Katolicka Agencja Informacyjna

Subskrybuj Kanał Katolicka Agencja Informacyjna
Portal Katolickiej Agencji Informacyjnej
Zaktualizowano: 1 godzina 53 minuty temu

Bp Włodarczyk o wizycie ad limina: doświadczenie tajemnicy Kościoła powszechnego

wt., 10/19/2021 - 01:29
„To ciekawe doświadczenie tajemnicy Kościoła Powszechnego, który żyje wspólnotami lokalnymi. Tymi, które stanowią diecezje, a w nich parafie” – powiedział o rozpoczynającej się wizycie ad limina Apostolorum ordynariusz diecezji bydgoskiej bp Krzysztof Włodarczyk.

Nowy ordynariusz diecezji bydgoskiej pozostaje w łączności z całą wspólnotą lokalnego Kościoła. – Radowałem się, że mogłem przy grobie Świętego Piotra odprawić Mszę Świętą za całą diecezję, a więc za wszystkie stany – całe prezbiterium, osoby życia konsekrowanego, Lud Boży – dzieci, młodzież, małżeństwa, rodziny. Pamiętałem także o samotnych, chorych, cierpiących, pogubionych duchowo, zbuntowanych wewnętrznie, nastawionych negatywnie do Kościoła, jako wspólnoty – powiedział.

Bp Włodarczyk dodał, że przesyła dar modlitwy ze świętego miejsca, a zarazem wołanie o to, by trwać w jedności z papieżem, kolegium biskupów, a także we wspólnocie diecezjalnej. Pozdrawiam i proszę o wsparcie duchowe, zwłaszcza, że mam niemoc fizyczną. Nie jest to wielkie cierpienie, ale też je ofiarowuję za diecezję, by działo się w niej wielkie dobro. Mam nadzieję, że z Bożą pomocą dotrwam do końca, by reprezentować przed Ojcem Świętym Franciszkiem Kościół Bydgoski. Z serca błogosławię – powiedział bp Krzysztof Włodarczyk.

W trzeciej grupie, która udała się do Rzymu, są biskupi archidiecezji warszawskiej z diecezjami warszawsko-praską i płocką oraz ordynariatem polowym Wojska Polskiego, archidiecezji gnieźnieńskiej z diecezjami bydgoską i włocławską, archidiecezji łódzkiej z diecezją łowicką, archidiecezji częstochowskiej z diecezjami radomską i sosnowiecką oraz trzy diecezje greckokatolickie: archidiecezja przemysko-warszawską z diecezjami wrocławsko-koszalińską i olsztyńsko-gdańską.

The post Bp Włodarczyk o wizycie ad limina: doświadczenie tajemnicy Kościoła powszechnego first appeared on eKAI.

Jasna Góra modlitewne wspomnienie w intencji Synodu Biskupów w Rzymie

wt., 10/19/2021 - 01:29
Na Jasnej Górze trwa modlitewne wspomnienie w intencji Synodu Biskupów w Rzymie. Kustosz sanktuarium przypomniał, że każdy z nas jest „żywym kamieniem” i buduje Kościół. Każdy też może i powinien włączyć się w synodalną drogę, przede wszystkim przez modlitwę.

– Zamysłem papieża Franciszka jest to, żeby pokazać każdemu z nas, że wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za Kościół, za to jaki on jest. Ojciec Święty chce zaangażować każdego w żywe spojrzenie na jego sprawy i w żywą relację w tworzeniu go – zauważył o. Waldemar Pastusiak, kustosz Jasnej Góry. Przypomniał, że Synod ma zachęcić nie tylko wspólnoty zakonne, ale również grupy parafialne, ruchy i stowarzyszenia, rodziny i innych świeckich do większego zaangażowania się w ewangelizację siebie i innych.

Jak dodał o. Kustosz „nowe formy ewangelizacji wymagają nowego zaangażowania przede wszystkim świeckich, by z Chrystusowym orędziem dotrzeć do szerokiej grupy osób”.

– Najważniejszym zaangażowaniem jest modlitwa, bo jeśli chcemy zmieniać Kościół, musimy zmieniać siebie właśnie przez rozmowę z Bogiem i słuchanie tego, co ma nam do powiedzenia – zauważył o. Pastusiak.

Wspólna modlitwa zanoszona jest na Jasnej Górze także podczas sprawowanych tu Mszy św. i nabożeństw.

O Synodzie rozważają także niektóre grupy przybywające na Jasną Górę. I tak zakonne spotkania, które odbywały się w ubiegłym tygodniu, a więc Zebranie Plenarne Konferencji Wyższych Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych, Pielgrzymka Braci Zakonnych, czy europejski zjazd Braci Mniejszych Kapucynów, wpisały się w przygotowania do otwarcia synodu w Kościołach lokalnych. Wszyscy nawiązywali do słów papieża Franciszka i reflektowali w jaki sposób włączyć się w drogę synodalną Kościoła.

Bp Andrzej Czaja zwracając się do przełożonych żeńskich instytutów zakonnych czynnych, podkreślił, że „Synod jest wielką szansą dla odnowy także życia konsekracyjnego, chodzi o ciągle podejmowany proces nawrócenia, w zakonach też o odnowę wspólnotowości czyli komunio, o którym mówi papież Franciszek – podkreślał bp Czaja.

-To jest konkluzja, to nie działanie, nie struktury, formy, są odpowiedzią na kryzysy, a osobista relacja z człowiekiem i Panem Bogiem, my jako bracia tę relację chcemy i przeżywamy bardzo we wspólnocie, dlatego poszukujemy tych rozwiązań jako wspólnota – powiedział br. Paweł Teperski z Biura Komunikacji Kurii Generalnej Kapucynów w Rzymie.

Jasnogórskiej Maryi polecana jest teraz także szczególnie wizyta ad limina polskich biskupów w Rzymie, tym bardziej, że w trzeciej grupie pasterzy są częstochowscy biskupi na czele z abp. Wacławem Depo, metropolitą częstochowskim.

The post Jasna Góra modlitewne wspomnienie w intencji Synodu Biskupów w Rzymie first appeared on eKAI.

KUL: System wartości w dobie COVID-19 – ruszył cykl debat „Areopag uniwersytetów”

wt., 10/19/2021 - 01:29
Czy epidemia COVID zmieniła świat naszych wartości? Czy zmiany te mają trwały charakter? Nad tymi pytaniami zastanawiali się rektorzy i eksperci z czterech uniwersytetów – KUL, UW, UJ i UAM. Na KUL odbyła się pierwsza debata z cyklu „Areopag uniwersytetów”. Otwierając ją rektor KUL ks. prof. Mirosław Kalinowski podkreślił wagę dialogu. – Może nie znajdziemy odpowiedzi na pytania, które będą się rodziły, ale znajdziemy więcej elementów, które nas łączą niż dzielą – mówił.

„Areopag uniwersytetów” to cykl debat na aktualne, ważne społecznie tematy. Inicjatywa serii dyskusji poświęconych problemom świata w dobie COVID-u wyszła od Rektora KUL ks. prof. Mirosława Kalinowskiego, a propozycję jej współtworzenia podjęły Uniwersytet Warszawski, Uniwersytet Jagielloński oraz Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. 18 października eksperci z wszystkich czterech uniwersytetów podjęli temat systemu wartości w dobie COVID-u.

Otwierając debatę rektor KUL podkreślił wagę dialogu. Z kolei rektor UW prof. Alojzy Nowak zauważył, że półtora roku epidemii znacząco zmieniło warunki funkcjonowania społeczeństwa, m.in. dzięki postępowi robotyzacji. – Jestem przekonany, że miejsce człowieka w świecie za 10-15 lat będzie zupełnie inne niż dziś. Rektor UJ prof. Jacek Popiel wyraził nadzieję na konkretne efekty debat. – Chcielibyśmy, żeby dialog, który toczy się wśród naukowców, przełożył się na dialog w polskim społeczeństwie. Reprezentujący UAM prorektor prof. Tadeusz Wallas przypomniał, że koronawirus nie jest pierwszą pandemią w dziejach ludzkości. – Każda z nich prowadziła do istotnych zmian i z reguły były to zmiany na lepsze.

We wprowadzeniu do dyskusji prof. Jacek Wojtysiak z KUL zwrócił uwagę, że zmiany preferencji wartości dokonują się pod wpływem silnych doświadczeń życiowych, związanych m.in. z sytuacjami granicznymi. – Epidemie często doprowadzały do sytuacji przewartościowania – podkreślał. Zachęcał do podjęcia refleksji m.in. nad wartościami witalnymi (jak zdrowie), kulturowymi, poznawczymi czy religijnymi. Jego zdaniem w społeczeństwach Zachodu życie ludzi toczy się wokół produkowania, kupowania i obsługiwania zakupionych przedmiotów.

Zwrócił także uwagę na narastające procesy laicyzacji oraz wysoką pozycję nauki w społeczeństwach Zachodu. – Większość ludzi traktuje ją, jako skuteczny sposób opanowania przyrody. Jego zdaniem pandemia pokazała, że można żyć inaczej, ale raczej nie zdołała nas skłonić do porzucenia konsumpcjonizmu i zmiany stylu życia, nie wzbudziła również większej religijności. Podsumowując stwierdził, że szok pandemiczny był zbył słaby, aby ewentualne zmiany miały trwały charakter, a pandemia pokazała, że nasza cywilizacja i nauka wciąż natrafiają na liczne ograniczenia.

Do słów prof. Wojtysiaka odnieśli się eksperci z pozostałych uniwersytetów. – Pandemia odsłoniła nam wartość, którą jest miłość, przybierająca wiele różnych form: współcierpienie, zrozumienie, pomoc, braterstwo, patriotyzm, tęsknota za bliskością – mówił ks. dr hab. Cezary Smuniewski z Uniwersytetu Warszawskiego. Zdaniem księdza profesora dzięki pandemii wartości odsłoniły się z nową wyrazistością, tak jak stało się to choćby z niepowtarzalnością każdej z osób. To szansa, by na nowo pochylić się nad personalizmem, który ma moc chronić nas przed Scyllą indywidualizmu i Charybdą kolektywizmu. To także szansa, by na nowo przemyśleć jak ważna jest nasza zdolność do wchodzenia w relacje – podkreślił.

– Jesteśmy karmieni bylejakością, w efekcie zatracamy powoli smak dobra – stwierdził prof. Leszek Sosnowski z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Naszą rzeczywistość społeczną demoluje nie tylko koronawirus, ale szereg pandemii: nienawiści, postprawdy i głupoty. Szczególną uwagę prelegent poświęcił pandemii obojętności i braku solidarności. Solidarność jest wartością, która ma moc zbliżania do siebie ludzi, nawet będących daleko od siebie. – Solidarność jest zawsze z kimś i dla kogoś – dodał. Profesor zauważył, że tej wartości nie można nikomu narzucić, bowiem zawsze jest ona wyrazem dobrej woli człowieka. Niepokojącym objawem jej braku w czasie pandemii stały się głosy nawołujące do nieszczepienia się.

Prof. Zbyszko Melosik z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu zauważył, że z perspektywy historii pandemia nie jest faktem odosobnionym. – Epidemia pokazała, że kondycja człowieka jest bardzo krucha i uderzyła w jego aroganckie przekonanie, że już ujarzmił naturę – podkreślił. Jego zdaniem pandemia nie zmieni na stałe świata wartości współczesnego człowieka, jest to możliwe jedynie w przypadku osób, które spotkała indywidualna tragedia, np. śmierć bliskich.

– Nasz system wartości pozostał w sensie społecznym bez większym zmian, a ludzie powrócili do konsumpcyjnego stylu życia – stwierdził. Dodał, że ludzkość nigdy nie była i nie będzie zorientowana jedynie na wzniosłe wartości, ale nie można także powiedzieć, że dziś mamy do czynienia z bankructwem ludzkości i jej ideałów, a trwałości wartości dowodzi choćby pasja stale obecna w życiu społeczności akademickiej.

Kolejne debata z cyklu, poświęcona zagadnieniom medycyny i zdrowia publicznego – „Granice etyczne medycyny”, odbędzie się 8 listopada na Uniwersytecie Jagiellońskim.

The post KUL: System wartości w dobie COVID-19 – ruszył cykl debat „Areopag uniwersytetów” first appeared on eKAI.

Kard. Dziwisz: módlmy się o powołania

wt., 10/19/2021 - 01:29
Módlmy się o powołania, których tak bardzo nam potrzeba – mówił kard. Stanisław Dziwisz, który wieczorem, 18 października przewodniczył mszy świętej w opactwie cysterskim w Wąchocku. W tym roku mija 70 lat od powrotu mnichów do miasteczka nad Kamienną. Opactwo musieli opuścić po kasacie zakonu w 1819 roku.

We wspomnienie Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny 21 listopada 1951 r., z krakowskiej Mogiły przybyli cystersi, aby po 132 latach nieobecności na nowo, w prastarym wąchockim opactwie podjąć życie monastyczne i parafialne. Pierwszym przeorem wznowionego klasztoru został ojciec dr Augustyn Ciesielski, późniejszy opat w Mogile.

W homilii kard. Stanisław Dziwisz mówił, że w ostatnich latach Kościół w Polsce został obdarowany wieloma powołania diecezjalnymi i misyjnymi. Mówił, że z tym darem dzielimy się z Kościołem w innym krajach, zwłaszcza w czasie pontyfikatu św. Jana Pawła II. – Dostrzegamy jednak, że mamy coraz mniej powołań. Budzi to naszą troskę żywotność wiary naszej ziemi, dzisiaj i w przyszłości. Módlmy się o powołania, których tak bardzo nam potrzeba – zachęcił ksiądz kardynał.

– W naszych czasach, w naszym pokoleniu Bóg obdarzył Kościół i świat wielkim apostołem, który głosił Ewangelię aż po krańce ziemi. Był nim Karol Wojtyła, Jan Paweł II, którego wspomnienie obchodzić będziemy 22 października. Biskupem Rzymu został 43 lata temu. To był długi i niezwykły pontyfikat, związany również z zakonem Cystersów, którzy ubogacali Kościół świadectwem swojego życia zakonnego i duszpasterstwem. Kard. Wojtyła regularnie nawiedzał i modlił się w sanktuarium św. Krzyża, czynił to zwłaszcza w święto Podwyższenia Krzyża Świętego. Jako metropolita krakowski, w przeddzień swojego ingresu udał się do opactwa w Jędrzejowe, aby – jak powiedział – zaczerpnąć oddechu – mówił dalej kard. Dziwisz.

Na koniec zwrócił się z prośbą, aby troszczyć o Kościół, o jego oblicze, świętość, wiarygodność oraz misję we współczesnym świecie, w naszym środowiskach. – To zadanie dla nas wszystkich. Takiej postawy i poczucia odpowiedzialności za Kościół uczył nas św. Jan Paweł II. Nie lękajmy się, nie narzekajmy, nie traćmy nadziei, ale starajmy się dawać świadectwo Chrystusowi i Jego Ewangelii – zakończył kard. Dziwisz.

Cystersi w pierwszej połowie XX wieku przeżywali trudne chwile, bowiem pamięć o nich zaczęła się zamazywać. W tym czasie na terenie kraju były tylko dwa klasztory: w Krakowie i Szczyrzycu. Historię powrotu zakonników do Wąchocka obrazuje książka napisana przez przeora wąchockiego klasztoru ojca Fabiana Skowrona. Zakonnik opowiada, że publikacja powstawała trzy lata. Wykorzystane w niej dokumenty odnalezione w archiwach diecezji sandomierskiej, opactwa w Mogile czy Instytucie Pamięci Narodowej. W książce są także zdjęcia, które dotychczas nie były publikowane. Książkę „Powrót cystersów do Wąchocka w 1951 roku” można kupić w sklepiku przy klasztorze lub przez internet. Warto nabyć tę książkę, bowiem nie wydano do tej pory opracowania dotyczącego kasaty klasztoru i powrotu cystersów do Wąchocka.

Do 1964 roku klasztor w Wąchocku był filią opactwa w Mogile. Teraz sam ma dwie placówki filialne, w Sulejowie, gdzie cystersi prowadzą parafię oraz w Winnikach na Pomorzu Zachodnim. Tam trzech mnichów wąchockich opiekuje się domem rekolekcyjnym. Wąchocka wspólnota liczy 28 braci. Cystersi prowadzą parafię, opiekują się klasztorem i muzeum, prowadzą też działalność rolniczą.

