Katolicka Agencja Informacyjna

Subskrybuj Kanał Katolicka Agencja Informacyjna
Portal Katolickiej Agencji Informacyjnej
Zaktualizowano: 1 godzina 5 minut temu

Bp Piotrowski zaprasza kapłanów do sanktuarium św. Józefa

czw., 09/23/2021 - 19:30
„Mamy wiele wspólnego ze św. Józefem” – pisze w słowie do kapłanów bp Jan Piotrowski, zapraszając ich na pielgrzymkę do Sanktuarium Świętego Józefa, Opiekuna Rodziny w Kielcach, która odbędzie się w sobotę 16 października.

Diecezjalna kapłańska pielgrzymka odbywa się od 18. lat do sanktuariów diecezji kieleckiej, pod przewodnictwem biskupa kieleckiego. Służy modlitwie i budowaniu wspólnoty kapłanów diecezji kieleckiej.

Ostatnia z takich pielgrzymek odbyła się w 2021 r. do kościoła w Skalbmierzu i miała nieco inny, niż zazwyczaj przebieg, ze względu na pandemię.
Zapraszając kapłanów na tegoroczną pielgrzymkę, biskup kielecki w skierowanym do nich słowie tłumaczy, dlaczego warto mieć za wzór św. Józefa oraz podążać śladami świętych.

„Dobrze jest chodzić śladami, jakie zostawiają święci. Oni zawsze szli za Jezusem Drogą, Prawdą i Życiem. Ślady, jakie zostawili i wciąż zostawiają, mówią o różnych drogach i formach naśladowania Chrystusa, służenia Jemu i Jego Kościołowi” – pisze bp Jan Piotrowski.

Przypomina, że obecnie, w Roku św. Józefa, „podążamy śladami Opiekuna Jezusa Chrystusa i Kościoła Świętego”.

„Mamy więc, my kapłani, wiele wspólnego ze św. Józefem i wiele możemy się od niego nauczyć. Znajdując się w różnych sytuacjach, którymi był zaskoczony, Józef miał świadomość obecności, działania Boga w jego życiu i działanie to Mu umożliwił” – pisze bp Piotrowski. Podkreśla zarazem, że Józef zawsze był
„blisko Jezusa i Maryi”.

„Czyż to nie jest dla nas dobrą lekcją duchowego troskliwego ojcostwa wobec tych, do których zostaliśmy posłani?” – zapytuje biskup.

„Zapraszam Was, Bracia, na doroczną Pielgrzymkę Kapłanów (…). Powierzymy św. Józefowi nasze życie i posługiwanie kapłańskie. Prosić będziemy przez jego wstawiennictwo o nowe powołania do kapłaństwa i życia
konsekrowanego” – zachęca bp Jan Piotrowski.

Pielgrzymka rozpoczyna się o godz. 10 modlitwą przedpołudniową – śpiewaną. Następnie konferencję pt. „Święty Józef w życiu i posługiwaniu kapłana” wygłosi o. Adam Hrabia OCD. Po adoracji Najświętszego Sakramentu, o godz. 12 rozpocznie się Eucharystia pod przewodnictwem biskupa kieleckiego Jana Piotrowskiego.

The post Bp Piotrowski zaprasza kapłanów do sanktuarium św. Józefa first appeared on eKAI.

KGHM wybuduje pierwsze w Polsce małe reaktory nuklearne (SMR)

czw., 09/23/2021 - 18:59
KGHM – polski gigant miedziowy, NuScale Power – amerykański lider wśród producentów reaktorów w technologii SMR i PBE Molecule podpisali wspólne zobowiązanie do rozwoju technologii SMR. Technologia małych reaktorów nuklearnych NuScale pozwala na produkcję czystej, odnawialnej i efektywnej kosztowo energii.

KGHM, w ramach przygotowań do realizacji inwestycji polegającej na budowie nuklearnych źródeł energii, podpisało porozumienie z producentem reaktorów w technologii SMR. Zgodnie z zawartym zobowiązaniem NuScale wesprze KGHM we wdrożeniu technologii SMR zastępującej dotychczasowe źródła energii oparte na węglu. Czysta energia miałaby zasilać zakłady produkcyjne miedziowej spółki. W ramach współpracy planowane jest opracowanie i wybudowanie 4 małych modułowych reaktorów nuklearnych SMR, z opcją aż do 12 (o mocy zainstalowanej około 1GW). To potencjalnie największa tego typu instalacja na świecie. Realizacja projektu przewidziana jest do końca 2030 roku.

– Zmiany klimatyczne wymagają od nas zdecydowanych działań. Już dziś odczuwamy wynikające z tego koszty, także te finansowe, związane m.in. ze wzrostem cen energii. Budowa małych reaktorów nuklearnych do 2030 roku to konkretna deklaracja i element naszej transformacji energetycznejJesteśmy krajowymi pionierami, bo przewidujemy, że pierwsza z naszych elektrowni nuklearnych zacznie pracować już w 2029 roku – powiedział Marcin Chludziński, Prezes Zarządu KGHM Polska Miedź S.A. – Technologia SMR nie tylko pomoże nam dbać o środowisko ale również znacząco obniży koszty prowadzenia biznesu. To jedno z zapowiadanych ostatnio działań rozwojowych spółki, planujemy komercyjnie produkować energię, by wesprzeć zieloną transformację Polski i obniżyć koszty zwykłym gospodarstwom domowym – dodał Marcin Chludziński.

Zgodnie z podpisanym zobowiązaniem KGHM Polska Miedź będzie nie tylko odbiorcą gotowego rozwiązania, ale weźmie również udział w rozwoju tej technologii.

– NuScale jest zachwycone możliwością współpracy z KGHM i PBE przy potencjalnym wykorzystaniu reaktorów NuScale w Polsce –  powiedział John Hopkins, Prezes i dyrektor generalny NuScale Power. – Odstąpienie od starzejących się elektrowni węglowych prowadzi to zmian w wytwarzaniu energii, potrzeb infrastrukturalnych i nowych miejsc pracy. Technologia małych reaktorów modularnych NuScale jest idealnym, elastycznym i czystym rozwiązaniem problemu potrzeb energetycznych i modernizacji elektrowni opalanych węglem i przede wszystkim zachowania i przeszkolenia wykwalifikowanej kadry elektrowni w Polsce.

Realizowana przez KGHM strategia zakłada, że do 2030 roku połowę zapotrzebowania na energię spółka pokryje z własnych źródeł, w tym z OZE. Polska Miedź prowadzi projekty budowy elektrowni fotowoltaicznych na terenie swoich oddziałów, jest jednym z sygnatariuszy porozumienie na rzecz rozwoju morskiej energetyki wiatrowej w Polsce, teraz do tego mixu energetycznego dołącza energia z małych reaktorów nuklearnych.

NuScale Power

Firma NuScale Power opracowała nową, modułową elektrownię jądrową z reaktorem lekkowodnym, która dostarcza energię do wytwarzania energii elektrycznej, ciepłownictwa, odsalania, produkcji wodoru i innych zastosowań związanych z ciepłem procesowym. Ten przełomowy projekt małego reaktora modułowego (SMR) zawiera w pełni fabrykowany moduł NuScale Power Module™ zdolny do generowania 77 MW energii elektrycznej przy użyciu bezpieczniejszej, mniejszej i skalowalnej wersji technologii reaktora ciśnieniowego. Skalowalna konstrukcja NuScale — elektrownie, które mogą pomieścić do czterech, sześciu lub 12 pojedynczych modułów zasilania — oferuje korzyści płynące z energii bezemisyjnej i zmniejsza zobowiązania finansowe związane z obiektami jądrowymi o wielkości gigawatów.

NuScale ma siedzibę w Portland w stanie Oregon, USA, i ma biura w Corvallis w stanie Oregon; Rockville, MD; Charlotte, Karolina Północna; Richland, Waszyngton; i Londyn, Wielka Brytania. Konta w social media – na Twitterze: @NuScale_Power, Facebook: NuScale Power, LLC, LinkedIn: NuScale-Power i Instagram: nuscale_power. Odwiedź stronę NuScale Power.

KGHM Polska Miedź S.A.

­KGHM zajmuje się wydobyciem i przetwórstwem cennych surowców naturalnych. Jego sercem jest największe w Europie złoże rudy miedzi zlokalizowane w południowo-zachodniej Polsce. Realizacja strategii rozwoju systematycznie umacnia międzynarodową pozycję KGHM. Obecnie firma dysponuje zdywersyfikowanym geograficznie portfelem projektów górniczych. Posiada zakłady produkcyjne na trzech kontynentach – w Europie,Ameryce Północnej i Południowej. Kontrolowane przez KGHM światowe zasoby rudy miedzi gwarantują firmie miano lidera przemysłu wydobywczego. W portfolio pojawiły się również metale takie jak molibden, pallad czy nikiel, otwierające drogę do zajęcia przez KGHM mocnej pozycji wśród światowych przedsiębiorstw multisurowcowych.

Piela Business Engineering

Piela Business Engineering jest polską firmą konsultingową świadczącą usługi doradztwa strategicznego, operacyjnego, inżynieryjnego oraz regulacyjnego, skupiającą swoją działalność przede wszystkim na sektorach energetycznym i chemicznym. Eksperci PBE od ponad 20 lat uczestniczą w procesach związanych z transformacją klimatyczno-energetyczną oraz wdrażaniem gospodarki o obiegu zamkniętym, świadcząc usługi dla rządów, instytucji finansowych, regulatorów i przedsiębiorstw w Polsce i za granicą. Zrealizowane projekty obejmowały dokumenty polityk, badania strategiczne, studium wykonalności (feasibility), a także kompleksowe przygotowanie realizacji wdrożenia projektów inwestycyjnych.

Eksperci PBE są zaangażowani w rozwój Programu Energetyki Jądrowej w Polsce od początku 2009 roku. www.pbe-molecule.com.

The post KGHM wybuduje pierwsze w Polsce małe reaktory nuklearne (SMR) first appeared on eKAI.

Wszyscy w tej samej łodzi – Caritas wobec migrantów i uchodźców

czw., 09/23/2021 - 18:53
„Do wszystkich mężczyzn i kobiet na świecie kieruję mój apel, abyśmy podążali razem ku coraz szerszemu „my”, abyśmy odbudowali rodzinę ludzką, by razem tworzyć naszą przyszłość sprawiedliwości i pokoju, upewniając się, że nikt nie zostanie wykluczony” – napisał papież Franciszek w przesłaniu na Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy, obchodzony w Kościele 26 września. Jedną z odpowiedzi polskiego Kościoła na ten apel jest działalność Caritas Polska.

W liczącym blisko 280 tys. mieszkańców Groznym emerytowana księgowa Zulay i młoda nauczycielka Raisa nigdy się nie spotkały. Dziś mijają się na schodach Centrum Pomocy Migrantom i Uchodźcom Caritas przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Raisa jest w Polsce od 2011 r., Zulay przyjechała rok później. Wojna w Czeczenii była już wówczas od kilku lat oficjalnie zakończona.

Kiedy mogą ci zrobić wszystko

– Tak, wojny nie było. Ale końca wojny też nie było – tak najkrócej Raisa opisuje ten dziwny stan, w jakim pogrążył się jej kraj. Mąż Raisy był poszukiwany przez władze po zakończeniu wojny. Dla młodej kobiety z dwójką małych dzieci oznaczało to tyle, że ani ona, ani jej dwuletni synek i trzyletnia córeczka nie mogą czuć się bezpiecznie.

– Mogą przyjść w środku nocy, zacząć cię przepytywać. Mogą w każdej chwili zabrać cię nie wiadomo dokąd. Mogą zrobić z tobą wszystko – Raisa wciąż nie potrafi spokojnie opowiadać o powodach, które kazały jej pewnego dnia opuścić wraz z dziećmi dom i wsiąść do pociągu. Przez Rosję i Białoruś dojechała do Terespola, gdzie na ręce polskich pograniczników złożyła wniosek o azyl. Argumenty, jakie podała, musiały być przekonujące.

– Ludzie próbują po kilka razy. Raz ich nie wpuszczą, to próbują znowu i znowu. Mnie wpuścili od razu. Najpierw trafiłam do ośrodka w Białej Podlaskiej – wspomina Raisa.

Materiały prasowe Caritas Polska

Nikt od dobrego nie ucieka

Zulay z trudem wchodzi na wysokie drugie piętro zabytkowego gmachu siedziby warszawskiej Caritas. Ciężko jej się oddycha, ma problemy z nogami. Kiedy dziewięć lat temu, w grupie cudzoziemców różnych narodowości, na piechotę przekraczała granicę Polski, też nie było jej łatwo. Po polskiej stronie granicy grupa się rozpierzchła, każdy szukał szczęścia na własną rękę. Zulay dotarła do przygranicznej wioski. Poprosiła o wodę i wezwanie straży granicznej. Ludzie przyjęli ją życzliwie, napoili, zadzwonili gdzie trzeba. Jej pierwszym miejscem pobytu w Polsce był strzeżony ośrodek w Augustowie.

– W Groznym miałam piękny dom, wysoką emeryturę i to wszystko zostawiłam. Po przejściu urzędowej procedury, kiedy już mogłam opuścić ośrodek dla uchodźców, mieszkałam przez parę lat przy różnych rodzinach. Kątem u kogoś. Za dnia siedziałam w parku, żeby nie przeszkadzać – opowiada kobieta.

W Groznym Zulay wraz z synem pracowała przez kilka lat dla islamskiej organizacji charytatywnej, która pomaga w 40 krajach świata. Ona była koordynatorką programu pomocy żywnościowej, on zajmował się sprawami technicznymi. Siedziba organizacji mieści się w Wielkiej Brytanii. Zulay i jej syn zaczęli mieć problemy. O szczegółach była księgowa z Groznego nie chce opowiadać, podobnie jak Raisa. – Od dobrego życia nikt nie ucieka – mówi tylko.

Materiały prasowe Caritas Polska

Przezwyciężyć lęki

Jak podkreśla Ojciec Święty w orędziu zatytułowanym „Ku stale rosnącemu «my»”, „musimy wszyscy starać się zburzyć mury, które nas oddzielają i budować mosty, które sprzyjają kulturze spotkania, świadomi istniejących między nami głębokich wzajemnych powiązań. W tej perspektywie, współczesne migracje dają nam możliwość przezwyciężenia naszych lęków, aby pozwolić się ubogacić różnorodnością tego daru, jakim jest każdy z nas.”

