oraz wsparcia społecznego, które chroni je przed wczesnym małżeństwem, nieplanowaną ciążą i przemocą ze względu na płeć. Kiedy placówki edukacyjne są zamknięte, istnieje większe prawdopodobieństwo, że dziewczęta porzucą naukę i już nigdy nie wrócą do szkoły. W obliczu utraty miejsc pracy i zwiększonej niepewności ekonomicznej, rodzice mogą być zmuszeni do wydania córki za mąż, w nadziei, że to poprawi los zarówno dziewczynki, jak i całej rodziny.

Na całym świecie żyje około 650 mln kobiet i dziewcząt, które zostały wydane za mąż w dzieciństwie. Połowa z nich mieszka w Bangladeszu, Brazylii, Etiopii, Indiach i Nigerii.

Rok od wybuchu pandemii, potrzebne są natychmiastowe działania, aby walczyć ze skutkami COVID-19, powiedziała Henrietta Fore. Poprzez ponowne otwarcie szkół, wdrożenie skutecznych przepisów i polityk na rzecz kobiet oraz zapewnienie dostępu do opieki medycznej i socjalnej, możemy znacznie zmniejszyć ryzyko wczesnych małżeństw i zapewnić dziewczętom lepszą przyszłość.

Francuz pokieruje Instytutem Jana Pawła II

pon., 03/08/2021 - 17:05
Francuski teolog i naukowiec, ks. Philippe Bordeyne, obecny rektor Instytutu Katolickiego w Paryżu, pokieruje Papieskim Instytutem Jana Pawła II dla Studiów nad Małżeństwem i Rodziną w Rzymie. Zastąpi na tym stanowisku włoskiego teologa, ks. prał. Pierangelo Sequeri, który pełnił tę funkcję od 15 sierpnia 2016 r. – podaje powołując się na swoje źródła włoska agencja ANSA.

Nominacja ta, która nie została jeszcze ogłoszona publicznie, jest określona na okres czteroletni i została potwierdzona w reskrypcie wydanym prefekta Kongregacji ds. Edukacji Katolickiej, kard. Giuseppe Versaldiego, oraz przez sekretarza tej dykasterii, abpa Vincenzo Zaniego, a także Wielkiego Kanclerza Papieskiego Instytutu Jana Pawła II, abpa Vincenzo Paglię, który przewodniczy również Papieskiej Akademii Życia.

W liście towarzyszącym reskryptowi – datowanym na 22 lutego 2021 roku – kard. Versaldi i abp Zani składają nowemu dziekanowi życzenia „owocnej pracy akademickiej i naukowej na rzecz wyżej wymienionego Papieskiego Instytutu”. Wyrażają też prałatowi Sequeri „głęboką wdzięczność za cenną posługę, którą pełnił z sumiennością i kompetencją jako dziekan wyżej wymienionego Instytutu w minionych latach”.

Ks. Philippe Bordeyne, urodził się 21 grudnia 1959 roku w Paryżu. W 1981 roku ukończył prestiżową Szkołę Wyższych Studiów Handlowych (École des hautes études commerciales de Paris). Wybrany wraz z trzema innymi studentami do udziału w międzynarodowym programie zarządzania, wyjechał na kilka miesięcy, by studiować w London Business School, a następnie na New York University. Przez dwa lata pracował jako nauczyciel w Kamerunie.

Następnie rozpoczął studia teologiczne i w 1988 r. przyjął święcenia kapłańskie. W 1989 r. uzyskał tytuł magistra i został asystentem w Instytucie Katolickim w Paryżu. W 1995 r. wyjechał na roczne studia na Uniwersytecie w Tuebingen, aby przygotować swój doktorat, który obronił w 2001 r. równocześnie na Instytucie Katolickim i paryskiej Sorbonie. Przygotował go pod kierunkiem ks. prof. Josepha Doré i prof. Michela Meslina, w zakresie historii religii i antropologii religii.

podróż apostolska Papież Franciszek w Iraku – podsumowanie  

Pracował także duszpastersko. W roku 2011 r. został mianowany rektorem Instytutu Katolickiego w Paryżu. Specjalizuje się w teologii moralnej i biblijnej.

Był przewodniczącym Konferencji Dziekanów Wydziałów Kanonicznych Francji od 2006 do 2009 r.; przewodniczącym Międzynarodowej Konferencji Katolickich Instytucji Teologicznych od 2008 do 2011 r.; członkiem Zarządu Międzynarodowej Federacji Uniwersytetów Katolickich od 2009 do 2012 r.; przewodniczącym Unii Katolickich Instytucji Szkolnictwa Wyższego od 2013 do 2016 r..

