Katolicka Agencja Informacyjna

Subskrybuj Kanał Katolicka Agencja Informacyjna
Portal Katolickiej Agencji Informacyjnej
Zaktualizowano: 1 godzina 37 minut temu

Polski Kościół prawosławny przeciwny autokefalii na Ukrainie

2 godziny 31 minut temu
Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny wyraził stanowczy sprzeciw wobec zamiaru utworzenia przez Patriarchat Konstantynopola nowej struktury kościelnej na Ukrainie. Jednocześnie zabronił swym duchownym „wchodzenia w liturgiczno-modlitewne kontakty z «duchownymi» tzw. «Patriarchatu Kijowskiego» i tzw. «Autokefalicznej Cerkwi», które w dotychczasowych działaniach uczyniły wiele zła”.

Komunikat Kancelarii Świętego Soboru Biskupów tego Kościoła w tej sprawie ogłoszono na zakończenie jego obrad 15 listopada w Warszawie. Posiedzeniu przewodniczył zwierzchnik polskiego prawosławia metropolita warszawski i całej Polski Sawa. Omawiano „sprawy zewnętrzne i wewnętrzne”.

W ramach tych pierwszych najwięcej uwagi biskupi poświęcili „niepokojącym wiadomościom z życia cerkiewnego z Ukrainy, często godzącym w życie prawosławia w Polsce” i które „destrukcyjnie wpływa na całokształt życia cerkiewnego prawosławia w całości”. Podtrzymano stanowisko wyrażone w uchwale soborowej z 9 maja br., ponawiając wezwanie do „zebrania wszystkich zwierzchników Kościołów prawosławnych, aby wspólnie, w duchu ewangelicznej miłości, pokory i zrozumienia, przy zachowaniu nauki natury dogmatyczno-kanonicznej, wzajemnego szacunku doprowadzić do spokojnego rozwiązania kwestii podzielonego prawosławia na ziemi ukraińskiej”.

Nie wymieniając wprost ich imion dokument uznaje za niedopuszczalne, aby „osoby pozbawione święceń biskupich i kapłańskich” były liderami „przy wprowadzaniu pokoju w Prawosławnym Kościele Ukraińskim”, gdyż ich działania „powodują jeszcze większy zamęt i zgorszenie”. Chodzi tu o patriarchę Filareta – głowę Patriarchatu Kijowskiego i o metropolitę Makarego, stojącego na czele Kościoła Autokefalicznego. Zdaniem biskupów polskich „jedynie przestrzeganie dogmatyczno-kanonicznych norm Kościoła oraz zachowywanie wiekowych tradycji uchroni prawosławie przed trudnymi konsekwencjami eklezjalnymi w skali międzynarodowej”.

W tej sytuacji „Święty Sobór Biskupów zabrania duchownym Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego wchodzenia w liturgiczno-modlitewne kontakty z «duchownymi» tzw. «Patriarchatu Kijowskiego» i tzw. «Autokefalicznej Cerkwi», które w dotychczasowych działaniach uczyniły wiele zła”.

Zmarła najstarsza zakonnica na świecie

Wcześniej Patriarchat Serbski na swym Soborze Biskupim (6-8 listopada) odmówił uznania decyzji Patriarchatu Konstantynopola w sprawie zniesienia kar kościelnych ciążących na wspomnianych hierarchach ukraińskich i związanych z nimi duchownych. Oznacza to w praktyce odrzucenie uznania autokefalii prawosławia na Ukrainie z udziałem tych osób, którą w najbliższym czasie ma ogłosić Konstantynopol.

Należy przypomnieć, że Kościół prawosławny w Polsce właśnie od Konstantynopola uzyskał w 1925 autokefalię, czyli pełną niezależność organizacyjną od ośrodków zewnętrznych. W okresie rozbiorów prawosławni na tych naszych ziemiach, które wchodziły wówczas w skład Cesarstwa Rosyjskiego, należeli formalnie do tamtejszego Kościoła. Gdy jednak po I wojnie światowej Polska odzyskała niepodległość, pojawiła się też sprawa niezależności polskiego prawosławia. I wówczas Konstantynopol, powołując się na fakt, że prawosławie na naszych ziemiach w czasach I Rzeczypospolitej wywodziło się z metropolii kijowskiej, która z kolei przez całe wieki podlegała Patriarchatowi Ekumenicznemu, udzielił Kościołowi prawosławnemu w Polsce autokefalii.

Decyzji tej nie uznał Kościół rosyjski i w 1948 wydał własny dekret, ogłaszający niezależność prawosławia w Polsce. Jednakże w praktyce liczy się przede wszystkim ta pierwsza autokefalia z 1925 roku.

Dziś w podobnej sytuacji jest prawosławie na Ukrainie, podzielone wewnętrznie i Konstantynopol zapowiedział już, że udzieli mu autokefalii, też powołując się na swe dawne związki z metropolią kijowską.

Eksperci apelują: żłobki nie są optymalną formą opieki

2 godziny 41 minut temu
Bon opiekuńczo wychowawczy dla rodziców dzieci do lat 3, z możliwością wykorzystania go jako wsparcia finansowego opieki nad dzieckiem w domu lub jako opłaty za żłobek – proponują psychologowie, pedagodzy i lekarze w liście otwartym skierowanym do władz RP. Eksperci wyrażają zaniepokojenie programami rządowymi, w których żłobki są rozwiązaniem faworyzowanym, jeśli chodzi o możliwe formy opieki nad małymi dziećmi. Tymczasem – jak przekonują – żłobki nie są optymalną formą opieki nad małymi dziećmi.

Grono 50 znanych polskich psychologów i pedagogów oraz lekarzy zwraca uwagę władzom Rzeczypospolitej, że zgodnie ze współczesną wiedzą kluczowym elementem w rozwoju dziecka do lat trzech jest bezpieczna więź z rodzicami a jej zachwianie ma często nieodwracalne negatywne skutki. „Niestety, wciąż brak rozwiązań wspierających rodziców, którzy sami chcą wychowywać swoje potomstwo. Państwo nie wspiera ekonomicznie najkorzystniejszego z punktu widzenia rozwoju dziecka rozwiązania” – czytamy w liście.

Autorzy ponawiają krytyczne uwagi w odniesieniu do Ustawy z dnia 4 lutego 2011 r. o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3 (a w szczególności jej przepisów odnoszących się do żłobków). Ubolewają, że trwa ona w niezmienionym kształcie stwarzając iluzję możliwości odpowiedniego rozwoju dziecka w warunkach, które zgodnie ze współczesną wiedzą naukową, tych możliwości nie stwarzają. Wyrażają też zaniepokojenie treścią Resortowego programu rozwoju instytucji opieki nad dziećmi w wieku do lat 3 „MALUCH+” Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, faworyzującego żłobki jako formy opieki nad małymi dziećmi.

