Katolicka Agencja Informacyjna

Subskrybuj Kanał Katolicka Agencja Informacyjna
Portal Katolickiej Agencji Informacyjnej
Zaktualizowano: 50 minut 12 sekund temu

Jasna Góra: trwa szczególna modlitwa o pokój na świecie

59 minut 42 sekundy temu
Na Jasnej Górze trwa szczególna modlitwa o pokój. Zanoszona jest w Kaplicy św. Pawła Pierwszego Pustelnika, gdzie Najświętszy Sakrament wystawiony jest w monstrancji „Królowa Pokoju” przekazanej przez Stowarzyszenie Comunità Regina della Pace dla parafii św. Jakuba w Medjugorie jako materialny znak włączenia w dzieło „12 Gwiazd w Koronie Maryi”.

Monstrancja jest darem pielgrzymów całego świata dla Królowej Pokoju za Jej obecność w Medjugorie od 30. lat i została przekazana już w 2011r. Inicjatywa wyszła ze Stowarzyszenia Communita Regina della Pace, a realizacja została wykonana w pracowni gdańskiego artysty Mariusza Drapikowskiego i przez jego zespół.

– Naszym celem jest modlitwa w intencji pokoju i szerzenie kultu eucharystycznego. Chcielibyśmy, aby ta modlitwa stworzyła łańcuch serc, wołających o pokój na świecie – podkreśla Piotr Ciołkiewicz, prezes Stowarzyszenia „Communita Regina della Pace”.

Monstrancja ma kształt Niepokalanej Maryi, w sercu której umieszczony jest Eucharystyczny Jezus. Przeźroczystość kryształu, który jest konstrukcją naczynia eucharystycznego podkreśla, że mamy do czynienia ze zjawiskiem nadprzyrodzonym a zawartym w słowach „Błogosławiony Owoc Żywota Twojego Jezus”.

Do jej wykonania użyto szlachetnych kamieni i kruszców. Jest m.in. dwanaście meteorytów (chondryty NWA). Ich nieziemskie pochodzenie symbolizuje wieniec z „gwiazd dwunastu”. Kustodium, w którym jest umieszczona Eucharystia można wyciągnąć z monstrancji i umieścić w osobnej podstawie z przeznaczeniem do błogosławieństwa lub przeniesienia do tabernakulum.

Wysokość monstrancji wynosi 1,5 m, a z tronem do przenoszenia i ustawiania 1,85 m. Waga samej kryształowej monstrancji to 25 kg.

Istotą działań utworzonego w 2008 r. Stowarzyszenia „Comunità Regina della Pace” jest apostolstwo modlitewnej adoracji Eucharystycznego Chrystusa oraz wspieranie wszelkich inicjatyw podejmowanych na rzecz budowania pokoju i pojednania między ludźmi. Doświadczenie skutków wojny w byłej Jugosławii oraz braku porozumienia pomiędzy różnymi narodami, religiami i wyznaniami w wielu częściach świata, w tym również w Jerozolimie, skłoniło członków założycieli Stowarzyszenia do podjęcia działań szerzących ideę modlitwy o pokój.

Idea „12 Gwiazd w Koronie Maryi Królowej Pokoju”, polega na utworzeniu na świecie dwunastu ośrodków Wieczystej Adoracji Najświętszego Sakramentu w intencji Pokoju. Miejsca modlitwy nie powstają przypadkowo, ale są to obszary doświadczone skutkami konfliktów zbrojnych i brakiem miłości bliźniego. Materialnym znakiem duchowego dzieła są ołtarze adoracji Najświętszego Sakramentu wraz z monstrancją nawiązującą do wizerunku Matki Bożej.

Pierwsze miejsce modlitwy w intencji pokoju powstało w Jerozolimie, w podziemiach kaplicy przy IV stacji Drogi Krzyżowej. Tam od 25 marca 2009 r. trwa całodzienna adoracja Najświętszego Sakramentu w ołtarzu nazwanym „Tryptykiem Jerozolimskim”. Drugim ośrodkiem stało się Medjugorie, do którego w 2011r. została przekazana monstrancja nazwana „Królową Pokoju”. Trzeci ośrodek to sanktuarium Matki Bożej Królowej Pokoju w Oziornem w Kazachstanie. Od lipca 2014 r. trwa tam nieustająca adoracja w ołtarzu nazwanym „Gwiazdą Kazachstanu”. Ołtarze adoracji zostały pobłogosławione przez papieża Benedykta XVl. Następnie pielgrzymowały po wybranych kościołach w Polsce i za granicą, służąc wszędzie jako przenośne kaplice wieczystej adoracji.

Obecnie istnieje 8 światowych Centrów Modlitwy o Pokój. Obok Ziemi Świętej, Bośni i Hercegowiny oraz Kazachstanu są także w Jamusukro na Wybrzeżu Kości Słoniowej, Namyang w Korei Południowej, Kibeho w Rwandzie, w Dagupan na Filipinach i w polskim Niepokalanowie.

Dziełu „12 Gwiazd” towarzyszy inicjatywa utworzenia Łańcucha Modlitwy o Pokój, którego ogniwami stają się wszyscy podejmujący modlitwę i adorację Najświętszego Sakramentu w intencji pokoju. – Otaczając świat modlitwą, stajemy się apostołami pokoju w naszych domach, miejscach pracy, w naszych środowiskach życia – podkreśla prezes.

Swoje osobiste pragnienie modlitwy o pokój można zgłosić poprzez formularz w zakładce „Zostań Apostołem Pokoju”, która znajduje się na stronie Stowarzyszenia. Można tam również zgłosić miejsce, gdzie trwa adoracja Najświętszego Sakramentu w intencji o pokój na świecie bądź zgłosić własną intencję modlitewną.

Adoracja Najświętszego Sakramentu w intencji pokoju na świecie potrwa na Jasnej Górze do 10 września. W Sanktuarium błaganie o pokój, zwłaszcza na Ukrainie zanoszone jest także codziennie podczas mszy św. o godz. 15.30 śpiewem Suplikacji.

Modlitwa ubogich, bezdomnych, samotnych przy relikwiach św. Józefiny Bakhity

59 minut 53 sekundy temu
„Jestem przekonana, że osobom, które korzystają z naszej pomocy, bardzo łatwo będzie się z nią zaprzyjaźnić” – powiedziała albertynka s. Magdalena Bella. Bydgoskie Centrum Pomocy św. Brata Alberta w Bydgoszczy gościło relikwie św. Józefiny Bakhity.

Ze świętą, niewolnicą pochodzącą z Sudanu, spotkały się m.in. osoby bezdomne, ubogie, samotne, zmagające się z różnymi uzależnieniami. W programie dwudniowej wizyty znalazł się film dokumentalny o świętej. Po nim była modlitwa wspólnotowa i indywidualna z możliwością oddania czci relikwiom. – Bardzo się cieszymy, bo to szczególna święta, która w swoim życiu wiele przeszła. Ona rozumiała ubóstwo, jest też patronką osób uzależnionych, zniewolonych różnymi nałogami – podkreśliła s. Magdalena Bella.

Józefina Bakhita urodziła się w 1869 roku w Sudanie. W wieku około 10 lat została porwana i stała się niewolnicą. Wielokrotnie sprzedawana kolejnym właścicielom, doświadczyła niemal wszystkich fizycznych i duchowych cierpień wynikających z niewolnictwa. Gdy ostatecznie znalazła się w rękach Callisto Legnani’ego, włoskiego konsula, odzyskała wolność. Wraz z nim udała się do Włoch, by zajmować się jego rodziną. Tam zetknęła się ze zgromadzeniem Córek Miłosierdzia, które podjęło trud jej religijnego wykształcenia.

Po kilku miesiącach przygotowań Bakhita przyjęła chrzest i bierzmowanie. Otrzymała wówczas imię Józefina – jako znak nowego życia. Kilka lat później wstąpiła do zgromadzenia Córek Miłosierdzia w Wenecji. Przez następnych 50 lat służyła Bogu i współsiostrom, podejmując najprostsze prace: gotowanie, sprzątanie, szycie. – Miała ogromne i otwarte serce, tak jak nasz założyciel św. Brat Albert, który mówił, że trzeba być dobrym jak chleb – dodała przełożona bydgoskiej wspólnoty Zgromadzenia Sióstr Albertynek Posługujących Ubogim.

Święta zmarła po długotrwałej chorobie z w 1947 roku. Bakhitę w 1992 roku beatyfikował św. Jan Paweł II. Ten sam papież kanonizował ją w październiku 2000 roku.

Spotkanie z relikwiami podsumowała modlitwa różańcowa za współczesnych niewolników. Rozważania zostały przygotowane przez Sieć Bakhita do Spraw Przeciwdziałania i Pomocy Ofiarom Współczesnych Form Niewolnictwa.

Wsparcie dla kierowcy zawieszonego w pracy za odmowę promowania LGBT

1 godzina 53 minuty temu
Prawie 23 tys. osób wsparło już kierowcę autobusu w Norwich w angielskim hrabstwie Norfolk, którego pracodawca zawiesił po tym, jak odmówił prowadzenia pojazdu promującego ideologię LGBT. Mężczyzna przesiadł się za kierownicę innego autobusu kursowego, w którym nie wyświetlały się tęczowe barwy symbolizujące organizację gejów i lesbijek, jednak na skutek donosu 19-letniej pasażerki firma Konectbuses wszczęła dochodzenie w sprawie pracownika.

Od kilku dni za na stronie organizacji CitizenGo obecna jest petycja żądająca przywrócenia pięćdziesięciolatka do pracy. Wsparło ją dotąd, do 20 sierpnia br., 22 tys. 871 osób.

Zdaniem pomysłodawców akcji obrony kierowcy, jednoznaczna reakcja Brytyjczyków na ten incydent dowodzi, że są oni przeciwni zmuszaniu pracowników do wspierania i promowania zasad niezgodnych z ich osobistymi przekonaniami. Jak zauważają, zwykli ludzie mają dość już „wszechobecnej tęczowej flagi” i czują się urażeni tym, w jaki sposób firmy i publiczne instytucje posługują się „politycznym symbolem”, by „wymusić bezkrytyczną akceptacją bardzo problematycznej ideologii”.

Obrońcy kierowcy przypominają, że zawieszony kierowca miał prawo do sprzeciwu wobec narzuconej formy promowania obcej mu ideologii LGBT, gdyż pozwala mu na to klauzula sumienia.

Abp Gądecki w Budapeszcie: potrzeba nam świętych polityków

2 godziny 8 sekund temu
Do wkroczenia na odnowioną drogę w świetle Chrystusa, obrony życia ludzkiego i rodziny, kształtowania sprawiedliwości społecznej według Ewangelii, prawdziwej wolności w codziennym życiu i dawania autentycznego przykładu życia według Ewangelii, cnót chrześcijańskich, przykładu duchowego rozwoju na Węgrzech, w Polsce i całej Europie – wezwał abp Stanisław Gądecki podczas uroczystościach ku czci św. Stefana patrona Węgier z okazji święta narodowego. Wskazał też na potrzebę świętych polityków, polityków na miarę św. Stefana. Podczas Mszy św. przed katedrą w Budapeszcie pod przewodnictwem kard. Pétera Erdő, prymasa Węgier przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski wygłosił homilię na temat “chrystianizacji wczoraj i dziś”.

Na wstępie abp Gądecki wyraził radość, że jako biskup najstarszej diecezji na ziemiach polskich może uczestniczyć w znaczącym dla narodu węgierskiego kościelnym i państwowym święcie ku czci św. Stefana, patrona i przewodnika narodu węgierskiego i pozdrowił wszystkich w imieniu Kościoła katolickiego w Polsce.