– Franciszek mówi o wspólnej łodzi, w której wszyscy się znajdujemy; o tym, aby „nie było już więcej murów, które nas oddzielają, aby nie było więcej innych, ale tylko jedno my”. Istotą tego przesłania jest przypomnienie o tym, co nas łączy z innymi ludźmi, bo przecież tak naprawdę, niezależnie od szerokości geograficznej, wszyscy mamy podobne potrzeby, marzenia, aspiracje – tłumaczy ks. dr Marcin Iżycki, dyrektor Caritas Polska. – Naszym zadaniem, jako organizacji pomocowej, jest nadanie temu przesłaniu praktycznego wymiaru, wyciągnięcie pomocnej dłoni do ludzi w potrzebie, także tych, którzy opuszczają swoje ojczyzny z powodu wojny, głodu, ubóstwa, prześladowań – dodaje.

Polska: tysiące objętych pomocą

Caritas pomaga takim ludziom zarówno w Polsce jak i w innych miejscach na świecie, do których docierają. Zulay, Raisa i wielu innych obcokrajowców, którzy szukają schronienia w Polsce, mogą korzystać ze wsparcia Centrum Pomocy Migrantom i Uchodźcom. Caritas Polska prowadzi takie placówki w Warszawie i Szczecinie, podobne działania realizują diecezjalne Caritas w Gdańsku i Koszalinie. Swoim podopiecznym Centra Pomocy zapewniają m.in. pomoc konsultantów kulturowych oraz doradców integracyjnych i zawodowych, psychologów i prawników a także dofinansowanie do najmu mieszkań, zakupu leków i odzieży, paczki z artykułami higienicznymi. Prowadzą także kursy adaptacyjne i kursy języka polskiego.

– Od 2018 ogółem pomocą zostało objętych ponad 14,5 tys. migrantów i uchodźców. Wsparcie to było możliwe dzięki środkom z Funduszu Azylu Migracji i Integracji – wyjaśnia Marta Walasik-Sałek, koordynator ds. pomocy migrantom i uchodźcom w Caritas Polska. – Oprócz dorosłych, ze specjalnych programów korzystają także dzieci cudzoziemców, dla których zostały zorganizowane zajęcia w świetlicach i wakacyjne wyjazdy integracyjne. Ponadto wydaliśmy szereg publikacji i zorganizowaliśmy liczne szkolenia dla urzędników i nauczycieli pracujących z cudzoziemcami w Polsce. Tylko od listopada 2019 r. do kwietnia 2021 r. Caritas Polska przeszkoliła ponad 300 osób – pracowników urzędów i innych instytucji, z zakresu pracy z klientem cudzoziemskim – dodaje.

Materiały prasowe Caritas Polska

Zagranica: od Europy po Bliski Wschód

20,5 mln zł – to łączna kwota wsparcia, przekazana przez Caritas Polska na projekty służące pomocy uchodźcom poza granicami Polski, zrealizowane od 2017 r. Organizacja działa zarówno na rzecz osób przesiedlonych wewnętrznie, które musiały opuścić własne domy, ale przebywają na terenie swojego kraju, jak i dla uchodźców, którzy szukają schronienia poza granicami swych państw.

– W Syrii i Jemenie wielu ludzi dachu nad głową pozbawiła wojna, Wenezuelczycy uciekają ze swego kraju do sąsiedniej Kolumbii przed głodem, na Ukrainie całe rodziny opuszczają domy w obawie przed działaniami zbrojnymi na wschodzie kraju, w Grecji chronią się uciekinierzy z ogarniętych wewnętrznymi konfliktami krajów Afryki – wylicza Krzysztof Iwiński, koordynator programów zagranicznych Caritas Polska. – Wszędzie tam niesiemy pomoc. Finansujemy dostawy żywności, mleka w proszku dla niemowląt, lekarstw i artykułów higienicznych, opiekę medyczną i organizowanie centrów pomocy, zapewniających m.in. wsparcie psychologiczne. Każdy z kryzysów ma swoją specyfikę, więc rodzaj pomocy jest zawsze dostosowany do miejscowych potrzeb. Współpracujemy z lokalnymi partnerami, a dzięki uczestnictwu w sieciach Caritas Europa i Caritas Internationalis oraz współdziałaniu z narodowymi Caritas w poszczególnych krajach, możemy korzystać z doświadczeń innych, precyzyjnie formułować plany pomocy i działać z dużą skutecznością – dodaje Krzysztof Iwiński.

Materiały prasowe Caritas Polska

Odpowiedź na kryzys w Afganistanie

– Ostatnio rozpoczęliśmy dużą kampanię w związku z sytuacją w Afganistanie. We współpracy z pakistańską Caritas będziemy pomagać afgańskim uchodźcom, którzy docierają do Pakistanu. Planowany zakres trzymiesięcznej interwencji humanitarnej to natychmiastowa pomoc dla 1,5 tys. rodzin (około 7,5 tys. osób): żywność, artykuły pierwszej potrzeby (zestawy kuchenne, zestawy pościelowe, koce), zapewnienie schronienia i zestawy higieniczne. Nie zapominamy też o tych Afgańczykach, którzy schronili się w Polsce. Do ośrodków, w których przebywają, zawieźliśmy w ostatnich tygodniach m.in. wyprawki szkolne, koce, artykuły higieniczne, ciepłą odzież, artykuły dla dzieci – wymienia ks. Marcin Iżycki.

Środki na pomoc dla Afgańczyków pochodzą z prowadzonej przez Caritas Polska zbiórki oraz z kwesty przed kościołami, która odbyła się 5 września, w odpowiedzi na apel ks. abp Stanisława Gądeckiego, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski.

Materiały prasowe Caritas Polska

Nie tylko pieniądze

– Oprócz materialnego wymiaru naszych działań warto też podkreślić ich znaczenie formacyjne. Mówiąc o naszej pomocy dla uchodźców staramy się zawsze pokazywać, komu pomagamy. Docieramy do Polaków z tym przekazem, że uchodźcy – w Syrii, Kolumbii, czy gdziekolwiek indziej – to tacy sami ludzie, jak my. Niedawno z Lesbos wrócili nasi wolontariusze, którzy pracowali z mieszkańcami obozu dla uchodźców. Przekazywali im żywność, prowadzili zajęcia z dziećmi. Wrócili poruszeni historiami, które tam słyszeli, myślę, że jeszcze bardziej wrażliwi, otwarci. Po odzewie na nasze apele o udział w akcjach pomocy dla uchodźców widzimy, że Polacy chcą się angażować, rozumieją tę potrzebę. Dostrzegają, jak wiele mamy ze sobą wspólnego – uważa ks. Marcin Iżycki.

– Wolontariat Caritas rozpoczął stałą współpracę z ośrodkiem w Lininie. W każdy czwartek odwiedzamy dzieci i młodzież, które tam przebywają. Chcemy ich poznać, abyśmy nie mówili o tym, że w ośrodku są uchodźcy, ale widzieli w nich konkretne osoby. Organizujemy wspólne mecze, międzynarodowe gotowanie, malowanie i inne aktywności – dodaje br. Cordian Szwarc OFM.

Ukraińcy, Białorusini, Czeczeńcy i przybysze z bardziej egzotycznych krajów – są już wśród nas. Polska stała się ich drugim domem. Kiedy Raisa stawiała w Polsce pierwsze samodzielne kroki po opuszczeniu ośrodka dla uchodźców, było jej trudno. Z początku pracowała opiekując się kobietą z chorobą Alzheimera. Aby dojechać na 12.00, szykowała się już od 8 rano – żeby nie pomylić drogi, nie zabłądzić. Nie umiała odczytać rozkładu jazdy autobusu, nie rozumiała, co mówią do niej ludzie wskazujący jej drogę. Teraz płynnie mówi po polsku, jej dzieci uczą się wśród polskich rówieśników, ona sama pracuje jako konsultant kulturowy i świetnie sobie radzi.

Pani Zulay ma mnóstwo polskich znajomych, chociaż w jej wieku nie każdy łatwo nawiązuje nowe znajomości. Ona jest otwarta. Chętnie dla nich gotuje, spotykają się często, żeby porozmawiać, razem spędzić czas.
Raisa chciałaby kiedyś odwiedzić rodzinę w Czeczenii, ale zamierza pozostać w Polsce. Tu czuje się bezpiecznie. Pani Zulay nie tęskni za Groznym. Mieszkający w Finlandii syn proponuje jej, kiedy go odwiedza, żeby u niego została. Ale ona nie chce. Jej domem jest Polska.

Jak pomóc?
• Przekazując wsparcie za pośrednictwem strony caritas.pl/afganistan
• Dokonując wpłaty na konto 77 1160 2202 0000 0000 3436 4384 (tytuł wpłaty: Afganistan)
• Wysyłając SMS o treści AFGANISTAN pod numer 72052 (koszt 2,46 zł z VAT)

***
Caritas to największa organizacja dobroczynna w Polsce. Pomaga setkom tysięcy potrzebujących w kraju i za granicą. Struktura Caritas w Polsce składa się z Caritas Polska, która pełni funkcję koordynatora projektów ogólnopolskich i zagranicznych oraz z 44 Caritas diecezjalnych, które niosą bezpośrednią pomoc potrzebującym. Organizacja jest częścią sieci Caritas Internationalis i Caritas Europa.

The post Wszyscy w tej samej łodzi – Caritas wobec migrantów i uchodźców first appeared on eKAI.

Kard. Hollerich dla KAI: W Europie nie będziemy już Kościołem większościowym

czw., 09/23/2021 - 18:26
Potrzeba, aby biskupi Europy, na poziomie kontynentalnym, dali wspólną odpowiedź na obecne wyzwania – mówi w rozmowie z KAI arcybiskup Luksemburga Jean-Claude Hollerich SJ, przewodniczący Komisji Episkopatów Wspólnoty Europejskiej COMECE i członek Rady Konferencji Biskupich Europy, która rozpoczyna w Rzymie spotkanie z okazji swego jubileuszu 50-lecia. Abp Hollerich zwraca uwagę, że „liczba praktykujących po pandemii ulegnie zmniejszeniu, co pozwala na skoncentrowaniu się na tych, którzy naprawdę mają wiarę, aby wspólnie z nimi rozpocząć ten nowy etap”.

KAI: Czy zdaniem Księdza Kardynała Kościół w Europie ma szansę powrócić do duszpasterstwa, jakie znamy sprzed pandemii, czy powinien porzucić myślenie o tym, że będzie „tak, jak kiedyś”?

Kard. Jean-Claude Hollerich: Moim zdaniem, i jest to też opinia wielu biskupów, których spotkałem podczas Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego w Budapeszcie, powinniśmy rozpocząć coś nowego. Myślę, że w Kościele będziemy mieli mniej wiernych. Przynajmniej u nas w Luksemburgu tak to wygląda. Mamy chrześcijan „z przyzwyczajenia”, a ci przyzwyczaili się teraz, że do kościoła nie chodzą. To nie jest grupa, której będzie brakowało tej obecności, więc oni raczej nie powrócą sami z siebie.

To pozwala nam z jednej strony na skoncentrowaniu się na tych chrześcijanach, którzy naprawdę mają wiarę i wspólnie z nimi rozpocząć ten nowy etap.

KAI: Wiele osób powtarza dziś prorockie, jak się zdaje, słowa Josepha Ratzingera, późniejszego papieża, o Kościele przyszłości…

– W Europie jesteśmy mniejszością, a tym bardziej będziemy nią w nadchodzących latach. Myślę, że Ameryka Łacińska ma dziś więcej chrześcijan niż Europa, podobnie Filipiny, w Afryce jest wiele powołań. Ludzie przemierzają tam pieszo wiele kilometrów, by wziąć udział we Mszy św. podczas gdy u nas przejechanie autem pięciu kilometrów do kościoła sprawia niektórym trudność. To znaczące.

KAI: Jak w kontekście tych wyzwań można podsumować działalność Rady Konferencji Biskupich Europy z ostatniego pięćdziesięciolecia? Czy biskupi Starego Kontynentu mogli „przewidzieć”, a może wręcz „przewidzieli” sytuację, w jakiej znalazł się dziś Kościół?

– Myślę, że to była i jest szkoła uczenia się tego, co znaczy stawać się Kościołem w Europie. Mamy Kościół w Luksemburgu, na Węgrzech i w innych krajach. A teraz musimy stać się też wspólnotą Kościoła w Europie. W tym roku będziemy też przeżywali otwarcie Synodu Biskupów nt. Synodalności. I także w kontekście tego procesu synodalnego potrzeba, aby biskupi Europy, na poziomie kontynentalnym, dali wspólną odpowiedź na obecne wyzwania.

KAI: Odwołując się do doświadczenia Księdza Kardynała: czy jako biskupi Europy czujecie się wspólnotą braci?

– W wielu krajach panują obecnie różne napięcia. Sądzę jednak, że jedność wiary jest zawsze większa, niż napięcia, które mogą się pojawiać. Osobiście uważam, że nie ma żadnego znaczenia, czy jesteśmy biskupami postępowymi, czy konserwatywnymi, jeśli rzeczywiście zachowujemy żywą wiarę.

KAI: Czy to może być też przesłanie dla młodych ludzi, którzy w wielu miejscach Europy albo przyglądają się życiu Kościoła za pośrednictwem internetowych transmisji, albo zniechęcają się z powodu skandali, czy fake newsów?

– Młodym ludziom przed komputerami chcę powiedzieć przede wszystkim, że pięknie jest być chrześcijaninem. Że jest to źródłem pokoju i głębokiej radości. I, że to jest droga, w którą mogą się zaangażować młodzi ludzie. Ja jako „dziadek” mogę wam powiedzieć z perspektywy mojego życia, że warto. Ale to wy, młodzi musicie odpowiedzieć na to osobistym doświadczeniem waszej wiary. Oddajemy w wasze ręce Kościół, w którym pewne rzeczy są piękne, inne wymagają odbudowy. Ale tę odbudowę musicie podjąć wy, tak, jak św. Franciszek, bo Kościół jutra jest waszym Kościołem.

KAI: Dziękuję za rozmowę.

The post Kard. Hollerich dla KAI: W Europie nie będziemy już Kościołem większościowym first appeared on eKAI.

Ks. dr Łukasz Nycz: Wakacyjne obozy FDNT czasem podładowania „duchowych akumulatorów”

czw., 09/23/2021 - 18:04
– Czas pandemii, jesienne protesty w ubiegłym roku – to wszystko pozostawiło ślad w sercach stypendystów – mówi ks. dr Łukasz Nycz. – Nierzadko zdarza się, że w średnich szkołach stanowią oni ową nieliczną grupę uczniów uczestniczących w lekcjach religii – dodaje Wicedyrektor Biura Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. W rozmowie z KAI duszpasterz podsumowuje wakacyjne obozy formacyjno-integracyjne FDNT.

