Katolicka Agencja Informacyjna

Subskrybuj Kanał Katolicka Agencja Informacyjna
Portal Katolickiej Agencji Informacyjnej
Zaktualizowano: 32 minuty 48 sekund temu

Arabia Saudyjska z pieniędzy pielgrzymów finansuje terroryzm?

sob., 06/30/2018 - 08:47
Wykorzystywanie przez Arabię Saudyjską części pieniędzy, uzyskanych od pielgrzymów, odwiedzających święte miejsca islamu w tym kraju, do finansowego wspierania terroryzmu, zarzucili Saudyjczykom niektórzy imamowie tunezyjscy. Ich wypowiedź nawiązuje do wielkiej pielgrzymki [wielkiego hadżdżu], której odbycie przynajmniej raz w życiu jest piątym filarem islamu i obowiązkiem każdego muzułmanina. W tym roku rozpoczęła się ona 19 czerwca i potrwa do 24 sierpnia.

W Tunezji jest stosunkowo wielu odważnych, a przy tym wykształconych i inteligentnych imamów, którzy jednak nierzadko muszą się ukrywać, gdyż nie głoszą tak radykalnych poglądów jak ich koledzy w Algierii, Maroku czy Egipcie. I to oni za pośrednictwem swego związku zawodowego poprosili wielkiego muftiego swego kraju, aby „zniósł w tym roku obowiązek odbycia hadżdżu” m.in. ze względu na coraz wyższe jego koszty. Na przykład wyznawcy islamu z Francji, aby udać się do Mekki, Medyny i innych świętych miejsc, muszą obecnie zapłacić od 4,5 do 6,5 tys. euro.

Ale nie tylko cena całego przedsięwzięcia jest tutaj ważna. Imamowie zwracają uwagę, że pieniądze, jakie wpływają do budżetu Arabii Saudyjskiej, częściowo „służą finansowaniu agresji przeciw innym krajom muzułmańskim”, dlatego byłoby lepiej wykorzystać wydatki na wielki hadżdż, „na poprawę sytuacji społeczno-gospodarczej Tunezji”.

Zdaniem muzułmańskiego dziennikarza Kamela Abderrahmana, każda wielka pielgrzymka oznacza dla Arabii Saudyjskiej zyski na poziomie 10-12 mld dolarów i jest to kolejne wielkie źródło wpływów do budżetu po dochodach z ropy naftowej. Dużą część tych środków monarchia inwestuje głównie w sektor turystyczny, ale prawie wcale nie dzieli się nimi z ubogimi w krajach islamskich ani nie przeznacza ich na walkę z głodem na świecie. A przecież większość pątników odwiedzających święte miejsca stanowią ubodzy, którzy nieraz przez całe lata oszczędzają na wszystkim, aby móc udać się do Arabii.

Papież przyjął rezygnację kolejnych biskupów chilijskich

Abdrerrahman uważa również, że wielki hadżdż jest jednym z filarów nie tyle islamu, ile gospodarki i handlu Saudyjczyków, których „bogiem jest jednocześnie handel i wiara”. „Dlatego proszę wszystkie inne kraje muzułmańskie o zbojkotowanie pielgrzymki, aby nie przyczyniać się w ten sposób do śmierci naszych braci i sióstr w Jemenie, gdyż te pieniądze są wykorzystywane do szkolenia «wojska Allaha» przeciw nieszczęsnym Jemeńczykom” – zaapelował dziennikarz. Dodał, że służą one także do szerzenia w Jemenie wahhabityzmu [radykalnej wersji islamu, będącej oficjalną ideologią monarchii saudyjskiej i jednym z ideowych źródeł terroryzmu islamskiego – KAI].

Zamiast wspierania przemocy „za te pieniądze [z hadżdżu] powinniśmy budować szpitale, szkoły i wyższe uczelnie, aby chronić nasze dzieci od niewiedzy oraz od zacofanej koncepcji życia i religii” – zakończył swe rozważania K. Abderrahman.

Dziś w Gietrzwałdzie Dzień Pokuty dla wolności

sob., 06/30/2018 - 00:37
Zapraszam wszystkich, którzy poczuwają się do uczestniczenia w tym, co stanowi wezwanie gietrzwałdzkie, czyli do wewnętrznej przemiany, troski o naszą wolność wewnętrzną po to, by nie tylko być stróżami wolności zewnętrznej, ale by ją właściwie rozumieć i praktykować w wymiarze społecznym, narodowym – do udziału w dzisiejszych uroczystościach zachęca abp Józef Górzyński. Tego dnia w Gietrzwałdzie odbywa się Dzień Pokuty, nawiązujący do maryjnych objawień i będący elementem obchodów 100 rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę.

Wydarzenia są inicjatywą metropolity warmińskiego abp. Józefa Górzyńskiego. Dzień Pokutny odbywa się pod hasłem „Od wolności wewnętrznej do wolności zewnętrznej”. Do udziału w tym wyjątkowym rachunku sumienia z odzyskanej wolności zaproszeni są pielgrzymi z całej Polski.cAbp Józef Górzyński deklaruje w rozmowie z KAI, że „będzie to indywidualny rachunek sumienia z tego, jak wykorzystujemy wolność dziś, w nawiązaniu do przesłania, jakie pozostawiła tu Matka Boża w swych objawieniach z 1877 r.”.

Metropolita warmiński zapowiada, że zasadniczym wydarzeniem w tym dniu będzie wspólnotowa celebracja sakramentu pokuty i pojednania, której towarzyszyć będzie adoracja Najświętszego Sakramentu, a następnie dziękczynienie i Eucharystia. O godz. 9. nastąpi zawiązanie wspólnoty na błoniach wokół sanktuarium oraz powitanie wizerunku Matki Bożej Gietrzwałdzkiej. Następnie pielgrzymi wezmą udział w Drodze Krzyżowej. O godz. 11. 30 rozpocznie się Nabożeństwo Pokutne z Adoracją Najświętszego Sakramentu i indywidualną spowiedzią.

„Do tej spowiedzi tysięcy ludzi na błoniach gietrzwałdzkich chcemy zmobilizować wszystkich duchownych archidiecezji warmińskiej oraz innych przybyłych z wielu stron Polski” – wyjaśnia abp Górzyński. Spowiedź będzie odbywać się w warunkach polowych: „tam gdzie jest ksiądz, tam jest spowiedź”. Podobnie jak to bywało podczas papieskich pielgrzymek czy Światowych Dni Młodzieży.

Abp Górzyński: objawienia gietrzwałdzkie to dialog

O godz. 14. 30 rozpocznie się polowa Eucharystia przy Źródełku: moment szczytowy spotkania, wyrażający dziękczynienie za dar wolności. Mszę transmitować będzie TVP.

Dzień Pokutny zakończy wspólne uwielbienie wraz z zespołem „Deus Meus”. Całość trwać będzie od 9 do 18-tej na błoniach rozciągających się wokół sanktuarium w Gietrzwałdzie. Transmisję wszystkich wydarzeń oglądać będzie na stronie archidiecezji archwarmia.pl.

Pytany o najgłębszy sens Dnia Pokutnego w Gietrzwałdzie, abp Górzyński wyjaśnia, że chodzi o lepsze poznanie i przeżycie orędzia Matki Bożej z Gietrzwałdu z 1877 r. – w kontekście problemów i wyzwań dzisiejszej Polski. A zbiegają się w nich ściśle dwa konteksty: historyczny i aktualny. Objawienia z Gietrzwałdu były przecież jednym z najistotniejszych czynników, które przyczyniły się do odzyskania narodowej niepodległości. „Dlatego więc dziś w 100-lecie odzyskania niepodległości, musimy sięgnąć ponownie do treści tych objawień i postawić sobie pytanie, co dziś nam, w wolnym kraju chce przez nie powiedzieć Matka Boża” – deklaruje abp Górzyński.

„Wezwania Matki Bożej pokazywały, że droga do odzyskania utraconej wolności jest drogą duchową: poprzez walkę z nałogami i zniewalającymi nas wadami narodowymi. Ukazywały, że drogą do uzyskania wolności Polski jest odzyskanie najpierw wolności wewnętrznej przez Polaków” – mówi metropolita warmiński i wyjaśnia, że dziś, żyjąc już wolnym kraju, musimy zrozumieć jak tę wolność winniśmy przeżywać i realizować.

„Chodzi więc najpierw o to, abyśmy stali się wewnętrznie wolni, gdyż bez tego nie da się prawidłowo przeżywać daru wolności w wymiarze społecznym i narodowym. (…) Jeśli bowiem damy się wewnętrznie zniewolić, stwarzamy zagrożenie dla zewnętrznej wolności naszej ojczyzny” – ostrzega abp Górzyński.

– Zapraszamy całą Polskę. Liczymy na obecność Episkopatu, władz państwowych i lokalnych oraz wiernych świeckich – mówi abp Górzyński, wyrażając nadzieję, że liczba pielgrzymów w sobotę będzie nie mniejsza niż podczas ubiegłorocznych uroczystości jubileuszu 140-lecia objawień w Gietrzwałdzie.

Napisz list do Maryi! Trwa gietrzwałdzka akcja

sob., 06/30/2018 - 00:12
Już dziś w sanktuarium w Gietrzwałdzie odbędzie się ogólnopolski Dzień Pokutny. Z tej okazji zainicjowana została akcja List do Maryi. Do tej pory organizatorzy akcji za pośrednictwem portalu Stacja7.pl zebrali już 496 listów. Akcja wciąż jeszcze trwa, a kolejne listy można wysyłać za pomocą specjalnego formularza.

Po ponad 140 latach od objawień w Gietrzwałdzie ludzie nadal przedstawiają Matce Bożej swoje sprawy. Co roku do tej maleńkiej miejscowości na Warmii przybywa około miliona osób. W ostatni dzień czerwca odbędzie się tam ogólnopolski Dzień Pokutny pod hasłem „Od wolności zewnętrznej do wolności wewnętrznej”. Wydarzenie to wpisuje się w obchody 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości.

Organizatorzy Dnia Pokuty zachęcili, by czciciele napisali do Matki Bożej proste listy, w których znajdą się podziękowania, prośby i modlitwy przebłagalne. Listy zostaną złożone u stóp Pani Gietrzwałdzkiej.

Dominikanie tworzą katolickiego „Netflixa”

Dla tych, którzy nie mogą wybrać się do sanktuarium osobiście Stacja7 przygotowała specjalny formularz, w którym można było zostawić swój list dla Maryi. Niemal 500 czytelników odpowiedziało na zaproszenie do tej nietypowej modlitwy, powierzając Matce Bożej przeróżne intencje. W swoich wpisach autorzy rzadko prosili o łaski dla siebie, najczęściej modlą się za swoje rodziny, przyjaciół i znajomych. Czciciele Matki Bożej nie szczędzili też wdzięczności za to, co do tej pory ich spotkało.

Dzięki współpracy z archidiecezją warmińską 496 listów trafi do Gietrzwałdu już dziś. Wciąż można napisać list do Maryi! Szablon listu do Pani Gietrzwałdzkiej jest do pobrania na stronie Stacja7.pl.

Dzień Pokutny odbędzie się pod hasłem „Od wolności wewnętrznej do wolności zewnętrznej”. Zasadniczym wydarzeniem w tym dniu będzie wspólnotowa celebracja sakramentu pokuty i pojednania, której towarzyszyć będzie adoracja Najświętszego Sakramentu, a następnie dziękczynienie i Eucharystia.

O godz. 9. nastąpi zawiązanie wspólnoty na błoniach wokół sanktuarium oraz powitanie wizerunku Matki Bożej Gietrzwałdzkiej. Następnie pielgrzymi wezmą udział w Drodze Krzyżowej. O godz. 11. 30 rozpocznie się Nabożeństwo Pokutne z Adoracją Najświętszego Sakramentu i indywidualną spowiedzią.

Do udziału w tym wyjątkowym rachunku sumienia z odzyskanej wolności zaproszeni są pielgrzymi z całej Polski.

Gietrzwałd duchową „petardą” dla Polaków

sob., 06/30/2018 - 00:04
Dlaczego tu przyjechaliśmy? Co za pytanie! Przecież to jedno z najważniejszych miejsc w Polsce, taka duchowa „petarda” dla Polaków! Mniej więcej tu, gdzie teraz stoimy, przez dwa miesiące objawiała się Matka Boża, a my szukamy dziś takich miejsc tysiące kilometrów stąd! Tu powinny przyjeżdżać tłumy pielgrzymów! – mówi z przekonaniem młoda Warszawianka, którą spotykam przy gietrzwałdzkiej kapliczce objawień. Jej entuzjazm podziela chyba każdy, kto doświadczył mocy nawrócenia, które od 140 lat dokonuje się w warmińskiej wiosce, liczącej dziś niespełna 600 mieszkańców.

„Nigdy nie słyszano jeszcze, aby tak długo i tak przystępnie, i do tego w sposób tak uroczysty, ukazała się Matka Boża” – mówił o objawieniach w Gietrzwałdzie bł. Honorat Koźmiński. Historia 160 objawień, które trwały w warmińskiej wiosce od 27 czerwca do 16 września 1877 r. inspiruje dziś kolejne pokolenia pielgrzymów. Część z nich mówi wręcz, że widzenia, podczas których Maryja, posługując się gwarą warmińską, odpowiadała nastoletnim wizjonerkom na pytania związane z wiarą, problemami społecznymi, czy sytuacją polityczną, to jakby „wywiad z Maryją”.