Zmarła najstarsza zakonnica na świecie

„Młodym i niedoświadczonym rodzicom przedstawia się ofertę opieki żłobkowej jako pozytywną, pożądaną i rozwijającą dziecko, nie wspominając o potencjalnie negatywnych jej skutkach” – piszą eksperci.

Podkreślają, że żłobki są potrzebne i państwo musi zadbać o ich odpowiednią ilość i jakość. Nie powinno być to jednak rozwiązanie faworyzowane. „Najlepszym rozwiązaniem byłby bon opiekuńczo-wychowawczy przyznawany rodzicom wszystkich dzieci z możliwością wykorzystania go jako wsparcia finansowego rodzinnej opieki nad dzieckiem lub jako opłaty za żłobek” – czytamy.

List skierowany jest do Premiera Mateusza Morawieckiego oraz do Posłów i Senatorów RP. Inicjatorem listu jest Związek Dużych Rodzin „Trzy Plus”.

Publikujemy treść całego listu, przekazanego wczoraj najwyższej rangi przedstawicielom polskich władz ustawodawczych i wykonawczych TUTAJ.

Patriarchat Moskiewski zakłada swe placówki w Turcji

2 godziny 50 minut temu
Po zerwaniu miesiąc temu wspólnoty eucharystycznej z Patriarchatem Konstantynopola Rosyjski Kościół Prawosławny (RKP) postanowił tworzyć własne placówki duszpasterskie w Stambule. Przewodniczący Wydziału Zewnętrznych Kontaktów Kościelnych Patriarchatu Moskiewskiego (OWCS) metropolita Hilarion oświadczył, że było to konieczne, aby zaspokoić potrzeby duchowe prawosławnych Rosjan mieszkających nad Bosforem.

W rozmowie z rosyjskim kanałem telewizyjnym „Rossija-24” przyznał on, że Stambuł, jak i cała Turcja są obszarem kanonicznym Patriarchatu Konstantynopola, ale obecnie, gdy „znajduje się on w rozłamie [z RKP], nie mamy innego wyjścia, jak wysyłać tam naszych księży, aby zapewnić opiekę duszpasterską naszym wiernym”. Dodał, że będzie to trwało tak długo, jak długo „patriarcha konstantynopolski będzie pozostawał w rozłamie”.

Według metropolity po zerwaniu łączności między Moskwą a Konsantynopolem do RKP zaczęły napływać „liczne listy” od wiernych rosyjskich mieszkających w Turcji. Pytali oni, w jakich cerkwiach mają się modlić, jeśli w kraju tym są wyłącznie świątynie konstantynopolskie, do których w obecnej sytuacji zerwania nie mogą oni chodzić. Zdaniem przewodniczącego OWCS jeśli wiernych konstantynopolskich jest w całej Turcji, według najbardziej optymistycznych ocen, około 2 tysięcy, to Rosjan mieszka tam obecnie kilkadziesiąt tysięcy. W tej sytuacji RKP musiał podjąć to zagadnienie, aby wierni mogli uczestniczyć w życiu liturgicznym Kościoła.

Zmarła najstarsza zakonnica na świecie

Hilarion zaznaczył, że w przeszłości Patriarchat Moskiewski wielokrotnie proponował Konstantynopolowi wysyłanie do Turcji duchownych rosyjskojęzycznych, którzy podlegaliby jego jurysdykcji, pełniąc jednocześnie posługę wśród Rosjan i innych wiernych języka rosyjskiego, ale patriarchat zawsze odmawiał.

Jednocześnie przewodniczący OWCS oświadczył, że to, jak i w jakich świątyniach księża z Rosji będą odprawiać nabożeństwa dla swych rodaków, będzie rozwiązywane różnie, zależnie od miejscowych warunków. „Po prostu jeśli dawniej mówiliśmy, że nie wysyłamy tam naszych kapłanów, bo jest to terytorium kanoniczne Patriarchatu Konstantynopola, to obecnie nie możemy tego powiedzieć, gdyż patriarcha znalazł się w sytuacji rozłamu” – wyjaśnił metropolita Hilarion.

Trwa badanie domniemanego cudu za wstawiennictwem Jana Pawła I

2 godziny 58 minut temu
W Watykanie trwa badanie domniemanego uzdrowienia przypisywanego wstawiennictwu sługi Bożego Jana Pawła I. Po ogłoszeniu w listopadzie ub.r. dekretu o heroiczności jego cnót, do beatyfikacji zmarłego przed 40 laty papieża brakuje już tylko uznania cudu za jego wstawiennictwem.

Potwierdził to w rozmowie z włoskim dziennikiem „Il Giornale” prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kard. Angelo Becciu. Ujawnił on, że domniemany cud jest obecnie przedmiotem badań jej komisji lekarskiej. Do uzdrowienia doszło w Argentynie, a doświadczyła tego mieszkanka Buenos Aires, której personalia na razie nie są ujawniane. Po dochodzeniu na szczeblu diecezjalnym, sprawa jest obecnie badana przez Kongregację.

Jeśli lekarze wydadzą orzeczenie o niewytłumaczalnych medycznie charakterze wydarzenia, zajmą się nim teologowie, by sprawdzić czy było ono związane z modlitwą o wstawiennictwo do Jana Pawła I. Gdyby także ich opinia była pozytywna, dossier w sprawie cudu będzie rozpatrywane przez kardynałów i biskupów – członków Kongregacji. Ostateczna decyzja należy jednaka do papieża.

Kongregacja zajmuje się domniemanym cudem za wstawiennictwem Jana Pawła I nie po raz pierwszy. W 2008 r. mowa była o uzdrowieniu mężczyzny z Altamury we Włoszech, jednak przypadek ten nie przekonał członków komisji medycznej.

Zmarła najstarsza zakonnica na świecie

Jan Paweł I, czyli Albino Luciani, urodził się 17 października 1912 r. w Forno di Canale (dziś Canale d’Agordo) w północno-wschodnich Włoszech. Święcenia kapłańskie przyjął 7 lipca 1935 r. 15 grudnia 1958 r. św. Jan XXIII mianował go biskupem Vittorio Veneto i osobiście udzielił mu sakry 27 grudnia tegoż roku w Watykanie. Dokładnie 11 lat później – 15 grudnia 1969 r. Paweł VI powołał go na patriarchę Wenecji, a na konsystorzu 5 marca 1973 r. włączył go w skład Kolegium Kardynalskiego. Na konklawe 26 sierpnia 1978 r. kard. Luciani został wybrany papieżem i jako pierwszy w historii przyjął dwa imiona: Jan Paweł I. Zmarł niespodziewanie na atak serca 28 września 1978 r. w Watykanie, zaledwie po 33 dniach sprawowania urzędu.