W 2015 r. Papież Franciszek mianował go ekspertem Synodu Biskupów o rodzinie, a w 2018 r. ekspertem Synodu Biskupów o młodzieży.

Sprawa wprowadzonych przez ks. prał. Pierangelo Sequeri zmian personalnych, a także zmiany profilu Papieskiego Instytutu Jana Pawła II dla Studiów nad Małżeństwem i Rodziną spowodowała szereg kontrowersji w świecie naukowym. W sierpniu 2019 roku 200 sygnatariuszy wyraziło swoje zaniepokojenie usunięciem z grona wykładowców tej instytucji byłego rektora Instytutu Jana Pawła II, ks. prof. Livio Meliny, i teologa moralnego, ks. José Noriegi. Wśród naukowców z którym rozwiązano wówczas współpracę był także prof. Stanisław Grygiel oraz o. prof. Jarosław Kupczak OP z UP JPII w Krakowie.

Kard. B. Rai ostrzega przed upadkiem Libanu

pon., 03/08/2021 - 17:03
Libański maronicki patriarcha Antiochii kard. Bechara Rai oskarżył polityków swego kraju o świadomą zwłokę w tworzeniu nowego rządu. W kazaniu podczas Mszy św. sprawowanej w swej siedzibie w Bkerke pod Bejrutem stwierdził, że taka polityka „marnuje czas i pieniądze” ludzi oraz buduje państwo ubóstwa, głodu i bezrobocia.

W obliczu dramatycznej sytuacji w państwie ludziom nie pozostaje nic innego, jak tylko wyjść na ulice. „Jak może się nie buntować naród, który ma puste portfele i nie może sobie kupić chleba, jedzenia ani leków, nie ma środków na naukę ani na leczenie?” – usprawiedliwiał maronicki patriarcha niedawne protesty w całym kraju przeciwko elicie politycznej.

Ostrzegł również, że kraj znajduje się na etapie groźnych wyzwań, które mogą go zniszczyć i jego naród. Wyraził nadzieję, że Libańczycy okażą się jednak silniejsi niż ci, którzy mieszają się w ich sprawy, „bez względu na to, jak silne będą ich środki”. Lepiej, żeby naród wybuchł, a kraj pozostał niż żeby kraj wybuchł, a naród przestał istnieć – stwierdził dramatycznie kardynał-patriarcha.

Od czasu, gdy w sierpniu ub.r. ustąpił rząd premiera Hassana Diaba, Liban nie ma nowego gabinetu. Wyznaczony na stanowisko szefa rządu Saad Hariri nie zdołał dotychczas osiągnąć zgody w podziale tek ministerialnych.

Wyrok sądu ws. księdza z filmu Sekielskich. 3 lata więzienia

pon., 03/08/2021 - 16:51
Trzy lata bezwzględnego pozbawienia wolności oraz dziesięć lat zakazu pracy z młodzieżą orzekł w poniedziałek sąd w Pleszewie wobec ks. Arkadiusza H. Duchownego oskarżonego o wykorzystywanie seksualne, którego historię przedstawili bracia Sekielscy w filmie “Zabawa w chowanego”. Nie było go na sali rozpraw.

Wyrok jest nieprawomocny. Prokurator żądał dla księdza oskarżonego o molestowanie ministranta 6 lat bezwzględnego więzienia, wnosił też o nałożenie zakazu kontaktu ks. H. z pokrzywdzonym przez 8 lat, zakaz wykonywania zawodu oraz pracy księdza z dziećmi i młodzieżą przez maksymalnie możliwy czas. Obrońca oskarżonego zawnioskował o 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 5 lat.

Ostatecznie sąd orzekł wobec duchownego karę trzech lat pozbawienia wolności i zakaz wykonywania zawodów nauczyciela lub opiekuna na okres 10 lat.

Arkadiusz H. to ksiądz, którego historię przedstawili bracia Sekielscy w filmie pt. “Zabawa w chowanego” wyemitowanym w maju ub. roku. Dokument przedstawiał historię trzech chłopców – braci Bartłomieja i Jakuba oraz Andrzeja – wykorzystywanych przez tego samego księdza z diecezji kaliskiej – Arkadiusza H.

