Katolicka Agencja Informacyjna

Subskrybuj Kanał Katolicka Agencja Informacyjna
Portal Katolickiej Agencji Informacyjnej
Zaktualizowano: 32 minuty 25 sekund temu

Bp Muskus: kryzys wiary rodzi pytanie o miłość

ndz., 08/12/2018 - 18:37
Kryzys wiary, o którym coraz częściej i głośniej mówi się w kontekście Kościoła w Polsce, nie jest pytaniem o liczebność wiernych w świątyniach i częstotliwość praktyk religijnych, ale w swojej istocie jest pytaniem o miłość – mówił bp Damian Muskus OFM podczas Mszy św. w bazylice Matki Bożej Anielskiej w Kalwarii Zebrzydowskiej, inaugurującej jeden z największych w Polsce odpustów Wniebowzięcia NMP. W polskiej Jerozolimie rozpoczynają się tygodniowe obchody tego święta.

W homilii bp Muskus nawiązał do czytanej w święto NMP Kalwaryjskiej Ewangelii opisującej testament z krzyża. Podkreślał, że na Kalwarii, pod krzyżem zrodziła się miłość doskonała, która każe trwać przy Ukochanym wbrew wszystkiemu, nawet wbrew całemu światu.

Dodał, że jest to „rzeczywistość miłości, o której wielu uśpionych, letnich chrześcijan zdaje się zapominać”. „To rzeczywistość miłości, która sprawdza się w godzinie kryzysu. Taka miłość do samego końca szuka dobra drugiej osoby i nie patrzy na własne korzyści czy wygodę” – ocenił.

Według kaznodziei, kryzys wiary, o którym coraz częściej i głośniej mówi się również w Polsce, nie jest pytaniem o liczebność wiernych w świątyniach i częstotliwość praktyk religijnych, ale w swojej istocie jest pytaniem o miłość. „Jeśli człowiek obojętnieje na Boga, to nie będzie szukał z Nim kontaktu. Udział w niedzielnej Eucharystii będzie w najlepszym razie uciążliwym obowiązkiem, z którego chętnie się zwolni” – podkreślał.

Duchowny ocenił ponadto, że jeśli Bóg jest przez człowieka traktowany utylitarnie, „jako Ktoś, u kogo można załatwić sobie różne sprawy, zbić jakiś kapitał, kto może pomóc w życiu”, to taka relacja nie przetrwa w momencie, gdy człowiekowi przestanie się to opłacać. Dodał również, że Dobra Nowina nie może być traktowana jako „piękna idea” czy „system przekonań”, ale jako treść życia.

„Miłość chrześcijanina to nie teoria, choćby najpiękniejsza, ale realne pragnienie bycia z Bogiem dla Niego samego. To pragnienie życia w jedności z Nim nie dlatego, że to się opłaca, ale dla Niego samego, nawet jeśli to oznacza krzyż i ofiarę” – tłumaczył krakowski biskup pomocniczy.

Zgromadzonych w kalwaryjskim sanktuarium bp Muskus zachęcał do zadania sobie pytań, od których, jak stwierdził, zależy przyszłość Kościoła w Polsce. „Czy jesteśmy w Kościele jak grupa uciekających spod krzyża uczniów, rozczarowanych, bo Bóg nie spełnia naszych oczekiwań, przestraszonych, że zostaniemy wykpieni przez otoczenie, odrzuceni przez świat lub uznani za nieprzystosowanych do nowoczesności? A może znajdziemy się wśród żołnierzy rzucających losy o szatę Jezusa, szukających w Kościele swoich korzyści i obojętnie odwracających wzrok od rozgrywającego się tuż obok dramatu krzyża?” – zapytywał.

„Być może odszukamy się w gronie garstki najbliższych Jezusowi, którzy dają przepiękne, autentyczne świadectwo miłości, trwając przy Nim do końca” – zastanawiał się hierarcha, zachęcając do naśladowania postawy Jana, który z miłości „wziął Maryję do siebie”.

„Znaczenie tego wspaniałego aktu miłości rozumieją pielgrzymujący od wieków na Kalwarię pątnicy, którzy Matce Boga powierzają swoje życie, sprawy swoich rodzin, losy ojczyzny. Ci wszyscy, którzy modlą się w tym świętym miejscu, zabierają Maryję do swoich domów i dzielą z Nią codzienność, mogą zaświadczyć o tym, że Ona naprawdę króluje, uzdrawia, pociesza” – podkreślił kaznodzieja.

Na koniec wezwał do dziękczynienia za dar obecności Maryi w dziejach Kościoła i narodu, w naszych własnych historiach i na naszych ludzkich drogach. „Prośmy też o to, byśmy umieli odpowiadać miłością na Jej miłość i troszczyć się wraz z Nią o to domowe ognisko, jakim jest wspólnota Kościoła. Oddając w Jej ręce przyszłość tego domu, możemy być pewni, że będzie on wciąż otwartym, przyjaznym i pełnym miłości miejscem, gdzie każdy odnajdzie schronienie” – podsumował.

Po Mszy św. odbyła się procesja Współcierpienia NMP z bazyliki do Domu Matki Bożej.

Sanktuarium pasyjno-maryjne w Kalwarii Zebrzydowskiej jest najstarszą i największą w Europie kalwarią. Kalwaria Zebrzydowska była ulubionym miejscem modlitwy św. Jana Pawła II. Od najmłodszych lat Karol Wojtyła przybywał tu ze swoim ojcem z pobliskich Wadowic. Pielgrzymował również jako kapłan i arcybiskup, a także dwukrotnie (w 1979 i 2002 r.) jako papież.
Rocznie przybywa do Kalwarii Zebrzydowskiej blisko 2 mln pielgrzymów z kraju i zagranicy.

Abp Skworc: Kapłan uświęca się przez sprawowanie sakramentów

ndz., 08/12/2018 - 18:05
Sprawa kapłańskiej duchowości, służebny charakter urzędu proboszcza, zadania wypływające z posługi nauczania, uświęcania, pasterzowania, jak również kwestie związane z gospodarowaniem dobrami parafii były tematem homilii metropolity katowickiego podczas wprowadzania na urząd proboszcza piekarskiej bazyliki ks. Krzysztofa Fulka.

Metropolita katowicki podkreślał, że w czasie Eucharystii „modlimy się za nowego Księdza Proboszcza, aby znalazł w tej wspólnocie parafialnej wielu współpracowników, którzy razem z nim będą budowali Kościół żywy”.

Podczas homilii metropolita katowicki podkreślił, że podstawową sprawą w podejmowaniu i wypełnianiu powierzonych proboszczowi zadań jest „sprawa kapłańskiej duchowości”. Zauważył, że „kapłaństwo jest powołaniem do szczególnej służby człowiekowi na wzór Chrystusa”. – Kiedy wskazujemy na duchowość kapłana diecezjalnego, to trzeba też ukazać dwie płaszczyzny jego szczególnego uświęcania, duchowości: (…) sprawowanie Sakramentów (…) i osobista modlitwa brewiarzowa – mówił.

– Konieczna jest znajomość parafii/parafian, co rodzi się z wychodzenia ku człowiekowi. Duszpasterstwo statyczne dziś nie wystarcza. Trzeba wychodzi – jak tego chce papież Franciszek – na peryferie; aby poczuć „zapach” owiec; aby potem im towarzyszyć a zagubione przyprowadzić do owczarni – powiedział.

Metropolita katowicki odnosząc się do Kodeksu Prawa Kanonicznego pojął także tematykę zarządzania dobranymi materialnymi parafii. Przypomniał, że proboszcz ma tutaj być „dobrym gospodarzem”. – Dobry gospodarz odnosi się z pietyzmu do tego, co w parafii zostanie, szczególnie w zakresie wystroju wnętrza kościoła. Dobry gospodarz szuka dobrej rady i dobrych współpracowników – mówił abp Skworc.

Na zakończenie Eucharystii metropolita katowicki przekazał ks. Fulkowi klucze do bazyliki oraz mucet, który przysługuje kustoszowi bazyliki i może go używać podczas większych uroczystości oraz, gdy reprezentuje bazylikę.

Przedstawiciele parafian wręczyli natomiast nowemu proboszczowi świecę. – Niech będzie ona symbolicznym wyrazem gotowości podążania za Chrystusem, którym będziesz nas karmił – mówili.

Słowa wdzięczności popłynęły także pod adresem proboszcza Nieszporka przechodzącego na emeryturę. – Dziękujemy, że z tak ogromnym zaangażowaniem starałeś się o upiększanie tego miejsca. Niech Bóg Ci to wszystko wynagrodzi oraz błogosławi na dzieło dalszego budowania centrum duchowości maryjnej – dodała przedstawicielka Rady Parafialnej.

– Mam świadomość świętości miejsca, w którym się znajduję. Miejsca w którym niebo dotknęło ziemię w cudownym obrazie Panienki Piekarskiej – mówił na koniec Eucharystii ks. Krzysztof Fulek.

– Otrzymałeś klucz do bazyliki, niech więc Chrystus prowadzi, abyś odkrywał klucz do wszystkich parafian. Otrzymałeś mucet, znak proboszcza bazyliki, pamiętaj jednak, że najważniejsza jest szata Chrystusa, niech ona Ci przyświeca podczas pełnienia tej posługi – dodał.

Przed błogosławieństwem metropolita katowicki zaprezentował i pobłogosławił złotą różę, którą w niedzielę oficjalnie kobiety podarują Matce Bożej.

Ks. Krzysztof Fulek objął urząd proboszcza 29 lipca. Dzisiaj metropolita katowicki wprowadził go kanonicznie w pełnienie tej posługi. Zastąpił on na tym urzędzie ks. Władysława Nieszporka, który przez ostatnie 20 lat pasterzował piekarskiej parafii.

Franciszek spotkał się w Rzymie z młodymi Włochami

ndz., 08/12/2018 - 16:48
Ponad 70 tys. młodych pielgrzymów ze 195 diecezji włoskich przybyło pieszo, autobusami, koleją do Rzymu na czuwanie modlitewne, które 11 i 12 sierpnia odbywa się na terenie Circo Massimo pod hasłem “Jesteśmy tutaj”. Jest to etap przygotowań młodzieży i Kościoła we Włoszech do październikowego Synodu Biskupów, poświęconego młodemu pokoleniu, wierze i rozeznawaniu powołania. 

Przybywającego na miejsce spotkania Ojca Świętego, który objechał papamobilem wszystkie sektory, przyjęli radośnie oklaskami, śpiewem i chorągiewkami młodzi uczestnicy czuwania, a gdy zajął przygotowane dlań miejsce, powitała go w imieniu wszystkich obecnych Elena z Modeny. Podkreśliła, że zgromadzeni tu młodzi ludzie z całych Włoch musieli pokonać zmęczenie, upał i inne trudności, ale znosili to dobrze, a nawet radośnie, bo nie szli sami, ale wędrował z nimi Kościół i papież. Podziękowała za jego obecność wśród nich i poświęcony im czas i dodała, że łatwiej się idzie, podpierając się laską. Toteż na pamiątkę tego spotkania Franciszek otrzymał prosty “pastorał”, wykonany z rozwidlonego kawałka drewna. “Byłoby pięknie, gdyby towarzyszył on obradom Synodu nt. młodzieży” – dodała młoda kobieta.

Następnie młodzi ludzie zadali swemu gościowi trzy pytania, na które odpowiadał on po kolei. Najpierw 23-letnia Letizia i 20-letni Lucamatteo krótko przedstawili siebie i swoje drogi życiowe, po czym zapytali, czy warto marzyć o czymś wzniosłym, a nawet mało realnym.

W odpowiedzi Ojciec Święty podkreślił, że “marzenia są bardzo ważne, poszerzają spojrzenie, pomagają nam ogarnąć horyzont, żywić nadzieję w każdym codziennym działaniu”. “Są waszą odpowiedzialnością i waszym skarbem” – zaznaczył. Zauważył, że “młody, który nie umie marzyć, jest znieczulony, nie zrozumie życia i jego siły”. Dlatego wezwał młodych, aby nie pozwolili okraść się z marzeń i zachęcił ich, aby “przemieniali swe dzisiejsze marzenia w rzeczywistość w przyszłości”. Zaapelował ponadto, aby marzyli o czymś wielkim, a nie o wygodnictwie i dobrobycie, “które usypiają młodych i czynią z kogoś odważnego młodzieńca kanapowego”. Powtórzył swe wcześniejsze porównania o “emerytach w wieku 20 czy 22 lat”. “Młody człowiek, który marzy, idzie naprzód, nie staje się szybko emerytem!” – podkreślił papież.