Metropolita poznański przypomniał dzieje życia św. Stefana, który urodził się ok. 969 roku w Ostrzyhomiu (Estergom) i znaczenie przyjętego w 974 r. przez Węgrów chrześcijaństwa. Król Stefan rozpoczął władanie w kraju pogańskim tkwiącym głęboko w politeizmie, to znaczy w bałwochwalstwie. Zwrócił uwagę na istotną różnicę między bóstwami politeizmu a Bogiem monoteizmu. Politeizm od monoteizmu odróżnia ich źródło. Bogowie politeizmu są wymyślani przez ludzkie społeczeństwo, a Bóg monoteizmu się objawia. Jedni pochodzą z wewnątrz społeczeństwa, drugi pochodzi z zewnątrz.

Przypomniał, że bałwochwalstwo w sensie ścisłym (sensu stricto) zostało bardzo wcześnie rozpoznane przez Objawienie jako śmiertelne zagrożenie dla człowieka i społeczeństwa, dlatego zostało ono zakazane już w pierwszym przykazaniu Dekalogu: „Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie!” “W pierwszym, czyli w najważniejszym ze wszystkich przykazań, bo z niego wynikają wszystkie pozostałe przykazania i na nim się opierają” – zaznaczył arcybiskup i przytoczył słowa św. Augustyna: „Jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko jest na swoim miejscu”.

Podkreślił, że bałwochwalstwo było i zawsze będzie bardzo niebezpieczne dla człowieka, gdyż bałwochwalca upodabnia się do tego, w czym znalazł swoją najwyższą wartość, dla czego jest gotów nawet do największych poświęceń. “Jeśli będziemy służyć Bogu żywemu, nasza tożsamość będzie się coraz głębiej wkorzeniać w to, co boskie, wartościowe i nieprzemijające. Jeśli natomiast będziemy wysługiwać się bożkom, to w naszym życiu pojawi się poczucie bezsensu i pustki ogarniając każdą dziedzinę naszego życia, myślenia i działania” – mówił metropolita poznański.

Mówiąc o bałwochwalstwie w sensie szerokim (sensu largo) abp Gądecki przypomniał, że w tym sensie bałwochwalstwem jest każdy grzech, będący wyrazem nieposłuszeństwa wobec Jedynego Boga. W tym kontekście nawiązał do nauczania św. Pawła Apostoła i Tertuliana. “Błędy bałwochwalstwa muszą koniecznie zostać rozpoznane i usunięte, gdyż powodują one silne wyobcowanie człowieka i oddalają go od jego prawdziwego przeznaczenia. Uniemożliwiają mu uznanie w Chrystusie jedynego i prawdziwego Zbawiciela” – mówił przewodniczący KEP.

Wskazał na geniusz protoplastów węgierskich władców: księcia Gezy, który starał się bezskutecznie osiągnąć pokonanie idolatrii przy pomocy siły i Stefana, który osiągnął ten cel przy pomocy perswazji. “W sumie jednak – podobnie jak polskiego księcia Mieszka I (922-992) – polegał on na dalekosiężnym spojrzeniu w przyszłość i zrozumieniu tego, jak bardzo niezbędne dla Węgier jest przejście od kultu stworzeń do kultu Stwórcy” – dodał.

Przypominając o korzyściach politycznych, kulturowych i gospodarczych płynących z przyjęcia chrześcijaństwa arcybiskup podkreślił, że nie tylko one zadecydowały o rozpoczęciu chrystianizacji Węgier, a raczej szczera wiara Gezy i Stefana w to, że tylko Chrystus jest jedynym prawdziwym Bogiem, a dzięki wierze dokonali oni prawdziwej rewolucji, prawdziwego zwrotu duchowego, przechodząc od kultu stworzeń do kultu Stworzyciela.

Abp Gądecki wskazał na zasługi króla Stefana: zjednoczenie państwa, utworzenie solidnej organizacji kościelnej, ufundowanie licznych kościołów, hospicjów dla pielgrzymów i innych instytucji dobroczynnych, założenie słynnego opactwa benedyktyńskiego w Pannohalma i ufundowanie metropolii w Ostrzychomiu i w Kalocsa-Kecskemét.

Arcybiskup przypomniał, że 25 grudnia 1000 roku Stefan został uroczyście namaszczony i koronowany na pierwszego króla zjednoczonych Węgier w katedrze w Ostrzyhomiu, otrzymując zaszczytny tytuł „króla apostolskiego”. “Oto świeżo obmyte wodą chrztu, pogańskie dotąd plemię Węgrów otrzymało katolickiego króla, stając się tym samym pełnoprawnym członkiem rodziny cywilizowanych krajów europejskich. Rodziny, w której najwyższą cnotą obywatelską było wcielanie ideału Państwa Bożego” – powiedział abp Gądecki. Zaznaczył, że Stefanowi udało się też osiągnąć drugi cel swego panowania, pociągając do Boga rzesze swoich poddanych nie przez surowość, ale przez przykład własnej świętości.

Abp Gądecki mówiąc o kwestii chrystianizacji, wciąż aktualnej dzisiaj, zwrócił uwagę, że od czasów Chrztu świętego Stefana “jesteśmy świadkami przykrej prawdy, gdyż wydaje się jakbyśmy powoli wracali w czasy poprzedzające chrystianizację Europy”. “Wskutek działań całych systemów mających na celu ograniczanie wpływu chrześcijaństwa na wybory moralne oraz wypieranie go z życia publicznego po to, by osłabić je także w życiu prywatnym, wskutek erozji samego chrześcijaństwa, wreszcie wskutek chętnego poddawania się samego człowieka wpływom materializmu i konsumeryzmu, powstała próżnia, którą zaczęły wypełniać liczniejsze niż kiedyś idole i majaki. To mnóstwo współczesnych bożków wymyślonych i ubóstwianych przez ludzi (człowiek, natura, władza, idee, kariera zawodowa, pieniądze, przyjemności, astrologia, horoskopy, niezliczone sekty i kulty)” – mówił przewodniczący KEP.

Zwrócił uwagę, że mimo iż zachodnie demokratyczne społeczności mają wiele elementów pozytywnych na polu kulturalnym, ekonomicznym i politycznym, nie są jednak pozbawione poważnych braków. Ciesząc się prawem do pełniejszej wolności, ludzie roszczą sobie prawo do aborcji, eutanazji, nieograniczonych niczym doświadczeń genetycznych, do związków homoseksualnych, i zachowują się jako niezależni twórcy własnego bytu. Szeroko rozpowszechniona zachłanność konsumistyczna bardzo często może być zaspokojona jedynie dzięki wyzyskowi słabszych osób i narodów. Przypomniał słowa papieża Benedykta XVI, który na otwarcie pierwszej sesji ogólnej Synodu Bliskiego Wschodu zwrócił uwagę na konieczność obalenia “fałszywych bożków”.

Odpowiadając na pytania: jak wyrwać się z tego śmiercionośnego uścisku nowożytnego bałwochwalstwa i jak przejść ponownie od kultu stworzenia do kultu Stwórcy, przewodniczący KEP wskazał na konieczność, aby “Pan Bóg znalazł się ponownie na pierwszym miejscu, najpierw w życiu pojedynczego chrześcijanina, abyśmy na nowo zechcieli wsłuchiwać się w słowo Boże i pozwolili temu słowu oświecać nasze życie”.

Abp Gądecki wezwał – tak na Węgrzech, jak i w Polsce, i całej Europie – do wkroczenia na odnowioną drogę w świetle Chrystusa: obrony życia ludzkiego i rodziny, kształtowania sprawiedliwości społecznej według Ewangelii, prawdziwej wolności w codziennym życiu i dawania autentycznego przykładu życia według Ewangelii, cnót chrześcijańskich, przykładu duchowego rozwoju.

Zwrócił uwagę na prawdopodobną potrzebę męczeństwa współczesnych chrześcijan, aby “świat został wyzwolony od zgubnego wpływu nowożytnych bożków, spod wpływu których możemy się wyzwolić tylko dzięki cierpieniu wierzących, cierpieniu świętych, cierpieniu Matki Kościoła”.

Przewodniczący KEP wskazał też na potrzebę świętych polityków, polityków na miarę św. Stefana, takich, którzy wiedzą, że Kościół winien odpowiadać na duchowe potrzeby swoich wiernych, a wspólnota polityczna ma służyć temu, co wchodzi w zakres doczesnego dobra wspólnego. Polityków, którzy dochowują wierności wartościom naturalnym, szanując uprawnioną autonomię spraw doczesnych, którzy dochowują wierności wartościom moralnym, świadomi nieodłącznego wymiaru etycznego każdego problemu społecznego i politycznego i którzy dochowują wierności wartościom nadprzyrodzonym, polityków realizujących swoje zadanie w duchu Ewangelii.

Wskazał na potrzebę polityków, którzy w zsekularyzowanym świecie byliby zdolni przez śmiałe projekty i inicjatywy przepoić zmysłem chrześcijańskim nie tylko obyczaje i świadomość ludzi, ale również prawa i struktury społeczności świeckiej i zdolnych do tego, by dzięki ich zaangażowaniu wyzwalające słowa Ewangelii rozbrzmiewały w złożonym świecie pracy, produkcji, przedsiębiorczości, finansów, handlu, polityki, prawodawstwa, kultury, stosunków społecznych, w którym żyje człowiek.

Na zakończenie przewodniczący KEP wezwał: “Prośmy Boga o to, abyśmy – w świecie, który stara się zatrzeć różnicę między duszą i ciałem, między tym co duchowe a tym, co materialne, między tym, co ludzkie a tym, co zwierzęce, między kobietą a mężczyzną, między transcendencją a immanencją, w świecie, w którym konsumpcja stała się religią – abyśmy w takim właśnie świecie dążyli ‒ za przykładem św. Stefana ‒ do osiągnięcia trwałego szczęścia w Duchu Świętym”.

Treść homilii dostępna jest TUTAJ.

Samorządowe programy edukacji seksualnej. Duże miasta pod lupą

2 godziny 17 minut temu
Przed deprawacją w szkołach przestrzega rodziców Komisja Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski w opublikowanym w poniedziałek apelu. Przyjrzyjmy się więc temu, co pod szyldem edukacji seksualnej oferują uczniom w ramach dodatkowych zajęć samorządowcy z kilku polskich miast.

Pierwszym miastem, które sfinansowało edukację seksualną w szkołach była Łódź. Już w 2012 roku do gimnazjów trafili edukatorzy Fundacji Nowoczesnej Edukacji “Spunk”, która od początku współrealizuje projekt. To organizacja związana jest blisko z “Fabryką Równości” – stowarzyszeniem tworzącym łódzkie Parady Równości.

Zajęcia z edukacji seksualnej – prowadzone m. in. przez edukatorów reprezentujących organizacje LGBT+ – skupiają się, jak informuje oficjalna strona, przede wszystkim na profilaktyce ciąż wśród nastolatek i zapobieganiu chorobom przenoszonym drogą płciową i HIV. Edukacja seksualna w łódzkich szkołach nie jest obowiązkowa. Początkowo o przystąpieniu do programu decydowali rady pedagogiczne i rady rodziców. Obecnie decyzję podejmuję uczniowie i ich rodzice. Program jest adresowany do wszystkich uczniów łódzkich szkół podstawowych w wieku 13-16 lat.

W pierwszej edycji wzięło udział 700 uczniów, a w drugiej edycji 400 gimnazjalistów. Z kolei w 2019 roku w podobnych zajęciach – adresowanych już do uczniów szkół podstawowych – weźmie w sumie udział ok. 800 uczniów.

Od tego roku miejski urząd zmienił formułę zajęć. – Do tej pory każdy z organizatorów zajęć mógł wybrać sobie ich formułę. Mogły być to zarówno zajęcia na zasadzie wykładu dla kilku klas na sali gimnastycznej, jak i warsztaty dla kilkorga uczniów. W tej edycji zdecydowaliśmy, że stawiamy na ten drugi rodzaj spotkań, czyli warsztaty dla wąskiej grupy młodzieży, maksimum do 30 osób. Ponadto założyliśmy, że organizacje, które będą prowadziły lekcje dla uczniów – przeszkolą również naszych nauczycieli w szkołach, np. tych którzy mogą prowadzić zajęcia z przygotowania do życia w rodzinie. Warsztaty będą skierowane również do rodziców – mówi Iwona Iwanicka, zastępca dyrektora Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych Urzędu Miasta Łodzi.