Początki klasztoru cystersów sięgają 1179 r. W Wąchocku zachowało się bardzo wiele elementów dawnego klasztoru – w skrzydle wschodnim armarium (skarbiec, gdzie przechowywano m.in. księgozbiór), kapitularz, fraternia (sala wspólnej pracy), a na piętrze dormitorium, w skrzydle refektarz z bogatą kamieniarką romańską. W XV w. kościół przebudowano w stylu gotyckim. W następnym stuleciu dobudowano pałac opacki.

The post Kard. Dziwisz: módlmy się o powołania first appeared on eKAI.

Abp Kupny po ad limina: Franciszek doskonale rozumie sytuację w Polsce

pon., 10/18/2021 - 19:30
Od kard. Pietro Parolina, Sekretarza Stanu Stolicy Apostolskiej usłyszeliśmy m.in., że „utożsamianie Kościoła z jedną opcją polityczną szkodzi samemu Kościołowi, bo nie jesteśmy wówczas postrzegani jako wspólnota otwarta na wszystkich. Poproszono nas o akcentowanie tego, że Kościół jest ponad podziałami politycznymi i mocniejsze podkreślanie, że zasady moralne, które głosimy, wypływają z Ewangelii i absolutnie nie są efektem tego, że pragniemy sprzyjać jednym, ustawiając się w kontrze do innych” – mówi w rozmowie z KAI metropolita wrocławski abp Józef Kupny.

Poniżej tekst rozmowy z abp. Józefem Kupnym:

Ks. Rafał Kowalski, KAI: Księże Arcybiskupie, rozmawiamy tuż po powrocie Waszej Ekscelencji z wizyty ad limina apostolorum. Obraz medialny, jaki był przez ostatnie tygodnie kształtowany w naszym kraju mógł sprawić, że dla przeciętnego Polaka ta wizyta była „dywanikiem”, na który papież wezwał polskich biskupów, zatem jak wygląda taki dywanik u ojca świętego?

Abp Józef Kupny: Zdaję sobie sprawę z tego, że jest ogromna niewiedza na temat tej wizyty, którą – dodajmy – przewiduje Kodeks Prawa Kanonicznego. Ona zatem nie jest niczym nadzwyczajnym, gdyż zgodnie z obowiązującym prawem każdy z biskupów jest zobowiązany do jej przeżycia. Można ją porównać do spotkań w ministerstwach, to znaczy biskupi odpowiedzialni za poszczególne diecezje udają się do kongregacji, rad i dykasterii Kurii Rzymskiej, rozmawiają z watykańskimi urzędnikami, by omawiać najbardziej palące problemy Kościoła powszechnego i Kościoła w Polsce. Samo spotkanie z papieżem jest zwieńczeniem tych wszystkich rozmów i wizyt. Poza tym – chcę to bardzo mocno podkreślić – to także okazja, by doświadczyć i jednocześnie wyrazić jedność z Ojcem Świętym oraz nawiedzić groby apostołów, modlić się w każdej z czterech większych bazylik rzymskich i sprawować Eucharystię przy grobie św. Jana Pawła II. To był bardzo intensywny czas. Dość powiedzieć, że każdego dnia o 6.00 rano mieliśmy śniadanie, ponieważ później program był już wypełniony i właściwie do wieczora byliśmy zajęci.

KAI: Domyślam się, że trudno aby ksiądz arcybiskup referował każde ze spotkań, natomiast interesuje nas to, co jakoś zwróciło uwagę Waszej Ekscelencji, być może to, czego – możemy się spodziewać – będzie miało jakiś oddźwięk w działaniach duszpasterskich podejmowanych w naszej diecezji.

– Na pewno zapamiętałem doskonale rozmowy w Kongregacji ds. Nowej Ewangelizacji, gdzie zastanawialiśmy się nad tym, jak docierać z Ewangelią do ludzi, którzy odeszli z Kościoła i których nic z Kościołem nie łączy, albo tych, którzy pozostają na peryferiach naszych wspólnot.

KAI: Miało to formę warsztatów, to znaczy otrzymywaliście konkretne wskazówki, sprawdzone na przykład w Kościele na Zachodzie?

– Poniekąd tak, bo na przykład zwrócono nam uwagę, by towarzyszyć osobom, które przychodzą do naszych świątyń jako turyści. Traktują oni kościoły jak zabytki, a ich wyposażenie jak dzieła sztuki, które chcą poznawać i podziwiać. Nie wystarczy dać takim ludziom modnych dziś przewodników elektronicznych, ale ciekawym rozwiązaniem wydaje się oprowadzenie ich przez ludzi wierzących, którzy nie tylko opowiedzą o historii danego miejsca, stylach architektonicznych, ale przede wszystkim złożą świadectwo wiary, wskazując, że to miejsce jest dla nich przede wszystkim miejscem modlitwy, powiedzą dlaczego wierzą i jak tę wiarę praktykują. Nawet prosty gest uklęknięcia przed Najświętszym Sakramentem można połączyć z katechezą na temat obecności żywego Boga pod postacią chleba. To jest duża szansa na to, by zapalić w tych ludziach światełko wiary.

KAI: Nie była to pierwsza wizyta Księdza Arcybiskupa ad limina apostolorum. Poprzednia jednak miała miejsce na początku pontyfikatu papieża Franciszka. Jeśli porównamy te dwie wizyty, dostrzega Ekscelencja jakieś zmiany w samym Watykanie?

– Pierwsze, co się rzuciło w oczy, to zmiany personalne. To znaczy, zmieniły się osoby odpowiedzialne za poszczególne dykasterie. Druga to przebieg tych spotkań. O ile w czasie poprzedniej wizyty miałem wrażenie, że przyjechaliśmy, by otrzymać konkretne wskazówki, uwagi i rady, o tyle tym razem – i było to mocno podkreślane – papież wyznaczył styl, który polegał bardziej na słuchaniu nas. Urzędnicy watykańscy byli bardziej ciekawi tego, co my mamy do powiedzenia. Po krótkim prowadzeniu przez jednego z nas i zaprezentowaniu wyznaczonego tematu, mieliśmy możliwość włączenia się w rozmowę, stawiania pytań. Dopiero, kiedy powiedzieliśmy to wszystko, co nosiliśmy w sercu, pracownicy poszczególnych instytucji watykańskich udzielali nam odpowiedzi. Miało to raczej formę dzielenia się swoim doświadczeniem, a nie – jak to miało miejsce w czasie poprzedniej wizyty – prezentowania nam z góry przygotowanego programu. Tym razem najpierw byliśmy wysłuchani, a następnie wspólnie poszukiwaliśmy rozwiązań najlepszych dla naszych wspólnot.

KAI: Ksiądz Arcybiskup referował sytuację Kościoła w Polsce w Sekretariacie Stanu. O czym Ekscelencja mówił kardynałowi Parolinowi?

– Tutaj tematyka oscylowała przede wszystkim wokół relacji państwo – Kościół. Byłem zaskoczony znajomością sytuacji w Polsce, jaką wykazał się Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej. Usłyszeliśmy od niego m.in., że utożsamianie Kościoła z jedną opcją polityczną szkodzi samemu Kościołowi, bo nie jesteśmy wówczas postrzegani tak jak to powinno być – jako wspólnota otwarta na wszystkich. Poproszono nas o położenie nacisku na akcentowanie tego, że Kościół jest ponad podziałami politycznymi i by mocniej podkreślać, że zasady moralne, które głosimy wypływają z Ewangelii i absolutnie nie są efektem tego, że pragniemy sprzyjać jednym, ustawiając się w kontrze do innych.

KAI: W końcu przyszedł czas na bezpośrednie spotkanie z papieżem Franciszkiem…

– Tak, i znowu dotarło do mnie jak nieprawdziwy obraz Ojca Świętego funkcjonuje w mediach. Przecież czytaliśmy przez wiele tygodni o chorobie papieża i o tym, że w Watykanie przygotowuje się nowe konklawe, czy o tym, że Franciszek nie ma już siły przewodzić Kościołowi. Tymczasem spotkałem papieża uśmiechniętego, w dobrej kondycji, który nie stawiał żadnych granic czasowych, jeśli chodzi o spotkanie z nami. Powiedział, że ma dla nas czas. Z każdym osobiście się przywitał, zamienił kilka słów, a następnie usiadł i powiedział, że nie ma takich tematów, których powinniśmy unikać. Zasugerował, byśmy pytali go o wszystko to, o co chcemy zapytać, bo jesteśmy braćmi. Bardzo skromny człowiek, pełen wewnętrznego pokoju. Rozmawiał z nami bardzo spokojnie.

synteza W Kościele w Polsce zainaugurowano diecezjalne etapy Synodu Biskupów

KAI: Jakie tematy zatem zostały poruszone?

– Pytaliśmy o synod, bo dla nas było ważne to, jak on sam rozumie ten proces, który właśnie został zainaugurowany w Kościele. Rozmawialiśmy także na temat sytuacji migrantów i uchodźców. Trzecia kwestia zaś to problem nadużyć seksualnych w Kościele.

KAI: Czy papież dał konkretne wskazówki jak Kościół w Polsce powinien podejść do kwestii uchodźców, którzy koczują na białoruskiej granicy?

– Franciszek podkreślił, że sam jest synem imigranta, ale też wskazał, że jego rodzice po przybyciu do nowej ojczyzny integrowali się z miejscową społecznością. Zwrócił przy tym uwagę, że migracja powinna kończyć się integracją. Problem jest wówczas, gdy sami migranci nie chcą integrować się z miejscową społecznością. Oczywiście papież powiedział jasno, że ludziom, którzy cierpią, należy okazać serce i bez względu na to, kim są, trzeba im pomóc. Jednak, jak dało się odczuć, Franciszek doskonale rozumie sytuację w Polsce i wie, że ona jest złożona. Przecież kilka lat temu przyjęliśmy w naszej diecezji uchodźców z Bliskiego Wschodu. Oni nie chcieli tu pozostać. Niektórzy nawet bez pożegnania wyjechali na zachód Europy. Dlatego nie usłyszeliśmy od papieża nakazu, by otworzyć granice i wpuścić wszystkich bez jakiejkolwiek kontroli.

KAI: Wielu sugerowało, że za zaniedbania w kwestii nadużyć seksualnych papież zdymisjonuje cały Episkopat.

– Absolutnie nie bagatelizowaliśmy tego problemu, gdyż on utrudnia nam skuteczne głoszenie Ewangelii, sprawia, że jesteśmy niewiarygodni jako świadkowie Jezusa Chrystusa, zniekształca obraz Kościoła. Jakkolwiek proces oczyszczania będzie trwał i doprowadzimy go końca, to jednak nic z medialnych spekulacji się nie sprawdziło.

KAI: „Synod” to słowo coraz częściej wypowiadane w naszych kościołach. Na co zatem zwrócił uwagę Franciszek?

– Dla mnie ta kwestia było bardzo cenna, bo pozwoliła na zrozumienie tego, jak papież rozumie działanie Ducha Świętego w czasie synodu. Franciszek wyjaśnił to na przykładzie poprzedniego synodu, poświęconego Kościołowi w Amazonii. Przyznał, że większość uczestników tego spotkania przyjechała z gotowym planem, w którym między innymi znajdowało się dopuszczenie do święceń prezbiteratu żonatych mężczyzn. W czasie obrad jednak zaczęły pojawiać się takie kwestie jak obecność katechistów w Kościele w Amazonii, a właściwie ich brak. Następnie padło pytanie o działalność stałych diakonów. Znowu okazało się, że takowych nie ma. W kolejnych dniach podjęto problem powołań kapłańskich z tzw. miejscowej ludności i funkcjonowania seminarium duchownego, który by ich przygotowywało. Na każdym z tych etapów – mówił papież – Duch Święty podpowiadał nam, że mamy wiele do nadrobienia i trzeba inaczej rozłożyć akcenty: położyć nacisk na przygotowanie świeckich katechistów, posyłać do posługi diakonów czy w końcu założyć seminarium dla kandydatów z terenów samej Amazonii. Później – podkreślił Franciszek – jakby Duch Święty zamilkł, bo o ile wcześniej rozwiązania wyłaniały się w toku spotkań i rozmów o tyle, kiedy podjęto temat święcenia żonatych mężczyzn – powiedział papież – nie otrzymał żadnej wskazówki. Stąd, pomimo dużych nacisków, ostatecznie Franciszek tego tematu nie zaakceptował.

KAI: Jak to wpłynęło na rozumienie synodu przez Księdza Arcybiskupa?

– Właśnie tak, że synod to nie parlament, w którym pewne kwestie można przegłosować. Wielu może się bowiem wydawać, że przedstawi postulaty, zbierze grupę, które będzie je popierać i zostaną one natychmiast wprowadzone w życie. Tak nie jest. To ma być czas wspólnego wsłuchiwania się w głos Ducha Świętego. Ojciec Święty przyznał, że czuł, iż byli tacy, którzy wyjeżdżali z tego synodu rozczarowani. Tymczasem synod nie polega na wprowadzaniu w życie gotowych scenariuszy czy też pouczaniu Ducha Świętego jak powinien prowadzić Kościół.

The post Abp Kupny po ad limina: Franciszek doskonale rozumie sytuację w Polsce first appeared on eKAI.

Kard. Nycz przed wizytą ad limina: Najważniejsze jest słuchanie

pon., 10/18/2021 - 19:14
Najważniejsze jest słuchanie, mentalność zmienia się powoli – mówi kard. Kazimierz Nycz w specjalnym wywiadzie przed wizytą ad limina Apostolorum i inauguracją diecezjalnego etapu synodu biskupów o synodalności.

Anna Wojtas: Czy Ksiądz Kardynał ma już przygotowany green pass? Podobno od 1 października muszą go posiadać wszyscy odwiedzający watykańskie urzędy?

Kard. Kazimierz Nycz: Mam przygotowany, jeśli oczywiście w czasie, kiedy będę leciał do Rzymu z wizytą ad limina Apostolorum, nie zmienią się jakieś przepisy polskie czy włoskie.

AW: Co Ksiądz Kardynał powie papieżowi?

– Jestem już starym weteranem spotkań ad limina, to będzie chyba już moja piąta wizyta, więc wiem doskonale, że najważniejsze na spotkaniu z papieżem, wbrew temu, co chciałby dzisiejszy świat, jest jednak słuchanie.

Przede wszystkim słuchamy, co papież ma nam do powiedzenia, jakie ma oczekiwania wobec Kościoła lokalnego, który reprezentują obecni na tym spotkaniu biskupi z czterech metropolii. Zazwyczaj jest to pewna synteza tygodnia spotkań w kongregacjach. Po ogólnym wprowadzeniu papież albo bezpośrednio albo pośrednio odnosi się do tego. Potem zwykle jest możliwość stawiania pytań. Bardziej pytań niż dopowiedzeń, bo czas mija bardzo szybko a trzeba zadbać o to, by go maksymalnie dobrze wykorzystać.

Oczywiście, spodziewam się bardzo dużo, ale nie szczegółowych rozwiązań. Takich szczegółowych wskazówek ani nie było, ani nie mogło być podczas spotkań z papieżem za pontyfikatu Benedykta XVI, ani wcześniej. Ale to spotkanie nas wzbogaci i skłoni do wymiany myśli i doświadczeń.

Różnie wyglądały, za różnych papieży, te spotkania w czasie ad limina, ale pewne rzeczy są podstawowe. Zawsze był podział na grupy biskupów. Różnice? Przede wszystkim to, ile czasu – w zależności pewnie od osobowości czy wieku – Ojciec Święty poświęcał odwiedzającym go biskupom. Spotkanie z papieżem zazwyczaj miało charakter podsumowania. Za Jana Pawła II były też spotkania indywidualne: audiencja dla biskupów diecezji ale też spotkanie nieformalne przy obiedzie lub kolacji. Za Benedykta XVI było mniej bo miał już swoje lata, gdy zaczynał pontyfikat. Teraz jest jeszcze inaczej.

AW: Zapowiada się intensywny tydzień?

– Ad limina to pielgrzymka “do progów apostolskich”. Najpierw spotkamy się w bazylice watykańskiej u grobu św. Piotra, ale też przy grobie Jana Pawła II. Potem Msze święte w bazylikach Santa Maria Maggiore, św. Jana na Lateranie oraz w bazylice św. Pawła za Murami. W tych dniach poświęcamy się bardziej modlitwie, słuchaniu słowa Bożego i refleksji oraz Eucharystii.

