Katolicka Agencja Informacyjna

Subskrybuj Kanał Katolicka Agencja Informacyjna
Portal Katolickiej Agencji Informacyjnej
Zaktualizowano: 9 minut 15 sekund temu

Bp Janiak: o. Pio był żywym świadkiem cierpienia i wiary

0 sek temu
O. Pio był żywym świadkiem cierpienia i wiary i przez to, że służył ludziom głównie przez konfesjonał. Dzisiaj za jego przyczyną ludzie dostępują wielu łask – mówił biskup kaliski Edward Janiak, który przewodniczył Mszy św. z okazji 600-lecia istnienia parafii pw. Rozesłania Świętych Apostołów w Brzeziu.

W homilii biskup kaliski dziękował parafianom, że następnemu pokoleniu przekazują zadbaną świątynię. – Najważniejsza w Kościele jest obecność ludzi, czyli żywy Kościół. Nigdzie w Piśmie Świętym nie znajdziemy słów, gdzie Pan Bóg żądałby od nas bogatych świątyń, czy złotych tabernakulów. On chce czegoś więcej od nas, On chce mieszkać w naszych sercach, a świątynia jest świadectwem o ludziach tutaj mieszkających. Dziękuję za piękne świadectwo dbałości o ten kościół murowany, który jest dowodem waszej wiary – zaznaczył celebrans.

Wskazywał, że dziś mija 100 lat od dnia, kiedy o. Pio dostał stygmaty na rękach, stopach i ramieniu od krzyża. – O. Pio był prostym zakonnikiem, spowiadał i odprawiał Msze św., ale jako młody ksiądz otrzymał stygmaty. Obarczony tym cierpieniem dawał piękne świadectwo swoim milczeniem, nawet zakrywał ręce, nie chciał tej sławy. Cierpiał przez 50 lat. Był żywym świadkiem cierpienia i wiary i przez to, że służył ludziom głównie przez konfesjonał. Dzisiaj za jego przyczyną ludzie dostępują wielu łask – powiedział bp Janiak.

Podczas Mszy św. biskup poświęcił tablicę upamiętniającą 600-lecie istnienia parafii w Brzeziu.

Po Eucharystii bp Janiak udał się na cmentarz, gdzie modlił się za zmarłych i poświęcił odrestaurowany grobowiec fundatorów kościoła. Biskup pobłogosławił także znajdujący się przed Domem Kultury obelisk upamiętniający lokację wioski. Odsłonięcia tablicy dokonała Anna Smolińska, najstarsza mieszkanka Brzezia.

W uroczystościach uczestniczyli: ks. kan. Grzegorz Szymański, proboszcz parafii pw. Rozesłania Świętych Apostołów w Brzeziu, ks. kan. Rafał Mielcarek, dziekan dekanatu pleszewskiego, duchowieństwo, parlamentarzyści, przedstawiciele władz samorządowych i licznie zgromadzeni parafianie.

Najstarsza informacja o miejscowości pochodzi z dokumentu wystawionego w 1338 r., w którym Stanisław z Brzezia i jego żona Wisenega przekazali ją w posagu swej córce Felicji, żonie Mikołaja z Topoli. W 1341 r. akt tej darowizny potwierdził król Kazimierz Wielki dokumentem wydanym w Wiślicy.

Nie znana jest data budowy pierwszego kościoła w Brzeziu. Przypuszcza się, że świątynię wzniósł w drugiej dekadzie XV w. Lutogniew z Brzezia jako wotum za swój szczęśliwy powrót z bitwy pod Grunwaldem w 1410 r.

Parafię w Brzeziu erygowano w 1418 r. wydzielając ją z parafii Tursko.

Obecny kościół ufundował w 1789 r. sędzia ziemski kaliski Andrzej Bogdański. W ołtarzu głównym znajduje się obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem pochodzący z XVIII w. Od 2012 r. proboszczem jest ks. kan. Grzegorz Szymański.

Abp Gądecki: nie należy szukać pierwszeństwa, lecz pożądać pokory

0 sek temu
„Nie należy szukać pierwszeństwa, lecz pożądać pokory. Jezus najpierw upomina uczniów zwyczajnym nakazem pokory, a następnie poucza przykładem dziecięcej niewinności” – mówił w Poznaniu abp Stanisław Gądecki. Metropolita poznański przewodniczył Mszy św. w kościele pw. Wszystkich Świętych, połączonej z poświęceniem odnowionego krzyża przy ul. Chwaliszewo, obok dawnego koryta Warty.

Uroczystość poświęcenia drewnianego krucyfiksu, zwanego Złotym Krzyżem Chwaliszewskim, który od końca II wojny światowej stał przy ul. Chwaliszewo, obok dawnego koryta Warty, odbyła się po Eucharystii.

W homilii przewodniczący KEP nawiązał do czytanego dziś fragmentu Listu św. Jakuba,
który stara się odpowiedzieć na pytanie, skąd się bierze złość grzesznika i przewrotność człowieka.

Metropolita poznański podkreślił, że zazdrość jest korzeniem wszelkiego zła, źródłem klęski i pośrednich występków. Zaznaczył, że zazdrość nie ma granic – to zło trwające zawsze.

„Z niej powstaje nienawiść, uprzedzenia, ona zespala się z chciwością, gardzi bojaźnią Bożą. Przez nią zniewala się miłość braterską i niszczy pokój Boży, fałszuje prawdę i zrywa jedność” – zauważył abp Gądecki.

Przewodniczący KEP podkreślił, że jedynym antidotum na pokonanie tego grzechu jest przyjęcie postawy dziecka. „Dla uleczenie tej choroby Zbawiciel powiedział: kto jest najmniejszy, ten jest wielki” – stwierdził metropolita poznański.

„Jezus pokazuje, że biedacy mają być przyjmowani przez tych, którzy chcą być większymi dla oddania im czci lub też widząc ich złość zachęca, aby zachowali prostotę dziecięcą bez bezczelności, miłość bez zazdrości i pobożność bez złośliwości” – zauważył abp Gądecki, nawiązując do czytanej dziś Ewangelii św. Marka.

Przekonywał, że pragnienie znaczenia często szkodzi relacjom między najbliższymi, niszczy przyjaźnie, wprowadza niepokój, zawiść i wzbudza zazdrość. MetropoPrzewodniczący KEP zaznaczył, że przyczyną zła jest nie tyle pragnienie wielkości, ile błędne pojmowanie jej prawdziwego sensu.

Metropolita poznański zwrócił uwagę na zachętę Jezusa skierowaną do uczniów, sprzeczających się o status pierwszeństwa, aby zachowali ten rodzaj cnoty, w jaki w naturalny sposób zachowuje dziecko.

Po Eucharystii wierni w procesji przeszli pod znajdujący się w niedalekiej odległości od świątyni odnowiony krzyż.

Do czasu zmiany biegu koryta Warty i zburzenia mostu Chwaliszewskiego w 1968 roku Złoty Krzyż Chwaliszewski był charakterystycznym element mostu i krajobrazu i przypominał o przedwojennym Złotym Krzyżu, którzy niemieccy okupanci wrzucili do Warty.

„Krzyż Chwaliszewski ma wskazywać przechodzącym drogę ku górze, drogę ku naszemu Stwórcy, który z miłości ofiarował to, co miał najcenniejszego dla każdego z nas po to, abyśmy wszyscy mogli z martwych powstać najpierw z naszych grzechów, a następnie w ciele przemienionym” – powiedział abp Gądecki.

Nowy krzyż jest żeliwny i stoi na betonowym cokole, na którym widnieje napis: „Jezu, ufam Tobie”. Twórcą krzyża jest artysta rzeźbiarz Bartosz Lisiecki, absolwent Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu.

Z krzyżem przy ul. Chwaliszewo związana jest legenda, według której sam Chrystus przypłynął Wartą z Jasnej Góry podczas powodzi w 1736 roku, zatrzymał się przy moście Chwaliszewskim, woda gwałtownie opadła, ratując tym samym miasto przed zalaniem. Na pamiątkę tego zdarzenia krucyfiks stanął na moście Chwaliszewskim.

Pierwsza wzmianka na temat drewnianego krzyża pochodzi z II poł. XIX wieku i dotyczy drewnianego, XVIII-wiecznego krucyfiksu. Krótko po tym w 1877 roku władze miejskie postanowiły zbudować żelazny most. Drewniany krzyż został przeniesiony w 1877 roku na Jeżyce, po rozebraniu starej, drewnianej konstrukcji mostu.

Ostatecznie w 1880 roku zamiast na moście, a w sąsiedztwie mostu stanął żelazny krzyż. Cynkowa postać Chrystusa pierwotnie była pomalowana farbą, a od 1937 pokryto ją grubą warstwą 22,5-karatowego złota. Krzyż ufundowany ze składek społeczeństwa, mimo kar grożących za tę zbiórkę, w odpowiedzi na apel proboszcza parafii św. Małgorzaty i redaktorów polskich gazet.

Od 1880 roku do 1939 krzyż był odnawiany, a szczególne zasługi miał w tym Cech Rybacki.

W roku 1939 krzyż został wrzucony do Warty, a figura Chrystusa została rozbita. Po zakończeniu wojny w 1945 roku w miejscu zniszczonego przez Niemców krzyża ustawiono prosty drewniany krucyfiks przydrożny.

Bp Balcerek: małżeństwo jest drogą wielkiego szczęścia

0 sek temu
Małżeństwo z woli Boga jest drogą wielkiego szczęścia i radości, jest zaproszeniem do współpracy z Bogiem w dziele stwarzania nowych ludzi przez przekazanie im nie tylko życia biologicznego, ale też duchowego – mówił do małżonków obchodzących rocznicę ślubu bp Grzegorz Balcerek.

W katedrze poznańskiej zgromadzili się małżonkowie ‒ złoci i srebrni jubilaci.

– To, że żyjemy na tej ziemi zawdzięczamy naszym rodzicom, ich małżeństwu. Wasze dzieci i wnuki tak wiele zawdzięczają sakramentowi małżeństwa jaki wy przed laty zawarliście. Sakramentowi małżeństwa zawdzięczmy także nasze istnienie narodowe i społeczne – mówił do nich bp Balcerek.

Poznański biskup pomocniczy przypomniał 1050. rocznicę powstania biskupstwa poznańskiego i rolę małżeństwa Mieszka z księżną Dobrawą w przyjęciu chrześcijaństwa w kraju Polan.