17 czerwca 2003 r. Jan Paweł II zezwolił na otwarcie jego procesu beatyfikacyjnego, który rozpoczął się na szczeblu diecezji Belluno 23 listopada tegoż roku, a zakończył się 10 listopada 2006 r. Jego akta przekazano do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, która – po zbadaniu sprawy – 9 listopada 2017 r. ogłosiła dekret o heroiczności cnót Jana Pawła I. Promotorem jego sprawy kanonizacyjnej jest prefekt Kongregacji ds. Duchowieństwa, kard. Beniamino Stella.

Podhale: abp Jędraszewski na X Rekolekcjach Góralskich

3 godziny 37 minut temu
Pod hasłem “Bóg, honor, ojczyzna” w Starem Bystrem na Podhalu odbywają się X Rekolekcje Góralskie. Z ich uczestnikami 16 października spotkał się metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski. Przybył także europoseł Marek Jurek.

Metropolita krakowski przewodniczył uroczystej Mszy św. na rozpoczęcie X Rekolekcji Góralskich. Eucharystia sprawowana była w koncelebrze wielu kapłanów w kościele św. Stanisława Biskupa w miejscowości Stare Bystre koło Ludźmierza. – Patriotyzm jest szczególną formą miłości ojczyzny. Nie możemy pomylić go z kosmopolityzmem, zatracając tym samym poczucie wartości ojczyzny, a także z nacjonalizmem i szowinizmem. Obowiązek miłości bliźniego należy przenieść także na grunt miłości ojczyzny – podkreślił abp Marek Jędraszewski.

Hierarcha mówił także o wolności, która jest darem i zmaganiem. Przypomniał bolesną historię z XVIII w., gdy zdradzano Polskę za obce pieniądze, doprowadzając do utraty niepodległości. – Na szczęście znalazło się wielu, którzy byli gotowi zapłacić za wolność wysoką cenę. Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli, a troska o jej przyszłość jest obowiązkiem każdego Polaka. W tym celu potrzebne jest dobrze ukształtowane sumienie. Ponadto trzeba nam wracać do fundamentów naszej chrześcijańskiej wiary – zaznaczył arcybiskup, wielokrotnie odwołując się do tekstów papieża Jana Pawła II.

Przed Mszą św. metropolitę krakowskiego w imieniu wszystkich uczestników rekolekcji powitał ks. Jan Gacek, kapelan Związku Podhalan – ta organizacja jest głównym organizatorem wydarzenia. Wcześniej górale w asyście banderii konnej, orkiestry dętej z Łapsz Niżnych oraz strażaków z OSP powitali księdza arcybiskupa na podhalańskiej ziemi.

Liturgia była pełna symboli góralskich. Kapłani Eucharystię sprawowali w góralskich ornatach, przygrywała kapela regionalna. Nie zabrakło także śpiewu podhalańskiego w wykonaniu zespołu regionalnego “Turnie”.

Pierwszy dzień rekolekcji zakończył się w Rogoźniku, gdzie w jednej z tamtejszych restauracji była uroczysta kolacja, a po niej okolicznościowy tort z racji jubileuszu rekolekcji i setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Pierwszy kawałek ukroił abp Marek Jędraszewski. Ostatnim punktem programu I dnia rekolekcji było spotkanie z europosłem Markiem Jurkiem i koncert Hanki Rybki z zespołem.

X Rekolekcje Góralskie potrwają do niedzieli 18 listopada. W ich ramach odbędzie się jeszcze spotkanie z ks. prof. Andrzej Zwolińskim, ks. dr. hab. Leszkiem Łysieniem, drem Stanisławem Budą. Wykład wygłoszą także ks. dr Wojciech Węgrzyniak, prof. Krzysztof Wieczorek. Podejmie on temat tischnerowskich refleksji o patriotyzmie.

“Śtyry tysiące chłopców góroli…!” – pamięci gen. Andrzeja Galicy i jego Strzelców Podhalańskich – to tytuł wieczornicy historycznej w wykonaniu uczniów i absolwentów Szkoły Podstawowej im. św. Stanisława Kostki w Krauszowie z towarzyszeniem Podhalańskiej Grupy Rekonstrukcji Historycznych BŁYSKAWICA im. J. Kurasia “Orła-Ognia”. Wieczornica odbędzie się w sobotni wieczór 17 listopada. II dzień rekolekcji zakończą posiady z zespołem regionalnym “Turnie”.

W ostatnim dniu rekolekcji, w niedzielę 18 listopada Mszę św. dla uczestników odprawi bp Bronisław Dembowski. Będą też wykłady dra Bogumiła Szczupaka (Patriotyzm ekonomiczny) i dra Stanisława Bogaczewicza.

Kielce: dziennikarka katolicka nagrodzona medalem z okazji 100. rocznicy niepodległości

3 godziny 46 minut temu
Katarzyna Bernat, dziennikarka Radia eM Kielce, szefowa działu ds. informacji i publicystyki diecezjalnej rozgłośni, otrzymała okolicznościowy “Medal 100-lecia Odzyskania Niepodległości”. Odznaczenie jest nadawane przez premiera Mateusza Morawieckiego osobom szczególnie zasłużonym dla ojczyzny i regionu.

– Jest to dla mnie wyjątkowe odznaczenie, które ogromnie mnie cieszy, tym bardziej, że stanowi także formę wyróżnienia i docenienia pracy całej naszej redakcji. Dziennikarstwo katolickie to służba Kościołowi i Polsce, ma charakter misyjny i cieszę się, że tak pojmowane dziennikarstwo zostało docenione – mówi KAI Katarzyna Bernat.

Swojej redakcji jest wierna od początku, gdy rozpoczęła w niej pracę będąc na drugim roku studiów. – Nazwy się zmieniały, ale ja redakcji nie zmieniałam – mówi.

Katarzyna Bernat jest doktorem nauk humanistycznych, dyrektorem ds. informacji i publicystyki Radia eM Kielce. W diecezjalnej rozgłośni pracuje od 1996 r. Zajmuje się tematyką religijną, historyczną i społeczną, prowadzi audycje autorskie. Jest również wykładowcą akademickim na Uniwersytecie Jana Kochanowskiego w Kielcach.

„Medal 100-lecia Odzyskania Niepodległości” dedykowany jest osobom, które wyróżniły się w szczególny sposób w kultywowaniu tradycji i kultury i są związane z różnymi środowiskami. Nagrodzonych zostało 50 osób zasłużonych dla regionu świętokrzyskiego. Wśród nich znaleźli się m.in. działacze społeczni, księża, nauczyciele czy sportowcy.