Oczywiście, odwiedzamy też watykańskie kongregacje, gdzie zdajemy sprawę z naszej odpowiedzialności za duszpasterstwo Kościoła. Wokół wybranych ze sprawozdań tematów toczy się dyskusja w tym gronie. Zwykle trwa godzinę lub dwie, ale jest ważna i potrzebna. Ponieważ jako kardynał jestem członkiem kongregacji ds. duchowieństwa, wprowadzenie do dyskusji w tej kongregacji będzie moim zadaniem. Problem wychowania seminaryjnego, dyskusji nad reformą studiów teologicznych i studiowaniem teologii w ogóle – o tym będziemy rozmawiać w kongregacji ds. duchowieństwa. Natomiast o liturgii – w Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, o katechezie – w Kongregacji ds. Edukacji Katolickiej, bo to są ważne wyzwania współczesności.

AW: Co znalazło się w sprawozdaniu z Archidiecezji Warszawskiej z lat 2013-2020? Jaki obraz się z niego wyłania?

– Raz na 5 lat współpracownicy biskupa przygotowują według watykańskiego kwestionariusza sprawozdanie z duszpasterstwa i administracji diecezją, które przedstawiane jest przy okazji wizyty ad limina.

Rzeczywiście jest to okazja do tego, aby przyjrzeć się, co się zrobiło w diecezji, nie tylko w takich instytucjach jak seminarium, radio czy archiwum, ale przede wszystkim w parafiach czyli wszędzie tam, gdzie egzystuje żywy Kościół. Wiele się dzieje a ujęcie w całościowy opis i statystyki to potrzebna i duża praca. Dla biskupa, ale i dla współpracowników, sprawozdanie jest też okazją do rachunku sumienia, co można było zrobić lepiej, inaczej.

Przed wizytą w Rzymie sprawozdanie, które w całości liczy ok. 100-150 stron trafia na piśmie do poszczególnych kongregacji, według ich kompetencji i dziedzin duszpasterstwa. Pracownicy Kurii Rzymskiej, którzy potem rozmawiają z nami są merytorycznie przygotowani do tych rozmów. Służą one zarówno pożytkowi Kościoła powszechnego, jak i pożytkowi danej diecezji i duszpasterstwa.

AW: Jaki potencjał ma Archidiecezja Warszawska, a jakie są obszary wymagające rachunku sumienia?

– Na pewno przed Archidiecezją Warszawską stoi wiele wyzwań, których nie mają mniejsze diecezje w Polsce. Wynikają one m.in. ze stołeczności. Warszawa liczy milion siedemset tysięcy mieszkańców, tutaj wszelkie procesy społeczne – zarówno pozytywne, jak rozwój, i negatywne, jak np. laicyzacja – zachodzą szybko i są bardziej zaawansowane.

O ile wskaźnik communicantes, czyli przystępujących do Komunii jest podobnej wielkości co w innych diecezjach, to odsetek dominicantes – chodzących w niedziele do kościoła jest już niższy. Są też wyzwania wynikające stąd, że Warszawa jest miastem podzielonym na dwie diecezje. Podstawową jest więc kwestia współpracy i koordynacji między tymi diecezjami.

W Warszawie mieszka prawie 300 tysięcy studentów. To duże wyzwanie duszpasterskie dla parafii, na terenie których mieszkają studenci, zarówno na stancjach jak i w domach akademickich. Specyficznego podejścia i duszpasterstwa wymaga także kadra naukowa kilkudziesięciu uczelni wyższych, których aż tylu nie ma w innych diecezjach. Uczelnie to ogromny potencjał: zarówno studenci jak i profesorowie. Kompetentni w swoich dyscyplinach, nie zawieszają swojej wiary na kołku, gdy zabierają głos w swoich środowiskach.

Ze względu na stołeczność nieproporcjonalnie większa jest też liczba szkół ponadpodstawowych: liceów ogólnokształcących, techników i szkół zawodowych. Zachodzą procesy laicyzacyjne i zmienia się też kontakt ze szkołami. Od ponad 30 lat są lekcje religii, ale obecnie inaczej to wygląda niż na początku tej obecności w szkole.

Cieszymy się, gdy grupa 2 tysięcy maturzystów wyjeżdża na pielgrzymkę do Częstochowy, ale gdy obserwujemy frekwencję na katechezie czy rekolekcjach parafialnych to poczucie satysfakcji z dobrze wypełnionego obowiązku i pracy spotyka się ze świadomością, że nie są to wszyscy. Wprawdzie w Kościele liczby nie są najważniejsze i bywają źródłem dodatkowej radości, ale martwią, gdy obrazują tendencję spadkową.

AW: Czy są jakieś ważne tematy, które Ksiądz Kardynał będzie chciał skonsultować w kongregacjach, gdzie przyda się spojrzenie z perspektywy Kościoła powszechnego na lokalne sprawy?

– Niewątpliwie w każdej z kongregacji takie ważne tematy będą. Na przykład, żeby to zilustrować, w kongregacji “ds. liturgii” na pewno będzie, bo musi być, omawiana sytuacja po motu proprio papieża Franciszka „Traditionis custodes” o rycie trydenckim. Ten list apostolski przyszedł do nas, do diecezji, jako pewna dyspozycja, wydana po konsultacji z biskupami, ale to motu proprio budzi czasem pytania, czasem wątpliwości, i o nich będziemy rozmawiać.

W Kongregacji ds. Duchowieństwa poruszę temat nowego „Ratio fundamentalis institutionis sacerdotalis” , na podstawie którego zatwierdzono „Drogę formacji prezbiterów w Polsce. Ratio institutionis sacerdotalis pro Polonia”. Podejmuje ono takie kwestie: jaki model kształcenia przyszłych księży jest potrzebny współczesnemu Kościołowi i światu? Oczywiście – ratio zostało napisane dla całego Kościoła, różna jest sytuacja poszczególnych regionów, kontynentów, krajów a nawet specyfika diecezji bywa różna więc będzie okazja do wymiany doświadczeń.

W Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych na pewno będziemy rozmawiać o niedawnej, “podwójnej” beatyfikacji bł. Stefana Wyszyńskiego i matki Elżbiety Róży Czackiej, ale też o beatyfikacjach, które są przygotowywane.

W Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów – o tym, jak dotrzeć do współczesnego świata. Nie tylko chodzi o misje w Afryce, ale o to w jaki sposób pełnić posługę misyjną w całym Kościele, bo cały Kościół jest misyjny. Jeżeli nam się kiedyś wydawało, że misje to tylko Afryka i Ameryka, to dziś już nikomu tak się nie wydaje. Z dwóch powodów: niektóre kraje afrykańskie są już mocno zewangelizowane i właściwie trudno je nazywać misyjnymi, a po drugie – w Ameryce, Europie, ale także w Polsce pootwierały się przestrzenie, które wymagają nowej ewangelizacji, a nieraz nawet misji.

AW: Tegoroczna wizyta ad limina zbiega się też z inauguracją pierwszej fazy synodu biskupów.

– Niewątpliwie papież będzie do tego nawiązywał i poszczególne dyskusje w kongregacjach również. Papież Franciszek dostrzegł w Kościele problem i chce, żeby rzeczywiście, jeszcze bardziej upodmiotowić katolików świeckich. Żeby wierni świeccy nie tylko mówili, byli słuchani, ale zostali usłyszani w Kościele i żeby ich głos był uwzględniany przy podejmowaniu decyzji. Bez tego Kościół będzie uboższy.

AW: I jak w tej perspektywie Ksiądz Kardynał widziałby tę obecność, aktywność świeckich?

– Nie zaczynamy od zera. Weźmy na przykład katechezę w szkole i w parafiach. Ona by nie istniała w naszej diecezji bez świeckich, wykształconych katechetów. Powiem tylko, że na 1100 katechetów uczących w szkołach prawie 700 to są świeccy.

Świeccy uczestniczą też, na różnych poziomach, w życiu parafii. Nie tylko służą radą proboszczowi w sprawach ekonomicznych czy gospodarczych, są też konsultowani w radach parafialnych. Choć pewnie mogliby być pytani częściej i uwzględniani przy podejmowaniu decyzji. A na pewno niedopuszczalna jest sytuacja, kiedy świeckich tylko się pyta, a potem robi się i tak po swojemu. To jest nasz powszechny obowiązek, słuchać głosu Kościoła i uwzględniać ten wielki potencjał, jaki mają ludzie świeccy w Kościele.

AW: Jeśli ad limina jest wyrazem jedności biskupa i Kościoła lokalnego z papieżem – jak Ksiądz Kardynał ocenia – czy jako społeczność nie mamy czasem kłopotu z jednością z papieżem? Czy nie za łatwo go krytykujemy?

– Na pewno zmienił się sposób sprawowania urzędu papieskiego – i to jest fakt. W zależności od tego, kto jest papieżem inny był ten sposób – z tego co pamiętam – za Piusa XII, inny za Jana XXIII, Pawła VI a jeszcze inny za Jana Pawła II. Inny jest teraz. I to jest niewątpliwie zmiana obiektywna.

Druga sprawa – globalny świat mediów. Rozwinęły się radio i telewizja, media społecznościowe. Tego nie było, gdy byłem młodym człowiekiem czy księdzem. Kto kiedyś, kiedy nie było telewizji, albo dopiero raczkowała, miał możliwość obserwowania co mówi, co robi, czego naucza papież? Pod tym względem nie można porównywać tamtego czasu z obecnym. Te zmiany są faktem, trzeba się z nimi pogodzić, można się jedynie lekko na nie obrażać, co i tak nic nie zmieni.

Natomiast jest faktem to, że społeczeństwo jest podzielone. I jest podzielone także w ocenie Kościoła. Również w Kościele są grupy różniące się między sobą w ocenie i opiniach na temat konkretnego papieża, czy to Franciszka czy Benedykta XVI. Krytykowany był również Jan Paweł II, choć może wtedy nasz głos był w miarę jednobrzmiący i nie mieliśmy w świadomości krytyki płynącej z Niemiec czy obu Ameryk.

Dzisiaj te podziały są bardziej widoczne i słyszalne. Osobiście nie cieszę się z tego powodu, że tak jest bo moim zdaniem 30 lat temu takie wypowiedzi jak teraz o Ojcu Świętym byłyby niemożliwe. Szacunek do papieża był podstawową cechą tych odniesień. Dzisiaj jest inaczej. Wiele się zmieniło, zmienia i pewnie jeszcze będzie się zmieniać. Powinniśmy mieć swoje krytyczne zdanie na ten temat.

AW: Tymczasem w mediach społecznościowych jedni drugich pytają “czy zostałeś już zaproszony na synod?”

– Pytanie jest deczko przedwczesne, bo synod dopiero rozpoczął się w Rzymie, 17 października zostanie zainaugurowany w diecezjach, a prace rozpoczną się po 20 października i na tym etapie diecezjalnym będzie trwał do wiosny przyszłego roku. Jeszcze będzie czas, ale cieszy mnie to zainteresowanie świeckich, którzy już teraz się dopytują.

Zaproszenia będą zarówno dla parafii i konkretnych środowisk, ale będą też zaproszenia na tyle ogólne, że każdy, kto będzie chciał, będzie mógł się włączyć.

Iluzją jest myślenie, że 100 procent członków Kościoła zostanie uwzględnionych w tych konsultacjach, ale z drugiej strony nie wolno nam ograniczyć się tylko do absolutnego minimum, nie dając się wypowiedzieć tym, którzy chcą się wypowiedzieć.

Potrzebujemy zmiany mentalności. A mentalność ma to do siebie, że nie chce się zmieniać z dnia na dzień.

The post Kard. Nycz przed wizytą ad limina: Najważniejsze jest słuchanie first appeared on eKAI.

Ks. Jerzy Popiełuszko – sylwetka męczennika

pon., 10/18/2021 - 19:03
„Żeby nie stać się klechą, formalistą, kimś zamkniętym na plebanii” – takie hasło przyjął dla swego kapłaństwa. Gdyby żył, miesiąc temu obchodziłby 74 urodziny. Zginął w wieku zaledwie 37 lat. Jutro, 19 października, przypada 37. rocznica porwania i męczeńskiej śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki a także obchody Święta Duchownych Niezłomnych. Uroczysta Msza święta rocznicowa z modlitwą o kanonizację kapelana „Solidarności” odprawiona zostanie 19 października o godz. 18.00 w kościele Świętego Stanisława Kostki w Warszawie. Będzie jej przewodniczył bp Tadeusz Pikus. Z tej okazji przypominamy sylwetkę męczennika, historię procesu beatyfikacyjnego oraz podjętych starań o kanonizację.

Ks. Jerzy Popiełuszko urodził się 14 września 1947 r. we wsi Okopy na Białostocczyźnie. Na chrzcie św. w rodzinnej parafii w Suchowoli otrzymał imię Alfons (na V roku w seminarium imię to zmienił na Jerzy). Był trzecim z pięciorga dzieci, z których jedno zmarło w dzieciństwie. Jego rodzice, Marianna i Władysław, pracowali na roli. Warunki życia były trudne, ale rodzice wychowywali dzieci bardzo starannie. Na pierwszym miejscu był Pan Bóg, Msza św., wspólna rodzinna modlitwa. Często rozmawiano też o prawdziwej historii Polski. Alek wiedział, że jego wuj, żołnierz AK, zginął z rąk sowieckich w 1945 r.

Szkołę podstawową i liceum ukończył w Suchowoli. Uczył się przeciętnie. Był lubiany, ale raczej cichy i nieśmiały – niepozorny. Komunię św. i bierzmowanie przyjął w 1956 r. Przez wszystkie szkolne lata był ministrantem w parafialnym kościele.

Żelazny charakter i osobowość duchowego przywódcy ujawniły się po raz pierwszy na początku drugiego roku studiów, gdy tuż po obłóczynach trafił na 2 lata do wojska. Pobór kleryków był elementem represji wobec Kościoła w Polsce. Alumni gromadzeni w specjalnych jednostkach o zaostrzonym regulaminie, poddawani byli próbie systematycznej ateizacji, presji na porzucenie kapłaństwa lub podjęcie współpracy. Popiełuszko nie dał się złamać, inicjował opór, podtrzymywał na duchu kolegów, choć spotykały go za to bezwzględne kary: wyśmiewanie, wielogodzinne ćwiczenia, czołganie się na mrozie, czyszczenie toalet w masce gazowej. Wojsko wyniszczyło go fizycznie. Na początku 1970 r., już po powrocie do seminarium, ciężko zachorował i niemal cudem udało się go uratować. Kłopoty zdrowotne towarzyszyły mu już do końca życia.

28 maja 1972 r. w warszawskiej archikatedrze Jerzy Popiełuszko przyjął święcenia kapłańskie z rąk Prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego. Jak wspomina jego przyjaciel, ks. Bogdan Liniewski, wkrótce obydwaj ustalili hasło dla swego kapłaństwa: „żeby nie stać się klechą, formalistą, kimś zamkniętym na plebanii”. Ks. Jerzy chciał być przede wszystkim dla wiernych. Na swoim obrazku prymicyjnym umieścił słowa: „Posyła mnie Bóg, abym głosił Ewangelię i leczył rany zbolałych serc” (Łk 4,18).

Od 1972 do 1979 r. pracował jako wikariusz w parafiach: Trójcy Świętej w Ząbkach, Matki Bożej Królowej Polski w Aninie i Dzieciątka Jezus na warszawskim Żoliborzu. Wtedy też nie rzucał się w oczy. Proboszczowie i księża, z którymi pracował wspominają go jako najzwyklejszego wikarego, który czasem bał się głoszenia kazań i miewał drobne, ludzkie słabości. Okazało się jednak, że ma niezwykły dar nawiązywania kontaktów i bliskości z ludźmi. Lubił ich, interesował się, słuchał. Parafianie wiedzieli, że mogą na niego liczyć w kłopotach, szczególnie przejmował się losem chorych. Z wieloma rodzinami serdecznie się zaprzyjaźnił. Parafianie odwiedzali go, zapraszali do siebie, jeździli razem z nim na wycieczki. Był jednak dla nich przede wszystkim duszpasterzem, nikogo nie nawracał na siłę.

Narastające kłopoty ze zdrowiem poważnie utrudniały mu wykonywanie obowiązków. Gdy w styczniu 1979 r. zasłabł przy ołtarzu, a następnie ponad miesiąc spędził w szpitalu, kard. Wyszyński oddelegował go do mniej, jak się zdawało, obciążającej pracy w duszpasterstwie akademickim przy kościele św. Anny. Miał zajmować się głównie duszpasterstwem studentów medycyny. Spędził tam rok. To wystarczyło, by nawiązać przyjaźnie. Był przyjacielem, powiernikiem, dobrym doradcą i – doskonałym spowiednikiem. Organizowali razem górskie wyprawy, również gdy nie był już formalnie ich duszpasterzem. O tym, jak bardzo byli z nim związani świadczy fakt, że poszli za nim do parafii św. Stanisława Kostki na Żoliborzu, gdzie Popiełuszko zamieszkał jako rezydent w maju 1980 r.

