Katolicka Agencja Informacyjna

Subskrybuj Kanał Katolicka Agencja Informacyjna
Portal Katolickiej Agencji Informacyjnej
Zaktualizowano: 31 minut 40 sekund temu

Abp Gądecki: wniebowzięcie Maryi przypomina o naszej duchowej drodze

śr., 08/15/2018 - 17:01
We wniebowzięciu Maryi podziwiamy chwałę, do jakiej została powołana Maryja, która przeszła przed nami duchową drogę, na którą my weszliśmy poprzez chrzest, wiążąc nasze życie z Chrystusem – mówił w uroczystość Wniebowzięcia NMP abp Stanisław Gądecki. Przewodniczący Episkopatu Polski uczestniczył w obrzędzie składania ślubów wieczystych przez siostry Misjonarki Chrystusa Króla dla Polonii zagranicznej w podpoznańskim Morasku.

W homilii metropolita poznański przypomniał, że według starożytnych przekazów wniebowzięcie dokonało się w drugim roku po wniebowstąpieniu Chrystusa. „Wczytując się w starożytne relacje o tym wydarzeniu, stosunkowo łatwo możemy dopatrzyć się w nich dużego podobieństwa do opisów śmierci, zmartwychwstania i wniebowstąpienia Pana Jezusa. Wskrzeszenie i wniebowzięcie Matki były jakby echem zmartwychwstania i wniebowstąpienia jej Syna” – mówił abp Gądecki.

Odnosząc się do słów św. Pawła „jak oddawaliście członki wasze na służbę nieczystości i nieprawości, tak teraz wydajcie członki wasze na służbę sprawiedliwości, dla uświęcenia”, abp Gądecki zaapelował do „używania rąk, nóg i języka do czynienia dobra, a nie zła”.

„Niech nasze lęki, uczucia i pożądania przenika zawierzenie Bogu i miłość bliźniego. Starajmy się przemieniać nasze choroby, cierpienia, starość i inne utrapienia – jakich nie da się uniknąć – w krzyż przybliżający nas do Boga” – mówił abp Gądecki.

Metropolita poznański porównał zakonne śluby wieczyste do postępowania Maryi, ponieważ siostry „pragną ze wszystkich sił przez wiarę i całkowite zjednoczenie z Chrystusem służyć dziełu zbawienia”.

„Te śluby odłączą was, drogie siostry, od światowego życia w jego najbardziej newralgicznych punktach. Wyłączą was ze «świata» na zasadzie dobrowolnej rezygnacji z ludzkiej miłości ‒ ślub czystości, z gromadzenia dóbr materialnych ‒ ślub ubóstwa, i z ludzkiej samowoli ‒ ślub posłuszeństwa. To wyrzeczenie wyrazi waszą gotowość do pełnego i nieodwołalnego oddania się Bogu” – mówił abp Gądecki.

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski zauważył, że niemało jest dziś ludzi, którzy nie potrafią znaleźć odpowiedzi na pytanie: po co istnieje życie konsekrowane.

„Takie pytania słyszymy coraz częściej. Są one przejawem kultury utylitarystycznej, czyli takiej, która skłonna jest oceniać wartość rzeczy, a nawet ludzi według kryterium ich bezpośredniej «przydatności»” – mówił abp Gądecki.

Metropolita poznański zaznaczył, że „dla tych, którzy otrzymali bezcenny dar szczególnego naśladowania Jezusa, jest oczywiste, że można i należy kochać Go sercem niepodzielnym i że można poświęcić Mu całe życie, a nie tylko niektóre gesty, chwile czy niektóre działania”.

„Kościół liczy więc na wasz ewangelijny wkład w rozwój nauki, obyczajów, życia społecznego pośród Polonii. Przed wami stoją otworem różnorakie dzieła: ewangelizacja, praca wychowawcza, animacja wspólnot chrześcijańskich, kierownictwo duchowe, obrona fundamentalnych dóbr życia i pokoju” – podkreślił abp Gądecki.

Żeńskie Zgromadzenie Chrystusa Króla dla Polonii Zagranicznej powstało z inicjatywy kard. Augusta Hlonda i zostało zatwierdzone na prawie diecezjalnym w 1959 r. Dom generalny mieści się w Poznaniu-Morasku. Siostry pełnią posługę w Europie, Ameryce i Australii.

Na Jasną Górę dotarło 66 tys. pielgrzymów pieszych

śr., 08/15/2018 - 16:58
66 tys. pielgrzymów pieszych dotarło na Jasną Górę na tegoroczny odpust Wniebowzięcia NMP. Choć liczba tych, którzy do Częstochowy przyszli, nieco się zmniejszyła, to więcej jest pielgrzymek rowerowych. Przyjechało ich aż 113, a w nich 7,5 tys. osób. Dotarło także aż 15 pielgrzymek biegowych.

Tradycyjnie najliczniejsze były grupy z Warszawy. W sumie ze stolicy dotarło prawie 13 tys. osób. Ponad 6 tys. pątników przyszło w prowadzonej przez paulinów 307. kompanii nazywanej „matką” wszystkich pielgrzymek.

Najliczniejszą dotychczas jest pielgrzymka krakowska, w której dotarło 8,1 tys. wiernych. W grupach radomskich weszło prawie 6 tys. a w Warszawskiej Akademickiej prawie 4 tys.

Najdłuższą trasę przeszły: 37. Pielgrzymka Kaszubska, wyruszająca z Helu i pokonująca w 19 dni aż 638 km oraz 34. Pielgrzymka Szczecińsko-Kamieńska, w której grupy z Pustkowa szły 20 dni przemierzając 615 km i ze Świnoujścia – 625 km w 19 dni.

Tegoroczne pielgrzymowanie było biało-czerwone. Pątnicy zjednoczeni wokół krzyża, obdarowani Duchem Świętym, z modlitwą o umiejętność bycia świadkiem Chrystusa, o nowe powołania i z wielkim dziękczynieniem za odzyskaną przez Polskę sto lat temu wolność przybywali podążając śladami ojców.

– Moim zdaniem to są bardzo dobre rekolekcje w drodze – stwierdza Ewelina Jakimczuk. – Jeżeli ktoś szuka swojej drogi życiowej, to zapraszam. Pod Szczytem czujemy ogromną radość, całe zmęczenie odchodzi w niepamięć i moje osobiste wrażenie jest takie, że poszła bym jeszcze raz, nawet w tym roku.

Radosław z grupy studenckiej z Gorzowa pielgrzymował po raz pierwszy. – Koleżanka mnie namówiła, ale czułem taką potrzebę, czułem się trochę zagubiony i potrzebowałem trochę spokoju, ciszy, żeby pomyśleć o wszystkim i przemyśleć gdzie dalej iść w życiu. Pielgrzymka bardzo pomogła – wyznał student.

Tropikalne upały były dla pielgrzymów jeszcze większą motywacją i mobilizacją. – Jak się tu przychodzi to człowiek jest przeszczęśliwy, bo się pokłoniło Tej, do której się szło. Było ciężko, bo wiadomo: upał, asfalt, ale daliśmy radę. Upały dokuczały, ale pielgrzymka ma charakter pokutny i cieszyliśmy się, dziękowaliśmy za każdy dzień, za każdy ból – mówili pielgrzymi.

Wiwat Semper Polonia! Słychać było na jasnogórskich błoniach. W roku setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości, tematy religijne przenikały się z patriotycznymi. Tegoroczne pielgrzymowanie to też swoiste wotum i wyraz wdzięczności za odzyskanie niepodległości.

„Ty Maryjo uczysz nas wolności. W stulecie niepodległości chcemy Ci obiecać: jeszcze Polska nie zginęła”, modlili się przed Cudownym Obrazem pątnicy i śpiewali poszczególne zwrotki hymnu narodowego.

Pątnicy uczyli się w drodze miłości do Ojczyzny i polskich dziejów. Dla wielu, zwłaszcza młodych pątników, tegoroczna pielgrzymka to okazja do refleksji nad tym jak traktujemy Ojczyznę, jak o niej myślimy i co chcemy dla niej czynić.

Prymas Polski, który przybył na zakończenie pielgrzymki gnieźnieńskiej przypominał, że Kościół to my wszyscy i wzywał do „dzielenia się” z innymi życiem chrześcijańskim. Abp Wojciech Polak podkreślał, że przeżywane teraz ważne narodowe rocznice powinny być dla nas wielkim wyzwaniem.

– My wszyscy zobowiązani jesteśmy czerpiąc ducha także z tych wielkich wydarzeń z przeszłość nieść Chrystusa współczesnemu światu. I o to prosimy Maryję, by Ona, która daje nam Chrystusa pomogła nam tego Chrystusa nieść w codzienne życie – powiedział abp Polak.

Wejściu na Jasną Górę pielgrzymom towarzyszyły przeróżne pomysły wyrażania miłości do Polski. Grupy wnosiły np. wielometrowe biało-czerwone flagi, ogromne kadzielnice, biało-czerwone kwiaty, wybuchały race z narodowymi barwami. Pątnicy mieli koszulki z patriotycznymi emblematami, były patriotyczne wianki.

Tegoroczne pielgrzymki były też wielkim błaganiem o nowe powołania do życia kapłańskiego i zakonnego. – Jesteśmy wstrząśnięci brakiem powołań – powiedział ks. Romuald Brudnowski. Przewodnik świdnicki podkreślił, że „nie możemy się jakoś otrząsnąć z wrażenia, że w tym roku pojawiły się dwa seminaria, do których na razie nie zgłosił się ani jeden kleryk, ale my ich omadlamy”. – Może trzeba taki wstrząs przejść, by ludziom nie zabrakło kapłanów? – zastanawiał się przewodnik.

Pątnicy modlili się również o nowe powołania do życia zakonnego. Niektórzy kapłani, jak ks. Jarosław Dobrzeniecki, kierownik warmińskiej grupy, apelowali: siostry wstańcie z kanapy i wyruszcie, bardzo was potrzeba na pielgrzymce, która jest także dziełem powołaniowym. W tym roku na ich pielgrzymce nie było ani jednej siostry zakonnej.

Wyjątkowymi pątnikami w niektórych grupach byli więźniowie. Z pielgrzymką świdnicką wyruszyli osadzeni z aresztu śledczego w Dzierżoniowie. – W pierwszym dniu byli oszołomieni, jeszcze ich takich przestraszonych nie widziałem. Już dzisiaj są jedną wielką rodziną razem z nami. Większość z nich jest otoczonych jakimś złem to są jakieś złe uczynki, złe słowa, tu przez dziewięć dni byli otoczeni modlitwą, miłością, życzliwością, szacunkiem – mówił ich kapelan.