Edukacja psychofizyczna

Jednym z pierwszych samorządów, który podjął kwestię szkolnych programów edukacji seksualnej był także Słupsk – miasto zarządzane wówczas przez Roberta Biedronia, znanego aktywistę LGBT+. W styczniu 2018 r. zaproponował radzie miasta projekt uchwały, zgodnie z którym, słupskie szkoły poprzez dodatkowe zajęcia seksedukacji miały “stawiać na rozwój psychofizyczny człowieka i integrować w sobie kwestie dojrzewania i zjawisk społecznych”. Rada miasta odrzuciła projekt. Zdaniem Beaty Chrzanowskiej, przewodniczącej słupskiej rady uchwała została przygotowana na ostatnią chwilę, a na dodatek nie była konsultowana z rodzicami, ani nauczycielami, nie trafiła też do żadnej z komisji słupskiej rady.

Dwa miesiące później Rada Miasta uchwaliła projekt radnych Platformy Obywatelskiej. Zajęcia, które ruszą we wrześniu, będą miały charakter warsztatów, a poprowadzą je zawodowi pedagodzy zajmujący się edukacją seksualną. Edukację będą prowadzić instruktorzy przeszkoleni przez stowarzyszenie Flandria z Inowrocławia. Zgodnie z założeniami uczniowie mają pozyskać wiedzę na temat “edukacji zdrowotnej, na temat prokreacji i kwestii związanych z rolą płci, równouprawnieniem w związkach, zapobieganiem, a także niwelowaniem wszechobecnego i dotkliwego problemu przemocy seksualnej”.

Program kierowany jest do uczniów ostatnich klas szkół podstawowych i pierwszych klas szkół średnich. Zajęcia będą dobrowolne, z wymogiem pisemnej zgody rodziców. Weźmie w nich udział około 200 uczniów. Zajęcia obejmą też rodziców oraz nauczycieli.

„ZdrovveLove”

Edukację seksualną nie tylko dzieci, ale i rodziców, zakłada też projekt „ZdrovveLove”, który wiosną ruszył przy współpracy urzędu miejskiego w Gdańsku. Warsztaty poprowadzą edukatorzy, specjaliści w zakresie zdrowia prokreacyjnego oraz edukacji psychoseksualnej, terapeutycznej i edukacyjnej. Za projekt odpowiada Anna Michalska z firmy szkoleniowo-doradczej Psyche &Soma&Polis.

Jak mówi KAI Anna Michalska, w zajęciach organizowanych w semestrze wiosennym wzięło udział około 150 uczennic i uczniów pierwszych klas siedmiu gdańskich szkół ponadpodstawowych. Do udziału w projekcie w nowym roku szkolnym wyraziło chęć kolejnych 7 dyrektorów. Cykl warsztatów składa się z 8 lekcji, podczas których edukatorzy podejmują zagadnienia m.in.: wprowadzenia do seksualności, dojrzewania i rozwoju psychoseksualnego, antykoncepcji, chorób przenoszonych drogą płciową czy ról płciowych i społecznych. Każdy uczestnik zajęć może otrzymać specjalną broszurę.

Sprzeciw wobec realizacji programu dodatkowej edukacji seksualnej w szkole „ZdrovveLove” wyraża wiele organizacji społecznych, m. in. stowarzyszenie Odpowiedzialny Gdańsk. Zdaniem Przemysława Majewskiego te zajęcia to demoralizacja i seksualizacja dzieci, mająca niewiele wspólnego z wiedzą naukową. Z kolei Fundacja Mamy i Taty wystosowała apel przeciwko „agresywnej demoralizacji dzieci w Gdańsku”. Przedstawiciele Fundacji Mamy i Taty twierdzą, że broszura przygotowana na zajęcia promuje stosowanie środków antykoncepcyjnych w tym środków hormonalnych, używa języka i wartości stosowanych przez środowiska radykalnych mniejszości seksualnych, zachęca do masturbacji. Znajdujemy tak m. in. stwierdzenie: „większość z nas rodzi się jako kobieta i mężczyzna, ale nie zawsze tak jest”, a także instrukcja obrazkowa, jak zakładać prezerwatywę.

Broszurę „Zdrovve Love” przygotowało dla miasta Polskie Towarzystwo Programów Zdrowotnych z Gdańska. Jest ona jednym z punktów realizacji programu wspierającego prokreację gdańszczan. W ramach tego samego programu mieszkańcom oferowane jest też dofinansowanie in vitro.

Warszawska Deklaracja LGBT+

Edukacja seksualna w szkołach jest również jednym z założeń podpisanej 18 lutego br. przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego deklaracji „Warszawska polityka miejska na rzecz społeczności LGBT+”. Zakłada ona m.in. „wprowadzenie edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej w każdej szkole, uwzględniającej kwestie tożsamości psychoseksualnej i identyfikacji płciowej, zgodnej ze standardami i wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia (WHO)”.

Jak podkreślają sygnatariusze dokumentu, edukacja seksualna, w tym kwestie związane z tożsamością płciową, jest bardzo zaniedbanym obszarem w polskiej edukacji. „Warszawa, jeśli ma ambicje zapewniać swoim młodym mieszkankom i mieszkańcom edukację na miarę XXI wieku, musi to zmienić” – przekonuje samorząd. Wskazuje, że zadaniem miejskiego urzędu będzie zapewnienie adekwatnej, prowadzonej w angażujący sposób i odpowiadającej na potrzeby młodzieży edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej w stołecznych szkołach.

analiza Czego samorządy chcą uczyć dzieci? Edukacja seksualna według WHO

Publikacja tzw. deklaracji LGBT+, a zwłaszcza propozycja edukacji seksualnej wg standardów WHO, wzbudziła zaniepokojenie wielu środowisk w tym biskupów warszawskich. Pasterze archidiecezji warszawskiej i diecezji warszawsko-praskiej w wydanym oświadczeniu przypomnieli, że w chrześcijańskiej wizji „pozytywne i mądre wychowanie seksualne” powinno być obiektywne, wolne od jakiejkolwiek ideologii, a jednocześnie osadzone w kontekście „wychowania do miłości, do wzajemnego daru z siebie” . “Edukacja seksualna musi też być dostosowana do wieku dzieci i młodzieży” – pisali wówczas biskupi.

Pomysły zawarte w Deklaracji LGBT+ wzbudziły wiele kontrowersji, jednak dotychczas nie pojawiły się informacje dotyczące działań miasta w ramach realizacji zapowiedzi zawartych w dokumencie. Równolegle jednak do oficjalnych działań władz Warszawy, niemal identyczny pomysł został zgłoszony w ramach budżetu obywatelskiego.

Inicjatywa dotycząca edukacji seksualnej, wyceniona na kwotę blisko 4,7 mln złotych, miała być realizowana w różnych grupach wiekowych w ramach dobrowolnych warsztatów, przedstawień teatralnych czy animacji. Zajęcia miały obejmować m.in. zagadnienia dotyczące mowy nienawiści, in vitro, życia uczuciowego, chorób przenoszonych drogą płciową, tożsamości płciowej, pornografii, przeciwdziałania przemocy, seksu w internecie, a także stawiania granic i bliskości, adopcji, praw pacjenta, emocji czy profilaktyki nowotworowej.

Obywatelski projekt uzyskał negatywną ocenę miejskich urzędników. Odwołanie od tej decyzji jeszcze złożyć mogą twórcy projektu. O tym czy ostatecznie wniosek dopuszczony zostanie do głosowania dowiemy się 26 sierpnia.

Próba nieudana

W ślad za innymi, wprowadzenia zajęć z edukacji seksualnej w szkołach chcieli również krakowscy radni. 12 czerwca przyjęli uchwałę dotyczącą projektu grantowego dla organizacji pozarządowych, których przedstawiciele – tzw. edukatorzy seksualni – mieliby prowadzić lekcje w szkołach ponadpodstawowych. Zajęcia poświęcone miały być w szczególności temu, jak zapobiegać ciąży oraz chorobom przenoszonych drogą płciową.

Głosowanie Rady Miasta zostało unieważnione przez wojewodę małopolskiego Piotra Ćwika, który uznał m. in. że uchwała dotyczy sprawy, która zgodnie z przepisami należy do kompetencji podmiotów innych niż Rada Miasta: do dyrektorów szkół oraz rady pedagogicznej i rady rodziców. „Za organizację zajęć edukacyjnych w szkole odpowiada dyrektor szkoły. To na tym organie spoczywa odpowiedzialność sprawowania opieki nad uczniami oraz stwarzania warunków harmonijnego rozwoju psychofizycznego poprzez aktywne działania prozdrowotne” – czytamy w uzasadnieniu decyzji.

Wojewoda zwrócił też uwagę, że radni podejmując uchwałę o charakterze kierunkowym nie mogą nakazywać prezydentowi konkretnych rozwiązań prawnych czy załatwienia konkretnej sprawy. „Zdaniem organu nadzoru w ramach kompetencji Rady Miasta Krakowa do określenia kierunków działania Prezydenta nie mieści się wydawanie wiążących poleceń organowi wykonawczemu gminy co do sposobu załatwienia określonej sprawy” – stwierdzono.

Edukacja deprawacją

W związku z planowanym finansowaniem przez niektóre samorządy zajęć dodatkowych w placówkach oświatowych apel do rodziców skierował przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego KEP bp Marek Mendyk. – Dziecko nie może uczestniczyć w żadnych tego typu zajęciach bez wyraźnej zgody rodziców lub prawnych opiekunów – napisał hierarcha.

Przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego wskazuje, że plany finansowania przez samorządy edukacji seksualnej zapowiedziały, póki co duże miasta, m. in. Warszawa, Kraków czy Gdańsk. – Obawiamy się, że za wielkimi miastami mogą pójść mniejsze samorządy. Wydany w poniedziałek apel do rodziców to działanie wyprzedzające, profilaktyczne, którym chcemy uwrażliwić na to, co się dzieje – podkreśla biskup.

Zdaniem bp. Mendyka, jest to przede wszystkim “upominanie się o prawa rodziców do wychowania dziecka według ducha, którego oni sobie życzą”. – Myślę, że jeśli posyłają swoje dzieci do szkoły, to muszą mieć przekonanie, że treści, które będą tam przekazywane, cała edukacja, będzie zgodna z tym, czym oni jako rodzina na co dzień żyją – wyjaśnia w rozmowie z KAI hierarcha.

Przeciwny pomysłom wprowadzenia obowiązkowej edukacji seksualnej do polskich szkół jest również Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak. Zdaniem Rzecznika Praw Dziecka takie rozwiązanie naruszyłoby Konstytucję i prawo rodziców do wychowania swoich dzieci.

Rzecznik Praw Dziecka wyraża również stanowczy sprzeciw wobec oskarżania polskich rodziców o brak umiejętności, a nawet chęci wychowywania własnych dzieci. – Poglądy czy osobiste doświadczenia, także w wielości czy różnorodności związków, nie powinny być podstawą do wydawania ocen, które godzą w miliony polskich obywateli wychowujących dzieci z miłością, odpowiedzialnością i szacunkiem. To jest głęboko krzywdząca opinia Rzecznika Praw Obywatelskich, w dodatku nie poparta żadnymi rzetelnymi badaniami – zauważa Mikołaj Pawlak. RZecznik odnosi się też negatywnie do opinii Adama Bodnara, w której zaleca wprowadzenie w szkołach obowiązkowej edukacji seksualnej.

MIkołaj Pawlak przypomina, że zgodnie z art. 48 ust. 1 Konstytucji, a także art. 3 ust. 2 pkt 2 ustawy o Rzeczniku Praw Dziecka, dziecko ma prawo do wychowania w rodzinie, rodzice zaś mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, a wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania.