Zwrócił uwagę, że wielkie i prawdziwe marzenia to te, które są płodne, gdyż myślą nie o sobie tylko, ale “o nas”, wychodzą poza siebie, rodzą nowe życie. Potrzebują one “niewyczerpanego źródła nadziei i potrzebują Boga, aby nie stały się złudzeniami albo majaczeniami o wszechmocy”. Marzenia młodych budzą nieraz lęki u dorosłych – mówił dalej papież. I w tym kontekście przypomniał pewnego młodego Włocha z XIII wieku, który odważył się marzyć i potrafił w ten sposób zmienić historię Włoch – był to św. Franciszek. Dodał, że marzeń nie można kupić, są one darem, które Bóg rozsiewa w sercach ludzi.

Z kolei 24-letnia Martina zapytała, dlaczego “marzenia o prawdziwych stosunkach międzyludzkich, o założeniu rodziny są uważane za mniej ważne od innych i winny być podporządkowane osiągnięciu najpierw stabilizacji zawodowej klub innym celom”. Oświadczyła też, że młodzi bardzo potrzebują dorosłych, którzy będą dla nich autorytetami i przewodnikami na drodze życiowej.

Franciszek nazwał jej wypowiedź “odważną”, która “porusza nas”, po czym wskazał, że umiejętność dokonania właściwego wyboru i możność decydowania o sobie wydaje się być najwyższym wyrazem wolności i w pewnym sensie tak rzeczywiście jest. Tyle, że dzisiaj często chodzi o rozumienie wolności bez zobowiązań, bez angażowania się i zawsze z pewnym poczuciem ucieczki.

“Wybieram, ale, zawsze jest jakieś ale, które nieraz staje się większe od wyboru i przytłumia go” – stwierdził Ojciec Święty. Zaznaczył, że warto zaryzykować miłość, ale tę prawdziwą, nie coś, co jest miłosnym entuzjazmem, udającym ją. Papież podkreślił, że “największym wrogiem miłości podwójne życie”, bo “niewierność nie jest miłością”. Dodał, że “największą wolnością jest wolność miłości”, a “miłość nie jest zawodem, ale jest życiem”.

Franciszek wezwał rodziców, aby pomagali młodym dojrzewać, gdy przychodzi miłość i aby młodzi nie odkładali jej na później. I dodał, że mąż ma za zadanie starać się, aby jego żona była jeszcze bardziej kobietą, a zadaniem żony jest, aby jej małżonek był jeszcze bardziej mężczyzną. “To jest jedność, oto ideał miłości i małżeństwa” – zakończył swą odpowiedź na drugie pytanie papież.

Jako trzeci zabrał głos 27-letni Dario, pracujący jako pielęgniarz w zakładach opieki paliatywnej. Jego codzienne zajęcie stawia przed nim stale pytanie o obecność i dobroć Boga w obliczu bezmiaru ludzkiego cierpienia. Poruszył też sprawę coraz większego – jego zdaniem – oddalania się i zamykania się w sobie Kościoła, wstrząsanego w dodatku licznymi skandalami.

Ojciec Święty zaznaczył na wstępie, że jest wiele pytań, na które trudno znaleźć zadowalającą odpowiedź, szczególnie w obliczu cierpienia ludzi, a jeszcze bardziej dzieci. Aby próbować na nie odpowiedzieć, trzeba przede wszystkim nauczyć się wsłuchiwać się w cierpienia, w problemy, umieć zachować milczenie i pozwolić mówić innym. Potrzebne jest świadectwo, bo tam, gdzie go nie ma, nie ma też Ducha Świętego – mówił dalej Franciszek. Przywołał świadectwa pierwszych chrześcijan, których podziwiano za ich wzajemną miłość, bo potrafili słuchać a potem żyć Ewangelią.

Przemówienie Franciszka do włoskiej młodzieży

Papież wspomniał też o faryzeuszach, którzy ze swą wiarą wynosili się nad innych i w tym kontekście przypomniał obiad, jaki spożył z młodymi w Krakowie [w 2016]. Jeden z jego uczestników powiedział wówczas, że ma przyjaciela agnostyka i zapytał, co ma mu powiedzieć, aby tamten zrozumiał, że “nasza religia jest prawdziwa”. I Franciszek mu odpowiedział: “Zacznij żyć jak chrześcijanin, to on cię zapyta, dlaczego żyjesz tak”.

Zaznaczył też, że “skandalem jest Kościół formalny, nie świadczący, zamknięty, który nie wychodzi ku innym”. “Jezus uczy nas tej drogi wychodzenia od siebie, drogi świadectwa” – dodał mówca. Wskazał, że “bez świadectwa czynimy Go więźniem naszych formalizmów, naszych zamknięć, egoizmu i klerykalizmu”, a klerykalizm jest wypaczeniem Kościoła, który nie należy tylko do księży, ale do wszystkich”. “Kościół bez świadectwa jest tylko dymem” – przestrzegł na zakończenie Ojciec Święty.

Po pytaniach rozpoczęła się część modlitewno-liturgiczna. Wstępem do niej była krótka scena baletowa, wykonana przez – jak się później okazało – dwie kobiety: niepełnosprawną Nicolettę i opiekującą się nią Silvię. Ta pierwsza zajęła wkrótce miejsce na wózku i pokrótce przedstawiła swoją historię życiową – od kariery gimnastyczki, reprezentantki kraju, do ciężkiej choroby, która pozbawiła ją władzy w nogach. A jednak dzięki pomocy życzliwych ludzi, zwłaszcza Silvii, znów może, choć w ograniczonym stopniu, zajmować się swą pasją – tańcem.

Następnie modlono się na podstawie tekstów biblijnych z Księgi Rodzaju – o stworzeniu świata i człowieka – oraz Ewangelii św. Jana – o odkryciu pustego grobu Pańskiego przez Marię Magdalenę, Piotra i Jana. I wokół tego ostatniego fragmentu osnuł swe rozważania Franciszek, który w ten sposób zakończył swój udział w tym spotkaniu. Przed opuszczeniem Circo Massimo przyjął od zgromadzonych wyznanie wiary, odmówił z nimi Modlitwę Pańską i zaprosił ich na niedzielną Mszę św. na Placu św. Piotra.

Bp Balcerek: żołnierze uczą nas cnoty męstwa

ndz., 08/12/2018 - 16:31
Cnota męstwa jest ważna dla tych, którzy bronią Ojczyzny. W świecie trwa walka dobra ze złem, dlatego wszyscy potrzebujemy cnoty męstwa – mówił podczas przysięgi wojskowej żołnierzy 12. Wielkopolskiej Brygady Obrony Terytorialnej bp Grzegorz Balcerek. Uroczystość na Rynku w Lesznie poprzedziła Msza św. w miejscowej bazylice.

Zwracając się do żołnierzy bp Balcerek zauważył, że cnota męstwa pozwala zachować „równowagę pomiędzy tchórzostwem i lekkomyślną zuchwałością, czyli niepotrzebnym narażaniem życia”, bo „nie można lekkomyślnie narażać życia, ale też nie można tchórzyć, gdy sytuacja wymaga stanowczej postawy”.

Poznański biskup pomocniczy przypomniał Ewangelię o rzymskim setniku, który wstawiając się do Jezusa za swoim sługą przypomniał istotę żołnierskiej służby względem drugiego człowieka, który cierpi, który jest w potrzebie, którego trzeba bronić.

„Zło tego świata potrafi zwieść ludzkie serce i wówczas człowiek służąc złu, niszczy piękno stworzenia. Wtedy miłość bliźniego, troska o ojczysty dom nie pozwala pozostawać obojętnym” – przekonywał żołnierzy obrony terytorialnej bp Balcerek.

Biskup pomocniczy archidiecezji poznańskiej nawiązał do słów Jana Pawła II wypowiedzianych na Kahlenbergu w Wiedniu i na Westerplatte przypominając, że chrześcijanie powinni bronić najwyższych wartości, a nawet ‒ jeśli zajdzie taka potrzeba ‒ ofiarować swoje życie.

„Przez wieki nie dezerterowali polscy rycerze i do dziś odwołujemy się do tych pięknych tradycji ich męstwa, sięgających chwalebnych zwycięstw na polach Grunwaldu, pod Wiedniem i tylu, tylu innych. Tradycja rycerska, żołnierska, została przekazana powstańcom w okresie rozbiorów. Tradycja ta odżyła z nową siłą u progu naszego stulecia” – mówił bp Balcerek.

Poznański biskup pomocniczy przypomniał wiernym, że sakrament chrztu oznacza wyrzeczenie się szatana i „zaciągnięcie pod sztandar Chrystusa”.

„Wszyscy chrześcijanie mają być rycerzami Chrystusa. Tutaj, nad Wartą i Wisłą, od 1050 lat u Chrystusa my na ordynansach, słudzy Maryi. W tym zmaganiu nie ma kibiców, obserwatorów, nie możesz powiedzieć, że ciebie to nie dotyczy” – podkreślił bp Balcerek.

350 lat Sanktuarium w Kalwarii Pacławskiej

ndz., 08/12/2018 - 16:28
Nazywane „Jasną Górą Podkarpacia” i „Jerozolimą Wschodu” Sanktuarium Męki Pańskiej i Matki Bożej Kalwaryjskiej w Kalwarii Pacławskiej jest jednym z najważniejszych w południowo-wschodniej Polsce. Wyjątkowe miejsce zajmuje przede wszystkim w pobożności mieszkańców archidiecezji przemyskiej. W tym roku obchodzi ono 350-lecie istnienia.

Kalwaria Pacławska to bardzo mała wioska (ok. 80 mieszkańców) w województwie podkarpackim. Leży ok. 25 km na południe od Przemyśla. Powstała z myślą upowszechniania kultu Męki Pańskiej, ale z czasem – ze względu na słynący łaskami obraz – stało się ważnym miejscem czci wobec Matki Bożej. Najwięcej pielgrzymów gromadzi Wielki Odpust Kalwaryjski ku czci Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Odbywa się on od 11 do 15 sierpnia.

Fundacja Andrzeja Maksymiliana Fredry

Założycielem Kalwarii był hrabia Andrzej Maksymilian Fredro. Z tą fundacją wiąże się pewna legenda, według której podczas polowania między porożem jelenia Fredrze miał się ukazać jaśniejący krzyż. W miejscu tym w 1665 r. hrabia postawił drewniany kościół i klasztor.

Trzy lata później sprowadził tu franciszkanów (czarnych), którzy posługują w tym miejscu do tej pory. Na samym początku osada nazywała się Słoboda, później nazwano ją Kolonią Fredrów oraz Miasteczkiem Fredrów. Nazwy te jednak zostały zastąpione nazwą Kalwaria Pacławska.

Kalwaria na wzór Jerozolimy

Zamysłem Andrzeja Maksymiliana Fredry było utworzenie kalwarii na wzór jerozolimskiej drogi krzyżowej i upowszechnienie kultu Męki Pańskiej. Z tego względu topografia Kalwarii Pacławskiej ma duże podobieństwo do krajobrazu Jerozolimy. Od strony wschodniej rozciąga się pasmo gór o nazwie Ubocz.

Na północy występuje pasmo gór zwane Górą Oliwną i Kopystańką o wysokości porównywalnej do Góry Kalwarii. Od strony zachodniej położone są wyższe partie gór, zaś na południu widoczne są Karpaty. Kalwaryjski klasztor ulokowany jest na szczycie góry o wysokości 465 m n.p.m. Dwa duże wzniesienia przecięte są doliną, która ma obrazować Dolinę Jozafata. Płynie w niej rzeka Wiar, będąca odwzorowaniem biblijnej rzeki Cedron.

Na zboczach tych gór, gdzie jedna ma przedstawiać Golgotę, a druga Górę Oliwną postawione zostały kaplice. Długość drogi krzyżowej w Kalwarii wynosi około 1662 m, jednak wiedzie po dość trudnym, stromym i nieutwardzonym terenie.

Szczepan Józef Dwernicki

Drugim fundatorem Kalwarii Pacławskiej był Szczepan Józef Dwernicki, uważany za największego darczyńcę dla klasztoru. To jemu zawdzięczamy nowy murowany kościół, który 29 września 1776 r. został konsekrowany przez biskupa ormiańskiego Jakuba Waleriana Tumanowicza z Kamieńca Podolskiego.

Świątynia otrzymała wezwanie Znalezienia Krzyża Świętego. Dwernicki ufundował także nowe kaplice dróżkowe. Ofiarował na te cele znaczne sumy pieniężne, zorganizował też nieopodal klasztoru cegielnię, która wyrabiała specjalnie dekorowane cegły.