Piesze pielgrzymki odkrywają w nas to co najlepsze i dotyczy to nie tylko tych, którzy idą. Pątnicy mówią o niezwykłej tegorocznej gościnności i ludzkim cieple. – Ludzie nam pomagają. Stawiają wodę, jedzenie, na ulicach kanapki gotowe do rąk, to jest nieprawdopodobne. Im więcej słońca, tym więcej miłości i życzliwości ludzi. Dzięki tym, którzy nas przyjmują jesteśmy w stanie dojść do końca. Sami byśmy nie dali rady. Bez tych ludzi to nie my”.

– Siły bierzemy od Maryi, od Jezusa – powiedziała Bernadeta Żywicka, która przyszła z grupą kaszubską z Kościerzyny. Ona także mówi o wielkiej tegorocznej życzliwości: ludzie na trasie są dla nas bardzo życzliwi, częstują nas obiadami, słodyczami, wszystkim co mają, noclegów udzielają, niesiemy także i ich intencje. Oni są szczęśliwi, że nas przyjmują, a my im za to dziękujemy modlitwą.

Przed pielgrzymką nawet biskupi klękają. Tak uczynił ordynariusz zielonogórsko-gorzowski Tadeusz Lityński. – Oni niosą Chrystusa, to dla mnie jest uroczystość Bożego Ciała, chciałem ich uszanować, Jezusa w ich duszach i sercach – powiedział bp Lityński, który klękał przed każdą z grup pielgrzymki diecezji zielonogórsko-gorzowskiej.

Wyróżniającymi się pielgrzymami w wielu grupach są nowożeńcy. Dominika i Wojciech wyjaśniają, że „jest taka tradycja w grupie, że pary, które chodziły na pielgrzymkę mają ten zaszczyt wejść do Matki Bożej w strojach ślubnych. Tym bardziej, że się poznaliśmy na pielgrzymce”. Nowożeńcy dodają, że „to jest wielki dar i chcemy nasze małżeństwo, naszą rodzinę zawierzyć Matce Najświętszej”.

Uwagę zwracają nie tylko stroje ślubne, ale także te regionalne. Widać to np. w przypadku pielgrzymki kaszubskiej. Kaszubi, którzy przemierzając Polskę przez 19 dni w stroju, śpiewie i języku wyrażają miłość do swej małej ojczyzny.

Kaszëbskô Królewô, śpiewali pątnicy. – Umiłowanie tego co wielkie, zaczyna się od umiłowania tego co małe czyli poznania i kultywowania lokalnej tradycji – podkreślał ks. Robert Jahns, nowy przewodnik grupy kaszubskiej i dodawał, że w kaszubskiej pielgrzymce tradycja jest bardzo żywa a wyraża się m.in. w przekazywaniu wiary i świata wartości kolejnym pokoleniom, w przekazywaniu także zwyczaju pielgrzymowania do Częstochowy, jako elementu, który także tworzy nas, jako naród.

Juliusz z grupy św. Jadwigi szedł w pielgrzymce sandomierskiej po raz 13. – Na pielgrzymki chodzę, ponieważ 13 lat temu żona mi zachorowała na nowotwór, a żyje, pracuje i chciałbym za to podziękować, i będę chodził dotąd, dopóki będę mógł – zapewnia pątnik.

Renata z grupy św. Floriana i bł. Jolanty wyruszyła po raz 9. i jak podkreśla, jej pielgrzymka jest zawsze pielgrzymką dziękczynną. – Mam rodzinę, troje dzieci i wszyscy jesteśmy zdrowi i za każdym razem dziękuję naszej Pani za wszystko, co otrzymałam, za łaski, którymi obdarza mnie każdego dnia i moją rodzinę – powiedziała uczestnika kompani sandomierskiej.

Niektórzy na Jasną Górę nie tylko wchodzą. Tańce są niemal normą, ale niektórzy mają siły by nawet wbiegać. Tak jest w grupach dominikańskich, które wychodzą z Krakowa.

W pielgrzymkach są także pątnicy z zagranicy, Przyszli np. w kompanii wrocławskiej. – Jest siostra z Indonezji, z Indii, dwóch księży z Ameryki Środkowej, z Nikaragui, z Meksyku, jest misjonarz z Ugandy, prośba byśmy się modlili za prześladowanych chrześcijan – mówił jeden z kapłanów.

O. Rodolfo z Nikaragui z diecezji Granda, szedł w tej intencji i modlił się przed Obrazem Matki Bożej o pokój w swoim kraju, a szczególnie o pokój dla rządzących.

W pielgrzymowaniu nie przeszkadzała nawet niepełnosprawność. Artur Marcińczyk pielgrzymował pierwszy raz. – Jestem osobą niepełnosprawną, doznałem w drodze ogrom życzliwości. Warto, żeby wszyscy wybrali się chociaż raz w życiu na pielgrzymkę i zobaczyli twarz Matki, żeby tu przyszli. Ja się też bałem, 38 lat, ale strach minął i bardzo zachęcam – powiedział.

Niektórzy w drodze byli aż 20 dni, pokonując ponad 600 km. Odbywali rekolekcje nie tylko idąc, ale również jadąc na rowerze. Zwłaszcza do grup z tak daleka, dołączają cykliści. 120 osób przyjechało np. z diecezji pelplińskiej.

– Oczywiście na rowerze też jest wysiłek, też bolą różne części ciała, ale jest czas na przemyślenia różnych ważnych spraw, to jest Boży czas, za który jesteśmy bardzo wdzięczni – powiedziała jedna z pątniczek. Inny z rowerzystów dodał, że „jeśli nie ma bólu, nie ma też radości, nie może być cały czas dobrze, bo wtedy jest niedobrze”.

Pielgrzymi w modlili się za papieża Franciszka, szczególnie ci z Rzeszowa. – Przewodzenie całemu Kościołowi to jest kwestia łaski i mocy Ducha Świętego, ale i wstawiennictwa całego Kościoła a my jesteśmy jego cząstką – powiedział ks. Marek Kędzior, przewodnik jednej z grup pielgrzymki rzeszowskiej.

Wierni pamiętali także o Janie Pawle II. Ponieważ początki pielgrzymki krakowskiej związane są z osobą papieża Polaka i zamachem na jego życie, to wierni szczególnie pamiętali o 40. rocznicy wyboru naszego rodaka na Stolicę Piotrową. – Dziękowaliśmy za pontyfikat Jana Pawła II. Przez 27 lat modliliśmy się o zdrowie, życie a teraz dziękujemy- powiedział ks. Jan Przybocki, koordynator pielgrzymki.

W drodze wśród intencji nie zabrakło wołania za młodzież przed synodem biskupów i Światowymi Dniami Młodzieży w Panamie oraz rozważań o oczekiwaniach młodych np. względem kapłanów. – By wychodzili do ludzi, okazywali to miłosierdzie, a nie ograniczali się tylko do świątyni. To na pielgrzymce fajnie wygląda, bo ksiądz z nami idzie. Jak np. na plebaniach są obiady, to nasz przewodnik tam nie idzie, tylko z nami spędza czas, jest z ludźmi, je to co my wszyscy, modli się z nami, tańczy, śpiewa, wtedy buduje się tę prawdziwą więź – powiedział Marcin z Ełku.

Pan Piotr wyruszył ze Szczecina już po raz 22. Jak powiedział „jesteśmy przekonani, że wyrzeczenie i ofiara są Bogu miłe, On widzi serce, widzi ofiarę i widzi wysiłek a to prowadzi nas do ufności”. Dodaje, że pielgrzymka ma i tę zaletę, że w wirze pracy nie widzimy nie tylko drugiego człowieka, ale i piękna otaczającego nas świata: sarenek, kwiatków.

Pątnik podkreśla, że dla wielu udział w pielgrzymce to kwestia prawdziwego wyboru. – Kiedy miałem wakacje, to był to jeden z ich punktów, teraz to kwestia wyboru, bo na pielgrzymkę poświęcam niemal cały urlop – powiedział Piotr.

Kolejne pielgrzymki piesze i rowerowe przybędą na Jasną Górę na uroczystość Matki Bożej Jasnogórskiej 26 sierpnia.

Bp Kamiński: broniąc Polski w 1920 roku – obroniliśmy Europę

śr., 08/15/2018 - 16:45
Bitwa Warszawska 1920 roku była walką o wolność, wiarę i najświętsze wartości. Broniąc Polski, obroniliśmy Europę – podkreślił bp Romuald Kamiński. W południe w kaplicy w Ossowie odbyły się centralne uroczystości 98. rocznicy “Cudu nad Wisłą”, w wyniku którego Polska armia pokonała dużo silniejszą Armię Czerwoną i zamknęła jej drogę do stolicy.

Mszę św. poprzedziło złożenie wieńców pod krzyżem upamiętniającym bohaterską śmierć ks. mjr. Ignacego Skorupki. W obchodach wzięli udział przedstawiciele władz parlamentarnych i samorządowych.

W homilii biskup warszawsko-praski podkreślił, że wspominając z wielką czcią bohaterów, którzy oddali swoje życie za odrodzenia Ojczyzny, należy bardzo poważnie zapytać: jak to się stało, że traciliśmy najcenniejszy skarb? Co czynili nasi współbracia, że taki gorzki owoc zrodzili? Czy mieli tego świadomość? Czy ponieśli za to karę? Czy karty historii jasno to zanotowały, aby dać przestrogę na przyszłość! – zastanawiał się hierarcha.

– Czy nie bardziej naturalne byłoby świętowanie i upamiętnianie wielkich dzieł znamienitych osiągnięć tak duchowych, jak i materialnych, wspominanie ludzi o których byśmy mogli rzec – to wielcy, święci obywatele tego narodu, wnoszący wiele do rozwoju cywilizacji, zwanej cywilizacją miłości? Czy rzeczywiście historia narodu musi być ciągle utkana takimi rozdziałami? – pytał bp Kamiński.

Nawiązując do wydarzeń sprzed stu lat, zwrócił uwagę, że radość z powrotu na mapę Europy przyćmiona była walką o nowy kształt kraju. – Traktat Wersalski z 28 czerwca 1919 roku nie mówił o Polsce z dostępem do morza i nie wytyczał granic – przypomniał biskup warszawsko-praski.

Podkreślił, że sytuacja polityczna, gospodarcza i społeczna była niezwykle trudna. – Granice płonęły. Gen. Dowbor-Muśnicki walczył z Niemcami w Poznańskie. Korfanty odbierał im Śląsk. “Orlęta” broniły Lwowa przed Ukraińcami. Czesi awanturowali się o Cieszyn, a Litwini o Wilno. Plebiscyt na Mazurach i Warmii uniemożliwiały niemieckie bojówki i bolszewicka inwazja. Wiele międzynarodowych instytucji było nam wrogich. Trzeba było wszędzie walczyć, a skarb był pusty i społeczeństwo ubogie – zwrócił uwagę bp Kamiński. Wspomniał, że polski żołnierz, stając wobec ogromnych trudności i silnego natarcia, był wyczerpany i niejednokrotnie złamany psychicznie, czego świadectwem są zapiski ówczesnych świadków.