Edukacja seksualna a prawo rodziców do wychowania dzieci

3 godziny 2 minuty temu
Dziecko nie może uczestniczyć w żadnych tego typu zajęciach bez wyraźnej zgody rodziców lub prawnych opiekunów – napisał bp Marek Mendyk, przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego KEP, we wczorajszym apelu skierowanym do rodziców w związku z planowanym finansowaniem przez niektóre samorządy zajęć dodatkowych z edukacji seksualnej i edukacji antydyskryminacyjnej w placówkach oświatowych. Prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami zagwarantowane jest w Konstytucji RP i wielu międzynarodowych aktach prawnych – a publiczny system edukacji prawo to musi szanować. Fundamentalne prawo do wychowania dzieci

Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Takie gwarancje daje im Konstytucja RP. Mówi o tym wprost jej art. 53 ust. 3, który stwierdza: “Rodzice mają prawo do zapewnienia dzieciom wychowania i nauczania moralnego i religijnego zgodnie ze swoimi przekonaniami”, odsyłając od razu do art. 48 ust. 1, który dodaje, że: “Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania”.

Ustawa Prawo oświatowe z 14 grudnia 2016 w swej preambule zaznacza, że oświata w Rzeczypospolitej Polskiej stanowi wspólne dobro całego społeczeństwa, a nauczanie i wychowanie – “respektując chrześcijański system wartości – za podstawę przyjmuje uniwersalne zasady etyki”. Szkoła powinna “przygotować ucznia do wypełniania obowiązków rodzinnych i obywatelskich w oparciu o zasady solidarności, demokracji, tolerancji, sprawiedliwości i wolności”.

W art. 1 jest mowa o tym, że system oświaty zapewnia prawo każdego obywatela do kształcenia się oraz prawa dzieci i młodzieży do wychowania i opieki “odpowiednich do wieku i osiągniętego rozwoju” (pkt 1), a ponadto “wspomaganie przez szkołę wychowawczej roli rodziny” (pkt 2).

Prawa rodzicielskie są gwarantowanie także w międzynarodowych aktach prawnych. W Deklaracji Praw Człowieka, uchwalonej przez ONZ 10 grudnia 1948 r. w art. 26 ust. 3 czytamy: “Rodzice mają prawo pierwszeństwa w wyborze nauczania, które ma być dane ich dzieciom”.

Analogicznie, Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych, którego stroną jest także Polska (uchwalony w 1966, ratyfikowany przez Polskę w 1977), podkreśla w art. 18 ust. 4, że państwa-sygnatariusze “zobowiązują się do poszanowania wolności rodziców lub, w odpowiednich przypadkach, opiekunów prawnych do zapewnienia swym dzieciom wychowania religijnego i moralnego zgodnie z własnymi przekonaniami”.

Z kolei na mocy Międzynarodowego Paktu Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych Polska (1966; 1977) zobowiązała się do “poszanowania wolności rodziców lub w odpowiednich przypadkach opiekunów prawnych, wyboru dla swych dzieci szkół innych niż szkoły założone przez władze publiczne, ale odpowiadających minimalnym wymaganiom w zakresie nauczania, jakie mogą być ustalone lub zatwierdzone przez Państwo, jak również zapewnienia swym dzieciom wychowania religijnego i moralnego, zgodnie z własnymi przekonaniami”.

Ponadto Protokół Dodatkowy do Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (z 20 marca 1952) wskazuje w art. 2 na powszechne prawo do nauki, ale przy poszanowaniu woli rodziców: “Nikt nie może być pozbawiony prawa do nauki. Wykonując swoje funkcje w dziedzinie wychowania i nauczania, Państwo uznaje prawo rodziców do zapewnienia tego wychowania i nauczania zgodnie z ich własnymi przekonaniami religijnymi i filozoficznymi”.

Konwencja o Prawach Dziecka przyjęta przez Zgromadzenie Ogólne ONZ w 1989 r. stanowi, że należy respektować “prawo dziecka do swobody myśli, sumienia i wyznania” (art. 14 ust. 1), a ponadto szanować “prawa i obowiązki rodziców lub, w odpowiednich przypadkach, opiekunów prawnych odnośnie do ukierunkowania dziecka w korzystaniu z jego prawa w sposób zgodny z rozwijającymi się zdolnościami dziecka” (ust. 2).

Ten sam art. 14 w ust. 3 dodaje, że swoboda wyrażania wyznawanej religii lub przekonań “może podlegać tylko takim ograniczeniom, które są przewidziane prawem i są konieczne do ochrony bezpieczeństwa narodowego i porządku publicznego, zdrowia lub moralności społecznej bądź podstawowych praw i wolności innych osób”.

Art. 29 tejże Konwencji wskazuje z kolei, że nauka dziecka powinna być ukierunkowana m.in. na rozwijanie szacunku dla rodziców, tożsamości kulturowej, języka i wartości kulturowych kraju oraz dla innych kultur.

Kontrowersyjne standardy WHO

Podpisanie 1 marca br. przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego deklaracji pt. ”Warszawska polityka miejska na rzecz społeczności LGBT+” miało charakter politycznego zobowiązania prezydenta wobec warszawskiej społeczności LGBT+. Deklaracja stanowi obietnicę realizacji (w trakcie kadencji 2018-2023) wielu konkretnych działań. Przewiduje m.in. specjalny pakiet praw mających chronić mniejszości seksualne przed dyskryminacją w sferach bezpieczeństwa, kultury i sportu, pracy i administracji, a także edukacji.

Największe wątpliwości wywołał właśnie postulat wprowadzenia obowiązkowej edukacji seksualnej w szkołach. Miałoby to zostać zrealizowane w oparciu o standardy Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Zgodnie z tymi standardami, szkolni seksedukatorzy powinni przekazywać dzieciom w wieku poniżej 4 lat m.in. takie treści jak „radość i przyjemność z dotykania własnego ciała” czy wiedzę o „masturbacji w okresie wczesnego dzieciństwa”. Z kolei dzieci w wieku od 4 do 6 lat mają zgłębiać tematykę „związków osób tej samej płci”, a w wieku od 6 do 9 lat mają być nauczane o antykoncepcji oraz poznawać „seks w mediach” (włącznie z Internetem).

Na etapie od 9 do 12 lat przedmiotem nauczania ma być m.in. „przyjemność, masturbacja, orgazm” oraz „miłość wobec osób tej samej płci” czy także przekonywanie ich o „różnicach między tożsamością płciową i płcią biologiczną”. W wieku 12 do 15 lat – tym dzieciom, które odkryły swą odmienność seksualną – proponowany ma być “coming out”, czyli publiczne ogłoszenie tego faktu. Cel edukacji ma być osiągnięty wraz z ukończeniem 15. roku, gdy młody człowiek powinien już osiągnąć pełną „otwartość na różnego rodzaju związki seksualne i style życia”.

Wykreślone “działania antydyskryminacyjne”

Warszawska deklaracja nie ma – i z prawnego punktu widzenia nie może mieć – charakteru obowiązkowego. Wprowadzenie w każdej szkole “edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej” uwzględniającej “kwestie tożsamości psychoseksualnej i identyfikacji płciowej” wykracza bowiem poza kompetencje organów jednostki samorządu terytorialnego. Dotyczy to wszystkich samorządów w Polsce, nie tylko stolicy.

Art. 47 ustawy Prawo oświatowe stanowi, że podstawę programową dla wszystkich placówek szkolnych, od wychowania przedszkolnego, poprzez kształcenie ogólne dla szkoły podstawowej do szkół policealnych określa minister właściwy do spraw oświaty i wychowania, a nie arbitralnie lokalne samorządy.

Prawo oświatowe w art. 51 ust. 1 wyjaśnia, że zadania i kompetencje w zakresie oświaty określone w ustawie i odrębnych przepisach na obszarze województwa wykonuje kurator oświaty. Jest on powoływany na wniosek wojewody przez ministra edukacji narodowej. Kurator oświaty (art. 51 ust. 1 pkt 5) “realizuje politykę oświatową państwa, a także współdziała z organami jednostek samorządu terytorialnego w tworzeniu i realizowaniu odpowiednio regionalnej i lokalnej polityki oświatowej, zgodnych z polityką oświatową państwa”.

Instytut Ordo Iuris w swojej analizie prawnej warszawskiego dokumentu na rzecz osób LGBT+ wskazał, że ani Prawo oświatowe, ani wydane na podstawie tej ustawy rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej nie przewidują prowadzenia osobnej „edukacji antydyskryminacyjnej” w ramach edukacji szkolnej.

Wprawdzie krótko, przez dwa lata, przeznaczone dla szkół „działania antydyskryminacyjne” figurowały w polskim porządku prawnym – wprowadzone rozporządzeniem MEN z dnia 6 sierpnia 2015 r. w sprawie wymagań wobec szkół i placówek – ale resort wycofał ten zapis dwa lata później, gdyż godził on w konstytucyjne gwarancje co do wychowania, które powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania (art. 53 ust. 3 w związku z art. 48 ust. 1 zdanie 2 Konstytucji RP).

Trzeba zauważyć, że warszawska deklaracja stosuje słownictwo, które może budzić niepokój, gdyż w części poświęconej edukacji wspomina o dotychczasowym ignorowaniu kwestii równościowych i antydyskryminacyjnych i że Warszawa (…) “musi to zmienić” – zgodnie z wizją kontroli w szkołach sprawowanej przez tzw. latarników, pełnionej przez osoby wyznaczane m. in. przez organizacje LGBT+.

Tymczasem władze samorządowe Warszawy jako organ władzy publicznej są konstytucyjnie obowiązane do zachowania bezstronności w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych. Powinny też zapewnić swobodę ich wyrażania w życiu publicznym. Mówi o tym art. 25 ust. 2 ustawy zasadniczej.

Szkoła uczy o seksualności

Wiedzę o seksualności wprowadzono do polskich szkół na początku lat 90. Art. 4 ust. 1 ustawy z 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży brzmi: “Do programów nauczania szkolnego wprowadza się wiedzę o życiu seksualnym człowieka, o zasadach świadomego i odpowiedzialnego rodzicielstwa, o wartości rodziny, życia w fazie prenatalnej oraz metodach i środkach świadomej prokreacji”.

Zgodnie z tą ustawą, sposób nauczania szkolnego i zakres treści tego przedmiotu ustali minister właściwy do spraw oświaty i wychowania (art. 4 ust. 3). W warszawskiej deklaracji nie ma jednak mowy o tym, by władze stolicy konsultowały swój pomysł z organem odpowiedzialnym za kształtowanie podstawy programowej, czyli z Ministerstwem Edukacji Narodowej.

Pozostaje zatem niezrozumiałe, czemu miałoby służyć postulowane przez władze Warszawy wprowadzenie przedmiotu poświęconego niemal wyłącznie seksualności osób nieheteroseksualnych. Wprawdzie władze Warszawy utrzymują w deklaracji, że na takie i inne działania czeka “nawet 200 tys. osób” tworzących społeczność LGBT+, ale nie wiadomo skąd czerpie się informacje, jakoby aż jedna dziesiąta mieszkańców stolicy (z 2 mln zamieszkałych) miała być członkami tego środowiska.

Wspomniany wyżej, zarysowany w standardach WHO program edukacji seksualnej pozostaje w diametralnej sprzeczności z „integralną wizją ludzkiej seksualności” zawartą w obowiązującej w Polsce podstawie programowej, wprowadzonej rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej z 14 lutego 2017. Trzeba jednak zauważyć, że zapis ten dotyczy przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie, który realizowany jest jako przedmiot nieobowiązkowy i nieoceniany. Rodzice mogą więc zwolnić ucznia z zajęć, wypełniając w szkole odpowiednią deklarację.

Warto jednak poświęcić nieco miejsca omówieniu założeń programowych wychowania do życia w rodzinie, choćby po to, by pokazać, że sfera seksualności człowieka jest od dawna przedmiotem edukacji szkolnej w polskim systemie oświaty i wprowadzanie kolejnego przedmiotu, do tego wzbudzającego tak liczne kontrowersje, byłoby bezpodstawne.