– Pytanie, odpowiedź! Pytanie, odpowiedź! Nie spodziewaliśmy się, że tak może wyglądać rozmowa z Matką Bożą – mówi grupka młodych ludzi, przeglądając ilustrowane wydanie gietrzwałdzkiego orędzia, którego stosiki topnieją na sklepowych półkach praktycznie bez przerwy. Fascynuje ich to, że Matka Boża zwraca się w swoim orędziu do tak wielu grup: m.in. młodzieży, księży, rodzin, osób uwikłanych w grzechy, nałogi, choroby, zwątpienie – Nie do wiary, że to miejsce jest wciąż tak mało znane! – mówią.

Orędzie gietrzwałdzkie, to, wypisz wymaluj, część wezwań z litanii loretańskiej. Chociażby: Królowa różańca świętego, Królowa apostołów, Uzdrowienie chorych, Matka Kościoła” – potwierdza ks. Krzysztof Bielawny, odpowiadający za przebieg jubileuszowych uroczystości w Gietrzwałdzie. I przypomina, że treść orędzia sprzed lat do dziś jest aktualna.

„Np. któregoś dnia pada pytanie, czy kapłani wrócą na parafie i Maryja odpowiada: tak, ale wierni muszą gorliwie się modlić w ich intencji. Maryja przypomina, że siłą Kościoła jest gorliwa modlitwa w jego intencji i za tych, którzy w nim posługują. Bez tej modlitwy, Kościół będzie usychał. Widzimy to dziś w Europie Zachodniej, przeżywającej kryzys, spowodowany brakiem wiary i modlitwy” – punktuje kapłan.

Wystarczy przyjrzeć się pielgrzymom obecnym dziś w sanktuarium, by przekonać się, że ci o których i do których mówiła Matka Boża 140 lat temu, także dziś przyjeżdżają do Gietrzwałdu, szukając odpowiedzi na nurtujące ich pytania. Poznańscy rowerzyści pielgrzymujący do Wilna, radni z beskidzkiej Milówki, członkowie róż różańcowych, anonimowi alkoholicy odbywający rekolekcje, rodziny z dziećmi, młodzi w podróży poślubnej, chorzy uczestniczący w ogólnopolskiej pielgrzymce do Gietrzwałdu – tyle różnych grup można tu spotkać w ciągu zaledwie godzinnego spaceru, w dodatku w deszczowy dzień.

Wielu z odwiedzających mówi, że Gietrzwałd, to szkoła stawiania pytań: o własne życie, wybory, dylematy. Tak, jak – w imieniu Polaków – pytały o to Maryję dwie młode wizjonerki: dwunastoletnia Justynka Szafryńska i o rok starsza Basia Samulowka, dziś kandydatka na ołtarze.

„Te pytania można postawić, jeśli umie się znaleźć ciszę, o którą dziś tak trudno. Gietrzwałd uczy odbudowywania tej ciszy w sercu. Sami pielgrzymi mówią nam, że ta cisza odróżnia to miejsce od innych sanktuariów. Tym medium, które “mówi” tu najgłośniej, jest właśnie cisza” – podpowiada ks. Bielawny.

UNIWERSYTET RÓŻAŃCOWY

Cisza i różaniec – to dwa „odkrycia”, o których najczęściej opowiadają mi napotkani w Gietrzwałdzie przybysze. I rzeczywiście, choć na terenie sanktuarium przez cały dzień nie milknie gwar i hałas autokarów, pielgrzymi przyjeżdżają tu, by pomilczeć. Jak mówią: razem z Bogiem. W bazylice, przy kapliczce objawień, stojącej w miejscu klonu, na którym objawiła się Maryja, na dróżkach różańcowych i drodze krzyżowej na wzgórzu pod tzw. „plebańskim lasem”, skąd roztacza się panorama całej wioski i okolicznych pól.

Wielu z nich sięga tu po różaniec – modlitwę, o którą prosiła Maryja podczas pierwszego objawienia, a także w ostatnim zjawieniu. Mówią, że różaniec jest gietrzwałdzkim testamentem, pozostawionym przez Matkę Bożą. I rzeczywiście: szmer odmawianych półgłosem „dziesiątek” towarzyszy większości grup pielgrzymów, które mijam na okolicznych dróżkach.

„Sam, spacerując po okolicy, widzę coraz więcej ludzi, młodych i nie tylko, z różańcem. Sięgają po niego sami, odkrywają go, poznając orędzie gietrzwałdzkie. Tu trwa wielkie odrodzenie wiary, życia modlitewnego i duchowego, którego tak bardzo potrzeba dziś w narodach Europy!” – przekonuje ks. Bielawny. Napotkani ludzie potwierdzają, że z Gietrzwałdu wyjeżdżą się z różańcem: młoda kobieta rozpoczęła nowennę pompejańską, chłopak pierwszy raz pomodlił się wspólnie ze swoją dziewczyną. „Mamy tu taki uniwersytet różańcowy” – mówią.

ŁASKA DOSŁOWNIE PŁYNIE

Oprócz wszechobecnej ciszy, jest też w Gietrzwałdzie miejsce, które – jak żadne inne – tętni gwarem i spontanicznie składanymi świadectwami wiary. To źródełko, a w zasadzie: kolejka, w której pielgrzymi spędzają niekiedy długie godziny, by zaczerpnąć wody, pobłogosławionej przez Maryję, podczas jednego z ostatnich objawień, 8 września 1877 r.

Podczas gdy dzieci bawią się w berka wokół źródła, dorośli zawierają w kolejce nowe znajomości i spontanicznie dzielą się opowieściami o łaskach, wyproszonych w Gietrzwałdzie. Z ich historii można bez trudu spisać pokaźną księgę świadectw: uzdrowienia, ślub pary, która przez lata żyła „na kocią łapę”, znalezienie pracy, zdanie egzaminów, szeroko pojęte: opamiętanie – to tylko niektóre z odmieniających życie zdarzeń, o których można posłuchać, stojąc w kilkudziesięciometrowej kolejce.

Z myślą o bliskich, pielgrzymi zabierają z Gietrzwałdu nie tylko wodę, ale też płócienka, o których Maryja mówiła w czasie widzenia. Zgodnie z jej słowami, pielgrzymi kładą skrawki materiału przy kapliczce objawień, modlą się w intencji chorych, którzy sami nie mogą odwiedzić Gietrzwałdu, i przekazują im omodlone płócienka – jako wyraz trwającej od pokoleń wiary w moc wstawienniczej modlitwy.

TO JEST MIEJSCE MŁODYCH!

„Gramy w tym roku wiele koncertów na spotkaniach młodzieży, ale wyjątkowe i niesamowite jest to, że możemy głosić Ewangelię właśnie tu, w tym samym miejscu, które wybrała sobie na jej głoszenie sama Matka Boża!” – mówił niedawno Kuba Blycharz, twórca zespołu niemaGOtu, koncertującego podczas Ogólnopolskiego Czuwania Młodych, zorganizowanego na gietrzwałdzkich błoniach w ramach obchodów 140-lecia objawień.

Szybko się okazało, że podobnie myślą młodzi z różnych stron Polski. 2 tys. osób, które wzięły udział w jubileuszowym zlocie, zaświadczyły o tym, że nie oczekują jednorazowego eventu, ale cyklicznych spotkań w miejscu, które na rozmowę z młodzieżą upatrzyła sobie sama Maryja.

„Mam doświadczenie głoszenia konferencji. Zazwyczaj młodzi czymś się zajmują: sobą, deszczem, słońcem. A tu w Gietrzwałdzie byli naprawdę skupieni na tym, co mówiłem. Miałem wrażenie, że oni są naprawdę zainteresowani tym, co się tu dzieje, że umysłem i sercem są w Gietrzwałdzie!” Gietrzwałd jest miejscem piękna ze względu na Maryję, przyrodę, bazylikę. A ludzie młodzi dają się pociągnąć przede wszystkim przez piękno. I chyba dlatego Gietrzwałd jest przede wszystkim miejscem młodzieży” – podsumowuje czuwanie młodych jeden z jego gospodarzy, ks. Jarosław Klimczyk CRL, który spotkał się z uczestnikami podczas konferencji. Ilustracją jego słów są setki zdjęć, które w jedno popołudnie „zalały” media społecznościowe katolickich wspólnot i uczestników spotkania. „Jedyne takie miejsce!” „Było mega!” „Za rok też będziemy!” – pisali młodzi.

„Młodzieży z naszej diecezji nie trzeba przypominać, że Gietrzwałd jest miejscem ważnym, on ciągle się pojawia w naszych inicjatywach. Przyjeżdżają tu wspólnoty, bierzmowani, maturzyści, wielu młodych przyjeżdża tu samemu, szukając inspiracji. Ważne jest, aby mówić o nim szerzej: tym, którzy nie wiedzą o jego istnieniu” – mówi ks. Radek Czerwiński, szef duszpasterstwa młodzieży archidiecezji warmińskiej, a jego świeccy współpracownicy potwierdzają, że tegoroczne spotkanie tylko rozbudziło apetyt na kolejne. Jak mówią sami młodzi: orędzie gietrzwałdzkie jest o młodych i do młodych. Wystarczy się w nie wczytać.

JUBILEUSZ I CO DALEJ?

Słuchając refleksji tych osób, które w słowach Maryi sprzed 140 lat, odnajdują odpowiedź na własne pytania dylematy, przekonuję się, że trwający jubileusz, to nie tylko jednorazowe wydarzenie, ale wezwanie, by Gietrzwałd jeszcze mocniej wpisał się w duchową mapę Polski. A jest ku temu okazja, bo zainteresowanie tym miejscem stale rośnie. Tylko od początku roku odwiedziło je blisko 2,3 tys. kapłanów (Dwukrotnie więcej, niż przez cały ubiegły rok), a gospodarze oczekują, że do końca roku sanktuarium odwiedzi ok. 1,5 mln pielgrzymów.

Gietrzwałdzki jubileusz wpisuje się także w maryjne obchody trwające w tym roku w Kościele powszechnym. Przypomina mi o tym grupa młodzieży, która w warmińskim sanktuarium rozpoczyna przygotowania do Światowych Dni Młodzieży w Panamie.

„Papież wybrał tematy maryjne na czas przygotowań i samo spotkanie w Panamie. W tym roku świętujemy też stulecie objawień w Fatimie i jubileusz na Jasnej Górze. W Kościele trwa czas Maryi!” – mówi jedna z wolontariuszek.

„Dlaczego tu przyjechaliśmy? Co za pytanie! Przecież jedno z najważniejszych miejsc w Polsce, taka duchowa „petarda” dla Polaków! Mniej więcej tu, gdzie teraz stoimy, przez dwa miesiące objawiała się Matka Boża i, a my szukamy dziś takich miejsc tysiące kilometrów stąd! Tu powinny przyjeżdżać tłumy pielgrzymów!”- mówi młoda warszawianka, napotkana przy kaplicy objawień.

„Zazwyczaj pielgrzymujemy do miejsc kultu maryjnego takich, jak Lourdes, czy Fatima, a zapominamy o tym, że także tu objawiła się Maryja. Tegoroczne spotkanie młodych było wielkim bodźcem do działania. Szkoda by było zakopywać tak piękne doświadczenia” – dodaje Agnieszka Sułkowska, działająca w duszpasterstwie młodzieży archidiecezji warmińskiej.

Choć jubileuszowe obchody kończą się w połowie września, do Gietrzwałdu wciąż zgłaszają się kolejne grupy pielgrzymów, a na horyzoncie pojawia się kolejna okazja do zaproszenia tam Polaków.

„W przyszłym roku będziemy świętować 100. rocznicę odzyskania niepodległości. Śmiem twierdzić, że objawienia gietrzwałdzkie były najważniejszym przyczynkiem w drodze Polaków do niepodległości w 1918 r. Dlatego uważam, że w przyszłym roku każdy katolik, który kocha ojczyznę, powinien odbyć pielgrzymkę do Gietrzwałdu” – mówi ks. Bielawny i zapowiada, że wkrótce o związkach Gietrzwałdzkich objawień z odzyskaniem przez Polskę niepodległości, będzie się mówić znacznie więcej.

„Uważam, że było to najważniejsze wydarzenie w dziejach narodu polskiego po Powstaniu Styczniowym, a przed odzyskaniem niepodległości. Warto ten wątek prześledzić.” – podsumowuje.

Abp Górzyński: objawienia gietrzwałdzkie to dialog

sob., 06/30/2018 - 00:00
Orędzie z Gietrzwałdu to niezwykły dialog zwykłych ludzi z Matką Bożą, rzadko spotykany w innych objawieniach – mówi KAI abp Józef Górzyński. Z okazji odbywającego się dziś w Gietrzwałdzie ogólnopolskiego Dnia Pokuty, przypominamy fragment rozmowy z metropolitą warmińskim.

KAI: Księże Arcybiskupie, jakie jest przesłanie objawień gietrzwałdzkich na dziś, dla każdego z nas?

Abp Józef Górzyński: Orędzie Matki Bożej z Gietrzwałdu ma bardzo uniwersalny charakter, zdecydowanie przekraczający ramy epoki czy regionu, gdzie się zdarzyły. Matka Boża – tak jak w innych swych objawieniach – wzywa nas do głębokiej przemiany życia, do nawrócenia i do modlitwy, w tym do częstej modlitwy różańcowej. Wyjaśnia, że w tej modlitwie każdy się odnajdzie, niezależnie od wieku czy poziomu intelektualnego. Jest to wspólny mianownik wszystkich objawień maryjnych.

Objawienia w Gietrzwałdzie mają miejsce 19 lat po objawieniach Matki Bożej z Lourdes i o 40 lat wyprzedzają objawienia fatimskie. Ale szczególnym wątkiem przesłania z Gietrzwałdu, jest zwrócenie uwagi na wagę i rolę życia sakramentalnego.