Bp Kamiński podkreślił, że jednym z nielicznych oparć był dla Polaków Bóg i Kościół. – Papież Benedykt XV zdając sobie sprawę z niebezpieczeństwa jakie niosła ze sobą rewolucja bolszewicka, wezwał biskupów z całej Europy do modlitwy za Polskę. W specjalny przesłaniu napisał, że kontynent staje przed groźbą nowej wojny. “Nie tylko miłość do Polski lecz całej Europy każe nam pragnąć połączenia się z nami wszystkim wiernych w błaganiu Najwyższego, aby za orędownictwem Najświętszej Dziewicy Opiekunki Polski zechciał oszczędzić Naród Polski tej ostatecznej klęski oraz by raczył odwrócić tę nową plagę od wycieńczonej przez upływ krwi Europy” – przypomniał kaznodzieja.

Zwrócił uwagę, że w podobnym tonie pisał również budowniczy sanktuarium Matki Boskiej Różańcowej w Pompejach bł. Bartolomeo Longo, który poprzez listy otwarty do katolików zainicjował rodzaj ogólnoświatowej krucjaty różańcowej w intencji Polski.

Przywołując postać nuncjusza apostolskiego w Polsce Achillesa Rattiego, późniejszego papieża Piusa XI, bp Kamiński przypomniał, że przedstawiciel Ojca Świętego nie tylko nie opuścił zagrożonej stolicy, ale jeszcze w czasie Bitwy Warszawskiej udał się do Radzymina. – To on, już jako papież, wielokrotnie nazywał Polskę “przedmurzem Europy i cywilizacji chrześcijańskiej” – powiedział hierarcha.

Nawiązując do wizyty św. Jana Pawła II w Radzyminie i jego modlitwy nad mogiłami poległych, za Ojcem Świętym podkreślił, że “Cud nad Wisłą i zwycięstwo nad Armią Czerwona to ważna data w naszej narodowej historii. (…) Była to wielka Bitwa o naszą i waszą wolność, naszą i Europy”.

Zwrócił uwagę, że tych trudnych dniach kiedy ważyły się losy Ojczyzny cały naród modlił się do Boga o ratunek. Wspomniał, że czynili to nie tylko biskupi, kapłani i prosty lud, ale również dowódcy na czele z Naczelnym Wodzem Józefem Piłsudskim, który niezwykłym kultem otaczał wizerunek Matki Bożej Ostrobramskiej.

– Wszyscy oni zostali wezwani przez Ojczyznę – Matkę do jej obrony, do obrony Narodu, wiary i najświętszych wartości. Jesteśmy winni im wdzięczność i pamięć – podsumował bp Kamiński.

Po liturgii odbył się Apel Poległych a poszczególne delegacje złożyły wieńce na mogiłach.

Po południu centralne obchody 98 rocznicy Bitwy Warszawskiej odbędą się w Radzyminie. O godz. 17.00 uroczystej Mszy św. na Cmentarzu Żołnierzy 1920 roku będzie przewodniczył bp Marek Solarczyk.

Kraków: odpust Wniebowzięcia NMP w eremie kamedułów na Bielanach

śr., 08/15/2018 - 14:34
Na Srebrnej Górze, w eremie oo. kamedułów na krakowskich Bielanach trwa odpust Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. W tym dniu do klasztoru mogą wejść także kobiety. Za otwartą furtę zaglądają setki krakowian i turystów.

Zgodnie z bullą papieża Pawła V z 19 lutego 1610 roku, kobiety mają wstęp do eremu tylko 12 dni w roku. Są to: 7 lutego, Zwiastowanie Pańskie, Niedziela Wielkanocna, Niedziela Zesłania Ducha Świętego i następujący po niej poniedziałek, Boże Ciało, 19 czerwca i następująca po tym dniu niedziela, Wniebowzięcie NMP, Narodzenie NMP, Niepokalane Poczęcie NMP i Boże Narodzenie.

Korzystając ze słonecznej pogody i rzadkiej możliwości zwiedzenia klasztoru, na spacer do położonego na Srebrnej Górze eremu wybierają się całe rodziny, osoby indywidualne, przyjezdni i mieszkańcy Krakowa. „Nie jestem specjalnie wierzący, ale lubię tu przychodzić. To wyjątkowe miejsce, w którym zawsze czuję obecność Boga” – powiedział KAI jeden z nich, krakowianin Władysław Luty. Towarzysząca mu żona dodaje, że niezwykłość pustelni kamedulskiej polega na tym, że można odnaleźć tu ciszę, refleksję i – mimo sporej liczby odwiedzających – chwilę spokoju.

Mnisi przyznają, że są szczęśliwymi ludźmi, choć reguła ich życia jest bardzo surowa, bo „kto żyje blisko Pana Boga, ma w duszy wielki pokój”. Współczesny kameduła wstaje o 3.30 rano i jego dzień jest wypełniony ciężką praca fizyczną i godzinami modlitwy. Eremici wyrzekają się wszystkiego, co nie prowadzi ich wprost do Boga. Nie mają telewizji i radia, nie czytają prasy, nie chcą też korzystać z internetu.

Milczenie, samotność, praca i zerwanie ze światem zewnętrznym to droga, która zbliża eremitów do Boga. W Polsce żyje kilkunastu kamedułów – w krakowskim eremie na Srebrnej Górze oraz w Bieniszewie.

Pierwsi bracia eremici przybyli na ziemie polskie na prośbę Bolesława Chrobrego już w 1001 r. Byli to dwaj Włosi – Jan z Wenecji i Benedykt. Wkrótce dołączyli do nich nowicjusze Mateusz, Izaak i Barnaba, a braciom usługiwał Krystyn. Pięciu z tego grona zginęło w nocy z 10 na 11 listopada 1003 r. w okolicach Międzyrzecza podczas napadu rabunkowego na maleńki klasztor. Papież Jan XVIII (1003-1009) natychmiast po zapoznaniu się z okolicznościami śmierci mnichów zaliczył ich w poczet świętych. Kult zatwierdził oficjalnie papież Juliusz II (1503-1513).

Ponownie kamedułów sprowadził do Polski w 1604 r. marszałek wielki koronny Mikołaj Wolski. Kościół pw. Wniebowzięcia Matki Boskiej i erem kamedułów na Bielanach zbudował w pierwszej połowie XVII w. włoski architekt Andrea Spezza.

Kard. Dziwisz: upowszechnia się styl życia, w którym Bóg i Kościół okazują się niepotrzebni

śr., 08/15/2018 - 14:06
Jeżeli od Boga wyszliśmy i do Boga zmierzamy, nie możemy o Nim zapominać, bo wtedy nasze życie na ziemi traci sens, kierunek i cel – mówił kard. Stanisław Dziwisz w sanktuarium maryjnym oo. cystersów w Szczyrzycu. Podkreślał on, że przyjęcie Ewangelii jako programu życia to ideał „daleki i obcy dla wielu ludzi naszego pokolenia”. Ocenił, że dziś upowszechnia się taki model życia, w którym Bóg i Kościół okazują się niepotrzebni.

W setną rocznicę przywrócenia godności opactwa klasztorowi w Szczyrzycu kard. Stanisław Dziwisz przewodniczył uroczystościom odpustowym ku czci Wniebowzięcia NMP.

W homilii hierarcha przywołał wielowiekową historię kultu Matki Bożej w cysterskim klasztorze w Szczyrzycu. Cudowny obraz Maryi od pięciu wieków przyciąga pielgrzymów z Polski i świata. Przytoczył wydarzenie koronacji cudownego wizerunku w 1984 roku. Korony poświęcił papież Jan Paweł II, wpisując się w dzieje kultu, jakim się cieszy „piękna ikona Madonny o łagodnym, dobrotliwym spojrzeniu”.

Kardynał podkreślał również, że dzisiejsze święto Maryi jest jednocześnie naszym osobistym świętem. „Wniebowzięcie Matki Chrystusa przypomina nam, że również naszym ostatecznym przeznaczeniem jest niebo” – nauczał. Według niego, jeśli należymy do Chrystusa, powinniśmy potwierdzać to całym naszym życiem. „Należeć do Chrystusa, do kręgu Jego uczniów, to znaczy pójść za Nim, naśladować Go, przyjąć styl Jego służby. Należeć do Chrystusa to znaczy przyjąć Jego Ewangelię jako program życia. To znaczy także uczestniczyć w życiu Kościoła” – wyjaśniał.

Zauważył przy tym, że ten ideał chrześcijańskiego życia wydaje się „daleki i obcy dla wielu ludzi naszego pokolenia”. „Upowszechnia się taki model życia, w którym Bóg okazuje się niepotrzebny, i Kościół okazuje się niepotrzebny” – ubolewał kaznodzieja, dodając, że jest to „zasadnicze nieporozumienie”.

„Człowiek nie jest samowystarczalny. Nikt z nas nie zbawi się na własną rękę. Jeżeli od Boga wyszliśmy i do Boga zmierzamy, nie możemy o Nim zapominać, bo wtedy nasze życie na ziemi traci sens, kierunek i cel. Prawdziwa mądrość polega na tym, by ten ziemski etap przeżyć świadomie z Bogiem” – mówił krakowski metropolita senior i dodał, że taka jest lekcja, jakiej udziela uroczystość Wniebowzięcia Maryi.

Na zakończenie duchowny wezwał do modlitwy za Ojczyznę w setną rocznicę odzyskania niepodległości. Przed cudownym obrazem Matki Bożej Szczyrzyckiej modlił się również o dobre powołania w Kościele i za zbliżający się Synod Biskupów.

„Kościół potrzebuje dobrych i świętych powołań kapłańskich i zakonnych. Potrzebuje ich także nasza Ojczyzna oraz Europa, aby powróciła do swych chrześcijańskich korzeni. Kościół potrzebuje dobrych i świętych powołań do życia małżeńskiego i rodzinnego. Na tym polu rozgrywa się przyszłość naszego narodu” – podkreślał kard. Dziwisz.

Opactwo Cystersów w Szczyrzycu, z obrazem Matki Boskiej Szczyrzyckiej jest jedynym nieprzerwanie istniejącym klasztorem cystersów na ziemiach polskich. Jego historia liczy ponad 750 lat. W kościele NMP Wniebowziętej i św. Stanisława Biskupa czczony jest cudowny obraz Matki Bożej Szczyrzyckiej Matki Pokoju i Dobroci. Pochodzi on z XVI wieku.

Bp Muskus: módlmy się za rządzących, by nie kierowali się wyrachowaniem, ale głosem sumienia

śr., 08/15/2018 - 13:52
Do modlitwy o jedność w Ojczyźnie oraz za kierujących państwem, by stanowili mądre i sprawiedliwe prawa, wezwał w bazylice Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny w Leżajsku bp Damian Muskus OFM. „Niech mądrość serca, która polega na umiejętności dokonywania syntezy codziennych doświadczeń i wielkich ideałów, podpowiada im, że prawo do życia i do rodzicielskiej miłości ma każde dziecko, także niepełnosprawne” – apelował hierarcha.