Program “Wychowanie do życia w rodzinie” realizowany jest w klasach IV-VIII szkoły podstawowej, a także w szkołach ponadpodstawowych: branżowej szkole I stopnia, w klasach I-III liceum ogólnokształcącego i w klasach I-III technikum. Jeśli uczeń na nie uczęszcza, informacja o tym pojawi się na świadectwie, lecz w miejscu przewidzianym na ocenę wpisane będzie tylko „uczestniczył” lub „uczestniczyła”.

Zgodnie z założeniami, zajęcia z wychowania do życia w rodzinie mają wspierać rodziców w wychowywaniu dzieci głównie w tych obszarach, o których w wielu domach nie mówi się wiele, albo nie rozmawia się wcale. Lekcje trwają jeden semestr, w sumie jest to 14 godzin w każdym roku szkolnym, w trakcie których część zajęć (po pięć godzin) realizowana jest osobno dla chłopców i dla dziewcząt.

Treść nauczania w ramach WDŻ pogrupowano w sześć bloków tematycznych: rodzina, dojrzewanie, seksualność człowieka, życie jako fundamentalna wartość, płodność i postawy. Co do seksualności,

Uczeń uczy się, czym jest płciowość i seksualność; poznaje, na czym polega identyfikacja z własną płcią; rozpoznaje różnice m.in. między rodziną pełną a niepełną; wskazuje odmienności w rozwoju psychoseksualnym dziewcząt i chłopców; potrafi też scharakteryzować i ocenić różne odniesienia do seksualności: permisywne, relatywne i normatywne.

Do zadań szkoły w zakresie realizacji WDŻ należy natomiast m. in. “wzmacnianie procesu identyfikacji z własną płcią”, “pomoc we właściwym przeżywaniu okresu dojrzewania” czy “promowanie integralnej wizji seksualności człowieka”.

O seksualności na biologii i etyce

Pewne elementy dotyczące seksualności poruszane są także na lekcjach biologii, szczególnie dotyczące rozmnażania i rozwoju ssaków, w tym człowieka. Uczeń uczy się na schemacie m.in. rozpoznawać elementy budowy układu rozrodczego męskiego i żeńskiego, opisywać fazy cyklu miesiączkowego kobiety, wymienia etapy rozwoju prenatalnego (zygota, zarodek, płód), poznaje cechy dojrzewania człowieka i zasady profilaktyki chorób przenoszonych drogą płciową.

Oprócz WDŻ i biologii wiedza o seksualności jest omawiana także na lekcjach etyki. Podstawa programowa MEN dotycząca tego przedmiotu wskazuje, że uczeń uczy się m.in. dlaczego seksualność jest wartością oraz, że akty seksualne podlegają moralnej ocenie.

W opinii organizacji rodzinnych, takich jak Związek Dużych Rodzin “Trzy Plus”, wszelkie inicjatywy władz publicznych mające wpływ na rozwój i osobowość dziecka, w tym poprzez wychowanie seksualne, powinny być poddane szerokim konsultacjom społecznym, które uwzględniałyby przede wszystkim zdanie rodziców jako osób, którym przysługuje pierwszorzędna rola w wychowaniu dzieci.

Aby zyskać pewność, że dzieci nie wezmą udziału w zajęciach, podczas których będą im przekazywane treści niezgodne z wyznawanym systemem wartości oraz wykraczające poza podstawę programową obowiązującą na danym etapie kształcenia, należy złożyć w szkole specjalne oświadczenie. Wzór takiego oświadczenia można pobrać na stronie Komisji Wychowania Katolickiego KEP: www.katecheza.episkopat.pl

Papież odwiedzi Tajlandię

3 godziny 25 minut temu
W listopadzie, tuż przed zapowiedzianą wizytą w Japonii, papież Franciszek ma odbyć oficjalną podróż do Tajlandii – podaje portal il sismografo. Niebawem Stolica Apostolska ma opublikować komunikat oficjalny na temat tej wizyty, która ma się rozpocząć 20 listopada.

W obydwu krajach wspólnota chrześcijańska stanowi niewielką mniejszość, około 1 proc. mieszkańców, z czego połowa to katolicy. W Tajlandii dominuje buddyzm, a w Japonii buddyzm i szintoizm. Pobyt w Tajlandii zbiegnie się z 350. rocznicą ustanowienia przez papieża Klemensa IX „Misji Syjamskiej” w miejscowości Ayutthaya. Zdaniem mediów jest bardzo prawdopodobne, że to małe tajlandzkie miasteczko, które 21 maja b.r. odwiedził prefekt Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów, kard. Fernando Filoni, będzie wraz ze stolicą Bangkokiem jednym z miejsc, które w listopadzie odwiedzi papież Franciszek.

Papież Jan Paweł II odwiedził Japonię w 1981 roku zaś Tajlandię w 1984 roku.

Możliwe ustanowienie nuncjatury w komunistycznym Wietnamie

4 godziny 2 minuty temu
W dniach 21–22 sierpnia, zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami odbędzie się w Watykanie VIII spotkanie grupy roboczej Stolicy Apostolskiej i Socjalistycznej Republiki Wietnamu – poinformował dyrektor Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej, Matteo Bruni.

W watykańskim komunikacie stwierdzono, że celem spotkania jest rozwój i pogłębienie stosunków dwustronnych. W szczególności omówione zostaną pewne aspekty życia kościelnego w kraju, a także kwestie dotyczące statusu i misji przedstawiciela papieskiego w Wietnamie oraz zaplanowanej na najbliższą przyszłość wizyty Sekretarza Stanu, kardynała Pietro Parolina w tym kraju.

Delegacji wietnamskiej przewodniczy wiceminister spraw zagranicznych To Anh Dung zaś Stolicy Apostolskiej ks. prał. Antoine Camilleri, podsekretarz Stanu ds. Stosunków z Państwami.

analiza Czego samorządy chcą uczyć dzieci? Edukacja seksualna według WHO

Z tonu i treści komunikatu można wnioskować, że w najbliższym czasie możliwe jest podniesienie rangi stosunków dyplomatycznych, to znaczy ustanowienie nuncjatury apostolskiej w Hanoi oraz ambasady Wietnamu przy Watykanie. Obecnie nierezydującym reprezentantem papieskim w Wietnamie jest nuncjusz apostolski w Singapurze, Polak – abp Marek Zalewski.

Gorzyce: zmarł ks. Władysław Drewniak – zasłużony działacz niepodległościowy

5 godzin 23 minuty temu
W wieku 71 lat, w 47. roku kapłaństwa zmarł ks. Władysław Drewniak, emerytowany proboszcz parafii w Gorzycach, zasłużony duszpasterz dla Kościoła i działacz niepodległościowy. Uroczystości żałobne i pogrzebowe odbędą się w dniach 22 i 23 sierpnia w gorzyckim kościele pw. Franciszka Salezego i Andrzeja Boboli.

Ks. Władysław Drewniak urodził się 18 marca 1948 roku w Harcie. Po ukończeniu nauki w Wyższym Seminarium Duchownym w Przemyślu, święcenia kapłańskie przyjął 17 czerwca 1972 roku.

W latach 1984–2018 pełnił posługę proboszcza w parafii św. Franciszka Salezego i Andrzeja Boboli w Gorzycach. Dał się poznać wówczas jako katecheta młodzieży, animator ruchu Światło–Życie, inicjator rozbudowy kościoła w Gorzycach, a także jako działacz niepodległościowy.

Po 13 grudnia 1981 r. był opiekunem członków jarosławskiej nielegalnej organizacji Niezależne Zrzeszenie Wolność, Równość, Niepodległość. Został aresztowany w marcu 1982 r., przetrzymywany w Areszcie Śledczym w Załężu k. Rzeszowa. Skazany został przez Wojskowy Sąd Garnizonowy w Rzeszowie na 2 lata więzienia w zawieszeniu na 4 lata i grzywnę.

W wyniku rozprawy rewizyjnej 30 września 1982 został skazany przez Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego na sesji wyjazdowej w Rzeszowie na 1 rok i 6 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 4 lata i zwrot kosztów sądowych.

Jako wikariusz pracował w parafii św. Mikołaja Biskupa w Kraczkowej k. Łańcuta (1972–1975), Wniebowzięcia NMP w Rzeszowie-Zalesiu (1975–1977), w parafii św. Antoniego Padewskiego w Przewrotnem k. Rzeszowa (1977–1978) i w Kolegiacie w Jarosławiu (1979–1984).

Exporta do kościoła parafialnego w Gorzycach, Koronka do Bożego Miłosierdzia i Msza św. żałobna odbędą się w czwartek, 22 sierpnia o 15.00. Msza św. pogrzebowa zostanie odprawiona w piątek, 23 sierpnia o 11.00. Po jej zakończeniu nastąpi złożenie ciała na cmentarzu parafialnym.

Pierwsza publiczna czarna msza w Kanadzie

5 godzin 32 minuty temu
Siedmiu księży i ponad 120 katolików modliło się przed heavy metalowym klubem w kanadyjskiej Ottawie, w czasie, gdy odprawiany był tam satanistyczny rytuał – tzw. czarna msza. Okultystyczne praktyki i obecną w satanistycznym rytuale nienawiść do wyznawców Chrystusa potępił arcybiskup Ottawy, który wezwał także wiernych do modlitwy ekspiacyjnej.

Zanim uczestnicy modlitwy podjęli nocne czuwanie przez klubem „Koven”, spotkali się na stopniach znajdującej się nieopodal katedry. Otrzymali tam błogosławieństwo od metropolity Ottawy abp. Terrence’a Prendergasta oraz biskupa pomocniczego diecezji Cornwall Guy’a Desrochersa. Jednocześnie duża grupa wiernych pozostała w samej świątyni na adoracji eucharystycznej pod przewodnictwem biskupa pomocniczego Ottawy Christiana Riesbecka.

Wśród czuwających przed klubem kapłanów był m.in. ks. Mark Goring ze stowarzyszenia życia apostolskiego „Companions of the Cross”. Zdaniem jednego z inicjatorów akcji Michaela Doppa, widok ponad stu modlących się na różańcu młodych ludzi, pozostawia niezatarte wrażenie i przypomina, że wbrew zakusom szatana, który chce sprowadzić wyznawców Jezusa na manowce, w rezultacie wierni mogli dać świadectwo – pokazując autentyczne światło wiary.

„Czarną mszę” – pierwsze takie publiczne wydarzenie w historii Kanady – zorganizowali członkowie satanistycznej organizacji „Świątynia Szatana”. Na ten bluźnierczy rytuał, trwający ok. czterech godzin, sprzedali około 50 biletów.

usa Objawienia maryjne w Teksasie wciąż nie potwierdzone

Zdarzenie stanowczo potępił abp Prendergast, wskazując na obecną intencjach rytuału nienawiść i szyderstwo wobec chrześcijan, ich wiary i liturgii. Uczestnicy bluźnierczego obrzędu zapowiadali, że nie zamierzają podczas niego używać konsekrowanej Hostii, jednak, jak zwrócił uwagę jeden z egzorcystów, zasadniczo nie należy wierzyć komuś, kto identyfikuje się duchowo z „ojcem kłamstwa”.

W kościołach Ottawy planowana jest modlitwa wynagradzająca Bogu za zniewagi.

Ruchy ludowe zaczynem przemiany społeczeństwa

pon., 08/19/2019 - 23:49
Ruchy ludowe stanowią dźwignię transformacji społecznej i wytyczają integralny model rozwoju – napisał Papież Franciszek we wstępie do książki: “Rozkwit ruchów ludowych. Rerum Novarum naszych czasów”. Książka zawiera owoc pięcioletniej refleksji na temat działalności tysięcy ruchów i stowarzyszeń walczących z wykluczeniem.

Edycja przygotowana przez Papieską Komisję ds. Ameryki Łacińskiej, zawiera główne przesłania dotychczasowych Światowych Spotkań, które od 2014 roku gromadziły tysiące przedstawicieli Ruchów Ludowych z różnych części kontynentu amerykańskiego. Powstała ona pod redakcją Guzmana Carriquiry Lecoura i Gianniego La Bella.