Katowice: VII Krajowe Forum Adoracji Najświętszego Sakramentu

4 godziny 4 minuty temu
Już po raz siódmy odbywa się Krajowe Forum Adoracji Najświętszego Sakramentu w Parafiach. Tym razem ma miejsce u franciszkanów w Katowicach-Panewnikach, od piątku do niedzieli 16-18 listopada. Z jego uczestnikami spotkał się także metropolita katowicki abp Wiktor Skworc.

– Pozostań z nami Panie (…) bez Ciebie i Twojej obecności tracimy życie i nadzieję – mówił do zebranych w panewnickiej bazylice podczas VII Krajowego Forum Adoracji Najświętszego Sakramentu w Parafiach abp Wiktor Skworc. W homilii zachęcał także do tego, aby „trwali na adoracyjnej modlitwie i wołali o Boże miłosierdzie”.

Metropolita katowicki przypomniał zebranym, że „Kościół żyje Eucharystią”, a ona sama jest „wstąpieniem w miłość, inspiracją i siłą wszelkiego działania, które czyni świat lepszym i bardziej sprawiedliwym”. – Łamanie chleba, ponawiane podczas każdej Eucharystii, to symbol budowania wspólnoty ze wszystkimi. Na wzór Jezusa, my także mamy „rozłamywać siebie” – dawać bliźnim swój czas, siły, zdrowie. Bóg udzielający się człowiekowi uczy go, by i on udzielał siebie innym – mówił abp Skworc.

Zachęcał także zebranych do tego, aby starali się nieustannie o to, by „rzeczywistość, w której żyją zyskiwała wymiar eucharystyczny”. – Pamiętajmy, że w Eucharystii i Komunii św. nie tyle my przyjmujemy Chrystusa, ile On nas przyjmuje, ucząc przyjmowania i akceptacji bliźnich. Podobnie w godzinach adoracji – On nas przyjmuje i przemienia; On nas wysłuchuje i umacnia – powiedział.

Pod koniec Eucharystii została pobłogosławiona nowa monstrancja. Widnieje na niej napis Pax et Bonum Tibi Polonia (Pokój i Dobro Tobie Polsko), który nawiązuje do przeżywanego roku 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Monstrancję wykonali Mariusz i Kamil Drapikowie, którzy są znanymi na świecie bursztynnikami.

Podczas Krajowego Forum jego uczestnicy będą mieli okazję wysłuchania świadectw osób, które starają się żyć na co dzień duchowością Adoracji Najświętszego Sakramentu. Będą mogli wymienić się swoimi doświadczeniami, ale także odwiedzą Izbę Pamięci przy Kopalni „Wujek” czy będą mogli zobaczyć spektakl Teatru Ewangelizacyjnego „Kefas”.

Obecnie w archidiecezji katowickiej całodobowa adoracja ma miejsce w dwóch kościołach. Jest to panewnicka bazylika ojców franciszkanów oraz parafia św. Marii Magdaleny w Tychach. Ponadto w kilku innych parafiach odbywa się nocna adoracja przynajmniej raz w miesiącu, a w katowickiej Koszutce raz w tygodniu.

Abp Wojda: Niech Matka Miłosierdzia nieustannie nam towarzyszy

5 godzin 19 minut temu
Zabierzcie Matkę Miłosierdzia, głęboko wymalowaną w waszych sercach, do waszego codziennego życia – mówił abp Tadeusz Wojda w uroczystość Patronki archidiecezji, Matki Bożej Miłosierdzia. Mszę św. w wypełnionej wiernymi białostockiej archikatedrze koncelebrował abp senior Edward Ozorowski, bp Henryk Ciereszko oraz kilkudziesięciu kapłanów. Homilię wygłosił abp Sławoj Leszek Głódź, metropolita gdański.

Dziękując liczną za obecność mieszkańcom Białegostoku i archidiecezji w czasie Nowenny Opieki Matki Miłosierdzia, poprzedzającej dzisiejszą uroczystość, abp Wojda zachęcał: „Zabierzcie Matkę Miłosierdzia, głęboko wymalowaną w waszych sercach, do waszych domów i rodzin, miejsc pracy, nauki i posług społecznych. Niech nieustannie wam towarzyszy, otaczając wszystkich swoją macierzyńską miłością. Niech sprawi, abyście rzeczywiście mogli odczuć Jej matczyną obecność w waszym życiu, gdyż Ona nigdy nie opuszcza swoich dzieci. To miejsce wybrała i pragnie nam towarzyszyć. Niech nieustannie z nami pozostaje”.

W homilii pochodzący z archidiecezji białostockiej abp Głódź przypominał, że Maryja w wizerunku czczonym w białostockiej archikatedrze jest „Panią Ziemi Podlaskiej”. „Różne ta ziemia imiona nosiła. Niegdyś przykryta była wspólnym dachem Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Dziś należy do różnych struktur państwowych. Splata ją jednak i jednoczy to co trwałe: bogata tradycja, religijna wrażliwość, drogi wspólnej historii” – stwierdził, podkreślając, że Maryja jest dla wierzących źródłem duchowej siły, chrześcijańskiej wrażliwości oraz narodowej tożsamości.

Metropolita gdański zaznaczał, że obraz Ostrobramskiej Matki Miłosierdzia jest szczególnie obecny w domach ludzi Podlasia, czczony i zakorzeniony w ich pamięci i wrażliwości; stanowił i stanowi część ich życia. Zauważył też, że często w odległych geograficznie miejscach spotyka wizerunki Ostrobramskiej – w kościołach Trójmiasta, na Pomorzu Gdańskim, na Kaszubach, ale i w najbardziej odległych krańcach świata.

„Z wykonanym na starej tkaninie wizerunkiem Matki Bożej Ostrobramskiej, otrzymanym w dniu chrztu od ojca chrzestnego, nie rozstawał się przez całe swe życie wielki Syn wileńskiej krainy, marszałek Józef Piłsudski. Jego długie związki z Polską Partią Socjalistyczną, także szerzący się w jego pokoleniu sceptycyzm, nie oderwały go przecież od źródeł wiary, nie zaprzepaściły religijnej atmosfery w jakiej wzrastał w rodzinnym domu. Nosił medalik z wizerunkiem Matki Bożej Ostrobramskiej, otrzymany od ojca chrzestnego. Jej wizerunek wisiał nad jego łóżkiem. Wsparty o splecione ręce zmarłego Marszałka, wyruszył wraz z nim 17 maja 1935 r. w ostatnią drogę z pola Mokotowskiego w Warszawie do Krakowa, na spoczynek w wawelskiej królewskiej nekropolii”– zaznaczał hierarcha, dodając, że Matka Boża Ostrobramska towarzyszyła również konduktowi pogrzebowemu serca Marszałka Piłsudskiego i prochów jego Matki na cmentarz na Rossie.