W niedzielę 31 sierpnia 1980 r., gdy cały kraj ogarnięty był falą strajków, protestujący robotnicy z Huty Warszawa szukali księdza, który mógłby odprawić im w zakładzie Mszę św. Kard. Wyszyński wysłał swego sekretarza do żoliborskiego kościoła św. Stanisława Kostki. W zakrystii okazało się, że księża są zajęci, ale akurat wszedł ks. Popiełuszko, który zgodził się pojechać. Po Mszy św. został w Hucie aż do wieczora i od tego czasu przychodził nawet kilka razy w tygodniu. Robotnicy odwiedzali go całymi rodzinami, z żonami, z dziećmi. Ten bezpośredni, niestwarzający dystansu i mówiący normalnym, prostym językiem ksiądz, był kimś niezwykłym. Zaczęły się spowiedzi po kilkunastu latach, śluby, chrzty dorosłych. Bliskość z hutnikami oznaczała zbliżenie do jądra ówczesnych przemian.

To ks. Popiełuszko przygotował Mszę św., podczas której bp Zbigniew Kraszewski poświęcił sztandar „Solidarności” Huty Warszawa, to on wraz ze swymi hutnikami zawiózł uczestnikom I Krajowego Zjazdu „Solidarności” w Gdańsku tekst encykliki Jana Pawła II „Laborem exercens”. To on odprawiał codziennie Msze św. dla uczestników Zjazdu. W październiku i listopadzie 1981 r. towarzyszył też strajkującym studentom Akademii Medycznej w Warszawie i podchorążym w Wyższej Oficerskiej Szkole Pożarnictwa. Jak wspominał ówczesny proboszcz parafii św. Stanisława Kostki, ks. Teofil Bogucki, obecność ks. Jerzego podczas strajku WOSP wywarła na nim wielki formacyjny wpływ i ukierunkowała jego dalsze losy.

Już od początku stanu wojennego ks. Popiełuszko znalazł się „na celowniku” SB. Funkcjonariusze nachodzili plebanię. Cudem uniknął aresztowania. Pozostając na wolności z oddaniem zajął się organizowaniem pomocy dla internowanych, ich rodzin i wszystkich, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji. Koordynował m.in. akcję rozdzielania darów w parafii, przy czym zmienił swój pokój niemal w magazyn. Inicjował sprowadzanie lekarstw z Zachodu. Wyszukiwał potrzebujących i rozdawał – co tylko mógł. Raz oddał komuś nawet własne buty. Sam chodził w starych, podartych rzeczach. Ludzie, którzy pamiętają go z tamtego czasu podkreślają, że nie było w nim żadnego przywiązania do dóbr materialnych. Pomoc, jakiej udzielał, miała też wymiar psychologiczny i duchowy. Odwiedzał uwięzionych, pojawiał się regularnie na salach rozpraw. Dla wielu był olbrzymim wsparciem.

Od lutego 1982 r. przejął odprawianie zainicjowanych przez proboszcza parafii św. Stanisława Kostki ks. Teofila Boguckiego Mszy św. za Ojczyznę. Odbywały się one regularnie w ostatnią niedzielę miesiąca i niebawem zaczęły gromadzić tłumy wiernych. Atmosfera tych modlitewnych i patriotycznych spotkań była niezapomniana a charyzmat ks. Jerzego ujawniał się podczas nich z wielką siłą. Doskonale znał prawdziwe ludzkie problemy i o nich mówił w swoich kazaniach. Nawiązywał do nauczania kard. Wyszyńskiego i Jana Pawła II, przedstawiając je w jak najprostszych, zrozumiałych dla wszystkich słowach. Mówił o godności osoby ludzkiej i wynikającym z tego prymacie jednostki w ładzie społecznym, o wolności, która musi mieć odniesienie do dobra, prawdy i miłości, o postawie solidarności i potrzebie zaangażowania w budowę wspólnego dobra, o prawach człowieka. Był to prosty wykład nauczania społecznego Kościoła.

Słuchali go robotnicy i profesorowie, opozycjoniści i nawet partyjni. Przyjeżdżali ludzie z całej Polski, z miesiąca na miesiąc było ich coraz więcej. Nic dziwnego, że wkrótce ze strony władz pojawiły się prowokacje, próby nękania i naciski na kurię, by ograniczyć działalność tego księdza. Oskarżano, że uprawia politykę, inspiruje do manifestacji itp. Były to zarzuty fałszywe. W kazaniach Popiełuszki nie było akcentów politycznych, choć mówił o prawdzie, czasem niewygodnej. Koncentrowały się one jednak zawsze na Ewangelii w duchu przesłania św. Pawła: „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj” (Rz 12, 21). Mszom za Ojczyznę towarzyszyły bardzo liczne nawrócenia, wielu powracało do Kościoła po kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu latach, wielu prosiło o chrzest. Ludzie wychodzili z kościoła wyciszeni, uspokojeni wewnętrznie i skłonni do życzliwego patrzenia nawet na swych wrogów. Jak sam ks. Jerzy, który zimą, na początku stanu wojennego, ku zaskoczeniu wszystkich znajomych, wychodził z gorącą kawą do stacjonującego na ulicach wojska i milicji.

Z miesiąca na miesiąc atmosfera wokół ks. Popiełuszki stawała się coraz bardziej napięta. Wciąż był śledzony, wiedział, że mieszkanie i telefon są na podsłuchu. Zdarzały się próby zastraszania. W grudniu 1983 r. kapłan był przesłuchiwany w prokuraturze, zarządzono też rewizję w zapisanym na niego przez ciotkę mieszkaniu, gdzie znaleziono podrzuconą uprzednio przez SB amunicję, nielegalne pisma i wiele innych kompromitujących księdza materiałów. Trafił wówczas na dwa dni do aresztu. Wypuszczono go dopiero w wyniku interwencji bp. Dąbrowskiego. Nie uniknął jednak szkalujących artykułów w prasie i kolejnych wielogodzinnych przesłuchań, odciągających go od pracy duszpasterskiej. W sierpniu 1984 r. Popiełuszko czekał na kolejny proces, który jednak nie odbył się ze względu na amnestię z okazji 40-lecia PRL. Rozpoczęła się za to przeciw niemu ostra nagonka prasowa, zapoczątkowana przez radzieckie „Izwiestii”, a w Polsce podjęta m.in. przez Jerzego Urbana, który oskarżał ks. Jerzego o organizowanie „seansów nienawiści”. Urząd ds. Wyznań wystosowywał do Episkopatu kolejne ostre pisma.

Popiełuszko przy swoim słabym zdrowiu prowadził wyniszczający tryb życia. Nie dbał o siebie, bagatelizował dolegliwości, mimo zaleceń nie wyrażał zgody na pozostanie w szpitalu. Ciągle pracował. We wrześniu 1983 r. w porozumieniu z Lechem Wałęsą zorganizował pierwszą pielgrzymkę ludzi pracy na Jasną Górę (idea ta kontynuowana jest do dziś). Rok później otrzymywał anonimowe telefony: „Jeśli pojedziesz po raz drugi na Jasną Górę – zginiesz”. Pojechał. Anonimy z pogróżkami otrzymywał już wcześniej. Liczył się ze śmiercią. Również jego otoczenie było świadome zagrożenia. Na prośbę hutników kard. Glemp zaproponował Popiełuszce wyjazd na studia do Rzymu, nie chciał go jednak do wyjazdu przymuszać. Ks. Jerzy wyjechać nie chciał. Tłumaczył, że nie może zostawić ludzi, którzy mu zaufali, że byłaby to zdrada.

Przyjaciele wspominają, że jego ostatnie miesiące to czas porządkowania spraw, głębokiej modlitwy i częstych spowiedzi. Ostatnią odbył prawdopodobnie na dzień lub dwa przed porwaniem.

Pierwszy nieudany zamach na życie ks. Jerzego miał miejsce 13 października. Była to próba upozorowania wypadku samochodowego. 19 października 1984 r. ks. Popiełuszko w towarzystwie swego kierowcy Waldemara Chrostowskiego udał się do Bydgoszczy, gdzie w kościele Świętych Polskich Męczenników odprawił Mszę św. i prowadził rozważania do tajemnic różańca. Ostatnie słowa tych rozważań brzmiały: „Módlmy się, byśmy byli wolni od lęku, zastraszenia, ale przede wszystkim od żądzy odwetu i przemocy”. W drodze powrotnej, wieczorem, samochód księdza został zatrzymany przez patrol drogowy. W rzeczywistości w milicyjne mundury przebrani byli funkcjonariusze SB – Grzegorz Piotrowski, Waldemar Chmielewski i Leszek Pękala. Waldemarowi Chrostowskiemu niemal cudem udało się wyswobodzić – gdyby nie to, śmierć ks. Jerzego stałaby się zbrodnią nieznanych sprawców. Mordercy działali w poczuciu bezkarności. Od swego przełożonego, Adama Pietruszki, otrzymali specjalne przepustki, które zwalniały ich od wszelkich kontroli. Ksiądz skrępowany i z kneblem na ustach bity był kilkakrotnie do nieprzytomności drewnianą pałką. Gdy na tamie pod Włocławkiem wrzucali do Wisły obciążone kamieniami zmasakrowane ciało w foliowym worku, nie wiadomo było, czy ks. Popiełuszko jeszcze żył.

Ciało odnaleziono dopiero 30 października. Przez cały ten czas o powrót ks. Jerzego modliła się cała Polska. Wiadomość o porwaniu i morderstwie kapłana obiegła cały świat. Jego pogrzeb 3 listopada 1984 r. zgromadził jak się szacuje od 600 do 800 tys. ludzi z całego kraju.

Grób ks. Jerzego przy warszawskim kościele św. Stanisława Kostki stał się miejscem pielgrzymek Polaków oraz wiernych i turystów z całego świata.

Proces beatyfikacyjny

Po śmierci ks. Jerzego powszechne było przekonanie o jego męczeństwie. Opinia publiczna domagała się szybkiego rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego. 24 czerwca 1995 r. kard. Józef Glemp powołał komisję do spraw przygotowania procesu beatyfikacyjnego ks. Jerzego Popiełuszki. 15 listopada 1996 r. uzyskano pozwolenie Kongregacji ds. Kanonizacyjnych na otwarcie postępowania procesowego.

Pierwsza publiczna sesja odbyła się 8 lutego 1997 r. w kościele św. Stanisława Kostki w Warszawie. Prymas Glemp powołał wówczas Trybunał beatyfikacyjny, którego prace trwały 4 lata. Został zgromadzony obszerny materiał dowodowy, m.in. zaprzysiężone zeznania świadków (44), dokumenty przedstawione przez Komisję historyczną wraz z jej „Raportem” i opinie komisji cenzorów teologów.

Pod uwagę były brane pisma ks. Popiełuszki, wszelkie dokumenty dotyczące jego życia i działalności, okoliczności zadanej śmierci za wiarę, problematyka prześladowania i wreszcie sława świętości i męczeństwa oraz łaski przypisywane jego wstawiennictwu u Boga.

21 marca 2001 r. akta procesu informacyjnego przekazane zostały Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. Na ich podstawie ks. dr Tomasz Kaczmarek, od 2003 r. postulator procesu, rozpoczął przygotowywanie tzw. Positio super martyrio, tj. „Przedłożenia procesowego o męczeństwie”. Ostatecznie Positio została oficjalnie zgłoszona do dyskusji 20 czerwca 2008 r.

Dyskusja przebiegała w dwóch etapach – w gronie Konsultorów Teologów oraz w Komisji Kardynałów i Biskupów. Opinia teologów ogłoszona w pierwszych dniach czerwca 2009 r. była jednomyślna i pozytywna. 1 grudnia 2009 r. sprawę rozpatrywała Komisja Kardynałów i Biskupów. I tu oceniono, że ks. Jerzy Popiełuszko jest męczennikiem za wiarę. Śmierć ks. Jerzego Popiełuszki uznana została jednoznacznie za autentyczne męczeństwo w rozumieniu teologicznym. Była to śmierć przyjęta z powodu wiary i zadana z nienawiści do wiary, a nie jedynie z przyczyn politycznych.

Za prześladowcę uznany został system komunistyczny, ze wszystkimi swymi uwarunkowaniami wpływającymi na bezpośrednich sprawców zbrodni.

19 grudnia Benedykt XVI zaaprobował decyzje Kongregacji i upoważnił prefekta Kongregacji, abp. Angelo Amato, by w jego imieniu promulgował dekret o męczeństwie. Po konsultacji z abp. Kazimierzem Nyczem Sekretariat Stanu wyznaczył datę beatyfikacji. Ks. Jerzy Popiełuszko został beatyfikowany 6 czerwca 2010 r. podczas Mszy św. na Placu Piłsudskiego w Warszawie, w obecności ok. 150 tys. wiernych.

W późniejszym okresie relikwie błogosławionego trafiły do ponad 1200 miejsc na całej kuli ziemskiej. Stało się to możliwe po ekshumacji ciała ks. Jerzego, która została przeprowadzona w ramach procesu beatyfikacyjnego.

Proces kanonizacyjny – domniemamy cud we Francji

W sytuacji męczeństwa za wiarę, do beatyfikacji nie jest konieczne udokumentowane świadectwo cudu za sprawą męczennika. Cud, i to taki, który miał miejsce już po beatyfikacji, jest jednak potrzebny, by mogła nastąpić kanonizacja błogosławionego.

14 września 2012 r. Francuz z Créteil pod Paryżem, François Audelan, został w sposób niewytłumaczalny uzdrowiony z przewlekłej białaczki szpikowej. Do łóżka chorego w szpitalu wezwano ks. Bernarda Briena. Nieco wcześniej kapłan te był w Warszawie przy grobie bł. Jerzego Popiełuszki. Po powrocie zaczął propagować kult polskiego kapłana. Po udzieleniu umierającemu sakramentu chorych wyjął obrazek błogosławionego i modlił się nad chorym. Gdy ks. Brien odszedł, F. Audelan otworzył oczy i zapytał obecną przy nim żonę: „Co się stało?”.

Biskup diecezji Créteil – Michel Santier, w oparciu o pozytywne parametry medyczne sprawy, po konsultacji z metropolitą warszawskim kard. Kazimierzem Nyczem, Kongregacją Spraw Kanonizacyjnych i ks. prof. Tomaszem Kaczmarkiem – postulatorem procesu bł. Jerzego Popiełuszki – rozpoczął dochodzenie diecezjalne o domniemanym uzdrowieniu.

Proces na etapie diecezjalnym rozpoczął się 20 września 2014 r., gdy zaprzysiężono członków trybunału, w którego skład weszli także dwaj księża z Polski: Józef Grzywaczewski i Józef Naumowicz. Proces ten zakończył się 14 września 2015 w katedrze w Créteil. Zaprezentowano zebraną podczas procesu, liczącą 500 stron, dokumentację w oryginale i dwóch kopiach, którą ordynariusz diecezji Créteil przesłał do watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.

W listopadzie 2017 r. jednak François Audelan zmarł. Watykańska Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych dotąd nie wydała opinii nt. domniemanego cudu za wstawiennictwem ks. Popiełuszki i proces na tym etapie pozostaje w zawieszeniu.

Jak podkreśla ks. prof. Naumowicz, notariusz w procesie kanonizacyjnym ks. Jerzego, świadectw łask za jego wstawiennictwem, w tym również uzdrowień fizycznych, jest bardzo wiele. W najbliższym czasie proces kanonizacyjny ks. Popiełuszki zostanie na nowo podjęty przez archidiecezję warszawską. Postulatorem procesu jest o. Gabriel Bartoszewski.

The post Ks. Jerzy Popiełuszko – sylwetka męczennika first appeared on eKAI.

Bp Gurda: Duch Święty wytycza kierunek, w jakim trzeba iść

pon., 10/18/2021 - 18:52
Ten Synod ma nas prowadzić ku nowemu obliczu Kościoła – mówił w homilii biskup siedlecki podczas Mszy św. 17 października w katedrze siedleckiej, którą rozpoczął proces synodalny na etapie diecezji. Wskazywał, że słowo „synod” oznacza pójście, podążanie razem. Nowe oblicze Kościoła będzie się wyrażać tym, że wszyscy członkowie Kościoła na drodze wiary będą podążać razem, czując się za siebie nawzajem odpowiedzialni.