Ojciec Święty rozpoczyna swoją refleksję od stwierdzenia, że ludzie żyjący na peryferiach egzystencjalnych i terytorialnych są nie tylko częścią składową społeczeństwa, do której powinien dotrzeć Kościół, ale pozostają „ziarnem, nasieniem”, które może przynieść wiele owoców. Nie są biernymi uczestnikami oraz zwykłymi odbiorcami pomocy społecznej, ale stanowią aktywną cząstkę społeczeństwa tworzącą przyszłość ludzkości.

Franciszek uznaje w aktywności ruchów społecznych o charakterze ponadnarodowym oraz międzykulturowym ten „wielościanowy model”, o którym pisał w swojej adhortacji apostolskiej Evangelii Gaudium i który jest wyrazem paradygmatu społecznego opartego na kulturze spotkania. Dla Papieża wielość ruchów ludowych doświadczonych w walce o sprawiedliwość stanowi alternatywę społeczną, głęboki krzyk, znak sprzeciwu, nadzieję, że wszystko może się zmienić. Ich sposób przeciwstawienia się panującemu modelowi rozwoju poprzez świadectwo pracy i cierpienia ukazuje je jako „strażników” lepszej przyszłości.

kep Apel Komisji Wychowania Katolickiego KEP do rodziców ws. deprawacji w szkołach

Według Franciszka ruchy ludowe są dzisiaj źródłem energii moralnej dla ożywienia współczesnych demokracji. Pośród globalnego społeczeństwa zranionego nieetyczną gospodarką mogą stanowić z jednej strony lekarstwo na populizm, a z drugiej na politykę wykluczenia, ponieważ wiążą się one z uczestnictwem obywateli w dzieleniu owoców ich pracy. Jest to konsekwencja promowania „siły my”, która przeciwstawia się „kulturze ja”. Dla Papieża praca jest dla człowieka jednym z jego świętych praw. Dlatego woła on o nowy humanizm, który położy kres zanikowi współczucia oraz utracie znaczenia dobra wspólnego.

Koszalin–Rostock: „Camiño” braci Miłosiernego Pana

pon., 08/19/2019 - 23:36
Z koszalińskiego Domu Miłosierdzia Bożego na Drogę św. Jakuba wyruszyli Bracia Miłosiernego Pana. W 3,5–tygodniowej pielgrzymce pomorskimi ścieżkami zmierzają do Rostocka. To czas nauki zaufania Bogu i przygotowań do ich pierwszych ślubów zakonnych.

W niedzielę 18 sierpnia sześciu braci Miłosiernego Pana oraz ich moderator ks. Radosław Siwiński wyszli z macierzystego Domu Miłosierdzia i skierowali się oznaczoną Jakubowymi muszlami trasą w stronę Białogardu. Nazajutrz, po Mszy św. w Karlinie, ruszyli w kierunku Kołobrzegu. To część szlaku jakubowego zwana Via Baltica, prowadząca od litewskiej Kretyngi przez Kaliningrad, Gdańsk, Kołobrzeg, Świnoujście, Rostock, Bremę.

Szczególnym akcentem pielgrzymki braci jest powierzenie się Opatrzności Bożej. – Idziemy o żebraczym chlebie. Nie wzięliśmy ze sobą własnych pieniędzy, teraz mamy jedynie te, które ofiarowali nam ludzie na szlaku. Za nie kupiliśmy jedzenie, w darze od ludzi otrzymaliśmy też nocleg w małym hotelu – relacjonuje ks. Siwiński. – Ale przygotowani jesteśmy na różne warunki, także na spanie pod gołym niebem.

Doświadczenia na trasie – i te trudne i radosne – mają być nauką dostrzegania działania Bożego w życiu człowieka. – To jest cel naszej pielgrzymki: by bracia, młodzi jeszcze doświadczeniem, mieli szansę nauczyć się absolutnego zaufania Bogu, przekonać się, że Bóg naprawdę troszczy się o człowieka – dodaje duszpasterz.

Za kilka tygodni, podczas pielgrzymki diecezjalnej, która odbędzie się 15 sierpnia w Skrzatuszu, czterech z braci Miłosiernego Pana złoży pierwsze śluby zakonne. Na Drodze św. Jakuba przeżywają zarazem swoje rekolekcje, przygotowujące ich do tego ważnego kroku. – To czas, w którym towarzyszą nam fragmenty Ewangelii wg św. Jana – wyjaśnia brat Józef. – Zależy nam, by właśnie ten święty przeprowadził nas przez te dni, aby uczył nas, jak jeszcze bardziej przytulić się do serca Pana Jezusa.

Jak dodaje brat Józef, pomorskie camiño jest spełnieniem jego marzeń. – Każdy z nas tu obecnych słyszał kiedyś o Drodze św. Jakuba i chciał nią podążyć. Niezwykłe jest w tym to, że podobnie jak pielgrzymi w średniowieczu, tak i my wyruszamy w tę szczególną drogę wprost z miejsca naszego zamieszkania.

Jakubowi pielgrzymi z Domu Miłosierdzia przykuwają uwagę wyróżniającymi się strojami – granatowymi habitami braci, sutanną księdza. Ludzie zatrzymują się, odpowiadają na uśmiechy, pozdrowienia, czasem wywiązują się rozmowy. Bracia niektórym proponują przyjęcie cudownego medalika, powierzając te osoby Matce Bożej.

Braci Miłosiernego Pana są stowarzyszeniem wiernych świeckich. Ich żyjąca na poddaszu koszalińskiego Domu Miłosierdzia Bożego wspólnota to miejsce, w którym mężczyźni pragną żyć w posłuszeństwie, czystości i ubóstwie, posługując ubogim i głosząc Miłosierdzie Boże. Przygotowanie do życia zakonnego rozpoczęli 2 lutego 2018 r. w kaplicy Domu Miłosierdzia Bożego. Nowicjat rozpoczęli 17 września Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach.

Dom Miłosierdzia Bożego to stowarzyszenie, którego celem jest niesienie pomocy każdemu i o każdej porze. W znajdującym się w centrum miasta budynku mieszka kilkadziesiąt osób – dwóch księży, wolontariusze, bezdomni, osoby w trudnej sytuacji życiowej oraz zdecydowane porzucić nałóg. W budynku znajduje się kaplica, jadłodajnia, świetlica dla seniorów oraz wiele sal, w których można skorzystać z porady prawnej, psychologicznej, modlitwy wstawienniczej.

Kalisz: pątnicy najstarszej pielgrzymki wrócili od Maryi do Józefa

pon., 08/19/2019 - 23:36
– Wrócicie do codziennego życia. Idźcie z radością i mocą Ducha Świętego
– mówił bp Stanisław Napierała do pielgrzymów. Pierwszy biskup kaliski przewodniczył na placu przy Narodowym Sanktuarium św. Józefa Mszy św. na zakończenie 382. Pieszej Pielgrzymki Kaliskiej i 28. Diecezji Kaliskiej.

Mieszkańcy Kalisza wyszli 19 sierpnia na ulice miasta, aby powitać powracających z Jasnej Góry pielgrzymów 382. Pieszej Pielgrzymki Kaliskiej i 28. Diecezji Kaliskiej.

Przy kościele św. Gotarda w Kaliszu do pątników dołączył bp Stanisław Napierała, który przeszedł z pielgrzymami do Narodowego Sanktuarium św. Józefa. W drodze mieszkańcy Kalisza obdarowywali pielgrzymów kwiatami. Do Kalisza pieszo powróciły grupy z parafii kaliskich oraz grupa z Chełmc.

Pielgrzymi pokłonili się św. Józefowi, a potem uczestniczyli we Mszy św. pod przewodnictwem pierwszego biskupa kaliskiego Stanisława Napierały.

W homilii celebrans podkreślał, że Pan Jezus w dzisiejszej Ewangelii wskazuje na dwa podstawowe rodzaje życia chrześcijańskiego, czyli życie według Bożych przykazań i życie według rad ewangelicznych.

Dziękował pielgrzymom za ich świadectwo wiary. – To pielgrzymowanie zawdzięczacie Panu Bogu, a także Matka Boża i św. Józef, Jej oblubieniec oni oboje niejako każdego z was brali za ręce i prowadzili do Jezusa, bo to jest ich zadanie – zaznaczył kaznodzieja.

Słowa wdzięczności skierował do organizatorów pielgrzymki i osób zaangażowanych w to dzieło. – Dziękujemy kierownikom, ojcu duchownemu, wszystkim służbom, dziękujemy mediom Radiu Rodzina i dwutygodnikowi „Opiekun”, dziękujemy wszystkim darczyńcom, wolontariuszom, grupie złotej, która uczestniczyła duchowo w pielgrzymce i wspomagała was swoją modlitwą, wszystkim za wszystko dziękujemy. Dziękujemy modlitwą, przede wszystkim tą Eucharystią – mówił biskup kaliski senior.

Zachęcał pielgrzymów, aby swoją wiarą dzielili się z innymi. – Wrócicie do codziennego życia. Idźcie z radością i mocą Ducha Świętego. Niech On was prowadzi i niech wam towarzyszą swoją opieką, swoją pomocą i orędownictwem Najświętsza Maryja i św. Józef – powiedział bp Napierała.

W tegorocznej pielgrzymce na Jasną Górę w 24 grupach, w tym 8 kaliskich, 14 promienistych i 2 rowerowych, uczestniczyło wraz z pielgrzymami duchowymi prawie 2400 osób, w tym 45 kapłanów, 5 diakonów, 14 kleryków, 16 sióstr zakonnych. Najliczniejszą grupą była różowo-niebieska z Narodowego Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu licząca 185 pielgrzymów. Najmłodszym pątnikiem był 6-miesięczny Eliasz z grupy bursztynowej z Liskowa, a najstarszą 83-letnia Czesława z grupy różowo-niebieskiej z Narodowego Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu.

Hasłem tegorocznej pielgrzymki były słowa: „Sakramenty narzędziami Ducha Świętego”. Kierownikami pielgrzymki byli ks. Rafał Grzęda i ks. Szymon Rybak, a ojcem duchownym – ks. Marcin Szymczak. Przez cały czas pielgrzymom towarzyszyli duchowo diecezjanie skupieni w grupie złotej.

W rozmowie z KAI bp Stanisław Napierała podkreślał, że powracającym pielgrzymom towarzyszy radość. – Są zmęczeni, utrudzeni, ale pełni radości. To jest inna radość niż ta codzienna, to jest radość z osiągnięcia czegoś ważnego. Nieraz w czasie tej drogi musieli walczyć ze sobą, z utrudzeniem, zniechęceniem, ale zwyciężyli, osiągnęli cel, a ich celem było ostatecznie spotkanie z Bogiem. Jestem przekonany, że w czasie drogi Pan Bóg dał im odczuć swoją bliskość, mówił do nich i poruszał ich serca. Ta radość w Duchu Świętym dzisiaj dominuje – stwierdził.

Zaznaczył, że pielgrzymi publicznie okazali świadectwo swojej wiary. – Pielgrzymom należy się wdzięczność. Diecezja jest wdzięczna pielgrzymom, Kościół jest wdzięczny pielgrzymom szczególnie w tym roku, kiedy w kraju jest dużo zamętu, chaosu duchowego. To jest spowodowane odrzuceniem Boga w życiu publicznym. Jak nie ma Boga, nie ma przykazań Bożych, nie ma norm moralnych, panuje chaos, zamęt. W tej sytuacji wyrzucenia Boga z przestrzeni publicznej idzie pielgrzymka, idzie przez Polskę, wioski, miasta, osiedla, idzie w ruchu samochodowym. Pielgrzymi idą i dają świadectwo. W ten sposób mówią, że jest Bóg. To jest publiczne świadectwo wiary, jakie ci ludzie złożyli Panu Bogu i Polsce w tych dniach i za to jesteśmy im bardzo wdzięczni – akcentował bp senior.