W leżajskiej bazylice oo. bernardynów, gdzie czczona jest Matka Boża Pocieszenia, odbyła się procesja z kościoła do Grobku Matki Bożej, a potem procesja z rozważaniami do ołtarza polowego. Tam Mszy św. przewodniczył krakowski biskup pomocniczy Damian Muskus.
W homilii zwrócił on uwagę, że uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny jest „świętem życia i nadziei, wspaniałą manifestacją chrześcijańskiego optymizmu”. „To uczczenie Najświętszej Panny, która stała się Królową nie ze względu na pochodzenie i ambicje, ale z powodu cichego, czystego życia, bez reszty wypełnionego Bogiem” – mówił, dodając, że od Niej powinniśmy uczyć się życia skoncentrowanego bez reszty na Chrystusie.

„Tylko wtedy, choć utrudzeni codziennością, często rozdarci sprzecznymi pragnieniami ciała i duszy, znajdziemy wewnętrzną harmonię i pokój. Tylko wtedy doświadczymy spójności codziennego życia i duchowej rzeczywistości wiary. Warto do tego ideału dążyć, bo przecież Królestwo Boże rozpoczyna się już tu, na ziemi” – nauczał hierarcha.

Kaznodzieja podkreślał ponadto, że od Maryi możemy uczyć się odkrywania woli Bożej w nie do końca oczywistych znakach i zgadzać się z nią również wtedy, gdy odbiega ona od naszych ludzkich planów.
„Od Maryi, biegnącej do Elżbiety, chcemy wziąć lekcję niesienia radosnej nowiny i gotowości podejmowania służby. Od Maryi stojącej pod krzyżem chcemy uczyć się godnego znoszenia cierpień fizycznych i duchowych, trwania przy Chrystusie aż do końca oraz brania pełnej odpowiedzialności za powierzony nam Kościół” – mówił bp Muskus.

Matce Bożej, Pani Leżajskiej, dziękował za „królowanie na Podkarpaciu i wielowiekową troskę o tych, którzy z dziecięcą ufnością uciekali się i nadal uciekają pod Jej opiekę”.
„Spraw, aby nasza Ojczyzna cieszyła się bezpieczeństwem i pokojem, a także, by panował w niej duch jedności. Spraw, aby kierujący naszym państwem stanowili mądre i sprawiedliwe prawo. Niech w swych decyzjach kierują się nie wyrachowaną polityką, ale głosem sumienia” – modlił się duchowny. „Niech mądrość serca, która polega na umiejętności dokonywania syntezy codziennych doświadczeń i wielkich ideałów, podpowiada im, że prawo do życia i doświadczenia rodzicielskiej miłości ma każde dziecko, także niepełnosprawne” – zaapelował.

Bazylika Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny i klasztor bernardynów w Leżajsku są jednym z najcenniejszych zabytków architektury kościelnej z pogranicza renesansu i baroku, stanowiące drugie co do wielkości bernardyńskie sanktuarium maryjne. Od kilkuset lat czczony jest tu cudowny wizerunek Matki Bożej Leżajskiej (Pocieszenia), pochodzący z XVI wieku.

Jasna Góra: z udziałem „Mazowsza” trwają uroczystości odpustowe

śr., 08/15/2018 - 13:05
Z udziałem Państwowego Zespołu Ludowego Pieśni i Tańca „Mazowsze” na Jasnej Górze trwają główne uroczystości odpustowe. Na szczycie odbyło się misterium: „Tu zawsze byliśmy wolni”, podczas którego Zespół wykonał specjalnie dobrane pieśni patriotyczne. Od 11.00 swym śpiewem ubogaca także główną sumę odpustową a po Eucharystii odbędzie się wspólne z pielgrzymami „radosne dziękczynienie za wolną Polskę”.

– Nasz pobyt u Matki Bożej to wyraz wdzięczności za wolną Polskę i 70 lat działalności Zespołu, którego misją jest ukazywanie piękna ojczystej kultury – powiedział Jacek Boniecki, dyrektor zespołu. Podkreślił, że „Jasna Góra to miejsce wyjątkowe a Mazowsze przybywa, by pokłonić się Maryi, by modlić się i dziękować za ten fenomen, który zrodził się w 1948 r. z inicjatywy Tadeusza Sygietyńskiego i jego żony Miry Zimińskiej–Sygietyńskiej”.

Dyrektor zauważył, że „jesteśmy tu, by razem z Niepodległą wyśpiewać pieśni religijne, które tak łączą Polaków, ale by podzielić się także najnowszą płytą zawierającą patriotyczne utwory zaaranżowane specjalnie na ten rok jubileuszowy 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości”.

Jacek Boniecki stwierdził, że „to wielkie święto narodowe łączy Polaków a Mazowsze to symbol polskości, zwłaszcza dla ludzi, którzy musieli opuścić Polskę”. – Mazowsze bywało tam, gdzie są dziesiątki Polaków były po opuszczeniu kraju, tak jest i dzisiaj. Byliśmy np. ostatnio w Wilnie i na Syberii – powiedział dyrektor. Dodał: „łączy nas wiara, nadzieja i miłość i ukochanie Polski”.

– Mazowsze słynęło zawsze z ruchu, ukazujemy piękno polskiej ludowej muzyki, tańca, zanosimy zawsze cząstkę Polski i przypominamy, że jest to dla nas ważne – podkreśla dyrektor. Z uśmiechem dodaje, że na Jasnej Górze tańców nie będzie, ale wspólne radowanie owszem.

– To miejsce, które łączy wszystkich Polaków, modlimy się, by Zespół mądrze zaskakiwał swoimi propozycjami repertuarowymi na przyszłość – powiedział dyrektor Mazowsza.

Mazowsze to nasza folklorystyczna duma narodowa. Utworzone przez kompozytora Tadeusza Sygietyńskiego i jego żonę Mirę Zimińską-Sygietyńską jest dziś uznaną marką, która rozreklamowała polską tradycję ludową na świecie. Zespół dał w sumie ponad 6,5 tys. koncertów, przemierzając prawie 2,3 mln kilometrów w 52 krajach. Ważną datą w historii Mazowsza jest 1 października 1954, wówczas władze po raz pierwszy zezwoliły na występy za żelazną kurtyną i tym sposobem rodzimy folklor doczekał się prezentacji przed paryską publicznością. A repertuar stopniowo się rozrastał. Sygietyńska wzbogaciła program o pieśni religijne i patriotyczne oraz o ludowe kompozycje sięgające korzeniami daleko poza centralną Polskę. „Kukułeczkę”, „Furmana” czy „Ej, przeleciał ptaszek” do dziś nuci starsze pokolenie i nie zapomina o wybitnych solistach wylansowanych na przestrzeni tych 70 lat. Tu rozpoczynała karierę np. piosenkarka Irena Santor.

Rozpoczyna się festiwal „Muzyka w starym Krakowie”

śr., 08/15/2018 - 12:32
Krakowskie świątynie i synagogi oraz dziedziniec Collegium Maius i Nowodworskiego UJ to miejsca, w których do końca sierpnia brzmieć będą koncerty Międzynarodowego Festiwalu „Muzyka w Starym Krakowie”. Wśród tegorocznych gwiazd festiwalu jest m.in. potomek fundatora XVI-wiecznej synagogi Remu na krakowskim Kazimierzu, brytyjski wiolonczelista Steven Isserlis.

Muzyka w Starym Krakowie jest jednym z najstarszych festiwali polskich. W tym roku odbywa się po raz 43. Wydarzenie, organizowane przez Fundację Capella Cracoviensis, jest muzyczną wędrówką po zabytkach stolicy Małopolski. W tegorocznym programie znalazło się 19 koncertów. Wśród niż znalazł się występ brytyjskiego wiolonczelisty Stevena Isserlisa.

Steven Isserlis jest potomkiem krakowskiego rabina Mojżesza ben Izraela Isserlesa, zwanego Remu. To dla Mojżesza jego ojciec Izrael ben Józef ufundował w XVI w. słynną, stojącą do dziś na krakowskim Kazimierzu, synagogę Remu, która do dziś jest miejscem pielgrzymek Żydów z całego świata.

Brytyjski wiolonczelista chce uczcić pamięć przodków i zagra w ufundowanej przez nich synagodze. Będzie to jego pierwszy występ na krakowskim festiwalu. Koncert będzie miał charakter prywatny, ale melomani spotkają się z Isserlisem w Filharmonii Krakowskiej, gdzie wystąpi z cenioną w USA pianistką Ya-Fei Chuang.

Cuda na XXVI Festiwalu „Pieśń Naszych Korzeni” w Jarosławiu

Festiwal zainauguruje w uroczystość Wniebowzięcia NMP koncert rosyjskiego pianisty Grigorija Sokołowa, dobrze znanego krakowskiej publiczności. W Filharmonii Krakowskiej wykona on utwory Józefa Haydna oraz Franciszka Schuberta.

Podczas festiwalu uczczona będzie 85. rocznica urodzin Krzysztofa Pendereckiego. W finałowym koncercie w kościele oo. Augustianów, na który złożą się utwory jubilata, wystąpią Orkiestra Akademii Beethovenowskiej, Collegium Zielińskiego i wiolonczelista Bartosz Koziak. Całością dyrygować będzie Maciej Tworek.

Muzyka zabrzmi również w Kopalni Soli w Wieliczce, na dziedzińcu Collegium Maius UJ, w bazylikach franciszkanów i jezuitów, w Starej Synagodze, kościele ewangelickim i w synagodze Tempel.

Krakowskiemu festiwalowi od pięciu lat towarzyszy podobne wydarzenie na Ukrainie, czyli „Muzyka w Starym Lwowie”.
Krakowski festiwal potrwa do końca sierpnia. Jego organizatorem jest Fundacja Capella Cracoviensis.

Międzynarodowy Festiwal „Muzyka w Starym Krakowie” to jeden z najstarszych i najbardziej zasłużonych krakowskich festiwali. Co roku miasto odwiedzają artyści z całego świata: zarówno wybitni soliści, jak i orkiestry symfoniczne.

Przeor Jasnej Góry powitał pielgrzymów

śr., 08/15/2018 - 12:24
Na Jasnej Górze trwają się główne uroczystości jednego z największych świąt maryjnych – Wniebowzięcia NMP. Tegoroczny odpust jest „dniem dziękczynienia” za wolną Polskę w setną rocznicę odzyskania przez Polskę Niepodległości. O 8.00 na Mszy św. pod przewodnictwem kard. Kazimierza Nycza zgromadzili się uczestnicy pieszych pielgrzymek, które przyszły z Warszawy.