KAI: Maryja tłumaczy ponoć, że Eucharystia jest o wiele ważniejsza od odmawiania różańca?

– Mimo, że Maryja apeluje o systematyczne odmawianie różańca, to kiedy pada pytanie, czy lepiej jest iść na Mszę św. czy odmówić różaniec, odpowiada, iż Msza św. jest najważniejsza. Zwraca uwagę, aby uczestnictwa we Mszy św. nie zastępować niczym innym. Mówi konkretnie: „Wpierw proszę, abyście uczestniczyli we Mszy św., a później odmawiali różaniec. Msza św. jest ważniejsza niż różaniec!”.

Warto przypomnieć, że jest to rok 1877, kilkadziesiąt lat przed Soborem Watykańskim II, kiedy świadomość sakramentalnego wymiaru życia Kościoła była o wiele mniejsza niż dziś. Orędzie Matki Bożej z Gietrzwałdu jest uprzedzające wobec tego, co po latach zdarzy się w Kościele podczas Soboru Watykańskiego II. Jest to jedno ze zdumień, jakie wywołuje lektura treści tych objawień.

KAI: Kim są dwie młode dziewczynki, wizjonerki z Gietrzwałdu?

– Najpierw, 27 czerwca widzenia doznaje 13 – letnia Justyna Szafryńska, a potem dołącza do niej Barbara Samulowska. Jak podają zapisy, gdy na głos dzwonu odmówiła Anioł Pański, na klonie rosnącym koło plebanii zobaczyła jasność, a w niej biało ubraną postać, siedzącą na złocistym tronie. Gdy dziewczynka odmówiła Pozdrowienie Anielskie, postać podniosła się z i wraz z aniołem uniosła się do nieba. Tak rozpoczęły się objawienia Matki Bożej, które trwały do 16 września.

Obie wspomniane dziewczynki pochodzą z polskich, katolickich rodzin. Na takich rodzinach opierał się wówczas Kościół katolicki na Warmii, który – co warto dodać – w tym okresie doświadcza negatywnych skutków Kulturkampfu. W latach 1871–1878, kanclerz Bismarck usiłował doprowadzić do ograniczenia wpływów Kościoła katolickiego w państwie. Pod wpływem Kulturkampfu zaczęto rugować z Warmii niepokornych kapłanów i zgromadzenia religijne, z wyjątkiem tych, które zajmowały się działalnością charytatywną. Katolicyzm i polskość były tu odgórnie osłabiane i „gaszone”.

Tymczasem Matka Boża objawiając się w Gietrzwałdzie w 1877 r., zaczyna – jak wiemy – mówić „po polsku”. Nie jest to całkiem ścisłe, gdyż Maryja mówi w języku zrozumiałym dla tutejszych Polaków, czyli w gwarze warmińskiej. A jest to gwara, która ma swoje podłoże w języku polskim, ale z dużymi naleciałościami niemieckimi. Powstała ona w naturalny sposób w tym „tyglu kulturowym”, z jakim mamy do czynienia przez wieki na Warmii. Jest to ziemia spotkania kultur, języków i konfesji, które potrafiły tu żyć w sposób pokojowy, tworząc wspólną kulturową przestrzeń.

Dlatego, kiedy mówi się, że „Matka Boża mówiła po polsku”, nieco boli to rodowitych Warmiaków, jako wyraz niedostrzegania ich rodowitej, warmińskiej mowy. Jest to pewien skrót myślowy, którego używał nawet kard. Karol Wojtyła podczas odchodów stulecia objawień w Gietrzwałdzie. Warto dodać, że ten lokalny język ma bogatą literaturę religijną.

Ogromną i pozytywną rolę w recepcji objawień w Gietrzwałdzie, poprzez właściwe towarzyszenie widzącym, odegrał miejscowy proboszcz ks. Augustyn Weichsel. Był Niemcem, ale otwartym na Polaków i świetnie mówił po polsku. Przez trzy niedziele w miesiącu głosił polskie kazania, za co był zresztą szykanowany przez władze pruskie.

KAI: Objawienia w Gietrzwałdzie mają inny niezwykły wymiar. Matka Boża nie tylko przekazuje swe orędzie za pośrednictwem wizjonerek, ale też odpowiada na pytania zwykłych ludzi.

– Matka Boża ukazuje się 160 razy, w sumie jest to bardzo dużo. Najpierw – jak już powiedzieliśmy – jest to wezwanie do pogłębienia życia duchowego i odmawiania różańca, ale następnie i odpowiada na pytania, przekazywane za pośrednictwem wizjonerek. Jest to niezwykły dialog zwykłych ludzi z Matką Bożą, rzadko spotykany w innych objawieniach. Lud Boży przybywa ze swoimi codziennymi problemami A dotyczą one tego, co im jest bliskie, w konkretnych sytuacjach życiowych. Są oni reprezentacją całego przekroju społeczeństwa, co do wieku i wykształcenia oraz statusu społecznego.

KAI: O co konkretnie pytają ludzie Matkę Bożą?

– Pytania są bardzo „życiowe”. Dotykają często prozaicznych spraw. Coś się zdarzyło w rodzinie i ktoś stawia bardzo konkretne pytanie. Czy np. ta osoba, która zachorowała bądź odeszła z zakonu, co się z nią będzie działo? Odpowiedzi Maryi stanowią przykład pedagogii wskazującej w jakim kierunku życie chrześcijanina winno się rozwijać. Te dialogi spisane są dzień po dniu. Jest to znakomity materiał, przypominający czasami „Dzienniczek” s. Faustyny.

Ktoś pyta, jak odnosić się do osób, które trwają w nałogu? Ze strony Matki Bożej pada odpowiedź, która jest wezwaniem do radykalnej przemiany. Maryja wzywa całą społeczność, aby poprzez wsparcie duchowe, ale także konkretną pracę i duchową mobilizację, podejmowała walkę z tymi wadami. Cały czas powtarza, że człowiek musi się zmieniać i to nie wedle takiego czy innego programu, ale wedle klucza Ewangelii. Wskazuje zawsze na Chrystusa, wedle przesłania Maryi podczas cudu w Kanie Galilejskiej: „Uczyńcie, co Syn mój wam powie!”.

KAI: Maryja odnosi się też do konkretnych prześladowań Kościoła katolickiego, jakie miały wówczas miejsce na Warmii.

– Faktycznie, padają pytania dotyczące sytuacji Kościoła. W tym okresie Warmia znalazła się w sytuacji braku duszpasterzy na skutek represji związanych z Kulturkampfem. Wierni zadają pytania: czy i kiedy kapłani ci wrócą? Ze strony Maryi pada obietnica, że wrócą.

KAI: Objawienia zawierają też orędzie do kapłanów. W czym się ono streszcza?

– Streszcza się w dość prostej formule, Matka Boża nie odpowiada inaczej jak: „Idźcie do swoich kapłanów, taką rzecz należy wyjaśniać na spowiedzi!”. Maryja, gdy jest wątpliwość, kogo trzeba słuchać, mówi: „Słuchajcie księdza w konfesjonale!” Zwraca uwagę, jak ważna jest posługa kapłanów dla życia duchowego Ludu Bożego. Przypomina, że odpowiedź na bardzo wiele problemów jakie napotykamy w naszym życiu, znaleźć można na drodze życia sakramentalnego. A chodzi o uczestnictwo w Eucharystii i sakramencie spowiedzi oraz poważne traktowanie tego, co otrzymujemy w nauczaniu, jakie kapłan wówczas do nas kieruje. I to tam uzyskujemy odpowiedź jaką otrzymujemy od Pana Boga.

Z tego należy wyciągnąć głęboko teologiczne wnioski. W orędziu z Gietrzwałdu silnie zaznaczona jest harmonia pomiędzy hierarchicznym wymiarem Kościoła a charyzmatem, czyli łaską, która obecna jest także poza strukturą hierarchiczną. Było to poważnym argumentem dla komisji teologicznej o ich uznaniu.

KAI: Kiedy pracowała komisja teologiczna, która umożliwiła zatwierdzenie objawień ze strony Kościoła?

– Pracowała ona w przededniu stulecia objawień. Na skutek jej pracy biskup warmiński Józef Drzazga, wydał dekret zatwierdzający prawdziwość objawień. A później objawienia zostały uznane przez Stolicę Apostolską, jako jedne z 12 objawień maryjnych w świecie.

KAI: W objawieniach gietrzwałdzkich pojawia się też wątek szatański, próba zamącenia ich przesłania?

– Faktycznie, ale interpretowany jest on jako potwierdzenie ich prawdziwości. Wątek ten, zwany „lustrzanymi objawieniami”, polegał na alternatywnych widzeniach, które miały miejsce w domu, kiedy dziewczynki zaczynają mówić, co miało miejsce pod klonem przy plebani.

W oddzieleniu prawdy od fałszu, bardzo pozytywną rolę odegrał proboszcz ks. Weischel. Wziął to pod swoją kontrolę. Ważna była też postawa biskupa warmińskiego, który życzył sobie szczegółowych sprawozdań z objawień, które miał sporządzać proboszcz. Dzięki temu mamy bardzo wiarygodny opis ich treści i przebiegu. W oparciu o to powstała wartościowa literatura na temat przesłania z Gietrzwałdu, którą warto propagować.

KAI: Objawienia z Gietrzwałdu od razu zyskują rozgłos i to nie tylko na Warmii.

– Jest to natychmiastowy i bardzo szeroki rozgłos. Istotne było, że inne regiony Polski dowiedziały się, że Warmia nie jest tylko terenem pruskim, że tu są Polacy. Fakt, że Matka Boża przemówiła w języku zrozumiałym dla Polaków, spotkał się z ogromnym echem, szczególnie w sytuacji, kiedy Polska znajdowała się pod zaborami.

Inne regiony Polski szybko zareagowały pielgrzymkami do Gietrzwałdu. Pierwsza była Ziemia Kujawska. Tamtejsi duszpasterze podawali, że tradycyjne pielgrzymki na Jasną Górę straciły swoją frekwencję, na rzecz pielgrzymowania do Gietrzwałdu. Informacje o objawieniach znajdujemy także w prasie np. na Śląsku, w Małopolsce, w Galicji, praktycznie we wszystkich zaborach. Najsłabsza recepcja była w zaborze rosyjskim. O ile ze Lwowa przybywa wiele pielgrzymek, to z Wilna czy z Warszawy mniej.

Historycy podkreślają, że nawet władze miasta Olsztyna podejmowały wyzwania, które wiązały się z potrzebą sprostania napływowi dużej liczby ludzi. Bowiem ci, którzy przybywali do Gietrzwałdu, przyjeżdżali także do Olsztyna. Odpowiedzialni za zaopatrzenie miasta w wodę, dostrzegli, że może jej nie wystarczyć dla przybywających. Podjęły więc decyzję o rozbudowie wodociągów.

KAI: Świadczy to o skali ruchu pielgrzymkowego.

– Z pewnością. Do Gietrzwałdu przybywają głównie katolicy, ale – co ciekawe – i ewangelicy, miejscowi protestanci. Można mówić o szczególnych więziach, jakie istniały na Warmii pomiędzy katolikami a protestantami. Jeszcze bardziej było to widoczne w sanktuarium w Świętej Lipce, gdzie przybywało wielu protestantów, mimo, że jest to sanktuarium maryjne. I dlatego do dziś sanktuarium to nosi tytuł sanktuarium jedności chrześcijan.

Przypuszczam, że w Gietrzwałdzie było podobnie. Luteranie byli tutaj także silnie obecni. Znajdujemy świadectwa pastorów luterańskich, mówiące, że ich wierni za dużo uczestniczą w tych katolickich „obrzędach”. Temat ten jest wart odrębnej refleksji, gdyż kulturowo ewangelicy i katolicy byli tu bliscy sobie.

KAI: Ksiądz Arcybiskup mówi, że słaby był odzew na objawienia w zaborze rosyjskim. Poważnie potraktował je o. Honorat Koźmiński, znany kapucyn, będący twórcą wielu zgromadzeń żeńskich?

– To prawda. W zaborze rosyjskich przesłanie z Gietrzwałdu podejmuje najsilniej o. Honorat Koźmiński, który pod tym wpływem tworzy specjalne zgromadzenie żeńskie, pracujące na rzecz trzeźwości. Siostry te są bardzo silnie związane z Gietrzwałdem i do dziś tam pracują.

 

KAI: Dziękuję za rozmowę.

Bp Greger w Hałcnowie: nie można wierzyć tylko prywatnie

pt., 06/29/2018 - 23:46
„Św. Paweł uczy, podobnie jak Piotr, iż nie można wierzyć prywatnie i zarazem nie przynależeć do rodziny wierzących” – zwrócił uwagę bp Piotr Greger, który w sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Bielsku-Białej Hałcnowie przewodniczył 29 czerwca kolejnemu czuwaniu przed hałcnowską Pietą. We Mszy św. koncelebrowanej w bazylice udział wzięli liczni kapłani, w tym m.in. księża neoprezbiterzy.

Analizując ewangeliczną scenę wyznania wiary Piotra pod Cezareą Filipową, biskup pomocniczy diecezji bielsko-żywieckiej przypomniał, że misja św. Piotra Apostoła jest kontynuowana w osobach kolejnych biskupów Rzymu i stanowi fundament całej wspólnoty uczniów Chrystusa.

„W czasach, gdy tak wielu odrzuca instytucję Kościoła, wmawiając sobie i innym, że tak się ‘lepiej wierzy’ lub ‘łatwiej żyje’, świadome przyznanie się do Chrystusa przez pierwszego z grona Dwunastu jest dla nas, wierzących, wielkim darem i okazją do odnowy własnej tożsamości” – zwrócił uwagę i podkreślił, że Kościół, zbudowany przez Jezusa na fundamencie apostołów, nie rozpada się, „jak chcą tego propagatorzy postępu i nowoczesności”.