Wspominał, że Maryja z Ostrej Bramy była miejscem pielgrzymowania Polaków walczących o niepodległość w czasie zaborów, w czasie Wielkiej Wojny lat 1914–1918 jak i potem, w okresie walk o granice Niepodległej i wojny polsko-bolszewickiej.

Podkreślał też, że Matka Boża była adresatką modlitw wdzięczności, kiedy Wilno, miasto II Rzeczypospolitej, mogło odsłaniać bez przeszkód karty swej przeszłości, piękna, kultury, także życia religijnego, gdy stało się stolicą nowej metropolii, w której żywy był kult św. Kazimierza Królewicza, było Arcybiskupie Seminarium Duchowne oraz Wydział Teologiczny Uniwersytetu Stefana Batorego, w którym kilka lat mieszkała s. Faustyna Kowalska, apostołka Bożego Miłosierdzia, a także jej duchowy opiekun i spowiednik, bł. ks. Michał Sopoćko.

Kaznodzieja podkreślał, że Matka Miłosierdzia pozostała w Ostrej Bramie, aby po wojnie stać się krynicą miłosiernej miłości dla Polaków, którzy na ziemi wileńskiej pozostali – Białystok zaś stał się po wojnie „miejscem funkcjonowania kościelnych, wileńskich struktur, siedzibą arcybiskupa wygnańca Romualda Jałbrzykowskiego, Kurii Arcybiskupiej i Sądu Arcybiskupiego, miejscem posługi grona przybyłych z Wilna księży diecezjalnych oraz pielęgnowania kościelnych tradycji wileńskich. Duchowym centrum archidiecezji” – zaznaczał.

„To wydarzenie przemieniło Białystok i nadało mu nową rangę, duchowy wymiar i intelektualny potencjał” – stwierdził abp Głódź. „Wileński ton był słyszalny w życiu Białegostoku, nie tylko w eklezjalnym wymiarze. Sporo tu osiadło wileńskiej inteligencji. Instytucji życia miejskiego. Takich, którzy potrafili nie kłaniać się powojennym okolicznościom, prezentować żywą, ostentacyjną więź z Kościołem i duchową łączność z Ostrobramską” – wskazywał.

Arcybiskup wspominał, że wyrosłe z tych korzeni niepodległościowe podziemie Białegostoku długo i skutecznie działało antykomunistycznie, a Ostrobramska – Matka Miłosierdzia – była Patronką polskich dróg ku wolności i ku sprawiedliwości, także w czasach rodzącej się Solidarności.

Przypomniał, że 4 września 1993 r., jako pierwszy w dziejach Kościoła papież, Jan Paweł II nawiedził wileńską Ostrą Bramę, zaś 25 lat później przed Ostrobramskim wizerunkiem modlił się Ojciec Święty Franciszek.

Arcybiskup Głódź zachęcał do pamięci i modlitwy za białostockich biskupów, czcicieli i żarliwych promotorów kultu Matki Miłosierdzia: metropolitę-wygnańca Romualda Jałbrzykowskiego i jego następców biskupów: Adama Sawickiego, Władysława Suszyńskiego, Edwarda Kisiela – pierwszego metropolitę białostockiego oraz świętującego w tych dnia swoje 95. urodziny kardynała Henryka Gulbinowicza.

Abp Głódź kończył homilię słowami, które od wieków wybrzmiewają w Ostrej Bramie, a od dziesięcioleci także w Białymstoku: „Witaj Królowo, Matko Miłosierdzia… Zanośmy podczas tej Mszy św. ufną modlitwę kierowaną ku Matce Miłosierdzia, poprzez którą Bóg najpełniej daje poznać światu swoje Miłosierdzie. Bo Jego Miłosierdzie trwa na wieki”.

Na uroczystą Eucharystię ku czci Patronki archidiecezji wraz z kapłanami licznie przybyli wierni archidiecezji, Białostocka Kapituła Metropolitalna, siostry zakonne, profesorowie i alumni Archidiecezjalnego Wyższego Seminarium Duchownego, przedstawiciele władz wojewódzkich i miejskich oraz czciciele Matki Bożej Miłosierdzia.

Śpiewom podczas liturgii przewodniczyły połączone chóry Warsztatów Liturgiczno-Muzycznych Archidiecezji Białostockiej pod dyrekcją ks. Krzysztofa Łapińskiego.

Do uroczystości patronalnej archidiecezja przygotowywała się poprzez nabożeństwo nowenny. Przez dziewięć dni do Archikatedry przybywali w wierni wraz z duszpasterzami z poszczególnych dekanatów. W ramach nowenny przeżywany był Dzień Małżeństw i Rodzin, Dzień Kapłanów i liturgicznej Służby Ołtarza, Dzień Młodzieży zwany „Dniem u Mamy” oraz Dzień Życia Konsekrowanego.

Kult Ostrobramskiej Matki Miłosierdzia, na wzór wileński, przeniósł do Białegostoku metropolita wileński, abp Romuald Jałbrzykowski. Zmuszony do wyjazdu z Wilna, osiadł przy białostockim kościele farnym, późniejszej prokatedrze. Już jesienią 1945 r. zapoczątkował Nowennę Opieki Matki Bożej Ostrobramskiej. Po nim kult Madonny Ostrobramskiej w Białymstoku podtrzymywali jego następcy: bp Henryk Gulbinowicz i bp Edward Kisiel. W 1991 r., po utworzeniu archidiecezji białostockiej, abp Kisiel obrał Ostrobramską Matkę Miłosierdzia patronką arcybiskupstwa, a dwa lata później Jan Paweł II zezwolił na koronację obrazu, która odbyła się 5 czerwca 1995 r. Sanktuarium Matki Bożej Miłosierdzia corocznie odwiedza dziesiątki tysięcy wiernych, powierzając Bogu przed wizerunkiem Matki Miłosierdzia swoje troski i radości.

Izrael i Strefa Gazy – „Droga do pokoju”

6 godzin 45 minut temu
Rozwiązanie leży we wzajemnym dialogu i zaufaniu. Trzeba usiąść do rozmów i wysłuchać drugiej strony. To jedyny cywilizowany sposób na porozumienie. A przemoc prowadzi tylko do coraz większej rozpaczy – mówi KAI Tsameret Zamir, izraelska osadniczka z wioski w pobliżu Strefy Gazy, twórczyni projektu „Path to Peace” (Droga do pokoju), próbującego jednać społeczność izraelską i palestyńską tam, gdzie o pojednaniu słychać rzadziej niż o eksplozjach i bombardowaniach.  Z kibucu do moszawu

Moszaw (hebr. wioska, osada) Netiw ha-Asara leży przy Strefie Gazy w północno-zachodniej części pustyni Negew, w otoczeniu kibuców Zikim, Karmijja, Jad Mordechaj i Erez. Osada została założona w 1982 r. przez grupę 70 żydowskich rodzin, które ewakuowano z likwidowanej osady Netiw ha-Asara na półwyspie Synaj. Była to jedna z konsekwencji zawarcia przez Izrael i Egipt Porozumienia Camp David (1978) po tzw. wojnie Jom Kippur (1973).