– Do tegorocznego biało-czerwonego pielgrzymowania, trzeba dołożyć jedno bardzo ważne staranie, aby Polska którą kocham, szanuję, za której niepodległość dziękuję, stała się faktycznie i konkretnie mieszkaniem Boga – mówił do pątników przeor Jasnej Góry.

O. Marian Waligóra przypomniał w kazaniu, że „w roku setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości wyrażamy mocniej niż w innym czasie naszą troskę o Ojczyznę, o Polskę”. – Na różne sposoby, poprzez różne inicjatywy zewnętrzne dajemy temu wyraz, również w tegorocznym biało-czerwonym pielgrzymowaniu jasnogórskim – zauważył jasnogórski przeor. Podkreślił, że to nie wystarczy. – Do tego trzeba dołożyć jedno bardzo ważne staranie, aby Polska którą kocham, szanuję, za której niepodległość dziękuję stała się faktycznie i konkretnie mieszkaniem Boga, nie poprzez puste slogany, ale poprzez moją osobistą przemianę.

– To za mało mówić Bóg, honor, Ojczyzna. Chlubić się tym, że Polska jest zawsze wierna, Polonia Semper Fidelis, jeśli ja sam nie staram się być mieszkaniem Boga – wołał o. Przeor. Dodawał: „Polska będzie niepodległa zawsze jeśli ja sam zrobię dobry użytek z mojej wolności”. – Tak było w czasie zaborów, Polacy potrafili robić dobry użytek z wolności i nie bali się przychodzić na Jasną Górę, która zawsze, nawet w czasie zaborów, była otwarta na strudzonego pielgrzyma – przypomniał o. Waligóra.

Podkreślał, że „potrzeba pracy nad sobą, wyczulenia na Boże oczekiwania, by stawać się podobnym do Maryi, być gotowym już tu na ziemi, jak Ona, oddać Bogu siebie i swoje serce”.

– Trzeba wielkiej pracy nad sobą, by Polska naprawdę stała się niepodległa przez moją przemianę – mówił kaznodzieja. Podkreślił, że to „od naszego nawracania się, którego wspaniałym obrazem jest pielgrzymowanie, od tego zależy odmiana oblicza tej ziemi”.

Po śladach przodków ku przyszłości – pielgrzymkowe jubileusze

Przypomniał prorocze słowa Jana Pawła II, który wołał o odmianę oblicza polskiej ziemi. – To jest testament dla nas, przypomnienie o potrzebie przemiany naszych serc, potrzebę oddania się Duchowi Świętemu – powiedział jasnogórski przeor. Zauważył, że to nie przypadek, że w setną rocznicę odzyskania niepodległości w Kościele w Polsce przeżywamy Rok Ducha

– My też możemy jak Maryja zamieszkać w Bogu. To jest wielka nadzieja serca człowieka wierzącego, które kontempluje wyniesienie Maryi i widzi w Niej jasny znak nieba. To jest nadzieja pielgrzyma, który przychodzi tutaj do Maryi, by doświadczyć bliskości nieba i tym niebem chce dzielić się z innymi – powiedział o. Waligóra. – Stać się tu i teraz mieszkaniem dla Boga, by kiedyś w wieczności w nim zamieszkać, to jedno z najpiękniejszych zadań i wyzwań dla człowieka wierzącego – podkreślał kaznodzieja.

– Tyle wypowiedzianych modlitw, tyle śpiewu, życzliwości okazywanej i otrzymywanej, na ile to otworzyło moje serce na Boga czy zapragnęłam być choć na chwilę, jak Maryja, mieszkaniem dla Boga? – pytał jasnogórski przeor.
Wyraził przekonanie, że pielgrzymowanie „na pewno wyda owoce choć może tego jeszcze nie widzimy, bo jest zmęczenie, ale patrząc na Maryję radujmy się darem zamieszkania w Bogu”.

– Rozpalajmy nasze serca tęsknotą za niebem, bo po to tu przyszliśmy do Maryi. Jesteśmy tu, by wpatrywać się w Nią, czerpać z Jej bliskości siły, po to by stawać się, już tu na ziemi, mieszkaniem dla Boga – mówił kaznodzieja. Zauważył, że „łatwo jest być mieszkaniem dla Boga przez te pięć, czy dziesięć dni na pielgrzymim szlaku. – Nasza serdeczność, rozmodlenie pięknie o tym świadczyły. Teraz postarajmy się coś z tych pięknych, budujących postaw zabrać do naszej codzienności. Niech pielgrzymowanie zaowocuje w moim sercu, w rodzinie, we wspólnocie, w mojej Ojczyźnie, Europie i całym świecie – podkreślał o. Marian Waligóra.

W pięciu pieszych pielgrzymkach z samej tylko Warszawy przyszło na Jasną Górę w sumie 12 tys. 570 osób. Były to: 307. Warszawska Pielgrzymka Piesza, przyszło w niej ponad 6 tys. osób, 38. Warszawska Akademicka Pielgrzymka Metropolitalna, w której dotarło 3 tys. 950 pątników, Grupy „17-ste” Warszawskiej Pielgrzymki Pieszej z liczba 1,6 tys. osób, 27. Pielgrzymka Niepełnosprawnych, w której przyszło 620 wiernych i 35. Praska Pielgrzymka Rodzin z liczbą 400 osób.

Ludźmierz: Prymas Polski przewodniczył Pasterce Maryjnej

śr., 08/15/2018 - 11:36
Tysiące osób uczestniczyło w Pasterce Maryjnej w Ludźmierzu, której przewodniczył abp Wojciech Polak, prymas Polski. Hierarcha w ogrodzie różańcowym zasadził dąb prymasowski z okazji setnej rocznicy odzyskania niepodległości.

Abp Wojciech Polak przewodniczył uroczystej Mszy św. przy ołtarzu polowym w ogrodzie różańcowym. – Wniebowzięcie Maryi wciąż nas zachęca, abyśmy się nie zniechęcili i nie ustali w drodze, abyśmy z niej nie zawrócili i nie dali się na niej uwieść mirażom tego świata, abyśmy nie dali się odwieść czy zastraszyć, abyśmy nie zbłądzili i nie ulegli naszym ludzkim słabościom, abyśmy z tej Bożej drogi do nieba, nie zeszli i z niej nigdy nie zrezygnowali. Jest to bowiem droga wiary i zawierzenia Bogu – podkreślił hierarcha.

– Uroczystość Wniebowzięcia Maryi uczy nas więc patrzeć w niebo. Przypomina, że dopóki jesteśmy na ziemi, jesteśmy pielgrzymami z daleka od Pana. Mówi nam jednak, że nie da się z Nim zjednoczyć, nie da się z Nim przeżyć – jak wskazywał nam Jan Paweł II- naszej przyszłości, naszej wieczności, naszego szczęścia w niebie, gdy lekceważymy sobie nasze życie już tu na ziemi. Przecież dał nam je Bóg, abyśmy mądrze i odpowiedzialnie żyli – mówił abp Polak.

Dziś Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny

Słów prymasa Polski słuchało kilka tysięcy pielgrzymów, którzy w nocy przybyli do ludźmierskiego sanktuarium z różnych stron regionu Podhala, Spisza i Orawy oraz z innych zakątków. Byli i tacy, którzy pokonali pieszo kilkadziesiąt kilometrów, aby dojść do Gaździny Podhala.

Wszystkich zgromadzonych pozdrowił ks. kustosz Jerzy Filek. Zaznaczył, że w koncelebrze uroczystej Mszy św. sprawowanej przy ołtarzu polowym, przy tym samym modlił się Jan Paweł II w Ludźmierzu w 1997 r., są kapłani świętujący 25 lat swojego kapłaństwa. Kustosz przypomniał, że uroczystości odpustowe odbywają się w szczególnym czasie, bo przypada w tym roku setna rocznica odzyskania niepodległości przez Polskę i mija 55 lat od koronacji figury Matki Boskiej Ludźmierskiej.

Liturgia odbywała się w oprawie góralskiej. Przygrywała kapela regionalna, a wielu górali ubrało stroje regionalne. Do Ludźmierza przyjechali Podhalańscy Rycerze Kolumba, byli przedstawiciele władz samorządowych, a wierni nie zapomnieli zabrać ze sobą bukietów kwiatów, które poświęcił abp Polak. Hierarcha przed rozpoczęciem Mszy św. zasadził dąb prymasowski niedaleko Bramy Wiary w ogrodzie różańcowym. Drzewo będzie upamiętniać setną rocznicę odzyskania niepodległości naszego kraju oraz wizytę prymasa Polski w Ludźmierzu. Hierarcha noszący ten tytuł gościł u Gaździny Podhala dwadzieścia parę lat temu.

Podczas nocnej modlitwy w ludźmierskim sanktuarium była możliwość skorzystania z sakramentu pojednania. Wierni mogli też zabrać nieodpłatnie informator pielgrzyma.

Uroczystej sumie odpustowej o godz. 11.30 w Ludźmierzu będzie przewodniczył metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski. Podczas Eucharystii nastąpi poświęcenie sztandaru Podhalańskich Rycerzy Kolumba. Hierarcha pobłogosławi również uczestników Rowerowej Pielgrzymki Dookoła Polski.

Święcenie ziół – zwyczaj stary i ciągle żywy

śr., 08/15/2018 - 11:06
Przypadająca 15 sierpnia Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny wiąże się nierozłącznie ze święceniem ziół. Stąd też i o tym święcie liturgicznym popularnie mówi się, że jest to dzień „Matki Boskiej Zielnej”.

Zioła od zarania dziejów towarzyszą człowiekowi. Również i dziś wielu z nas “powraca do natury” i stosuje zioła obok lub zamiast współczesnych leków. Ziołolecznictwo staje się ważną częścią naszego zdrowego życia, na nowo odkrywamy starą wiedzę o dobrodziejstwach różnych ziół. “W cebuli jest więcej lekarstwa niż w aptece” – głosi stara mądrość życiowa. Może jest w tym trochę przesady, ale bez wątpienia w przyrodzie znajduje się wiele substancji korzystnych dla zdrowia.

Już na 400 lat przed narodzeniem Chrystusa grecki lekarz Hipokrates nauczał, że “to, co jecie, powinno być waszym lekarstwem”. Cebula pomaga przy ukąszeniach os, leczy odciski, łagodzi kaszel i przeziębienia. Tymianek jest nie tylko świetnym ziołem do pieczeni, ale też łagodzi koklusz i bóle reumatyczne. Szałwia dobra jest nie tylko do pieczeni z jagnięcia, ale może jeszcze lepsza jako dodatek do kąpieli. A królewskie zioło – bazylia – które wkładano do grobów w dawnym Egipcie, łagodzi podrażnienia gardła i nerwowość.