Hubert Szczypek (KAI): Wkrótce zakończą się tegoroczne wakacyjne obozy integracyjno-formacyjne Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. W tym roku zorganizowaliście ponad 20 spotkań, a nie jak do tej pory 3. Czy było to duże wyzwanie organizacyjne?

Ks. dr Łukasz Nycz: Przez dwadzieścia lat Fundacja wypracowała system trzech dużych obozów – jeden dla uczniów, drugi dla studentów, trzeci dla maturzystów. W tym roku, z uwagi na troskę o bezpieczeństwo zarówno stypendystów jak i wolontariuszy, podjęliśmy decyzję o zmianie formuły. Trzeba też pamiętać o tym, że wszystkie obozy były planowane, na przełomie grudnia i stycznia, kiedy to nie wiedzieliśmy jeszcze jak rozwinie się sytuacja epidemiczna w kraju. Nie wyobrażaliśmy sobie też kolejnego roku bez spotkania ze stypendystami – dlatego postanowiliśmy zorganizować dwadzieścia pięć obozów. Siedemnaście z nich skierowanych było do stypendystów uczniów – odbywały się w ośrodkach diecezjalnych, internatach lub szkołach. Uczestniczyli w nich stypendyści z dwóch, trzech sąsiednich diecezji. Zorganizowaliśmy również trzy obozy dla studentów – w Gnieźnie, Warszawie i Przemyślu. Pięć spotkań skierowanych było do maturzystów – w tym przypadku kryterium doboru było miejsce studiowania od 1 października. Organizacja tylu wydarzeń oczywiście wiązała się zaangażowaniem wielu osób, wysiłkiem zarówno fizycznym jak i psychicznym. Kiedy jednak kończy się ten czas, to widząc jego owoce, zapomina się jednak o zmęczeniu. Cieszymy się, że mogliśmy spotkać stypendystów – to jest największa radość i nagroda za cały trud.

KAI: Można powiedzieć, że w tym roku byliście w całej Polsce?

– Tak, rzeczywiście można tak powiedzieć. Wartością dodaną tego czasu było to, że mogliśmy szerzej zaprezentować ideę Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Stypendyści byli w ponad dwudziestu miejscach (niektóre obozy odbywały się w tych samych ośrodkach), uczestniczyli w niedzielnych Eucharystiach w pobliskich parafiach dzieląc się swoim świadectwem. Ludzie, którzy składają ofiary z okazji Dnia Papieskiego mogli zobaczyć w końcu te osoby, które wspierają – modlitwą i środkami materialnymi. To była również okazja do spotkania z przedstawicielami polskiego Episkopatu – właściwie na każdym obozie był obecny biskup pomocniczy lub ordynariusz.

KAI: Wspomina Ksiądz o obecności biskupów na fundacyjnych obozach. Czy były to wspólne Msze św., czy pasterze spędzili z młodzieżą więcej czasu?

– Sercem każdego spotkania z biskupem była Eucharystia. Natomiast wielu z nich pozostawało na czas rozmowy z uczestnikami. To były spotkania na zasadzie Q&A [pytania i odpowiedzi – przypis KAI] – stypendyści sami przygotowywali pytania, biskupi nie widzieli ich wcześniej. Żadne pytanie nie pozostało bez odpowiedzi. Nie brakowało też okazji do wspólnych zabaw – tańców integracyjnych czy gry w ping-ponga. Było to ważne doświadczenie dla naszych stypendystów – poczuli bliskość pasterza. Do tej pory biskup mógł im się kojarzyć z kimś odległym, natomiast podczas obozów odkrywali jego inny obraz –pasterza, które pragnie spotkania z swoimi owcami. To była też radość dla księży biskupów, którzy mogli spotkać się z młodzieżą. Często dziękowali za ten czas radości i doświadczenia przywrócenia wiary w to, że młodzi ludzie są w Kościele, i że są jego aktywnymi członkami. Myślę, że były to spotkania pełne nadziei.

KAI: W tamtym roku Fundacja zorganizowała obóz hybrydowy, w którym brało udział jedynie kilkudziesięcioro stypendystów z okolic Gniezna i Krakowa. Oznacza to, że wielu stypendystów nie było w tamtym roku na żadnym obozie. Jakie były reakcje tych, którzy uczestniczyli w wakacyjnych spotkaniach po dłuższej przerwie?

– Z jednej strony pojawiał się lęk i strach przed takim spotkaniem – to też normalna reakcja przed pierwszym wyjazdem na obóz Fundacji. Potem bardzo często, w większości ten lęk ustępuje. Dla tych, którzy już uczestniczyli we wcześniejszych latach w obozach, to był czas wyczekiwany. Przede wszystkim obserwowaliśmy ogromny entuzjazm młodych ludzi – oczywiście to wymagało czasu i integracji, ale przede wszystkim była tam ogromna radość ze spotkania, z możliwości wyjazdu, otwarcia się na nowe znajomości. Dla niektórych były to pierwsze dłuższe wyjazdy w ich życiu – nie wszyscy mieli do tej pory okazję być nawet
na dwu-, lub trzydniowej wycieczce szkolnej.

To była też okazja do zapoznania stypendystów z tym czym jest Fundacja „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Fundacja to nie tylko pomoc socjalna, ale przede wszystkim wspólnota ludzi, których łączą więzy koleżeństwa i przyjaźni. To, jak często mówimy „fundacyjna rodzina”, dla niektórych ta druga, ale zdarza się, że i ta pierwsza. Spotkania on-line, czy w diecezjach nie zawsze na to pozwalają. Podczas obozów widzimy też skalę Dzieła, kiedy spotykamy ludzi o różnych pasjach, talentach, zainteresowaniach , którzy wzajemnie się inspirują.

Obozy są także przestrzenią formacji i podładowania „duchowych akumulatorów” dla ich uczestników, ale i prowadzących. Czas pandemii, jesienne protesty w ubiegłym roku – to wszystko pozostawiło ślad w sercach stypendystów. Nierzadko zdarza się, że w średnich szkołach stanowią oni nieliczną grupę uczniów uczestniczących w lekcjach religii. Wspólna modlitwa, spowiedź, rozmowy były okazją do odnowy i pogłębienia relacji z Jezusem.

Prawie w nieskończoność trwały tzw. „Skrzynki pytań”, gdy młodzi pytali o sprawy wiary, moralności, ale także o przyszłość wspólnoty Kościoła. Chociaż w ciągu roku spotykamy się w formie zdalnej, a stypendyści pracują indywidualnie z tekstami św. Jana Pawła II, to w przekazie wiary nic nie zastąpi bezpośredniego spotkania. Wśród postanowień po zakończeniu obozu stypendyści wymieniali częstszą modlitwę, regularną spowiedź, zaangażowanie w pomoc innym i pogłębienie swojej wiedzy religijnej. Dla duszpasterza nie ma większej radości od tej, gdy młody człowiek odchodzi rozpromieniony od kratek konfesjonału, a później ze skupieniem uczestniczy w Eucharystii. Takie obrazy z obozów pozostają na długo w sercu.

KAI: Powiedział Ksiądz, że te spotkania były krótsze. Oprócz tego były też mniejsze – bo w jednym wyjeździe uczestniczyło kilkudziesięcioro stypendystów, a nie jak w poprzednich lata od kilkuset do nawet tysiąca. Jakie wady i zalety miała taka forma spotkań?

– Każde wydarzenie ma swoje plusy i minusy. Dla mnie, osobiście, największym plusem jest możliwość poznania i osobistego kontaktu ze stypendystami. W grupie liczącej około tysiąca osób nie było sposobu porozmawiać z każdym. Dzięki temu, że stypendyści tym razem spotkali się w mniejszych grupach, w różnych odstępach czasu mogłem porozmawiać i spotkać się z większą liczbą osób. Oczywiście był to ogromny wysiłek logistyczny i fizyczny.

Taka forma obozów sprzyja też formacji gdy, młody człowiek ma swobodny dostęp do spotkania z kapłanem czy siostrą zakonną, i może porozmawiać o swoich trudnościach, problemach, ale także spokojniej przeżyć sakrament pokuty i pojednania, adorację Najświętszego Sakramentu, czy Eucharystię. Myślę, że pod względem relacyjnym i formacyjnym – te obozy rzeczywiście zyskują,. Brakowało na pewno, co podkreślali też sami stypendyści, możliwości spotkania z przyjaciółmi z poprzednich obozów, którzy pochodzą nieraz z drugiego końca Polski. Brakowało też takiego doświadczenia „siły liczby” stypendystów – tysiąca młodych osób wypełniających katedrę podczas Mszy otwarcia. Wydarzenia z udziałem wielu stypendystów są doświadczeniem młodości i siły Kościoła, napełniają radością.

KAI: Czego zdaniem Księdza zabrakło w tych obozach?

– Na pewno to, czego zabrakło na tych obozach, szczególnie tych skierowanych do uczniów to kontakt z dużym miastem i uczelniami wyższymi. Celem obozu wakacyjnego jest m.in. przełamywanie pewnych barier – np. lęku przed wyjazdem do dużego miasta – oraz rozbudzenia ambicji do studiowania na dobrej uczelni. Tego celu w tym roku nie zrealizowaliśmy, a jest to integralny element formacji, którą prowadzi Fundacja. Ten element musi się pojawiać w kolejnych obozach – jeżeli tylko, biorąc pod uwagę sytuację pandemiczną, będzie to możliwe.

KAI: Czy był Ksiądz na każdym z tegorocznych obozów?

– Nie, nie byłem na każdym z tych obozów – niektóre odbywały się w tym samym czasie. Razem z ks. Dariuszem Kowalczykiem i ks. Pawłem Walkiewiczem z zarządu Fundacji podzieliliśmy się duszpasterską opieką nad obozami dla uczniów. Każdy z nas poprowadził jedno ze spotkań, staraliśmy się też odwiedzać po pięć obozów. Razem byliśmy na wszystkich obozach studentów i maturzystów.

uchodźcy Horror na granicy USA-Meksyk: ludzie koczują w nieludzkich warunkach

KAI: Były to trzy wymagające miesiące – zarówno pod względem zaangażowania logistycznego i duszpasterskiego. Czasu na odpoczynek chyba też za dużo nie ma, bo trwają już przygotowania do XXI Dnia Papieskiego. Skąd bierze Ksiądz siłę do tego wszystkiego?

– Trzeba pamiętać, że wydarzenie obozu to nie dzieło jednego człowieka, czy nawet trzech. To siła wolontariuszy i przyjaciół Fundacji. Ten rok bardzo mocno pokazał, że Fundacja jest silna swoimi przyjaciółmi. Najpierw to praca koordynatorów diecezjalnych, którzy pomogli nam znaleźć ośrodki i miejsca, w których odbywały się spotkania stypendystów. Potem to grupa księży i sióstr, którzy podczas obozu pełnili funkcje duszpasterzy, kierowników, czy też wychowawców. W końcu to stypendyści i przyjaciele Fundacji – osoby świeckie, które nigdy nie były stypendystami, a pełniły funkcję wychowawców i kierowników. To przede wszystkim ich zaangażowania pozwoliło zrealizować te wszystkie wydarzenia. Jedna osoba nie byłaby w stanie zorganizować i przeprowadzić tego wszystkiego. To jest doświadczenie siły i wspólnoty, ludzi, którym się po prostu chce i którzy odkrywają w tym radość. Nie można unikać tematu zmęczenia fizycznego, które oczywiście się pojawiało. Jednak spotkanie ze stypendystami mobilizuje – nawet, gdy człowiek wracał zmęczony i z trudem budził się kolejnego dnia, to właśnie ich uśmiech, rozmowa, była inspiracją, żeby podejmować kolejne działania. W końcu fundamentem jest zawsze modlitwa – czas spędzony na adoracji, przeżyta Eucharystia, ale też modlitwa ludzi za te wydarzenia i ich zapewnienie o modlitewnym wsparciu. Myślę, że o sile tego czasu stanowią trzy elementy – współpraca, relacja i fundament duchowy.

KAI: Dziękuję za rozmowę.

***

Ks. dr Łukasz Nycz – kapłan Archidiecezji Przemyskiej, Wicedyrektor Biura Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia” ds. formacji stypendystów, Doktor Katechetyki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II.

The post Ks. dr Łukasz Nycz: Wakacyjne obozy FDNT czasem podładowania „duchowych akumulatorów” first appeared on eKAI.

„Pałac Biskupi w Krakowie” na złotej i srebrnej monecie NBP

czw., 09/23/2021 - 17:56
22 września w Pałacu Arcybiskupów Krakowskich przy ul. Franciszkańskiej 3 zaprezentowano monety kolekcjonerskie „Pałac Biskupi w Krakowie”.

Narodowy Bank Polski poinformował, że od 22 września będzie dostępna nowa moneta kolekcjonerska „Pałac Biskupi w Krakowie”– złota o nominale 100 zł i srebrna o nominale 50 zł.

– Na rewersie złotej i srebrnej monety został zaprezentowany wizerunek fasady i głównego portalu siedziby biskupów krakowskich z herbem Jana Pawła II oraz jego mozaikowy portret ze słynnego okna papieskiego. Na awersie obu monet widoczny jest wizerunek Pałacu Biskupiego w Krakowie – przedstawiała monetę Katarzyna Basiak-Gała, dyrektor Oddziału Okręgowego NBP w Krakowie.

Złota moneta o nominale 100 zł została wyemitowana w nakładzie do 1200 sztuk. Nakład srebrnej monety o nominale 50 zł wyniósł 6 tys. sztuk.

Pałac biskupów krakowskich przy ulicy Franciszkańskiej 3 w Krakowie znajduje się od końca XIV w. Jest to największa spośród miejskich budowli tego typu. W kaplicy biskupów krakowskich 1 listopada 1946 r. otrzymał święcenia kapłańskie Karol Wojtyła, przyszły metropolita krakowski i papież Jan Paweł II. Przy Franciszkańskiej 3 mieszkał on w latach 1964–1978. W czasie wszystkich pielgrzymek do Polski papież Polak zatrzymywał się w swym dawnym domu i toczył rozmowy z rodakami z tzw. okna papieskiego. Później pojawiali się w nim także kolejni papieże – Benedykt XVI i Franciszek.

Fot. Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej

The post „Pałac Biskupi w Krakowie” na złotej i srebrnej monecie NBP first appeared on eKAI.