Po emisji filmu ks. Arkadiusz H. został zawieszony w pełnieniu posługi kapłańskiej za postępowanie w latach 1994-2000.

Tuż po emisji filmu Kuria Diecezjalna w Kaliszu w oświadczeniu poinformowała, że została poinformowana o wszczęciu postępowania przez prokuraturę w sprawie ks. Arkadiusza H. w grudniu 2018 r.

raport Raport „Kościół w Polsce” dostępny online  

Sprawą molestowania małoletnich przez kapłana zajmowała się Prokuratura Rejonowa w Pleszewie, która zarzuciła mu, że pomiędzy wrześniem 1998 a majem 2000 w Pleszewie z góry powziętym zamiarem dopuścił się przestępstw o charakterze seksualnym na szkodę 15-letniego pokrzywdzonego.

52-letni obecnie Arkadiusz H. miał skrzywdzić jeszcze sześciu chłopców, którzy zgłosili się do prokuratury, ale sprawy umorzono z uwagi na przedawnienie.

W sądzie oskarżony duchowny przyznał się do postawionego mu zarzutu oraz przeprosił ofiary.

Kaliska kuria od samego początku, mając na uwadze dobro pokrzywdzonych, deklarowała, że współpracuje z prokuraturą zgodnie z przepisami prawa karnego.

W środę 3 marca, po zakończeniu procesu, kaliska kuria w wydanym oświadczeniu poinformowała: “W związku z procesem karnym prowadzonym przeciwko ks. Arkadiuszowi H., który przyznał się do winy i przeprosił za swoje postępowanie, z wielkim szacunkiem odnosimy się do osób przez niego pokrzywdzonych, wyrażamy im naszą solidarność, przepraszamy za krzywdy, których doznali oraz jesteśmy gotowi do niesienia im pomocy”.

W oświadczeniu zaznaczono też, że w prowadzonym równocześnie procesie kanonicznym kuria oczekuje na decyzje Stolicy Apostolskiej, która zostanie powiadomiona o wyroku sądu państwowego, gdy ten zapadnie.

Kard. Wyszyński i Matka Czacka – Święci się zawsze gdzieś spotkają

pon., 03/08/2021 - 16:00
Zbliża się wspólna beatyfikacja kard. Stefana Wyszyńskiego i Matki Elżbiety Czackiej. Z tej okazji publikujemy tekst ukazujący bliskie relacje i wzajemne duchowe oddziaływanie na siebie tych dwojga – jakże komplementarnych – kandydatów na ołtarze. Autorem tekstu jest ks. prof. Andrzej Gałka, historyk Kościoła, krajowy duszpasterz osób niewidomych.

Kiedy w ubiegłym roku okazało się, że z powodu pandemii, beatyfikacja Czcigodnego Sługi Bożego kardynała Stefana Wyszyńskiego musi być odwołana, a kilka miesięcy później papież Franciszek podpisał dekret beatyfikacyjny Czcigodnej Sługi Bożej Matki Elżbiety Czackiej, wtedy, pewnie trochę żartobliwie powiedziałem „Syn zaczekał na Matkę”. Dlatego bardzo się ucieszyłem, gdy ksiądz kardynał ogłosił, że uroczystości beatyfikacyjne będą wspólne. Wydaje mi się, że znam dosyć dobrze relacje, jakie ich łączyły i pomyślałem sobie, że w tym wydarzeniu może być głęboki zamysł Boży. Bóg chce nam pokazać, jak dwoje ludzi może sobie wzajemnie pomagać w drodze do świętości. Dlatego tę krótką refleksję, a może lepiej medytację o życiu dwojga, ufajmy niedługo błogosławionych: Matki Elżbiety i księdza Prymasa – naszego biskupa, zatytułowałem „Święci się zawsze gdzieś spotkają”.

Nie byli rówieśnikami, Elżbieta Czacka była starsza od Stefana Wyszyńskiego o 25 lat. Oboje przeszli w młodości przez trudne doświadczenia. Niewidoma, młoda dziewczyna i młody, chory kleryk. Trudne początki, ale życie pełne ufności i błogosławiony koniec. Jak wielkich dzieł Bóg przez nich dokonał. Możemy pytać, jak to było możliwe? Po ludzku nie powinno się udać. Ale ich życie pokazuje, że „dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Przez Krzyż do nieba” mówiła swoim siostrom, niewidomym i świeckim współpracownikom Dzieła Matka Elżbieta Czacka. „Soli Deo” przypominał wszystkim w 1946 r. młody biskup lubelski, Stefan Wyszyński. Mogli uczynić tyle dobra, ponieważ całkowicie oddali swoje życie Bogu i na serio przyjęli słowa św. Pawła „nic nie może odłączyć nas od miłości Chrystusowej”.