Biskup zachęcił do bycia dumnym z przynależności do żywej rodziny Chrystusa, wyrosłej na wierze Piotra wyznanej pod Cezareą Filipową. „To samo wyrażenie radości i dumy z powodu bycia chrześcijaninem jest motywem uczczenia również św. Pawła. Jego świadectwo aż po miecz męczeństwa i nauczanie zawarte w pierwszych pismach chrześcijańskich zostały złączone w jedno z posługą Piotrowych kluczy, potwierdzonych w Rzymie świadectwem krzyża” – zauważył. Podkreślił, że Paweł daje w swoich natchnionych pismach świadectwo autentycznej miłości do ukrzyżowanego Mesjasza i niespotykanej pasji wobec wspólnoty Kościoła.

Piątkowe spotkanie modlitewne zakończył Apel Maryjny. Czuwania w sanktuarium odbywają się siedem razy w roku – w każdy ostatni piątek miesiąca od kwietnia do października.

W tym roku mija dokładnie 25 lat od koronacji Piety Hałcnowskiej koronami papieskimi. Dokonał tego 26 września 1993 roku metropolita krakowski, kard. Franciszek Macharski wraz z arcybiskupem częstochowskim, Stanisławem Nowakiem i biskupem bielsko-żywieckim, Tadeuszem Rakoczym. Czuwania tegoroczne mają charakter duchowego przygotowania do Jubileuszu. Do poprowadzenia poszczególnych czuwań zaproszone są w tym roku różne wspólnoty istniejące w naszej diecezji wraz ze swoimi duszpasterzami i moderatorami.

Czerwcowe spotkanie, podczas którego modlono się o ducha pokuty i wynagrodzenie Najświętszemu Sercu Pana Jezusa, prowadziła Straż Honorowa NSPJ. Uczestniczyli w niej m.in. księża neoprezbiterzy z diecezji bielsko-żywieckiej.

Abp Gądecki: od Matki Miłosierdzia uczmy się prawdy i miłości

pt., 06/29/2018 - 23:44
Okazujmy miłosierdzie naszym bliźnim w słowach i czynach. Niech nasze słowa nikogo nie ranią, niech będą zawsze nośnikiem prawdy i miłości – mówił podczas obchodów 50. rocznicy koronacji obrazu Matki Bożej w Cudy Wielmożnej Pani Poznania abp Stanisław Gądecki. Koronacja odbyła się podczas obchodów milenijnych biskupstwa poznańskiego.

Korony papieskie w 1968 r. nałożyli kard. Stefan Wyszyński i abp Antoni Baraniak, a w uroczystościach brał też udział kard. Karol Wojtyła. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski rozważał dziś w homilii tytuł przypisywany wizerunkowi – „Matka Miłosierdzia”.

„Błagajmy – za przyczyną Maryi – o miłosierdzie Boże dla nas samych. Jesteśmy przecież wygnańcami na tej ziemi. Jako synowie naszej wspólnej matki Ewy utraciliśmy pierwotny raj, nasze pierwotne szczęście, a nasze życie upływa często w cierpieniu i łzach, o czym nie trzeba nikogo przekonywać” – mówił abp Gądecki.

Metropolita poznański zachęcał do pełnienia uczynków miłosiernych co do ciała i co do duszy, czyli do „wyobraźni miłosierdzia”. „Potrzeba miłosiernego spojrzenia na wszystkich ludzi bez wyjątku i bez żadnego podziału, bez różnicy ras, kultur, języków, światopoglądów, bez podziału na przyjaciół i wrogów” – podkreślił przewodniczący Episkopatu.

Abp Gądecki przypomniał dzieje cudownego obrazu, zakupionego przez kwestarza franciszkańskiego w 1666 r., który wędrował po ulicach Poznania zniszczonego szwedzkimi najazdami, aby zdobyć jałmużnę dla licznych w mieście biedaków.

„Z wielkim zapałem opowiadał poznańczykom o troskliwej opiece, jaką Maryja otacza swoich czcicieli. Maryja – ze swej strony – odpowiedziała na to wieloma łaskami i cudami” – mówił abp Gądecki.

Powiadomiony o tych faktach biskup poznański Stefan Wierzbowski wydał dekret zalecający wystawienie obrazu do kultu publicznego. Po roku franciszkanie umieścili wizerunek Maryi we wnętrzu świątyni św. Antoniego z Padwy, gdzie odbiera cześć po dziś dzień.

Uczestnicy obchodów jubileuszowych wysłuchali oratorium Zbigniewa Kozuba „Hymny Maryjne do słów Romana Brandstaettera” w wykonaniu Chóru Kameralnego Dysonans, Chóru Politechniki Poznańskiej Volantes Soni i Orkiestry Collegium F. pod dyrekcją Marcina Sompolińskiego.

Stary Sącz: trwa Strefa Chwały Festiwal

pt., 06/29/2018 - 20:02
Muzycy, dziennikarze, politycy, działacze społeczni, liderzy wspólnot z całej Polski uczestniczą w Rekolekcjach Ludzi Nowej Kultury w Starym Sączu. Wspólnie się modlą, wielbią Boga i słuchają konferencji. – Trzeba mówić o rzeczach oczywistych jak wartość rodziny, bo są one dziś kwestionowane w Europie – powiedział jeden z prelegentów Marek Jurek, poseł do Parlamentu Europejskiego.

„Nasi oponenci inwestują w rozkład społeczny, tak my prawnie musimy zainwestować w naszą przyszłość. Cywilizacja życia i rodziny potrzebują swojej międzynarodowej konstytucji” – stwierdził polityk.

Poseł zapowiedział, że 10 lipca w Parlamencie Europejskim zaprezentowana zostanie Międzynarodowa Konwencja Praw Rodziny. Dokument ma być aktem prawa międzynarodowego, kompletnie ujmującym prawa rodziny. Konwencja ta ma stanowić ma odpowiedź na Konwencję Stambulską.

„Czas, żeby Polska na forum międzynarodowym zaprezentowała tę konwencję, która nie wprowadza ograniczeń rodziny, wolności religii tylko afirmowałyby podstawowe zasady godności natury ludzkiej i wolności człowieka” – podkreślił
Marek Jurek. Wyraził też opinię, że inwestycja w rodzinę to inwestycja w przyszłość. Chwaląc Program Rodzina 500 plus powiedział, że trzeba także zagwarantować poszerzone dodatki dla rodzin wielodzietnych, na trzecie czy czwarte dziecko.

W spotkaniu uczestniczy także Antoni Tompolski, dyrektor Alpha Polska, który zachęcał uczestników, by stawiali Boga na pierwszym miejscu. „Myślę, że powinniśmy codziennie powtarzać, że jesteśmy po to, by wielbić Boga i być dla Niego. Jesteśmy po to, aby oddawać Mu chwałę, bo każdego dnia zapominamy o tym. Każdy dzień niesie problemy, rachunki do zapłacenia, ciągle nowe rzeczy wciskają się w nasz kalendarz. Żyjemy nie dla kariery, majątku, żyjemy dla Pana Boga” – powiedział.

Nowosądecki Festiwal Strefa Chwały potrwa do 3 lipca. Rekolekcje Ludzi Nowej Kultury odbywają się w kilku namiotach postawionych tuż przy Ołtarzu Papieskim, który zachowany został po wizycie Jana Pawła II. W największym namiocie codziennie odprawiana jest Msza św.

W mniejszych namiotach powstały MuzaCafe oraz Strefa Chwały Young i Strefa Chwały Kids. W programie m.in. zabawy integracyjne, warsztaty artystyczne, a dla najmłodszych zajęcia sportowe, gry, zabawy a także codzienne spotkanie z Ewangelią.

1 lipca od godziny 14.00 odbędzie się dzień otwarty – rodzinne świętowanie niedzieli razem z mieszkańcami Starego Sącza i wszystkimi, którzy przyjadą wtedy na Strefę Chwały. Zaplanowano zabawy integracyjne, konferencje, wieczór chwały i seanse filmowe.

Rekolekcje Ludzi Nowej Kultury organizują: Stowarzyszenie Muza Dei wraz z Diecezją Tarnowską oraz Gminą Stary Sącz.

Szkoła Animatorów Misyjnych pierwszego stopnia

pt., 06/29/2018 - 18:38
Wykłady z misjologii, szkolenia z social media, warsztaty plastyczne, muzyczne i teatralne oraz spotkania z misjonarzami złożyły się na czterodniową Szkołę Animatorów Misyjnych (SAM) zorganizowaną przez Papieskie Dzieła Misyjne (PDM) w Polsce. Odbyła się ona w Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie. W zjeździe wzięły udział 49 osoby z 15 diecezji, w większości to ludzie świeccy.

Celem szkolenia było przygotowanie liderów różnych grup działających w parafiach oraz animatorów grup misyjnych by przypominali w swoich środowiskach, że każdy ochrzczony jest odpowiedzialny za dzieło misyjne Kościoła – powiedział sekretarz Papieskiego Dział Świętego Piotra Apostoła i Dzieła Rozkrzewiania Wiary ks. Maciej Będziński. Wyraził jednocześnie nadzieję, że uczestnicy SAM-u będą swoistym motorem ukazującym i promującym różne inicjatywy PDM.

Uczestnicy zjazdu zapoznali się także z sytuacją chrześcijan prześladowanych. Wysłuchali świadectwa ks. Przemysława Szewczyka ze Stowarzyszenia „Dom Wschodni”. Dowiedzieli się też o inicjatywach Żywy Różaniec dla Misji oraz Bukiet Misyjny.

Poruszono również temat Młodzieżowego Wolontariatu Misyjnego. Jest to przygotowana przez Papieskie Dzieło Rozkrzewiania Wiary propozycja formacji misyjnej skierowana do młodzieży gimnazjalnej i uczniów szkół średnich. – Chcemy wypełnić lukę jak powstała między dziecięcymi ogniskami misyjnymi, a studenckimi kołami misjologicznymi czy misyjnymi, bądź wolontariatami misyjnymi działającymi m.in. przy salezjanach, pallotynach, czy salwatorianach – powiedział ks. Maciej Będziński. Podkreślił, że zgodnie z założeniami Młodzieżowy Wolontariat Misyjnego ma działać w parafiach. – Chcemy by młodzi ludzie mieli szansę przełożyć na konkret życia wiedzę i umiejętności które zdobywają w szkole i na katechezie – dodał.

Uczestnicy SAM-u mieli również warsztaty z social meda, w czasie których dowiedzieli się jak można skutecznie wykorzystać współczesne media, takie jak Facebook czy strony internetowe w animacji misyjnej.

Poznali także działalność wszystkich agend Komisji Episkopatu Polski ds. Misji.

W zjeździe wzięły udział 49 osoby z 15 diecezji – w tym większość to ludzie świecy począwszy od młodzieży aż po ludzi starszych na emeryturze. Poza siostrami zakonnymi i zakonnikami byli również klerycy, a nawet kapłani.

Bp Feige w Poznaniu: Polacy i Niemcy powinni razem działać na rzecz Europy

pt., 06/29/2018 - 15:29
Pojednanie polsko-niemieckie jest drogą na prawdziwie „europejską skalę”. Stanowimy „wspólnotę losów” w samym sercu Europy, a kapitał pojednania i więzi trzeba chronić, umacniać i pomnażać dla dobra naszych Ojczyzn – mówił w Poznaniu bp Gerhard Feige. Biskup Magdeburga przewodniczył dziś uroczystościom patronalnym poznańskiej katedry.

Gościa z Niemiec powitał abp Stanisław Gądecki. „Razem prośmy Boga o to, aby mieszkańcy Poznania, ciesząc się pomyślnością i pokojem, zawsze dochowywali wierności tej samej Ewangelii, za którą święci apostołowie oddali swoje życie” – mówił przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

Nawiązując do jubileuszu 1050-lecia biskupstwa poznańskiego bp Feige przypomniał, że od samego początku między Poznaniem a Magdeburgiem musiały istnieć dobre relacje, skoro przy akcie ustanowienia ówczesnego arcybiskupstwa magdeburskiego 25 grudnia 968 roku obecny był biskup Jordan, pierwszy biskup w Polsce. Z zachowanych dokumentów wynika też, że w średniowieczu diecezja poznańska nabywała w Magdeburgu wosk na świece i kadzidło.

„Na takim tle jeszcze wyraźniej rysuje się tragizm tego, do czego doszło w minionym stuleciu” – podkreślił bp Feige. Hierarcha przypomniał wysiłek polskich i niemieckich biskupów w budowaniu pojednania między narodami po tragicznych wydarzeniach II wojny światowej.

Podejmując refleksję nad istotą Kościoła bp Feige stwierdził, że skoro ma on być znakiem obecności królestwa Bożego w świecie, nie możemy skupiać się wyłącznie na sobie.

„W końcu Kościół to nie piec, który sam siebie grzeje – jak się kiedyś wyraził Karl Rahner. Kościół jest dla ludzi i dlatego ma służyć człowiekowi, troszczyć się o jego całościowe zbawienie, o zbawienie duszy i ciała, o życie doczesne i wieczne” – mówił biskup magdeburski.

Zdaniem niemieckiego biskupa w chrześcijańskiej tradycji tkwi potencjał, który ma ogromne znaczenie dla przyszłości Europy. „Ze względu na swoje korzenie i ideały jest ona przecież nie tylko unią gospodarczą, lecz przede wszystkim wspólnotą kultury i wartości, uformowaną w decydującym stopniu przez spuściznę judeochrześcijańską” – podkreślił biskup Magdeburga.