Bp Gurda mówił o potrzebie przyzywania Ducha Świętego w czasie prac synodu. – On bowiem jest tym, który Kościół prowadzi. Jego należy słuchać, razem z Nim trzeba rozeznawać co jest słuszne, aby zachować ciągłość wyznawanej wiary i jedność w całej wspólnocie Kościoła – wskazał biskup.

Jednocześnie w homilii wymieniano niebezpieczeństwa w myśleniu o rozpoczętym procesie. Synod nie może być kościelnym zjazdem, konferencją naukową, ani kongresem politycznym; nie może być także spotkaniem parlamentarnym w którym większość ma rację. Nie możemy przykładać miary świata do spotkań synodalnych. – Synod jest wydarzeniem łaski, procesem uzdrowienia prowadzonym przez Ducha Świętego. […] To czas wsłuchiwania się w Ducha Świętego i stawiania sobie pytania, co Bóg chce nam powiedzieć w konkretnym czasie i w jakim kierunku chce nas prowadzić – mówił biskup siedlecki.

Na zakończenie Eucharystii ustanowieni w parafiach i grupach koordynatorzy otrzymali tzw. pakiet synodalny (dokument przygotowawczy i świecę), którego przyjęcie symbolizuje włączenie się tej konkretnej wspólnoty w drogę synodalną Kościoła. Świeca, zapalana podczas spotkań synodalnych, będzie symbolem Jezusa Chrystusa i wspólnoty, która będzie podążać razem dla Kościoła synodalnego: w komunii, uczestnictwie i misji.

– Myślę, że kluczowe jest uczestnictwo. To jest myśl, która mi towarzyszy od początku i zaowocuje to nie tylko rozeznawaniem drogi Kościoła, ale również przemianą w naszych parafiach. Będzie to poddane kierownictwu Ducha Świętego i będzie to owocne – mówił Grzegorz Wojdat, przedstawiciel parafii Świętej Rodziny w Sobolewie.

– Ufam, że ten synod będzie odnajdywaniem światła Ducha Świętego w tym co się dzieje w Kościele. Będzie to czas otwieranie się na Ducha i kroczenie drogą Kościoła jako wspólnoty – wskazywał Michał Markiewicz z parafii Najświętszego Zbawiciela w Rykach.

Po Mszy świętej odbyło się także spotkanie organizacyjne, podczas którego Barbara Wysokińska
i ks. Andrzej Karwowski (diecezjalni koordynatorzy) przybliżyli cel i sposób przeprowadzenia konsultacji parafialnych oraz związane z tym zadania koordynatorów. Mówiono o praktycznym wymiarze zaangażowania koordynatorów, a także kolejnych etapach prac.

Ks. Andrzej Karwowski wskazuje: „Pierwszy etap – «słuchania» – dokonujący się w poszczególnych diecezjach, wspólnotach zakonnych, ruchach i stowarzyszeniach służy rozeznawaniu, jak na różnych poziomach życia kościelnego realizuje się owo «podążanie razem» pozwalające Kościołowi głosić Ewangelię zgodnie z powierzoną mu misją. […] Do jakich działań zaprasza nas Duch Święty, byśmy wzrastali jako Kościół? Spotkania konsultacyjne będą odbywały się na wielu płaszczyznach: w grupach tematycznych, np. gremiach diecezjalnych, jak diecezjalna rada duszpasterska, diecezjalna rada katechetyczna, rada kapłańska, duszpasterstwo młodzieży, w ruchach i stowarzyszeniach kościelnych oraz w grupach parafialnych – w każdej parafii naszej diecezji. Praca w poszczególnych grupach synodalnych może się różnić. Nie ma jednego słusznego modelu. To, co zostanie zaproponowane przez koordynatorów diecezjalnych, może być odpowiednio modyfikowane i dostosowywane do konkretnej grupy, jak również uwarunkowań czasu i miejsca” („Echo Katolickie” 2021 nr 41).

The post Bp Gurda: Duch Święty wytycza kierunek, w jakim trzeba iść first appeared on eKAI.

Elbląg: otwarcie diecezjalnego etapu prac Synodu Biskupów

pon., 10/18/2021 - 18:52
W niedzielę 17 października w katedrze św. Mikołaja w Elblągu bp Jacek Jezierski otworzył diecezjalny etap synodu 2021-2023 „Ku Kościołowi synodalnemu: komunia, uczestnictwo i misja”. W Mszy św. inaugurującej to wydarzeni uczestniczyli: wierni świeccy, zwłaszcza przedstawiciele uczelni wyższych miasta, siostry zakonne, księża oraz alumni seminarium duchownego.

W kazaniu bp Jezierski przypomniał, że do udziału w etapie diecezjalnym synodu są zaproszeni wszyscy zainteresowani – ochrzczeni i czynnie uczestniczący w życiu Kościoła, ale też osoby pozostające z różnych powodów jakby na marginesie społeczności, czy też bez kontaktu z instytucjami kościelnymi. Pierwsza faza synodu ma posiadać charakter szerokiej konsultacji i ma ona trwać przez kilka najbliższych miesięcy. – Każdy może zgłosić swoje wotum, swój sąd. Jest to więc próba diagnozy w życiu Kościoła, ale też i odpowiedzi na pytanie, co współcześnie powinno być dominantą w życiu i działaniu Kościoła w zmieniającym się i skomplikowanym świecie – mówił bp elbląski.

Według bp. Jezierskiego, Ojciec Święty Franciszek odwołuje się w swoich decyzjach dotyczących synodu do wczesnośredniowiecznej zasady kanonistycznej (być może dziedziczonej od starożytnych) że wszyscy powinni wypowiedzieć się w sprawach, które ich dotyczą. Pragnie on, aby wszyscy w Kościele uczyli się cierpliwego słuchania innych, aby uszanować – zrozumieć – ból, lęki, problemy, odczucia, pragnienia, czy nawet marzenia. – Papież Franciszek pragnie też, aby chrześcijanie przeżywali swoją codzienność w sposób bardziej wspólnotowy, w dialogu, który może prowadzić ku porozumieniu i współpracy – podkreślił kaznodzieja.

Diecezja elbląską ma świeże jeszcze doświadczenie prac synodalnych. W latach 2016-2020 przeżywała bowiem pierwszy w swoich dziejach synod diecezjalny. Doświadczenie to będzie z pewnością pomocne w organizacji diecezjalnego etapu synodu 2021-2023. W tym celu bp Jezierski ustanowił też dwoje koordynatorów (osoby do kontaktu) prac synodalnych w diecezji. Są nimi: s. dr Miriam Bilska oraz ks. dr Piotr Towarek. Jest już również możliwy kontakt z diecezjalnym centrum synodu (e-mail: synod.elblag@vp.pl).

The post Elbląg: otwarcie diecezjalnego etapu prac Synodu Biskupów first appeared on eKAI.

Biskupi radomscy modlili się w Bazylice św. Piotra

pon., 10/18/2021 - 18:52
Biskupi Marek Solarczyk i Piotr Turzyński modlili się w bazylice świętego Piotra w Rzymie. Uczestniczyli w koncelebrze u grobu św. Piotra Apostoła w Bazylice Watykańskiej, na rozpoczęcie wizyty ad limina apostolorum trzeciej grupy biskupów.

– Modliłem się za całą diecezję radomską, za każdego z was, a w dniu dzisiejszym szczególnie za wszystkich biskupów, kapłanów, polecając w szczególny sposób biskupa Jana Chrapka – powiedział bp Solarczyk przypominając, że dzisiaj mija 20. rocznica tragicznej śmierci drugiego ordynariusza radomskiego.

– Niech Bóg błogosławi w posłudze kapłańskiej. Niech ta posługa przyniesie jak najobfitsze owoce dla całego Kościoła radomskiego. Z okazji św. Łukasza pozdrawiam wszystkie osoby, które służąc chorym – dodał bp Solarczyk.

Przed podróżą do Rzymu bp Solarczyk powiedział w rozmowie z Radiem Plus Radom, że głównym celem wizyty w Rzymie jest motyw duchowy. – Towarzyszy nam wielka radość i nadzieja na spotkanie z Ojcem Świętym. Podczas wizyty odbędziemy pielgrzymkę do grobów świętych Apostołów Piotra i Pawła w Watykanie oraz przedstawimy papieżowi sprawozdanie dotyczące naszej diecezji. Przygotowaliśmy liczący ponad 100 stron raport na temat Kościoła radomskiego. Są tam informacje statystyczne, dotyczące księży, wiernych czy dzieł charytatywnych. To całe bogactwo, będące świadectwem różnych przemian, których doświadczamy – powiedział bp Solarczyk.

Wizyta będzie okazją do zawierzenia Bogu tego wszystkiego, co dokonuje się w naszej diecezji. Staniemy z pewną refleksją i zapytaniem o proces beatyfikacyjny ks. Romana Kotlarza – dodał bp Solarczyk.

The post Biskupi radomscy modlili się w Bazylice św. Piotra first appeared on eKAI.

30. rocznica śmierci ks. Jana Ziei

pon., 10/18/2021 - 18:19
Ks. Zieja (1897 – 1991) przez całe życie świadczył, że wiara musi się przejawiać czynną miłością bliźniego, bo jak pisał w „Myślach o odnowie życia kościelnego w Polsce”: „Najczcigodniejszym obrazem Boga ma być dla nas każdy żywy człowiek”. Ten niezwykły kapłan zmarł 19 października 1991 r. i spoczywa na cmentarzu Zakładu dla Niewidomych w Laskach pod Warszawą. Dziś wspominamy 30. rocznicę jego śmierci. Poniżej prezentujemy jego sylwetkę.

W swoim dzienniku prowadzonym podczas pobytu na kuracji w Zakopanem w 1955 r. ks. Zieja zanotował: „Nad ranem przebudziwszy się, ujrzałem myślą i zachceniem (czy wolą) taką oto drogę: Człowiek o ratunek woła! Człowiek we mnie i w każdym człowieku. Ludzkość o ratunek woła. Potrzeba świętych”.

Urodził się w 1897 r. w ubogiej chłopskiej rodzinie w Ossem na Ziemi Opoczyńskiej. Wykształcenie średnie zdobył dzięki ogromnym wyrzeczeniom matki-wdowy i pomocy miejscowego dziedzica. Jego powołanie kapłańskie – jak wyznał w rozmowie z Jackiem Moskwą „Życie Ewangelią” – wyrosło z uwrażliwienia na sprawy społeczne: „Z Ewangelii czerpałem przede wszystkim nie dogmaty, ale zasady moralne; widziałem w niej wezwanie do miłości społecznej, a o Panu Bogu mniej myślałem”. Dopiero później w seminarium odkrył istotę powołania i służby Bogu.

Po pierwszej wojnie światowej już jako młody ksiądz (święcenia w 1919 r.), kontynuując studia na wydziale teologicznym Uniwersytetu Warszawskiego, zetknął się z Matką Elżbietą Czacką i powstającym Zakładem dla niewidomych w Laskach: „Pociągała mnie atmosfera ubóstwa, dlatego chciałem uczestniczyć w tym Dziele. W Laskach byłem pierwszym kapelanem, mieszkaliśmy u chłopów po stodołach, bo domy Zakładu dopiero się budowały na piaszczystych wydmach.”

Żyć w prawdzie

Pytany, co go najbardziej ujęło w Laskach, odpowiada: „Postać Matki Czackiej – za jej ogromne przestrzeganie prawdy. Ja sam wyszedłem ze wsi, u nas drobnych kłamstewek nie uważało się właściwie za grzech. U Matki Czackiej po raz pierwszy spotkałem w tak silnej postaci miłość prawdy. (…) W życiu zakonnym tępiła ślady najmniejszego nawet kłamstewka. Tak, to mnie najsilniej w niej uderzało: miłość prawdy.”

Z kolei kontakt z ks. Władysławem Korniłowiczem zaowocował w nim odkryciem piękna liturgii: „wziąłem od niego zamiłowanie do liturgii, przyzwyczajenie do czynnego udziału wiernych we wspólnej Mszy świętej, co nie było wówczas rzeczą zwyczajną” – dodaje.

Będąc w Laskach Zieja chodził też na spotkania Kółka, ale jak wspomina, nieregularnie:
„Chciałem pracować wśród ludu, a nie zamykać się w kręgu inteligencji. Dlatego między innymi przystawałem później do «Wici»”.

Służyć Bogu w każdym człowieku

Jego postawę cechowało przez całe życie zaangażowanie w posługę ludziom – mówiąc językiem papieża Franciszka – na peryferiach społecznych: ubogim, skrzywdzonym, zagubionym moralnie. „Miłość społeczną” wywodził wprost z nauki Jezusa Chrystusa.

Gdy w latach 20. pracował jako prefekt szkół powszechnych w Radomiu, a później wikariusz parafii w Kozienicach zyskał uznanie miejscowej prasy socjalistycznej „za mocne akcenty społeczne w służbie kaznodziejskiej”. W Kozienicach włączył się w prace Opieki Społecznej przy Zarządzie Miejskim. Ten okres podsumowuje: „Widzę ogrom prac, których nikt się nie podejmuje. Z wiary religijnej zostaje mi tylko: Bóg jest miłością; z religii – miłość do Boga i ludzi”.

Jego zaangażowanie docenili działacze PPS, którzy przed wyborami do Sejmu w 1928 r. zaproponowali mu kandydowanie na posła z ich listy. Zieja odważnie sympatyzował też ze środowiskami mającymi opinię lewicowych i antyklerykalnych: Związkiem Młodzieży Wiejskiej „Wici” i uniwersytetami ludowymi Ignacego Solarza.

Bezkompromisowość i wierność ideałom skutkowały narastającym konfliktem z hierarchią kościelną. Objęcie samodzielnej parafii przed wojną okazało się niemożliwe, gdy jego ordynariusz dowiedział się, że pragnie żyć tylko z dobrowolnych ofiar wiernych i nie wprowadzać cenników, czyli „taks” za posługi religijne. „W diecezji sandomierskiej nigdy parafii nie dostanie” – usłyszał.

W 1928 r. spotykał jednak biskupa, który go zrozumiał i zapewnił, że „takich księży mi potrzeba”. Tym biskupem był ordynariusz diecezji pińskiej, dziś sługa Boży, kandydat na ołtarze bp Zygmunt Łoziński.

synteza W Kościele w Polsce zainaugurowano diecezjalne etapy Synodu Biskupów

Polesie w II RP było najbiedniejszym regionem i dlatego może tutaj pełen energii i ideałów młody kapłan odnalazł pole do działania. Najpierw objął parafię w Łohiszynie, gdzie realizował z powodzeniem swój ideał „odmerkantylizowania życia kościelnego”. Później bp Łoziński zabrał go do siebie do kurii w Pińsku. Współpracując z nim w latach 1928-1932 zaproponował nowatorską inicjatywę: przekształcenie każdej parafii w ośrodek Caritasu, przy czym członkami organizacji stawali się automatycznie wszyscy parafianie od chwili przyjęcia Pierwszej Komunii św. Pomysł zaaprobowany przez ordynariusza został storpedowany przez władze samorządowe, które obawiały się wzmocnienia wpływów Kościoła.

Przedwojenne Polesie to także małe miasteczka, w których znaczną część mieszkańców stanowiła ludność żydowska; w samym Pińsku było ok. 80% Żydów. Zainteresowanie kwestią żydowską zawdzięczał także Laskom: „Tam spotkałem Żydów – konwertytów, Żydówki – zakonnice. Laski nauczyły mnie widzieć w każdym człowieku swojego brata. Sprawiły, że sam później zacząłem myśleć o nawracaniu Żydów. Nie intelektualistów, ale prostych – z żydowskiego ludu”. Po śmierci biskupa-protektora w 1932 r. Zieja wyjeżdża na dwuletnie studia judaistyczne na Uniwersytet Warszawski. W czasie studiów mieszka wraz ze swą matką znowu w Laskach.

W połowie lat 30. wraca na Polesie, gdzie włącza się w działalność apostolską sióstr urszulanek i matki Urszuli Ledóchowskiej wśród najbiedniejszych warstw. Organizuje naukę dla ubogiej młodzieży prawosławnej chcącej przystąpić do matury; wykłada 28 uczniom samodzielnie prawie wszystkie przedmioty.