„Sakrament małżeństwa to nie tylko piękna uroczystość w kościele, która kiedyś się odbyła. Liturgia sakramentu małżeństwa to otwarcie źródła, z którego przez całe wspólne życie, każdego dnia, mają czerpać małżonkowie. Dzieje się to wtedy, kiedy razem się modlą” – mówił do małżonków bp Balcerek.

Bp Milewski: nie można rozdzielać wiary w Boga i miłości do Ojczyzny

0 sek temu
O tym, żeby każdego dnia zdawać egzamin ze swej wiary w Boga i ze swej miłości do Ojczyzny, bo są to sprawy, których rozdzielać nie można, powiedział bp Mirosław Milewski 23 września w Strzygach w diecezji płockiej. W 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości dokonał tam poświęcenia pomnika marszałka Józefa Piłsudskiego.

Bp Mirosław Milewski przewodniczył Mszy św. w intencji Ojczyzny w parafii pw. Stanisława BM św. w Strzygach. W homilii podkreślił, że „Ojczyzna, to dobro wspólne, to wspólnota gromadząca wiele parafii i diecezji, dobro, okupione wysiłkiem wielu pokoleń”.

Dodał, że gdy wielu drwi z historii, z tradycji, z tego, co było w nich piękne i wartościowe, mieszkańcy Strzyg w swojej „małej Ojczyźnie” wracają do przeszłości, ponownie stawiając pomnik Marszałka Józefa Piłsudskiego: legionisty, pierwszego marszałka wolnej Polski, wybitnego męża stanu i stratega, który uratował Polskę w 1920 roku przed bolszewicką nawałą.

– Pomnik stanął, bo znaleźli się wśród was ludzie, dla których hasła „Bóg – honor – Ojczyzna” to nie jest tylko zbyt często powtarzany slogan, ale zasada, definicja, program dobrego i uczciwego życia. Ludzie, dla których patriotyzm nie polega jedynie na zbieraniu papierków czy sprzeciwianiu się wycince drzew, ale jest życiową dewizą, troską o kultywowanie pamięci o osobach i wydarzeniach, które ukształtowały naszą Ojczyznę – stwierdził hierarcha.

Zaakcentował też, że pomnik ten jest „wierną wdzięcznością za tamte czasy i tamtych ludzi”, dzięki którym Anno Domini 2018, wiek po odzyskaniu niepodległości, można w suwerennej Ojczyźnie stawiać pomniki jej wyzwolicielom i bohaterom.

– Czcimy w ten sposób pamięć o nich, ale także przypominamy młodym, że kolejne pokolenia kształtuje miniona historia, że należy jej się szacunek, że dobra teraźniejszość wzięła się z dobrej przeszłości. I życzymy im, aby za kilkadziesiąt lat pokazywali siebie wnukom na zdjęciach z tej uroczystości, żeby z satysfakcją odnajdywali swoje twarze na fotografiach wykonanych obok dziś odsłoniętego pomnika Marszałka Józefa Piłsudskiego – powiedział bp Milewski.

Zaznaczył również, że „polska wolność jest trudna”. W jej stuletniej historii było wielu jej twórców, wiele idei, różne, konkurujące ze sobą frakcje i nurty wyzwoleńcze, ale cel był jeden – wolna Ojczyzna. Polacy cieszą się wolnością, pamiętając o mogiłach bohaterskich przodków i dziękując Bogu, że ostatnia wojna na polskiej ziemi teoretycznie zakończyła się 73 lata temu, ale ostatnie wojska radzieckie zostały z niej wyprowadzone dopiero 16 września 1993 roku, a więc zaledwie 25 lat temu.

Biskup pomocniczy diecezji płockiej podziękował za obecność na uroczystości przedstawicieli kilku pokoleń i całych rodzin, bo jakiegoś czasu ma wrażenie, że wielu usiłuje zrobić wiele, aby rodzin w takim kształcie, w jaki zna się je od pokoleń i który najlepiej sprawdza się w społeczeństwie – nie było.

– Dąży się do tego, rodziny funkcjonowały genderowo, patchworkowo czy jako jakiś dziwny stwór, w którym mamę i tatę zastępuje rodzic A i rodzic B, albo jeszcze gorzej, gdy dzieci wychowują dwie tzw. mamy lub dwóch tzw. tatusiów. Zamiast tradycyjnej rodziny forsuje się „rodzinny nowotwór”, nie mający nic wspólnego z pierwotnym zamierzeniem Boga – ubolewał kaznodzieja.

Po Mszy św. bp Mirosław Milewski poświęcił pomnik Marszałka Józefa Piłsudskiego.

Pierwszy pomnik Marszałka Józefa Piłsudskiego, wykonany z kamienia, stanął w Strzygach w 1938 roku, z okazji 20-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę. Był na nim napis: „Obrońcy Ojczyzny, Marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu społeczeństwo parafii Strzygi”. Rok później wybuchła II wojna światowa, Niemcy aresztowali proboszcza ks. Stanisława Przybyłowskiego i zamordowali go 2 listopada 1939 roku w Michałkach. Jak zapisano we wspomnieniach, 8 września 1939 roku wpadł do wsi oddział niemieckich żołnierzy i rozkazał zniszczyć pomnik. Prawdopodobnie został on gdzieś zakopany.

Nowy pomnik, z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości, stanął w Strzygach z inicjatywy obecnego proboszcza parafii ks. Jarosława Macieja Jastrzębskiego. Koszty budowy pomnika pokrył parafianin Daniel Zdziarski. Przy pracach budowlanych pomagali parafianie i sympatycy parafii.

Prawosławny patriarcha Aleksandrii odwiedził Lublin

0 sek temu
Przebywający z wizytą w Polsce prawosławny patriarcha Aleksandrii i całej Afryki, Teodor II, odwiedził w niedzielę Lublin. W cerkwi katedralnej Przemienienia Pańskiego przewodniczył Boskiej Liturgii i modlił się z wraz z wiernymi, potem złożył kwiaty pod mauzoleum na Majdanku.

Po liturgii Teodor II podziękował całej wspólnocie za modlitwę. Podkreślił związek, jaki łączy afrykańskich i polskich chrześcijan. – Cieszę się, że moja wizyta w Polsce kończy się Boską Liturgią. Cóż jest bardziej świętego, radosnego i budującego niż to, że przyjmujemy Komunię ze wspólnego kielicha. Aleksandria i Warszawa to dwie siostrzane cerkwie. Starajcie się pielęgnować ten skarb, który nazywamy prawosławiem – wezwał hierarcha.

Zwrócił się bezpośrednio do wiernych, proszą ich o miłość do własnego kraju. – Kiedy staniemy przed obliczem Boga, nie będzie brana pod uwagę ani nasza mądrość, ani teologia, lecz miłość, to, co mamy w naszych sercach. Kiedy wszystko przeminie, zostanie tylko ona. Bóg obdarzył Was w centrum Europy pięknym krajem, jakim jest Polska. Ta ziemia zostawała odkupiona krwią męczenników, dlatego kochajcie swój kraj, a Bóg obdarzy was wdzięcznością – mówił Teodor II.

Zwracając się do pasterza diecezji lubelsko-chełmskiej, abp. Abla, wyraził wdzięczność za trud jego biskupiej posługi. – Niech Cię nie boli widok nielicznych wiernych, mogą tacy być, jeśli ich wiara jest żarliwa i gorliwa. Niech wszyscy ludzie, którzy stukają do twoich drzwi, wiedzą, że zawsze zostaną wysłuchani – tłumaczył gość.

W rozmowie z dziennikarzami patriarcha podzielił się swoimi przemyśleniami o obecnej sytuacji chrześcijan w Afryce i na Bliskim Wschodzie. – Jest bardzo ciężko, ale dokładamy wszelkich starań, aby doszło do poprawy. Mamy dobre relacje z prezydentem Egiptu as-Sisim. W Bari spotkałem się z patriarchą antiocheńskim, patriarchą ekumenicznym i papieżem Franciszkiem, żeby wspólnie pomodlić się i zastanowić nad możliwością i poprawy jakości życia chrześcijan – tłumaczył.

Na koniec wizyty w Lublinie, Teodor II udał się do Państwowego Muzeum na Majdanku, gdzie modlił się przy Mauzoleum z prochami zmarłych więźniów oraz złożył okolicznościowy wieniec.

Teodor N. Horeftakis kanonicznie objął urząd patriarchy 24 października 2004 r. Jest następcą Piotra VII, który zginął w wypadku helikoptera we wrześniu 2004 r. w drodze z Aten na Świętą Górę Atos.

Patriarchat Aleksandryjski zajmuje drugie miejsce na honorowej liście autokefalicznych (niezależnych) Kościołów prawosławnych, po Konstantynopolu, a jego “terytorium kanoniczne” obejmuje całą Afrykę.

W wyniku konfliktu pomiędzy patriarchą Moskwy i całej Rusi Cyrylem I a patriarchą Konstantynopola Bartłomiejem I, lider rosyjskiej cerkwi przestał wymieniać patriarchę ekumenicznego w ramach liturgicznej modlitwy za wszystkich metropolitów. Od tej pory patriarcha Aleksandrii będzie wymieniany jako pierwszy.

Kraków: prezentacja książki o intelektualnej biografii papieża Franciszka

4 minuty 10 sekund temu
Dzisiaj ludzie dzielą się na tych, którzy papieża Franciszka chwalą i na tych, którzy nie za bardzo czują do niego sympatię. I jednych, i drugich łączy wspólny mianownik: tak naprawdę nie wiedzą, kim jest papież Franciszek – mówił ks. prof. Robert Woźniak w Krakowie podczas prezentacji książki „Jorge Mario Bergoglio. Biografia intelektualna” prof. Massimo Borghesiego. Publikacja jest całościową analizą intelektualnych źródeł, z jakich czerpie papież Franciszek.

Książkę „Jorge Mario Bergoglio. Biografia intelektualna” wydało Wydawnictwo Franciszkańskie „Bratni Zew”. Do publikacji polskiego przekładu zachęcił franciszkanów ks. prof. Robert Woźniak, który w czasie ŚDM w Krakowie był osobistym tłumaczem Ojca Świętego. „Papież Franciszek rzucił kiedyś żartem: nie wiedziałem, że mam jakąś myśl. Ta książka pozwala nam jednak uświadomić sobie, że nie tylko ma on jakąś myśl, ale że jest to myśl niebanalna” – mówił podczas spotkania w Auli Bł. Jakuba ks. prof. Woźniak.