W tym związku człowieka z naturą dużą rolę odgrywa uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i związany z nią dawny zwyczaj święcenia ziół. Człowiek powinien być doskonały, zbawiony i zdrowy, czego uosobieniem jest Maryja. Według starej tradycji, w bukiet do poświęcenia w Matkę Boską Zielną wiązano siedem lub 77 różnych ziół i zbóż, później także kwiatów. Siódemka już w Starym Testamencie jest symbolem doskonałości. Tych siedem ziół to rumianek, mięta, melisa, bazylia, rozmaryn, lubczyk i nasturcja.

Dziś Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny

Zwyczaj święcenia ziół sięga jeszcze czasów pogańskich. Wiele z tych i podobnych ziół składali na ołtarzach ofiarnych Germanie. W okolicach sierpnia (według obecnej rachuby czasu) mieli oni dni postu przed wielkim świętem żniw. Wiele do dziś stosowanych ziół odgrywało też ważną rolę w medycynie Egipcjan, Rzymian i Greków. Nasi pogańscy przodkowie wiedzieli, że rośliny te mogły dać ludziom zdrowie, spokój i dobre samopoczucie. Również czarownicy używali ziół, by dzięki nim zaklinać złe duchy i demony. Wiedza o roślinach miała też duże znaczenie wśród osób nawróconych na chrześcijaństwo. W czasie różnych uroczystości dawali oni zioła do poświęcenia, dziękując Bogu za dar natury. Od czasu, gdy Karol Wielki (742-814 r.) kazał zakładać wzorcowe ogrody zielne, mnisi i zakonnice zakładali je również masowo przy swoich klasztorach.

Dominikanin św. Albert Wielki z Kolonii ok. 1230 r. znał już ok. 200 ziół leczniczych. Odkrywana dziś na nowo św. Hildegarda z Bingen (1098-1179) znała wiele sposobów na “leczenie ciała i duszy” i przepisywała dziewannę jako środek “na słabe i smutne serce”. A wnuczka królowej Bony – Anna Wazówna była autorką pierwszego w Polsce zielnika. W swoich ogrodach, m.in. w Golubiu-Dobrzyniu, przez wiele lat uprawiała wiele leczniczych roślin. Z ziół sporządzała lekarstwa i leczyła nimi mieszkańców zamku oraz okoliczną ludność. Mało kto pamięta, że to ona właśnie sprowadziła do Polski tytoń, którego wtedy się jeszcze nie paliło. Ok. 1700 r. sklepienie kościoła św. Michała w Bambergu pokrył wielobarwny ogród niebieski. Doliczono się w nim ponad 600 roślin.

Przy różnych okazjach w roku święci się w kościołach kwiaty, zioła i zboża, ale najbardziej popularna jest Matka Boska Zielna – 15 sierpnia. Nie tylko dlatego, że w tym czasie kwitną prawie wszystkie zioła, lecz także przez nawiązanie do tego święta maryjnego. Już wczesne chrześcijaństwo znało legendę o tym, że Syn Boży wziął swoją Matkę do nieba, a apostołowie, otworzywszy grób, znaleźli w nim tylko róże.

Już wówczas Maryję nazywano Patronką plonów, a pora sierpniowa była uważana za błogosławiony czas żniw. Tradycja ludowa nadaje duże znaczenie nie tylko uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Okres 30 dni od 15 sierpnia jest “kobiecą trzydziestką”. Według ludowej tradycji, ale potwierdza to także nauka, dokładnie w tym czasie zioła kwitną najpiękniej, mają intensywny zapach i największą moc. Dlatego właśnie w tych dniach należy zbierać zioła, których – wiedząc o ich leczniczym działaniu – będziemy używali w zimie.

Abp Wilson skazany na areszt domowy

śr., 08/15/2018 - 10:45
Sąd regionalny w Hunter w australijskim stanie Nowa Południowa Walia orzekł, że emerytowany arcybiskup Adelajdy, 67-letni Philip Wilson skazany na 12 miesięcy pozbawienia wolności odbędzie karę w areszcie domowym. 3 lipca b.r. uznano go winnym ukrywania przestępstw popełnionych przez księdza-pedofila w latach siedemdziesiątych. Zaznaczono, że zwolnienie warunkowe nie może nastąpić wcześniej, niż po upływie 6 miesięcy.

Premier Australii prosi papieża o zdjęcie z urzędu arcybiskupa

Sędzia Robert Stone oparł się w swej decyzji na raporcie kompetentnego w tej sprawie lokalnego urzędu więziennictwa, w którym stwierdzono, że abp Wilson może odbywać karę w trybie aresztu domowego. Nakazał, by hierarcha przebywał w domu swojej siostry w pobliżu Newcastle, przez co najmniej 6 miesięcy, kiedy będzie mógł poprosić o zwolnienie warunkowe. W tym okresie będzie on podlegał ścisłemu nadzorowi i będzie musiał nosić, zgodnie z przepisami, urządzenie namierzające.

30 lipca b.r. Ojciec Święty przyjął rezygnację abp. Wilsona z rządów pasterskich archidiecezją Adelaide. Natomiast już 3 czerwca mianował administratorem apostolskim “sede plena” tej archidiecezji biskupa Port Pirie, Gregory O’Kellya, SJ.

Ludźmierz: rozstrzygnięcie Konkursu Poezji Religijnej im. ks.Tischnera

śr., 08/15/2018 - 10:32
Aż 273 autorów nadesłało 520 wierszy na XXVI Konkurs Poezji Religijnej im. ks. prof. Józefa Tischnera, którego rozstrzygnięcie odbyło się przed Pasterką Maryjną w Ludźmierzu z 14 na 15 sierpnia.

– Nasz konkurs jest jednak przede wszystkim piękną wymianą, dzieleniem się chrześcijańskim doświadczeniem, które przybiera formę poezji, a prawdopodobieństwo nagrody nie jest tu najważniejszą rachubą, tym bardziej że pozostaje uzależnione od tylu różnych czynników. Dobry wiersz zawsze warto napisać! – podkreśla ks. Mariusz Godawa, jeden z jurorów, związany z Uniwersytetem Jana Pawła II w Krakowie.

Finał konkursu i spotkanie z laureatami, którzy zaprezentowali swoje utwory miał miejsce tuż przed Pasterką Maryjną w Ludźmierzu przy ołtarzu polowym. Zwycięzców przedstawiła prof. Anna Mlekodaj z Podhalańskiej Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Nowym Targu. Zwycięzcom gratulowali podhalańscy samorządowcy, którzy ufundowali nagrody. Był też obecny Andrzej Skupień, prezes Związku Podhalan oraz ks. Jerzy Filek, kustosz ludźmierskiego sanktuarium.

W kat. gwarowej I nagrodę zdobyła Izabela Zającówna, II miejsce zajął Julian Staniewski, a trzecie Bogdan Nowicki. Wyróżnienie księdza kustosza sanktuarium MBL przypadło Dorocie Adamczyk. W kat. gwarowej wyróżniono również poetę Romana Dziobonia. W kat. literackiej laureatami zostali: Włodzimierz Pankiewicz i Stefania Klukiewicz Bigos (dwa drugie miejsca, I nie przyznano), Józef Szałankiewicz (III miejsce). Wyróżnienia otrzymali: Andrzej Puchrowicz i Maria Magdalena Człapińska

Wybrane wiersze jak zawsze zostały umieszczone w okolicznościowej antologii.

Coraz częstsze profanacje w hiszpańskich świątyniach

śr., 08/15/2018 - 10:28
W Hiszpanii coraz częściej dochodzi do okradania bądź profanacji świątyń katolickich. Dziś po roku żmudnej pracy udało się odzyskać odrestaurowane figury Matki Bożej i św. Pawła z portyku kościoła Andra Mari w baskijskiej miejscowości Gernica. Te XV-wieczne rzeźby zostały zniszczone rok temu przez nieznanych wandali.

Zniszczenie gotyckich figur odbiło się szerokim echem. Miejscowa kuria oraz władze lokalne uznały je za atak na historyczne dziedzictwo regionu. W Kraju Basków cechą charakterystyczną portyków świątyń wybudowanych w XIV i XV wieku jest brak rzeźb. Wyjątek stanowią jedynie kościoły w Lekeito i Gernice. Portyk tego ostatniego wykonał w 1449 r. Sancho de Emparan.

Atak na grób biblijnej Racheli w Betlejem

Prace konserwatorskie trwały przez cały rok. Niestety, nie udało się odzyskać wszystkich elementów oryginalnych. Wyrządzonej „szkody nie można naprawić, ponieważ nie udało się odzyskać oryginalnej głowy Matki Bożej, a figura św. Pawła została rozbita na wiele małych fragmentów, które trzeba było zrekonstruować” – czytamy w komunikacie kurii.

Kościół w Gernice nie jest wyjątkiem. W ostatnim czasie doszło do szeregu kradzieży bądź profanacji kościołów. W regionie madryckim miesiąc temu nieznani sprawcy zniszczyli tabernakulum i wysypali komunikanty w miejscowości Fresnedilla de la Oliva. Dla wielu tego rodzaju przypadki są wynikiem ideologizacji życia publicznego w kraju.

Zakopane: wielka ewangelizacja miasta na Krupówkach

śr., 08/15/2018 - 10:26
W programie miało miejsce m.in. góralskie uwielbienie na Krupówkach. Ponadto odbyły się przedstawienia teatralne, koncerty. 14 sierpnia już kolejny raz odbyła się ewangelizacja Zakopanego.

Centralnym wydarzeniem akcji było “Tatrzańskie Worship”. Ewangelizacja została podzielona na dwie części. Pierwsza miała miejsce przy tzw. oczku wodnym na Krupówkach. Można było uczestniczyć w góralskim uwielbieniu, zobaczyć pantomimę, wysłuchać krótkich świadectw, porozmawiać z kapłanem lub skorzystać z modlitwy wstawienniczej.

– Chodzi nam o to, aby Zakopane nie było tylko jałowym centrum rozrywki. Przez ewangelizację chcemy pokazać mieszkańcom, ale i rzeszom turystów, że warto zwrócić się w stronę Boga. Zwłaszcza, że otoczył nas przecież cudownymi krajobrazami. Warto też zostawić sprawy codzienne i naprawdę dziękować Stwórcy za wszystko, czym nas obdarzył – mówi lek. Lucyna Galica-Jurecka, która wzięła udział w ewangelizacji.

W drugiej części z kolei, która odbyła się na placu przed sanktuarium Najświętszej Rodziny zarówno turyści, jak i mieszkańcy będą mogli wysłuchać konferencji głoszonych przez redemptorystę o. Pawła Drobota na temat Ducha Świętego i Jego działania w życiu człowieka.

Na zakończenie w sanktuarium Najświętszej Rodziny ks. Bogusław Filipiak, proboszcz i dziekan zakopiański przewodniczył uroczystej Mszy św. Po Eucharystii odbył się koncert uwielbienia. Podczas występów będzie można skorzystać z sakramentu pojednania i modlitwy wstawienniczej.