Zdaniem bp. Feige z tego względu powinniśmy odrzucić „szerzące się dziś wszędzie na naszym kontynencie resentymenty, ksenofobię, przedkładanie własnych interesów nad ideę solidarności, antagonizmy, teorie spiskowe, nagonki i nienawiść”.

Bp Feige podkreślił również, że Kościół ma szczególną rolę do spełnienia. „Powinniśmy stać jak zawsze po stronie wartości niezbędnych do życia w wolności, takich jak obrona godności każdego człowieka od poczęcia aż do naturalnej śmierci, ochrona małżeństwa i rodziny oraz dóbr społecznych jak sprawiedliwość, miłosierdzie, demokracja i tolerancja, jak też wyraźny sprzeciw wobec wszelkiego ekstremizmu. W ten sposób staniemy się pomostami porozumienia pomiędzy naszymi narodami” – mówił biskup Magdeburga.

Bp Gerhard Feige został mianowany ordynariuszem Magdeburga przez Jana Pawła II w 2005 r. Jest znanym ekumenistą, członkiem Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan.

Warszawa: Msza w 132 rocznicę urodzin Sługi Bożego Roberta Schumana

pt., 06/29/2018 - 14:36
Dziś o 18 w bazylice Świętego Krzyża na Krakowskim Przedmieściu bp Piotr Jarecki odprawi Mszę świętą z okazji 132. rocznicy urodzin sługi Bożego Roberta Schumana. Na liturgię zaprasza Instytut Myśli Schumana.

– Instytut Myśli Schumana od 2 lat zajmuje się promocją idei Sługi Bożego Roberta Schumana oraz wdrażaniem ich w życie. Do tej pory zrealizowaliśmy wiele cyklicznych dzieł, takich jak Wigilia bez Granic czy Wielkanoc bez Granic. Aktualnie tworzymy tzw. Wspólnoty Serca dla rodzin również z osobami niepełnosprawnymi, które mają być wspólnotami przy parafiach. Innym ważnym dziełem jest Europejski Festiwal Schumana, organizowany 13 maja w Świątyni Opatrzności Bożej, gdzie odbywają się różne debaty w kontekście idei Roberta Schumana, dot. gospodarki, społeczeństwa czy bieżących spraw, np. ostatnio kwestii zmiany Konstytucji. Jesteśmy również inicjatorami Grup Schumana w parlamentach narodowych, chcemy tworzyć ruch społeczny oparty o duchowość, charakter i myśl sługi Bożego – mówi dla KAI dr hab. Zbigniew Krysiak, prezes zarządu Instytutu Myśli Schumana.

Charakteryzując duchowość Roberta Schumana, prof. Krysiak wskazuje na jej maryjny i benedyktyński wymiar: „Podobnie jak Jan Paweł II, Schuman był ‘Totus tuus’, całkowicie zawierzony Maryi zgodnie z nauczaniem św. Ludwik Maria Grignion de Montfort. Jest nazywany ‘świętym w garniturze’, uczniem Chrystusa w polityce. To również duchowy przyjaciel św. Benedykta, jego formacja była mocno związana z benedyktyńskimi klasztorami. Jeśli chodzi o katolicką naukę społeczną, był duchowym uczniem św. Tomasza z Akwinu i Leona XIII”.

***
Robert Schuman (1886-1963) uważany jest za jednego z trzech – obok Alcide De Gasperiego i Konrada Adenauera – ojców założycieli Unii Europejskiej. Był dwukrotnym premierem Francji, ministrem finansów i ministrem spraw zagranicznych, w latach 1958-1960 przewodniczącym Parlamentu Europejskiego, jedną z kluczowych postaci w procesie kształtowania powojennej Europy.

W 1950 r. wraz z francuskim politykiem i ekonomistą Jeanem Monnetem i kanclerzem Niemiec Konradem Adenauerem doprowadził do francusko-niemieckiego porozumienia w sprawie wspólnego zarządzania przemysłem stalowym i węglowym na terenie Zagłębia Ruhry. W ten sposób powstała Europejska Wspólnota Węgla i Stali, poprzedzająca powstanie Wspólnoty Europejskiej, a później Unii Europejskiej.
Od 2004 r. trwa proces beatyfikacyjny Roberta Schumana.

Sejmowa komisja rozpatrzy projekt „Zatrzymaj Aborcję”

pt., 06/29/2018 - 13:35
Sejmowa komisja polityki społecznej i rodziny w poniedziałek 2 lipca rozpatrzy projekt „Zatrzymaj Aborcję” – poinformowała Kaja Godek, pełnomocniczka Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Zatrzymaj aborcję”. Wcześniej przez kilka miesięcy komisja konsekwentnie odmawiała rozpoczęcia dyskusji nad projektem, tłumacząc się potrzebą zebrania opinii prawnych w tej sprawie.

Komisja polityki społecznej i rodziny ma się zebrać w poniedziałek 2 lipca o godz. 16.00. Jednym z punktów prac jest właśnie obywatelski projekt nowelizacji ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży – wynika z informacji podanej na stronach Sejmu RP.

Kiedy przerwać leczenie? Episkopat o uporczywej terapii

„Czy przyzwolenie na zabijanie niewinnych i bezbronnych dzieci mieści się w pojęciu polityki społecznej prowadzonej przez przez państwo? Wszyscy ufamy, że nie” – skomentowała tę zapowiedź Kaja Godek.

Wcześniej przez kilka miesięcy komisja konsekwentnie odmawiała rozpoczęcia dyskusji nad projektem, tłumacząc się potrzebą zebrania opinii prawnych w tej sprawie. Nie udawało się m.in. posłowi Janowi Klawiterowi wprowadzić tego punktu do porządku posiedzeń komisji.

Przedstawiciele Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Zatrzymaj aborcję” bezskutecznie próbowali też namawiać przewodniczącą komisji posłankę Bożenę Borys-Szopę o wyjaśnienie, dlaczego zwleka z procedowaniem projektu.

W środę Kaja Godek nawiązała do ekspresowego tempa prac nad nowelizacją ustawy o IPN. „Dodatkowe posiedzenie Sejmu, nieplanowana ustawa, szybka debata, głosowanie, błyskawiczny Senat. To #UstawaoIPN. A co z zabijanymi w szpitalach dziećmi? #ZatrzymajAborcję leży w komisji od prawie pół roku!” – napisała na Twitterze.

„Zatrzymaj aborcję” jest obywatelską inicjatywą ustawodawczą zgłoszoną przez Komitet Inicjatywy Ustawodawczej o tej samej nazwie. Ma ona jeden postulat – wykreślenie z ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży tzw. przesłanki eugenicznej, pozwalającej na aborcję dzieci, u których stwierdzono podejrzenie nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Pod obywatelskim projektem w tej sprawie podpisało się ponad 800 tys. Polaków.

Papież przyjął rezygnację kolejnych biskupów chilijskich

pt., 06/29/2018 - 12:45
Ojciec Święty przyjął rezygnację z rządów pasterskich 78-letniego biskupa Rancagui, Alejandro Goicia Karmelicia oraz 64-letniego biskupa Talca, Horacio del Carmen Valenzuela Abarca – podało Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej. Wszyscy biskupi chilijscy złożyli w maju b.r. na ręce papieża rezygnację z pełnionych obowiązków.

Papież prosił chilijskich księży o wybaczenie

Jednocześnie Franciszek mianował administratorów „sede vacante et ad nutum Sanctae Sedis” (nieobsadzonej stolicy, bezpośrednio podlegających Stolicy Apostolskiej). Obydwaj są biskupami pomocniczymi w Santiago de Chile. W Rancagui 59-letni Luis Fernando Ramos Pérez natomiast w Talca 57 letniego Galo Fernández Villaseca.

To nie pierwsi chilijscy hierarchowie zdymisjonowani przez Franciszka. W połowie czerwca papież przyjął rezygnację trzech innych biskupów. Przyjęcie pierwszych rezygnacji dotyczy: metropolity Puerto Montt (75-letni abp Cristián Caro Cordero), ordynariusza Valparaíso (75-letni bp Gonzalo Duarte García de Cortázar) i ordynariusza Osorno (62-letni bp Juan de la Cruz Barros Madrid).

Kiedy przerwać leczenie? Episkopat o uporczywej terapii

pt., 06/29/2018 - 12:26
Jeżeli lekarz uczynił to, co możliwe wobec nieodwracalnie postępującego zanikania procesów życiowych pacjenta, to ani on sam, ani otoczenie nie może uznać za niemoralną decyzji o zaprzestaniu dalszej terapii – czytamy w opublikowanym dziś dokumencie Zespołu Ekspertów ds. Bioetycznych Konferencji Episkopatu Polski, kierowanym przez bp. dr. hab. Józefa Wróbla, prof. KUL. Jednakże „rezygnacja z uporczywej terapii nie może też oznaczać opuszczenia pacjenta w zakresie podstawowych form opieki (…) co stałoby się bezpośrednią przyczyną jego śmierci, a więc byłoby eutanazją pasywną” – stwierdza dokument.

W dokumencie wskazano, że terapia daremna, zwana też terapią uporczywą, jest postępowaniem medycznym wymuszającym procesy życiowe pacjenta w sytuacji nieodwracalnie postępującego ich zaniku. Chodzi o postępowanie, które nie jest w stanie przynieść poprawy zdrowia, ani podtrzymywać procesów życiowych przy pomocy środków zwyczajnych, w tym minimalnych. Wprost przeciwnie, zazwyczaj jedynym skutkiem jest przedłużanie lub potęgowanie cierpienia chorego. Decyzja odstąpienia od terapii daremnej musi być podjęta przez osoby kompetentne i dobrze zorientowane w sytuacji pacjenta, a także przez niego samego, jeżeli jest on zdolny do świadomego wyrażenia swojej woli. Istotne pytania budzi zakres stosowania terapii daremnej.

Przewodniczący Zespołu Ekspertów ds. Bioetycznych KEP bp Józef Wróbel wskazuje, że głównym przesłaniem dokumentu jest ochrona godności osobowej pacjenta. „Ten niezwykle ważny dokument wychodzi naprzeciw potrzebom służby zdrowia, a z drugiej strony wiernych, którzy stają wobec problemu, jak długo należy ratować życie ludzkie, jak postępować w takich trudny sytuacjach” – podkreśla bp Wróbel.

Zaznacza jednocześnie, że w żadnym przypadku zaprzestanie terapii daremnej nie może być zestawiane z eutanazją, czyli celowym przerwaniem życia chorego lub pozbawieniem go leczenia przy pomocy środków zwyczajnych-proporcjonalnych w celu przyspieszenia śmierci. „Odstąpienie od terapii daremnej jest zaprzestaniem postępowania medycznego wtedy, kiedy pacjentowi w żadnej mierze nie można już pomóc. Rezygnując z terapii daremnej przechodzi się w sferę opieki paliatywnej, którą prowadzą hospicja lub inne, podobne oddziały, gdzie pacjenci otrzymują m.in. świadczenia związane z nawadnianiem, odżywianiem, przeciwdziałaniem odleżynom, stanom zapalnym, itp.” – wskazuje przewodniczący Zespołu Ekspertów ds. Bioetycznych Konferencji Episkopatu Polski.

Kim są nowi kardynałowie? Zamieszczamy ich biogramy

Bp Wróbel przypomina, że w Dokumencie Kongregacji Nauki Wiary Stolicy Apostolskiej podkreślono, że w żadnej mierze nie można rezygnować z podstawowej opieki nad pacjentem w stanie życia wegetatywnego, ponieważ bez tej opieki umarłby on z wycieńczenia. „Taka opieka nie jest nadzwyczajna, czy nieproporcjonalna, dlatego że w wymiarze podstawowym warunkuje procesy życiowe, a ponadto jest w stanie zapewnić ją każdy ośrodek medyczny, można ją zapewnić także w domu, w rodzinie, gdzie pacjent się znajduje” – dodaje.

W odpowiedzi na zapotrzebowanie służby zdrowia i wiernych zespół przygotował dokument wyjaśniający problem zakresu stosowania, ograniczenia lub rezygnacji z terapii daremnej. Istotne wskazania dla pojawiających się w tej materii pytań formułuje nauczanie Kościoła, m. in. Deklaracja Kongregacji Nauki Wiary o eutanazji „Iura et bona”, encyklika Jana Pawła II „Evangelium vitae” czy też „Nowa Karta Pracowników Służby Zdrowia” Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia, gdzie można przeczytać w numerze 149: „Ochrona godności umierania oznacza poszanowanie chorego w ostatniej fazie życia, z wykluczeniem zarówno przyśpieszenia śmierci (eutanazja), jak i jej opóźniania poprzez tak zwaną «uporczywą terapię»”.

„Rezygnacja z terapii daremnej nie oznacza opuszczenia pacjenta i nie może być utożsamiana z eutanazją. Nie jest więc postępowaniem nieetycznym. Zespół podkreśla równocześnie, że również w przypadku rezygnacji z terapii daremnej lekarz cały czas ma moralny obowiązek stosowania środków zwyczajnych-proporcjonalnych, czyli wchodzących w zakres podstawowej opieki. Możliwe jest także stosowanie – za zgodą pacjenta, najbliższej rodziny lub jego prawnych przedstawicieli – środków nowych, jeszcze niesprawdzonych, czyli przeprowadzenia tzw. eksperymentu terapeutycznego” – wskazuje bp Wróbel, przewodniczący Zespołu Ekspertów ds. Bioetycznych Konferencji Episkopatu Polski.

Cały dokument jest dostępny TUTAJ.