Ogłoszono laureatów nagrody FENIKS 2021

czw., 09/23/2021 - 17:51
Ks. prof. Jerzy Szymik, teolog i poeta, nagrodzony został Nagrodą Główną Złotego FENIKSA 2021. Przyznano również 3 FENIKSY Specjalne – dla ks. dr hab. Grzegorz Poźniaka, dyrektora Diecezjalnego Instytutu Muzyki Kościelnej w Opolu, Pawła Woldana, reżysera i dokumentalisty oraz Chóru Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II a także nagrody i wyróżnienia w 19 kategoriach konkursowych. Ogłoszenie laureatów tegorocznej Nagrody FENIKS przyznawanej przez Stowarzyszenie Wydawców Katolickich nastąpiło tuż po otwarciu XXVI Targów Wydawców Katolickich, które odbywają się od 23 do 26 września w Warszawie.

W ramach tegorocznej edycji konkursu o Nagrodę Stowarzyszenia Wydawców Katolickich FENIKS wydawcy z całego kraju zgłosili ponad 300 tytułów książkowych, publikacji multimedialnych i albumów muzycznych. Łącznie w ramach 19 konkursowych kategorii Kapituła pod przewodnictwem profesora Krzysztofa Nareckiego, nagrodziła oraz wyróżniła blisko 100 najciekawszych pozycji wydawniczych opublikowanych w 2020 roku. Nagrody FENIKS przyznane zostały już po raz 23.

Nagrodę Główną Złotego FENIKSA 2021 przyznano ks. prof. Jerzemu Szymikowi, teologowi i poecie. Nagroda przyznana została za naukową i pisarską działalność Laureata, który m.in. zgłębia chrystologię, metodologię teologii i teologię kultury, diagnozując z tej perspektywy współczesną cywilizację. Badając teologię i nauczanie Josepha Ratzingera/Benedykta XVI przyczynia się do recepcji jego myśli w Polsce. W opublikowanych tomikach poezji oraz na łamach prasy dzieli się swoimi przemyśleniami z pogranicza teologii i kultury, przyczyniając się do duchowego i kulturalnego ubogacenia czytelników.

Ks. dr hab. Grzegorz Poźniak, dyrektor Diecezjalnego Instytutu Muzyki Kościelnej w Opolu otrzymał nagrodę FENIKSA Specjalnego 2021 w dowód uznania dla dorobku naukowego i popularyzatorskiego Laureata w obszarze muzyki organowej, którego działalność badawcza koncentruje się wokół zagadnień muzyki liturgicznej, prawodawstwa muzyczno-liturgicznego, organoznawstwa i historii muzyki organowej Śląska. Swoją pasję do dźwięków i nut realizuje się także na polu promowania popularnej muzyki religijnej.

Paweł Woldan, reżyser i dokumentalista otrzymał FENIKSA Specjalnego 2021 jako wyraz uznania za zasługi na polu reżyserii i dokumentalistyki. Laureat zrealizował ponad 80 filmów poświęconych wybitnym postaciom polskiej kultury i literatury oraz duchowieństwa, którzy zapisali się w dziejach Ojczyzny, upowszechniając tym samym znajomość rodzimej historii oraz realiów życia społecznego, politycznego i kulturalnego.

Feniks Specjalny przyznany też został Chórowi KUL w stulecie jego powstania – za jego znaczący wkład w rozwój kultury chrześcijańskiej. W uznaniu dokonań na rzecz ochrony i promocji polskiej twórczości religijnej i kultury muzycznej poprzez jej prezentację podczas koncertów w kraju i za granicą.

uchodźcy Horror na granicy USA-Meksyk: ludzie koczują w nieludzkich warunkach

Nagrody oraz wyróżnienia FENIKS 2021 przyznano też w 19 kategoriach konkursowych, m.in. w kategorii literackiej, historycznej, nauk kościelnych, duchowości, publicystyki religijnej, multimediów czy muzyki chrześcijańskiej.

Tradycyjnie już Zarząd Stowarzyszenia Wydawców Katolickich przyznał także Nagrody Małego FENIKSA, którymi honorowane są osoby i instytucje szczególnie zasłużone na niwie promocji treści i publikacji katolickich w mediach i przestrzeni kulturalno-społecznej. W tym roku Małego FENIKSA otrzymali: ks. prof. Dariusz Kowalczyk SJ, Radio Warszawa oraz program „Rodzinny Ekspres”.

Wręczenie Nagród FENIKS oraz Nagród Małego FENIKSA nastąpi w ramach uroczystego koncertu w sobotę 25 września w Katedrze Polowej Wojska Polskiego przy ul. Długiej 13/15.

Pełna lista nagrodzonych i wyróżnionych tegoroczną nagrodą FENIKS dostępna będzie na stronie swk.pl

The post Ogłoszono laureatów nagrody FENIKS 2021 first appeared on eKAI.

Ks. prof. Balicki: nie możemy się nazywać chrześcijanami, jeśli nie zaakceptujemy ludzi innych kultur

czw., 09/23/2021 - 17:39
– Nie możemy się nazywać chrześcijanami, jeśli nie zaakceptujemy ludzi innych kultur – powiedział ks. prof. Janusz Balicki, kierownik Międzyinstytutowego Zakładu Badań nad Migracją na UKSW, na spotkaniu z dziennikarzami zorganizowanym w czwartek przez Rzecznika KEP ks. Leszka Gęsiaka. W kontekście zbliżającego się 107. Światowego Dnia Migranta i Uchodźcy profesor wyraził nadzieję, że papieżowi Franciszkowi uda się przekonać świat, w tym polityków, że trzeba budować poczucie braterstwa z ludźmi szukającymi poprawy swojego losu w Europie.

Ks. prof. Balicki nawiązał do papieskiego orędzia na 107. Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy (tekst orędzie dostępny jest TUTAJ), zatytułowanego „Ku stale rosnącemu «my»”. Papież odnosi się w nim do swojej encykliki „Fratelli tutti” z października 2020 r. i zanosi modlitwę: „Daj Boże, aby w końcu nie było już innych», a tylko «my»”.

W orędziu nawiązującym obszernie do encykliki Franciszek zwraca uwagę, że zamknięte i agresywne nacjonalizmy oraz radykalny indywidualizm „rozbijają czy też dzielą nas, zarówno w świecie, jak i w obrębie Kościoła”. Najwyższą cenę płacą za to ci, którzy najłatwiej mogą zostać innymi: cudzoziemcy, migranci, zmarginalizowani, ci, którzy mieszkają na peryferiach egzystencjalnych. Tymczasem papież zwraca się z apelem „o wspólne podążanie ku coraz większemu my” – przede wszystkim do wiernych katolików, a następnie do wszystkich mężczyzn i kobiet świata. Dla członków Kościoła katolickiego to wezwanie przekłada się na zobowiązanie do coraz większej wierności swojej katolickości, realizując to, co św. Paweł polecał wspólnocie w Efezie: „Jedno jest Ciało i jeden Duch, bo też zostaliście wezwani do jednej nadziei, jaką daje wasze powołanie. Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest” (Ef 4, 4-5).

Papież wskazuje, że katolickość Kościoła, jego powszechność, jest rzeczywistością, którą należy przyjmować i przeżywać w każdej epoce, zgodnie z wolą i łaską Pana, który obiecał być z nami zawsze, aż do końca czasów. Jego Duch czyni katolików zdolnymi do przyjęcia wszystkich, aby „tworzyć komunię w różnorodności, zestrajając różnice, ale nigdy nie narzucając jednorodności, która depersonalizuje”.

„W spotkaniu z odmiennością cudzoziemców, migrantów, uchodźców i w dialogu międzykulturowym, który może się z niego zrodzić, otrzymujemy możliwość wzrastania jako Kościół, możliwość wzajemnego ubogacania się. Każdy ochrzczony, gdziekolwiek by się nie znajdował, jest bowiem z mocy prawa członkiem lokalnej wspólnoty kościelnej, członkiem jednego Kościoła, mieszkańcem jednego domu, członkiem jednej rodziny” – nawołuje Franciszek w orędziu.

Zdaniem ks. prof. Balickiego, encyklika „Fratelii tutti”, do którego tak obszernie nawiązuje w tegoroznym orędziu papież, to dokument przełomowy, ale nie tylko w sensie kościelnym, także dlatego, że religie może pełnić dużą rolę w stanowieniu światowego pokoju.

Tymczasem dziś, wskutek konfliktów wojennych, ale też migracji o charakterze ekonomicznym, wywołanych biedą w wielu regionach świata, świat zachodni staje przed wyzwaniem, jakim jest przyjęcie lub nie ludzi z innych kontynentów. Trzeba przy tym mieć na uwadze to, że religia bywa niestety wykorzystywana do celów politycznych, a wręcz do siania terroru, co pokazuje choćby sytuacja w Afganistanie.

W opinii ks. prof. Balickiego, nie możemy się nazywać chrześcijanami, jeśli nie zaakceptujemy ludzi innych kultur. Papież wyraził takie przekonanie w kontekście spotkania z przedstawicielami islamu podczas swojej podróży do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, ale jest to przesłanie o szerszym znaczeniu.

W najbliższych latach Europa będzie jeszcze bardziej odczuwała skutki z jednej strony wewnętrznego kryzysu demograficznego, a z drugiej strony – niesłabnącej fali imigracji głównie z Afryki. Sytuacja demograficzna jest tam inna, notuje się przyrost ludności, a jednocześnie nadal panuje bieda.

Zdaniem ks. prof. Balickiego, nie można ludziom zabronić migrowania w celu poprawy swojej sytuacji materialnej. Polacy też mieli do tego prawo i emigrowali za chlebem do krajów zamożniejszych niż Polska.

Afryka jest naszym najbliższym sąsiadem, do Europy będzie stamtąd emigrować coraz więcej ludzi. Jeśli będziemy ich traktować wrogo, to będą się pojawiać konflikty i w zasadzie Europa sobie z tym nie poradzi

W 2019 r. Afrykę zamieszkiwało 1,3 mld ludzi, Azję 4,6 mld a Europę – 741 mln. Prognozy na rok 2100 przewidują, że ludność Afryki wzrośnie do 4,3 mld, Azji nieznacznie – do 4,7 mld, a Stary Kontynent zanotuje spadek – do 629 mln. Widać więc, że tylko Afryka będzie doświadczała dymanicznego wzrostu zaludnienia.

„Jeżeli papieżowi udałoby się przekonać świat, w tym polityków, że trzeba budować poczucie braterstwa, wtedy będzie szansa, że te przekształcenia demograficzne, która są czymś naturalnym, bedą służyć Europie” – powiedział ks. prof. Janusz Balicki.

– Tak często mówi się o tej superchrześcijańskiej części Europy. Bronimy się przed Unią Europejską, która chce nas pozbawić wartości chrześcijańskich, ale kiedyś staniemy przed Panem Bogiem i On nas zapyta: „gdzie jest twój brat?”. Mówił też o tym papież Franciszek na Lampedusie. Zapytajmy się, kto zachował się wobec migrantów bardziej po chrześcijańsku: Polska i Europa Środkowo-Wschodnia czy ten zgniły, zlaicyzowany Zachód? Trudno pewnie szczerze na to pytanie odpowiedzieć – powiedział wykładowca UKSW.

Ks. prof. Janusz Balicki wydał niedawno nakładem Wydawnictwa Naukowego UKSW książkę „Obrona 'chrześcijańskiej Europy’ przed 'inwazją islamu’? Populistyczny dyskurs polityczno-religijny w Polsce w kontekście kryzysu migracyjnego w UE”.

W publikacji tej autor bada najnowszą historię politycznego populizmu wykształconego w ostatnich latach w niektórych krajach Europy i w USA oraz wykorzystywanie religii do osiągania swoich celów politycznych. Jednym z tematów wykorzystywanych przez ów populizm – kreujący się zdaniem autora na obrońcę chrześcijaństwa przed islamem – jest kwestia kryzysu migracyjnego.

W komunikacie z 22 sierpnia br. w sprawie uchodźców docierających do Polski zza wschodniej granicy Rada Konferencji Episkopatu Polski ds. Migracji i Pielgrzymek podkreśliła potrzebę humanitarnej i ewangelicznej reakcji na problemy związane z migrantami i uchodźcami.

W dokumencie podkreślono również nauczanie Kościoła oraz rolę chrześcijan, których zadaniem jest rozpoznać i przyjąć Chrystusa w przybyszu. „Obojętność nie jest postawą autentycznie chrześcijańską. Rozpalajmy w sobie wyobraźnię miłosierdzia, która pozwoli włączyć się w pomoc tym, którzy jej potrzebują, podejmując w ten sposób misję Dobrego Samarytanina” – napisano.

Rada zaapelowała też do polityków i pracowników mediów, by szukając rozwiązań skomplikowanych problemów migracyjnych, kierowali się nade wszystko postawami gościnności, szacunku wobec przybyszów i dobra wspólnego Polaków.

uchodźcy Horror na granicy USA-Meksyk: ludzie koczują w nieludzkich warunkach

Za ludzi doświadczających problemu migracji i za uchodźców potrzebna jest modlitwa i wparcie, a w tych sytuacjach, w których prawo na to pozwala, i są takie możliwości stworzone, trzeba zrobić wszystko, co można, aby tym ludziom konkretnie pomóc – dodaje rzecznik Episkopatu Polski ks. Leszek Gęsiak SJ.

– Jeśli kiedykolwiek pojawi się u nas fala uchodźców, to poprzez takie organizacje pomocowe jak Caritas Polska i Caritas diecezjalne, ale także wszelkiego rodzaju grupy powoływane ad hoc w parafiach – wiemy, że tak jest – taka pomoc osobom potrzebującym zostanie udzielona – poinformował rzecznik KEP.

Jak dodał, 107. Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy może będzie dniem refleksji nad tym, w jaki sposób dzisiaj – w bardzo konkretnych miejscach, gdzie jesteśmy – osobom w potrzebie pomagać.

Przywołał też apel przewodniczącego Episkopatu Polski abp. Stanisława Gądeckiego z okresu kryzysu migracyjnego w latach 2015-2016. Arcybiskup podkreślił w nim, żeby udzielać pomocy każdemu, kto będzie tego potrzebował oraz aby w razie potrzeby takiego wsparcia udzielały także parafie i rodziny. Te deklaracje pozostają aktualne także w dzisiejszym kontekście, jeśli sytuacja będzie tego wymagała – podkreślił ks. Gęsiak.

The post Ks. prof. Balicki: nie możemy się nazywać chrześcijanami, jeśli nie zaakceptujemy ludzi innych kultur first appeared on eKAI.