Rzecznik Episkopatu: 15 sierpnia zawierzmy ojczyznę Matce Bożej

śr., 08/15/2018 - 10:08
Niewiele brakowało, byśmy stracili niepodległość zaledwie dwa lata po jej odzyskaniu. Groziła nam kolejna okupacja, gdyby nie zwycięstwo nad bolszewikami w 1920 r., zwane „Cudem nad Wisłą”, a którego rocznicę obchodzimy właśnie 15 sierpnia. Dlatego uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny oraz rocznica Cudu nad Wisłą są dobrą okazją do dziękczynienia za stulecie niepodległości Polski i do zawierzenia Matce Bożej przyszłości naszej ojczyzny – podkreślił rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik.

Rzecznik Episkopatu podkreślił, że Uroczystość Wniebowzięcia jest tak ważna, iż należy ona do tzw. świąt nakazanych, obok np. Bożego Narodzenia czy Uroczystości Trzech Króli. To oznacza, że tym dniu katolicy na całym świecie mają obowiązek uczestniczenia we Mszy świętej.

„Wniebowzięcie Maryi jest jednym z dogmatów Kościoła katolickiego. Uroczystość ta uświadamia nam, że mamy w niebie niezawodną orędowniczkę, Matkę Boga i matkę każdego z nas. Jej możemy powierzać nasze codzienne sprawy, wyzwania, problemy oraz przyszłość ojczyzny, Europy i świata. Maryja jest zawsze gotowa, by nam pomagać. Nie przypadkiem mówimy, że jest Królową Polski, gdyż towarzyszy nam od wieków, w najtrudniejszych wydarzeniach. Dlatego Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny to również dobry czas, w którym możemy – za Jej wstawiennictwem – dziękować Bogu za stulecie odzyskania niepodległości naszej ojczyzny” – powiedział ks. Rytel-Andrianik.

Dziś Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny

Rzecznik Episkopatu podkreślił, że 15 sierpnia obchodzimy 98. rocznicę Bitwy Warszawskiej, zwanej Cudem nad Wisłą oraz Święto Wojska Polskiego, dlatego biskupi proszą szczególnie w tym dniu o modlitwę w intencji żołnierzy, którzy dbają o bezpieczeństwo naszego kraju.

Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny nazywana jest również dniem Matki Boskiej Zielnej. W tym dniu wierni przynoszą do kościołów zioła i kwiaty, aby zostały poświęcone. Ma to swą głęboką symbolikę. Ks. Rytel-Andrianik przypomniał, że zgodnie z tradycją chrześcijańską apostołowie, którzy przyszli na grób Matki Bożej u podnóża Góry Oliwnej w Jerozolimie, zamiast ciała Maryi znaleźli zioła i kwiaty. Stąd wziął się zwyczaj ich święcenia 15 sierpnia. Same zaś zioła i kwiaty symbolizują prośbę do Boga o zdrowie i błogosławieństwo. W tym dniu rolnicy dziękują za plony, które właśnie zebrali, w myśl przysłowia „na Wniebowzięcie zakończone żęcie”.

Dogmat o Wniebowzięciu Maryi z duszą i ciałem do nieba został ogłoszony przez Papieża Piusa XII w 1950 r. w konstytucji apostolskiej “Munificentissimus Deus” (Najszczodrobliwszy Bóg). Dokonało się to na usilną prośbę biskupów i świeckich z całego świata, także z Polski. Wcześniej wierzono, że Maryja została wzięta do nieba, stąd liczne Kościoły pod tym wezwaniem. Przez wieki debatowano nad tym, czy Maryja zmarła, czy tylko zasnęła i została wniebowzięta. W katechezie z 25 czerwca 1997 r. św. Jan Paweł II odniósł się do tego, mówiąc, że Maryja zmarła, podobnie jak Jej Syn Jezus Chrystus. Streszczając zaś tę katechezę po polsku, św. Jan Paweł II dodał: „Chcemy podkreślić, że na pewno Matka Boża zmarła, ponieważ zmarł i Chrystus. Przeszła przez śmierć, bo i On przeszedł przez śmierć”.

Jak co roku, na Jasnej Górze 15 sierpnia mają miejsce uroczystości z udziałem tysięcy pielgrzymów, którzy przybywają tam pieszo z całej Polski. Ponadto jest to dzień odpustu w wielu kościołach w Polsce i na świecie, które są pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Największe i najbardziej znane obchody Wniebowzięcia NMP w Polsce mają miejsce w Kalwarii Zebrzydowskiej, gdzie odbywają się inscenizacje przedstawiające Zaśnięcie Maryi oraz jej Wniebowzięcie, a także w Kalwarii Pacławskiej na Podkarpaciu.

Rumuńska Cerkiew apeluje o dialog

śr., 08/15/2018 - 09:53
Do modlitwy w intencji ojczyzny, a także podjęcia działań na rzecz pokoju, dialogu i odpowiedzialności społecznej w obliczu demonstracji antyrządowych i represji w Bukareszcie oraz głównych miastach kraju, zaapelowała Rumuńska Cerkiew Prawosławna.

W oświadczeniu wydanym przez Patriarchat Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego wyrażono zaniepokojenie niedawnymi wydarzeniami, w których doszło do przemocy, a których ofiarami są zarówno cywile, jak i policjanci. W protesty przeciwko władzy i korupcji zaangażowało się wielu Rumunów mieszkających na stałe poza granicami państwa.

Kard. Ladaria: chrześcijaństwo rozkwita w Azji i Afryce

Demonstrujący domagali się dymisji rządu i zwołania przedterminowych wyborów. Prezydent kraju – Klaus Iohannis – zdecydowanie potępił „brutalną interwencję policyjnych oddziałów prewencyjnych”. Rannych zostało 440 osób, wśród nich są także policjanci.

Rumunii mieszkający za granicą w większości zdecydowanie nie popierają rządzącej obecnie Partii Socjaldemokratycznej (PSD). Poza granicami Rumunii mieszka od trzech do pięciu milionów Rumunów, co stanowi ok. 20 proc. zasobów siły roboczej tego kraju.

Rumuński Kościół Prawosławny podkreśla swoją neutralność w kwestiach politycznych, a jednocześnie prawo do wypowiadania się w kwestiach społecznych, jako „czynnik pokoju społecznego”. Jednocześnie zaapelował o modlitwę, pokój, dialog i odpowiedzialność społeczną. „Nienawiść, przemoc i polaryzacja społeczeństwa nie służą dobru ojczyzny” – przekonuje Rumuński Kościół Prawosławny.

85 proc. Rumunów należy do Kościoła prawosławnego.

Atak na grób biblijnej Racheli w Betlejem

śr., 08/15/2018 - 09:43
W Betlejem zrzucono dwie bomby rurowe na teren Grobu Racheli. Zapalniki jednak nie detonowały, poinformowała gazeta „Jerusalem Post” z 14 sierpnia. Bomby zostały zrzucone z palestyńskiej strony muru odgradzającego miejsce święte od palestyńskiego Betlejem i zostały rozbrojone przez wojskowych. Według policji granicznej nikt nie został poszkodowany. Zatrzymano trzech Palestyńczyków.

Dziś Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny

Miejsce, czczone w tradycji żydowskiej jako grób biblijnej pramatki Racheli znajduje się na okupowanym przez Izrael Zachodnim Brzegu Jordanu na północ od Betlejem. Jak twierdzą władze izraelskie, w przeszłości dochodziło i co pewien czas dochodzi do arabskich ataków na Żydów odwiedzających to miejsce.

Grób Racheli, żony patriarchy Jakuba, stanowi miejsce pielgrzymek dla wyznawców różnych religii. Mieści się w małym, pobielonym budynku, wzniesionym w 1860 roku przez znanego filantropa i podróżnika sir Mosesa Montefiore. Często przy grobie pramatki Racheli można spotkać kobiety modlące się o płodność i szczęśliwe rozwiązanie.

Wniebowzięcie Matki Boskiej w tradycjach różnych narodów

śr., 08/15/2018 - 09:00
Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, obchodzona przez Kościół katolicki 15 sierpnia, sięga V wieku i jest rozpowszechniona w całym chrześcijaństwie. Jednocześnie należy zaznaczyć, że Nowy Testament nigdzie nie wspomina o ostatnich dniach życia, śmierci i o Wniebowzięciu Matki Bożej. Nie ma Jej grobu ani Jej relikwii.

Tajemnicę wzięcia Maryi do nieba z ciałem i duszą ogłosił jako dogmat wiary 1 listopada 1950 r. papież Pius XII. Uroczystość tę obchodzi zarówno Kościół katolicki na Zachodzie, jak i chrześcijaństwo wschodnie, w którym nosi ona nazwę Zaśnięcia Matki Bożej.

W Polsce i wielu innych krajach europejskich dzień ten jest często nazywany świętem Matki Bożej Zielnej lub Korzennej. W kościołach święci się wówczas zioła, kwiaty i snopy dożynkowe. W sanktuariach maryjnych gromadzą się wielkie rzesze pielgrzymów.

Z Wniebowzięciem łączą się liczne zwyczaje ludowe. W południowych Niemczech, podobnie jak w Polsce, święci się w tym dniu zioła. Wierni przynoszą do kościołów artystycznie ułożone, barwne bukiety. Liczba ziół waha się w nich od siedmiu do 77; najczęściej są wśród nich dziurawiec, rumianek, przywrotnik, oset, kozłek lekarski (waleriana) i lawenda, ale zdarzają się też koper, mięta i szałwia. W środku, niczym berło, umieszczana jest często dziewanna.

Podczas obrzędu poświęcenia śpiewane są pieśni, wychwalające Maryję jako „lilię dolin” i „kwiat pól”. Bukiety poświęconych roślin zanosi się do domów i zasusza. Mają one chronić przed chorobami i przynosić błogosławieństwo domostwu. Po poświęceniu ziół często rzuca się za siebie przez lewe ramię jabłka i gruszki, wyrażając w ten sposób nadzieję na dobre zbiory, zaczynające się właśnie wtedy; od niepamiętnych czasów również zbiorom owoców patronuje Matka Boża. 15 sierpnia jest dla rolników dniem szczególnym.

Niemieckie przysłowie mówi, że „gdy w dzień Wniebowstąpienia świeci słońce, można spodziewać się obfitego owocobrania i słodkich winogron”, co miało oznaczać, że Maryja błogosławi niebo i ziemię, faunę i florę.

Pielęgnowany jest też zwyczaj tzw. trzydziestki maryjnej, rozpoczynającej się 15 sierpnia. Od tego dnia przez 30 dni w kościołach, głównie z tytułami maryjnymi, wierni uczestniczą w nabożeństwach i procesjach ku czci Matki Bożej. W ciągu tych 30 dni przypadają także święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny – 8 września i Imienia Maryi – 12 września.