Niedzielny obowiązek również w wakacje

pt., 06/29/2018 - 12:09
Nie ma wakacji bez Boga – przypomina biskup Henryk Tomasik. Przy okazji ordynariusz radomski podziękował wszystkim duszpasterzom, katechetom, siostrom zakonnym, czy instytucjom, za pomoc w przygotowaniu wakacyjnego wypoczynku dla dzieci i młodzieży.

Bp Tomasik podkreślił, że czas wakacji, urlopu, to okazja, by spokojnie popatrzeć na świat, na wszystko co nas otacza. – To czas możliwości odkrywania wielkości Boga, kiedy patrzymy na piękno świata. Tego życzę na czas wakacji – powiedział ksiądz biskup.

Zwrócił uwagę, że kiedy my wypoczywamy, ciężko pracują inni ludzie, szczególnie rolnicy. – Dlatego warto co pewien czas pomodlić się za te osoby. Warto też każdy dzień rozpocząć od słów modlitwy: „dziękuję ci Boże, za wszystko, co mi dajesz” – mówił biskup Tomasik w audycji „Kwadrans dla Pasterza” na antenie Radia Plus Radom.

– Z jednej strony potrzebna jest aktywność fizyczna, ale z drugiej powinna nam towarzyszyć refleksja związana z naszym istnieniem, nad celem naszego życia, co dobrego możemy zostawić po naszym życiu – dodał ordynariusz radomski.

Biskup Tomasik powiedział również, że w znanym haśle „Nie ma wakacji bez Boga” zawarta jest myśl, że ten czas chcemy przeżyć bez Boga. – Dla chrześcijanina czymś normalnym jest pamięć o niedzielnej mszy świętej, modlitwie. Niestety, wielu ludzi w świecie żyje tak, jakby Boga nie było. Tak nie można przeżywać wakacji – podkreślił ordynariusz radomski.

Bp Tomasik podziękował wszystkim duszpasterzom, katechetom, siostrom zakonnym, czy instytucjom, które pomagają w przygotowaniu wakacyjnego wypoczynku. np. rekolekcji oazowych. – Dziękuję stowarzyszeniom i parafiom za organizację letniego wypoczynku – zakończył biskup Tomasik.

Katowice: kolejny diakon stały otrzymał święcenia

pt., 06/29/2018 - 11:40
Bp Marek Szkudło udzielił w Wigilię Uroczystości św. Apostołów Piotra i Pawła w parafii NSPJ w Katowicach na Koszutce święceń diakonatu Andrzejowi Lwowskiemu. Jest on piątym diakonem stałym archidiecezji katowickiej.

Obecnie w archidiecezji katowickiej do przyjęcia święceń diakonatu i posługiwania jako diakoni stali przygotowuje się czternastu kandydatów. Są na różnych etapach formacji, która odbywa się przy Ośrodku Formacji Diakonów Stałych. Kandydatami do diakonatu stałego mogą być celibatariusze mający co najmniej 25 lat lub mężczyźni żonaci w wieku przynajmniej 35 lat.

Podczas homilii bp Szkudło pytał o to jakie jest najtrudniejsze pytanie na świecie. – Czy jest to pytanie o sens świata? Czy jest to pytanie o istnienie Boga – mówił. – Najtrudniejszym pytaniem jest pytanie o miłość. Bo trzeba dokonać podsumowania. Trzeba dokonać rachunku sumienia – kontynuował myśl biskup pomocniczy archidiecezji katowickiej.

Biskup Szkudło w homilii odniósł się także do słowa „powołanie”. Stwierdził, że „należy rozszerzyć jego znaczenie. – Nie można go zawężać tylko do samej drogi kapłańskiej i zakonnej. To, co człowiek ma do zrobienia na tej ziemi zawsze jest powołaniem, bo jest odpowiedzią na wezwanie Boga – mówił bp Szkudło do zebranych w kościele.

Komentując Ewangelię wg św. Jana pomocniczy biskup archidiecezji katowickiej mówił, że w dzisiejszy dzień Jezus dał diakonowi Andrzejowi szczególny prezent: trzykrotne pytanie o miłość. – Tylko będąc prawdziwym, szczerym, przejrzystym, można wyznawać miłość – powiedział bp Szkudło. Po chwili dodał, że w życiu kandydata do święceń też realizują się trzy drogi miłości, „które w istocie stanowią jedną”. Jest to powołanie do świętości na mocy chrztu, powołanie do małżeństwa, w którym razem z Magdaleną trwają od 2012 r. oraz powołanie do stanu diakonatu.

Sam diakon Andrzej urodził się we Lwowie, a do Polski przyjechał na studia oraz do pracy, po czym pozostał na stałe. Opowiadając o swojej drodze powołania przyznaje, że nie była ona prosta. Po blisko dziesięcioletniej przerwie zaczął ponownie chodzić do kościoła, by słuchać Ewangelii i kazań. To doprowadziło do łaski sakramentalnej spowiedzi, a następnie do głębszego życia Ewangelią.

Święcenia w tynieckim opactwie

pt., 06/29/2018 - 11:35
Jezus wybiera tych, z których pragnie budować Kościół i to On go wznosi. To On jest budowniczym Kościoła, nie człowiek – mówił o tym bp Damian Muskus OFM podczas uroczystości święceń kapłańskich i diakonatu w opactwie benedyktyńskim w Tyńcu. Patronami niemal tysiącletniego opactwa są święci Piotr i Paweł, którzy, zdaniem hierarchy, są przykładami, że Bóg objawia swą miłość najmocniej w doświadczeniu ludzkiej słabości.

Spośród mieszkańców najstarszego zamieszkałego polskiego klasztoru święcenia prezbiteratu przyjął br. Brunon, a diakonatu – bracia Leopold i Maciej. Jak mówił w homilii bp Muskus, w oczach świata życie monastyczne, poświęcone wyłącznie Bogu „wydaje się nieproduktywne, jest marnotrawstwem”. „Patrząc na niemal tysiącletnią historię opactwa tynieckiego wiemy, że łatwo to przekonanie obalić, bo dziejowy wkład mnichów benedyktyńskich w życie społeczne, kulturę materialną i niematerialną Polski i Europy jest niepodważalny” – zauważył.

„Rzecz przede wszystkim w tym, by wasze świadectwo życia i służby na chwałę Bożą było dla ludzi, których spotykacie, przekonującym dowodem na to, że istnieć dla Boga to największe szczęście, jakiego może doświadczyć człowiek na ziemi” – mówił hierarcha. „To błogosławione marnotrawstwo, które wydaje niezliczone owoce – w logice świata zazwyczaj niedostrzegalne, lecz niezbędne mu do istnienia” – dodał.
Przywołując przykład życia patronów opactwa, świętych Piotra i Pawła, kaznodzieja zaznaczył, że Bóg objawia swoją miłość w kruchości ludzkich serc. „Nie ma innej drogi, by poznać Pana” – zaznaczył.

Podkreślał ponadto, że to nie człowiek jest budowniczym Kościoła, ale Jezus. „Powołani do służby Bożej wciąż od nowa muszą uczyć się, by Jego wola była jedynym drogowskazem i kryterium postępowania, nawet wtedy, gdy kompromis wydaje się nieszkodliwy. Tu nie ma miejsca na kompromisy, bo oddaliśmy się Jemu na wyłączność” – stwierdził.

Za Benedyktem XVI mówił, że jeśli człowiek chce być kamieniem, z którego Jezus buduje swój Kościół, musi się zgodzić na, często bolesne i żmudne, „obciosywanie” przez Boga. „Nie może już robić po prostu tego, co mu się podoba, co mu przyjdzie na myśl i wyda się korzystne. Nie może po prostu iść tam, gdzie zechce. Musi zgodzić się z tym, że inny opasze go i poprowadzi, dokąd on nie chce” – zacytował kaznodzieja słowa papieża emeryta.

Benedyktyńskie opactwo świętych Apostołów Piotra i Pawła w Tyńcu zostało założone przez Kazimierza Odnowiciela w 1044 r. Obecnie w Polsce istnieją trzy samodzielne klasztory tego zakonu: opactwa w Tyńcu (skasowane w 1816 r., odnowione w 1939 r.) i w Lubiniu (skasowane w 1834 r., odnowione w 1923 r.) oraz powstały w 1987 r. klasztor w Biskupowie. Na Pomorzu, w Starym Krakowie, funkcjonuje również dom św. Benedykta, założony przez dwóch tynieckich mnichów.

Szczególnym posłannictwem mnichów jest orędowanie za Kościołem powszechnym i za całym światem. Odmawiają m.in. Liturgię Godzin we wspólnocie, ze szczególnym szacunkiem sprawując kult publiczny, w który mogą włączać się wszyscy odwiedzający klasztor.

Mnisi nie mają ściśle określonego pola działalności charytatywnej lub edukacyjnej. Ślubują stabilitas, czyli stałość, i ta właśnie stałość określa ich aktywność. Mnisi tynieccy opiekują się parafią, prowadzą dom gości, w którym odbywają się warsztaty i rekolekcje, zajmują się pracą akademicką, szerzą wiedzę o duchowości mniszej, tradycji Ojców i liturgii poprzez wydawnictwo i media internetowe, oraz uczą historii poprzez działalność muzeum i zajęcia edukacyjne.

Piekary k. Krakowa: prawie pół tysiąca młodych na przeglądzie piosenki religijnej

pt., 06/29/2018 - 11:31
Blisko 500 osób bierze udział w trwającym od wtorku 33. Przeglądzie Piosenki Religijnej „Vincentiana 2018”, który odbywa się w Piekarach koło Krakowa. Wydarzenie to nie tylko jednak zmagania muzyczne, ale także forma rekolekcji dla dzieci i młodzieży.

Tegorocznemu festiwalowi przewodzą słowa z Ewangelii św. Jana: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. – To wyjątkowe rekolekcje – święto wiary, muzyki i ludzi. Budujemy wspólnotę, która chce się spotykać z Bogiem i bliźnim. W tym roku szczególnie Maryję prosimy, by pokazywała nam jak odkrywać swoje pragnienia, być wrażliwym na drugiego człowieka oraz realizować Boże zamysły względem nas – tłumaczy kleryk Wojciech Kaczmarek, odpowiedzialny za wydarzenie.

Jak wskazuje, uczestnicy mają poprzez muzykę i formację duchową odkryć kim Maryja jest w Kościele i w życiu każdego człowieka. – Chcemy, by stała się Ona bliska młodym. By wyjeżdżając stąd dalej chcieli Ją odkrywać dojrzale i rzeczywiście naśladować Ją w zaufaniu do Jezusa – dodaje.

W czwartek odbyły się przesłuchania wykonawców z całej Polski, od Sopotu po Zakopane. Zespoły lub soliści musieli zaprezentować dwa utwory, a jeden z nich musiał poruszać tematykę związaną ze św. Wincentym.
W skład jury oceniającego młodych wokalistów weszli na przykład Jakub Blycharz z zespołu „niemaGOtu” czy Michał Guzdek z Fundacji „Chrześcijańskie Granie”. Oprócz biorących udział w przeglądzie, na scenie Centrum Edukacyjnego „Radosna Nowina 2000” wystąpiły także już znane zespoły chrześcijańskie m.in. „niemaGOtu”, „Talitha Kum” czy „Lazaryści”.

Uczestnicy „Vincentiany 2018” przyznają, że muzyka religijna pozwala im rozwijać się w wierze, ale także dawać świadectwo o Bogu swoim rówieśnikom. – Zespół to wyjątkowa wspólnota ludzi, którzy wyznają podobne wartości i wiedzą, że tylko trwanie przy Bogu pozwala żyć pełniej. To właśnie chcemy przekazywać innym poprzez nasz śpiew – mówi Donata Zielińska z zespołu „Mała Armia Pana”.

W dniu dzisiejszym młodzież będzie mogła wziąć udział w warsztatach muzycznych, teatralnych czy tanecznych. Po południu odbędzie się natomiast gala finałowa przeglądu, którą może obejrzeć każdy -wystarczy przyjechać do Centrum Edukacyjnego „Radosna Nowina 2000” w Piekarach koło Krakowa i zgłosić swoją obecność w biurze organizatorów. Szczegółowe informacje i plan festiwalu dostępny jest na stronie www.vincentiana.misjonarze.pl.

„Vincentiana” jest przeglądem piosenki religijnej organizowanym przez kleryków Zgromadzenia Księży Misjonarzy od 1984 r. W ciągu ponad 30 lat trwania uczestniczyło w nim blisko 250 zespołów, które tworzyło około 1500 osób. Na scenie wydarzenia wystąpili m.in. „Pod Budą”, „Skaldowie”, „Perfect”, „TGD”, „Mate.O” czy „Full Power Spirit”.

87 młodych świeckich wyjedzie na misje

pt., 06/29/2018 - 10:56
Podczas nieszporów, w wigilię uroczystości Świętych Apostołów Piotra i Pawła, patronów najstarszej na ziemiach polskich katedry, bp Gerhard Feige, biskup Magdeburga, i abp Stanisław Gądecki, metropolita poznański, wręczyli krzyże misyjne 87 osobom z różnych środowisk misyjnych archidiecezji poznańskiej. Młodzi misjonarze wyjadą w różne zakątki świata na wakacyjne doświadczenia misyjne.

„Jest rzeczą niezwykłą, że biskup Magdeburga przekazuje w katedrze poznańskiej krzyże misyjne młodym ludziom udającym się na doświadczenie misyjne, ponieważ właśnie z Magdeburga szła misja Słowian. Tam w szkole katedralnej uczył się św. Wojciech” – zauważył metropolita poznański.