„Dzisiaj ludzie dzielą się na tych, którzy papieża Franciszka chwalą i na tych, którzy nie za bardzo czują do niego sympatię. I jednych, i drugich łączy wspólny mianownik: tak naprawdę nie wiedzą, kim jest papież Franciszek” – twierdzi kapłan. Według niego, papież jest często odbierany jako wspaniały duszpasterz, któremu jednak brakuje „solidnego fundamentu intelektualnego”. „Ta książka zadaje totalny kłam takiemu przeświadczeniu. Udowodniła coś, co już czułem po czterech dniach spędzonych z papieżem Franciszkiem w trakcie Światowych Dni Młodzieży: jest człowiekiem o wielkiej kulturze intelektualnej. Nasze rozmowy kończyły się zawsze ze strony papieża analizą jakiegoś wielkiego teologa lub filozofa” – zapewniał kapłan.

Spośród lektur kard. Bergoglio wymienił m.in. dzieło o. Henri de Lubaca o Joachimie z Fiore, włoskim mistyku z XII w., czy książkę Gastona Fessarda SJ „Dialektyka Ćwiczeń Duchowych o. Ignacego Loyoli”.

Włoski autor prof. Massimo Borghesi jako pierwszy dokonał całościowej analizy formacji intelektualnej papieża Franciszka, wskazując tych autorów i te dzieła, które wywarły szczególny wpływ na Jorge Mario Bergoglio, jezuitę, biskupa, kardynała, a teraz głowę Kościoła. „Autor doszedł do wniosku, że konstruując taką biografię wyjdzie naprzeciw tym, którzy będą chcieli lepiej zrozumieć słowa i gesty papieża Franciszka” – podkreślał dyrektor wydawnictwa o. Andrzej Zając.

W bazylice ojców franciszkanów w Krakowie została dziś również odprawiona Msza św. w intencji papieża Franciszka. Potem odsłonięto jeszcze ławkę mu poświęconą, która stanęła przy alejce prowadzącej od krakowskich Plant w stronę bazyliki ojców franciszkanów i Okna Papieskiego.

Bp Vodopjanovas: duch sekularyzacji i brak gorliwości utrudnia wiarę

52 minuty 30 sekund temu
Podczas spotkania z duchowieństwem i osobami życia konsekrowanego w koweńskiej katedrze pw. św. Piotra i Pawła w imieniu zgromadzonych Franciszka powitał odpowiedzialny w episkopacie litewskim za zagadnienia życia zakonnego biskup Linas Vodopjanovas OFM z Poniewieża.

Zaznaczył, że duchowni z niecierpliwością czekali na to spotkanie i przygotowywali się na nie żarliwą modlitwą oraz posługą Bogu i bliźniemu. Nie ukrywał trudności, na jakie napotyka ich wiara, a których źródłem jest duch sekularyzacji i brak gorliwości.

Franciszek w krajach bałtyckich [SERWIS SPECJALNY]

„Gdy dotkają nas wątpliwości dotyczące powołania, obojętność, kiedy nasze serca już nie płoną, ale dymią jak niedopałki, gdy boimy się przyszłości i zamykamy się tylko w naszych grupach i w naszych parafiach, kiedy szukamy bezpieczeństwa w sprawach doczesnych, jakie proponuje nam świat, niestety zapominamy, że tylko «Jezus Chrystus jest naszą nadzieją»” – powiedział bp Vodopjanovas. Dlatego wielkie znaczenie dla zgromadzonych mają słowa Ojca Świętego, umacniające na drodze wiary.

Ordynariusz Poniewierski zapewnił Franciszka i modlitwach w jego intencji i prosił też o modlitwę za litewskich duchownych diecezjalnych i zakonnych, a także kandydatów do kapłaństwa i osoby zakonne.

Młodzież z całego świata na spotkaniu z papieżem

1 godzina 3 minuty temu
Podczas wczorajszego spotkania młodzieży z papieżem Franciszkiem na placu Katedralnym w Wilnie byli nie tylko obywatele Litwy, ale i przyjezdni z całej Europy oraz studiujący w Wilnie stypendyści programu Unii Europejskiej Erasmus z Afryki, Azji i Australii. Swoimi wrażeniami ze spotkania młodych z papieżem Franciszkiem w Wilnie dzieli się Karolina Sarniewicz, dziennikarka współpracująca z portalem Aleteia Polska.

Wszyscy z humorem i cierpliwością znosili organizacyjny chaos, gdyż większość z nich miała okazję zobaczyć papieża po raz pierwszy życiu. “Nie miałem nigdy okazji pojechać do Rzymu ani uczestniczyć w Światowych Dniach Młodzieży. Dopiero kiedy przeprowadziłem się tutaj, mogę tego doświadczyć. Na placu stoję od rana, żeby nie przegapić wejścia do mojego sektoru” – powiedział 23-letni Lodyenne z Rwandy, student pielęgniarstwa w Kownie.

Z kolei dla Remantasa z Kowna, jednego z najlepszych studentów ekonomii uniwersytetu ekonomiczno-technicznego było to “niezapomniane i niepowtarzalne wydarzenie!”

Ks. Pedro, kapłan z Barcelony, który od 25 lat pracuje na tym samym uniwersytecie, gdzie studiuje Remantas uczy na co dzień ponad dwa tysiące studentów, z których wielu namówił na przyjście na spotkanie z papieżem. Sam przyszedł z “wielkiej miłości do papieża Franciszka“. “Kiedy kard. Bergoglio został papieżem, zacząłem chodzić do więzienia odwiedzać osadzonych. Dziś są już na wolności, dzięki Franciszkowi wierzą, a dziesięciu z nich jest tu z nami. To jest niesamowity papież, ekstremalny w swojej otwartości na wykluczonych. On jest cudem. Sam w sobie jest Ewangelią” – wyznał.

Ks. Pedro stwierdził, że to właśnie papież Franciszek przekonał go, żeby zaczynać od “ostatnich wśród ostatnich” i ze szpitala, w którym pomagał, przeniósł się do zakładów karnych. Remantas dodał: “Cudem jest też, że możemy dzisiaj na Litwie gościć Franciszka, który jest najlepszy z żyjących liderów współczesnego świata. To dla mnie wielki zaszczyt, że mogłem urodzić się właśnie w tych czasach, żeby tego doświadczyć. Przywilejem jest dla mnie bycie tutaj i uważam to za wielkie wydarzenie”.

“Papież mógł wybrać Nowy York czy Los Angeles, a wybrał skromne Wilno. To dla nas praktycznie niewyobrażalne, a jednak się dzieje” – zwrócił uwagę Peter z Hiszpanii. “To coś niebywałego również z mojej perspektywy” – do rozmowy włączyła się Lodyenne z Rwandy i dodała: “Z papieży, do mojego kraju dotarł jedynie Jan Paweł II, ale wtedy nie było mnie jeszcze na świecie. Poza tym wierzę, że ta wizyta może wiele zmienić na Litwie. Przypadkowe osoby, które się tu zjawiły, mogły poczuć się częścią wspólnoty, a to już jest coś. Ten papież naprawdę ma zdolność, żeby pociągnąć za sobą rzesze ludzi”.

Mniej entuzjastycznie do papieskiej wizyty podchodzi Justyna, Litwinka, studentka socjologii. “Szczerze mówiąc nie wiem jeszcze, co myślę o tym wydarzeniu. Pamiętam, jak 25 lat temu, kiedy byłam bardzo mała, przyjechał tutaj Jan Paweł II, a moja mama nie uznała nawet, że to na tyle ważne, żeby przyjść go zobaczyć. Poczułam, że mam okazję to za nią nadrobić – w końcu takie odwiedziny nie zdarzają się tu często” – powiedziała. Jej zdaniem wielu ludzi liczy, że “papież na nowo wskrzesi w nich nadzieję i wiarę w sens życia, które gdzieś w erze konsumpcjonizmu zdążyły zaginąć”. “Mimo to jest wielu, którzy wyjechali na czas wizyty Franciszka z Wilna. Wolą nie być świadkami tego miejskiego zamieszania, a w samym spotkaniu nie widzą niczego szczególnego” – dodała Justyna.

Joanna, studentka germanistyki z Polski przyjechała na papieską wizytę, aby doznać pokrzepienia, które zawsze znajduje w słowach papieża Franciszka. “Wystarczy mi parę krótkich zdań. Modlę się, żeby dały mi inspirację na przyszłość. Tłumaczę Bogu, że nie muszę się wzruszać i ocierać łez, bo to tylko chwilowe. Często przy tego typu wydarzeniach boję się wręcz, że intensywne emocje przeminą, a ja nie będę wiedziała, co dalej robić. Chcę zatem usłyszeć tu coś, co zostanie we mnie na dłużej” – wyznała.

Polka, Katarzyna z Rypina w kujawsko-pomorskim z mocą podkreśliła, że papieża Franciszka nie traktuje jak gwiazdę rocka, którą chce się zobaczyć na żywo, zrobić zdjęcie i pochwalić się nim w internecie. “Postrzegam ten dzień jak spotkanie z kimś bliskim. Nigdy nie widziałam na żywo papieża, ale czuję, jakby był moim bratem. Mimo że wokół będzie tylu ludzi, a ja nie usiądę z Franciszkiem przy jednym stole, wizytę odbieram bardzo osobiście” – powiedziała.

Franciszek w krajach bałtyckich [SERWIS SPECJALNY]

Czekającym na papieża młodym ludziom nie można było odmówić samozaparcia w oczekiwaniu przy naprawdę spartańskich warunkach. Wczoraj temperatura spadła z 30 do 15 stopni. Siedzący na betonie mogli się mocno przeziębić. Padał deszcz, grzmiało i wiał porywisty wiatr. W kolejce do wejścia czekało się nawet trzy godziny, a do toalet – półtorej. Potem jeszcze kolejne cztery godziny wielu młodych bezczynnie siedziało w przydzielonych im sektorach.

Jednak kiedy tylko na telebimie zobaczono, że papież wyjeżdża z Ostrej Bramy, nikt nie pamiętał o chłodzie i zmęczeniu. Wszyscy poderwali się na proste nogi i biegali od barierki do barierki. A nuż Franciszek przejedzie z tej strony gdzie się znajdują. Wszyscy chwalili program artystyczny, bo chociaż cały był wykonany po litewsku, widać było, że został zrealizowany z dużym zaangażowaniem.