Żeby naprawdę komuś pomóc, trzeba chociaż na chwilę zapomnieć o sobie. Żeby od kogoś przyjąć pomoc, trzeba uznać, że się jej potrzebuje i do tego potrzeba trochę pokory. W obu przypadkach jest to niezwykle trudne, dlatego rzadko się to udaje. Siostrze Elżbiecie od Ukrzyżowania Pana Jezusa udało się tak dobrze, że światło z którego czerpała, świeci jasno do dziś. Księdzu Stefanowi również. Ani ślepota, ani brak zdrowia, w niczym im nie przeszkodziły.

Późniejsza założycielka Dzieła Lasek urodziła się w Białej Cerkwi – dziś Ukraina – 22 października 1876 r. Jako hrabianka otrzymała staranne wychowanie i wykształcenie. Żyła w wygodzie i dostatku. W wieku 22 lat ostatecznie utraciła wzrok. Ślepota młodej Róży stała się dla rodziców upokorzeniem nie do przyjęcia. Dom zamknął się na gości. Jak zaakceptować to, na co nie potrafią się zgodzić nawet najbliżsi – myślała. Zrozumiała, że może liczyć tylko na Boga, któremu ufała, i na siebie. Zamiast jechać na kolejną operację za granicę, jak tego chcieli rodzice, przyjmuje radę okulisty, doktora Gepnera – przyjaciela domu – który mówi jej prawdę „wzrok jest na zawsze stracony”. Ale zarazem wskazuje drogę – nikt w Polsce nie zajmuje się niewidomymi. Zrozumiała, że jest odpowiedź jak dalej żyć i że jest wskazówka na drogę. Młoda hrabianka zbiera doświadczenia w ośrodkach dla niewidomych za granicą, uczy się pisma brajla. Postanawia stworzyć instytucję, Dzieło, w którym będą mogli kształcić się i przygotowywać do samodzielnego życia niewidomi. Gdzie nauczą się, że mimo niewidzenia mogą być szczęśliwi. Po latach mówiła do Janiny Doroszewskiej: „Tak jak doktor Gepner był moim wielkim dobroczyńcą, tak największym moim szczęściem jest to, że zostałam niewidomą. Cóż by ze mnie było, gdyby nie to kalectwo? Jakie byłoby moje życie bez niego?”

Jej ślepota stała się skałą, na której Bóg mógł wybudować piękny dom. Nadano mu nazwę „Dzieło Lasek”. Ta mężna i dzielna niewiasta, jaką znamy z jej zapisków, głęboko zjednoczona z Bogiem, widząca Jezusa, który krwią swoją obmywa ją i całe jej dzieło, jest jednocześnie człowiekiem zwyczajnym i serdecznym. Troszczy się o każdy najmniejszy drobiazg, o ludzi, których spotyka.

W tym samym czasie, gdy młoda Róża przygotowuje się do pełnienia późniejszej misji, 3 sierpnia 1901 r. w Zuzeli nad Bugiem, na pograniczu Podlasia i Mazowsza, przychodzi na świat Stefan Wyszyński.

Po wstąpieniu do Seminarium Duchownego we Włocławku okazało się, że Stefan jest chory na gruźlicę. Choroba postępuje tak szybko, że młody alumn, jak również jego przełożeni, boją się, że nie dożyje do święceń kapłańskich. Stefan modli się, szczególnie do Matki Najświętszej, aby wyprosiła mu łaskę święceń i aby mógł odprawić przynajmniej Mszę Świętą prymicyjną. Potem będzie mówił, że to Niepokalana uratowała mu życie. To cierpienie, które przeszedł w czasie studiów nauczyło go – jak sam powie – patrzeć z pokorą na drugiego człowieka. W czasie studiów spotyka po raz pierwszy księdza Władysława Korniłowicza, o którym później powie, że wywarł on ogromny wpływ na całe jego życie kapłańskie. Ta znajomość, która podczas studiów na KUL-u przerodziła się w głęboką przyjaźń, przetrwała aż do śmierci księdza Korniłowicza. W lipcu 1926 r. na zaproszenie księdza Korniłowicza przyjeżdża po raz pierwszy do Lasek. Wtedy też ma miejsce pierwsze spotkanie z Matką Czacką. Tak Prymas na spotkaniu z siostrami w Laskach w 1965 r, wspomina to spotkanie: „Trzydzieści lat minęło w lipcu od pierwszej mojej wędrówki z Warszawy do Lasek, bodajże z siostrami i jeszcze jedną przyjazną duszą temu zakątkowi. Przyszliśmy na pustkowie. Była kaplica, wzniesiony jeden, drugi dom, a wokół las (…). Człowiek się dziwi, że tutaj dokonało się coś wielkiego, że tu Bóg zasiał ziarenko gorczyczne, które tak prężyło się ramionami w górę, że stało się drzewem (…). Pamiętam tak wiele doznań tu łaski Bożej, która brała ludzi za czupryny i gdy chcieli pełzać po ziemi uczyła ich latać.”