Kaplice

Charakterystycznymi dla Kalwarii Pacławskiej są nabożeństwa dróżek. Do ich odprawiania służy łącznie 41 kaplic ustawionych na kalwaryjskich wzgórzach. 35 z nich jest murowanych, a 6 drewnianych i trzy kamienne słupy. 35 kaplic i krzyż nad rzeką Wiar służą do rozważania tajemnic Męki Pańskiej, a także tajemnic związanych z życiem Matki Bożej (Zaśnięcia, Pogrzebu i Wniebowzięcia). Na terenie Kalwarii Pacławskiej znajduje się jeszcze 5 kaplic, których nie wlicza się do obchodów kalwaryjskich. Należą do nich: kaplica św. Anny, grobowiec Tyszkowskich, pustelnia św. Marii Magdaleny, kaplica św. Gabriela i Wniebowstąpienia Pana Jezusa. W dolinie rzeki Wiar granice tzw. Doliny Jozafata wytyczają trzy kamienne słupy.

Pierwsze 28 kaplic do rozważania Męki Pańskiej wybudował Fredro. Prawdopodobnie były one drewniane albo w formie figur, bądź krzyży. Przy kapliczkach bardzo często zamieszkiwali pustelnicy, którzy swoje życie spędzali na rozmyślaniu. Do dnia dzisiejszego nie zachowała się żadna z nich.

Za czasów działalności Dwernickiego w Kalwarii wybudowano 20 kaplic murowanych i drewnianych oraz nadano im nazwy. We wnętrzach ustawiono figury obrazujące sceny z Drogi Krzyżowej. Do 1875 r. franciszkanie budowali nowe kaplice.
Dróżki kalwaryjskie

Kaplice służą do odprawiania „dróżek” – nabożeństw z rozważaniami Męki Pańskiej oraz wydarzeń związanych z życiem Matki Bożej. Dróżki Męki Pańskiej (lub Dróżki Pana Jezusa) obejmują 28 stacji. Uroczyście odprawia się je w sobotę przed niedzielą Zesłania Ducha Świętego oraz 14 sierpnia i 13 września. Za odprawienie tego nabożeństwa można uzyskać odpust zupełny. Z Dróżkami Męki Pańskiej pokrywa się 14 stacji Drogi Krzyżowej.

Dróżki Matki Bożej Bolesnej poświęcone są rozważaniu roli Maryi w zbawczym dziele Chrystusa i w życiu Jego wyznawców. Obejmują 16 stacji, które w dużej mierze pokrywają się z kaplicami Dróżek Pana Jezusa. Wspólnie obchodzi się je w Niedzielę Zesłania Ducha Świętego po południu.

Dróżki Pogrzebu i Wniebowzięcia Matki Bożej składają się z 14 stacji. Uroczyście obchodzi się je 13 sierpnia. W procesji niesiona jest figura Matki Bożej, którą mężczyźni przenoszą w bród przez rzekę Wiar. Wokół idą dziewczęta ubrane w długie białe suknie. Wydarzenie to należy do najbardziej widowiskowych w czasie odpustów i gromadzi dziesiątki tysięcy pielgrzymów.
Wszystkie „dróżki” prywatnie lub z pielgrzymką można obchodzić również w innym dowolnym dniu.

Od 1995 r. na „dróżkach” w Niedzielę Palmową i Wielki Piątek odbywa się Misterium Męki Pańskiej. Przedstawia ono ostatnie chwile życia Jezusa od ostatniej wieczerzy, poprzez sąd u Annasza, Kajfasza i Piłata, po śmierć na krzyżu i złożenie do grobu. W biblijne role wciela się ok. 50 osób świeckich, a w wydarzeniu co roku bierze udział kilka tysięcy ludzi.

Cudowny obraz Matki Bożej Słuchającej

Z sanktuarium w Kalwarii Pacławskiej nieodzownie łączy się cudowny obraz Matki Bożej Kalwaryjskiej nazywanej też Słuchającą. Taki tytuł zawdzięcza temu, że artysta namalował Jej jedno, odkryte ucho. Modlący przekonują, że Maryja naprawdę wysłuchuje próśb swoich czcicieli.

Sam obraz Matki Bożej namalowany jest na płótnie o wymiarach 119 cm na 81 cm, jednak srebrno-złota sukienka przedłuża wizerunek i w rzeczywistości długość wynosi 153 cm.

Wizerunek znalazł się w tutejszym kościele niedługo po założeniu kalwarii – w 1679 r. Wcześniej słynący łaskami obraz Matki Bożej swoją cześć odbierał w kościele franciszkańskim w Kamieńcu Podolskim. Przed obrazem modlili się między innymi hetmani: Stanisław Żółkiewski, Stefan Czarniecki, książę Jarema Wiśniowiecki, król Jan Kazimierz, czy król Jan III Sobieski. Po zajęciu Kamieńca przez Turków, obraz znalazł się w Kalwarii Pacławskiej.

Maryja wskazała to miejsce

Legenda mówi, że Turcy wyrzucili obraz Matki Bożej do rzeki Smotrycz. Nieopodal mieszkał starzec, któremu przyśniła się Maryja, wskazując, gdzie obraz się znajduje i nakazując przeniesienie go do Kalwarii. Starzec obraz odnalazł i wyruszył w drogę. Na noc zatrzymał się w Samborze.

W zajeździe, w którym nocował, obraz schowano do skrzyni, na której sypiał syn właścicieli. W nocy niewidzialna siła miała trzy razy zrzucić chłopca ze skrzyni. Zbudzeni krzykiem rodzice otwarli skrzynię i wtedy ujrzano, że obraz jaśnieje niezwykłą światłością. Na wieść o tym zbiegli się mieszkańcy, modlili się i chcieli zmusić starca, by zostawił obraz w mieście. Ten jednak odmówił i w procesji przeniesiono obraz do Kalwarii.

Możliwe też, że obraz znalazł się w tutejszym kościele za sprawą Andrzeja Fredry, który go wykupił z rąk tureckich (tak twierdził jego syn Stanisław) albo w jakiś inny sposób odzyskał. Niewykluczone też, że obie wersje zawierają w sobie część prawdy.

Liczne cuda

W XVIII wieku zaistniał pewien spór o obraz, ponieważ chcieli go odzyskać franciszkanie z Kamieńca. Wspierał ich w tym biskup kamieniecki, komisarze twierdzy i sami mieszkańcy. Kategorycznie jednak sprzeciwiał się temu Stanisław Fredro i nie uległ nawet woli kapituły prowincjalnej, która w 1717 r. opowiedziała się za powrotem obrazu do Kamieńca.

Wpływ na pozostanie wizerunku Matki Bożej miał nie tylko upór Fredry, ale też coraz większy kult, jakim cieszyła się Maryja w tym obrazie. Przyczyniały się do tego liczne łaski i cuda, jakie miały być wypraszane za Jej wstawiennictwem. Pierwszym było uratowanie kościoła od pożaru w 1685 r. W XVIII w. zanotowano w księgach ponad 50 cudów.

22 maja 1882 r. Kapituła Watykańska wydała akt koronacyjny zatwierdzony przez papieża Leona XIII. Koronacja koronami papieskimi odbyła się 15 sierpnia 1882 r. Dokonał jej bp Łukasz Ostoja Solecki. Wedle przekazów, w uroczystości wzięło udział ponad 150 tys. pielgrzymów.

W 1939 r. obraz wywieziono do klasztoru w Czyszkach pod Lwowem, po dwóch latach przewieziono do klasztoru w Jaśle, a następnie w Krakowie, gdzie został zamurowany w fundamentach kościoła. Zaraz po wojnie powrócił do Kalwarii.

W czasie sierpniowego odpustu w 1968 r. obchodzono 300-lecie założenia Kalwarii Pacławskiej. Uroczystości przewodniczył kard. Karol Wojtyła, który odprawił Mszę św. i wygłosił kazanie.

Parafia

Parafia w Kalwarii Pacławskiej została powołana 2 grudnia 1743 r. dekretem bp. Wacława Hieronima Sierakowskiego. Było to podyktowane istotnymi potrzebami duszpasterskimi: mieszkańcy pobliskich wsi mieli do kościoła parafialnego kilkanaście kilometrów, brakowało dróg. Z tego powodu ich udział w Mszach i nabożeństwach był słaby, często zmieniali obrządek ze względu na liczne w tamtym czasie cerkwie. Gdy powstał kościół w Kalwarii, trend ten zaczął się odwracać.

W skład parafii kalwaryjskiej zawsze wchodziło kilka okolicznych wiosek. Dziś tworzą ją: Kalwaria Pacławska, Pacław, Nowosiółki Dydyńskie i Leszczyny. Parafia liczy ok. 320 osób i wszyscy są wyznania rzymskokatolickiego. Decyzją abpa Józefa Michalika 18 maja 2003 r. został utworzony dekanat Kalwaria Pacławska.

Duszpasterstwo

W parafii kalwaryjskiej działały liczne bractwa i stowarzyszenia. Ich szczególny rozwój nastąpił w XIX w., a szczytowy okres przypadł na przełom XIX i XX w. Wówczas liczba członków przekroczyła 7 tys. Należy jednak mieć na uwadze, że jedna osoba mogła należeć jednocześnie do kilku grup oraz że przyjmowano do nich pątników w czasie odpustów. Schyłek działalności bractw rozpoczął się po I wojnie światowej, zaczęły się natomiast bardziej rozwijać grupy młodzieżowe. II wojna światowa przerwała ten proces i nigdy nie został on już przywrócony.

Zakonnicy rozwijali także działalność charytatywno-społeczną. Do takiej należały: szpital dla ubogich i chorych w XVIII w., instytut inwalidów wojennych w XIX w. i ochronka dla dzieci w XX w.

Franciszkanie założyli także w Kalwarii 3-klasową szkołę. Rocznie uczęszczało do niej ok. 80 dzieci. Nauka odbywała się według programu państwowego i – co istotne na tym terenie zdominowanym wówczas przez Rusinów – w języku polskim. Wzmacniało to poczucie przynależności narodowej wśród ludzi.

Wenanty Katarzyniec

Szczególnym zakonnikiem w historii Kalwarii Pacławskiej jest o. Wenanty Katarzyniec. Ten skromny franciszkanin urodził się 7 października 1889 r. we wsi Obydów, należącej do parafii Kamionka Strumiłowa (archidiecezja lwowska). Na chrzcie świętym otrzymał imię Józef (w tamtym czasie w zakonie franciszkanów konwentualnych istniał zwyczaj nadawania nowych imion zakonnych). Święcenia kapłańskie przyjął 2 czerwca 1914 r. Dał się poznać jako cichy i skromny, ale bardzo gorliwy kapłan. Okazał się doskonałym kaznodzieją, dobrym spowiednikiem i świetnym wychowawcą dzieci. Chętnie wyjeżdżał do chorych, nie zważając na grasujące wówczas choroby zakaźne. Mimo młodego wieku, już w 1915 r. został wychowawcą nowicjuszy w zakonie.

W 1920 roku o. Wenanty podupadł na zdrowiu. Odpoczywał w klasztorach franciszkańskich: w Hanaczowie, a potem w Kalwarii Pacławskiej, ale gdy tylko czuł się lepiej, siadał do konfesjonału, by służyć spowiedzią. Zmarł 31 marca 1921 roku z powodu gruźlicy.

Jego przyjacielem był o. Maksymilian Kolbe, który zaraz po jego śmierci zabiegał o napisanie biografii i wszczęcie procesu beatyfikacyjnego. „Nie silił się na czyny nadzwyczajne, ale zwyczajne nadzwyczajnie wykonywał” – opisywał główną cechę jego świętości. 26 kwietnia 2016 r. papież Franciszek wydał zgodę na publikację dekretu o heroiczności cnót Sługi Bożego Wenantego Katarzyńca.

Orkiestra kalwaryjska

Ok. 1868 r. przy kościele kalwaryjskim założono orkiestrę. Powstała ona z inicjatywy Józefa Tyszkowskiego, właściciela pobliskiej wsi Huwniki, który kupił instrumenty, a później utrzymywał orkiestrę z własnych pieniędzy. Po jego śmierci w latach 80. XIX w. orkiestrę utrzymywał klasztor. Jej członkowie rekrutowali się wyłącznie z mieszkańców Kalwarii i Pacławia, obcym był jedynie kapelmistrz. II wojna światowa zakończyła działalność grupy, jednak jest ona corocznie reaktywowana na czas sierpniowych odpustów.

Nowicjat

Od 1982 r. w Kalwarii Pacławskiej funkcjonuje nowicjat franciszkanów konwentualnych prowincji krakowskiej, w której formują się także zakonnicy ze Słowacji, Czech, Ukrainy, Rosji, Węgier czy Uzbekistanu. Nowicjat w tym miejscu istniał już wcześniej. Najpierw w latach 1822 – 1830, a potem w latach 1924 – 1926.

Kalwaria Pacławska od 1988 r. jest także miejscem Franciszkańskich Spotkań Młodych.