Netiw ha-Asara to osada licząca niespełna 900 mieszkańców, położona najbliżej muru między Strefą Gazy a terytorium Izraela. Jedynie 5 kilometrów dzieli ją od Beit Lahiya i Beit Hanun, najbliższych osad palestyńskich. Wzdłuż liczącej 60 kilometrów granicy Izrael buduje betonowe ogrodzenie, naszpikowane czujnikami i chronione zarówno przez uzbrojone oddziały, jak i drony oraz patrole lotnicze. Mury są tak naprawdę dwa. Pierwszy wzdłuż całej granicy, a drugi wzniesiony w najwyższych punktach pobliskich osad izraelskich tak, aby chronić konkretne domy.

Moszaw tworzy 250 rodzin, z czego 70 zajmuje się rolnictwem, a reszta dojeżdża do pracy w pobliskich miastach. Izraelski rząd zachęca do osadnictwa na tych terenach wieloma ulgami podatkowymi i dofinansowaniem.

Na przełomie października i listopada 2018 r. moszaw Netiw ha-Asara wraca do życia kilka dni po tym, jak na okolicę po raz kolejny spadły pociski wystrzelone ze Strefy Gazy w kierunku Izraela. Lotnictwo izraelskie odpowiedziało nalotami m.in. na główną kwaterę Hamasu. Wcześniej siły izraelskie zastrzeliły pięciu i raniły co najmniej 50 Palestyńczyków podczas cotygodniowych protestów w Strefie Gazy.

Tsameret Zamir, matka czworga dzieci, przyjechała do moszawu wraz z mężem w 1998 r. Wychowała się w jednym z pobliskich kibuców, czyli typowych dla Izraela spółdzielczych gospodarstw rolnych, w których ziemia i środki produkcji oraz dochód są własnością całej wspólnoty.

„To jest mój dom”

Jak określa to miejsce, w którym palące przez 360 dni w roku słońce i częsty brak wody to najmniejszy z problemów? „To jest mój dom. Kocham go. Jedyne czego chcę, to sprawić, by życie moich dzieci tutaj było szczęśliwe. W chwili naszego przyjazdu było to miejsce piękne i spokojne. Nigdy nie sądziłam, że moje życie od tego momentu tak bardzo ulegnie zmianie” – wspomina izraelska osadniczka.

Dwa lata po przyjeździe zaczęły się ataki rakietowe. Pociski spadały na budynki mieszkaniowe i między nimi. – Dowiedzieliśmy się też, że Hamas buduje podziemne tunele [przez które uzbrojeni Palestyńczycy przedostają się ze Strefy Gazy na teren Izraela – KAI]. Kto wie, być może kiedyś odkryję taki tunel w moim ogrodzie i zobaczę wychodzącego z niego terrorystę. To jest traumatyczne doświadczenie. Przez ostatnie siedem miesięcy doświadczaliśmy także protestów ludzi, którzy próbowali przedostać się przez mur dzielący nas od Strefy Gazy. To wszystko dzieje się bardzo blisko mojego domu. Znam tu każdy kawałek ziemi i każde drzewo, które teraz są czarne od spalenizny. To bardzo smutne – mówi Tsameret.

Mieszkańcy moszawu żyją w nieustannym napięciu. W każdym domu znajduje się system alarmowy i schron, do którego muszą trafić wszyscy znajdujący się w pobliżu w ciągu pięciu sekund od chwili, gdy zacznie wyć syrena. W telefonach komórkowych zainstalowano aplikację z systemem wczesnego ostrzegania. Dzieci uczęszczają do szkoły wyłącznie w żółtym, z daleka widocznym autobusie. Dachy domostw, szkoły i przedszkola zostały specjalnie wzmocnione, aby uchronić je przed atakiem pocisków. Mimo tego, osada stara się zapomnieć czasem o konflikcie. Między domami można dostrzec plac zabaw, boisko do gry w piłkę nożną i odkryty basen. Przy dwóch rondach rosną rozłożyste palmy, zza których gdzieniegdzie nie widać betonowego muru.

Tsameret podkreśla, że w obliczu ataków mieszkańcy moszawu czują solidarność ze strony reszty izraelskiego społeczeństwa, rządu i wojska, któremu bezgranicznie ufają i dziękują za opiekę. – Ludzie zapraszają nas do swoich domów, choć przecież nas nie znają. Czujemy, że im na nas zależy. Domy patrolują oddziały złożone z żołnierzy, którzy się tu wychowali – twierdzi.

Enklawa bez perspektyw?

Ale sytuacja na terenach izraelskich to tylko jedna strona medalu. W Strefie Gazy, terytorium nieuznawanym przez żadne państwo na świecie, w stłoczonych warunkach żyje prawie 2 mln ludzi pozbawionych jakichkolwiek perspektyw rozwoju. Brakuje pracy i opieki zdrowia. W ustabilizowaniu życia nie pomaga ani nieprzejednana postawa Izraela, ani faktyczne oddanie władzy nad tymi terenami przez rząd Autonomii Palestyńskiej terrorystom z Hamasu.

Inspirowane przez Hamas protesty mają zwrócić uwagę na los setek tysięcy mieszkańców Strefy Gazy, których rodziny uciekły lub zostały wysiedlone ze swoich domów na terenach zajętych przez Izrael podczas tzw. pierwszej wojny izraelsko-arabskiej, która wybuchła w 1948 roku po proklamacji niepodległości państwa żydowskiego.

Poprzez wzniecanie protestów Hamas stale buduje poparcie dla siebie wśród mieszkańców Strefy Gazy. Według Izraelczyków, Hamasowi bardziej zależy na sianiu zniszczenia na przygranicznych osiedlach żydowskich niż na poprawie losu Palestyńczyków. – Po ostatnich atakach trwa awaria w dostawie prądu. Terroryści wolą niszczyć stacje rozrządowe po naszej stronie niż dostarczać energię swoim mieszkańcom – twierdzi Tsameret. Ale wiadomo, że kilka lat temu również Izrael wstrzymywał dostawy paliwa i prądu do Strefy Gazy. Uzależnienie enklawy od pomocy humanitarnej czyni zrozumiałym to, że w społeczności palestyńskiej narasta frustracja, będąca zarzewiem nieustannego konfliktu. Zdaniem izraelskich władz, tego właśnie chce Hamas.