Kiedy papież przemawiał stałam się tłumaczem jego słów z włoskiego na polski dla przypadkowej grupy Polaków. Gdy wracaliśmy do autokaru Joanna z Suwałk powiedziała, że w przemówieniu papieża znalazła dla siebie wymarzone przesłanie. “Bardzo poruszył mnie mówiąc, że w wierze nie idzie się samemu, tylko w grupie. Że trzeba w innych szukać głębi, zanim zaczniemy ich zagadywać. Że nie zdołamy nigdzie dojść, jeśli będziemy skupiać się na sobie i na tym, jak widzą nas inni. Musimy wyjść poza swój ból i bezsens, zacząć widzieć troski innych” – stwierdziła i dodała: “Nigdzie indziej nie spotkasz tylu osób tak otwartych i empatycznych jak właśnie na spotkaniu z Franciszkiem. Kiedy papież wjeżdża swoim `papa mobile` na plac, ekscytacja tłumu zmienia się w pokorne oczekiwanie; kiedy błogosławi – pozostaje już tylko nieme wzruszenie”.

Katarzynę z Polski najbardziej przejęły słowa Franciszka o nieskończonej trosce Boga. “Wzruszyło mnie, że Jezus jest z nami na każdym rozdrożu. Jeśli postąpimy źle, jest gotowy naprawiać nasze błędy, a jeśli trzeba, wyśle do nas odpowiednich ludzi. Podobało mi się też, jak bardzo Franciszek był otwarty na każdego z kim się spotykał. Z jaką troską podchodził pobłogosławić każdego z chorych. Znowu zobaczyliśmy, jak wielką sympatią darzy słabszych, chorych, wykluczonych” – powiedziała.

Katia z Węgier wyszła ze spotkania z Franciszkiem zaniepokojona. “Papież był bardzo zmęczony – to wyraźnie widać. Martwię się o niego, musimy się za niego modlić. W jego oczach było skupienie i zatroskanie, ale też jakiś niemy smutek. Bardzo bym nie chciała, żeby z jakiegoś powodu cierpiał” – wyznała. Jej zdaniem łaska doskonali się w słabości i papież to pokazuje swoim działaniem, które jest czystą Ewangelią. “Nie chcę popaść w nadmierną egzaltację, ale mam wrażenie, że w pewnym sensie jest to człowiek-symbol” – dodała.

“Czuję, że Jezus był na tym spotkaniu między nami. To unikanie marudzenia i akceptowanie trudów było rozbrajające. Kiedy papież przemawiał, a ty go tłumaczyłaś, skupiałam się początkowo na tym, jak bardzo niewygodnie mi się stoi. Ale obserwacja ciebie uświadomiła mi, jak bardzo jest ci teraz ciężko, że musisz słuchać i tłumaczyć jednocześnie. Wtedy przestałam narzekać. I jestem pewna, że wiele osób widziało, jak wiele w tym spotkaniu jest nie tak. Ale każdy pokochał to niechcenie. Żeby było tak, jak mówił papież, żeby się chciało dla innych” – wyznała Katarzyna z Polski.

Dwa tysiące Białorusinów na spotkaniach z papieżem

1 godzina 19 minut temu
Około 2 tys. Białorusinów przyjechało do Wilna, by spotkać się z przebywającym tam papieżem Franciszkiem. Część z nich dotarła na Litwę w zorganizowanych grupach, a część prywatnie.

Wczoraj ponad 500 pielgrzymów uczestniczyło we Mszy św. w kościele św. Rafała, a po południu około 700 z nich przyszło na spotkanie papieża z młodzieżą – poinformował KAI metropolita mińsko-mohylewski abp Tadeusz Kondrusiewicz. Zwrócił uwagę, że trzy kraje bałtyckie, odwiedzane przez Franciszka: Litwa, Łotwa, Estonia wchodziły kiedyś w skład Związku Radzieckiego.

Franciszek w Kownie: zaświadczmy, że Jezus Chrystus jest naszą jedyną nadzieją

– Gdy 25 lat temu przyjechał tu Jan Paweł II, przemawiał do ludzi wychowanych w systemie marksistowsko-leninowskim. Dzisiaj wyrosło nowe pokolenie, które podlega innej indoktrynacji. Nie ma już ideologicznego ateizmu, ale jest ateizm materialistyczny, któremu trzeba stawiać czoło. Są więc nowe wyzwania i papież przyjeżdża, żeby wskazać drogę, jak sobie z tymi wyzwaniami poradzić – podkreślił hierarcha.

Pytany, czy podróż Franciszka do krajów bałtyckich jest wstępem do wizyty papieża na Białorusi, hierarcha odparł: „Chciałoby się! Modlimy się o to”.

Franciszek w Kownie: zaświadczmy, że Jezus Chrystus jest naszą jedyną nadzieją

1 godzina 37 minut temu
Do otwartości na potrzeby najmniejszych i świadectwa, że „Jezus Chrystus jest naszą jedyną nadzieją” – cytując słowa motta swej pielgrzymki na Litwę – zachęcił Ojciec Święty podczas Eucharystii sprawowanej na błoniach parku Santakos w Kownie. Franciszek wskazał na potrzebę bycia „Kościołem wychodzącym”, nie lękania się wyjścia i poświęcenia, wychodząc ku ubogim, bezrobotnym zmuszonym do emigranci oraz ku mniejszościom etnicznym mieszkającym na Litwie. Przy okazji wspomniał 75. rocznicę zagłady wileńskiego getta. Entuzjastyczne powitanie

W tej jedynej, a zarazem centralnej papieskiej Eucharystii na Litwie uczestniczyło ponad 100 tys. wiernych. Koncelebrowało 30 biskupów z przewodniczącym litewskiego episkopatu abp. Gintarasem Grušasem oraz 800 księży z Litwy, Polski, Białorusi, Łotwy, Ukrainy, Rosji i Islandii. Obecna była prezydent Litwy Dalia Grybauskaitė i najwyższe władze kraju.

Obok wiernych z całej Litwy przybyli liczni pielgrzymi z krajów ościennych, m.in. z Polski, Łotwy, Białorusi, a nawet Ukrainy. Przy ołtarzu towarzyszył wiernym także łaskami słynący obraz Matki Bożej Trockiej, którego jubileusz 300-lecia jest obecnie obchodzony na Litwie. A także relikwiarz męczennika czasów komunizmu bł. abp. Teofila Matulionisa, beatyfikowanego przez rokiem w Wilnie. Obecnie toczy się jego proces kanonizacyjny.

Przed Mszą św. papież objechał w papamobile sektory na placu celebry entuzjastycznie witany przez zgromadzonych, którzy mimo ziemnej i wietrznej pogody czekali tam od świtu. Wśród tłumów wiernych widać było dużo młodych i rodzin z małymi dziećmi. Eucharystia sprawowana była po łacinie, a czytania mszalne po litewsku. Papież posługiwał się krzyżem (pastorałem) Jana Pawła II, tym samym, który towarzyszył mu podczas słynnej pielgrzymki na Litwę sprzed 25 lat.

Apel o „Kościół wychodzący” ku potrzebującym

Franciszek nawiązując w homilii do czytań liturgicznych 25 niedzieli zwykłej przypomniał, że życie chrześcijańskie zawsze obejmuje chwile krzyża, które czasami zdają się nie mieć końca. Nawiązując do historii Litwy, która przeżyła dwie okupacje: niemiecką i sowiecką, wskazał na doświadczenia minionych pokoleń: okupacji, deportacji, a także donosicielstwa i zdrady. „Cała Litwa może zaświadczyć o tym z dreszczem zgrozy, na wspomnienie choćby tylko Syberii lub gett w Wilnie i Kownie czy innych” – zauważył. Apelował także o „uleczenie pamięci swej historii”, nie dyskutując, kto „był czystszy w przeszłości, kto ma większe prawo do posiadania przywilejów, niż inni”.

Ojciec Święty podkreślił, że uczniowie w obliczu próby nie stanęli na wysokości zadania i zaczęli sprzeczać się o zaszczytne miejsca w królestwie Bożym. Przypomniał, że jest to postawa bezowocna i próżna, która rezygnuje z zaangażowania w budowanie teraźniejszości, tracąc kontakt z rzeczywistością cierpienia naszego wiernego ludu. Zaznaczył, że Pan Jezus, wiedząc, co myślą, zaproponował im antidotum na te walki o władzę i niechęć do poświęceń: postawił w środku ubogie dziecko.

„Kim będą najmniejsi, najbiedniejsi spośród nas, których winniśmy przyjąć w setną rocznicę naszej niepodległości? Kto nie ma nic do dania w zamian, żeby wynagrodzić nasze wysiłki i nasze wyrzeczenia? Może są to mniejszości etniczne naszego miasta lub bezrobotni, którzy są zmuszeni do emigracji. Może są to samotne osoby starsze lub ludzie młodzi, którzy nie znajdują sensu życia, ponieważ zatracili korzenie” – powiedział papież.

Franciszek w krajach bałtyckich [SERWIS SPECJALNY]

Franciszek wskazał na potrzebę bycia „Kościołem wychodzącym, nie lękania się wyjścia i poświęcenia, nawet wówczas, gdy zdaje się nam, że się rozproszymy, zagubimy się za najmniejszymi, zapomnianymi, żyjącymi na obrzeżach egzystencjalnych”.

„Czasami musimy zachowywać się jak ojciec syna marnotrawnego, który trwa w bramie, oczekując na jego powrót, aby mu otworzyć, skoro tylko przyjdzie, lub jak uczniowie, którzy muszą się nauczyć, że kiedy przyjmuje się kogoś maluczkiego, to przyjmuje się samego Jezusa” – zaznaczył Ojciec Święty.

Papież zachęcił do przyjęcia Jezusa, „aby pojednał naszą pamięć i towarzyszył nam w teraźniejszości, która wciąż pasjonuje nas swoimi wyzwaniami, znakami, jakie nam pozostawia”. Na zakończenie zaznaczył, że „jako wspólnota czujemy się prawdziwie i wewnętrznie solidarni z ludzkością – tego miasta i całej Litwy – i z jej historią, pragniemy poświęcić swe życie służąc z radością, i w ten sposób uzmysłowić wszystkim, że Jezus Chrystus jest naszą jedyną nadzieją”.

Tekst papieskiej homilii dostępny jest TUTAJ.

Modlitwa za władze

Za władze Litwy i Europy, niechaj razem z ich mieszkańcami budują otwarty i gościnny dom, w którym szanowana jest godność każdego – modlono się po polsku w trakcie modlitwy powszechnej. Aby budowały otwarty i gościnny dom, w którym szanowana jest godność każdego.