Koreańska pielgrzymka w strefie zdemilitaryzowanej

pon., 08/19/2019 - 23:35
Już po raz 8. wyruszyła pielgrzymka w strefie zdemilitaryzowanej na granicy obu Korei. Ponad 90 młodych osób modli się o pokój na świecie i Półwyspie Koreańskim.

Młodzież pochodzi z 15 krajów. W tym roku towarzyszą im także siostry salezjanki i benedyktynki. Na pielgrzymów poza samą drogą, czeka wiele innych aktywności. Są to mi.in. konferencje, eksperymenty, prezentacje i dyskusje. Przewidziane są również świadectwa uciekinierów z Korei Północnej, którzy biorą udział w pielgrzymowaniu. Nie zabraknie oczywiście Eucharystii i wspólnej modlitwy.

Na rozpoczęcie wydarzenia Mszę św. odprawił kard. Andrew Yeom Soo-jung. Wyraził on nadzieję, że dzięki tej pielgrzymce młodzież będzie mogła zrozumieć, jak bardzo pokój jest ważny w naszym życiu. Modlę się – mówił purpurat – abyście pojednali się z samym sobą, waszymi bliskimi, otoczeniem i w końcu z Bogiem. Dziś z młodymi spotkał się również abp Alfred Xuereb, nuncjusz apostolski w Korei i Mongolii.

Z inicjatywy Polski ONZ upamiętni ofiary prześladowań religijnych

pon., 08/19/2019 - 20:58
Międzynarodowy Dzień Upamiętniający Ofiary Aktów Przemocy ze względu na Religię lub Wyznanie obchodzony będzie w czwartek 22 sierpnia. Rezolucję w tej sprawie jednogłośnie przyjęło w maju br. Zgromadzenie Ogólne ONZ. Inicjatorem przedsięwzięcia była polska dyplomacja.

Rezolucja potępia niezaprzeczalnie wszystkie akty terroryzmu i brutalnego ekstremizmu w każdej ich formie, niezależnie od tego kto, gdzie i z jakich pobudek się ich dopuścił. Akty przemocy wymierzone w domy, przedsiębiorstwa, szkoły, ośrodki kultury i kultu są pogwałceniem międzynarodowego prawa – stwierdza dokument.

Ustanowienie tego dnia jest oddaniem czci ofiarom, które zbyt często zostają zapomniane – mówił w maju min. Jacek Czaputowicz, szef polskiej dyplomacji na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ w Nowym Jorku. To pod polską egidą od 2018 r. powstawał projekt rezolucji.

Jacek Czaputowicz w swoim wystąpieniu podkreślił, że ten Dzień pomoże stworzyć inkluzywne pole dla państw członkowskich, organizacji międzynarodowych i społeczeństwa, aby zaangażować się w aktywności upamiętniające ofiary, a także pomoc tym, którzy doświadczyli prześladowań.

W tej sprawie wypowiedział się też papież Franciszek. W swoim wpisie na Twitterze przypomniał, że „Również dzisiaj wielu chrześcijan zabija się i prześladuje ze względu na ich miłość do Chrystusa. Oddają życie w milczeniu, bo ich męczeństwo nie zyskuje rozgłosu. A dziś jest więcej chrześcijan męczenników niż w pierwszych wiekach”.

2 mln osób na manifestacji – katolicy modlą się o nadzieję

pon., 08/19/2019 - 20:07
Już po raz jedenasty w Hongkongu odbyła się gigantyczna manifestacja zwolenników demokracji. Wzięło w niej udział niemal 2 mln osób. Tym razem obyło się bez poważniejszych strać z policją. Kluczową rolę odgrywają w tych wydarzeniach chrześcijanie.

Prostujący domagają się od władz spełnienia pięciu postulatów. Jest wśród nich m.in. definitywna rezygnacja z prawa o ekstradycji do komunistycznych Chin. To właśnie projekt tego prawa stał się głównym powodem protestów. Teraz manifestanci domagają się również możliwości wyboru władz Hongkongu w powszechnych i demokratycznych wyborach.

Chińskie władze liczą na powolne wygaśnięcie protestów. Eksponują też akty przemocy, do których doszło podczas poprzednich manifestacji, i zarzucają protestującym terroryzm. Mieszkańcy Hongkongu zareagowali na propagandę Pekinu wzmożoną mobilizacją i szczególną troską o zachowanie spokoju.

Katolicy Hongkongu poprzedzili wczorajszą manifestację spotkaniem modlitewnym w pawilonie muzycznym w Parku Victoria. Odbywało się ono pod hasłem „Nadzieja na pustyni” i zostało zorganizowane przez Komisję Sprawiedliwości i Pokoju katolickiej diecezji Hongkongu. Naszym celem jest ochrona godności człowieka jako dziecka Bożego – powiedział ks. Carlos Cheung, który poprowadził rozważanie. Podkreślił on, że w manifestacjach nie chodzi o doraźne osiągnięcia, lecz o przemiany długofalowe. Ostrzegł zarazem, że obecne protesty mogą zakończyć się masakrą, podobną do tej, która miała miejsce w 1989 r. na placu Tiananmen w Pekinie.

Jak twierdzi pracujący w tym regionie Chin misjonarz, chrześcijanie w pełni podzielają nastroje, panujące w tej dawnej brytyjskiej enklawie. Katolickie parafie udzielały w minionych tygodniach schronienia młodzieży, która uciekała przed pościgiem policji. Niektórzy kapłani i biskupi osobiście brali udział w manifestacjach. Z drugiej strony do Kościoła katolickiego należy również Carrie Lam, szefowa rządu, która w tych tygodniach stała się głównym przedmiotem kontestacji. Oddziaływanie chrześcijan jest tu bowiem bardzo szerokie. Oficjalnie jest ich 800 tys. na 7 mln mieszkańców. Trzeba jednak pamiętać, że ponad połowa mieszkańców Hongkongu to absolwenci chrześcijańskich szkół – dodaje katolicki misjonarz w wywiadzie z tygodnikiem La Vie.

Tragiczna śmierć polskiego misjonarza w Portoryko

pon., 08/19/2019 - 19:00
W Portoryko tragicznie zginął polski misjonarz ks. Stanisław Szczepanik ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy. Wiele wskazuje na to, że poniósł śmierć w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Okoliczności bada jednak policja, ponieważ nieprzytomnego kapłana znaleziono leżącego na chodniku z rozbitą głową. Obok stał rower, którym misjonarz jechał na poranną Eucharystię. Nie było żadnych świadków zdarzenia. Do wypadku doszło 16 sierpnia w Ponce, gdzie ostatnio pracował. Dwa dni później zmarł w miejscowym szpitalu. Zgodnie z ostatnią wolą ks. Szczepanika, zawartą w testamencie napisanym zakonnym zwyczajem przed wyjazdem na misje, jego narządy przekazano do przeszczepu.

„Był człowiekiem niezwykle przyjacielskim, otwartym na ludzi, którym służył, ale i braci, z którymi dane mu było pracować” – mówi Radiu Watykańskiemu ks. Jarosław Lawrenz, którego zmarły kapłan wprowadzał w realia pracy misyjnej w Zairze. Następnie w 2000 r. razem zakładali placówkę misyjną na Haiti.

“Ks. Stanisław przede wszystkim był otwartym człowiekiem, poszukującym zawsze najlepszego rozwiązania dla dobra drugiego. Był bardzo pracowity i bardzo od siebie wymagał. Zawsze chciał się dobrze przygotować do pełnionej funkcji. Pamiętam, jak kończył pracę w terenie i poproszono go, żeby poprowadził kierownictwo duchowe w seminarium w Kinszasie. Zwrócił się wówczas do przełożonych, by wysłali go na studia. I w Paryżu u jezuitów skończył duchowość. Z kolei gdy szedł do buszu uczył się lokalnego języka, by móc z się porozumiewać z ludźmi, którzy zostali mu powierzeni. Pamiętam, że gdy w 2000 roku razem wyjechaliśmy na Haiti, zajął się klerykami będącymi na początku formacji. Pierwszą rzeczą, od której zaczął tych ludzi przygotowywać do kapłaństwa i otwierać na sens i bogactwo powołania było Słowo Boże i liturgia. Dla niego Eucharystia była bardzo ważna i myślę, że ktokolwiek go z tego czasu pamięta, to będzie wskazywał na znaczenie kaplicy w jego życiu. Dla niego miejsce spotkania z Panem było bardzo ważne. Zawsze odwoływał się do łaski Pan. Mówił, że jeżeli Bóg nas tutaj wysłał i jeżeli Bóg chciał byśmy tu byli, to On nam pomoże” – wspomina w rozmowie z papieską rozgłośnią ks. Lawrenz.

Ks. Szczepanik miał 63 lata. W 1981 r. wstąpił do Zgromadzenia Księży Misjonarzy, a w 1985 r. przyjął święcenia kapłańskie. Rok potem wyjechał na misje najpierw do dawnego Zairu (obecnie Demokratyczna Republika Konga), a następnie na Haiti, Dominikanę i do Portoryko. Współbracia wspominają go jako oddanego ludziom kapłana, niestrudzonego spowiednika i kierownika duchowego. Był też wielkim promotorem kultu Bożego Miłosierdzia. Wolą misjonarza było zostać skremowanym i spocząć w Polsce.

Kościół stoi po stronie prawdy i dobra

pon., 08/19/2019 - 18:19
Jesteśmy wezwani do tego, byśmy pozwolili działać Duchowi Świętemu w nas i we wspólnocie Kościoła, gdzie Duch Święty wypala zło i pilnuje, żeby lampa miłości zawsze się w nas paliła. Kościół to jest instytucja Chrystusa. Cała moc Kościoła płynie ze strony niewidzialnej. Kościół stoi po stronie prawdy i dobra – mówił bp Ignacy Dec podczas wieczornej Mszy św. za Ojczyznę, którą odprawił w niedzielę wieczorem w wałbrzyskiej w parafii świętych Aniołów Stróżów.

W homilii Biskup wyjaśnił niedzielą Ewangelię. – Chrystus mówi: “Przyszedłem ogień rzucić na ziemię”. Chodzi o ogień duchowy oznaczający Ducha Świętego, który wypala w nas zło i rozpala miłość. Wypalanie zła dokonuje się w dwóch sektorach. Pierwszy w człowieku indywidualnym. Wszyscy doświadczamy skłonności ku złemu, dlatego zło trzeba wykorzeniać z siebie. Trzeba pozwalać to czynić Duchowi Świętemu, bo sami nie potrafimy zła usunąć. W mocy Bożego Ducha możemy zło usuwać z naszego serca – przypomniał biskup.

Drugi sektor to przestrzeń publiczna. – Ale jest inna przestrzeń, gdzie Duch Święty wykorzenia, wypala zło. To jest przestrzeń publiczna, społeczna, narodowa. O ile wykorzenianie zła w sobie nie jest konfliktowe, bo nikt nas nie krytykuje jak usuwamy zło z siebie, chcemy być lepsi, bardziej życzliwi. Jeżeli chcemy wykorzenić zło ze struktur społecznych to się rodzi problem, bo niektórzy uważają, że niczego nie wolno zmieniać i się rodzą konflikty, narasta krytyka – mówił biskup.

JaponiaPierwszy buddyjski kapłan-robot

W wałbrzyskiej kolegiacie 18 sierpnia obchodzono uroczystości związane z 99. rocznicą Bitwy Warszawskiej i Świętem Wojska Polskiego. Po Mszy św. z udziałem przedstawicieli władz państwowych i miejskich, oraz wojskowych pocztów sztandarowych odbyło się uroczyste złożenie kwiatów pod Pomnikiem Niepodległości.