Kard. Dziwisz: Kalwaria Zebrzydowska odegrała istotną rolę w życiu św. Jana Pawła II

ndz., 08/12/2018 - 13:51
Mogę dziś zaświadczyć jako wieloletni osobisty sekretarz metropolity krakowskiego, że Kalwaria odgrywała istotną rolę w jego duchowym życiu, w jego sposobie przeżywania trudnych spraw, w jego stylu służby – mówił kard. Stanisław Dziwisz w kalwaryjskim sanktuarium w Praszce, gdzie odbywa się odpust Zaśnięcia NMP. Hierarcha podkreślał, że tutejsza Kalwaria nawiązuje do sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej, które było umiłowanym celem pielgrzymek Jana Pawła II.

Przed Mszą św. w Sanktuarium Pasyjno-Maryjne Kalwaryjskiej Matki Zawierzania na Kalwarii w Praszce odbyła się tradycyjna procesja Zaśnięcia Matki Bożej oraz poświęcenie kaplicy Matki Bożej Królowej Palestyny, Nawiedzenia św. Elżbiety i bł. Bartolo Longo z umieszczeniem jego relikwii oraz kaplicy Narodzenia i Męczeństwa św. Jana Chrzciciela. W darze dla Matki Bożej została złożona złota róża, „symbol wdzięczności za Jej nieustanną pomoc i opiekę, której doświadcza ta ziemia”.

Uroczystościom przewodniczył kard. Stanisław Dziwisz. W homilii podkreślał, że polską ziemię pokrywa „sieć świątyń i sanktuariów maryjnych”, które są szczególnym miejscem spotkań z Maryją. Wśród nich jest również Sanktuarium Pasyjno-Maryjne Kalwaryjskiej Matki Zawierzania na Kalwarii w Praszce – jedno z najmłodszych polskich maryjnych sanktuariów, nawiązujące do do polskiej Jerozolimy w Kalwarii Zebrzydowskiej, które od ponad czterystu lat przybliża pielgrzymom Święte Miasto, gdzie umarł i zmartwychwstał Jezus Chrystus.

Wieloletni sekretarz Jana Pawła II wspominał ponadto jego wędrówki do Kalwarii Zebrzydowskiej. „Urodzony w pobliskich Wadowicach, od dzieciństwa wędrował do tego szczególnego miejsca i nigdy tego wędrowania nie poprzestał. Obarczany coraz większą odpowiedzialnością w Kościele, zawierzał Chrystusowi i Jego Matce wszystkie najważniejsze sprawy związane ze swoją pasterską służbą” – opowiadał zgromadzonym w praszkowskiej świątyni wiernym. Dodał, że dla polskiego papieża Kalwaria była „lekcją miłości i wierności, źródłem nadziei i pokoju”.

„Mogę dziś zaświadczyć jako wieloletni osobisty sekretarz metropolity krakowskiego, że Kalwaria odgrywała istotną rolę w jego duchowym życiu, w jego sposobie przeżywania trudnych spraw, w jego stylu służby” – wyznał kard. Dziwisz. Podkreślił, że kard. Karol Wojtyła powracał zawsze z Kalwarii „wewnętrznie umocniony, gotowy stawiać czoło wyzwaniom, przed jakimi stawał Kościół pełniący misję w totalitarnym i bezbożnym systemie”.

Purpurat przywołał dwie pielgrzymki papieża do Kalwarii Zebrzydowskiej: w latach 1979 i 2002. Podczas ostatniej wizyty w kalwaryjskim sanktuarium Ojciec Święty pobłogosławił wierną kopię obrazu Matki Bożej i wypowiedział słowa: „Niech Matka Boża Kalwaryjska króluje także w Praszce. Módlcie się tam za mnie”.

Krakowski metropolita senior przypomniał również, że Jan Paweł II podczas ostatniej pielgrzymki do polskiej Jerozolimy w 2002 roku zawierzył Matce Bożej Kalwaryjskiej cały polski naród i losy Kościoła oraz samego siebie. Wypowiedziane wówczas słowa modlitwy do Pani Kalwaryjskiej nazwał duchowym testamentem papieża.

W roku 2000, kiedy zbliżała się czterechsetna rocznica powstania sanktuarium Kalwarii Zebrzydowskiej, postanowiono zbudować na terenie archidiecezji częstochowskiej w Praszce kościół Najświętszej Maryi Panny Kalwaryjskiej. Uroczystość konsekracji tego kościoła miała miejsce w 2002 roku, a dokonał jej abp Stanisław Nowak, który ustanowił w nim sanktuarium maryjne.

W Peru zamordowano hiszpańskiego jezuitę

ndz., 08/12/2018 - 12:25
W nocy z czwartku na piątek zamordowano w Amazonii Peruwiańskiej 73-letniego misjonarza, pochodzącego z Hiszpanii ks. Carlosa Riudavets. Duchowny był związany i zakneblowany z głębokimi ranami na brzuchu.

Ks. Carlos Riudavets Montes był misjonarzem w Peru od 38 lat i od czasu przybycia do tego południowoamerykańskiego kraju zawsze pracował w regionie Amazonii ze społecznościami aborygenów. Był przez nich bardzo ceniony. To 22 kapłan na świecie zamordowany w roku 2018.

Abp Jędraszewski do pielgrzymów: odpowiedzialność za wolność spoczywa na wszystkich pokoleniach

ndz., 08/12/2018 - 12:15
O tym, że odpowiedzialność za skarb wolności spoczywa na wszystkich pokoleniach przypomniał w homilii abp Marek Jędraszewski podczas Mszy św. sprawowanej na zwieńczenie 38. Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej. Metropolita apelował, by nie dopuścić do znieprawienia ducha narodu, być zatroskanym o naszą tożsamość i rodzinę, w której rozgrywa się przyszłość Polski i Kościoła. Na Jasną Górę dotarło 8,1 tys. pątników z Wawelskiego Wzgórza.

Abp Jędraszewski zauważył w homilii, że tak jak Izraelici wędrowali do Ziemi Obiecanej w spiekocie słońca, tak i w tym roku pątnikom krakowskim towarzyszyła upalna aura, ale to, co spaja obie te wędrówki to pielgrzymowanie z niewoli do ziemi wolności. Przypomniał, że Jasna Góra to miejsce, na które wskazywał św. Jan Paweł II, w którym Polacy zawsze mogli się czuć wolni, a nasze synostwo Boże niesie w sobie dziedzictwo wolności.

Metropolita krakowski zwrócił uwagę na niezwykłą aktualność papieskiej nauki o wolności w roku świętowania odzyskania przez Polskę niepodległości. – To był prawdziwy cud zmartwychwstania – powiedział kaznodzieja o wydarzeniach 1918 r.

Abp Jędraszewski zauważył, że być wolnym to znaczy cieszyć się wolnością ducha, radością dziecka Bożego, to dążyć do Chrystusa. Wskazał na pozytywną stronę wolności, którą jest jej zdobywanie. – Wasze zdążanie do Matki Bożej jest obrazem tego, jak trud zdobywania wiary staje się radością – mówił do pątników.

– Zdążanie za Chrystusem jest zdążaniem ku coraz wspanialszym horyzontom prawdy, która daje poczucie wewnętrznego pokoju i pewności będącej fundamentem codziennych wyborów. Jeżeli wybory dokonywane są na fundamencie, jakim jest Chrystus, to mamy pewność wynikającą z wiary, ze zwyciężymy, a bramy piekielne Kościoła nie przemogą – tłumaczył hierarcha.

Przypomniał nauczanie św. Jana Pawła o jasnogórskiej ewangelizacji w wymiarze osobistym wiernych i narodowym. – Trzeba nam zrozumieć, jak wielkim skarbem jest niepodległa Ojczyzna, a jednocześnie jak wielka odpowiedzialność spoczywa na nas wszystkich, by ten skarb wolności ocalić – zachęcał metropolita krakowski i uwrażliwiał, że wolność jest wartością, którą trzeba ciągle zdobywać na nowo i jest to zadanie dla nas wszystkich i na przyszłe pokolenia.

Sięgając do nauczania papieża z Polski kaznodzieja wskazał, że naród jest prawdziwie wolny, gdy może kształtować się jako wspólnota kultury, języka i historii. Stąd nie można się zgadzać na „współczesne prądy głoszące, że nie ma prawdy obiektywnej, historia jest nieważna i liczy się tylko teraźniejszość, nie można odrzucać pytań o przyszłość” – apelował abp Jędraszewski. Podkreślił, ze wspólnotę buduje się przez żywe odniesienia do tego, co najbardziej ważne, płynące jako nauka z przeszłości. Wzywał do odpowiedzialności za to, jaki dorobek przekażemy kolejnym pokoleniom. – Czy będzie to piękny język? Czy będzie to historia prawdziwa; pokazująca jakże często nasze klęski, ale i zwycięstwa budzące tyle nadziei, bo z klęsk można wyjść i budować dobrą przyszłość – pytał hierarcha.

Jako fundamentalne dla naszego rozwoju metropolita krakowski wskazał na konieczność ustawicznego stawiania sobie jako wspólnocie i jej poszczególnym budowniczym pytań o to, czy jesteśmy zatroskani o naszą tożsamość, o to kim jestem jako Polak i czym jest dla mnie moja Ojczyzna, czy patrzę na nią w kategoriach dobra wspólnego. – Ta z trudem wywalczona przed stuleciem Ojczyzna staje przed nami jako ogromne zadanie, zadanie współtworzenia, a nie odrzucania na zasadach totalnej negacji – uwrażliwiał kaznodzieja.

Powrócił do nauczania św. Jana Pawła II mówiącego, ze suwerenność państwa jest głęboko związana z jego zdolnością promowania wolności narodu, czyli stwarzania warunków, które mu pozwolą wyrazić całą własną tożsamość historyczną i kulturalną. Duchowny ubolewał, że zapominamy, że wspólnota europejska u swych początków rodziła się jako wspólnota ojczyzn, „gdzie każdy kraj wnosił do skarbca europejskiego, a przynajmniej powinien wnosić, to co najbardziej piękne i szlachetne do wspólnego dobra na zasadzie wzajemnego poszanowania i solidarności, a nie zacierania różnic i tworzenia struktur o charakterze kosmopolitycznym, gdzie tożsamość się nie liczy, a narzuca się prawa, które uderzają w samą tkankę moralną narodu”. Przypomniał przestrogę papieża z Polski, że naród ginie, gdy znieprawia swego ducha, rośnie zaś, gdy jego duch coraz bardziej się oczyszcza, a tego żadne siły zewnętrzne nie zdołają zniszczyć.

Apelował, by nie dopuścić do znieprawienia ducha narodu, by nie ulec zewnętrznym i wewnętrznym destrukcyjnym siłom. – Nie można pozwolić na przekreślenie Bożego zamysłu odnośnie do najbardziej podstawowych prawd dotyczących człowieka – kim on jest jako kobieta i mężczyzna, do czego jest przeznaczony, jak ma żyć w prawdziwym związku małżeńskim, jak rozwijać się w rodzinie, w której Bóg zajmuje podstawowe miejsce – podkreślał abp Jędraszewski i wskazał, że właśnie na tych płaszczyznach w rodzinie rozgrywa się przyszłość naszej Ojczyzny i Kościoła w Polsce.

Pielgrzymkę Krakowską utworzyło tworzą 43. grupy wychodzące promieniście z różnych miejsc archidiecezji. W zależności o tego wędrówka trwała od 6 do 9 dni. 38. Piesza Pielgrzymka Krakowska była dziękczynieniem za pontyfikat św. Jana Pawła II w 40.rocznicę jego wyboru na Stolicę Piotrową, a także za bł. Hannę Chrzanowską. Pątnicy z Wawelskiego Wzgórza realizowali w drodze program duszpasterski: „Jesteśmy napełnieni Duchem Świętym”.

Jasna Góra: pielgrzymka osób uzależnionych i ich rodzin

ndz., 08/12/2018 - 12:01
Na co dzień walczą z uzależnieniem. Od 6 dni walczyli także z pęcherzami, bólem nóg i prawie afrykańskim upałem. Kolejna już pielgrzymka osób uzależnionych, ich rodzin i przyjaciół dotarła w sobotę, 11 sierpnia na Jasną Górę. Organizatorem, jak zawsze, było Stowarzyszenie Katolicki Ruch Antynarkotyczny KARAN.

W tym roku na pątniczy szlak wyruszyło prawie 200 neofitów, rodziców dzieci uzależnionych, terapeutów i przyjaciół oraz członków światowej róży różańca w intencji osób uzależnionych. Najmłodszy pątnik miał 2 lata, a najstarszy 67.

“Jesteśmy żywym świadectwem tego, że z niemożliwego można powstać, a z ciemności dojść do światła” – tłumaczy Dorota Szczęsna, matka dziecka uzależnionego oraz terapeutka prowadząca grupy wsparcia dla rodzin osób uzależnionych.