Nie żyje biskup Edward Janiak

czw., 09/23/2021 - 17:38
Dziś zmarł w wieku 69 lat bp Edward Janiak, biskup senior diecezji kaliskiej, wcześniej biskup pomocniczy archidiecezji wrocławskiej. Na skutek oskarżeń o tuszowanie spraw związanych z wykorzystywaniem seksualnym małoletnich przez podlegających mu księży w czerwcu 2020 r. bp Janiak został faktycznie odsunięty od władzy w diecezji kaliskiej (mianowanie administratora apostolskiego), a 17 października 2020 r. papież przyjął jego rezygnację. Z kolei w marcu 2021 Stolica Apostolska nakazała mu zamieszkanie poza diecezją kaliską, zakazała uczestniczenia w publicznych celebracjach i spotkaniach na jej terenie, a także zobowiązała go do dokonania wpłaty na rzecz Fundacji św. Józefa na przeciwdziałanie nadużyciom seksualnym i wsparcie ofiar.

Bp Edward Janiak urodził się 14 sierpnia 1952 r. w Malczycach, na Dolnym Śląsku. Święcenia kapłańskie przyjął we Wrocławiu w dniu 19 maja 1979 r. z rąk bpa Wincentego Urbana. Po święceniach był wikariuszem w Oleśnicy. Studia specjalistyczne z teologii moralnej, zwieńczone doktoratem, odbył w Rzymie na Angelicum. Po studiach rzymskich był proboszczem w Dortmundzie w Niemczech. Po powrocie do kraju został kapelanem kard. Henryka Gulbinowicza. Był wykładowcą na Papieskim Wydziale Teologicznym we Wrocławiu oraz dyrektorem Caritas Archidiecezji Wrocławskiej.

26 października 1996 r. został mianowany biskupem pomocniczym archidiecezji wrocławskiej. Święcenia biskupie przyjął 30 listopada 1996 r. z rąk kard. Henryka Gulbinowicza. Jego dewizą biskupią są słowa: „Oportet servire – Trzeba, abym służył”. Przez 16 lat posługi biskupiej we Wrocławiu swoją troską otaczał chorych i ubogich. Z jego inicjatywy powstał w Malczycach Dom Opieki Caritas Archidiecezji Wrocławskiej dla osób starszych im. ks. Jana Schneidera.

21 lipca 2012 r. papież Benedykt XVI mianował go biskupem kaliskim. Jego zaangażowanie w działalność charytatywną i niesienie pomocy potrzebującym zaowocowały utworzeniem Domu Opieki Caritas dla osób starszych w Złoczewie, który rozpoczął swą działalność w 2017 r. Z jego inicjatywy podjęto działania związane z uruchomieniem w Kaliszu Zespołu Szkół Technicznych, które funkcjonuje od 2017 r.

W maju 2020 Kongregacja ds. Biskupów, zgodnie z motu proprio „Vos estis lux mundi”, wyznaczyła Stanisława Gądeckiego, arcybiskupa metropolitę poznańskiego, do przeprowadzenia dochodzenia wstępnego w związku z zarzutami wobec biskupa kaliskiego w prowadzeniu spraw dotyczących wykorzystywania seksualnego osób małoletnich przez niektórych duchownych, które zakończono w lipcu 2020, zaś w czerwcu 2020 Kongregacja ds. Duchowieństwa zleciła mu przeprowadzenie wizytacji apostolskiej w kaliskim seminarium. Powołana przez niego komisja zakończyła dochodzenie we wrześniu 2020, przekazując dokumenty do kongregacji za pośrednictwem Nuncjatury Apostolskiej.

25 czerwca 2020 papież Franciszek mianował administratorem apostolskim sede plena diecezji kaliskiej Grzegorza Rysia, arcybiskupa metropolitę łódzkiego. W związku z tym Edward Janiak pozostał nominalnie biskupem diecezjalnym, ale utracił władzę nad diecezją, polecono mu także opuszczenie jej na czas dochodzenia prowadzonego przez Stolicę Apostolską i niewpływanie na zarządzanie nią przez administratora apostolskiego. 17 października 2020 papież Franciszek przyjął jego rezygnację z funkcji biskupa diecezjalnego kaliskiego, a arcybiskupa Grzegorza Rysia ustanowił administratorem apostolskim sede vacante. Tego samego dnia Nuncjatura Apostolska poinformowała również o czasowym zamknięciu, w następstwie przeprowadzonej wizytacji apostolskiej, seminarium duchownego w Kaliszu.

uchodźcy Horror na granicy USA-Meksyk: ludzie koczują w nieludzkich warunkach

W komunikacie wydanym 29 marca 2021 Nuncjatura Apostolska w Polsce poinformowała, że po przeprowadzeniu dochodzenia dotyczącego zgłoszonych zaniedbań hierarchy i innych kwestii związanych z zarządzaniem przez niego diecezją kaliską Stolica Apostolska nakazała mu zamieszkanie poza diecezją, zakazała uczestniczenia w publicznych celebracjach i spotkaniach na jej terenie, a także zobowiązała go do dokonania wpłaty na rzecz Fundacji św. Józefa na przeciwdziałanie nadużyciom seksualnym i wsparcie ofiar.

Bp Janiak był członkiem Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Migrantów i Podróżnych. W ramach Konferencji Episkopatu Polski jest członkiem Komisji KEP ds. Polonii i Polaków za granicą oraz asystentem kościelnym Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta. Przez 19 lat był delegatem KEP ds. Duszpasterstwa Pracowników Leśnictwa, Gospodarki Wodnej i Ochrony Środowiska.

The post Nie żyje biskup Edward Janiak first appeared on eKAI.

Ks. prof. Jerzy Szymik laureatem Złotego FENIKSA 2021

czw., 09/23/2021 - 17:17
Ks. prof. Jerzy Szymik, teolog i poeta, profesor nauk teologicznych nagrodzony został Nagrodą Główną Złotego FENIKSA 2021. Ogłoszenie laureatów tegorocznej nagrody przyznawanej przez Stowarzyszenie Wydawców Katolickich nastąpiło tuż po otwarciu XXVI Targów Wydawców Katolickich, które odbywają się od 23 do 26 września w Warszawie.

„Nagroda przyznana została za naukową i pisarską działalność Laureata, który m.in. zgłębia chrystologię, metodologię teologii i teologię kultury, diagnozując z tej perspektywy współczesną cywilizację. Badając teologię i nauczanie Josepha Ratzingera/Benedykta XVI przyczynia się do recepcji jego myśli w Polsce. W opublikowanych tomikach poezji oraz na łamach prasy dzieli się swoimi przemyśleniami z pogranicza teologii i kultury, przyczyniając się do duchowego i kulturalnego ubogacenia czytelników” – czytamy w uzasadnieniu Kapituły Nagrody, pod przewodnictwem prof. Krzysztofa Nareckiego.

Nagroda Stowarzyszenia Wydawców Katolickich FENIKS, która w tym roku wręczona zostanie po raz 23. Jak co roku jest kluczowym akcentem Targów Wydawców Katolickich. Wyróżnienie przyznawane jest w kilkunastu kategoriach tematycznych, począwszy od kategorii literackiej czy edytorskiej, poprzez publikacje dla dzieci i młodzieży, multimedia, książki historyczne oraz współczesną i tradycyjna muzykę chrześcijańską. W bieżącej edycji o ten najważniejszy laur przyznawany publikacjom o tematyce religijnej rywalizowało niemal 300 publikacji zgłoszonych przez kilkadziesiąt krajowych podmiotów wydawniczych.

Wręczenie Nagrody FENIKS nastąpi w ramach uroczystego koncertu w sobotę 25 września w Katedrze Polowej Wojska Polskiego przy ul. Długiej 13/15.

The post Ks. prof. Jerzy Szymik laureatem Złotego FENIKSA 2021 first appeared on eKAI.

Nowy patriarcha ormiańskich katolików

czw., 09/23/2021 - 15:39
Synod Biskupów Patriarchalnego Kościoła Cylicji obrządku Ormiańskiego zwołany przez Ojca Świętego w Rzymie w dniach 22 i 23 września 2021 r., wybrał Jego Ekscelencję Rafaela Franciszka Minassiana Patriarchą Cylicji obrządku ormiańskiego. Dotychczas był on arcybiskupem tytularnym Cezarei Kapadockiej obrządku ormiańskiego i ordynariuszem dla ormiańskich wiernych katolickich Europy Wschodniej – podało Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej. Dodano, że wybrany przyjął imię Rafaela Bedrosa XXI Minassiana.

Rafael Minassian urodził się 24 listopada 1946 r. w Bejrucie, w rodzinie ormiańskiej. Studiował w Patriarchalnym Seminarium Duchownym w Bzommar (1958-1967), a następnie na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim (1967-1973). Uczęszczał na kurs specjalistyczny z zakresu psychopedagogiki na Papieskim Uniwersytecie Salezjańskim.

24 czerwca 1973 r. przyjął święcenia kapłańskie jako członek Patriarchalnego Instytutu Duchownego w Bzommar. W latach 1973-1982 był proboszczem katedry ormiańskiej w Bejrucie, w latach 1982-1984 sekretarzem patriarchy Hovannesa Petrosa XVIII Kaspariana, a w latach 1984-1989 był odpowiedzialny za założenie kompleksu parafialnego Świętego Krzyża w Zalce, w Bejrucie.

Od 1975 do 1989 r. był sędzią w Trybunale kościelnym Kościoła obrządku ormiańskiego w Bejrucie. W latach 1985-1989 wykładał liturgię ormiańską na Papieskim Uniwersytecie w Kaslik, a w 1989 r. został przeniesiony do Stanów Zjednoczonych Ameryki, gdzie przez rok pracował jako proboszcz w Nowym Jorku. Następnie, do 2003 r., był duszpasterzem ormiańskich katolików w Kalifornii, Arizonie i Nevadzie.

uchodźcy Horror na granicy USA-Meksyk: ludzie koczują w nieludzkich warunkach

Od 2004 roku kieruje stację Telepace Armenia, której jest założycielem. W 2005 roku został mianowany Egzarchą Patriarchalnym Jerozolimy i Ammanu dla ormiańskich katolików. 24 czerwca 2011 r. został mianowany ordynariuszem dla Ormiańskich Wiernych Katolickich Europy Wschodniej, a Ojciec Święty powierzył mu stolicę tytularną w Cezarei Kapadockiej obrządku ormiańskiego i tytuł arcybiskupa ad personam.

Od 24 do 26 czerwca 2016 r. gościł papieża Franciszka podczas jego podróży apostolskiej do Armenii. Wielokrotnie odwiedzał Polskę i mieszkających w naszym kraju wiernych obrządku ormiańskiego.

The post Nowy patriarcha ormiańskich katolików first appeared on eKAI.

Chrześcijański Kongres Społeczny: Marsz Życia i Rodziny manifestacją wierności i nadziei

czw., 09/23/2021 - 15:25
Chrześcijański Kongres Społeczny w przesłanym KAI oświadczeniu, wyraża podziękowanie wszystkim, którzy wzięli udział w niedzielnym Narodowym Marszu Życia i Rodziny w Warszawie. „Był on prawdziwą publiczną manifestacją wierności i nadziei – narodu, który chce żyć, który chce duchowe i fizyczne życie przekazywać kolejnym pokoleniom, który chroni życie każdego, a szczególnie tych, którym najbardziej się go odmawia” – czytamy w oświadczeniu.

A oto pełna treść dokumentu:

Chrześcijański Kongres Społeczny dziękuje wszystkim którzy wzięli udział w Narodowym Marszu Życia i Rodziny, który był prawdziwą publiczną manifestacją wierności i nadziei – narodu, który chce żyć, który chce duchowe i fizyczne życie przekazywać kolejnym pokoleniom, który chroni życie każdego, a szczególnie tych, którym najbardziej się go odmawia. Dziękujemy także wszystkim organizacjom, które Marsz współtworzyły, na czele z Centrum Życia i Rodziny, ale także wszystkim innym organizacjom i wspólnotom z całego kraju. Jesteśmy wdzięczni za owocną współpracę i dumni, że mogliśmy to razem zrobić.

Cieszy nas bardzo, że pierwszy raz od wielu lat udało się pójść wspólnie w jednym Narodowym Marszu. Mamy nadzieję, że stanie się to od dziś zasadą dla naszej akcji społecznej, że przynajmniej raz w roku spotykamy się wszyscy razem, z całej Polski, aby dać wyraz naszej woli i determinacji w działaniu na rzecz chrześcijańskiej Polski i Cywilizacji Życia.

Było nas na Narodowym Marszu bardzo wielu. Zdajmy sobie jednak sprawę, że każda nasza następna manifestacją musi być coraz większa i głośniejsza, aby skutecznie upomnieć się o prawo do życia, o bezpieczeństwo dla rodzin, o zdrowe wychowanie i dobrą edukację dla dzieci, o realną pomoc i solidarność państwa z najsłabszymi i najbardziej potrzebującymi. A wreszcie o ład moralny w naszym Państwie, który od ponad tysiąca lat jest podstawą życia społecznego w którego centrum jest Bóg, godność człowieka i wolność narodu.

Chrześcijański Kongres Społeczny dziękuję także za to, że Narodowy Marsz Życia i Rodziny mógł się odbyć pod honorowym patronatem Episkopatu Polski oraz z błogosławieństwem duchowych gospodarzy goszczącej Marsz Warszawy, ks. kard. Kazimierza Nycza i ks. abp. Romualda Kamińskiego. Bo chociaż działamy jako, w zdecydowanej większości, osoby świeckie, i niezależne organizacje społeczne, to jednak to świadectwo duchowej solidarności jest dla nas niezwykle ważne, a w roku beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia dobrze przypomina i unaocznia tę charakterystyczną i fundamentalną dla polskiego losu więź Kościoła i Narodu. Nasz Marsz był też realnym świadectwem żywotności jego dziedzictwa, tego, że kardynał Wyszyński nie jest – jak piszą niektórzy – świętym ubiegłego wieku, ale patronem drugiego tysiąclecia historii Ojczyzny, że poważnie traktujemy Millenijne Śluby Narodu.