Episkopat Ukrainy solidarny z abp. Jędraszewskim

pon., 08/19/2019 - 18:00
“My, Pasterze ukraińskiej ziemi, przez wiele lat doświadczaliśmy i do dziś doświadczamy niszczących skutków ideologii komunistycznej, która doprowadziła wiele ludzkich istnień do duchowego zniszczenia, a która podobnie jak ideologia gender przybierała maskę walki o równość (…) W imieniu Pasterzy rzymskokatolickiego Kościoła ukraińskiej ziemi pragnę wyrazić Drogiemu Księdzu Arcybiskupowi naszą braterską solidarność, wsparcie oraz nade wszystko zapewnić Go o naszej modlitwie! ” napisał do abpa Marka Jędraszewskiego – Przewodniczący Konferencji Episkopatu Ukrainy bp Bronisław Bernacki. To kolejny, po Czechach, Słowacji i Węgrzech, Episkopat, który złożył podziękowania i wyrazy solidarności metropolicie krakowskiemu i wiceprzewodniczącemu Konferencji Episkopatu Polski za niezłomne i odważne głoszenie Ewangelii.

Publikujemy treść listu:

“Ekscelencjo, Najdostojniejszy Księże Arcybiskupie – Metropolito!

Słowa, które św. Piotr Apostoł skierował niegdyś do członków Sanhedrynu, brzmią dziś szczególnie aktualnie: „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi” (Dz 5, 29). W obliczu ostatnich ataków ze strony środowisk LGBT na osobę Księdza Arcybiskupa widzimy, jak te słowa stają się znów żywe względem prawdy Chrystusowej, którą mężnie głosi i naucza Pasterz krakowskiego Kościoła.

„Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi” (Dz 5, 29). To właśnie Bóg w swym objawieniu powiedział: „Mężczyzną i niewiastą stworzył ich” (Rdz 1, 27). Tej prawdy nie możemy przemilczać zwłaszcza obecnie, kiedy jest ona niezwykle silnie atakowana i podważana.

My, Pasterze ukraińskiej ziemi, przez wiele lat doświadczaliśmy i do dziś doświadczamy niszczących skutków ideologii komunistycznej, która doprowadziła wiele ludzkich istnień do duchowego zniszczenia, a która podobnie jak ideologia gender przybierała maskę walki o równość. Z bólem serca patrzymy, jak ta nowa ideologia zbiera dzisiaj swoje niszczące żniwo, godząc w instytucję małżeństwa i rodziny. Przypomina to początki reżimu w ZSRR, którego jedną z pierwszych decyzji było zezwolenie na szybki rozwód oraz aborcję. Nic dziwnego, że zwolennicy ideologii gender podejmują działania w duchu, który z pewnością nie jest od Boga! Stare przysłowie słowiańskie mówi: „Jabłko od jabłoni niedaleko pada” – obie ideologie wyrosły z ateizmu, z zaprzeczenia Boga Stwórcy, który jest Źródłem prawdziwego życia i Życiem samym.

W obecnych zmaganiach, w imieniu w imieniu Pasterzy rzymskokatolickiego Kościoła ukraińskiej ziemi pragnę wyrazić Drogiemu Księdzu Arcybiskupowi naszą braterską solidarność, wsparcie oraz nade wszystko zapewnić Go o naszej modlitwie!

Niech święci poprzednicy w pasterskiej posłudze, biskup Stanisław ze Szczepanowa oraz św. Jan Paweł II, którzy mężnie bronili prawdy o małżeństwie i rodzinie, wesprą Księdza Arcybiskupa swoim wstawiennictwem, a Najświętsza Bogurodzica otoczy płaszczem swej matczynej opieki.

W imieniu Konferencji Biskupów Rzymskokatolickich Ukrainy
W braterskiej jedności

+ Bronisław Bernacki
Biskup Odesko-Symferopolski
Przewodniczący Konferencji Episkopatu Ukrainy

Odessa, 16 sierpnia 2019 roku”

Proponowane w Polsce standardy edukacji seksualnej WHO

pon., 08/19/2019 - 17:54
– Dziecko nie może uczestniczyć w żadnych tego typu zajęciach bez wyraźnej zgody rodziców lub prawnych opiekunów – napisał dziś bp Marek Mendyk, przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego KEP, w apelu skierowanym do rodziców w związku z planowanym wprowadzeniem ich przez niektóre samorządy. Postulowane przez niektóre samorządy programy edukacji seksualnej w szkołach mają opierać się na standardach i wytycznych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). W poniższej analizie prezentujemy ich główne założenia.

Wytyczne te zostały przedstawione w dokumencie „Standardy edukacji seksualnej w Europie”, będącym wspólną publikacją Biura Regionalnego Światowej Organizacji Zdrowia dla Europy i niemieckiego Federalnego Biura ds. Edukacji Zdrowotnej. Publikacja ta, wydana w 2010 r., zawiera zalecenia dla osób i instytucji odpowiedzialnych za zdrowie i edukację seksualną. Jej polskie tłumaczenie zostało wydane w dwa lata później.

Dokument ten – jak czytamy we wstępie – opiera się na tzw. podejściu holistycznym do seksualności człowieka i ma za cel „pomóc dzieciom i młodym osobom w rozwinięciu podstawowych umiejętności umożliwiających im samookreślenie ich seksualności i związków na różnych etapach rozwoju, (…) w przeżywaniu swojej seksualności oraz partnerstwa w sposób satysfakcjonujący i odpowiedzialny”.

Autorzy dokumentu zaznaczają, że podejście „holistyczne” ma zastąpić modele edukacji seksualnej obowiązujące w wielu krajach. Informują, że pierwsza ich grupa – promowana szczególnie silnie przez Republikanów w USA – bazowała na zapoznaniu dzieci i młodzieży z biologicznymi kwestiami dotyczącymi płci i życia seksualnego, co jednak było połączone z promocją wstrzemięźliwości seksualnej do momentu zawarcia związku małżeńskiego. Druga grupa programów, realizowanych dotąd w większości krajów europejskich, abstynencję seksualną traktuje jako zachowanie opcjonalne, a obok niej przedstawiane są zasady antykoncepcji i tzw. bezpiecznego seksu.

Natomiast program WHO ma charakter znacznie bardziej liberalny, uwzględnia również orientację homoseksualną, a płeć – zgodnie z teoriami gender – traktuje jako zjawisko bardziej społeczne niż biologiczne. Na równi z małżeństwem definiowanym jako związek mężczyzny i kobiety, stawia na równym poziomie inne rodzaje związków.

Konkretne propozycje w zakresie edukacji

Dokument „Standardy edukacji seksualnej w Europie WHO” prezentuje „Matrycę” która stanowi przegląd tematów, które powinny zostać omówione w poszczególnych grupach wiekowych: 0–4 lata, 4–6 lat, 6–9 lat, 9–12 lat i 12-15 lat. Zakłada się, że zajęcia te powinny być obowiązkowe (niezależnie od woli rodziców) już od wieku przedszkolnego, a powinni je prowadzić różni specjaliści, niekoniecznie wychowawcy czy nauczyciele. Przewiduje się zatem możliwość prowadzenia edukacji seksualnej przez organizacje pozarządowe mające taki zapis w statutach, a szkoła pełniłaby rolę koordynacyjną.

0–4 lata

Program przewiduje, że szkolni seksedukatorzy powinni przekazywać dzieciom w wieku poniżej 4 lat podstawową wiedzę o ludzkim ciele i narządach płciowych, o różnicach płciowych oraz pochodzeniu dzieci, czyli ciąży i porodzie.

Ma być również kształtowane „pozytywne nastawienie do własnej płci biologicznej, jak i społeczno-kulturowej” oraz wiedza, że związki natury seksualnej mogą być różnorodne, a tej różnorodności powinna towarzyszyć akceptacja.

Niezależnie od tego mają być przekazywane takie treści jak „radość i przyjemność z dotykania własnego ciała” czy wiedza o „masturbacji w okresie wczesnego dzieciństwa”.

4–6 lat

Dzieci w wieku od 4 do 6 lat mają dalej zgłębiać tę tematykę, włącznie z pozytywnym podejściem do masturbacji pojmowanej jako „radość i przyjemność”.

Zarazem mają być omawiane różnorodne emocje, w tym „pierwsza miłość” jako rodzaj zauroczenia, a także przygotowywanie do radzenia sobie w sytuacji, w której uczucie nie zostaje odwzajemnione.

Dziecko w tym okresie ma być również zapoznawane ze „związkami do osób tej samej płci” oraz kształtowane w pozytywnym podejściu do własnej tożsamości płciowej. Kształtowana być winna postawa, że „moje ciało należy do mnie”, więc mam określone prawa z tym związane. Towarzyszyć temu ma świadomość, że są osoby, które „mogą posunąć się do przemocy oraz, że muszę nauczyć się jak należy się przed nimi chronić”.

6–9 lat

U dzieci w wieku od 6 do 9 lat ma być pogłębiana wiedza o rozwoju fizjologicznym, z uwzględnieniem miesiączkowania, ejakulacji itp. Duży nacisk ma być położony na antykoncepcję. Jest ona proponowana jako jedyna możliwość planowania rodziny. Prezentowane mają być także różnorodne techniki współżycia płciowego. Zaznacza się tylko, że „akceptowalne współżycie/seks, winien być odbywany za zgodą obu osób, ma być on dobrowolny, równy i stosowny do wieku i kontekstu, zapewniający szacunek do samego siebie”. Żadne inne etyczne normy i zasady dotyczące podejmowania współżycia seksualnego nie są proponowane. Za to ma być uświadamiany „pozytywny wpływ seksualności na zdrowie i dobre samopoczucie”.

Prezentowane mają być również „prawa seksualne”, rozumiane jako prawo do informacji i edukacji seksualnej, jak i cielesnej integralności.

Podobnie jak na poprzednich etapach – wobec dzieci w wieku 6–9 lat – proponowana jest masturbacja i autostymulacja seksualna. Mowa ma być również o „seksie w mediach” (włącznie z internetem), oraz o „radzeniu sobie z obrazem seksu w mediach”. Nie pojawia się w tym kontekście pojęcie pornografii jako zjawiska mającego negatywny wpływ na rozwój człowieka.

Jest też mowa o małżeństwie, ale pojęcie to pojawia się wyłącznie w kontekście możliwości rozwodu. Prezentowane mają być także „różne związki rodzinne” w kontekście umiejętności „negocjowania kompromisów, wykazywania tolerancji i empatii”.

9–12 lat

Na etapie od 9 do 12 lat przedmiotem nauczania ma być szczegółowe poznanie różnych (skutecznych i nieskutecznych) metod antykoncepcji oraz „zrozumienie, że antykoncepcja to odpowiedzialność obu płci”. Wiele ma być mowy o przeżywaniu ciąży i poszczególnych jej etapów, włącznie z ciążą „w związkach między osobami tej samej płci”.

Uczniowie mają być również uświadamiani z zakresie niebezpieczeństwa przemocy seksualnej i konieczności obrony przed nią.

Prezentowane mają być różne orientacje seksualne oraz „miłość wobec osób tej samej płci”. Tym dzieciom, które odkryły swą odmienność seksualną – proponowany ma być «coming out», czyli publiczne ogłoszenie tego faktu jeszcze przed ukończeniem 12. roku życia. Zgodnie z teorią gender ma być przekazywane także przekonanie o „różnicach między tożsamością płciową i płcią biologiczną”.

Cel edukacji ma być osiągnięty wraz z ukończeniem 15. roku życia, kiedy młody człowiek powinien już osiągnąć pełną „akceptację, szacunek i rozumienie różnorodności dotyczącej seksualności i orientacji seksualnych”. Nigdzie natomiast nie ma mowy o potrzebie opanowywania popędu seksualnego, nie pojawia się więc pojęcie wstrzemięźliwości. Nie istnieje pojęcie „uczyć wyższych” rozumianych jako rozwój miłości, którym powinny być podporządkowane „uczucia niższe”, w postaci pożycia seksualnego.

Zaznaczyć należy, że tak zarysowany program edukacji seksualnej pozostaje w diametralnej sprzeczności nie tylko z chrześcijańską koncepcją rozwoju osoby ludzkiej, ale także z „integralną wizją ludzkiej seksualności” zawartą w obowiązującej w Polsce podstawie programowej, wprowadzonej rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej z 14 lutego 2017.

Strony