W okresie przedwojennym warto odnotować jeszcze jeden fakt z jego życiorysu: wystąpienie w charakterze świadka obrony podczas procesu w Wilnie (1937 r.) Henryka Dembińskiego, członka, a w latach 1928-30 – prezesa wileńskiego oddziału Stowarzyszenia Katolickiej Młodzieży Akademickiej „Odrodzenie”, który z przyczyn głęboko ideowych i chrześcijańskich zaangażował się w działalność komunistyczną.

Z okresu wojennego trzeba wspomnieć pomoc w ratowaniu Żydów, kapelanowanie żołnierzom Batalionów Chłopskich, Komendzie Głównej AK, a w powstaniu warszawskim – żołnierzom „Baszty”. Pod koniec wojny zatajając, że jest kapłanem, zgłosił się dobrowolnie na roboty do Niemiec, aby otaczać robotników przymusowych opieką duszpasterską.

Po wojnie ks. Jan Zieja znalazł się w Słupsku, gdzie poza duszpasterstwem organizował pomoc socjalną: utworzył Dom Matki i Dziecka, obejmujący opieką samotne kobiety w ciąży. Nawiązując do przedwojennych wzorów powołał Uniwersytet Ludowy. Do pomocy w pracy w Słupsku ściągnął osoby znane mu z Lasek. Znamiennym przykładem jego poglądów i łączenia ściśle Ewangelii z kwestiami społecznymi może być zaproponowanie w 1947 r. dla nowo utworzonej parafii w Słupsku wezwania: Chrystusa-Robotnika (Christi Fabri). Pomysł został odrzucona przez kurię gorzowską, która wyjaśniała, że nie można nadawać wezwań niezaaprobowanych przez Stolicę Apostolską.

Okres powojenny charakteryzują nieudane próby uzyskania samodzielnej placówki duszpasterskiej. W 1960 r. w jednym z kolejnych listów prosił Prymasa o niezależną kaplicę czy kościółek w stolicy, w którym mógłby otoczyć opieką duszpasterską, ale i charytatywną: „samotne matki”, „dziewczęta z ulicy” i ludzi, „którzy z żadną parafią katolicką w Warszawie, z tych czy innych powodów, kontaktu żadnego nie mają i mieć nie chcą (akatolicy, niewierzący, nieochrzczeni, od Kościoła odpadli, zupełnie zobojętniali)”. Brak samodzielnej parafii stał się jego osobistym dramatem.

Ostatnim mocnym akordem jego zaangażowania społecznego był udział w opozycji demokratycznej końca lat 70. – w Komitecie Obrony Robotników (KOR).

Nie zabijaj nigdy nikogo

Z perspektywy 55 lat kapłaństwa ks. Zieja sformułował: „Myśli o odnowie życia kościelnego w Polsce”, tekst, który brzmi nowatorsko nawet po 45 latach od jego napisania (1975 r.). W „Myślach…”, dotychczas nigdzie w całości nie publikowanych, ten kapelan dwóch wojen (1920 i 1939), odznaczony Virtuti Militari i trzykrotnie Krzyżem Walecznych nawoływał do radyklanego przestrzegania V przykazania „Nie zabijaj!”, formułując hasło: „Nie zabijaj nigdy nikogo!”

Ks. Zieja przez całe życie świadczył, że wiara musi się przejawiać czynną miłością bliźniego, bo jak pisał w „Myślach…”: „Najczcigodniejszym obrazem Boga ma być dla nas każdy żywy człowiek”.

Ten niezwykły kapłan zmarł w 1991 r. i spoczywa na cmentarzu Zakładu dla Niewidomych w Laskach pod Warszawą. Jutro, 19 października, będziemy wspominać 30. rocznicę jego śmierci.

(oprac. na podstawie: Ks. Jan Zieja „Życie Ewangelią. Spisane przez Jacka Moskwę”, Editions du Dialogue 1991; J. Moskwa „Niewygodny prorok”, Znak 2020; oraz materiałów z prywatnego archiwum autorki).

The post 30. rocznica śmierci ks. Jana Ziei first appeared on eKAI.

Krajowy duszpasterz powołań: konieczna jest formacja a nie agitacja

pon., 10/18/2021 - 18:00
Konieczne jest tworzenie kultury powołaniowej, ale nie na zasadzie agitacji lecz formacji – uważa ks. prof. Marek Tatar, krajowy duszpasterz powołań. Komentując kolejny spadek liczny kandydatów do seminariów duchownych zauważa, że szczególnie dziś młodemu człowiekowi trzeba ukazywać, że Bóg jest miłością, że nie przekreśla jego planów i nie odbiera mu wolności.

W bieżącym roku formację do kapłaństwa rozpoczęło 356 kandydatów, podczas gdy w ubiegłym roku było ich 441 – spadek wynosi około 20 procent.

Publikujemy komentarz ks. prof. Marka Tatara, krajowego duszpasterza powołań:

Liczby są “bezduszne” – to sztywne dane i trudno z nimi dyskutować. W tym roku zdziwienie czy zaskoczenie chyba zmalało – większe było w ubiegłych latach, gdy te skoki występowały o wiele gwałtowniej. Zapewne trochę się oswoiliśmy z tego typu sytuacją, ale problem spadku powołań musi być analizowany w szerszym kontekście społecznym. Jestem jak najdalszy od tego, żeby poszukiwać winnych, bo nie jest to problem tego czy ktoś coś “zawalił”, np. za słabo sprawę powołań “reklamował”, bo dzisiaj to już tak nie funkcjonuje.

Jeżeli popatrzymy na obecne liczby oraz na przekrój kandydatów, to zauważymy, że w ogóle zmieniła się struktura powołania: gros ludzi decyduje się na wstąpienie do seminarium już po pewnych doświadczeniach życiowych. Świadczy o tym choćby działalność seminarium 35 plus, które wciąż jednak działa. O tym, że taka tendencja jest dziś wyraźna przekonuję się także podczas rozmów z przełożonymi zgromadzeń zarówno męskich jak i żeńskich. Także oni potwierdzają, że dziś do furt klasztornych puka coraz więcej osób, które mają bogatsze doświadczenia życiowe aniżeli osoby, które decydowały się na kapłaństwo czy zakon 10 czy 15 lat temu.

Następuje więc jakaś ogromna zmiana wobec tego, do czego się przyzwyczailiśmy. 20-30 lat temu do seminariów i zakonów szła po maturze fala młodych chłopców i dziewcząt. Dziś decyduje się na coraz więcej osób, które posiadają już pewne doświadczenia, ponieważ już studiowali czy pracowali. Zdarzają się i tacy, którzy wstępują do seminarium np. z tytułem doktora.

Musimy też wziąć pod uwagę zmianę konstrukcji myślowej, mentalnej młodego człowieka, który dzisiaj otrzymuje od świata bardzo wiele propozycji. Decyzja o tym, aby poprosić o przyjęcie do seminarium czy zakonu przechodzi dziś przez różne próby: próby swojego środowiska, rodziny czy społeczeństwa. W wielu wypadkach jest to już decyzja, która posiada pewien stopień oczyszczenia motywacji. Innymi słowy: jeśli ktoś dzisiaj chce w życiu zrobić karierę, to szuka takich kierunków, które są “nośne” i pozwolą mu “zaistnieć”. Jeśli zatem dziś, młody chłopak czy młoda dziewczyna w tym klimacie, który jest wokół Kościoła i wokół duchowieństwa decyduje się na podjęcie takiego sposobu życia, to ewidentnie pokazuje to prymat łaski nad motywacją ludzką.

Nie możemy też nie brać pod uwagę pewnej kultury, która tworzy się dzisiaj wokół młodego człowieka konstruując go jako indywiduum. Ten ogromny subiektywizm w patrzeniu, w ocenianiu swojego życia itd., to ciągłe powtarzanie młodemu człowiekowi: jesteś absolutnie niezależny, jesteś kreatorem swojego życia, powoduje, że brakuje mu świadomości tego, że jest Ktoś, który ma pomysł na jego życie. Dziś, ten ledwo słyszalny głos powołania, może zostać łatwo zagłuszony.

W dodatku, w tym indywidualizmie mamy do czynienia z bardzo specyficznym myśleniem o życiu wiarą: uległa ona daleko idącej „prywatyzacji”. Mogę i mam prawo przeżywać “mój” Kościół, “moją” wiarę. Przecież coraz częściej słychać wyznania typu: mnie są niepotrzebni pośrednicy. Mogę przecież wyznawać wiarę, czytać Ewangelię i żyć po chrześcijańsku – Kościół nie jest mi potrzebny. Następuje więc sprowadzenie chrześcijaństwa do poziomu jakiejś idei, którą przyjmuję. Ale gdy chcę być absolutnie wolny, to cały problem życia sakramentalnego, życia łaską, rozwoju duchowego – staje się wielce problematyczny.

Małżeństwo sakramentalne dla niektórych jest zagrożeniem poczucia absolutnej wolności. I tu się pojawia kolejny, bardzo trudny problem: niedojrzałość młodych ludzi do podejmowania zdecydowanych decyzji o dalekosiężnych konsekwencjach. To zjawisko widoczne jest nie tylko w przypadku życia kapłańskiego i zakonnego ale też małżeńskiego, z tego względu, że i ten sakrament niesie ze sobą skutki nieodwracalne. Z takimi decyzjami jest dziś problem, co świadczy o obecnym poziomie dojrzałości (i niedojrzałości) młodego człowieka. W tym kontekście należy także pokreślić kryzys sakramentalności małżeństwa i neoliberalny sposób postrzegania go. Owocem tego jest nietrwałość i niestabilność życia rodzinnego, które rzeczywiście jest „kolebką” każdego rodzaju powołania, miejscem pierwszego rozeznania oraz dojrzewaniem do decyzji.

synteza W Kościele w Polsce zainaugurowano diecezjalne etapy Synodu Biskupów

Myślę również, że w całym tym środowisku nie bez znaczenia pozostaje przekazywanie obrazu Kościoła jako instytucji, w której działają duchowni mający na sumieniu popełnione przestępstwa. Następuje niestety proces generalizowania, tj. przenoszenia tego obrazu na całość duchowieństwa. Prezentowanie Kościoła w taki generalizujący sposób jest przy tym świadomie podsycane i utrwalane. Absolutnie nie neguję przestępstw dokonywanych przez duchownych, bo to są fakty. Ale proszę zauważyć, że faktyczne dane nie mają żadnego znaczenia wobec tej emocjonalnie napędzanej narracji generalizującej to zjawisko.

Sytuacja, w której dziś się znaleźliśmy – społeczeństwo, Kościół, rodziny, uniwersytety – to sytuacja pewnej izolacji, dodatkowo wzmocnionej przez stan pandemii. Zaczęliśmy żyć w swoim świecie, poukładaliśmy sobie swój świat według własnej koncepcji. Nikt nam nie patrzy na ręce, żyjemy po swojemu. Ta sytuacja wywołała bardzo duże trudności w pracy duszpasterskiej – pamiętamy o ograniczeniach dotyczących obecności maksymalnie do 5 osób w kościele a następnie powolnym luzowaniu obostrzeń sanitarnych. To bardzo mocno uderzyło zwłaszcza w pracę duszpasterską z młodymi ludźmi, w pracę formacyjną ze służbą liturgiczną ołtarza, w Ruchu Światło-Życie i w szeregu innych, różnego rodzaju, ruchów, grup i stowarzyszeń skupiających młodzież, a przecież są to główne środowiska, w których „rodzą się powołania”.

Czy w przyszłym roku czeka nas kolejne tąpnięcie w liczbie kandydatów do seminariów? Nie chcę bawić się w proroctwa. Także dlatego, że jakkolwiek prorocy byli Bożymi ludźmi, to niekoniecznie chętnie byli przyjmowani… (śmiech). Trudno jest prognozować. Między innymi dlatego, że nie wiadomo, jak będą kształtować się wspomniane wyżej czynniki wpływające na decyzję o kapłaństwie. Według mnie postawy młodych ludzi, i nie tylko młodych, wobec tych wyzwań będą się radykalizowały, bo trudne okoliczności rodzą polaryzacje. W historii Kościoła nie jest to niczym nowym, wystarczy sięgnąć do czasów św. Franciszka, św. Dominika czy Hiszpanii i czasów reformy Kościoła dokonanej przez św. Teresę z Avila wraz z Janem od Krzyża. Patrzymy na efekty, ale ich los był wtedy nie do pozazdroszczenia. Polaryzacja spowoduje ruch w kierunku radykalizacji i już pojawiają się takie sygnały. Myślę o ludziach, którzy odkrywają chrześcijaństwo niejako na nowo, przepracowują je w sobie i to jest już chrześcijaństwo wypróbowane.

Myślę, że bardzo ważnym środkiem na rzecz nowych powołań jest tworzenie pewnej kultury powołaniowej, ale nie na zasadzie – przepraszam za kolokwializm – agitacji, tylko formacji. A ta formacja jest dziś młodemu człowiekowi potrzebna w postaci towarzyszenia mu, umiejętnej rozmowy i pokazywania perspektywy Bożej, to znaczy, że ten Bóg, który jest miłością, nie jest przeciwko człowiekowi, nie przekreśla jego planów, nie odbiera mu wolności.

Bardzo podoba mi się stwierdzenie kard. Newmana: im bardziej jesteśmy zależni od Chrystusa, tym bardziej jesteśmy wolni. To idzie oczywiście pod prąd mentalności pozachrześcijańskiej czy pozakościelnej, ale część dzisiejszych kandydatów do seminariów myśli w duchu Newmana. To jest z pewnością chrześcijaństwo wypróbowane.

***

Ks. prof. dr hab. Marek Tatar (ur. 1963), kierownik Katedry Mistyki Chrześcijańskiej w UKSW w Warszawie, kierownik Podyplomowych Studiów Kierownictwa Duchowego UKSW, krajowy duszpasterz powołań KEP i konsultant Komisji Episkopatu ds. Duchowieństwa. Jest autorem wielu artykułów i wystąpień z zakresu duchowości chrześcijańskiej, w Polsce i poza jej granicami. Przez lata uprawiał wspinaczkę wysokogórską.

The post Krajowy duszpasterz powołań: konieczna jest formacja a nie agitacja first appeared on eKAI.

Bp Nitkiewicz: najpierw trzeba być człowiekiem, a potem księdzem

pon., 10/18/2021 - 18:00
Najpierw trzeba być człowiekiem, a potem księdzem – mówił bp Krzysztof Nitkiewicz 18 października podczas inauguracji roku akademickiego w Wyższym Seminarium Duchownym w Sandomierzu.

Mszę św. inauguracyjną koncelebrował biskup pomocniczy senior Edward Frankowski wraz licznymi kapłanami. We wspólnej modlitwie uczestniczyli m.in. proboszcz parafii prawosławnej ks. Marcin Chyl, siostry zakonne, parlamentarzyści, przedstawiciele władz samorządowych, wyższych uczelni kościelnych i świeckich, służb mundurowych i wierni.

Bp Krzysztof Nitkiewicz mówił w kazaniu, że seminarium duchowne jest szkołą Jezusa Chrystusa, podobną do tej w której dorastali Jego uczniowie. Podkreślał, że dużo zależy od wychowawców, podobnie jak i od studentów.

– Seminarium może być miejscem wyjątkowym albo całkiem zwyczajnym. Ta „różnica” jest istotna dla samych seminarzystów, ale także dla innych młodych oraz dla wiernych naszej diecezji. Bo efekty formacji seminaryjnej widzimy potem w parafiach – podkreślał ordynariusz.

Hierarcha wspominając niedawne spotkanie z Ojcem Świętym Franciszkiem, zwrócił uwagę, że jeden z biskupów poprosił o przesłanie dla kleryków. Papież udzielił wówczas rady, żeby kandydaci na księży zachowywali się normalnie i byli normalnymi ludźmi.

– Tak, łaska Boża buduje na naturze. Najpierw trzeba być człowiekiem, a potem księdzem. W przeciwnym razie będziemy żyli jakby zawieszeni w próżni i pozostaniemy niezrozumiani. Mamy dążyć do doskonałości, ale bez wmawiania sobie, że jesteśmy lepsi od innych. Niejeden raz spotykałem świeckich, którzy zawstydzali mnie swoim poświęceniem i pobożnością, ufając przy tym bezgranicznie Bogu – mówił biskup.