Doskonale pamiętamy, że pół roku temu w brutalny sposób prawu do życia zaprzeczyć chcieli organizatorzy aborcyjnych zbiegowisk i najść na kościoły. Chcieli zakrzyczeć racje życia i zmusić do milczenia jego obrońców. Niektórzy dali się zastraszyć. Narodowy Marsz Życia i Rodziny pokazał jednak, że Polski do milczenia zmusić się nie da, że Polacy nie wyrzekają się ani nadziei, ani dorobku prawnego, na którym zbudowaliśmy wolną Polskę. Tego ustrojowego dorobku, którego ukoronowaniem było Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego 28 maja 1997 roku, jasno stwierdzające, że warunkiem praworządnej demokracji jest powszechność praw, prawo każdego dziecka by się urodzić. Za parę miesięcy będziemy obchodzić 25. rocznicę tamtego pomnikowego aktu, którego późnym owocem było ubiegłoroczne orzeczenie w obronie niepełnosprawnych.

uchodźcy Horror na granicy USA-Meksyk: ludzie koczują w nieludzkich warunkach

Narodowy Marsz Życia i Rodziny w wielu wystąpieniach dał wyraz przekonaniom tysięcy zgromadzonych, że musimy dziś stawić czoło również zaostrzającym się zagranicznym atakom na Polskę. Atakowane jest nasze prawodawstwo chroniące życie, rodzinę i wychowanie. Państwo Polskie powinno dać zdecydowaną odpowiedź na aborcjonistyczną rezolucję Parlamentu Europejskiego i jak najszybciej wznowić w Sejmie przerwane prace nad wypowiedzeniem genderowej konwencji stambulskiej i proklamacją Międzynarodowej Konwencji Praw Rodziny.

Zawsze gdy Polska musiała przeciwstawić się presji zagranicy najpewniejszą ostoją naszej suwerenności i wolności była stałość, konsekwencja i aktywność polskiej opinii publicznej, przekonania Polaków. Tak jest i dzisiaj. Narodowy Marsz Życia i Rodziny pokazuje wszystkim, że zasady, których bronimy, pochodzą z serca i sumienia narodu, że cywilizację życia uważamy za przyszłość naszą, naszych dzieci i wnuków.

Do zobaczenia na następnym Narodowym Marszu Życia i Rodziny. Nie powinno na nim zabraknąć nikogo z nas, żadnej z naszych rodzin, żeby Polska, która przekazała nam wiarę, godność i wolność, przemówiła pełnym głosem.

W imieniu Chrześcijańskiego Kongresu Społecznego

Bawer Aondo-Akaa
Bogusław Kiernicki
Lidia Klempis
Magdalena Korzekwa – Kaliszuk
Lidia Sankowska- Grabczuk
Waldemar Wasiewicz

The post Chrześcijański Kongres Społeczny: Marsz Życia i Rodziny manifestacją wierności i nadziei first appeared on eKAI.

Rozpoczyna się jubileuszowe zebranie plenarne CCEE

czw., 09/23/2021 - 14:57
Od czwartku do niedzieli (23 – 26 września) w Rzymie będzie trwała jubileuszowa sesja plenarna Rady Konferencji Biskupich Europy (CCEE), obchodzącej w tym roku 50-lecie działania. Polskę reprezentuje w tym gremium przewodniczący KEP abp Stanisław Gądecki.

„50 lat służenia Europie. Pamięć i perspektywy w kontekście encykliki Fratelli tutti” – to temat jubileuszowych obrad CCEE, które 23 września rozpoczynają się w Rzymie. Gremium to zrzesza przewodniczących episkopatów krajów europejskich i kilkoro innych delegatów, w sumie 39 członków: 33 reprezentujących konferencje biskupie, a ponadto arcybiskupa Luksemburga i Księstwa Monako, maronickiego arcybiskupa Cypru, biskupa Kiszyniowa, zwierzchnika eparchii Mukaczewskiej i administratora apostolskiego Estonii.

Czterodniowe obrady rozpoczną się Mszą św. pod przewodnictwem papieża Franciszka w Bazylice Watykańskiej, która zostanie odprawiona w czwartek o godz. 17.00. Po wspólnej Eucharystii, biskupi i kardynałowie będą współnie modlić się w intencji Europy przy grobie św. Jana Pawła II, a także udadzą się na osobistą modlitwę przy grobach św. Pawła VI i kandydata na ołtarze papieża Jana Pawła I.

Podczas spotkań, uczestniczący w sesji biskupi europejscy będą podsumowywać dotychczasową działalność Rady, a także rozmawiać o pespektywach związanych z aktualnymi wyzwaniami Starego Kontynentu. Jednym z ważnych punktów programu będzie prezentacja jubileuszowej publikacji, przygotowanej we współpracy z europejskimi episkopatami. Jej tytuł „Chrystus nadzieją Europy. 50 lat Kościoła w Europie, między przeszłością a przyszłością”, zaczerpnięty jest z postsynodalnej adhortacji apostolskiej Jana Pawła II „Ecclesia in Europa”, a autorem publikacji jest watykanista Andrea Gagliarducci. W trakcie obrad plenarnych, biskupi wysłuchają też m.in. nuncjusza apostolskiego przy Unii Europejskiej abp. Aldo Giordano i stałego obserwatora przy Radzie Europy ks. Marco Ganciego. Wybiorą też nowe władze prezydium Rady, jako że obecne, na czele którego stoi kard. Angelo Bagnasco, kończą kadencję.

W piątek popołudniu, członkowie Rady Konferencji Biskupich Europy spotkają się z prezydentem Republiki Włoskiej Sergio Matarellą. Zebranie plenarne zakończy się w niedzielę Mszą św. w Bazylice Laterańśkiej, której będzie przewodniczył nowy przewodniczący CCEE.

The post Rozpoczyna się jubileuszowe zebranie plenarne CCEE first appeared on eKAI.

Finisaż wystawy o nieistniejących obiektach synagogalnych

czw., 09/23/2021 - 14:20
Spotkanie z wybitnym fotografikiem Wojciechem Wilczykiem – autorem zdjęć ponad 300 obiektów pozostałych po polskich Żydach oraz Marią Michoń – autorką wystawy obrazów nieistniejących już synagog, złożą się na finisaż wystawy „NIEistniejące”, 24 i 25 września w Galerii Współczesnej Sztuki Sakralnej „Dom Praczki”.

Podczas finisażowego oprowadzania kuratorskiego w sobotę 25 września (godz. 18) autorka Maria Michoń omówi prezentowane prace, a kuratorka wystawy opowie o koncepcji jej aranżacji w przestrzeni galerii. Podstawą do stworzenia obrazów były archiwalne zdjęcia i stare kolorowane przedwojenne pocztówki. Wystawa prezentuje niemal zupełnie zniszczone, nieistniejące już synagogi i domy modlitewne przedwojennej Polski. Odtwarzane są one przez artystkę z dokumentów i zdjęć archiwalnych techniką malarską na płótnie.

Malarka Maria Michoń swoją drogę artystyczną zaczęła jako skrzypaczka w filharmonii częstochowskiej. W kręgu kultury żydowskiej Maria Michoń znalazła się głównie dzięki muzyce – artystka dyryguje i śpiewa w zespole, który wykonuje muzykę żydowską. Jest członkiem stowarzyszenia „Szir Awiw”, które poprzez działalność artystyczną, społeczną oraz edukacyjną kultywuje tradycje różnych narodów i grup etnicznych.

Dzień wcześniej, w piątek 24 września o godz. 18., w ramach finisażu organizatorzy zapraszają na spotkanie z jednym z najwybitniejszych polskich artystów fotografików – Wojciechem Wilczykiem, zatytułowane „Fotografowanie (nie)widzialnych obiektów”.

uchodźcy Horror na granicy USA-Meksyk: ludzie koczują w nieludzkich warunkach

Autor opowie o swoim projekcie „Niewinne oko nie istnieje” – fotograficznym inwentarzu budynków należących niegdyś do gmin żydowskich w całej Polsce. W latach 2006–2008 Wojciech Wilczyk sfotografował 306 synagog, mykw, chederów, dziś niszczejących, lub pełniących zaskakujące funkcje użytkowe. Fotografie wraz z opisami i zapisem rozmów z przypadkowo spotkanymi osobami znalazły się w książce pod tym tytułem.

Wojciech Wilczyk jest fotografem, krytykiem sztuki, kuratorem, poetą i eseistą. Jego twórczość obejmuje przede wszystkim duże cykle dokumentalne, m.in. „Kalwaria 1995–2004”, poświęcony uczestnikom ceremonii religijnych w Kalwarii Zebrzydowskiej, a także kilka projektów dokumentujących rozpad architektury industrialnej na Śląsku, m.in. „Postindustrial” (2003–2006). Prace Wojciecha Wilczyka, uważanego za dokumentalistę z ogromnym dorobkiem, mają charakter studium antropologiczno-socjologicznego.

The post Finisaż wystawy o nieistniejących obiektach synagogalnych first appeared on eKAI.

Uroczyste otwarcie III Synodu Archidiecezji Lubelskiej

czw., 09/23/2021 - 14:00
Pod hasłem „Kościół – dom i szkoła komunii” obradować będzie III Synod Archidiecezji Lubelskiej. Uroczyste otwarcie synodu odbędzie się w sobotę 25 września 2021 r. o godz. 11.00 podczas Mszy św. w lubelskiej archikatedrze. Wydarzenie to będzie jednocześnie dziękczynieniem za beatyfikację biskupa lubelskiego kard. Stefana Wyszyńskiego oraz Matki Elżbiety Czackiej.

W Eucharystii wezmą udział członkowie synodu oraz przedstawiciele wszystkich parafii w osobach księży proboszczów i po jednym reprezentancie parafialnego zespołu synodalnego.

Jak wyjaśniał w rozmowie z KAI bp Adam Bab, zastępca przewodniczącego komisji głównej III Synodu Archidiecezji Lubelskiej, poprzez debatę we wszystkich parafiach, synod poszukiwać będzie „odpowiedzi duszpasterskich adekwatnych do dzisiejszych wyznań i otwartych na przyszłość”.

Dekret zwołujący kolejny Synod Archidiecezji Lubelskiej abp Stanisław Budzik podpisał 25 marca 2019 r. Rozpoczęcie synodu miało się odbyć już w ubiegłym roku lecz zostało odłożone ze względu na pandemię.

Transmisja z otwarcia synodu dostępna będzie na stronie archidiecezji lubelskiej.

The post Uroczyste otwarcie III Synodu Archidiecezji Lubelskiej first appeared on eKAI.

Abp Ryś: w codzienności bardzo łatwo przychodzi nam pomijanie Jezusa

czw., 09/23/2021 - 13:00
W naszym życiu, tak jak i w życiu Heroda, Jezus przychodzi w pełnej prawdzie wtedy, kiedy staje przed nami głodny, spragniony, bezdomny, nagi, w więzieniu, chory. Podobnie jak Herodowi, bardzo łatwo przychodzi nam pominąć takiego Jezusa i wzgardzić Nim – mówił metropolita łódzki abp Grzegorz Ryś, nawiazując do czwartkowej Ewangelii, podczas Mszy św. odprawionej przy grobie św. Jana Pawła II.

Nawiązując do odczytanego fragmentu Ewangelii, mówiącego o pragnieniu Heroda by spotkać Jezusa, abp Ryś zwrócił uwagę, że jest to pragnienie bliskie każdemu człowiekowi, którego Pan Bóg nie pozostawia bez odpowiedzi.

– Pragnienie Heroda Pan Jezus wypełnia. W 23 rozdziale [Ewangelii wg św. Łukasza – przyp. KAI] dochodzi do spotkania między nimi, a św. Łukasz przypomina, że Herod od wielu, wielu miesięcy chciał zobaczyć Jezusa. I to oczekiwanie zostaje spełnione. Tyle tylko, że to spotkanie ma miejsce w czasie Jezusowej Męki: Piłat odesłał Jezusa do Heroda – mówił arcybiskup łódzki. Jak podkreślił, to właśnie w tej postaci Chrystus ukazał Herodowi najgłębszą prawdę o Sobie. Tę samą, której powinni poszukiwać wszyscy ludzie, pragnący Go poznać – To istotne pytanie o Boga, objawiającego się w Jezusie, nie jest pytaniem o to, dlaczego czyni wielkie cuda i znaki. Bóg czyni zawsze wielkie cuda i znaki. Istotne pytanie o Boga objawionego w Jezusie jest pytaniem o to, dlaczego Bóg się uniża aż po krzyż? Jeśli chcemy poznać Boga objawionego w Jezusie, musimy patrzeć na Ukrzyżowanego. To jest największa prawda o Bogu, Który jest miłością.

Jak dodał abp Ryś, taki wizerunek Boga, zarówno u Heroda, jak i dla wielu współczesnych osób, jest przedmiotem pogardy lub braku zainteresowania. Zachęcał też, by każdy zadał sobie osobiste pytanie o to, jak realizuje w swoim życiu pragnienie spotkania Jezusa.

uchodźcyHorror na granicy USA-Meksyk: ludzie koczują w nieludzkich warunkach

– W naszym życiu, tak jak i w życiu Heroda, Jezus przychodzi w pełnej prawdzie wtedy, kiedy staje przed nami głodny, spragniony, bezdomny, nagi, w więzieniu, chory. Podobnie jak Herodowi, bardzo łatwo przychodzi nam pominąć takiego Jezusa i wzgardzić Nim – przestrzegał.

Cotygodniową czwartkową Mszę św. w języku polskim przy grobie św. Jana Pawła II koncelebrowało wraz z abp. Grzegorzem Rysiem ok. 80 księży, w tym kard. Konrad Krajewski, abp Stanisław Gądecki, bp Grzegorz Kaszak i nuncjusz apostolski w Iranie abp Andrzej Józwowicz.

The post Abp Ryś: w codzienności bardzo łatwo przychodzi nam pomijanie Jezusa first appeared on eKAI.

O. G. Pasquale: chcemy stworzyć Słownik o. Pio

czw., 09/23/2021 - 12:00
Chcemy stworzyć Słownik ojca Pio, aby ułatwić ogłoszenie go w przyszłości doktorem Kościoła, pisanie prac o nim i aby umożliwić lepsze jego poznanie – powiedział KAI włoski współbrat zakonny świętego z Pietrelciny o. prof. Gianluigi Pasquale OFM Cap z Rovigo, teolog i znawca jego życia. Wykłada on teologię na Papieskim Uniwersytecie Laterańskim w Rzymie i na włoskim Uniwersytecie Ca’ Foscari w Wenecji oraz kieruje pracami komitetu naukowego „Słownika Ojca Pio”, którego jest pomysłodawcą. Członkami tego komitetu naukowego są m.in. kardynałowie Marcello Semeraro i Gianfranco Ravasi oraz abp Rino Fisichella. Słownik będzie miał 200 haseł i tyluż samo autorów.

Piotr Dziubak: Ojciec dopiero po latach pobytu w zakonie kapucynów “zaprzyjaźnił się” z ojcem Pio. Czy trzymał ojciec o. Pio na dystans?