Ponadto po litewsku modlono się: za Święty Kościół Boży, oby kierowany przez papieża Franciszka, z nami tu obecnymi, mógł ukierunkować całe stworzenie ku Chrystusowi. O pokój na świecie, by zostały uleczone wszystkie rany, wywołane przez wojny, terroryzm i doświadczenie wygnania, i aby ludzkość mogła mieć odważnych budowniczych pokoju. Za władze Litwy i Europy, niechaj razem z ich mieszkańcami. Modlono się też za rodziny, by były szkołami jedności, miłości i miłosierdzia, otwartymi na dar życia, będąc powodem radości i nadziei dla świata. Modlono się za młodych, aby wolni w prawdzie nie zapominali nigdy o odwadze ofiarowania swego życia Panu dla dobra braci. Modlono się za wszystkich cierpiących, by każda słabość ludzka przemieniła się w doświadczenie paschalne mocą modlitwy i sakramentów.

„Anioł Pański”

Do modlitwy o dar służby ostatnim i wykluczonym, mniejszościom, aby oddalić „możliwość unicestwienia drugiego, tworzenia gett, dalszego odrzucania tych, którzy nas irytują i zakłócają naszą wygodę” – zachęcił papież w rozważaniu przed modlitwą „Anioł Pański”. Przypomniał także 75 rocznicę zagłady wileńskiego getta, zapewniając, że “szczególną myślą obejmuję w tych dniach wspólnotę żydowską”.

Ojciec Święty nawiązał do ukazanego w pierwszym czytaniu dzisiejszej liturgii prześladowania sprawiedliwych. Zauważył, że ukazany tam bezbożnik uzurpuje sobie, że jego siła jest normą sprawiedliwości. Chce, aby dobro czynione przez innych nie było dostrzegalne. W bezbożniku zło zawsze stara się zgładzić dobro. W tym kontekście przypomniał zagładę narodu żydowskiego i 75 rocznicę zniszczenia wileńskiego getta.

„Przypominamy te dni i prosimy Pana, aby nam udzielił daru rozeznania, aby odkryć w porę wszelkie nowe zalążki tej groźnej postawy, atmosfery powodującej martwicę serca pokoleń, które tego wszystkiego nie doświadczyły i mogłyby dać się zwieść śpiewem syren” – wyjaśnił Franciszek.

Papież przypomniał, że niejednokrotnie zdarzyło się, że jakiś naród, uważał się za lepszy, posiadający większe prawa, większe przywileje, które należy zachować lub zdobyć. Jezus proponuje, kiedy ten impuls pojawia się w naszym sercu i mentalności jakiegoś społeczeństwa czy też kraju, stać się ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich. Zachęcił do podejmowania służby na rzecz wykluczonych, mniejszości, aby oddalić możliwość unicestwienia drugiego, tworzenia gett, dalszego odrzucania tych, którzy nas irytują i zakłócają naszą wygodę.

Po modlitwie „Anioł Pański” Ojciec Święty podziękował władzom Litwy i tamtejszemu Kościołowi za przygotowanie wizyty.

„Szczególną myślą obejmuję w tych dniach wspólnotę żydowską. Tego popołudnia będę modlił się przy pomniku ofiar getta wileńskiego, w 75. rocznicę jego likwidacji. Niech Najwyższy błogosławi dialog i wspólne zaangażowanie na rzecz sprawiedliwości i pokoju” – dodał Franciszek.

Pełny tekst katechezy Franciszka znajduje się TUTAJ.

Arcybiskup Kowna: papież zachęca do głoszenia Ewangelii

„Twoja wizyta zachęca nas katolików litewskich do odważnego głoszenia światła Ewangelii, troski o rodzinę, mówienia do serc ludzi młodych, bycia blisko tych wszystkich, którzy szukają nie tylko chleba, ale sprawiedliwości i nadziei” – powiedział arcybiskup kowieński Lionginas Virbalas SJ na zakończenie Mszy św. pod przewodnictwem papieża Franciszka w Kownie. W imieniu wszystkich wiernych podziękował Ojcu Świętemu za wizytę. Wyraził nadzieję, że jej owoce pozostaną w sercach wiernych i przyczyni się ona, aby Ewangelia Chrystusa była w nich jeszcze bardziej żywa.

Abp Virbalas zaznaczył, że Litwa od przyjęcia chrztu ponad sześć wieków temu, była zawsze zjednoczona z Biskupem Rzymu. Przypomniał, że przed 25 laty modlił się na tym samym miejscu co dziś Franciszek św. Jan Paweł II. „Jego wizyta była niezmiernie istotna dla nas w tamtych latach odrodzenia, kiedy po okupacji i reżimie ateistycznym staraliśmy się powstać i poszukiwaliśmy drogi wolności. Duch odrodzenia jest konieczny również dzisiaj” – powiedział metropolita kowieński.

Abp Virbalas podziękował Ojcu Świętemu za trud pielgrzymowania do tego “małego kraju na obrzeżach Europy”. Zaznaczył, że jego rodacy pragną żyć przesłaniem obecnej pielgrzymki: „Jezus Chrystus jest naszą nadzieją” – dzielić się nim ze wszystkimi. „Twoja wizyta zachęca nas katolików litewskich do odważnego głoszenia światła Ewangelii, troski o rodzinę, mówienia do serc ludzi młodych, bycia blisko tych wszystkich, którzy szukają nie tylko chleba, ale sprawiedliwości i nadziei” – stwierdził litewski hierarcha.

Metropolita kowieński zapewnił o modlitwach katolików litewskich w intencjach papieża Franciszka i poprosił o udzielenie zgromadzonym apostolskiego błogosławieństwa. Po błogosławieństwie Franciszek oddalił się entuzjastycznie żegnany wraz z towarzyszącymi mu biskupami.

W Eucharystii uczestniczyli także Polacy głównie z diecezji ełckiej, archidiecezji białostockiej (będącą częścią dawnej archidiecezji wileńskiej) i diecezji łomżyńskiej, które są położone najbliżej Litwy. Przybyli także pielgrzymi z całej Białorusi – z Grodna, z Mińska itd. Arcybiskup mińsko-mohylewski Tadeusz Kondrusiewicz przyjechał z dużą grupą młodzieży. Przybyli też pielgrzymi z Ukrainy, a nawet z Łotwy, którą następnego dnia papież odwiedzi.

Obecnie w gmachu Kurii Koweńskiej odbywa się spotkanie (w formie obiadu) z członkami Konferencji Episkopatu Litwy, a następnie papież uda się do katedry w Kownie, gdzie spotka się z duchowieństwem i seminarzystami oraz z przedstawicielami życia konsekrowanego z całej Litwy. Późnym popołudniem powróci do Wilna, gdzie będzie się modlić w dawnej katowni KGB, gdzie obecnie znajduje się Muzeum Okupacji i Walk o Wolność, a także przed pomnikiem Ofiar Getta.

Galeria zdjęć (11 zdjęć)

Szczecin: przygotowania do historycznej koronacji

3 godziny 47 minut temu
Kończy się 9-miesięczna nowenna, przez którą Kościół na Pomorzu Zachodnim przygotowuje się do koronacji kopii Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Będzie to pierwsza papieska koronacja w archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej.

Uroczystość odbędzie się 13 października w Bazylice Mniejszej przy ul. Bogurodzicy, gdzie znajduje się trzecia wierna kopia Cudownego Obrazu Jasnogórskiego. Pierwsza cały czas pielgrzymuje po Polsce, a druga została podarowana papieżowi Piusowi XII.

Przed Mszą św. której będzie przewodniczył Prymas Polski zabrzmi specjalnie napisany utwór “Sub Tuum Praesidium” (“Pod Twoją Obronę”). Autorem jest Marek Czerniewicz z Gdańska, a wykona go Chór Akademii Morskiej. Podczas uroczystości Prymas Polski nałoży wizerunkowi Maryi korony już pobłogosławione przez papieża Franciszka.

Kardynał Stefan Wyszyński podarował parafii kopię jasnogórskiej ikony 6 grudnia 1959 r. Ówczesny sufragan gorzowski bp Jerzy Stroba wprowadził obraz do ołtarza Matki Bożej. 31. października 1960 r. ołtarz otrzymał tytuł uprzywilejowanego na wzór częstochowski.

– Sługa Boży kard. Stefan Wyszyński posyłając tu ten milenijny wizerunek chciał duchowym węzłem związać te ziemie z duchową stolicą Polski – Jasną Górą. Od 6 grudnia 1959 r. codziennie w Bazylice dzień rozpoczyna się powitaniem Matki Bożej, pieśnią i litanią do Matki Bożej; zawierzeniem spraw osobistych ludzi, którzy przychodzą do Bazyliki na mszę świętą, ale również całych rodzin, diecezji, ojczyzny i Kościoła – mówi ks. prałat Aleksander Ziejewski, proboszcz i kustosz Bazyliki św. Jana Chrzciciela w Szczecinie.

Obraz jest codziennie rano odsłaniany, a wieczorem zasłaniany.

Bezpośrednim przygotowaniem do koronacji będą misje święte prowadzone przez o. Krzysztofa Kowalskiego, paulina z Jasnej Góry, które rozpoczną się 7 października w Bazylice Mniejszej przy ul. Bogurodzicy.

Malużyn: myśliwi dziękowali Bogu za 95 lat Polskiego Związku Łowieckiego

3 godziny 54 minuty temu
– Las jest bardzo związany z polską historią, jest to więź niemal nierozerwalna – mówił bp Piotr Libera 22 września w Malużynie w diecezji płockiej do myśliwych i leśników. Biskup płocki przewodniczył Mszy św. z okazji 95. rocznicy Polskiego Związku Łowieckiego i 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Myśliwi dokonali także odnowienia przyrzeczeń myśliwskich.

Uroczystość ku czci św. Huberta rozpoczęto w kościele w Malużynie od odsłonięcia obrazu patrona, przed którym obecni – myśliwi, uczniowie, strażacy i poczty sztandarowe – złożyli wspólnie pokłon.

Mszy św. jubileuszowej przewodniczył biskup płocki Piotr Libera: – Tak często patrzycie na las: piękny, dostojny, polski las. Jak on dumnie wyrósł, jakie bogactwo w sobie kryje. Odpowiedzcie sobie, tak przez analogię: a jak to jest w was? Czy słuchacie słowa Bożego i czy ono w was rośnie? Czy przyznajecie mu rację w waszych rozmowach i w waszym stylu życia i bycia? Czy stać was na odwagę i obronę wartości i Kościoła? – zapytał uczestników Mszy św.