Zaś w czasie sympozjum poświęconego 50-leciu istnienia Lasek, w grudniu 1973 r. powie „Pan Bóg dał mi sposobność zetknięcia się z Matką i Ojcem, i mógłbym się wiele od nich nauczyć. Powiem krótko: łaski, która wtedy była mi dana nie umiałem właściwie wykorzystać. Bo ludzie szli swoimi drogami na przełaj, a ja za bardzo nauczyłem się chodzić bitymi drogami, chodnikami zaprogramowanymi, dającymi się ująć w konkretne wykłady. Nie dało się tego pogodzić”. Niemniej zapoczątkowana wtedy przyjaźń z Dziełem i jego założycielami, przetrwała aż do końca dni wielkiego Prymasa.

Szczególnie ważne są relacje Matki z księdzem Wyszyńskim w czasie okupacji. Jak wiemy, po wybuchu wojny, ksiądz Wyszyński musiał opuścić Włocławek i udać się do Wrociszewa, do swojej rodziny. Jednak w roku 1940 potrzebny był kapelan w Kozłówce, gdzie przebywała grupa 24 młodych sióstr i 18 niewidomych dziewcząt. Ojciec Korniłowicz, który przebywał wtedy w Żułowie – filia Lasek na lubelszczyźnie – zasugerował, aby siostry zwróciły się z prośbą do księdza Wyszyńskiego. Na prośbę i z upoważnienia Matki, jedna z sióstr udała się do Wrociszewa i jak pisze, „w skromnym domku zastała księdza profesora nad książkami Na widok mojego habitu ucieszył się bardzo, wstał i powiedział: Laski przyjechały do mnie! Wytłumaczyłam mu, że przyjechałam z polecenia Matki Czackiej i księdza Korniłowicza, i zapytałam, czy zechce przyjechać do Kozłówki(…). Zgodził się natychmiast.” Od tej chwili nastąpiły lata bardziej intensywnego zaangażowania w środowisku Lasek. Zimą 1941 r. laskowska grupa z Kozłówki, ze względu na bezpieczeństwo, przeniosła się do Żułowa, do domu sióstr. W czerwcu 1942 r. ksiądz Wyszyński, przyjeżdża do Lasek, na miejsce księdza Jana Zieji, jako kapelan sióstr, niewidomych a także jako duszpasterz okolicznej ludności i kapelan Armii Krajowej. W trudnym czasie II wojny światowej pracował z Matką Czacką nad Konstytucjami Zgromadzenia, zbliżał się bowiem termin kolejnego ich zatwierdzenia, omawiał z Matką sprawy codzienne i sytuację Zakładu, poświęcając na to, co dzień parę godzin. Skrupulatnie odnotowano to w „Dzienniku przyjęć Matki”. Szczególnie w latach 1943-1944.

Już w 1942 r. dowództwo VIII Rejonu AK planowało, że na wypadek Powstania Warszawskiego, w Domu Rekolekcyjnym powstanie szpital wojenny. Ksiądz Wyszyński miał wątpliwości, czy można tak narażać niewidomych, dyskusje przecięła Matka, stwierdzając „Decyzja podjęta w 1939 r. walki o wolność obowiązuje i teraz”. Była zdania, że niewidomi nie mogą stać na boku, skoro walkę podjął cały naród. Tuż przed wybuchem powstania szpital poświęcił ks. Stefan Wyszyński. Po latach Prymas tak to wspomina: „Był to moment, który odsłonił nowe oblicze Matki Róży Czackiej (…). Patrzyłem wtedy na Matkę i myślałem sobie, skąd w tej kobiecie, zajętej przecież swoim Dziełem, taka odwaga, aby wystawiać Dzieło na wszelkie niebezpieczeństwa związane z czynnym zaangażowaniem w powstanie. Matka była zdecydowana. Uważała, że trzeba okazać postawę mężną, bo tego wymaga w tej chwili cały świat (…). Odsłonił mi się wtedy nowy obraz człowieka, który dotychczas oddany był tylko modlitwie i służbie ociemniałym. I taką postać, i taką osobowość widzę do tej pory. Było w niej coś z Traugutta.” I dalej mówił Prymas: „A Matka dla nas wszystkich była źródłem spokoju, rozwagi i gotowości służenia. Zawsze gotowa, zawsze czujna”.