O. Gianluigi Pasquale: Zgadza się. Można powiedzieć, że nawróciłem się na o. Pio. Poznałem go, gdy byłem we Frankfurcie w 1998 roku. Byłem już od pięciu lat księdzem. Oczywiście ze względu na wiek nie poznałem go osobiście, urodziłem się na rok przed jego śmiercią. W czasie studiów w Niemczech mieszkałem u kapucynów. Ich przełożony poprosił mnie, żebym przygotował konferencje dla pielgrzymów jadących do Rzymu na beatyfikację ojca Pio. Grzecznie odmówiłem, ponieważ był on dość daleko od mojej wrażliwości. Bliżsi byli mi wówczas święci Lepold Mandić, Franciszek z Asyżu czy Antoni z Padwy. Ale tamten ojciec jeszcze raz mnie poprosił o to. Spytałem: dlaczego ja? Odpowiedział: jeśli nie poproszę o to Włocha, który dobrze zna język listów ojca Pio, to kogo mam poprosić? Zacząłem więc czytać listy ojca Pio i zauważyłem, że to niezbadana kopalnia. Uderzył mnie fakt, że ojciec Pio napisał te listy za młodu, przed i po otrzymaniu stygmatów. To był młody człowiek. W całości poświęcił się Bogu. Ta lektura listów młodego zakonnika porwała mnie. To tak, jakbym odkrył w sobie powołanie. Coraz bardziej zacząłem się zdawać na niego.

Dlaczego ojciec Pio jest tak popularny? Bardzo dużo osób nosi w swych dokumentach albo w portfelu jego obrazki, małe figurki w samochodach, obrazy w domach. To taki święty bardzo obecny w naszej przestrzeni.

– Ojciec Pio uzdrawia, przywraca zdrowie ciała, uzdrawia z raka, z depresji, z różnych chorób. Ludzie dzisiaj, zwłaszcza wierzący, potrzebują uzdrowienia. To pierwszy punkt i widać to w Domu Ulgi w Cierpieniu. Pozwolę sobie zauważyć, że on nie tylko głosił słowo, ale bardzo skonkretyzował pojęcie zbawienia chrześcijańskiego. Druga rzecz to stygmaty. Ludzi dzisiaj bardzo przyciągają osoby wiarygodne, tym bardziej, jeśli mają stygmaty – znaki Jezusa. Jest dzisiaj wiele osób, które mają takie pseudostygmaty.

Ojciec Pio był pierwszym kapłanem w historii Kościoła, który miał stygmaty…

– Można powiedzieć, że jest taka linia franciszkańska, która zaskakuje wszystkich, także nas, franciszkanów. Jezus Chrystus jest Synem Bożym. Pierwszym człowiekiem, który otrzymał stygmaty, był św. Franciszek. Pierwszym księdzem, który je otrzymał, jest duchowy syn św. Franciszka, ojciec Pio. Trzeci element dotyczy tego, że ojciec Pio żyje, objawia się. I nie można powiedzieć, że tak nie jest. W przeciwnym wypadku okazałoby się, że ci wszyscy, który doświadczyli takiego wydarzenia, dali się zwieść. Są trzy kryteria, żeby uznać takie widzenie za prawdziwe: widać go (ojca Pio) jako osobę żywą, można wyczuć mocny zapach róż. Muszę uczciwie powiedzieć, że kiedyś byłem bardzo daleki od takiej formy wiary. Trzeci element to otrzymanie łaski. Mówi się, że dużo mniej osób chodzi do kościoła czy to w Turynie, czy w Krakowie czy w Warszawie, jakimkolwiek innym mieście, ale ludzie są dzisiaj bardziej wierzący w Jezusa Chrystusa. Ludzie są mniej ateistami, bardziej opierają się o Jezusa. Prawdą jest, że mniej osób chodzi do kościoła. Ojciec Pio przedstawia Jezusa. Ci którzy są blisko ojca Pio, może nie pójdą do kościoła, ale to, że wierzą mocno w Jezusa Chrystusa przez ojca Pio, to prawda.

W 1918 roku ojciec Pio otrzymał stygmaty. Bardzo się przestraszył tego, co mu się przytrafiło.

– To był młody człowiek. Miał 31 lat. Dopiero co przyjął komunię na chórze kościoła w San Giovanni Rotondo. Było tam wtedy tylko trzech franciszkanów: gwardian i dwóch ojców, w tym młody Pio. Gwardian i drugi ojciec wyszli, żeby zająć się przygotowaniem święta św. Michała. O. Pio klęczał na chórze przed krucyfiksem, na którym widać krew i cierpienie. Ten krucyfiks jest tam do dzisiaj. Kapucyn widzi, że jego dłonie krwawią. Zaczyna się bać. Mówi: oszalałem wtedy. Po prostu zaczął myśleć, że zgłupiał, że te stygmaty to owoc jakiejś autosugestii. Zamknął się w pokoju. Kiedy dwaj pozostali ojcowie wrócili do klasztoru, zaczęli go szukać. Wołali na niego „Piuccio”: dlaczego nie schodzisz na obiad? Czy źle się czujesz? O. Pio owinął dłonie bandażem, bo bał się pokazać stygmaty. Skromność w ich pokazywaniu świadczy o prawdziwości stygmatów.

Doświadczenie to wpłynęło na decyzję jego przełożonych o zakazaniu mu odprawiania Mszy. Czy o. Agostino Gemelli miał także na to wpływ?

– Tak. O. Agostino Gemelli, założyciel uniwersytetu katolickiego w Mediolanie i kliniki w Rzymie, noszącej dziś jego imię, odegrał główną rolę w stworzeniu, delikatnie mówiąc, klimatu niepewności ze strony Stolicy Apostolskiej. Watykan bał się, że powstanie jakaś forma zaślepienia wśród ludzi nie tyle wobec ojca Pio, co wobec jego stygmatów. Dlatego wizytatorzy watykańscy poprosili, aby o. Pio nie odprawiał publicznie Mszy i nie przemawiał publicznie. W języku włoskim mamy takie przysłowie: nie całe zło wyrządza szkodę. Ojciec Pio poświęcał w tamtym okresie cały czas na lekturę Pisma Świętego, zwłaszcza Listów św. Pawła i na czytanie pisma jezuitów „La Civiltà Cattolica”. W ten sposób stworzył sobie formację biblijną, magisterium Kościoła. To wpłynęło później na jego korespondencję. Dzisiaj mamy tysiące listów, zebranych w pięciu tomach. Ukazują one jego przeżycia mistyczne, jego kierownictwo duchowe wobec osób, które go o to prosiły. Bez wątpienia kary nałożone na o. Pio były surowe i może nawet niesprawiedliwe. Ale Pan Bóg tym się jednak posłużył. Bo jeśli ojciec Pio zostanie doktorem Kościoła, to w dużej części dzięki jego listom, dzięki temu wymuszonemu okresowi ciszy.

Czy ten okres ciszy poświęcił o. Pio także na lekturę tekstów św. Gemmy Galgani? Czy jej pisma wywarły nań jakiś wpływ?

– Jest to bardzo delikatna kwestia. Trzeba być tu uczciwym. We Włoszech ukazała się książka, której autor, Luca Lucchini stawia tezę, że o. Pio był bardzo uzależniony od św. Gemmy Galgani, o czym miałaby świadczyć analiza jego listów. Trzeba jednak zrozumieć go od wewnątrz świata kapucyńskiego, trzeba być kapucynem. Nie ma tam żadnego plagiatu. O. Pio nie skopiował pism św. Gemmy. Natomiast w tamtym okresie w klasztorach kapucyńskich, w czasie godziny czytań, przed porannymi laudesami, czytano pisma ojców Kościoła, a zwłaszcza pisma św. Gemmy Galgani. Na przykład w naszym klasztorze w Rovigo czytamy teraz pisma i listy św. Jana Pawła II. Słuchając po trzy razy dziennie tekstu jej pism, można je zapamiętać. Zapytałem kiedyś prof. Bevilacqua, dlaczego kopiuje Heideggera? Odpowiedział mi: powtarzając teksty tego filozofa, po prostu weszły mi one do głowy. Mnie też się to przytrafia. Jestem kapucynem prawie 34 lat i tyleż lat odmawiam psalmy. Wiele z nich znam na pamięć, nie potrzebuję brewiarza albo telefonu, żeby je czytać. To nie znaczy, że kopiuję Biblię. Tak samo o. Pio nie kopiował Gemmy Galgani, na pewno ją cytował, ale osobom spoza zakonu mogłoby się wydawać, że on ją kopiował.

Ukrzyżowanemu Jezusowi przebito ręce w okolicach nadgarstka a nie dłoni. Dlaczego zatem ślady stygmatów pojawiają się na dłoni? Jak można wytłumaczyć tę różnicę?

– Napisano, że Jezus miał przebite nadgarstki dłoni i tak to przedstawia cała ikonografia. Gdyby Jezusa ukrzyżowano, przebijając Mu dłonie, Jego ręce by się rozerwały. Dlaczego zatem stygmaty u o. Pio i u innych osób, jeśli są prawdziwe, ukazały się na dłoniach a nie powyżej nadgarstka? W swoim miłosierdziu Bóg cieszy się wiarą człowieka. Najważniejszą rzeczą jest rana. Człowiek zawsze myślał, że rany Pana Jezusa były na dłoni, dlatego Bóg zgadza się na takie rozumienie. Na pewno dla Pana Boga jest oczywiste, że rana, która co jakiś czas wydziela trochę krwi, nie może znajdować się w okolicach nadgarstku, gdzie przebiegają ważne żyły. Znaczenie tego jest następujące: są to rany w miejscach, w których Jezus był ukrzyżowany. Jakie byłoby tego zaprzeczenie? Że pojawiają się na stopach, na rękach, na sercu. O. Pio miał jeszcze szóstą ranę – na plecach. Pan Jezus miał tam ranę od niesienia krzyża. Ojciec krwawił tam, gdzie – jak pisze Izajasz w czwartej pieśni Sługi Pańskiego – Syn Boży miał rany. Centymetr w tę czy w drugą stronę, nie jest problemem. Oczywiście stygmaty nie pojawiają się nigdy na przedramieniu albo na policzkach. Bóg rozumie i zgadza się na wiarę człowieka, że stygmaty są w tym miejscu.

Dlaczego postanowiono na stałe wystawiać ciało ojca Pio?

Kapucyni w okresie Roku Miłosierdzia ogłoszonego przez Franciszka w 2016 roku, wybrali dwóch swych świętych jako przykłady miłosierdzia; Leopolda Mandicia i ojca Pio. Zakon był dość powściągliwy co do jego ekshumacji. Postanowiono, żeby wierni mogli widzieć ciało o. Pio. Podobnie było w przypadku św. Leopolda. Jezus powiedział: kto widzi Mnie, widzi Ojca. Ten, kto widzi o. Pio, może zobaczyć rysy Jezusa. Kapucyni nie chcieliby, żeby takie wystawienie ciała stało się krzykliwym wydarzeniem. W tym przypadku zdecydowano jednak o wadze obrazu, wizerunku świętych.

Ojciec Pio przyrzekł albo przepowiedział mieszkańcom San Giovanni Rotondo, że w tym miejscu, skądinąd bardzo ubogim, w przyszłości będzie im się żyło dużo lepiej. I znowu o. Pio dba o pomoc w rzeczach dnia codziennego: praca, żywność, zdrowie… Jak można to zinterpretować?

– Ma to swe podstawy biblijne. San Giovanni Rotondo jest drugim na świecie najczęściej odwiedzanym sanktuarium. Na pierwszym miejscu jest Guadalupe. To są dane sprzed okresu pandemii. W San Giovanni Rotondo jest kościół, powstał wielki szpital, zbudowano nowe sanktuarium. W Pietrelcinie, gdzie o. Pio się urodził, bardzo upowszechniła się turystyka religijna. Okolice półwyspu Gargano były zawsze bardzo biednym regionem Włoch. Jednym z powodów tej biedy był odwieczny brak wody. W Piśmie Świętym napisano, że jeśli ktoś prosi Boga, On udziela mu nie tylko dobrobytu duchowego, ale daje też koszyk z chlebem. Kiedy człowiek jest uczciwy, ma prawo prosić Boga o wszystko. Może prosić o odpowiednią pensję, o dobrobyt dla swoich dzieci. Uczciwość naszych sumień powinna podpowiedzieć, że nie potrzebujemy stać się właścicielami Wall Street, bo to mogłoby się źle skończyć. Ale o to wszystko, co jest konieczne, możemy prosić. I o. Pio, wstawiając się u Boga, otrzymał to wszystko. Dlaczego tylu młodych ludzi nosi w portfelu jego obrazek? Bo na pewno prosili o jakąś konkretną łaskę, może o pracę? Ojciec Pio jest niewątpliwie takim świętym, który przyspiesza otrzymanie łaski. Dlaczego? To już wie tylko Pan Jezus. Pewnie dlatego, że tak dużo wycierpiał.

uchodźcy Horror na granicy USA-Meksyk: ludzie koczują w nieludzkich warunkach

A co Ojciec powie na bardzo dużą liczbę artykułów o o. Pio w gazetach określanych potocznie plotkarskimi? Jedna strona prawie zawsze w jakiś sposób opowiada o o. Pio.

– Według mnie jest to coś pozytywnego. To dobrze, gdy Kościół może współdziałać ze światem i odwrotnie, jak uczy papież Franciszek. Ojciec Pio ma w swojej biografii całe człowieczeństwo i łączy to z rzeczywistością nadprzyrodzoną, którą jest Bóg. Na przykład bardzo wielu muzyków i aktorów jest przywiązanych do o. Pio. I pewnie będą wśród nich osoby, które od dawna nie były w kościele. Dlaczego jest obecny w gazetach, w mediach? Bo artyści ciągną go za sobą. Nie chciałbym jednak powiedzieć, że o. Pio jest czymś w rodzaju passe-partout. Jest jedyny w swoim rodzaju, łącząc zainteresowanie wiarą i wypraszając szybko łaski.

Czy w takim kontekście zrodził się pomysł na Słownik Ojca Pio?

– Dokładny tytuł brzmi: Słownik Ojca Pio z podtytułem: Ksiądz stygmatyk. Pomysł zrodził się w czasie lockdownu. Jest wiele różnych słowników. Gdy szukam jakiegoś znaczenia, słownik pomaga mi je znaleźć. Zależy mi, żeby ludzie mogli lepiej poznać o. Pio. Ktoś szuka np., co kryje się pod hasłem stygmaty. Czytelnik zobaczy, co o. Pio pisał w swoich listach o stygmatach. Ktoś inny, kto będzie szukał informacji o uzdrowieniu, zobaczy nie tylko listy, w których o. Pio mówi o uzdrowieniu, ale pozna także wydarzenia z tym związane w biografii świętego. Słownik powstaje z trzech powodów: żeby, jeśli Pan Bóg pozwoli, o. Pio mógł zostać doktorem Kościoła; żeby zacząć tworzyć prace naukowe na jego temat, a nie tylko jego kolejne biografie, odchodząc trochę od swego rodzaju folkloru, który powstał wokół świętego i aby umożliwić poznanie o. Pio z zupełnie innej strony.