Tego, w jakim stanie jest sytuacja gospodarcza w całej Autonomii Palestyńskiej, mogą doświadczyć także chrześcijanie. Trasę od Jerozolimy do Jeziora Galilejskiego wyznacza bowiem droga ekspresową nr 90, przecinająca Izrael z północy na południe, od kurortu Ejlat nad Morzem Czerwonym, wzdłuż Równiny Jordanu, aż do granicy z Libanem. W znacznej mierze droga 90 przemierza Zachodni Brzeg Jordanu, czyli historyczne obszary Judei i Samarii. Tereny te przypominają “nieziemską krainę”, zdominowaną przez pustynię, skalne garby i wiecznie piekące słońce. Co kilka kilometrów wzdłuż drogi widać tereny użyźnione przez izraelskie władze pod uprawę bananowca i palmy daktylowej – jedyny znak ludzkiej aktywności. W oddali gdzieniegdzie majaczą białe kwadraciki osiedli.

Zdaniem Tsameret Zamir, Hamas wykorzystuje Palestyńczyków w Strefie Gazy do stawiania oporu wobec sił izraelskich. – Oni wykorzystują tych niewinnych ludzi, zdesperowanych i ubogich, bez pracy i pieniędzy. Płacą im kilka szekli i wysyłają pod mur. Ukrywają między nimi snajperów lub wystrzeliwują pociski. Smutne, że to mówię, bo uważam, że większość mieszkańców Strefy Gazy to dobrzy ludzie. Moglibyśmy być wspaniałymi sąsiadami, żyć i pracować obok siebie. Sądzę, że większość ludzi po tamtej stronie myśli tak samo jak ja i chce dla swoich rodzin szczęśliwego życia – uważa kobieta.

– Moim zdaniem, ludzie tam bardzo cierpią. Różnica jest taka, że nas wspiera rząd, dając schronienie i pieniądze, a im nikt nie pomaga. Nie robi tego Hamas, któremu zależy tylko na tym, by pokazać światu, że „okrutni” izraelscy żołnierze zabijają niewinnych młodych Palestyńczyków w pobliżu muru – dodaje izraelska osadniczka.

Ta sytuacja trwa już 18 lat, gdy wybuchła palestyńska intifada, a Hamas i Islamski Dżihad rozpoczęły rakietowy ostrzał przygranicznych terenów należących do Izraela. – Żyjemy w ciągłym strachu. Gdy pociski spadają na nasze domy, a ściany trzęsą się od eksplozji, wtedy naprawdę się boimy. Nigdy nie wiesz, co się stanie. Może dzień przebiegnie spokojnie, a może za parę minut stanie się coś przeciwnego – opowiada Tsameret Zamir.

Droga do pokoju

Czy istnieje jakaś nadzieja na pokój? – Zawsze staram się ją w sobie mieć. I zawsze powtarzam, że rozwiązanie leży we wzajemnym dialogu i zaufaniu. Trzeba usiąść do rozmów, wysłuchać drugiej strony, dowiedzieć się, kto czego potrzebuje. To jest jedyny cywilizowany sposób na porozumienie. Nie jest nim przemoc, bo ona prowadzi tylko do coraz większej rozpaczy – tłumaczy.

Kilka lat temu Tsameret wraz z jedną z córek stworzyły inicjatywę nazwaną Path to Peace (Droga do pokoju). Rozpoczęły produkcję niewielkich kamyków z gliny, ozdabianych następnie kolorowymi wzorami i słowami takimi jak „pokój” czy „nadzieja”. Do moszawu zaczęły przyjeżdżać grupy młodzieży z całego świata, którym rodzina opowiada o codziennym życiu na granicy ze Strefą Gazy.

Dwa lata temu Tsameret wpadła na pomysł, aby szary przygraniczny mur przyozdobić kolorowymi rysunkami, słowem „pokój” w języku angielskim, hebrajskim i arabskim oraz właśnie kamykami, a przez to symbolicznie pokazać, że w izraelsko-palestyńskim konflikcie jest nadzieja na pokój. – Mały kamyczek z własnymi życzeniami wpisanym na odwrocie może przytwierdzić do muru każdy, kto tu przyjedzie. Na całym świecie jesteśmy do siebie podobni. Chcemy żyć w pokoju – dodaje twórczyni projektu „Path to Peace”.

Kard. Turkson prosi o modlitwę w intencji szczytu klimatycznego

pt., 11/16/2018 - 23:00
Kard. Peter Kodwo Turkson, prefekt Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka przekazał na ręce przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski abp. Stanisława Gądeckiego prośbę o odmawianie w parafiach i kościołach przesłanej przez niego modlitwy o pomyślność szczytu klimatycznego. Odbywać się on będzie w Katowicach od 3 do 14 grudnia.

Kard. Peter Kodwo Turkson zwraca się z prośbą, aby przesłana przez niego modlitwa w intencji szczytu klimatycznego była odmawiana w kościołach parafialnych, kaplicach i ośrodkach duszpasterskich przynajmniej od 25 listopada do 14 grudnia. Według opinii Komisji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów właściwym momentem na odmówienie tej modlitwy jest czas po błogosławieństwie kończącym Mszę św. a przed śpiewem na wyjście.

W materiałach przesłanych przez kard. Turksona znajduje się wprowadzenie do modlitwy, w którym zacytowane są słowa Jana Pawła II: „Efekt cieplarniany osiągnął krytyczne rozmiary na skutek ciągłego rozwoju przemysłu, wielkich aglomeracji miejskich i zwiększonego zużycia energii. Odpady przemysłowe, gazy produkowane przy spalaniu kopalin, niekontrolowane wycinanie lasów – wszystko to, jak wiadomo, ma szkodliwy wpływ na atmosferę i na całe środowisko naturalne. Kryzys ekologiczny – powtarzam – jest problemem moralnym”.

Następnie kard. Turkson proponuje następującą modlitwę:

“Prowadzący: Módlmy się tak, jak Papież Franciszek nauczał nas w Laudato si’
Zgromadzenie: Boże ojcze, prowadź nas.
Pomóż nam działać z miłością i odwagą
W Twoje imię, O Panie,
Pomóż nam spełnić nasz obowiązek
ochrony Ziemi, naszego wspólnego domu.
Oto wołanie Ziemi i wołanie ubogich.
Boże Ojcze, otocz nas swoją mocą i światłością,
pomóż nam chronić każde życie
I przygotować się na lepszą przyszłość,
na nadejście Twojego Królestwa
równości, pokoju, miłości i piękna.
Amen”

Bydgoszcz: sympozjum „Polskie drogi do niepodległości”

pt., 11/16/2018 - 20:26
„Kiepskie byłoby to uczucie, gdyby miłość do ojczyzny nie była wymagająca” – uważa prof. dr hab. Grzegorz Kucharczyk z Instytutu Historii im. Tadeusza Manteuffla Polskiej Akademii Nauk w Poznaniu. Był on jednym z prelegentów sympozjum „Polskie drogi do niepodległości”, które odbywało się w ramach XXXVII Tygodnia Kultury Chrześcijańskiej w Bydgoszczy.