podróż apostolska Papież Franciszek w Iraku – podsumowanie

W marcu 1945 r., ksiądz Stefan Wyszyński opuszcza Laski i wraca do Włocławka. Po drodze odwiedza grupę niewidomych z siostrami w Maurzycach, koło Łowicza. Z Łowicza pisze pierwszy list do Matki, w którym daje piękne świadectwo o bezinteresownej i radosnej posłudze sióstr wobec niewidomych. I kończy list słowami: „Ręce Matki ze czcią całuję, pełen wdzięczności za wszystko dobro, którego w Laskach doznałem”.

Po opuszczeniu Lasek rozpoczyna się nowy etap w relacji Matka – ksiądz Wyszyński, czas pisania listów. W 2006 r. Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego, we współpracy ze Zgromadzeniem Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża, wydał listy Matki Czackiej do księdza Wyszyńskiego i księdza Wyszyńskiego do Matki. W sumie 65 listów i kartek. Pierwszy ukazał się pod datą 10 marca 1945 r., ostatni z datą 31 grudnia 1952 r. W archiwum sióstr znajdują się jeszcze dwa pierwsze listy, z przełomu lat 1938/39, dotyczące osobistych problemów innej osoby i zostały wyłączone z wydanego zbioru. Korespondencja ta pokazuje, jak bardzo wspierali się modlitwą, radą i przyjaźnią. Nie skupiali się na wydarzeniach świata zewnętrznego, nie skarżyli się na trudy i przeciwności. Pisali o tym, co w życiu istotne. Wśród listów są też krótkie kartki z życzeniami z okazji imienin i świąt, bądź kartki przysłane Matce z Rzymu. Czasami pojawiają się też rzadkie, na pozór lakoniczne wzmianki o wydarzeniach z życia osobistego.

Po nominacji księdza Wyszyńskiego na biskupstwo lubelskie, kontakt z Matką i Laskami nie rozluźnia się. Biskup lubelski otacza opieką dom w Żułowie. Korespondencja między Matką i młodym biskupem, jest tak samo żywa, serdeczna i pełna wzajemnej troski. Widać wyraźnie, jak Bóg złączył tych dwoje ludzi, jak są sobie wzajemnie potrzebni, Troska biskupa o Laski pokazuje wielką miłość do tego Dzieła. Miłość głęboką i wzajemną. Matka Elżbieta i siostry franciszkanki otaczają modlitwą biskupa Stefana Wyszyńskiego również wtedy, gdy w 1948 r. zostaje arcybiskupem warszawskim i gnieźnieńskim, a tym samym Prymasem Polski, a w 1952 r. kardynałem. Matka doda jeszcze, że odtąd uważa go za „najwyższą w Polsce władzę”. Dla niego Laski nie przestają by domem, w którym zawsze może szukać oparcia i chwili wytchnienia, będzie wracał do Lasek wiele razy, jak tylko czas mu na to pozwoli. Po śmierci księdza Korniłowicza staje przy Matce założycielce, niewidomej franciszkance i do końca jej życia jest dla niej pomocą,

Oprócz wspomnianych listów, ważnym przyczynkiem do poznania kim była dla kardynała Matka Czacka, są jego zapiski „Pro Memoria”. Wynika z nich, że każdego roku, z wyjątkiem lat uwięzienia, Prymas był kilkanaście razy w Laskach i za każdym razem odwiedzał Matkę. Zaś w czasie uwięzienia, w listach do swojego ojca lub siostry, prosił, aby odwiedzali Laski i dopytywał, co się w nich dzieje. W jednym z listów prosił swego ojca, aby przysłał mu fotografię Matki Czackiej i księdza Korniłowicza. Zaś pod datą 9 września 1950 r., dziękując za przysłanie fotografii napisał „Dziś są mi te twarze wielką pomocą”.