W kazaniu bp Grzegorz Balcerek nawiązał do niedawno zakończonych centralnych obchodów jubileuszu 1050-lecia najstarszego biskupstwa na ziemiach polskich. „W naszym jubileuszu nie chodziło tylko o wspomnienie przeszłości, ale bardziej o przyszłość. Ona należy do Pana Boga, ale zależy także od nas, od naszej gorliwej ofiarnej służby i stylu naszej pracy” – mówił biskup pomocniczy archidiecezji poznańskiej.

Bp Balcerek podkreślił, że na naszych oczach rodzi się nowa jakość w całym Kościele w naszej Ojczyźnie i archidiecezji. Tym nowym stylem jest niespotykane dotąd zaangażowanie świeckich w apostolstwo. Kaznodzieja zaznaczył, że żywym przykładem tego są młodzi udający się na doświadczenie misyjne.

„Oby to nie było doświadczenie jednych wakacji, oby pośród młodych znaleźli się tacy jak dr Wanda Błeńska, przez dziesiątki lat ofiarna misjonarka” – stwierdził bp Balcerek. „Apostolstwo świeckich to nie tylko nasze doświadczenia, takie jest nauczanie Kościoła, misja, którą Chrystus powierza swoim uczniom, powinna być wypełniana przez wszystkich, którzy tworzą Kościół” – dodał kaznodzieja.

Podczas nieszporów metropolita poznański pobłogosławił krzyże misyjne wolontariuszom, którzy udadzą się do Kenii, Rwandy, Ghany, Izraela, Brazylii, Mozambiku, Ekwadoru, Etiopii, Indonezji, Irlandii i na Ukrainę. W rozmowie z KAI ks. dr Dawid Stelmach podkreśla, że młodzi, którzy udadzą się niebawem w różne części świata, pochodzą z różnych środowisk misyjnych, ale łączy ich duży potencjał, zaangażowanie i chęć dzielenia się wiarą.

„Młodzi wyjeżdżający na doświadczenie misyjne czynią konkretne dobro wraz z misjonarzami w Kościele lokalnym i we wspólnocie z naszym Kościołem” – zaznaczył. Zwrócił uwagę na systematycznie wzrastającą liczbę wolontariuszy misyjnych z archidiecezji, udających się na doświadczenie misyjne. „Widać, że to, co jeszcze przed wojną udało się zasiać w Akademickim Ruchu Misyjnym i co kontynuowali dr Wanda Błeńska i o. Marian Żelazek znajduje naśladowców. Cieszymy się, że ponad 90-letnia tradycja dzieła misyjnego nadal trwa” – zauważa dyrektor Papieskich Dzieł Misyjnych w archidiecezji poznańskiej.

Ojciec i mąż – od wczoraj diakon stały archidiecezji katowickiej

Na przełomie lipca i sierpnia grupa studentów z Akademickiego Koła Misjologicznego (AKM) im. dr Wandy Błeńskiej działającego przy Wydziale Teologicznym UAM po raz kolejny uda się na doświadczenie misyjne w Domu Pokoju w Jerozolimie. Drugą grupę z AKM będą stanowić młodzi, którzy na przełomie sierpnia i września wyjadą do ośrodka sióstr klaretynek w indonezyjskiej Weluli.

Z kolei w sierpniu posługę misyjną w Domu Pokoju w Betlejem odbędą wolontariusze skupieni wokół Projektu Opalenica dla Betlejem, a we wrześniu młodzi z Duszpasterstwa Akademickiego „Morasko” im. Bł. Pier Giorgia Frassatiego.

Członkowie Przymierza Miłosierdzia będą posługiwać w Rio de Janeiro i w Sao Paulo w Brazylii. Młodzi z tej wspólnoty wyjadą też do Maputo w Mozambiku i do Gródka Podolskiego na Ukrainie. Na Ukrainę wyjadą też młodzi z Wolontariatu Misyjnego Rób Dobro oraz z Diakonii Misyjnej Ruchu Światło-Życie w Poznaniu.

W krajach afrykańskich – Etiopii, Rwandzie, Kenii i Ghanie będą posługiwać osoby związane z Fundacją Redemptoris Missio i Wolontariatem misyjnym przy parafii pw. św. Andrzeja Boboli w Poznaniu. Najdłużej, bo od września 2018 r. do czerwca 2019 r. na wolontariacie misyjnym w Dublinie w Irlandii będą członkowie Diakonii Misyjnej Ruchu Światło-Życie w Poznaniu. Młodzi z tej wspólnoty pojadą też na przełomie lipca i sierpnia do Ekwadoru.

Na zakończenie nieszporów z uroczystości Świętych Apostołów Piotra i Pawła abp Stanisław Gądecki wręczył Krzyż Pro Ecclesia et Pontifice, przyznany przez papieża Franciszka, Bogumile Kani-Łąckiej, prezes diecezjalnej Akcji Katolickiej. To jedno z wyższych odznaczeń w Kościele katolickim, przyznawane osobom świeckim przez papieża w dowód uznania za zaangażowanie w pracę na rzecz Kościoła.

Metropolita poznański wręczył też 28 osobom świeckim medale „Optime Merito Archidioecesis Posnaniensis” (za wybitne zasługi dla archidiecezji poznańskiej). Wręczając odznaczenia, abp Gądecki podkreślił, że przyznawane są one „w duchu wdzięczności za wierną służbę archidiecezji poznańskiej” osobom dającym „przykład gorliwego życia chrześcijańskiego”.

Wśród odznaczonych znaleźli się m.in. Joanna Kęcińska, uhonorowana za dwudziestopięcioletnią, bezinteresowną pracę w Dominikańskim Ośrodku Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach w Poznaniu oraz „za ofiarną pracę na rzecz duchowego wsparcia ofiar sekt i ich rodzin”, Jan Gołaski „za czterdziestoletnią posługę liturgiczną i muzyczną oraz współtworzenie liturgii dominikańskich mszy roratnich”, a także Anna Okupniak z parafii pw. Nawiedzenia NMP w Poznaniu za zaangażowanie w prowadzenie różnych działań duszpasterskich w parafii, zwłaszcza za ofiarną posługę nadzelatorki wspólnoty Żywego Różańca.

Wychowanie przez oboje rodziców prawem dziecka

pt., 06/29/2018 - 09:20
Czy można zapobiegać wychowaniu dziecka przez samotnego rodzica? Prawo do wychowania przez oboje rodziców jest niezbywalnym prawem dziecka a państwo i społeczeństwo dysponuje instrumentami, które mogą przyczynić się do poszanowania tego prawa.

Prawa dzieci są silnie umocowane w prawie międzynarodowym. Traktuje o nich Konwencja o prawach dziecka, która została przyjęta przez Zgromadzenie Ogólne ONZ 20 listopada 1989 r i obowiązuje w 196 państwach. Polska jest jednym z jej sygnatariuszy, a od roku 2000 posiadamy urząd Rzecznika Praw Dziecka, którego zadaniem jest bronić ich przestrzegania.

Pierwszą z grup praw dziecka są prawa cywilne. Przytoczę tu najpierw prawo do życia i rozwoju. Jest ono absolutnie prymarne i fundamentalne. Bywa w świecie rozumiane różnie, lecz w Polsce zdajemy sobie sprawę z faktu, że dziecko w każdej fazie życia – od momentu poczęcia – jest w pełni wartościową osobą i należy mu się ochrona.

Dziecko ma również prawo do tożsamości to znaczy własnego imienia, obywatelstwa, wiedzy o swoim pochodzeniu. Tożsamość umożliwia mu postrzeganie siebie, jako odrębnej od innych i niepowtarzalnej istoty ludzkiej. Dzięki temu rozumie, że jest kimś wyjątkowym.

Szczególnie ważnym prawem jest prawo do wolności, godności, szacunku i nietykalności osobistej oraz prawo do wolności od przemocy fizycznej lub psychicznej. Zarówno od najbliższego otoczenia oraz od społeczeństwa i państwa, powinno dziecko doświadczać wyłącznie poczucia bezpieczeństwa i umacniania własnej wartości. Niedopuszczalne jest jakiekolwiek znęcanie się, niewolnictwo, wykorzystywanie seksualne, przymus pracy itp.

Adekwatnie do liczby przeżytych lat dziecku należy się przestrzeń do podejmowania własnych wolnych decyzji i respekt dla indywidualnej wrażliwości. W sukurs tej potrzebie idzie prawo do swobody myśli, sumienia i wyznania. Jego naturalnymi stróżami są rodzice, chroniąc dziecko od manipulacji. Prawo to w Polsce zapewnia m.in.: możliwość uczestnictwa dzieci w nauczaniu religii w zgodzie z własnym wyznaniem.

W dziedzinie praw socjalnych chcę przypomnieć, że dzieciom przysługuje prawo do odpowiedniego standardu życia, prawo do ochrony zdrowia, prawo do zabezpieczenia socjalnego. Respektowanie ich związane jest z szeregiem zobowiązań szczególnie dla państwa, ale również dla rodziców i ich pracodawców. Istnieją tu godne docenienia kroki (500+, karta dużej rodziny, reformy związane z urlopami, itp.) lecz dużo jest jeszcze do zrobienia.

Zwrócę też uwagę na prawo do wypoczynku i czasu wolnego. Zobowiązuje ono dorosłych do roztropnego spojrzenia na organizację edukacji dziecka, aby uniknąć marnotrawienia energii i zapewnienia dziecku odpowiedniej przestrzeni dla rozwoju własnych pasji i talentów.

Pośród tak zwanych praw kulturalnych na czoło wysuwa się prawo do nauki (bezpłatnej i obowiązkowej w zakresie szkoły podstawowej i wygaszanego gimnazjum. W zakresie prawa do korzystania z dóbr kultury oraz prawa do informacji niewątpliwie rosnącym wyzwaniem wychowawczym i społecznym stają się media społecznościowe, gry, urządzenia mobilne i Internet. Wydaje mi się, że jako wychowawcy młodego pokolenia jesteśmy zobowiązani do czegoś więcej niż zakup najnowszego sprzętu i pozostawienie dziecku czasu na swobodne z niego korzystanie.

Ostatnim prawem, które chciałem przywołać jest prawo do znajomości swoich praw. Nieraz dużym trudem dla rodzica czy wychowawcy jest bezpośrednie zakomunikowanie, że dziecku przysługuje dane prawo i że naszą wolą jest je respektować. Boimy się buntu, rebelii, wykorzystywania i niedojrzałości. Jednak pamiętajmy, że ponad prawem stoi siła więzi „starszego” z „młodszym”. Kochając nasze pociechy respektujemy ich prawa i znacznie przekraczamy ich wymagania. Nie boimy się stawiać dzieciom wymagań, a one nam ufają.

W odróżnieniu od wyżej wymienionych często przytaczanych praw dziecka, prawo do wychowania przez oboje rodziców wydaje się nadal mało znane i doceniane. Jest to prawo, które można wywieźć z wszystkich wspomnianych grup. Gwarantuje ono dziecku prawidłowy rozwój, zachowanie poczucia tożsamości, wolności i godności. Nie jest tak, że samotne wychowanie dzieci czy wychowanie ich wspólne przez oboje rodziców jest bez znaczenia. W istocie, aby wychowanie było optymalne, a dzieciństwo szczęśliwe, potrzebna jest zarówno obecność matki i ojca. Oboje są niezastąpieni. Podkreślam, że to tak ważne prawo dziecka powinno być mocno ugruntowane w prawie, eksponowane przez Rzecznika Praw Dziecka i uwidocznione w programach edukacyjnych, w tym w przygotowaniu do życia w rodzinie, prowadzonym w szkołach.

Prawo to zagrożone jest najbardziej, gdy rodzice się rozwodzą lub rozstają się rodzice dziecka nie mający formalnego związku, a także, gdy po rozejściu się dziecko ma utrudniony kontakt z jednym z nich, co prowadzi do tak zwanej alienacji.

Niewątpliwie najlepszym gwarantem zachowania prawa dziecka do wychowania przez oboje rodziców jest formalnie zawarty stały związek małżeński. Zapewnia on większą stabilność rodziny niż związek nieformalny czy wychowanie przez samotnego rodzica, a dzieci tej stabilności bardzo potrzebują. Niestety obserwujemy, że współczesne małżeństwa przeżywają rosnące kłopoty z trwałością. W wyniku ich rozpadów w ostatnich latach setki tysięcy dzieci wychowywanych jest przez samotnych rodziców, na ogół bez ojca. Coraz więcej z nich doświadcza skutków samotnego wychowywania najczęściej przez nadmiernie obciążone matki. Brak wychowawczy ojca jest z reguły bardzo dojmujący.

Dynamicznie rosnąca liczba rozpadów związków małżeńskich ma miejsce w kraju deklarującym przywiązanie do rodziny, wartości głoszonych przez Kościół katolicki i poszanowanie praw dzieci. Rozwody traktuje się jednak często jakby była to konieczność kulturowa, trend nie do zmiany, a sprawa wychowywania dziecka tylko przez jednego z rodziców nie miała negatywnych skutków.

Zmiany kulturowe ostatnich lat doprowadziły do tego, że małżonkowie bardzo często uważają rozwód za ich prywatną sprawę i uprawnieniem. Takie podejście nie zachęca do mówienia o skutkach rozwodów zarówno dla skonfliktowanych małżonków jak i ich dzieci. Stawia się jedynie nacisk na to, by były one kulturalne tzn. przebiegały bez większych napięć i w miarę możliwości po uzgodnieniu stron.