– Dziękuję za rozmowę

The post O. G. Pasquale: chcemy stworzyć Słownik o. Pio first appeared on eKAI.

Zmarł Norm Macdonald – „komik chrześcijański”

czw., 09/23/2021 - 11:03
W Los Angeles zmarł 14 września – na miesiąc przed swymi 62. urodzinami – Norm Macdonald, pochodzący z Kanady artysta kabaretowy i scenarzysta filmowo-telewizyjny. Nie wahał się on mówić o Bogu, zwłaszcza pod koniec życia, a także m.in. wyrażał otwarcie swój sprzeciw wobec aborcji. 20 września obszerny artykuł poświecił mu w dzienniku „New York Times” Matthew Walther – redaktor katolickiego czasopisma literackiego „The Lamp”.

Zdaniem autora w XXI wieku coraz trudniej mówić o „chrześcijańskiej komedii”, której cechy charakterystyczne widoczne były jeszcze w latach 60. ub.wieku choćby w niektórych wystąpieniach abp. Fultona Sheena. Wraz z narastającym zeświecczeniem także ten temat jakby znikł z kultury amerykańskiej, o czym świadczą prawie nie poruszające tematu religii artykuły poświęcone zmarłemu komikowi. Walther jednak to podważa: „Lekceważenie roli religii w życiu Macdonalda to nie tylko biograficzne przeoczenie. Bez uznania go za wyjątkowego komika chrześcijańskiego (idiosyncratic Christian comedian) odbieramy mu to, co było najlepsze w jego dorobku artystycznym”.

Dziennikarz tak pisze o jego spuściźnie: „Jego komedie były znacząco wolne od złośliwości, a ostatnio widać było w nich coraz bardziej miłosierdzie i pokorę”. W 2008, w czasie występu z innym komikiem – Bobem Sagetem nie zawahał się wskazać na „grzechy” komików a może też wielu innych aktorów i w ogóle artystów: „Jedyną rzeczą, która łączy nas, komików, jest to, że zazdrościmy i nienawidzimy kogokolwiek, kto odniósł sukces”.

Chrześcijański wymiar jego wypowiedzi często bywał ukryty a zarazem był „bezcereminialny”. W jednej z dyskusji online ze znanym biologiem, ateistą Richardem Dawkinsem Macdonald zapytał go, „dlaczego organizmy, które istnieją tylko po to, aby powielać swój materiał genetyczny, miałyby w ogóle popełniać samobójstwo?”.

W innym występie z komikiem-ateistą Billem Maherem Macdonald zapytał widownię, czy „zastanawia się nad życiem po śmierci”. Następie sięgnął jakby na nowo do słynnego „zakładu Pascala”: są dwie możliwości – jedna, że nie można udowodnić istnienia Boga i druga – że nie można udowodnić, że Bóg nie istnieje. Co się więc stanie, jeśli umrzemy? Też są dwie możliwości: albo będziemy «grać na harfie w Niebie» (w planie Bożym) albo będziemy się trzymać tylko swojego (planu), a ludzie rzucą na nas tylko grudkę ziemi.

W wywiadzie telewizyjnym dla znanego redaktora Larry`ego Kinga kanadyjski komik zaznaczył wyraźnie: „Jestem chrześcijaninem” i potrafił to uzasadnić w sposób przypominający wypowiedzi S. Kierkegaarda czy św. Jana H. Newmana. Zapytany, czy wierzy w życie wieczne, odpowiedział: „To nie jest sprawa «wierzenia» – ja mam wiarę. To, czego ludzie nie rozumieją, to to, że trzeba ją po prostu wybrać”.

W swojej twórczości Kanadyjczyk podziwiał rosyjską literaturę piękną, m.in. Fiodora Dostojewskiego, do której nawiązywał, gdy mówił o problemach moralności i teologii.

uchodźcy Horror na granicy USA-Meksyk: ludzie koczują w nieludzkich warunkach

Przez ostatnich 9 lat Macdonald cierpiał na raka, co w końcu stało się przyczyną jego śmierci. Według Walthera akceptacja tej choroby była chyba najbardziej chrześcijańskim akcentem w całym jego życiu. Macdonald nie «walczył» z nią, ale potrafił się z niej nawet pośmiać: „Nie jestem lekarzem, ale wiem, że jeśli ktoś umiera na raka, to rak także umiera. To nie jest strata, To jest remis”.

Jednakże kanadyjski komik nie tylko potrafił „pogodzić się z cierpieniem”. W jego życiu widać było, że cierpienie nie jest ostatecznym celem religii chrześcijańskiej, która czerpie swój sens z radości Zmartwychwstania Chrystusa. Kilka lat temu zapytano go, czy jest katolikiem. Odpowiedział, że nie, dodając, że „w Québecu, w którym się urodziłem, byłoby czymś dziwnym, że ktoś, kto nie ma francuskiego pochodzenia, miałby chodzić do kościoła (katolickiego)”. Ale zaraz wyjaśnił, że „jak każdy, jestem na drodze do pogłębienia swojej wiary” i dodał: „Dla mnie była to długa droga”.

Norm (Norman) Gene Macdonald urodził się 17 października 1959 w Québecu, był kanadyjskim artystą kabaretowym, aktorem i scenarzystą filmowo-telewizyjnym, który zrobił karierę w USA. Występował jako aktor w wielu filmach komediowych a następnie sam prowadził programy rozrywkowe, m.in. w 2011 „Sport Show„ będący satyrycznym podsumowaniem wydarzeń sportowych. Zmarł 14 września 2021 w Los Angeles.

The post Zmarł Norm Macdonald – „komik chrześcijański” first appeared on eKAI.

Dla kogo odpowiedni będzie rower miejski?

czw., 09/23/2021 - 11:00
Rowery miejskie są bardzo wygodne, pozwalają pokonywać miejskie ulice w bardzo komfortowy sposób. Jednoślady do jazdy po mieście są zazwyczaj bogato wyposażone i bardzo efektowne. Wszystko to sprawia, że zyskują one coraz większe grono zwolenników. Zastanawiasz się nad zakupem roweru miejskiego? Sprawdź, komu jest on potrzebny. Komu potrzebny jest rower miejski?

Jak sama nazwa wskazuje rowery miejskie przeznaczone są głównie do jazdy po mieście. Co to oznacza w praktyce? Otóż sprawdzają się one najlepiej do jazdy na dobrze utwardzonym podłożu. Będą odpowiednie do jazdy po ścieżkach rowerowych, równych nawierzchniach i ulicach. Dobry rower miejski to doskonała propozycja, żeby szybko i wygodnie dojechać do pracy, szkoły, na uczelnię, spotkanie z przyjaciółmi czy wybrać się na przejażdżkę do parku. Dzięki swojemu stylowemu designowi oraz uniwersalnej konstrukcji nie wymagają sportowych strojów czy specjalistycznego obuwia. Możemy poruszać się na nich bardzo wygodnie w takim stroju i obuwiu, w jakim zamierzamy udać się np. do pracy.

Zastanawiasz się jaki rower do miasta wybrać? Najlepszym rozwiązaniem będą rowery miejskie dopasowane do indywidualnych potrzeb rowerzysty, można znaleźć je np. TUTAJ. Jaki rower miejski wybrać do codziennej jazdy? Najlepiej sprawdzą się rowery przystosowane do przewożenia bagażu. Są one doskonałą propozycją dla osób, które planują wykorzystywać jednoślad nie tylko do rekreacyjnej jazdy, ale też np. podczas robienia zakupów. Mogą to być zarówno komfortowe bagażniki lub koszyki, które umożliwiają przewożenie nawet pokaźnych zakupów. Dzięki temu codzienne wizyty w sklepie można połączyć z przyjemną aktywnością.

Jeśli zastanawiasz się jaki rower miejski wybrać warto także wziąć pod uwagę to, aby umożliwiał on rekreacyjne, rodzinne i przyjacielskie przejażdżki. W przypadku rodzin warto sprawdzić czy rower pozwala na wygodne zamontowanie fotelika dziecięcego lub przyczepki rowerowej. To jaki rower miejski wybierzemy powinno zależeć od indywidualnym preferencji oraz naszych codziennych potrzeb.

Dlaczego warto mieć dobry rower miejski?

Choć rowery miejskie nie są propozycją dla każdego, to jednak ich długa lista zalet sprawia, że mają szerokie grono zwolenników. Przede wszystkim umożliwiają one jazdę w wyprostowanej pozycji, co jest bardzo wygodne. Ma to szczególne znaczenie zwłaszcza wtedy, kiedy wyruszamy w częste i długie trasy. Posiadają one wiele elementów wyposażenia, które sprawiają, że jazda na nich jest bardzo wygodna, jak np. szerokie, miękkie siodełka, czy bagażniki. Ramy rowerów miejskich w wielu modelach pozbawione są górnej rury lub posiadają konstrukcję klasycznej damki. Dzięki temu kobiety mogą jeździć na nich komfortowo nawet w sukienkach czy spódnicach. Mężczyźni wybierając modele z obniżoną ramą mogą cieszyć się po prostu większą wygodą podczas wsiadania na rower.

Poruszanie się rowerem po zakorkowanym mieście to znaczna oszczędność czasu, ale także pieniędzy. Dobry rower miejski jest tańszy w eksploatacji, niż auto czy skuter. Podróżując do pracy rowerem można zapomnieć także o opłatach związanych z biletem miesięcznym na komunikację miejską. Oczywiście poruszanie się rowerem jest także dużo bardziej korzystne dla naszego zdrowia, niż częsta jazda autobusem czy samochodem.

The post Dla kogo odpowiedni będzie rower miejski? first appeared on eKAI.

Rozpoczęło się diecezjalne pielgrzymowanie maturzystów na Jasną Górę

czw., 09/23/2021 - 06:00
Pielgrzymką maturzystów diecezji rzeszowskiej na Jasnej Górze rozpoczyna się tegoroczne diecezjalne spotkanie młodych z Matką Bożą Częstochowską. Przez najbliższe miesiące, jeśli tylko sytuacja epidemiczna na to pozwoli, do Sanktuarium przybywać będą teraz uczniowie ostatnich klas szkół średnich, by zawierzyć nie tylko egzaminy, ale swoje dalsze wybory i życiową drogę.

Uczniowie z Podkarpacia podzieleni są na trzy grupy. Dziś modlą się maturzyści z powiatów: gorlickiego i jasielskiego. – Stwierdziłyśmy, że taka pielgrzymka i do tego miejsca może nam pomóc w modlitwie. Zawierzamy ten trudny dla nas czas i prosimy o siłę – powiedziała Natalia z Zespołu Szkół Ekonomicznych nr 4 w Jaśle. Jej koleżanka, Paulina dodała, że dla niej obecność na Jasnej Górze ma bardzo duże znaczenie: dzięki niej mniej się stresuję i czuję taki spokój. Maturzystki podkreślały, że z nadzieją patrzą w przyszłość, bo wiedzą, że „Pan Bóg jest przy nich i nigdy nie zostawi, nawet w tej trudnej sytuacji”.

Jak powiedział ks. Tomasz Ryczek, diecezjalny duszpasterz młodzieży, pielgrzymki maturzystów na Jasną Górę mają bardzo duże znaczenie, nie tylko religijne. Dzięki nim młodzi ludzie poznają historię, tradycję, dziedzictwo narodowe. – Nasi przodkowie dbali o to miejsce, ile tu zostawili swojego serca, swoich modlitw. Mamy nadzieję, że młodzi zachwycą się Jasną Górą i też poczują ducha modlitwy przez te omodlone ściany i obrazy, ale przede wszystkim poprzez ludzi, którzy cały czas tutaj z potrzeby serca pielgrzymują. Mamy też nadzieję, że młodzi, którzy często są tu pierwszy raz, widząc to dziedzictwo, będą chcieli je dalej budować – zauważył kapłan.

Słowa duszpasterza potwierdzają sami uczniowie. Większość jest na Jasnej Górze po raz pierwszy. Niektórzy przyjechali tu już wcześnie rano, na odsłonięciu Obrazu. – To pozostanie na długo w moim sercu, to wzruszenie, ten zachwyt, fanfary, tu czujemy się jak u Mamy – powiedziała Paulina z Jasła.

Niemcy Przewodniczący niemieckiego episkopatu wezwał biskupów do radykalnej przemiany

Maturzystom z południowego regionu diecezji rzeszowskiej towarzyszył w modlitwie biskup pomocniczy Edward Białogłowski. W kazaniu podczas Mszy św. celebrowanej w Bazylice podkreślił, że młodzi wiary i siły powinni uczyć się od Pana Jezusa i Matki Bożej. – Pielgrzymujecie na Jasną Górę, aby słuchać podpowiedzi, które daje młodym Pan Jezus. Gdy Jego pytacie co macie uczynić ze swoim życiem, odpowiada: przede wszystkim powierzyć je w ręce Boga, proście też Matkę Bożą, żeby was strzegła. Zaufajcie Jezusowi, to z Nim najlepiej przeżyjecie ten czas oczekiwania – mówił bp Białogłowski. Zachęcał do zawierzenia swego życia na wzór nowych polskich błogosławionych: kard. Wyszyńskiego i Matki Czackiej.

W czasie Eucharystii tradycyjnie młodzi dokonali aktu zawierzenia Jasnogórskiej Maryi. – Chcemy naszą młodość zawierzyć Jezusowi i Jego Matce. Maryjo stajemy przed Twoim obliczem, wyjednaj nam łaskę naśladowania Ciebie w wierności Bogu, Dawcy Miłości. Obdarz nas siłą do czynienia dobra, silną motywacją do nauki i odwagą podejmowania życiowych wyzwań – prosili przedstawiciele młodych.

Na Jasną Górę przybyli dziś maturzyści z południowej części diecezji rzeszowskiej. To pierwsza grupa. Jutro i w czwartek przyjadą kolejne.
W ten sposób uczniowie z Podkarpacia zainaugurowali pielgrzymowanie maturzystów w nowym roku szkolnym 2021/2022.

Przed pandemią, z reguły co trzeci maturzysta pielgrzymował na Jasną Górę. Ten „święty nawyk” młodych Polaków kontynuują niemal wszystkie diecezje.

Egzaminy maturalne na poziomie podstawowym oraz rozszerzonym zostaną przeprowadzone od 4 do 23 maja 2022 r.

The post Rozpoczęło się diecezjalne pielgrzymowanie maturzystów na Jasną Górę first appeared on eKAI.

Strony