Jak ważna była dla niego Matka, pokazuje to czas jej choroby, gdy nie pełniła już żadnych funkcji w Zgromadzeniu i Towarzystwie. Zwłaszcza ostatnie tygodnie jej życia. 4 maja 1961 r. przyjeżdża specjalnie do Lasek, aby odprawić Mszę Świętą w jej intencji i udzielić jej odpustu zupełnego na godzinę śmierci. Przyjeżdża też 12 maja, gdy właściwie rozpoczęła się agonia. W drodze do Gniezna, 14 maja, zatrzymuje się w Laskach, aby modlić się przy nieprzytomnej Matce i udzielić jej swego błogosławieństwa. O śmierci Matki Prymas dowiaduje się w Gnieźnie. Po powrocie do Warszawy, 18 maja wieczorem przyjeżdża do Lasek, aby modlić przy otwartej trumnie Matki. 19 maja bierze udział w jej pogrzebie i wygłasza mowę pożegnalną W kazaniu, które wygłosił, powiedział: „W tej chwili moim jest obowiązkiem stanąć przy tym obfitym źródle wody żywej i z pomocą nieudolnych słów pochwycić przynajmniej odrobinę ożywczych wspomnień z bogatego życia Matki naszej, Matki naszych serc, Matki Dzieła, Zgromadzenia i rodziny laskowej niewidomych”. I dalej mówił Prymas: „Usiłujemy odsłonić testament, który w milczeniu przekazała nam, spadkobiercom swej bogatej spuścizny (…). Patrzymy na Matkę, inaczej jej tutaj nie nazywaliśmy. Nie tylko siostry zakonne i rodzina niewidomych, ale i my kapłani (…), czerpaliśmy z bogatego ducha naszej Matki i duchowości tego ubłogosławionego przez Boga miejsca (…). Matka zawsze umiała znaleźć dla siebie chwilę na osobiste obcowanie ze swym Bogiem ukrytym. To był człowiek, który nieustannie stał w obliczu swego najlepszego Boga (…). Człowiek, który wytrwale czerpał z niezgłębionego źródła Bożej miłości! Dlatego zdołała tylu ludzi wokół siebie obdzielić i pożywić tą miłością.”

Po śmierci Matki, ksiądz Prymas często będzie wracał do grobów założycieli. Przed każdym wyjazdem do Rzymu, na sesje soborowe, przed każdym ważnym wydarzeniem, często, przed trudnymi rozmowami z ówczesną władzą komunistyczną, niepostrzeżenie, bez zapowiadania się, chociaż na chwilę, jedzie do Lasek, aby tam się modlić.

W archiwum, w Laskach zachowała się bogata spuścizna kardynała Stefana Wyszyńskiego, mówiąca o jego zaangażowaniu w życie Zgromadzenia i Towarzystwa. Z zachowanych tekstów wynika, że każdego roku Wielki Piątek i Wielką Sobotę, przed południem, kardynał spędzał w Laskach – z wyjątkiem lat uwięzienia. W Wielki Piątek uczestniczył w liturgii Męki Pańskiej, spotykał się z różnymi ludźmi, zaś w Wielką Sobotę wygłaszał konferencję do ludzi Lasek, często zaś osobno zaś dla sióstr. Przypominał w nich postać Matki, jej życie i prosił siostry, a często upominał, by nie zagubiły ducha i stylu życia Matki. Tak mówił do sióstr w Wielką Sobotę 1958 r.: „Jestem 32 lata “obywatelem miasta laskowskiego”, patrzyłem na to, wiem. Cechą naszej Matki było to, że umiała być zawsze pogodna. To była prawdziwa Franciszkanka Służebnica Krzyża. Ona zrozumiała ducha Ewangelii, ducha Krzyża – i chciała tego ducha wpoić w was (…). Pragniemy, aby on się utrzymał i abyście wy były służebnicami Krzyża, a nie samych siebie.”

Wiemy, że gdy wymagało tego dobro dusz, dobro człowieka, Kościoła i Narodu, ksiądz Prymas potrafił być surowy, być znakiem sprzeciwu. Tego też się uczył od Matki Czackiej, z którą, jak mówił, współpraca nie była łatwa, bo Matka wymagając od siebie, wymagała też od innych. „Umiała być w tych wymaganiach niezwykle surowa, jakkolwiek wszyscy czuli, że surowość jej podyktowana jest wielką miłością dusz, Sprawy i Dzieła”.