Stwierdził też, że nie można być myśliwym, leśnikiem, bez słuchania przyrody. Zmysł słuchu odgrywa w łowiectwie. Zaznaczył, że myśliwi w swojej pasji widzą głębszy sens, nadają jej szlachetną motywację. Jest to nie tylko sposób na spędzenie wolnego czasu, ale też wartości i tradycje, które warto kultywować.

Bp Libera podkreślił także, że powstanie 95 lat temu Polskiego Związku Łowieckiego jest bardzo związane z niepodległością kraju – bo las jest bardzo związany z polską historią; jest to więź niemal nierozerwalna. – Był las świadkiem wielkich bitew, był ostoją dla powstańców i partyzantów, był miejscem potyczek, śmierci i chwały. Ileż historii, bezimiennych mogił pamiętają lasy porastające polskie ziemie. W naszych lasach, w spotykanych w nich tak często krzyżach, kapliczkach, zapomnianych grobach, w tym wszystkim jest przechowywana nasz pamięć narodowa. Wy to wszystko znacie i troszczycie się o te miejsca pamięci – zaznaczył hierarcha.

Dodał też, że las jest wierny w zachowywaniu pamięci i prawdy, i w przekazywaniu jej dalej, a dzieje się to dzięki ludziom, których życie w sposób najbardziej piękny i szlachetny z lasem się związało. To tajemnica ludzi, którym las ciągle mówi pięknem polskiej przyrody, ale niekiedy dramatycznością losów dziejów ojczystych: – Las mówi, a leśnicy, brać łowiecka słyszą tę mowę i ją rozumieją i przekazują ją innym, często młodym ludziom. To jest piękne i ważne – podsumował.

W czasie Mszy św. myśliwi dokonali odnowienia przyrzeczeń myśliwskich przed ołtarzem św. Hubert. W programie spotkania znalazło się też wręczeniem odznaczeń myśliwskich, referat prof. Zygmunta Zalewskiego z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, prezentacja muzyki myśliwskiej z udziałem znanego sygnalisty Janusza Gocalińskiego z Ząbek koło Warszawy oraz posadzenie Dębu Niepodległości.

Następnie wszyscy przeszli na cmentarz parafialny, gdzie wspólnie modlono się za zmarłych myśliwych, leśników i żołnierzy. Bp Libera odczytał „Modlitwę za Ojczyznę” ks. Piotra Skargi. Spotkanie na cmentarzu zwieńczył myśliwski sygnał „Pożegnanie” oraz złożenie wieńców na grobie „Poległy za Ojczyznę”.

Po uroczystości oficjalnej uczestnicy wzięli udział w biesiadzie myśliwskiej.

Organizatorem wydarzenia był ks. kan. Krzysztof Kozłowski, proboszcz parafii św. Wojciecha w Malużynie i diecezjalny duszpasterz myśliwych, a uczestniczyli w nim m.in. myśliwi i leśnicy z Ciechanowskiego Okręgu Łowieckiego, łowczy okręgowy w Ciechanowie Krzysztof Ogroński, kapelani kół myśliwskich oraz przedstawiciele władz samorządowych.

Biskup Janiak wręczył Srebrne Pierścienie św. Józefa

3 godziny 56 minut temu
Biskup kaliski Edward Janiak wręczył Srebrne Pierścienie św. Józefa parafianom Ostrowskiego Sanktuarium Miłosierdzia Bożego, którzy od początku istnienia parafii angażują się w jej rozwój.

W Nadzwyczajnym Roku Świętego Józefa Kaliskiego Srebrne Pierścienie św. Józefa otrzymali: Aleksandra i Jarosław Rynowieccy, Barbara i Antoni Zmyślony, Czesław i Krystyna Kempa, Leszek Wasiak, Janina Jerzak. Pierścień przyznano także Stefanii Stawik, która zmarła w minionym tygodniu.

W związku z 24. rocznicą utworzenia parafii w ostrowskim sanktuarium trwają rekolekcje parafialne, które głosi o. Krzysztof Stachowiak ze Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny w Papui Nowej Gwinei. Dzisiaj na porannej Mszy św. sprawowanej przez kustosza sanktuarium ks. prał. Andrzeja Szudrę biskup kaliski Edward Janiak wręczył parafianom odznaczenia.

W swoim słowie biskup wskazał, że 23 września mija 50. rocznica od śmierci o. Pio, a kilka dni wcześniej minęło 100 lat od momentu, kiedy o. Pio otrzymał stygmaty. – O. Pio należy do najbardziej popularnych świętych. Duchowny miał wielką cierpliwość słuchania. Przez 50 lat nosił stygmaty, otwarte rany na rękach, nogach i na boku. Przybywał odo niego tysiące pielgrzymów. Jego czcicielem był papież Jan Paweł II. Ks. Karol Wojtyła jako biskup krakowski napisał list do o. Pio, aby modlił się o uzdrowienie dr Wandy Półtawskiej i tak stało się – mówił bp Janiak.

Podziękował parafianom zaangażowanym w budowę i rozwój Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Ostrowie Wielkopolskim.

Parafia Miłosierdzia Bożego w Ostrowie Wielkopolskim została wydzielona z parafii NMP Królowej Polski i liczy ok. 5800 wiernych. Jej pierwszym proboszczem został ks. Andrzej Szudra, któremu w 2003 r. ówczesny biskup kaliski zlecił zadanie budowy kościoła parafialnego oraz tworzenie ośrodka duszpasterskiego. 26 września 1993 r. został poświęcony krzyż i plac pod budowę kaplicy. Rok później 25 września 1994 r. bp Stanisław Napierała poświęcił kaplicę i erygował parafię Miłosierdzia Bożego.

Budowę kościoła rozpoczęto 2 kwietnia 2005 r., czyli w dniu śmierci Jana Pawła II. Pierwszą Mszę św. w nowym kościele odprawiono 19 września 2009 r. Tego dnia bp Stanisław Napierała wmurował kamień węgielny pod budującą się świątynię. Była to cegła z grobu św. siostry Faustyny Kowalskiej, którą poświęcił Jan Paweł II w Rzymie 21 marca 2001 r.

W dniu 27 maja 2012 r. ówczesny biskup kaliski Stanisław Napierała poświęcił nową świątynię, konsekrował ołtarz i ogłosił kościół Ostrowskim Sanktuarium Miłosierdzia Bożego. W kościele znajduje się Kaplica Świadków Miłosierdzia Bożego, w której wiszą obrazy: św. s. Faustyny Kowalskiej, św. ojca Pio, bł. Jana Pawła II, bł. Matki Teresy z Kalkuty, bł. ks. Michała Sopoćki, bł. ks. Jerzego Popiełuszki. W parafii czczone są relikwie tych świętych i błogosławionych.

2 kwietnia 2016 r. biskup kaliski Edward Janiak ustanowił Kaplicę Wieczystej Adoracji.

Przemyśl: 80 kleryków rozpoczęło nowy rok akademicki

4 godziny 34 minuty temu
80 kleryków formuje się obecnie w Wyższym Seminarium Duchownym w Przemyślu. Podczas inauguracji roku akademickiego, abp Adam Szal wskazywał, że każda praca, w tym nad swoim postępem duchowym, wymaga wysiłku i czasu.

Nowy rok akademicki zainaugurowano w sobotę 23 września. W homilii abp Adam Szal porównał formację seminaryjną do uprawy roli. Wskazywał, że potrzebna jest żyzna, dobrze uprawiona gleba, ziarno, siewca oraz łaska Boża. Zauważył, że człowiek – również w pracy duchowej – chciałby osiągać owoce od razu, jednak wymagają one wcześniejszej pielęgnacji.

– Zapominamy o tym starym powiedzeniu z klasyki, że przez trudy zdobywamy gwiazdy. Chcielibyśmy optymizmu i nadziei, radości, promiennych dni bez wysiłku, a tymczasem trzeba solidnej pracy. Także w formacji przygotowującej nas do życia kapłańskiego, trzeba tej pracy, która będzie przygotowywaniem roli pod ziarno słowa – mówił metropolita przemyski.

Abp Szal wskazywał, by zaczynać od drobnych rzeczy, „z osobistym zaangażowaniem spełniając nieraz bardzo prozaiczne zajęcia, czy słuchając wykładów”. Zalecał otwarcie na Pana Boga, „na rzeczywistość wykraczającą poza doczesne rozumowanie” oraz szukanie Jezusa i Jego słowa.

Zwracając się do przełożonych seminarium, metropolita przemyski zachęcał, aby „rzucali ziarno z nadzieją, że będzie owocowało, z miłością i z wiarą, że za nami jest Chrystus”. – Nie pozwólmy, by ziarno, które tak szybko w nas wzrasta, szybko obumierało – powiedział. – Prośmy Pana Boga o łaskę otwarcia się na ziarno słowa i na inne łaski, które Bóg wsiewa w nas i zachęca nas, byśmy przynosili owoce – dodał.

Rektor przemyskiego WSD ks. dr Konrad Dyrda zauważył, że każda wspólnota, czy rodzina, w tym seminarium duchowne potrzebuje jedności. – Chodzi jednak o taką jedność, która będzie owocem samego Ducha Świętego, a nie tylko wynikiem zabiegów czysto ludzkich, czy celem samym w sobie. O taką jedność, która jest skutkiem napełnienia Duchem Świętym tak przecież różnych ludzi kroczących za Panem Jezusem – powiedział.

Wraz z metropolitą przemyskim Mszę św. koncelebrowali: abp Józef Michalik, bp Stanisław Jamrozek i księża związani z seminarium oraz z parafii, z których pochodzą kandydaci do kapłaństwa.

Formację w Wyższym Seminarium Duchownym w Przemyślu rozpoczęło 80 kleryków, w tym 10 na pierwszym roku. Najliczniejszy jest kurs IV – liczy 25 alumnów.

W minionym roku akademickim zmarło trzech kapłanów zasłużonych dla WSD – emerytowani wykładowcy: ks. Marian Wolicki i ks. Zygmunt Trojnar oraz nagle w wieku 52 lat ks. Jerzy Kędzierski. Ten ostatni przekazał seminarium swoje dobra doczesne, czym przyczyni się m.in. do renowacji witraża w jednej z dwóch kaplic seminaryjnych.

Formacja w seminarium duchownym trwa co najmniej 6 lat.