Głównym przewodnikiem grupy wędrującej pod hasłem: “Chcemy żyć” był pomysłodawca pielgrzymki i założyciel Stowarzyszenia Katolicki Ruch Antynarkotyczny KARAN, ks. Paweł Rosik SAC. “To, co nas wyróżnia spośród innych grup, to wiara w to, że można zmienić życie, że można wyzwolić się z narkotyków i innych uzależnień oraz że można na nowo odbudować siebie i złączyć się z rodziną i Bogiem” – wyjaśnia pallotyn.

Obok ks. Rosika posługę kapłańską na szlaku pielgrzymki pełnił także ks. Jerzy Bieńkowski, pallotyn z częstochowskiej Doliny Miłosierdzia. I chociaż ks. Bieńkowski na co dzień mieszka niespełna kilometr od Jasnej Góry, to juz od lat swój urlop spędza właśnie na pielgrzymce KARAN-u, gdyż, jak mówi: “tutaj jest prawdziwe życie i tutaj człowiek doświadcza bardzo namacalnie Bożego działania”.

Ze względu na fakt, że pielgrzymkę osób uzależnionych, ich rodzin i przyjaciół prowadzą pallotyni, to wspólna wędrówka nie kończy się na Jasnej Górze, ale w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego prowadzonym właśnie przez księży pallotynów.

Ruch KARAN powstał w 1987 r. Stowarzyszenie Katolicki Ruch Antynarkotyczny KARAN to kontynuacja i rozszerzenie działań Ruchu. Swoją działalność zarejestrowało w maju 1992 r. Obie inicjatywy zapoczątkował ks. Paweł Rosik, pallotyn.
Stowarzyszenie KARAN jest organizacją pożytku publicznego, która zajmuje się promocją zdrowego stylu życia, przeciwdziałaniem występowaniu wszelkich dysfunkcji społecznych w środowisku dzieci i młodzieży, w tym głównie uzależnieniu od różnego rodzaju środków zmieniających świadomość.

KARAN jest pierwszą i największą organizacją pozarządową o profilu katolickim, nastawioną na wszechstronną i systemową pomoc osobom uzależnionym od środków zmieniających świadomość, a także dzieciom i członkom rodzin w kryzysie i niewydolnych wychowawczo.

Przedstawiciele Watykanu i USA rozmawiali o Nikaragui

ndz., 08/12/2018 - 11:55
Wiceprezydent Mike Pence odbył 10 sierpnia rozmowę telefoniczną z watykańskim sekretarzem stanu kard. Pietro Parolinem na temat sytuacji w Nikaragui, wyrażając poparcie dla wysiłków Kościoła w tym kraju – informuje agencja CNA.

Mike Pence uznał, że Kościół katolicki w Nikaragui jest wiodącą siłą w wysiłkach na rzecz mediacji i dialogu. Wyraził uznanie dla jego działań na rzecz obrony praw człowieka i wolności religijnej oraz promowania negocjacji w dobrej wierze w celu zaprowadzenia pokoju w tym regionie.

Od 18 kwietnia w Nikaragui trwają protesty przeciwko reżimowi prezydenta Daniela Ortegi. W kraju dochodzi do zamieszek i szerzy się przemoc. Zginęło już ponad 400 osób. Coraz częściej dochodzi też do wystąpień antykościelnych, a przedstawiciele Kościoła są atakowani i szykanowani za udzielanie wsparcia protestującym obywatelom.

W rozmowie telefonicznej zarówno Mike Pence, jak i kard. Parolin potępili trwającą przemoc i potwierdzili swoje poparcie dla episkopatu Nikaragui oraz jego działań na rzecz wspierania demokracji i praw człowieka.

Polak członkiem Papieskiej Komisji ds. Państwa Watykańskiego

Po wyrażeniu empatii wobec protestujących, Kościół w Nikaragui został oskarżony przez Ortegę o próbę obalenia jego rządu. W ciągu ostatnich kilku miesięcy w całym kraju miały miejsce ataki na kościoły oraz napady na biskupów.

Pod koniec lipca Stany Zjednoczone obiecały Nikaragui 1,5 miliona dolarów na pomoc organizacjom praw człowieka i niezależnym mediom w tym kraju.

Według oświadczenia wydanego przez Biały Dom, kardynał Parolin i wiceprezydent Pence „potępili przemoc, która pochłonęła setki istnień ludzkich i coraz bardziej skoncentrowała się na Kościele oraz potwierdzili swoje poparcie dla Nikaraguańskiej Konferencji Episkopatu oraz całej wspólnoty wierzących, która zdecydowanie wspiera prawa człowieka, demokrację i wolność”.

Polak członkiem Papieskiej Komisji ds. Państwa Watykańskiego

ndz., 08/12/2018 - 11:43
Ojciec Święty mianował kard. Stanisława Ryłko, archiprezbitera bazyliki Santa Maria Maggiore członkiem Papieskiej Komisji ds. Państwa Watykańskiego – podało Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej.

Kard. Stanisław Ryłko urodził się 4 lipca 1945 r. w Andrychowie. Święcenia kapłańskie otrzymał 30 marca 1969 r. z rąk kard. Karola Wojtyły, który 27 lat później już jako papież udzielił mu także sakry biskupiej. Po 2 latach posługi duszpasterskiej w archidiecezji krakowskiej na ówczesnym Papieskim Wydziale Teologicznym w Krakowie uzyskał licencjat z teologii moralnej, po czym wyjechał na dalsze studia do Rzymu i tam na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim uzyskał w 1978 doktorat w zakresie nauk społecznych. Po powrocie do kraju był wicerektorem Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie, a w latach 1978-87 wykładał teologię pastoralną i socjologię w Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. W 1979 został sekretarzem Komisji ds. Apostolstwa Świeckich Konferencji Episkopatu Polski.

W 1987 rozpoczął pracę w Watykanie jako kierownik biura Sekcji Młodzieżowej Papieskiej Rady ds. Świeckich i na tym stanowisku m.in. współorganizował Światowe Dni Młodzieży w Santiago de Compostela (1989), w Częstochowie (1991) i w Denver (1993). W latach 1992–95 ks. prał. Ryłko pracował w sekcji polskiej Sekretariatu Stanu.

20 grudnia 1995 Jan Paweł II mianował go sekretarzem Papieskiej Rady ds. Świeckich i biskupem tytularnym Novica a 6 stycznia 1996 udzielił mu sakry. 4 października 2003 papież powoła go na przewodniczącego tego urzędu, wynosząc go jednocześnie do godności arcybiskupa. W tym charakterze był współorganizatorem Światowych Dni Młodzieży w Kolonii (2005), w Sydney (2008) i w tym roku w Krakowie. Na konsystorzu 24 listopada 2007 Benedykt XVI włączył go w skład Kolegium Kardynalskiego. Jako kardynał uczestniczył w konklawe w marcu 2013, które wybrało papieża Franciszka. Przewodniczącym Rady przestał być 31 sierpnia br., w związku z gruntowną reformą Kurii Rzymskiej, której częścią była likwidacja tego urzędu i zastąpienie go nową dykasterią. 28 grudnia 2016 roku papież Franciszek mianował go archiprezbiterem bazyliki papieskiej Santa Maria Maggiore.

Jest autorem wielu publikacji, podejmujących takie zagadnienia jak pobożność ludowa, rola małych wspólnot i ruchów kościelnych w życiu Kościoła itp.

W 2015 prezydent RP Andrzej Duda udekorował go Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski. Wcześniej zaś na mocy postanowienia prezydenta Lecha Kaczyńskiego z 9 listopada 2009 został odznaczony Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą tego samego orderu „za wybitne zasługi w działalności publicznej na rzecz rozwijania współpracy między Rzecząpospolitą Polską i Stolicą Apostolską”.

Papieska Komisja ds. Państwa Watykańskiego pełni w imieniu papieża, będącego Suwerenem Państwa Watykańskiego władzę ustawodawczą. Wszystkie wydane przez Komisję akty ustawodawcze trafiają do Sekretariatu Stanu, który przekazuje je papieżowi do zatwierdzenia. Przewodniczy jej Prezydent Gubernatoratu Państwa Watykańskiego, którym jest obecnie kard. Giuseppe Bertello. Sekretarzem generalnym jest Fernando Vérgez Alzaga. Oprócz przewodniczącego w skład Komisji wchodzi sześciu kardynałów, mianowanych przez papieża na pięcioletnią kadencję. Kard. Ryłko zastąpi w jej składzie zmarłego 5 lipca b.r. kard. Jean-Louisa Taurana.

Jasna Góra Podkarpacia ma 350 lat

ndz., 08/12/2018 - 09:16
Na Podkarpaciu liczy się czas „przed” i „po Kalwarii” – mówi w rozmowie z KAI o. Edward Staniukiewicz OFMConv, duszpasterz w Sanktuarium Męki Pańskiej i Matki Bożej Kalwaryjskiej w Kalwarii Pacławskiej koło Przemyśla. W tym roku obchodzi ono jubileusz 350-lecia istnienia. Główne uroczystości odbędą się podczas odpustu ku czci Wniebowzięcia Matki Bożej od 11 do 15 sierpnia.

Paweł Bugira (KAI): Jak wyglądały początki kultu na Kalwarii Pacławskiej?

O. Edward Staniukiewicz OFMConv: – Dokładnie 3 maja 1668 roku pierwsi pątnicy przeszli dróżkami kalwaryjskimi, rozważając mękę Pana Jezusa. Nie mamy dokładnych opisów tamtego wydarzenia, ale zostały fragmentaryczne zapiski, które mówią, że była to pierwsza droga krzyżowa. Kalwaria nie była jeszcze tak rozbudowana. Nie było nawet kaplic, tylko krzyże.

KAI: To było nabożeństwo dróżek czy drogi krzyżowej?

– Sądzę, że była to droga krzyżowa, aczkolwiek mogło to być już nabożeństwo tak zwanych dużych dróżek kalwaryjskich, obejmujących 28 stacji, które odtwarzają ostatnie dni życia Chrystusa.

KAI: Mamy jakieś informacje, czy to pierwsze nabożeństwo wiązało się z dziękczynieniem za jakieś szczególne wydarzenie lub przebłaganiem za zło?

– Nie spotkałem się z takim opisem, ale na pewno było ono podyktowane z pobożnością fundatora i okolicznych mieszkańców. Sam fundator Andrzej Maksymilian Fredro pragnął, aby pielgrzymi, którzy tu przybywają, mogli otrzymywać odpusty i przywileje Ziemi Świętej, dlatego kilka lat po założeniu Kalwarii, Fredro występuje do ówczesnego papieża, aby nadał takie przywileje Kalwarii. I faktycznie Klemens X przysyła odpowiedni dekret.

KAI: Cudowny obraz Matki Bożej już wtedy tutaj był?

– Jeszcze nie. Cudowny obraz Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej znalazł się tutaj w 1679 roku. Wcześniej znajdował się w naszym kościele franciszkańskim w Kamieńcu Podolskim i tam był czczony jako słynący łaskami. Gdy Kamieniec znalazł się pod panowaniem tureckim, kościoły były zamieniane w meczety, stajnie i magazyny. Obraz uratował się w jakiś cudowny sposób. Jest legenda, mówiąca, że został wyrzucony do rzeki, woda uniosła go na jakieś szuwary. Pewnemu mężczyźnie przyśniła się Matka Boża, mówiąca, gdzie obraz się znajduje i wskazująca, aby zanieść go do Kalwarii Pacławskiej. Jest jednak prawdopodobne, że Andrzej Maksymilian Fredro, który był też wojewodą podolskim, wykupił ten obraz od Turków albo w jakiś inny sposób uratował.

KAI: Czym Kalwaria Pacławska zasłużyła sobie na miano Jerozolimy Wschodu lub Jasnej Góry Podkarpacia?

– Jasna Góra Podkarpacia, bo jest to chyba jedyne tego typu sanktuarium na Podkarpaciu, położone rzeczywiście na najwyższym wzniesieniu Pogórza Przemyskiego. Pięknie to ujął abp Adam Szal, nadając ten tytuł świadomie lub nieświadomie.

A Jerozolima Wschodu, bo jest to najdalej wysunięte tego typu sanktuarium na wschód – w linii prostej jest 1,5 kilometra do granicy z Ukrainą. Poza tym chyba mało kto dziś wie, że do 1939 roku to sanktuarium służyło wiernym dwóch obrządków: rzymsko- i greckokatolickiego. Jedni i drudzy przed obliczem Matki Bożej odprawiali swoje nabożeństwa. Było nawet tak, że w tabernakulum był przechowywany Pan Jezus „rzymskokatolicki” i „greckokatolicki”, to znaczy pod postacią naszego białego opłatka i prosfory. Wiązało się to z tym, że na tych ziemiach przed wojną mieszkało wielu wiernych obrządku wschodniego.

KAI: Jak wyglądają obchody roku jubileuszowego?