Kaznodzieja odwołując się do dzisiejszej Ewangelii przytoczył słowa Chrystusa: „Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie”.

synteza W Kościele w Polsce zainaugurowano diecezjalne etapy Synodu Biskupów

– Po ludzku sądząc, przestrzeganie tych zasad jest niemożliwe. Niektórzy podchodzą podobnie do obowiązków kapłańskich, zaczynając już od okresu studiów w seminarium. Ile razy słyszę: to zbyt trudne, niemożliwe… Jeśli liczysz tylko na siebie, masz rację, niewiele uda się zrobić. My jednak zostaliśmy posłani przez Chrystusa i jesteśmy włączeni w Kościół, przez który nasz Pan urzeczywistnia swoje zbawcze dzieło. Tak więc jeśli Pan Jezus posyła, to zapewni wszystko czego będziemy potrzebowali i nigdy nas nie opuści. Zaufajmy Mu – podkreślił biskup.

Po Eucharystii w budynku seminaryjnym indeksy studentom pierwszego roku wręczył prodziekan ds. studenckich ks. dr hab. Mirosław Brzeziński, prof. KUL. Na pierwszym roku naukę i formację rozpoczyna sześciu alumnów.

Wykład inauguracyjny pt. „Formacja kapłańska w świetle Ratio Fundamentalis Institutionis Sacerdotalis” i Ratio Institutionis Sacerdotalis pro Polonia” wygłosił ks. dr hab. Ryszard Selejdak, długoletni pracownik Kongregacji ds. Wychowania Chrześcijańskiego i Kongregacji ds. Duchowieństwa.

Prelegent odwołując się do ostatnio wydanych dokumentów o formacji kapłańskiej podkreślił, że powołującym jest Jezus Chrystus, a odczytujący w swoim życiu głos powołania powinni stawać się na Jego wzór sługami i pasterzami. Podkreślił również, potrzebę zwrócenia uwagi na formację intelektualną która, ma pomóc w lepszym zrozumieniu otaczającej rzeczywistości.

Sandomierskie Wyższe Seminarium Duchowne powołał do istnienia biskup Prosper Burzyński w 1820 r. Obecnie mieści się ono w historycznych budynkach po klasztorze benedyktynek. Formacja seminaryjna trwa 6 lat i prowadzona jest na czterech płaszczyznach: intelektualnej, duchowej, ludzkiej i duszpasterskiej.

The post Bp Nitkiewicz: najpierw trzeba być człowiekiem, a potem księdzem first appeared on eKAI.

Pokojowa kampania „Milion dzieci modli się na różańcu”

pon., 10/18/2021 - 17:30
Rusza kampania „Milion dzieci modli się na różańcu”. Inicjatywa organizowana jest od 16 lat przez papieskie stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie (ACN). W modlitwie weźmie udział ponad 180 tys. dzieci na całym świecie. „Różaniec jest jedynym źródłem siły fizycznej i psychicznej dla naszych mieszkańców” – powiedział lider jednej ze wspólnot w Mjanmie.

Organizatorzy zapewniają, że liczba przesłanych zgłoszeń o koordynacji akcji w lokalnych wspólnotach, diecezjach, misjach i parafii pozwala mieć nadzieję, że oficjalna liczba uczestników będzie wyższa niż w zeszłym roku. Swój udział potwierdziło ponad 50 krajów, w tym Mjanma, Afganistan, Sudan Południowy, Zambia, Demokratyczna Republika Konga, Liban, Ekwador, Peru, Kazachstan oraz Bośnia i Hercegowina.

Modlitwa może przynieść pocieszenie i dać nadzieję cierpiącym w rejonach, gdzie pokój jest zakłócany przez wojny i prześladowania. Jeden z lokalnych liderów Kościoła w Mjanmie, który ze względów bezpieczeństwa poprosił o anonimowość, wystosował specjalne przesłanie, w którym dziękuje za modlitwę i prosi o jej kontynuowanie, zachęcając proboszczów do organizacji wspólnej modlitwy w parafiach. W komunikacie napisał: „Sytuacja jest zła od wielu miesięcy. Wszystkie wioski są zamknięte z powodu pandemii. Codzienna modlitwa różańcowa jest jedynym źródłem siły fizycznej i psychicznej dla naszych mieszkańców. Jestem wdzięczny za wszelkie troski, miłość, życzliwość i hojne wsparcie”.

synteza W Kościele w Polsce zainaugurowano diecezjalne etapy Synodu Biskupów

Pomysł akcji „Milion dzieci odmawiających różaniec” narodził się w 2005 roku w stolicy Wenezueli, Caracas. Podczas gdy kilkoro dzieci odmawiało różaniec w przydrożnej kapliczce, niektóre z obecnych tam kobiet przeżyły głębokie doświadczenie obecności Matki Bożej. To przywołało u nich wspomnienie słów św. Ojca Pio, który widząc grupę dzieci odmawiających różaniec powiedział: „Kiedy milion dzieci odmawia różaniec, świat się zmieni”. Spontaniczna modlitwa szybko rozprzestrzeniła się w kampanię promowaną na całym świecie, a Pomoc Kościołowi w Potrzebie przejęła organizację całego wydarzenia przed dwoma laty.

Akcja odbywa się 18 października, w święto św. Łukasza, którego Ewangelia mówi o dzieciństwie Jezusa. Materiały modlitewne do kampanii są dostępne w 27 językach, w tym arabskim i hausa w Afryce Zachodniej. W tym roku inicjatywa skupia się wokół świętego Józefa, z cytatami z listu apostolskiego papieża Franciszka „Patris corde” („Z serca Ojca”). Tegoroczna inicjatywa jest wspierana przez Światową Sieć Modlitwy Papieża, Światowy Apostolat Fatimski i sanktuarium maryjne w Fatimie.

The post Pokojowa kampania „Milion dzieci modli się na różańcu” first appeared on eKAI.

„Dom, który stawia na nogi” – inicjatywa Fundacji Rodzin Polskich

pon., 10/18/2021 - 17:10
Fundacja Rodzin Polskich im. św. Jana Pawła II ze Świętochłowic na Górnym Śląsku pragnie stworzyć wyjątkowe pełne miłości, dobroci i bezpieczeństwa miejsce – „Dom, który stawia na nogi”, którego oficjalna nazwa będzie brzmiała Polskie Centrum Rodziny im. Królowej Pokoju z Medjugorie. W Domu znajdą się m.in. mieszkania dla kobiet w ciąży, których rodziny nie akceptują ich stanu błogosławionego; mieszkania dla matek z dziećmi, uciekających przed przemocą domową; mieszkania treningowe, przygotowujące młodzież wychodzącą z domów dziecka do samodzielnego wejścia w dorosłość.

– Kiedy ludzie odchodzą od wartości, które kształtowały nasz świat, to dzieje się coraz gorzej. W rodzinach, tam gdzie powinno być cudownie i bezpiecznie nie zawsze tak jest, a wręcz powiem, że coraz częściej nie jest. Dlatego „Dom, który stawia na nogi” ma być alternatywą dla tego świata, dla tego wszystkiego złego co się dzieje wokół” – mówi Eugeniusz Fick, prezes Fundacji Rodzin Polskich.

W „Domu, który stawia na nogi” znajdą się: mieszkania dla kobiet w ciąży, których rodziny nie akceptują ich stanu błogosławionego (nakłaniając ich wręcz do aborcji), mieszkania dla matek z dziećmi, uciekających przed przemocą domową; mieszkania chronione treningowe, przygotowujące młodzież wychodzącą z domów dziecka do samodzielnego wejścia w dorosłość; mieszkania opieki wytchnieniowej, w których osobom niesamodzielnym zapewnione będzie bezpłatne wsparcie, odciążając w ten sposób ich opiekunów. Będzie tam także miejsce na świetlicę środowiskową, warsztaty terapii zajęciowej, pracownię nauki zawodu stolarza, sklep z przedmiotami wytwarzanymi ręcznie w pracowniach artystycznych prowadzonych przez fundację.

Zaplanowano także otwarcie kawiarni, w której będą pracować osoby z niepełnosprawnościami, w tym osoby z niepełnosprawnością intelektualną, oraz tzw. Zielony dach z miniaturowym ogrodem, będący miejscem wypoczynku dla wszystkich mieszkańców, gdzie zostanie postawiona figura Matki Bożej Królowej Pokoju z Medjugorje.

synteza W Kościele w Polsce zainaugurowano diecezjalne etapy Synodu Biskupów

Fundacja planuje wykupić i wyremontować starą, zdewastowaną kamienicę znajdująca się tuż za budynkiem jej siedziby przy ul. Rzecznej 5 w centrum Świętochłowic. Całość inwestycji to 3,5 mln zł. Kamienica została wystawiona na sprzedaż za kwotę 379 500 zł. Kwota ta musi znaleźć się na koncie Urzędu Miasta Świętochłowice do 30 listopada br. Dzięki zbiórce zorganizowanej poprzez własną stronę internetową udało się zebrać 179 500 zł. Pozostałą kwotę fundacja zamierza zebrać za pomocą zbiórki na portalu zrzutka.pl.

Zebrane pieniądze zostaną także przeznaczone na wkład własny niezbędny do tego, aby ubiegać się o bezzwrotne dofinansowanie do remontu. Są już firmy, które zadeklarowały nieodpłatne wykonanie niektórych prac remontowych oraz takie, które chcą przekazać w formie darowizny materiały budowlane. Poparcie dla inicjatywy wyraziła Fundacja Habitat for Humanity Poland.

The post „Dom, który stawia na nogi” – inicjatywa Fundacji Rodzin Polskich first appeared on eKAI.

Europejski Dzień przeciwko Handlowi Ludźmi

pon., 10/18/2021 - 16:56
Rocznie na świecie sprzedawanych jest nawet 40 mln osób na całym świecie – alarmują Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie i organizacja HAART Kenya. Dziś Europejski Dzień przeciwko Handlowi Ludźmi i Niewolnictwu.

Handel ludźmi jest najszybciej rozwijającą się działalnością przestępczą na świecie. To trzecie źródło dochodów dla organizacji przestępczych, po handlu bronią i handlu narkotykami. Radosław Malinowski z HAART Kenya podkreśla, że „za każdą z 40 mln ofiar kryje się ogromna tragedia”. „Te osoby kosztem własnego zdrowia i życia są zmuszane do zarabiania pieniędzy dla handlarzy” – tłumaczy.

Wskazuje przykład młodych kobiet zmuszanych do pracy w fabryce, gdzie miały do czynienia z trującymi substancjami, bez dostępu do odzieży ochronnej. „Mieliśmy też przypadek dziewczynki, która została porwana do pracy w domu publicznym i zmuszana do świadczenia usług seksualnych praktycznie każdemu, kto za nią zapłacił. W desperacji musiała uciekać, skacząc z trzeciego piętra. Była to jedyna droga ucieczki” – podkreśla Radosław Malinowski. Przypomina, że HAART Kenya pomaga takim osobom. Proponuje im terapię i wspiera w powrocie do normalnego życia.

Minister edukacji i nauki prof. Przemysław Czarnek, którego wystąpienie zostało wyemitowane w trakcie konferencji, zwrócił uwagę, że „handel ludźmi to wielka zbrodnia czasów dzisiejszych”. „Handluje się migrantami, wyzyskując ich, zabierając od nich ostatnie pieniądze za przejazd do lepszego świata” – dodał.

Niekontrolowana migracja jest wykorzystywana przez handlarzy ludźmi i organizacje przestępcze. W trakcie kryzysu migracyjnego sprzed kilku lat 90 proc. kobiet, które próbowały dostać się do Europy kanałem libijskim, zostało zgwałconych. Na Bliskim Wschodzie chrześcijanki i jazydki były sprzedawane jako niewolnice seksualne i brutalnie wykorzystywane przez terrorystów z tzw. Państwa Islamskiego.

„Siostry zakonne wykupywały jazydki i chrześcijanki z niewoli od terrorystów islamskich. Najmłodsza dziewczynka wykupiona z niewoli miała 6 lat” – mówi ks. prof. Waldemar Cisło, dyrektor sekcji polskiej Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

Na współczesny handel ludźmi składają się trzy gałęzie: handel do niewolniczej pracy, niewolnictwo seksualne i handel na organy – dodaje ks. Paweł Antosiak z PKWP. „Szacuje się, że ok. 20 proc. światowych przeszczepów organów dokonuje się od osób, które zostały sprzedane czy uprowadzone” – wskazuje.

Pomoc Kościołowi w Potrzebie, dostrzegając to, w jaki sposób niekontrolowana migracja jest wykorzystywana przez organizacje przestępcze, przestrzega, by nie pozwolić na wytyczenie nowego szlaku migracyjnego reżimowi na Białorusi. „Bądźmy mądrzy i nie powodujmy jeszcze większego nieszczęścia tych ludzi” – podkreśla ks. prof. Waldemar Cisło. Dodaje, że w czasie wielkiej fali migracyjnej, w Egipcie „znaleziono cmentarzyska ze szczątkami młodych ludzi, których organy pobrano”. „To często bezradni uchodźcy i migranci, którzy trafili w ręce mafii” – podsumowuje dyrektor sekcji polskiej PKWP.

Pomoc dla ofiar handlu ludźmi można przekazać poprzez SMS o treści „WOLNI” na nr 72405. Pełny zapis video z dzisiejszej konferencji prasowej jest dostępny pod TUTAJ.

The post Europejski Dzień przeciwko Handlowi Ludźmi first appeared on eKAI.

Prymas Polski: w czasie „ad limina” podejmujemy ważne i trudne tematy

pon., 10/18/2021 - 16:30
Zagadnienie migrantów i uchodźców, duszpasterstwo po pandemii koronawirusa, kwestia nadużyć seksualnych oraz ochrona dzieci i młodzieży to ważne i trudne tematy, które podejmujemy podczas wizyty ad limina Apostolorum w Watykanie – poinformował prymas Polski, abp Wojciech Polak podczas dzisiejszego briefingu w siedzibie Radia Watykańskiego w Rzymie. W spotkaniu z dziennikarzami wziął też udział biskup sosnowiecki Grzegorz Kaszak.

Dzisiaj w Watykanie rozpoczęła wizytę trzecia grupa polskich biskupów z metropolii: metropolii warszawskiej, gnieźnieńskiej, łódzkiej, częstochowskiej, ordynariatu polowego Wojska Polskiego oraz z trzech eparchii greckokatolickich.

Prymas Polski zaznaczył, że problem migrantów i uchodźców jest trudnym wyzwaniem dla Kościoła, chodzi o osoby, które nielegalnie przekraczają polską granicę i szukają lepszych warunków życia. „Kościół musi na tę rzeczywistość odpowiadać, przede wszystkim otaczając ich troskliwą opieką” – podkreślił. Wskazał na działania podjęte przez Caritas w parafiach położonych wzdłuż granicy z Białorusią. Przygotowano specjalny pakiet pomocowy dla każdego z uchodźców. Przypomniał, że w Polsce już jest zimno a niedługo zacznie się okres zimowy a wielu migrantów nocuje w lasach. „Trzeba wyjść do nich z pomocą, mając równolegle na myśli kwestię ochrony i bezpieczeństwa naszej granicy. Jest to jeden z ważnych i trudnych problemów, o których będziemy rozmawiać z Ojcem Świętym i innymi dykasteriami watykańskimi, nie tylko z Dykasterią ds. Integralnego Rozwoju Człowieka, która tą tematyką się zajmuje” – zapewnił abp Polak.

Kolejnym ważnym tematem podjętym przez polskich biskupów jest kwestia duszpasterstwa po pandemii koronawirusa. „Nie chodzi tylko o to, że po pandemii mamy mniej osób w kościołach i co zrobić, aby oni powrócili. Przede wszystkim ważna jest kwestia zerwanych więzi międzyludzkich, które są m.in. istotą życia Kościoła, ponieważ z istoty stanowimy wspólnotę ludzi wierzących” – zaznaczył abp Polak. Dodał, że „teraz musimy odbudowywać wspólnoty parafialne i diecezjalne. Rozpoczęliśmy proces odbudowy a jednym z ważnych bodźców, który nam w tym pomoże, jest rozpoczęty przez Ojca Świętego proces synodalny pod hasłem spotkanie, słuchanie i rozeznanie. Chodzi o osobiste spotkania i to jest ważne wyzwanie duszpasterskie”.