SMAK – radosne spotkanie w jedności z młodymi

5 godzin 13 minut temu
Największą wartością Spotkania Młodych Archidiecezji Krakowskiej (SMAK) jest doświadczenie jedności z młodymi i radość, której źródłem jest bycie w Kościele – uważa diecezjalny duszpasterz młodzieży w Krakowie ks. Łukasz Michalczewski. Spotkanie odbywało się w sobotę 22 września w Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie. Na zakończenie, do późnych godzin wieczornych uwielbieniowy z udziałem m.in. zespołu niemaGotu i Siewcami Lednicy.

W rozmowie z KAI ks. Łukasz Michalczewski podkreśla, że SMAK jest próbą odpowiedzi na poszukiwania młodych, którzy w Kościele pragną wzrastać i realizować swoje życie. „Młodzież na tę propozycję odpowiedziała pozytywnie, całym sercem angażując się w wydarzenie” – ocenia. Jak zauważa, uczestnicy spotkania chcą czerpać z propozycji, jakie daje im Kościół. „Poznali się między sobą, zobaczyli całe bogactwo wspólnot. Dzięki temu widzą, że Kościół otwiera dla nich drzwi, że oni go tworzą” – dodaje.

W spotkaniu uczestniczyło ok. 1500 osób z różnych stron archidiecezji krakowskiej. Młodzi brali udział w warsztatach, Targach Wspólnot, wysłuchali konferencji i wspólnie się modlili. Mszę św. w Sanktuarium św. Jana Pawła II odprawił dla nich abp Marek Jędraszewski, który postawił im jako wzór do naśladowania św. Stanisława Kostkę, który szedł pod prąd w niełatwym czasie narodzin reformacji. „To był chłopak z krwi i kości, który wiedział, czego chce i dał się Panu Bogu prowadzić. Potrafił wejść w konflikt ze swoim światem i być znakiem sprzeciwu” – wyjaśniał metropolita krakowski.

Podczas SMAK-u młodzi mogli również zapoznać się ze stanem przygotowań do Światowych Dni Młodzieży w Panamie. Weźmie w nich udział blisko 600 osób z archidiecezji krakowskiej. Dla tych, którzy nie mogą pojechać do Panamy, zostanie zorganizowane spotkanie w łączności z papieżem Franciszkiem i młodzieżą świata. „Panama w Krakowie” odbędzie się w dniach 26-27 stycznia 2019 roku w Sanktuarium św. Jana Pawła II.

SMAK zakończył się wieczornym koncertem „Radujcie się”. Na scenie zbudowanej na placu przed Sanktuarium św. Jana Pawła II wystąpili Siewcy Lednicy, niemaGOtu i Wodzireje z Krakowa. Zaprezentował się również chór młodych, stworzony podczas przedpołudniowych warsztatów muzycznych z niemaGotu.

Kraków: Wspólnota Chleb Życia otworzyła dom dla potrzebujących

5 godzin 27 minut temu
Dom Wspólnoty Chleb Życia został otwarty w krakowskich Bronowicach. Miejsce, w którym znajdą schronienie osoby bezdomne, chore i niepełnosprawne, powstało dzięki zaangażowaniu wielu ludzi, parafii oraz instytucji. Remont domu wsparł także papież Franciszek. Dom nosi imię św. Jana Pawła II. W poniedziałek zamieszka w nim dwóch pierwszych mężczyzn.

Dom w Krakowie został przekazany nieodpłatnie przez parafię Mariacką, ale jest stary i wymagał remontu. „Kraków potrzebuje miejsc dla ludzi bezdomnych, przede wszystkim starszych i chorych, których nikt nie chce. Młodzi ludzie, którzy rozdają osobom bezdomnym zupę na krakowskich Plantach, spotykają ludzi, którzy chcieliby zejść z ulicy lub po prostu wymagają opieki” – podkreśla s. Małgorzata Chmielewska.

W domu dla chorych, niepełnosprawnych i ubogich jest 15 łóżek i 4 łazienki. Jest dostosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych. Znajduje się w nim gabinet medyczny, który wymaga doposażenia.

Dom powstał dzięki ofiarności wielu krakowskich parafii, które kwestowały w tym celu, a także innych wspólnot, jak dominikański „Szpunt”, który na remont budynku przeznaczył dochód z akcji „Ciacho za Ciacho”. Swój wkład miał również papież Franciszek, który wsparł dzieło kwotą 100 tys. zł. „To dlatego uzbierało się setki, a pewnie tysiące ludzi w tym łańcuchu. Choć nie znamy Was osobiście, to jesteście nam bliscy przez wspólnotę celu, jakim jest Miłosierdzie” – pisze na swoim blogi s. Chmielewska.

Wspólnota prowadzi dziewięć domów dla ludzi bezdomnych, starszych, chorych i matek z dziećmi, starając się stworzyć miejsce do godnego życia i umożliwić powrót do społeczeństwa . Walczy z barierami edukacyjnymi, na jakie napotykają dzieci i młodzież z ubogich rodzin, bezrobociem i wykluczeniem osób niepełnosprawnych. Udziela pomocy socjalnej, medycznej, pomaga w uzupełnieniu wykształcenia i zdobyciu zawodu. Członkowie Wspólnoty żyją z ludźmi ubogimi wokół Chrystusa Eucharystycznego.

Wspólnota Chleb Życia istnieje w Polsce od 1990 r.

Bielsko-Biała: suscepty dla 13 kandydatów do kapłaństwa

5 godzin 27 minut temu
Trzynastu mężczyzn z diecezji bielsko-żywieckiej otrzymało 22 września z rąk bp. Romana Pindla suscepty, czyli oficjalne dokumenty potwierdzające przyjęcie do Wyższego Seminarium Duchownego archidiecezji krakowskiej. Młodzi kandydaci do kapłaństwa wkrótce rozpoczną życie seminaryjne w Krakowie.

W kaplicy kurii diecezjalnej z klerykami spotkał się biskup bielsko-żywiecki. Każdemu wręczył susceptę – dokument zatwierdzenia do seminarium.

Obecny był ks. Sławomir Kołata, wicerektor Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie, który poinformował, że po przeprowadzeniu wstępnych rozmów z kandydatami na kapłanów, po egzaminie i weryfikacji, władze seminaryjne wyłoniły 13 osób z diecezji bielsko-żywieckiej, które zostały alumnami I roku seminarium duchownego.

Marsz dla Życia przeszedł ulicami Berlina

5 godzin 31 minut temu
Około 5500 przeciwników aborcji i „śmierci na życzenie” uczestniczyło 22 września w zorganizowanym już po raz 14 Marszu dla Życia. Wzięli w nim udział m.in. katolicki arcybiskup stolicy Niemiec Heiner Koch, jego biskup pomocniczy Matthias Heinrich oraz biskup Ratyzbony Rudolf Voderholzer. Po raz pierwszy od lat w Marszu szedł też biskup ewangelicki, tym razem był to Hans-Jürgen Abromeit z Greifswaldu.

W odróżnieniu od lat poprzednich liczbę uczestników jednakowo oszacowali zarówno organizatorzy, jak i policja. Marsz zorganizował Federalny Związek Prawa do Życia skupiający 14 organizacji obrony życia. Według jego informacji ten doroczny pochód jest największą w Niemczech demonstracją obrońców życia. Po raz kolejny jego uczestnikom starała się przeszkodzić ok. tysiącosobowa grupa wyposażona w gwizdki i megafony – podała niemiecka agencja katolicka KNA.

Podczas nabożeństwa kończącego tegoroczny Marsz bp Abromeit zaapelował o pomoc dla ciężarnych kobiet w trudnych sytuacjach życiowych. „Niechciana ciąża stanowi sprawdzian solidarności społeczeństwa” – stwierdził luterański biskup. Podkreślił też, że ojcowie, rodzice, sąsiedzi i pracodawcy powinni poczuwać się do większej odpowiedzialności, aby ciężarnych kobiet nie pozostawiać samym sobie.

Rumuńska męczennica Weronika Antal błogosławioną

Z kolei katolicki biskup Heinrich upomniał się o los ludzi głodnych, chorych oraz uchodźców, którym odmawia się prawa do życia.

Na początku Marszu jego uczestnicy z zadowoleniem przyjęli szereg żądań wobec polityków. Wezwali ich m.in. do utrzymania w mocy prawnego zakazu reklamowania aborcji. Odnosząc się do przepisów dotyczących poradnictwa sprzyjającego przerywaniu ciąży bez ponoszenia za to żadnych konsekwencji wypowiedziano się „przeciwko kwitom legitymizującym aborcję”. Uczestnicy marszu ostrzegli też przed „finansowaniem przez kasy chorych testów krwi, pozwalających na selekcję nienarodzonych dzieci”. Podkreślono, że rodziny, „opiekujące się dziećmi specjalnej troski” potrzebują większej pomocy i większej uwagi. A zamiast „dopuszczania do stosowania środków zabijających” należy rozwinąć medycynę paliatywną – mówili maszerujący.

Kilka kontrdemonstracji zorganizowanych m.in. przez SPD, Partię Lewicy i Zielonych zarzucało manifestantom, że „reakcyjno-konserwatywnymi i wrogimi człowiekowi żądaniami występują przeciwko aborcji i różnorodności seksualnej”. Uczestnicy tych wieców domagali się ponadto zniesienia paragrafu 219a kodeksu karnego, zabraniającego reklamowania aborcji.

Bp Muskus: patriotyzm to nie manifestacja ze sztandarami

5 godzin 44 minuty temu
– Polską wolność powinniśmy realizować nie na sztandarach, ale w rodzinach, szkołach, miejscach pracy i odpoczynku, w społecznościach lokalnych – mówił bp Damian Muskus OFM w Lanckoronie podczas Mszy za Ojczyznę w ramach obchodów 250-lecia zawiązania Konfederacji Barskiej. Hierarcha podkreślał, że troska o mądre zagospodarowanie daru wolności jest chrześcijańskim zobowiązaniem.

Lanckorona jest miejscem mocno związanym z Konfederacją Barską. Tutaj odbyły się dwie bitwy, a w okolicach miejscowości spoczywa w zbiorowej mogile ok. 300 poległych konfederatów. Upamiętnia ich pomnik „Wiara i Wolność”, odsłonięty i poświęcony podczas jubileuszowych uroczystości.