Bóg złączył tych dwoje ludzi, którzy potrafili się szlachetnie różnić i mimo to, przez nich dokonywał wielkich rzeczy, często po ludzku niemożliwych. „Przez Krzyż do nieba i Soli Deo”, jakże aktualne jest to i dzisiaj. Zostawili nam drogę. Innej szukać nie trzeba. I już na koniec, w Wielką Sobotę 13 kwietnia 1963 r., na spotkaniu z mieszkańcami Lasek, ksiądz Prymas powiedział: „Osobiście pragnę wam jasno powiedzieć, że gdy mi jest niełatwo – bo przecież nie brakuje powodu – to mam patronów, do których mogę się odwoływać i wiem, że mi pomogą. Pierwszym jest nasz Ojciec (…), a drugim sprzymierzeńcem jest Matka, do której trzeba się tak po cichu podsunąć (…). Ja się nigdy nie modlę za Matkę Czacką, ja się tylko modlę do Niej. Pamiętajcie, więc, że Oni oboje są na pewno w chwale Ojca.”

ks. Andrzej Gałka

(ur. 1948, duchowny rzymskokatolicki, rektor kościoła św. Marcina w Warszawie, krajowy duszpasterz osób niewidomych, kapelan warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej, doktor teologii, historyk Kościoła)

Dziś na Jasnej Górze modlitwa za polskie kobiety

pon., 03/08/2021 - 16:00
Modlitwa za polskie kobiety, by każda „miała serce”, o szacunek dla życia i godności każdego człowieka, to główne intencje Święta Kobiet u Najpiękniejszej z Niewiast na Jasnej Górze. Podczas Mszy św. zostanie użyty kielich „Życia i przemiany”. Widnieją na nim wizerunki czterech kobiet, które, w różnych obszarach życia i powołaniu, mogą być wzorem dla każdej z kobiet.

Na kielichu „Życia i przemiany” złożonym na Jasnej Górze w 1982 r. w dowód wdzięczności Matce Bożej za Jej 600-letnią obecność na Jasnej Górze i opiekę nad polskim narodem widnieją wizerunki: św. Jadwigi Śląskiej, św. królowej Jadwigi, św. Teresy Ledóchowskiej i Stanisława Leszczyńska, bohaterskiej położnej z Auschwitz-Birkenau.

Msza św. odprawiona zostanie o godz. 17.30 w kaplicy Matki Bożej pod przewodnictwem i z kazaniem bp. Andrzeja Przybylskiego z Częstochowy. Oprawę liturgiczną przygotują przedstawicielki różnych grup wiekowych i zawodowych. Będzie np. nauczycielka, dziennikarka, posłanka, uczennica.

Jasnogórski Dzień Kobiet wpisuje się w przygotowania do beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego, który mówił, że „chociaż święto kobiet zaczęło się w raju, gdy Pan Bóg powołał Ewę i wskazał jej zadania, by niosła pomoc Adamowi, to jednak to święto przedziwnie wyszlachetniało, gdy w Nazaret ukazał się wysłannik Ojca Niebieskiego i wskazał nowej Ewie, Maryi Jej zadania”.

podróż apostolska Papież Franciszek w Iraku – podsumowanie

Stanisława Nowicka, świadek życia Prymasa Tysiąclecia podkreśla, że Maryja była dla niego Najpiękniejszą z Niewiast i w każdej kobiecie widział Jej odbicie. Dodała, że ks. Prymas zawsze podkreślał, że „kobieta nigdy nie traci nadziei, zawsze spieszy z pomocą i otuchą, zawsze znajduje wyjście”. Kard. Wyszyński jako jeden z pierwszych upominał się o docenienie roli kobiety jako matki i proponował np. wydłużony płatny urlop macierzyński i możliwość pracy na pół etatu matek wychowujących dzieci.

Podczas spotkania o godz. 18.30 w Sali Papieskiej rozważania „A jednak sobie radzicie …” słowa Prymasa Wyszyńskiego o kobietach i do kobiet przypomni dr Anna Sutowicz z Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana” we Wrocławiu.

Organizatorem spotkania na Jasnej Górze jest Katolickie Stowarzyszenie „Civitas Christiana”, które od 14 lat właśnie 8 marca inicjuje Święto Kobiet u Najpiękniejszej z Niewiast.

Transmisja w Radiu Jasna Góra i na jasnogórskim You Tube.

Strony