Trzecią grupą tematów jakie podejmują polscy biskupi będzie to, jak radzić sobie z sytuacjami kryzysowymi w Kościele. Przede wszystkim za sprawami związanymi z nadużyciami seksualnymi i ochroną dzieci i młodzieży za co abp Polak, z ramienia episkopatu jest odpowiedzialny. „Chodzi o budowanie systemu ochrony, co już ma miejsce w polskim Kościele i już wiele zrobiono. Jest to też droga odbudowywania wiarygodności Kościoła, który staje się miejscem bezpiecznym dla dzieci i młodzieży” – powiedział prymas Polski i dodał: „Są to tematy, które nie pokazują oblicza zadowolonego z siebie Kościoła i bezproblemowego. O tym będziemy rozmawiać licząc, że zostaniemy też oświeceni i wzbogaceni w trakcie naszych rozmów”.

Zapytany o list jaki skierował niedawno do ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Kamińskiego ws. pomocy i zaopatrzenia medycznego migrantów, którzy przebywają na granicy z Białorusią, abp Polak odpowiedział, że „nie możemy być obojętni na cierpienie osób, które w trudnych i dramatycznych warunkach starają się przedostać do Europy i są często pozostawieni samymi sobie. Przedstawiciele organizacji pozarządowych wraz z medykami starają się im pomóc i deklarują, że nie chcą działać w sposób bezprawny. Dlatego tak ważny jest dzisiaj dialog z przedstawicielami władz i służb państwowych. W swoim liście zawarłem propozycję współpracy ze Strażą Graniczną, która nie tylko z oddaniem chroni nasze granice, ale sama stara się troszczyć o osoby, które znalazły się w tak ciężkich warunkach”.

synteza W Kościele w Polsce zainaugurowano diecezjalne etapy Synodu Biskupów

Z kolei bp Grzegorz Kaszak wyjaśnił, że niektóre spotkania w urzędach watykańskich są obowiązkowe dla wszystkich biskupów, a niektóre są dobrowolne. Do niektórych urzędów biskupi udają się „wedle własnego uznania”. Dzisiejsze spotkanie w Dykasterii ds. Świeckich, Rodziny i Życia było obowiązkowe, „co pokazuje, jak ważny jest temat rodziny, życia ludzkiego i zaangażowania osób świeckich w Kościele”.

– Na początku spotkała nas przemiła niespodzianka, bo kardynał prefekt poinformował nas, że kiedyś tak bywało, że gdy biskupi przybywali do Watykanu z okazji wizyty ad limina, to kongregacje i papieskie rady raczej siebie prezentowały, jakie są ich osiągnięcia i plany. A tu ksiądz kardynał powiedział: papież Franciszek chce, abyście wy, biskupi powiedzieli o swoich problemach, abyście poruszyli kwestie, które uważacie za słuszne i zadali pytania. To było bardzo zachęcające – przyznał biskup sosnowiecki.

Jako relator grupy 24 polskich biskupów, którzy udali się do Dykasterii, bp Kaszak musiał wybrać zagadnienia, które Kościół w Polsce interesują. – Wybrałem zagadnienia, które wzbudziły wielkie zainteresowanie pracowników Dykasterii: problem plagi rozwodów, z jakim borykamy się także w Polsce, problem demograficzny, prosiliśmy też o światło i refleksję na temat przygotowania do małżeństwa. Pytaliśmy pracowników Dykasterii o to, czy mają jakieś uwagi i refleksje na temat języka, którym można by było komunikować się w sposób szczególny z młodzieżą odnośnie do takich zagadnień jak: małżeństwo, rodzina, życie – wyliczał hierarcha.

Poruszył też jeszcze kwestię wyboru ojców chrzestnych i matek chrzestnych. – Bardzo często rodzice, którzy zgłaszają się do naszych kancelarii parafialnych, mówią: ciężko nam znaleźć kandydatów z naszych rodzin, bo nasi najbliżsi po rozwodach zawarli nowe związki małżeńskie. Kardynał Farrell od razu zabrał głos i powiedział, że dobrze by było o tym porozmawiać także w Kongregacji Kultu Bożego. Poruszymy więc tam ten temat – zapowiedział bp Kaszak.

Zwrócił uwagę, że w Polsce jest tradycja wybierania na chrzestnych osób z najbliższej rodziny, ale kiedy mają nieraz pokomplikowane życie i nie zawsze żyją zgodnie z wymogami wiary, nie będą osobami, które by dziecku pomogły we wzroście w wierze. – Bardzo ciekawą refleksję przedstawiła pani podsekretarz: może warto uświadamiać rodzicom dziecka, którzy proszą o chrzest, żeby poszukali także wśród znajomych osób, które by rzeczywiście temu dziecku pomogły po pierwsze jeśli chodzi o wzrost w wierze, po drugie, jeśli byłaby taka potrzeba, materialnie. To jest rola ojca i matki chrzestnych, którzy są ustanowieni dla dobra dziecka, aby miało wsparcie. Przepisy prawa kościelnego są ku pożytkowi i dla dobra człowieka – wskazał biskup sosnowiecki.

Podsumowując wizytę w Dykasterii stwierdził, że „atmosfera jest bardzo dobra”. – Po tym pierwszym spotkaniu możemy powiedzieć, że przedstawiciele Watykanu są nastawieni na dialog z polskimi biskupami – podkreślił bp Kaszak.

The post Prymas Polski: w czasie „ad limina” podejmujemy ważne i trudne tematy first appeared on eKAI.

Płońsk: doradcy życia rodzinnego dyskutowali o wartościach i roli laikatu

pon., 10/18/2021 - 15:51
Przygotowanie do małżeństwa i życia rodzinnego, rola laikatu w prawodawstwie kanonicznym oraz promocja wartości moralnych, były głównymi tematami dorocznej konferencji duszpasterstwa rodzin, która odbyła się w Płońsku w diecezji płockiej. – Apostolska działalność wiernych świeckich nie rozpoczęła się po zakończeniu prac Soboru Watykańskiego II, ale była obecna dużo wcześniej – podkreślił Witold Wybult, diecezjalny doradca życia rodzinnego. Aktualnie w diecezji posługę doradcy życia rodzinnego pełni 90 osób.

Doroczna konferencja duszpasterstwa rodzin diecezji płockiej odbyła się w parafii pw. św. Maksymiliana Kolbego w Płońsku. Uczestniczyli w niej doradcy życia rodzinnego, którzy posługują na terenie diecezji płockiej, a także kandydaci do tej funkcji.

W programie znalazło się wystąpienie ks. dr. Wojciecha Kućki, dyrektora wydziału ds. rodzin Kurii Diecezjalnej Płockiej, diecezjalnego duszpasterza rodzin oraz wykładowcy akademickiego, który w Roku Rodziny m.in. przypomniał niektóre zapisy „Instrukcji o przygotowaniu do małżeństwa i życia rodzinnego w Diecezji Płockiej” 43. synodu diecezjalnego. Poprosił, aby doradcy życia rodzinnego nie w swojej pracy nastawieni tylko na narzeczonych, których przygotowują do przyjęcia sakramentu małżeństwa, ale aby byli również otwarci „na posługiwanie wszystkim tym, którzy tego potrzebują, przede wszystkim takim małżeństwom i rodzinom, u których zagrożona jest jedność”.

Ks. dr Wojciech Kućko podczas konferencji mówił także o wartościach moralnych we współczesnym świecie i ich promocji w rzeczywistości społecznej. Omówił, czym są i jak rozumieć wartości, opisał też tzw. piramidę wartości według Maxa Schelera. Poza tym teolog przedstawił badania CBOS z 2017 r. „Zasady moralne a religia”. Odniósł ich wyniki do trudności w porozumieniu się na poziomie dyskusji o wartościach we współczesnym społeczeństwie polskim, także w kontaktach z narzeczonymi.

Z kolei mgr lic. Witold Wybult, pracownik kurialnego wydziału ds. rodzin wygłosił referat pt. „Kościół miejscem realizacji powołania katolików świeckich? Rola i zadania laikatu w prawodawstwie kanonicznym”. Diecezjalny doradca rodzin przypomniał zebranym, że świeccy – zgodnie z nauczaniem Soboru Watykańskiego II – są pełnoprawnymi członkami Kościoła, którzy posiadają specyficzne powołanie, a przez to mają udział w potrójnej misji Chrystusa w świecie: – Apostolska działalność wiernych świeckich nie rozpoczęła się wraz z zakończeniem prac Soboru Watykańskiego II, ale była obecna dużo wcześniej – zaznaczył doradca.

Jego zdaniem w diecezji płockiej na uwagę zasługuje okres rządów diecezją bł. abp. Antoniego J. Nowowiejskiego – męczennika obozu koncentracyjnego KL Soldau w Działdowie. To w tym okresie, a zwłaszcza w międzywojeniu, w prastarej diecezji mazowieckiej powstawało i rozwijało się wiele ruchów i stowarzyszeń katolików świeckich: – Dane statystyczne z tamtego czasu są imponujące: na przykład w 1926 r. było 5 tysięcy kół różańcowych, w 1928 r. Związek Młodzieży Polskiej działał w 166 parafiach diecezji płockiej, w 1931 r. w stowarzyszeniach eucharystycznych było 15 tysięcy 48 członków – referował Witold Wybult.

Druga część spotkania miała charakter rekolekcyjny. Rozpoczęto ją wspólną Koronką do Miłosierdzia Bożego. Konferencję pt. „Święty Józef – ojciec przyjmujący w cieniu. Przesłanie Roku św. Józefa w towarzyszeniu małżeństwo i rodzinom” wygłosił ks. dr Waldemar Graczyk, wicerektor Wyższego Seminarium Duchownego w Poznaniu oraz wykładowca Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.

– My, ludzie XXI wieku, jesteśmy nastawieni na zrozumienie wszystkiego. Chcielibyśmy wszystko pojąć, obliczyć, rozłożyć na czynniki pierwsze, ustawić logicznie i prosto. Stąd często rodzi się nasza frustracja, bo prędzej czy później doświadczymy swoich ograniczeń. Możemy jednak, naśladując św. Józefa, pewne rzeczywistości zaakceptować. Nie oznacza to braku pracy nad sobą czy rezygnacji z nawrócenia, lecz właściwe ustawienie nas samych i rzeczywistości, w której się obracamy. Chcemy żyć pełnią życia, być szczęśliwi, ale to nie dokona się na drodze nieustannego buntu, lecz na drodze pokornej akceptacji – stwierdził gość z Poznania.

Dodał, że współcześni ojcowie mogą nauczyć się od św. Józefa obecności, bycia przy swoich dzieciach, „bo kiedy brakuje ojca, kiedy jego obecność jest znikoma albo formalna, młodzi ludzie nie wiedzą, jak stawić czoła rzeczywistości, nie potrafią wziąć na siebie odpowiedzialności w obliczu codziennych trudności i wyborów”. Brak doświadczenia bycia synem jest „podstawową przyczyną poczucia beznadziejności i rozprzestrzenianiu się przemocy”.

Po konferencji o św. Józefie uczestnicy spotkania mieli okazję do adoracji Najświętszego Sakramentu oraz skorzystania z sakramentu pokuty. Punktem centralnym zjazdu doradców życia rodzinnego w Płońsku była Msza św., której przewodniczył i homilię wygłosił również ks. dr Waldemar Graczyk. Kaznodzieja poprosił o szacunek wobec kobiet: – Od św. Józefa możemy się uczyć właściwej postawy wobec kobiet. W postawie św. Józefa wobec Maryi widzimy wzór pięknej, szlachetnej miłości do kobiety; miłości, która godzi się nawet na rezygnację z siebie, pozostanie w cieniu – zaznaczył kaznodzieja.

Ostatnim punktem spotkania było przekazanie misji kanonicznych doradcom życia rodzinnego.

Aktualnie w diecezji płockiej posługę tę pełni 90 osób. We wrześniu br. minęło pięć lat od utworzenia w Kurii Diecezjalnej Wydziału ds. Rodzin, koordynującego sprawy małżeństw i rodzin w diecezji płockiej.

The post Płońsk: doradcy życia rodzinnego dyskutowali o wartościach i roli laikatu first appeared on eKAI.

Zmarł ks. infułat Helmut Sobeczko, lwieloletni dziekan Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Opolskiego

pon., 10/18/2021 - 15:51
W niedzielę 17 października przed północą zmarł ks. prof. dr hab. nauk teologicznych, protonotariusz apostolski Helmut Sobeczko. Był liturgistą, wieloletnim dziekanem Wydziału Teologicznego UO, sekretarzem generalnym I Synodu Diecezji Opolskiej. Msza św. żałobna w katedrze opolskiej 20 października o 11.00.

Urodził się 27 grudnia 1939 r. 22 lipca 1962 roku został wyświęcony na kapłana. W tym samym roku podjął studia specjalistyczne z liturgiki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim (1962–1965). Studiował także w Papieskim Instytucie Liturgicznym Sant’Anselmo w Rzymie (1977–1980).

Od 1965 do 1980 roku był notariuszem w Kurii Diecezjalnej w Opolu, a od 1980 do 2005 radcą w tejże kurii. Od 1965 do 1994 wykładowca w Wyższym Seminarium Duchownym w Nysie i w Opolu. Dyrektor Instytutu Teologiczno-Pastoralnego, Filia KUL w Opolu (1981–1994); dziekan Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Opolskiego (1994–2002), kierownik Katedry Liturgiki i Hagiografii UO (1994–2010), dyrektor Redakcji Wydawnictw Wydziału Teologicznego (1994–2011), redaktor naczelny półrocznika „Liturgia Sacra. Liturgia – Musica – Ars” (1995-2016).

W latach 2002-2005 przewodniczący komisji synodalnej oraz sekretarz I Synodu Diecezji Opolskiej. Wieloletni członek Rady Kapłańskiej, zarówno z nominacji, jak i z urzędu.

Członek: Międzynarodowego Stowarzyszenia „Societas Liturgica” (od 1977 do 2021), Komitetu Nauk Teologicznych PAN, Komisji Liturgicznej Episkopatu Polski (1995–2011); sekretarz Rady Naukowej Episkopatu Polski (1984–1997); wikariusz generalny diecezji opolskiej (2005–2009); dyrektor Studium dla Kandydatów do Diakonatu Stałego (od 2011 do 2021). Autor licznych publikacji naukowych (ok. 450) z dziedziny teologii liturgii, dziejów liturgii i kultury chrześcijańskiej, recepcji posoborowej reformy liturgicznej w Polsce.

Msza żałobna za śp. księdza profesora zostanie odprawiona w środę 20 października o 11.00 w katedrze opolskiej.

Msza pogrzebowa w czwartek, 21 października o 12.00 w kościele parafialnym Matki Boskiej Różańcowej w Nędzy (diecezja gliwicka).

The post Zmarł ks. infułat Helmut Sobeczko, lwieloletni dziekan Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Opolskiego first appeared on eKAI.

Abp Gallagher wspomina zamordowanego brytyjskiego parlamentarzystę

pon., 10/18/2021 - 15:44
Szef watykańskiej dyplomacji wspomina zabitego w ubiegły piątek brytyjskiego parlamentarzystę Sir Davida Amessa. W służbie sprawom publicznym kierował się najwyższymi zasadami, inspirowanymi jego katolicką wiarą i zaangażowaniem w promowanie dobra i dobrobytu swych wyborców oraz całego społeczeństwa – napisał abp Paul Gallagher.

David Amess został zasztyletowany przez islamistę somalijskiego pochodzenia podczas spotkania ze swymi wyborcami. „Uderzają mnie niezliczone wyrazy nie tylko żalu, ale również świadectwa o jego dobroci, wielkoduszności, wiary i prawości” – napisał szef papieskiej dyplomacji.

Zamordowany parlamentarzysta otwarcie przyznawał się do swej wiary w przestrzeni publicznej. Był zdecydowanym obrońcą życia, ale z katolickiego punktu widzenia wypowiadał się również w takich kwestiach jak służba zdrowia czy walka z ubóstwem. Powszechnie był znany jako jeden z najbardziej zdecydowanych zwolenników Brexitu.

synteza W Kościele w Polsce zainaugurowano diecezjalne etapy Synodu Biskupów

Abp Gallagher wspomina jego zasługi w budowaniu relacji między Wielką Brytania i Watykanem. Był on bowiem założycielem i wieloletnim przewodniczącym ponadpartyjnej grupy parlamentarnej ds. relacji ze Stolicą Apostolską. W tym charakterze wielokrotnie gościł w Watykanie i odegrał kluczową rolę w historycznej wizycie Benedykta XVI w Wielkiej Brytanii. „Jego entuzjazm i oddanie były wysoko cenione w Stolicy Apostolskiej” – zapewnił abp Gallagher.

The post Abp Gallagher wspomina zamordowanego brytyjskiego parlamentarzystę first appeared on eKAI.

Strony