Na zwiększenie liczby rozwodów ma wpływ zmieniający się współcześnie stosunek małżonków do dzietności. Ze względu na domniemane trudy życia wielodzietnej rodziny, wielu rodziców zwleka z podjęciem decyzji o dziecku lub ogranicza ich liczbę do jednego. Tymczasem statystyki pokazują, że dzietność ma bezpośredni związek z trwałością małżeństwa. Łatwiej jest rozstać się rodzicom, którzy nie mają dzieci w ogóle lub mają tylko jedno.

Na zwiększenie liczby rozwodów wpływ ma urbanizacja. Nieprzypadkowo najwięcej rozwodów odnotowuje się w miastach powyżej 200 tys. mieszkańców. Rodziny mieszkające na wsi miały charakter wielopokoleniowy, posiadały jasny podział ról, więzi wzmocnione były przez wspólny cel, jakim było wychowanie licznych dzieci i utrzymanie gospodarstwa. Obecnie nacisk na rozwój indywidualny i aktywność zawodową obojga rodziców oraz szereg możliwości, jakie daje miasto (w tym zachowanie anonimowości), sprzyja rozluźnianiu więzi małżonków. Pojawia się szereg relacji i tematów, których małżonkowie ze sobą nie dzielą. Ponadto często brakuje czasu na podtrzymywanie więzi, gdyż większość zabiera walka o sprostanie materialnym wymogom czasu.

Patrząc na „geografię polskich rozwodów” zauważamy, że południowo-wschodnia część Polski (Podkarpacie, Małopolska, Świętokrzyskie, Lubelszczyzna) odznacza się najniższymi liczbami rozpadów małżeństw, najgorzej zaś mają się tereny dawnych Ziem Odzyskanych. Prof. Budzyńska twierdzi, – z czym się głęboko zgadzam, że tam, gdzie mieszkają ludzie częściej wyznający tradycyjne wartości, rozwodów jest mniej. – Osoby głęboko wierzące od samego początku małżeństwa patrzą na związek wspólnotowo. Myślenie o małżeństwie w ten sposób sprzyja jego trwałości.

Statystyki pokazują też, że najwięcej rozwodów ma miejsce w pierwszych 9 latach związku. Generalnie wydaje się, że wielu współczesnym kandydatom na małżonków brak jest formacji charakterologicznej i aksjologicznej. Należy tutaj zadać pytania o to jak dużo jest dobrze funkcjonujących poradni, gdzie organizuje się efektywne kursy przedmałżeńskie? Gdzie edukacja szkolna nakierowana na budowanie umiejętności tworzenia trwałych związków? Czy propaguje się wystarczająco wzór trwałej pełnej rodziny, jako podstawowej wspólnoty, najlepiej zabezpieczającej prawa dziecka?

Okazuje się, że do osłabienia realizacji prawa dziecka do wychowania przez oboje rodziców przyczynić się może również niestety państwo. Oto kilka przykładów.

Na zwiększenie liczby rozwodów wpłynęło kilka lat temu (w latach 2004-2005) rozwiązanie, zgodnie z którym stosunkowo wysoką pomoc dla rodzin ubogich uzależniono od warunku samotnego wychowania dzieci. Spowodowało to falę rozwodów i separacji. Rozwiązanie to zostało po kilku latach odrzucone w wyniku orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, który uznał, że jest ono niezgodne z równym traktowaniem rodzin. Jednakże tysiące małżeństw zachęcono do rozwodu lub separacji, a wzór uzyskania rozwodu dla korzyści materialnych utrwalił się.

Kolejnym rozwiązaniem niekorzystnym dla małżeństw jest pozbawienie ich prawa do rozliczania podatków razem ze swoimi dziećmi, do czego są uprawnieni jedynie samotnie wychowujący dzieci.

Samotni mają też na ogół pierwszeństwo w przyjmowaniu dzieci do przedszkoli czy żłobków. Tego rodzaju rozwiązania prawne napędzają trend do życia w związkach nieformalnych, rozwodów i samotnego wychowania dzieci, co jest związane z wyjątkową krzywdą dla dzieci.

Zwykle te szczególnie uprawnienia dla samotnie wychowujących dzieci uzasadnia się potrzebą ochrony najuboższych. Uzasadnienie to jest jednak chybione. Samotnie wychowujący dzieci nie są bowiem w najtrudniejszej sytuacji materialnej, o czym świadczą badania gospodarstw domowych GUS. W znacznie gorszej sytuacji są rodziny wielodzietne, w których małżonkowie wspólnie wychowują dzieci, a nie mają one takich szczególnych uprawnień.

Jak wynika z licznych badań, dla dzieci rozwód ich rodziców (lub rozpad związku nieformalnego), oznacza regres w rozwoju fizycznym, intelektualnym i emocjonalnym. Jest także powodem gorszej ich socjalizacji.

Negatywne skutki dziecko odczuwa już w trakcie rozwodu. Do najczęstszych uczuć dzieci w okresie rozstawania się rodziców należą: poczucie nieszczęścia, bezsilności, samotności, strachu, gniewu, porzucenia, odrzucenia, braku własnej wartości. Tych emocji nie można lekceważyć.

Po rozwodzie u dzieci rozwiedzionych rodziców, częściej niż u dzieci żyjących w stabilnych rodzinach, pojawia poczucie beznadziejności, lek i niepokój, brak poczucia sensu życia i wiary w przyszłość, poczucie winy, agresja i rozpacz. Rozwód rodziców może paraliżować dziecko, wyzwalać postawę bierności, apatii, izolacji wobec rówieśników i dorosłych.

Nie można zapominać o trwałych skutkach psychofizycznych, do których należą stany lekowe, zaburzenia snu, moczenie nocne, nerwice dziecięce, nadpobudliwość psychoruchowa, brak łaknienia, jąkanie się, tiki.

W sytuacjach konfliktowych dzieci z rodzin rozwiedzionych częściej bywają agresywne, buntownicze, nieufne, zamknięte w sobie, nieposłuszne, apatyczne i lękliwe.

Równie poważnym jak rozwód zagrożeniem dla prawa wychowania dziecka przez oboje rodziców jest alienacja dziecka od jednego z rodziców poprzez utrudnianie kontaktu czy budowanie negatywnego obrazu tej osoby.

Według Rzecznika Praw Dziecka alienacja dziecka od jednego z rodziców jest formą przemocy emocjonalnej. Świadome bądź nieświadome zachowania alienacyjne doprowadzają do zaburzeń osobowościowych, emocjonalnych społecznych i rozwojowych dziecka. Wciąganie w konflikt okołorozwodowy, manipulacja, sterowanie lękami dziecka, szantaż emocjonalny są niestety działaniami powszechnymi. Indukowane dziecku negatywne postawy i przekonania wobec drugiego rodzica, skutkują głębokimi zaburzeniami w sferze emocjonalnej dziecka i mają ogromny wpływ na jego późniejsze – dorosłe – życie.

Według Rzecznika izolacja dziecka od jednego z rodziców w sytuacji, gdy jedyną przesłanką takiego postępowania jest silny konflikt z drugim rodzicem, powinna spotykać się z szybką i stanowczą reakcją sądu. Jest to, bowiem naruszenie odpowiedzialności rodzicielskiej, zapisanej w obecnie funkcjonujących przepisach, jako władza rodzicielska. Nadrzędna zasada dobra dziecka wymaga, aby za każdym razem kształtowanie sytuacji opiekuńczo wychowawczej dziecka oparte było przede wszystkim na potrzebie skutecznego zabezpieczenia jego interesu i dobra. Mają one bezwzględne pierwszeństwo przed interesem i dobrem rozstających się rodziców.

Pojawia się pytanie: skoro państwo poprzez takie czy inne ustalenia prawne lub zarządzenia, może przyczyniać się do osłabiania trwałości małżeństwa a tym samym wpływania na prawo dziecka do wychowania przez oboje rodziców, czy posiada również środki, aby zjawisku temu przeciwdziałać? Na to pytanie można udzielić odpowiedzi twierdzącej.

W kwestii zaradzenia problemowi alienacji jednego z rodziców po rozwodzie z uwagą należy przyjąć następujące postulaty Rzecznika Praw Dziecka:

  • wprowadzenie prawnych mechanizmów zabezpieczających priorytetowe traktowanie postępowań sądowych kształtujących sytuację opiekuńczo-wychowawczą dziecka,
  • wprowadzenie rozwiązań prawnych zabezpieczających skuteczną realizację postanowień sądowych,
  • prawne określenie roli kuratorów sądowych w postępowaniach wykonawczych,
  • prowadzenie szeroko zakrojonych działań informacyjnych i kampanii społecznych uświadamiających problem alienacji dziecka od jednego z rodziców,
  • wprowadzenie rozwiązań prawnych zapobiegających porwaniom rodzicielskim w węższym znaczeniu,
  • wdrożenie realnego systemu umożliwiającego sędziom rodzinnym podnoszenie kwalifikacji  do rozpoznawania spraw dotyczących zabezpieczenia dobra i interesu dziecka.

Ze swojej strony, na podstawie własnych doświadczeń, badań i konsultacji z organizacjami pozarządowymi chciałbym dorzucić następujące propozycje:

  1. Porzucić nierówne traktowanie małżonków wspólnie wychowujących dzieci w rozwiązaniach społecznych czy prawnych

Państwo powinno przyjmować rozwiązania sprzyjające trwałości małżeństw, a nie ich rozpadom. Niedawne doświadczenie specjalnych zasiłków, ale wyłącznie dla samotnie wychowujących dzieci, zradykalizowało liczbę rozwodów i separacji. Rezygnacja po kilku latach z tego rozwiązania nie spowodowała zmniejszenia liczby rozwodów do poziomu przed jego wprowadzeniem, co świadczy o tym, że wpłynęło ono na utrwalenie się wzoru łatwego rozwodu, dającego uprawnienie do korzystnych rozwiązań socjalnych. Obecnie wśród rozwiązań dyskryminujących małżonków wspólnie wychowujących dzieci należy wymienić m.in.:

– podatki, które z dziećmi mogą rozliczać jedynie rodzice samotnie je wychowujący. Najczęściej uzasadnia się to tym, że sytuacja samotnie wychowujących dzieci jest trudniejsza od wychowujących je wspólnie W rzeczywistości systematyczne badania dochodów różnych typów rodzin wskazują, że w najtrudniejszej sytuacji dochodowej są rodzice wspólnie wychowujący troje lub więcej dzieci. Należy, zatem upowszechnić możliwość wspólnego rozliczania podatków z dzieckiem także na małżeństwa wspólnie wychowujące dzieci. Doprowadzi to do zgodności z zasadami naszej konstytucji zobowiązującej do ochrony rodziny i równego traktowania;

– innym często stosowanym rozwiązaniem stawiającym w gorszej pozycji małżonków wspólnie wychowujących dzieci są preferencje dotyczące przyjęcia dzieci do przedszkola czy żłobka. Z tego powodu wiele konkubinatów nie zawiera małżeństwa, aby nie utracić tej możliwości.

  1. Rozwinąć profesjonalne i dostępne formy poradnictwa rodzinnego i małżeńskiego

Poradnictwo małżeńskie i rodzinne powinno być zdecydowanie bardziej dostępne niż obecnie. Powinno ono prowadzić profilaktykę, terapię oraz poradnictwo rodzinne i małżeńskie sprzyjające rozwiązywaniu problemów małżeńskich i rodzinnych.

3. Konieczne jest przypomnienie i respektowanie przez sądy obowiązującego  Art. 56 §2 Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego, który mówi:

„Jednakże mimo zupełnego i trwałego rozkładu pożycia rozwód nie jest dopuszczalny, jeżeli wskutek niego miałoby ucierpieć dobro wspólnych małoletnich dzieci…”.

Celem realizacji tej zasady konieczne są m.in. szkolenia sędziów, kuratorów sądowych, pracowników Ośrodków Diagnostyczno – Konsultacyjnych w zakresie aktualnych badań skutków rozwodów dla dzieci.

  1. Zlikwidować możliwość rozwodu zaraz po zawarciu małżeństwa

Obecnie pozew o rozwód można składać kilka tygodni lub miesięcy po zawarciu małżeństwa. Zasadne jest wprowadzenie rozwiązania umożliwiającego złożenie pozwu o rozwód bądź separację nie wcześniej niż  np.: 6 miesięcy po zawarciu małżeństwa.

  1. Wprowadzić obligatoryjną mediację w sprawach o rozwód małżonków mających małoletnie dzieci, jako warunku złożenia pozwu o rozwód

W 2005 roku zrezygnowano w procedurze rozwodowej z postępowania pojednawczego, które sprzyjało ponownemu przemyśleniu decyzji o rozwodzie. W ich wyniku wiele małżeństw wycofywało pozwy o rozwód. Miały je zastąpić mediacje, które jednak  nie są obowiązkowe i realizowane są rzadko. Mając, zatem na uwadze dobro małżonków i ich małoletnich dzieci zasadne jest wprowadzenie rozwiązania, aby mediacje miały miejsce przed złożeniem pozwu o rozwód dając możliwość rozwiązania problemów małżeńskich, rodzinnych i opiekuńczo-wychowawczych w obecności mediatora.

Powyższe rekomendacje oparte są o filozofię zapobiegania egoizmowi rodziców, bronią nadrzędności interesu dziecka a także zwracają uwagę na rolę pozasądowych instrumentów oddziaływania na parę zarówno przed jak i w trakcie rozwodu. Należałoby do tego dodać, konieczność wsparcia dla trwalej i pełnej rodziny ze strony mediów, ośrodków naukowych i środowisk opiniotwórczych.

Potrzebujemy kultury wspierającej trwałość małżeństwa, jako jedynej efektywnej, sprawdzonej przez wieki instytucji, zabezpieczającej prawo dziecka do wychowania przez oboje rodziców.

Strony