– Uroczyste obchody zainaugurowaliśmy 3 maja 2018 roku Mszą świętą pod przewodnictwem abpa Adama Szala. Potrwają one do 3 maja 2019 roku. Centralne uroczystości to właśnie Wielki Odpust Kalwaryjski, który przeżywamy od 11 do 15 sierpnia. Wystąpiliśmy do Stolicy Apostolskiej o udzielenie specjalnych odpustów roku jubileuszowego. Takie pozwolenie otrzymaliśmy, dlatego każdy pielgrzym, który nawiedzi naszą świątynię, może uzyskać odpust zupełny pod zwykłymi warunkami przez cały rok, a więc do 3 maja 2019 roku. Papież Franciszek dał również pozwolenie abp. Adamowi Szalowi na udzielenie błogosławieństwa papieskiego. Arcybiskup przemyski udzieli go 14 sierpnia podczas Mszy św. o godz. 18.00. Otrzymają je również ci, którzy będą uczestniczyć w tej Eucharystii poprzez radio, telewizję lub internet.

KAI: Ilu pielgrzymów się spodziewacie?

– Możemy się opierać na podstawie doświadczeń poprzednich lat. W ubiegłym roku służby obliczyły, że w czasie wielkiego odpustu przewinęło się tutaj ok. 170 tysięcy pielgrzymów. W tym roku, ze względu na jubileusz, możemy się spodziewać większej liczby, może nawet 200 tysięcy.

KAI: W archidiecezji przemyskiej sierpniowe odpusty w Kalwarii Pacławskiej są swoistym fenomenem. Mówi się nawet, że coś odbędzie się „przed Kalwarią” albo „po Kalwarii”. Każdy wie, że mowa o odpuście i połowie sierpnia. Z czego to wynika?

– Tak faktycznie jest i tak mieszkańcy Podkarpacia mierzą czas. Myślę, że ten fenomen wypływa z tego, że ci ludzie z pokolenia na pokolenie są związani z tym miejscem. I w swoich parafiach i rodzinach ten fenomen przekazują.

KAI: Podczas kalwaryjskiego odpustu w 1968 r. kard. Karol Wojtyła głosząc kazanie pytał: „Czyż to nie dziwne, że my przychodzimy żeby uczestniczyć w śmierci i pogrzebie? Przecież człowiek od śmierci stroni. Przecież człowiek chce przedłużyć swoje życie”. Powtarzając pytanie papieża: czy to nie dziwne?

– To jest właśnie fenomen Kalwarii, że ludzie przychodzą uczestniczyć w pogrzebie. Zresztą, jeśli kogoś kochamy, to przychodzimy na pogrzeb. Ale jest to perspektywa nie tylko odejścia ziemskiego, ale jak powiedział kardynał 50 lat temu: chcemy poprzez tę śmierć spojrzeć dalej, w przyszłość. Bo poza bramą śmierci, wierzymy, że życie istnieje i to życie ukazuje nam Maryja, którą odprowadzamy w tym kondukcie pogrzebowym. Liturgia pogrzebowa mówi: „Życie Twoich wiernych o Panie zmienia się, ale się nie kończy”. Maryja daje nam tę nadzieję, że Ona jako pierwsza z ludzi z ciałem i duszą została wzięta do nieba, czyli przekroczyła tę bramę śmierci. Ten pogrzeb daje nam nadzieję.

KAI: Zainteresowanie sanktuarium kalwaryjskim nie spada?

Nie spada, a nawet wzrasta. Również dlatego, że po prawie stu latach od śmierci czcigodny sługa Boży o. Wenanty Katarzyniec został „obudzony z grobu”. Jego proces beatyfikacyjny jest już właściwie zamknięty, bo papież Franciszek podpisał dekret o heroiczności cnót w 2016 r. Od tego momentu rozpoczął się jeszcze większy kult o. Wenantego. Do jego grobu, który znajduje się w kościele, przybywają pielgrzymi. Ktoś nawet niedawno zapytał, czy o. Wenanty nie przyćmi czasem kultu Matki Bożej Kalwaryjskiej. Odpowiedziałem, że absolutnie nie. O. Wenanty przyciągnie jeszcze więcej ludzi do Matki Bożej.

KAI: Zmienia się sposób pielgrzymowania albo sami pielgrzymi?

– Sposób pielgrzymowania na pewno tak. Dzisiaj jest ono bardziej zmotoryzowane. Pielgrzymi przyjeżdżają na cały dzień lub na kilka godzin, później wracają do domów. Jeszcze 20, czy 50 lat temu większość pielgrzymów przybywała na cały odpust i zostawała tu na kilka dni do zakończenia uroczystości. Dzisiaj jest inaczej, ale do tego zmuszają lub skłaniają nas sytuacje. Może ludzie są też bardziej wygodni, chcą się dobrze wyspać, wykąpać, odświeżyć się, żeby przyjechać na drugi dzień ponownie.

KAI: W ostatnich latach jako opiekunowie tego sanktuarium, poszerzacie „ofertę” dla pielgrzymów. Kiedyś Kalwaria żyła głównie w wakacje, teraz niemal przez cały rok coś proponujecie: rekolekcje, dni skupienia.

– To wypływa nie tyle od nas, co z potrzeby ludzkich serc. Oni potrzebują takich weekendów w ciszy, rekolekcji biblijnych, czy małżeńskich. To wypływa od ludzi, którzy w tym całym zapracowaniu nie mają czasu, żeby przemyśleć swoje życie. A że mamy tutaj odpowiednie warunki, bo jest dom pielgrzyma, to jesteśmy otwarci na to i wychodzimy z pewnymi propozycjami.

Ponad 8 tys. osób dotarło w 38. Pieszej Pielgrzymce Krakowskiej

sob., 08/11/2018 - 21:42
Po prostu biało-czerwoni. 8 wspólnot, 46 grup, ok. 8 tys. pątników. 38. Piesza Pielgrzymka Krakowska dotarła na Jasną Górę. Była dziękczynieniem za pontyfikat św. Jana Pawła II w 40.rocznicę jego wyboru na Stolicę Piotrową, a także za bł. Hannę Chrzanowską. Przyszło 8,1 tys. pątników.

Początki pielgrzymki związane są z Janem Pawłem II i zamachem na jego życie, stąd pątnicy szczególnie pamiętali o 40. rocznicy wyboru naszego rodaka na Stolicę Piotrową. Ks. Jan Przybocki, koordynator krakowskiej pielgrzymki, podkreślił, że droga z Wawelu do Częstochowy była podziękowaniem za pontyfikat Jana Pawła II. – Przez 27 lat modliliśmy się o zdrowie, życie dla Ojca Świętego a teraz dziękujemy. On był z nami na tej pielgrzymce, szczególnie w swoim nauczaniu – dodał.

Ks. Andrzej Telus misjonarz św. Wincentego a Paulo, wspominając „Biały marsz” w intencji Ojca św. przed 38 laty, podkreślił, ze pielgrzymka ta zaczęła się w wielkich sercach Polaków, którzy podjęli żarliwą modlitwę i pokutę za wolność Ojczyzny.
– Modliliśmy się w czasie tej niełatwej drogi o przezwyciężenie wad narodowych, bo wolność to nie tylko dar, ale zadanie – mówił pątnik Rafał Gratkowski.

Ryszard Szewczyk z Bochni zwrócił uwagę na potrzebę modlitwy o zgodę w naszej Ojczyźnie. – Cieszę się, że mogę żyć w Polsce – powiedział pielgrzym.

Wraz z pielgrzymami krakowskimi szli do Częstochowy obcokrajowcy; m.in. Włosi, Amerykanie, Czesi, Francuzi, Niemcy, Słowacy i Węgrzy. Dotarły także siostry Misjonarki św. Piotra Klawera z Czarnego Lądu. Założycielka ich zgromadzenia, Polka, bł. Maria Teresa Ledóchowska nazywana była Matką Afryki.S. Synthia pochodzi z Nigerii. – Dla mnie to jest cud. Jesteśmy bardzo wdzięczne i szczęśliwe, że Matka Boża jest dla nas największym skarbem dla Polaków i dla wszystkich ludzi na świecie. Jesteśmy tutaj, aby dziękować Matce Bożej za wszystko.
Ze wspólnotą IV nowohucką w 38. PPK na Jasną Górę wędruje też grupa Karan, czyli Katolicki Ruch Antynarkotykowy.

– Dzięki modlitwie, dzięki pracy nad sobą, niemożliwe staje się możliwe, można wyjść z narkomanii, poprawić relacje w rodzinie, odszukać siebie nawzajem – powiedziała Dorota Szczęsna, która modli się za syna
Dawniej Karan na Jasną Górę wędrował z pielgrzymką warszawską, ale od 4 lata przesłanie grupy niesione jest w kompani krakowskiej. Grupę Karan tworzą pątnicy z całej Polski, a nawet ze świata, i są to zarówno osoby uzależnione (te, które pokonały nałóg, i te, które nadal z nim walczą), ich rodziny, przyjaciele, terapeuci. Jako znak rozpoznawczy niosą ogromny, kolorowy różaniec – znak Światowej Róży Różańcowej rodziców dzieci uzależnionych. Do światowej róży rodziców dzieci uzależnionych dołączyć może każdy, także przez Internet.
Idea Karanu, czyli kompleksowego wsparcia osób uzależnionych i ich bliskich, łączącego pomoc psychologiczną i duchową zrodziła się przed laty właśnie w drodze do Częstochowy.

Pielgrzymkę Krakowską tworzą 43 grupy wychodzące promieniście z różnych miejsc archidiecezji. W zależności od tego wędrówka trwa od 6 do 9 dni. Najmłodszy pątnik miał zaledwie 3 miesiące, najstarszy 83 lata. Posługę duszpasterską na pielgrzymce pełniło 103 kapłanów, 23 kleryków, 8 diakonów i 43 siostry zakonne. Pątnicy z Wawelskiego Wzgórza realizowali w drodze program duszpasterski: „Jesteśmy napełnieni Duchem Świętym”.

W Częstochowie pątników witali: abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski oraz biskup pomocniczy archidiecezji krakowskiej Jan Szkodoń. Ostatni odcinek drogi – spod Kurii Częstochowskiej na Jasną Górę – księża biskupi pokonali pieszo razem z pielgrzymami. Na czele pielgrzymki metropolita krakowski niósł krzyż.

Pielgrzymi z archidiecezji krakowskiej spotkali się na Mszy św. na Szczycie o godz. 19.00. Eucharystii przewodniczy abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski.

Rozpoczyna się Wielki Odpust w Kalwarii Pacławskiej

sob., 08/11/2018 - 21:33
Poświęceniem szat Matki Bożej Zaśniętej i procesją rozpoczęły się w sobotę obchody Wielkiego Odpustu Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Kalwarii Pacławskiej k. Przemyśla. W tym roku towarzyszą mu uroczystości jubileuszowe 350-lecia kultu w tym miejscu.

Jak powiedział KAI o. Edward Staniukiewicz OFMConv, duszpasterz w Kalwarii Pacławskiej, w ubiegłym roku sanktuarium podczas odpustu odwiedziło ok. 170 tys. osób. Wielu z nich przyjeżdża samochodami, ale tysiące pielgrzymów przychodzi na to miejsce pieszo 12 sierpnia. Tego dnia o 18.00 Mszy św. przewodniczyć będzie emerytowany metropolita przemyski abp Józef Michalik.

W następnych dniach pielgrzymi będą uczestniczyć w charakterystycznych dla tego miejsca nabożeństwach, czyli Dróżkach. 13 sierpnia z figurą Maryi rozważać będą pogrzeb Matki Bożej, a 14 – Mękę Pana Jezusa. W czasie tych nabożeństw pątnicy przemierzają wyznaczone trasy między kapliczkami, rozmieszczonymi na całym wzgórzu oraz u jego stóp. Prowadzą one przez las, łąki oraz rzekę Wiar, nazywaną Cedronem.

13 sierpnia o 18.00 przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stansiław Gądecki wraz z biskupami z metropolii przemyskiej z zagranicy przewodniczyć będą centralnej Mszy św. jubileuszowej. Po niej poświęci pomnik św. Jana Pawła II, który dokładnie 50 lat temu (13 sierpnia 1968 r.) wygłosił w tym miejscu kazanie w czasie jubileuszu 300-lecia Kalwarii Pacławskiej.
Uwieńczeniem tego dnia będzie prapremiera Oratorium Kalwaryjskiego – „Oto Matka Twoja”, utworu skomponowanego specjalnie z okazji jubileuszu 350 lat Kalwarii Pacławskiej.