Obchody zainaugurowała Msza św. za Ojczyznę w lanckorońskim kościele Narodzenia św. Jana Chrzciciela, której przewodniczył bp Damian Muskus. W homilii podkreślał on, że dziś Polska nie potrzebuje, by wychodzić na ulice z radykalnymi hasłami wolnościowymi i nie na tym polega współczesny patriotyzm. „W naszej polskiej rzeczywistości nie powinno być miejsca dla skrajnych organizacji, które w imię wiary i wolności manifestują swą siłę na ulicach, a nawet, niestety, czasami również w murach świątyń” – mówił hierarcha.

Dodał, że dziś potrzebny jest „radykalizm ducha”. „W świecie rozmytych wartości, braku szacunku dla życia, dla godności człowieka, w świecie, gdzie przemoc dla wielu jest jedyną metodą rozwiązywania sporów, a jedność staje się coraz bardziej odległym i abstrakcyjnym pojęciem, potrzebujemy dziś ludzi, którzy całym swoim życiem mówią Jezusowej Ewangelii i wprowadzają pokój w naszą bezładną, chaotyczną rzeczywistość” – wskazywał.

Według niego, dziś potrzebni są ludzie, którzy „naszą polską, traconą i wciąż odzyskiwaną wolność uszanują i będą mieli odwagę, by budować w niej przestrzeń dla każdego, zwłaszcza dla tych, którzy są bezbronni i słabi”. „Potrzebujemy ludzi wielkich duchem i pokornych sercem. Potrzebujemy mądrych, światłych przewodników, którzy nie kierują się doraźnym interesem, ale ponadczasową wartością ideałów zapisanych w Ewangelii, a politycznych korzyści nie przedkładają nad dobro wspólne”- podkreślił.

Hierarcha zaznaczył, że dar wolności jest wyzwaniem i zadaniem dla każdego i wezwał, by korzystać z niego mądrze. „Polską wolność powinniśmy realizować nie na sztandarach, ale w rodzinach, szkołach, miejscach pracy i odpoczynku, w społecznościach lokalnych. To wielka odpowiedzialność” – stwierdził. Troska o właściwe zagospodarowanie wolności i mądry patriotyzm jest, jak zauważył, nie tylko kwestią oddania czci tym, którzy w imię wolności i w obronie wiary tracili życie, ale przede wszystkim chrześcijańskim zobowiązaniem i sprawą sumienia.

Po Mszy św. nastąpiło przejście na miejscowy cmentarz, gdzie został odsłonięty i poświęcony monument upamiętniający poległych konfederatów. Kamienny pomnik „Wiara i Wolność” ma dwa filary. Wiara jest odniesieniem do wiary ojców, w której wzrastali konfederaci i następne pokolenia walczące o wolność Ojczyzny. Drugi filar to Wolność, która podkreśla narodowo-wyzwoleńczy charakter konfederacji.

Konfederacja Barska została zawiązana przez polską szlachtę 29 lutego 1768 r. w Barze na Podolu. Jej celem było przeciwstawienie się wrogiej agresji i antypolskiej polityce króla Stanisława Augusta Poniatowskiego oraz obrona wiary katolickiej.

Przez cztery lata konfederaci walczyli przeciwko przeważającej armii rosyjskiej. W 1772 r. doszło do pierwszego rozbioru Polski przy udziale trzech zaborców.

Rumuńska męczennica Weronika Antal błogosławioną

6 godzin 45 sekund temu
W sobotę w kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Nisiporeşti w Rumunii odbyła się beatyfikacja Weroniki Antal, męczenniczki, która 23 sierpnia 1958 r. poniosła śmierć w obronie wiary i czystości. Uroczystości przewodniczył kard. Angelo Becciu, prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. W wygłoszonej homili, modlił się, aby Bóg dał Rumunii tę samą odwagę, którą miała błogosławiona, kroczenia drogami dobra i miłości.

Weronika w młodości nie mogła zrealizować pragnienia całkowitego oddania się Bogu, ponieważ komuniści zlikwidowali zakony. Stworzyła więc dla siebie jakby wewnętrzny klasztor w domu. Była tercjarką franciszkańską, przynależała do Rycerstwa Niepokalanej, złożyła prywatny ślub czystości i stała się „duszą” parafii. Uczyła dzieci katechizmu, pomagała biednym i chorym, starszym oraz samotnym matkom. Przygotowując się do przyjęcia sakramentu bierzmowania w wieku niespełna 23 lat, w drodze powrotnej z kościoła do domu została napadnięta. Zginęła w obronie czystości od wieokrotnego uderzenia nożem.

Kard. Becciu przypomniał, że Weronika poświęciła swoje życie Jezusowi i pozostała mu wierna, aż do męczeńskiej śmierci. Wydarzenie miało miejsce w okresie ogromnych cierpień i prześladowań, jakim byli poddani chrześciajnie żyjący w Rumunii. W tych smutnych czasach chrześcijanie byli więzieni nie tylko dlatego, że przeciwstawiali się reżimowi komunistycznemu, ale także z powodu świadectwa wiary w Chrystusa. To wydawało się prześladowcom winą godną najwyższej kary. Życie wspólnoty katolickiej było poddane szczególnie twardej próbie przez ideologię komunistyczną, edukację marksistowsko-leninowską, szczególnie niebezpieczną dla społeczeństwa rumuńskiego, ponieważ wykluczała Boga i wartości chrześcijańskie z horyzontu życia ludzi. Dążyła ona do zniszczenia „duszy” narodu.

Prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnyc przypomniał, że Weronika była bardzo zaangażowana w pomoc charytatywną, której udzielała potrzebującym, bez dzielenia wyznaniowego na katolików czy prawosławnych. Dawała piękne świadectwo braterstwa i szczerego dialogu. Jest wspaniałym przykładem „ekumenizmu męczenników”, który realizuje się w solidarności i wzajemnej komunii – dodał kardynał.

Franciszek w krajach bałtyckich [SERWIS SPECJALNY]

Weronika (Veronica) Antal urodziła się 7 grudnia 1935 w Nisiporeşti w dzisiejszym powiecie Neamţ w rumuńskiej Mołdawii, w północno-wschodniej części kraju. Była pierwszym z czwórki dzieci w miejscowej pobożnej rodzinie chłopskiej. Od najmłodszych lat uczestniczyła w codziennym życiu rodziców, pomagając im, na ile mogła, w różnych pracach w domu i polu. Rodzice, zajęci ciężką pracą, nie mogli zbyt wiele uwagi poświęcić dzieciom, toteż ich wychowaniem zajęła się ich babka Zarafina. To ona przekazała Weronice mocne podstawy wiary Chrystusowej i miłość do Kościoła.

Po skończeniu czterech klas miejscowej szkoły podstawowej dziewczynka zaczęła pomagać rodzicom w prowadzeniu domu, m.in. nauczyła się wyrabiać stroje ludowe z tych okolic, których sprzedaż wspierała domowy budżet. Jednocześnie zawsze znajdowała czas na modlitwę i częste chodzenie do kościoła, odległego od jej domu o ok. 8 km. Wkrótce też poczuła w sobie powołanie zakonne, którego nie mogła jednak spełnić, gdyż ówczesny reżym komunistyczny w Rumunii skasował zakony i zgromadzenia.

Zdołała jednak, mając 16-17 lat, wstąpić w swej parafii do Rycerstwa Niepokalanej i zostać tercjarką franciszkańską. Złożyła wówczas także ślub czystości. Gdy była nieco starsza, starała się, na ile było to możliwe, uczestniczyć codziennie we Mszy św. w pobliskim miasteczku Hălăuceşti i znaleźć czas na adorację Najświętszego Sakramentu. Do kościoła chodziła wiele kilometrów pieszo, często odwiedzając po drodze chorych i potrzebujących a także dzieci, które przygotowywała do I komunii świętej.

I właśnie jedna z takich codziennych wypraw zakończyła się dla niej tragicznie. Wieczorem 23 sierpnia 1958 Weronika wspomniała, że nazajutrz, jak zwykle, pójdzie do Hălăuceşti, gdzie ma być bierzmowanie. I rzeczywiście następnego dnia była tam na Mszy, po czym powiedziała koleżankom, które towarzyszyły jej w tych podróżach, że jeszcze zostanie w kościele, aby posprzątać w zakrystii. Pod wieczór wyszła ze świątyni i udała się pospiesznie do domu. Po drodze zaczepił ją młody sąsiad Pavel Mocanu, który już wcześniej naigrawał się z „sióstr”, jak nazywał kobiety, które ślubowały czystość. Zaczął domagać się „seksu” od młodej kobiety, a gdy ta stawiała opór i nie chciała mu ulec, wyciągnął nóż i zadał jej łącznie 42 ciosy, po czym uciekł, pozostawiając swą ofiarę bez życia. Weronikę znaleziono na drugi dzień na polu kukurydzy, ściskającą w dłoni różaniec, który odmawiała w drodze do i z kościoła.

Zabójstwo dziewczyny wstrząsnęło mieszkańcami obu miasteczek i okolic, którzy zaraz zaczęli uważać ją za męczennicę czystości. Od razu też 24 sierpnia – dzień jej śmierci – stał się okazją do organizowania pielgrzymek do kościoła w Hălăuceşti i na miejscowy cmentarz, gdzie spoczęły jej zwłoki oraz do sprawowania uroczystej Mszy św. w jej intencji.

Ale na rozpoczęcie jej procesu beatyfikacyjnego trzeba było czekać dopiero do upadku reżymu komunistycznego pod koniec lat osiemdziesiątych XX wieku. Zajął się tym Zakon Braci Mniejszych w Rumunii, korzystając głównie z materiałów, które przez lata gromadził i przechowywał miejscowy franciszkanin o. Anton Demeter. Sam proces trwał w Rumunii w latach 2003-06, po czym jego dokumentację przesłano do Watykanu. 26 stycznia br. Franciszek zatwierdził dekret o męczeństwie młodej Rumunki a obecnie zostanie ona ogłoszona błogosławioną.

Będzie ona szóstą osobą, a pierwszą kobietą i pierwszą świecką, z tego kraju, wyniesioną na ołtarze. Pierwszym był bł. kapucyn Jeremiasz z Wołoszczyzny (1556-1625), beatyfikowany 30 października 1983, a następnie męczennicy z czasów komunistycznych: bp Szilárd (Konstanty) Bogdánffy (1911-53) – 30 października 2010, bp Jan Scheffler (1887-1952) – 3 lipca 2011, ks. Włodzimierz Ghika (1873-1954) – 31 sierpnia 2013 i bp Antoni Durcovici (1888-1951) – 17 maja 2014.

Strony