Święcenie ziół ma podkreślać, że człowiekowi potrzebna jest ozdrowieńcza moc natury. Chrześcijaństwo ma tu bogatą tradycję, jeśli wspomnieć choćby bardzo dziś popularną św. Hildegardę z Bingen, żyjącą w latach 1098-1179 frankońską mniszkę, a także liczne klasztory, zajmujące się ziołolecznictwem.

W Sienie, we włoskiej Toskanii, 15 sierpnia odbywa się święto zwane palio – wyścigi zaprzęgów konnych wokół głównego rynku. Organizuje się je na pamiątkę 1260 roku, gdy miasto, przeżywające wielkie nieszczęścia, oddało się w opiekę Najświętszej Maryi Pannie i zwyciężyło w walce o uniezależnienie się od Florencji. Zwycięzca palio otrzymuje szarfę z wymalowanym wizerunkiem Matki Bożej.

W Polsce ta uroczystość maryjna wiązała się z zakończeniem zbioru plonów, toteż mówiono, że „na Wniebowzięcie zakończone żęcie”. Stało się więc zwyczajem święcenie plonów, przede wszystkim tego, co rosło na własnych polach i w przydomowych ogródkach. Owa „dożynkowa wiązanka” musiała zawierać pokruszone kłosy pszenicy, żyta, jęczmienia i owsa – tzw. próżankę. Obowiązkowe były też len i groch, bób i marchew z natką, gałązka z gruszką lub jabłko, makówka i orzechy. Ale razem z „wiązanką” święciło się także różne zioła lecznicze.

Uroczystość Matki Bożej Wniebowziętej ma swoje początki w Kościele wschodnim, który wprowadził ją w 431 roku. Kościół prawosławny obchodzi je razem z katolikami, z tym, że jeśli stosuje kalendarz juliański („stary styl”), który różni się od gregoriańskiego („nowy styl”) o 13 dni, uroczystość ta wypada 28 sierpnia. Kościół łaciński obchodzi Wniebowzięcie (Assumptio) Maryi od VII wieku. Pisma teologiczne potwierdzają, że liczni święci, m.in. Grzegorz z Tours, Albert Wielki, Tomasz z Akwinu i Bonawentura często rozważali wzięcie Maryi z duszą i ciałem do nieba.

Tradycja przedstawia ciało Matki Bożej, unoszone w promienistym świetle przez aniołów do nieba. W taki sposób Wniebowzięcie ukazuje większość dzieł sztuki. W Niemczech tematyka ta pojawia się przede wszystkim na barokowych freskach kościołów Bawarii. Często w sklepieniach można zobaczyć freski ukazujące Maryję, otoczoną aniołami i unoszącą się na obłoku. Hiszpański malarz okresu baroku, Bartolomé Esteban Murillo poświęcił temu tematowi w 1675 r. dzieło, którego oryginał znajduje się obecnie w petersburskim Ermitażu. „Wniebowzięcie Maryi” Petera Paula Rubensa z 1626 r. znajduje się w Narodowej Galerii Sztuki w Waszyngtonie.

Do najpiękniejszych obrazów o tej tematyce zalicza się „Assunta” (Wniebowzięta) Tycjana w kościele Santa Maria Gloriosa (Matki Bożej Chwalebnej) w Wenecji. Ten wielki obraz w głównym ołtarzu, namalowany w latach 1516-18, należy do mistrzowskich dzieł wielkiego malarza, w późniejszym okresie również wziętego portrecisty papieskiego. Ukazuje on Maryję jako piękną, powabną kobietę – nawet zbyt piękną i zbyt zmysłową dla zamawiających go franciszkanów. Dopiero po długich targach i długotrwałym procesie przyzwyczajania się do obrazu, przywykli do ascetycznego życia zakonnicy weneccy zgodzili się przyjąć pracę i zapłacić za nią Tycjanowi.

Dziś Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny

śr., 08/15/2018 - 06:18
Dzisiaj przypada uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Główne uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny z udziałem polskich biskupów będą miały miejsce tradycyjnie na Jasnej Górze.

Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny jest jednym z dogmatów Kościoła Katolickiego od roku 1950 – ustanowił go papież Pius XII 1 listopada 1950 r. w konstytucji apostolskiej Munificentissimus Deus (łac. Najszczodrobliwszy Bóg), w odpowiedzi m. in. na prośbę polskich biskupów. Na Wschodzie Wniebowzięcie nazywane jest do dzisiaj «Zaśnięciem Matki Bożej».

Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, obchodzona przez Kościół katolicki 15 sierpnia, sięga V wieku i jest rozpowszechniona w całym chrześcijaństwie. Jednocześnie należy zaznaczyć, że Nowy Testament nigdzie nie wspomina o ostatnich dniach życia, śmierci i o Wniebowzięciu Matki Bożej. Nie ma Jej grobu ani Jej relikwii. Ale od początku dziejów Kościoła istniała żywa wiara, że Maryja “wraz z ciałem i duszą” została wzięta do nieba.

Uroczystość Matki Bożej Wniebowziętej ma swoje początki w Kościele wschodnim, który wprowadził ją w 431 roku. Kościół łaciński (rzymski) obchodzi Wniebowzięcie (Assumptio) Maryi od VII wieku. Pisma teologiczne potwierdzają, że liczni święci, m.in. Grzegorz z Tours, Albert Wielki, Tomasz z Akwinu i Bonawentura często rozważali wzięcie Maryi z duszą i ciałem do nieba.

Tradycja ikonograficzna przedstawia ciało Matki Bożej, unoszone w promienistym świetle przez aniołów do nieba. W taki sposób Wniebowzięcie ukazuje większość dzieł sztuki.

Do najpiękniejszych obrazów o tej tematyce zalicza się „Assunta” (Wniebowzięta) Tycjana w kościele Santa Maria Gloriosa (Matki Bożej Chwalebnej) w Wenecji. Ten wielki obraz w głównym ołtarzu, namalowany w latach 1516-18, należy do mistrzowskich dzieł wielkiego malarza, w późniejszym okresie również wziętego portrecisty papieskiego. Ukazuje on Maryję jako piękną, powabną kobietę – nawet zbyt piękną i zbyt zmysłową dla zamawiających go franciszkanów. Dopiero po długich targach i długotrwałym procesie przyzwyczajania się do obrazu, przywykli do ascetycznego życia zakonnicy weneccy zgodzili się przyjąć pracę i zapłacić za nią Tycjanowi.

Biskupi zachęcają do pielgrzymowania duchowego

W Niemczech tematyka ta pojawia się przede wszystkim na barokowych freskach kościołów Bawarii. Często w sklepieniach można zobaczyć freski ukazujące Maryję, otoczoną aniołami i unoszącą się na obłoku.

Hiszpański malarz okresu baroku, Bartolomé Esteban Murillo poświęcił temu tematowi w 1675 r. dzieło, którego oryginał znajduje się obecnie w petersburskim Ermitażu. „Wniebowzięcie Maryi” Petera Paula Rubensa z 1626 r. znajduje się w Narodowej Galerii Sztuki w Waszyngtonie.

Zwyczaje ludowe

W Polsce i wielu innych krajach europejskich dzień ten jest często nazywany także świętem Matki Bożej Zielnej lub Korzennej. W kościołach święci się wówczas zioła, kwiaty i snopy dożynkowe. W sanktuariach maryjnych gromadzą się wielkie rzesze pielgrzymów.

Z Wniebowzięciem NMP łączą się liczne zwyczaje ludowe. W południowych Niemczech, podobnie jak w Polsce, święci się w tym dniu zioła. Wierni przynoszą do kościołów artystycznie ułożone, barwne bukiety. Liczba ziół waha się w nich od siedmiu do 77; najczęściej są wśród nich dziurawiec, rumianek, przywrotnik, oset, kozłek lekarski (waleriana) i lawenda, ale zdarzają się też koper, mięta i szałwia. W środku, niczym berło, umieszczana jest często dziewanna.

Podczas obrzędu poświęcenia śpiewane są pieśni, wychwalające Maryję jako „lilię dolin” i „kwiat pól”. Bukiety poświęconych roślin zanosi się do domów i zasusza. Mają one chronić przed chorobami i przynosić błogosławieństwo domostwu. Po poświęceniu ziół często rzuca się za siebie przez lewe ramię jabłka i gruszki, wyrażając w ten sposób nadzieję na dobre zbiory, zaczynające się właśnie wtedy; od niepamiętnych czasów również zbiorom owoców patronuje Matka Boża. 15 sierpnia jest dla rolników dniem szczególnym.

Niemieckie przysłowie mówi, że „gdy w dzień Wniebowstąpienia świeci słońce, można spodziewać się obfitego owocobrania i słodkich winogron”, co miało oznaczać, że Maryja błogosławi niebo i ziemię, faunę i florę.

Pielęgnowany jest też zwyczaj tzw. trzydziestki maryjnej, rozpoczynającej się 15 sierpnia. Od tego dnia przez 30 dni w kościołach, głównie z tytułami maryjnymi, wierni uczestniczą w nabożeństwach i procesjach ku czci Matki Bożej. W ciągu tych 30 dni przypadają także święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny – 8 września i Imienia Maryi – 12 września.

Święcenie ziół ma podkreślać, że człowiekowi potrzebna jest ozdrowieńcza moc natury. Chrześcijaństwo ma tu bogatą tradycję, jeśli wspomnieć choćby bardzo dziś popularną św. Hildegardę z Bingen, żyjącą w latach 1098-1179 frankońską mniszkę, a także liczne klasztory, zajmujące się ziołolecznictwem.

W Sienie, we włoskiej Toskanii, 15 sierpnia odbywa się święto zwane palio – wyścigi zaprzęgów konnych wokół głównego rynku. Organizuje się je na pamiątkę 1260 roku, gdy miasto, przeżywające wielkie nieszczęścia, oddało się w opiekę Najświętszej Maryi Pannie i zwyciężyło w walce o uniezależnienie się od Florencji. Zwycięzca palio otrzymuje szarfę z wymalowanym wizerunkiem Matki Bożej.

W Polsce ta uroczystość maryjna wiązała się z zakończeniem zbioru plonów, toteż mówiono, że „na Wniebowzięcie zakończone żęcie”. Stało się więc zwyczajem święcenie plonów, przede wszystkim tego, co rosło na własnych polach i w przydomowych ogródkach. Owa „dożynkowa wiązanka” musiała zawierać pokruszone kłosy pszenicy, żyta, jęczmienia i owsa – tzw. próżankę. Obowiązkowe były też len i groch, bób i marchew z natką, gałązka z gruszką lub jabłko, makówka i orzechy. Ale razem z „wiązanką” święciło się także różne zioła lecznicze.

Strony