14 sierpnia o 18.00 Mszy św. przewodniczyć będzie metropolita przemyski abp Adam Szal, który tego dnia udzieli specjalnego błogosławieństwa papieskiego, związanego z rokiem jubileuszowym Kalwarii Pacławskiej. Tego dnia o 23.00 przejdzie procesja z figurą Matki Bożej Wniebowziętej do kaplicy św. Rafała. O północy rozpocznie się Msza św. prymicyjna neoprezbiterów franciszkańskich z homilią o. Mariusza Kozioła – wikariusza krakowskiej prowincji franciszkanów.

Obchody odpustowe zakończy 15 sierpnia o 12.00 suma odpustowa z procesją eucharystyczną pod przewodnictwem bpa Leona Dubrawskiego z Kamieńca Podolskiego.

Sanktuarium Męki Pańskiej i Matki Bożej Kalwaryjskiej w Kalwarii Pacławskiej jest jednym z najważniejszych i najpopularniejszych miejsc pielgrzymkowych w Polsce południowo-wschodniej. Opiekują się nim franciszkanie konwentualni, tutaj znajduje się również nowicjat krakowskiej prowincji zakonu. Miejsce to nazywane jest „Jasną Górą Podkarpacia” oraz „Jerozolimą Wschodu”, a w czasie sierpniowego odpustu odwiedzają je dziesiątki tysięcy pielgrzymów.

Kraków: Msza św. za pracowników telewizji u sióstr klarysek

sob., 08/11/2018 - 21:26
W sobotę w kościele św. Andrzeja u krakowskich klarysek odprawiona została Msza św. w intencji pracowników telewizji, których patronką jest św. Klara. W uroczystość Świętej z Asyżu wierni mieli możliwość uczczenia jej relikwii.

Msza św. w intencji ludzi telewizji odprawiona została w kościele św. Andrzeja przy ul. Grodzkiej, przy którym znajduje się klasztor sióstr klarysek. W homilii o. Rufin Maryjka OFM, wikariusz Prowincji Matki Bożej Anielskiej Zakonu Braci Mniejszych mówił, że św. Klara i św. Franciszek, postanowili porzucić wszystko, aby żyć Ewangelią i aby ich życie stało się także dla ich późniejszych sióstr i braci – wzorem życia złączonego z Bogiem.

– Słowo Boga dokonuje w człowieku oczyszczenia. Ono ma moc oczyszczenia nas z tego wszystkiego, co nie pozwala nam przynosić dobrych owoców, co nas zwodzi – podkreślił kaznodzieja. – Z przywiązania do rzeczy materialnych, z tego co wchodzi na miejsce Pana Boga w naszej skali wartości niejednokrotnie, stąd konieczne jest oczyszczenie przez Słowo – dodał. Jak wyznał Słowo skierowane do człowieka mówi o zamieszkaniu w Chrystusie. – To zamieszkanie to oczywiście nie dom, to nie mieszkanie w wymiarze materialnym, ale to to, co każdy z nas ma najważniejszego w sercu. To właśnie to było powołaniem św. Klary – wyznał o. Maryjka.

Nawiązując do słów papieża Benedykta XVI powiedział, że św. Franciszek wskazał św. Klarze jak wkroczyć na drogę Ewangelii i ukazał jej styl świętego życia. A także wyższą piękność, „która nie jest życiem w próżności, ale w autentycznej miłości”. W jego ocenie, to dodało św. Klarze odwagi do tego, aby prowadzić święte życie w ubóstwie. – Nawrócenie św. Klary jest w tym głębokim znaczeniu nawróceniem do miłości. Chcemy dzisiaj dziękować za wierność Ewangelii św. Klary, za jej życie w prawdzie, niech ona będzie dla nas wzorem zamieszkania w Chrystusie – powiedział o. Maryjka.

Po Mszy św. wierni mieli możliwość uczczenia relikwii św. Klasry. Uroczystość Świętej z Asyżu poprzedziła nowenna ku czci św. Klary, która rozpoczęła się 2 sierpnia oraz Triduum Eucharystyczne połączone z codzienną adoracją. Tegoroczne uroczystości wpisują się w obchody jubileuszu 750-lecia śmierci bł. Salomei, pierwszej polskiej klaryski.

Święta Klara z Asyżu urodziła się w 1194 roku. Była zafascynowana przykładem św. Franciszka i od dziecka chciała prowadzić życie podobne jak on. Mając 17 lat uciekła z domu i z rąk św. Franciszka przyjęła habit zakonny. Wkrótce dołączyło do niej kilka innych kobiet. Razem utworzyły przy kościele św. Damiana pierwszy klasztor, którego przełożoną została Klara. Dbała ona szczególnie o to, by zakon zachował swoją specyfikę, czyli skrajne ubóstwo i prostotę życia. Zmarła 11 sierpnia 1253 roku. Dwa lata później została ogłoszona świętą przez papieża Aleksandra IV. Relikwie Świętej spoczywają w Asyżu, w bazylice pod jej wezwaniem.

W 1958 roku papież Pius XII ogłosił św. Klarę patronką telewizji. W breve „Clarius explendescit”, ogłaszającym św. Klarę „niebiańską przed Bogiem patronką telewizji”, odwołał się do historii zapisanej w „Źródłach franciszkańskich”. Kiedy św. Klara na rok przed śmiercią nie mogła z powodu choroby uczestniczyć w pasterce, ujrzała w nadprzyrodzonej wizji – jakby na telebimie – zebranych ludzi w kościele św. Franciszka z Asyżu i w sposób duchowy uczestniczyła we Mszy św., widząc i słysząc wszystko, co tam się działo. „Słyszała braci radośnie śpiewających psalmy, uważała na melodie kantorów, wreszcie słyszała granie instrumentów. Doznała jeszcze większego cudu, gdyż zobaczyła żłóbek Pański” – napisał franciszkański biograf br. Tomasz z Celano. Gdy nazajutrz rano przyszły jej współsiostry, powiedziała im, że dzięki łasce Jezusa słyszała i widziała wszystkie obrzędy, jakie dokonywały się tej nocy w kościele św. Franciszka.

W Krakowie siostry klaryski osiedliły się ok 1320 r., przy kościele św. Andrzeja, przy Trakcie Królewskim.

Jubileusze u sióstr pasjonistek

sob., 08/11/2018 - 20:00
Czternaście sióstr ze Zgromadzenia Sióstr Męki Pana Naszego Jezusa Chrystusa, czyli pasjonistek obchodziło jubileusz swoich ślubów wieczystych. Uroczystość odbyła się w domu macierzystym zgromadzenia przy ul. Sienkiewicza 24 w Płocku. Uroczystej Mszy św. przewodniczył płocki bp Roman Marcinkowski. – „Wciąż trzeba wracać do pierwszego `chcę’” – podkreślił w homilii biskup pomocniczy senior.

Bp Marcinkowski, który przewodniczył uroczystej Eucharystii w kaplicy domu sióstr pasjonistek w Płocku, przypomniał, że zgromadzenie powstało sto lat temu, gdy zakończyła się niewola i Polska odzyskała niepodległość. Właśnie wtedy potrzebny był charyzmat związany z czczeniem męki Pana Jezusa, a zgromadzenie szybko się rozwinęło.

Przytoczył słowa Jezusa z Ewangelii o tym, że „kto chce Mu służyć, powinien za Nim iść”, a więc Go słuchać, być dyspozycyjnym, gotowym na wezwanie, nie obawiać się dawać świadectwo, pogodzić się z własnym losem, a także zgodzić na przyjęcie krzyża – w perspektywie zmartwychwstania.

„Trzeba ciągle wracać do pierwszego `chcę`, starać się być wiernym, mieć więcej czasu dla chorych i potrzebujących, wynagradzać Bogu za Jego miłość – swoją miłością, czynić to, co jest zgodne z wolą Bożą” – zwrócił się do sióstr pasjonistek biskup senior.

W Eucharystii uczestniczyło czternaście sióstr, które w tym roku obchodziły swoje jubileusze. 70. rocznicę profesji zakonnej świętowała s. Leontyna Danel (w przeszłości pielęgniarka w płockim seminarium, obecnie przebywa w domu w Mucharzu koło Wadowic). Sześć sióstr obchodziło 60. rocznicę profesji zakonnej.

W gronie jubilatek z 50. rocznicą ślubów wieczystych znalazły się: cztery siostry, tyle samo obchodziło natomiast 25. rocznicę profesji zakonnej.
Modlono się także za dziesięć sióstr, które z powodu śmierci nie doczekały swoich jubileuszy.

W koncelebrowanej Mszy św. wzięło udział kilku księży. Uczestniczył w niej zarząd zgromadzenia, z przełożoną generalną m. Agnes Jaszczykowską CSP, siostry z różnych placówek, ich rodziny i przyjaciele.

W przeddzień jubileuszowej Eucharystii odbyła się okolicznościowa akademia, przygotowana przez siostry juniorystki pod kierunkiem sióstr Michaliny Chołaj i Reginy Wiedro. Tematycznie nawiązywała do wydarzeń związanych z odzyskaniem przez Polskę niepodległości.

Zgromadzenie Sióstr Męki Pana Naszego Jezusa Chrystusa (CSP), popularnie znane jako Zgromadzenie Sióstr Pasjonistek, założyła formalnie w Płocku w 1921 r. matka Józefa Joanna Hałacińska. Erygował je bł. abp Antoni J. Nowowiejski. Siostry realizują swój charyzmat poprzez kult cierpiącego Chrystusa, kontemplację Męki Pańskiej w duchu ekspiacji oraz przez modlitwę, ofiarę, pokutę i podejmowanie działalności apostolskiej.

Na świecie jest obecnie około 200 pasjonistek, najwięcej Polek. Przełożoną generalną jest m. Agnes Jaszczykowska. Zgromadzenie posiada 20 placówek w Polsce oraz 10 za granicą: 6 w Kamerunie, dwie w Kanadzie (Montreal, Peterborough), jedną w Rzymie i jedną w niemieckim Ostringen. Dom generalny zgromadzenia znajduje się w Warszawie, natomiast dom macierzysty w Płocku. Pasjonistki pracują jako katechetki, pielęgniarki, opiekunki w domach pomocy, misjonarki. W latach 2018-2021 roku obchodzą jubileusz 100-lecia powstania zgromadzenia.

Pielgrzymi szczyt rozpoczęty

sob., 08/11/2018 - 19:50
Na Jasnej Górze rozpoczął się pielgrzymkowy szczyt. Aż do uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny przybywać będą tysiące pątników. Ci, którzy już zakończyli rekolekcje podkreślają, że choć ze względu na upały, było bardzo trudno, to jednak spojrzenie w oczy Królowej Polski rekompensuje wszystko. Dziś dotarły pielgrzymki: ełcka, bielsko-żywiecka, krakowska. Przyjdzie jeszcze elbląska.

– Jak się tu przychodzi, to człowiek jest przeszczęśliwy, bo się pokłoniło Tej, do której się szło. Było ciężko, bo wiadomo upał, asfalt, ale daliśmy radę. Upały dokuczały, ale pielgrzymka ma charakter pokutny i cieszyliśmy się, dziękowaliśmy za każdy dzień, za każdy ból – mówili pątnicy.

W kompani krakowskiej przyszło ok. 8 tys. osób. Ponieważ początki pielgrzymki związane są z osobą Jana Pawła II i zamachem na jego życie, to wierni szczególnie pamiętali o 40. rocznicy wyboru naszego rodaka na Stolicę Piotrową. Ks. Jan Przybocki, koordynator krakowskiej pielgrzymki, podkreślił, że droga z Wawelu do Częstochowy była podziękowaniem za pontyfikat Jana Pawła II. – Przez 27 lat modliliśmy się o zdrowie, życie dla Ojca Świętego a teraz dziękujemy. On był z nami na tej pielgrzymce, szczególnie w swoim nauczaniu – dodał. Pątnicy rozważali szczególnie słowa Jana Pawła II wypowiedziane na polskiej ziemi: niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. To w kontekście refleksji związanej z Duchem Świętym, bo On, podobnie jak na innych pielgrzymkach, był głównym „bohaterem”.

Ponieważ grupy ełckie i elbląskie pokonują ponad 500 km i są to jedne z najdłuższych pielgrzymek, idą w nich głównie młodzi. To zachęcało do szczególnej modlitwy za młodzież przed synodem biskupów i Światowymi Dniami Młodzieży w Panamie oraz do rozważań o oczekiwaniach młodych np. względem kapłanów. – By wychodzili do ludzi, okazywali to prawdziwe miłosierdzie, a nie ograniczali się tylko do świątyni – mówił Bartek. Zauważył, że „to na pielgrzymce fajnie wygląda, bo ksiądz z nami idzie. Jak np. na plebaniach są obiady, to nasz przewodnik tam nie idzie, tylko z nami spędza czas, jest z ludźmi, je to, co my wszyscy, modli się z nami, tańczy, śpiewa, wtedy buduje się tę prawdziwą więź”.

– Modlimy się o asystencję Ducha Świętego dla tych osób, które będą brały udział w synodzie o młodzieży i już w sposób duchowy przygotowujemy się do Światowych Dni Młodzieży w Panamie. Mamy nadzieję, że również i z Polski i z naszej diecezji ta młodzież tam po prostu wyruszy – powiedział ks. Łukasz Kordowski, kierownik grup ełckich.

W 26. Pieszej Pielgrzymce Ełckiej przyszło ok. 450 osób. Najwięcej kilometrów pokonali pątnicy z Suwałk, ok. 560 km w 17 dni. Krótsze ok. 500 kilometrowe trasy przeszli wierni z: Ełku, Suwałk, Augustowa, Gołdapi i Olecka, w czasie 15 dni.

Włoska młodzież pielgrzymuje z papieżem w kierunku synodu

– Idziemy 17 dni, ale dla nas to jest normalne, i nie mamy takiej świadomości nawet, że inne grupy mają mniej, że one mają łatwiej – zauważył Jakub Luborecki z grupy Suwałki, który w pielgrzymce szedł po raz czwarty. Dodał, że „zachodzimy tutaj jak do domu, tu odczuwa się ciepło w sercu i coś, co pozwala nam odczuć zrealizowanie celu, osiągnięcie czegoś, do czego dążyliśmy przez dwa tygodnie, pokonując codziennie te trzydzieści parę kilometrów”. Pątnik podkreślił, że „wszystkie modlitwy, które nam ludzie ofiarowywali wraz ze swoją pomocą, właśnie tutaj zanosimy i czujemy, że spełniamy nasze zadanie”.

– W tym roku w sposób szczególny modlimy się za naszą Ojczyznę w 100-lecie odzyskania niepodległości. Dziękujemy, że jesteśmy suwerennym, wolnym narodem – powiedział ks. Łukasz Kordowski, kierownik. Zauważył, że co roku na trasie otrzymują opaski biało-czerwone, które są zakładane 1 sierpnia, żeby upamiętnić rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, ale w tym roku w tych opaskach pielgrzymi też weszli przed tron Pani Jasnogórskiej.

W dymie rac na Jasną Górę weszła 27. Piesza Pielgrzymka Diecezji Bielsko-Żywieckiej. Pątnicy także rozważali tajemnicę Ducha Świętego przypominając sobie, że jesteśmy wszyscy Nim napełnieni. – Wiemy, że ta Osoba jest mało znana, dlatego chcieliśmy ludziom uświadomić obecność Ducha Świętego w życiu i wskazać, że warto postępować w zgodzie z Nim, by prowadzić wartościowe życie – powiedział ks. Damian Koryciński z kierownictwa pielgrzymki.

Wierni szli w 5 członach z: Cieszyna, Czechowic-Dziedzic, Andrychowa, Bielska-Białej i Oświęcimia. W zależności od miejsca wymarszu trasa liczyła od 150 do 180 km pokonywanych w czasie 5-6 dni. W pielgrzymce uczestniczyło 2,6 tys. osób. Do pieszych pielgrzymów dołączyła grupa rowerowa licząca 130 osób.

– Myślę, że każdy przewodnik powie, że pielgrzymowanie jest teraz budowane bardzo mocno nie tyle pod względem ilości, co jakości. Idą ludzie, którzy wiedzą, po co idą, gdzie idą – zauważył jeden z kapłanów.

W kazaniu podczas Mszy św. wieńczącą pielgrzymkę bielsko-żywiecką bp Roman Pindel przypomniał, że w życiu każdego człowieka wierzącego ważną rolę odgrywa modlitwa. Odwołując się do Księgi Proroka Habakuka zauważył, że „po prośbie, po lamentacji, po narzekaniu, musi być czas na uważne czuwanie, na oczekiwanie, na wsłuchiwanie się w to, co może być odpowiedzią Boga, na patrzenie dookoła uważnie na znaki, które Bóg może dawać, jako odpowiedź na naszą lamentację, naszą prośbę, nasze wołanie”.

Włoska młodzież pielgrzymuje z papieżem w kierunku synodu

sob., 08/11/2018 - 19:42
W Rzymie trwa najazd „pokojowej armii”, jak pielgrzymującą pieszo na spotkanie z papieżem Franciszkiem młodzież określił przewodniczący włoskiego episkopatu. Kard. Gualtiero Bassetti wskazał, że Kościół we Włoszech dawno nie przeżywał takiego fermentu wiary i zaangażowania młodych.

Pieszo do Rzymu dotarł 40 tys. młodych ludzi, którym na pielgrzymim szlaku towarzyszyło 120 włoskich biskupów. Ponadto na spotkanie z papieżem przybyło dodatkowo 30 tys. osób nie tylko z Włoch, ale i innych krajów Europy, które włączyły się w to wspólne pielgrzymowanie ku październikowemu Synodowi Biskupów na temat młodzieży. „To czas wspólnego wzrastanie w wierze i tworzenia wspólnoty młodzieży, która musi widzieć w Kościele swego sprzymierzeńca” – podkreśla kard. Bassetti. Zaznacza, że nigdy wcześniej we Włoszech nie miała miejsca pielgrzymka, która wyruszałaby do Rzymu jednocześnie z wszystkich diecezji, stąd hasło inicjatywy „Przez tysiąc dróg”.

Zlot harcerzy w Gdańsku

Młodzi spotkali się z Franciszkiem na Cyrku Maksencjusza. Papież odpowiadał na ich pytania. W nocy młodzież rozpocznie swe pielgrzymowanie w kierunku placu św. Piotra, gdzie Ojciec Święty odprawi dla niej Mszę. W czasie „białej nocy” w centrum Rzymu będą otwarte kościoły, w których będzie można skorzystać ze spowiedzi. Odbędzie się też cała seria nocnych inicjatyw kulturalno-modlitewnych. Np. w jezuickim kościele Il Gesù swymi świadectwami przebaczenia i budowania sprawiedliwości dzielić będą się młodzi, którzy przeszli przez bandy kryminalne i grupy terrorystyczne.

„Idąc z młodymi ku synodowi chcieliśmy zaproponować inicjatywą, która naprawdę naznacza życie. Młodzież naznaczona jest indywidualizmem i żyje w coraz większym rozproszeniu, stąd potrzeba inicjatyw budujących wspólnotę i otwierających na drugiego człowieka” – mówi ks. Michele Falabretti, odpowiedzialny we włoskim episkopacie za duszpasterstwo młodzieży.

Myślę, że będzie to wyjątkowe spotkanie ponieważ młodzież, która teraz pielgrzymuje dotrze do Rzymu ubogacona w wyjątkowe doświadczenie wspólnej wędrówki. To będzie dodaną wartością, czymś co ubogaci spotkanie z Papieżem, doda mu wyjątkowej energii. Na pewno młodzi będą odczuwali zmęczenie drogą, ale też siłę wyjątkowego wewnętrznego doświadczenia – mówi Radiu Watykańskiemu ks. Michele Falabretti. – Młodzież oczekuje od Kościoła, że będzie im towarzyszył i wsłuchiwał się w ich głos. To czego na pewno chcą od ludzi Kościoła, to wyraźniejszego świadectwa i większej wiarygodności.

W poniedziałek oratorium na 350-lecie Kalwarii Pacławskiej

sob., 08/11/2018 - 18:30
Już w poniedziałek w Kalwarii Pacławskiej zostanie wystawione oratorium „Oto Matka Twoja”. Dzieło krakowskich kompozytorów Piotra Pałki i Pawła Bębenka pod dyrekcją Elżbiety Przystasz będzie można obejrzeć na żywo w TVP3. Okazją jest obchodzony w tym czasie jubileusz 350-lecia Sanktuarium Męki Pańskiej i Matki Bożej – najważniejszego miejsca pielgrzymkowego Podkarpacia.

Utwór składa się z czterech części: Wyrok; Spotkanie Matki i Syna; Ukrzyżowanie i śmierć Jezusa; Zmartwychwstanie; w każdej  zawartych jest 12 scen. Muzyczne wydarzenie poprzedzi uroczysta Msza św. o godz. 18.00 pod przewodnictwem abpa Stanisława Gądeckiego, Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, i odsłonięcie pomnika kard. Karola Wojtyły, który 50 lat temu pielgrzymował do Kalwarii.

W Sanktuarium w Kalwarii Pacławskiej czczony jest cudowny obraz Matki Bożej, który przywędrował na to miejsce z Kamieńca Podolskiego. Niegdyś przed nim modlili się m.in. królowie: Jan Kazimierz i Jan III Sobieski oraz polscy hetmani i książęta.

Więcej na stronie: www.kalwaria.franciszkanie.pl

Pielgrzymi z Kalisza na rowerach ruszyli na Jasną Górę

sob., 08/11/2018 - 18:14
175 rowerzystów wyruszyło dzisiaj z Kalisza w dwóch grupach w 17. Diecezjalnej Pielgrzymce Rowerowej na Jasną Górę, gdzie dotrą 13 sierpnia wraz z pielgrzymami 381. Pieszej Pielgrzymki Kaliskiej i 27. Diecezji Kaliskiej.

Pomysłodawcą pielgrzymki rowerowej jest Ireneusz Reder z Akcji Katolickiej Diecezji Kaliskiej. – Wcześniej organizowałem wyjazdy rowerowe po Polsce, a w 2000 r. pojechaliśmy do Rzymu. Potem pojawił się pomysł, aby pielgrzymować rowerami na Jasną Górę. Wtedy uzyskaliśmy aprobatę ówczesnego kierownika pielgrzymki ks. Krzysztofa Ordziniaka i tak to się zaczęło. Grupa rozrosła się i obecnie są dwie: kalisko-pleszewska i jarocińska, w których pielgrzymują rowerzyści z całej diecezji, a nawet spoza – powiedział w rozmowie z KAI Ireneusz Reder.

Grupie kalisko-pleszewskiej przewodzi Ireneusz Reder z Pleszewa, a koordynatorem grupy jarocińskiej jest ks. kan. Andrzej Piłat, proboszcz parafii Matki Bożej Fatimskiej w Jarocinie. Wśród pielgrzymów są także ks. Tomasz Kubiak, proboszcz parafii św. Barbary w Magnuszewicach i franciszkanin o. Bartłomiej.

Na rowerach na Jasną Górę podążają ludzie w różnym wieku, począwszy od dzieci 5-letnich. Najstarszy uczestnik liczy ponad 70 lat.

Rowerzyści rozpoczęli pielgrzymkę od Mszy św. w Narodowym Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu, której przewodniczył kustosz ks. prał. Jacek Plota. Pielgrzymów powitał i dobrej drogi życzył ks. Szymon Rybak, kierownik 381. Pieszej Pielgrzymki Kaliskiej i 27. Diecezji Kaliskiej, a homilię wygłosił ojciec duchowny ks. Łukasz Skoracki. Wraz z pątnikami modlił się ks. Sławomir Kęszka, diecezjalny asystent Akcji Katolickiej.

Na postojach rowerzyści codziennie uczestniczą we Mszy św., wsłuchują się w konferencje głoszone przez ojca duchownego i wspólnie się modlą. – Specyfika duchowa pielgrzymki rowerowej jest inna niż pieszej. Jadąc na rowerze indywidualnie odmawiamy różaniec czy inne modlitwy. Wspólnie modlimy się w czasie postojów – tłumaczy Ireneusz Reder.

Rowerzyści pielgrzymują z różnymi intencjami. – W tym roku jadę już po raz ósmy. Późno zacząłem jeździć, kolega mnie namówił, ale jak raz się zacznie to trudno jest zrezygnować. W drodze modlę się za rodzinę, o zdrowie, za dzieci, wnuki. Te wszystkie intencje zawożę przed tron Maryi – mówi Stanisław z Kowalewa.

Po raz pierwszy na pielgrzymkę rowerową wybrała się Arleta. – Zmotywował mnie pan Ireneusz. To jest człowiek godny do naśladowania. Podczas tej pielgrzymki chcę podziękować Matce Bożej za to co było dobre, a także za trudności. Wybrałam taką formę pielgrzymki, ponieważ bardzo lubię jeździć rowerem – powiedziała uczestniczka.

Jutro do pątników dołączy na rowerze biskup pomocniczy diecezji kaliskiej Łukasz Buzun.

Rowerzyści dotrą na Jasną Górę we wtorek, 13 sierpnia, wspólnie z pątnikami 378. Pieszej Pielgrzymki Kaliskiej i 27. Diecezji Kaliskiej. Pielgrzymów w Częstochowie powita bp Łukasz Buzun.

14 sierpnia po Mszy św. porannej część pielgrzymów powróci do Kalisza, a grupa chętnych wyruszy w dalszą drogę do Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach. Grupie przewodził będzie pomysłodawca Paweł Tarchalski.

Strony