Prof. Kucharczyk skupił się na rozważeniu zagadnienia obecności struktur kościelnych w Polsce i ich wpływu na rozwój polskiego patriotyzmu. – Pytanie – czy byłaby Polska bez Kościoła? Pewnie by była, ale na pewno nie taka, jaką znamy z historii. Rola hierarchii kościelnej od początku była bardzo znacząca. Bez niej nie byłoby tego podstawowego zadania wypełnianego przez Kościół, czyli zadania nauczania – w tym przypadku nauczania miłości ojczyzny – mówił prelegent, odwołując się do postaci abp. Józefa Teodorowicza, zwanego „drugim Skargą” i „kaznodzieją narodu”, który powiedział, że miłować naród należy w prawdzie.

– Ta nić nauczania przewija się od X do XX wieku. Tak było od początku – od tego patrona ładu hierarchicznego w Polsce – jak nazywał św. Wojciecha Jan Paweł II, aż po takie osoby jak prymas Stefan Wyszyński czy ks. Jerzy Popiełuszko – podkreślił.

O „zapomnianych ojcach niepodległości” – kardynałach Aleksandrze Kakowskim, Adamie Sapieże i Edmundzie Dalborze mówił dr hab. Janusz Kutta. Profesor Kujawsko-Pomorskiej Szkoły Wyższej w Bydgoszczy podkreślił, że w okresie wielkiej wojny wszyscy hierarchowie ujawnili swoje „zainteresowania kwestią niepodległości”. – Prowadzili szeroką działalność charytatywną. Bo jednak wielka wojna przyniosła ogromne zniszczenia na ziemiach polskich i ta pomoc była potrzebna. Poza tym – aczkolwiek odżegnywali się od działalności politycznej – w sprawach dotyczących odzyskania niepodległości realizowali swój program, który wyrażał się m.in. w listach pasterskich czy zjazdach – mówił.

Według dr. Marka Chamota polskie duchowieństwo katolickie odegrało ważną rolę w podtrzymywaniu polskości i kształtowaniu polskiej tożsamości narodowej w okresie całego zaboru pruskiego. Zwłaszcza w drugiej połowie XIX wieku i u progu niepodległości w początkach XX wieku.

Ksiądz dr Mariusz Kuciński swoje wystąpienie poświęcił prymasowi kard. Stefanowi Wyszyńskiemu, nazywając go wielkim mężem stanu, patriotą i myślicielem, potrafiącym na wiele rzeczywistości patrzeć nie tylko z perspektywy socjologicznej, prawniczej, historycznej, filozoficznej, ale przede wszystkim teologicznej i duszpasterskiej.

Według profesora Kujawsko-Pomorskiej Szkoły Wyższej wpływ na jego wizję narodu miała nauka biblijna, także koncepcje narodu prezentowane przez Pawła Włodkowica, wieszczów narodowych – Adama Mickiewicza, Juliusza Słowackiego i Cypriana Kamila Norwida oraz założycieli zmartwychwstańców Bogdana Jańskiego, Hieronima Kajsiewicza i Piotra Semenenkę.

– W prymasowskiej teologii narodu widać jednak dużą oryginalność i twórcze wykorzystanie myśli biblijnej, historycznej i teologicznej. Jego teologia dojrzewała w potrzebie chwili, w zadaniach i funkcjach, które podejmował jako kapłan, biskup i prymas oraz konkretnych, trudnych sytuacjach, w jakich żył, działał i kierował Kościołem polskim – mówił ks. Kuciński.

Trzydniowe sympozjum odbywało się w gmachu Biblioteki Głównej UKW oraz w Kujawsko-Pomorskiej Szkole Wyższej pod honorowym patronatem rektora Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy prof. dr. hab. Jacka Woźnego.
XXXVII Tydzień Kultury Chrześcijańskiej zakończy się 18 listopada. Jego motto stanowią słowa Prymasa Tysiąclecia: „Mamy jedną Ojczyznę i jej winni jesteśmy służbę, ofiarę”.

Bp Dec na KUL: by stać się patriotą trzeba dojrzeć jako osoba i obywatel

pt., 11/16/2018 - 20:20
Człowiek musi dojrzeć jako osoba, by stać się świadomym swoich praw i obowiązków obywatelskich, dopiero wtedy może pokochać swoją ojczyznę i stać się patriotą – powiedział bp Ignacy Dec. Biskup Świdnicki był gościem pierwszego dnia XXXIX Ogólnopolskiego Sympozjum Katechetycznego, organizowanego przez Instytut Teologii Pastoralnej i Katechetyki KUL. Przez dwa dni katecheci, pedagodzy i historycy wspólnie pochylą się nad historią i współczesnymi formami wychowania patriotycznego.

W swoim wykładzie bp Dec wskazał współczesne zagrożenia patriotyzmu. Jego zdaniem w ostatnich latach pojawił się w Polsce nurt tzw. nowego patriotyzmu. – Nie polega on na miłości do ojczyzny, ale miłości wobec rządu czy partii i idei politycznych. A trzeba pamiętać, że naród jest czymś pierwotniejszym wobec państwa – powiedział.

Zdaniem hierarchy, pomimo upływu lat, kanon zagrożeń dla zdrowego patriotyzmu jest wciąż aktualny. Zmieniają się jedynie narracja i metody środowisk je propagujące. – Takie pojęcia jak globalizm, szowinizm czy kosmopolityzm są wciąż obecne w życiu politycznym, społecznym i ekonomicznym wielu państw, co stanowi zagrożenie dla nich samych. Do naszych szkół, trochę po cichu, wchodzi ideologia gender, która jest nową formą marksizmu – mówił biskup.

Tłumacząc zasady kształtowania młodego pokolenia w duchu miłości do Ojczyzny, bp Dec wyznaczył triadę trzech istotnych ról społecznych: człowiek, obywatel, patriota. – Człowiek musi dojrzeć jako osoba, by stać się świadomym swoich praw i obowiązków obywatelskich, dopiero wtedy może pokochać swoją ojczyznę i stać się patriotą – tłumaczył ordynariusz świdnicki.

Wykład został wygłoszony w ramach XXXIX Ogólnopolskiego Sympozjum Katechetycznego. Tematem tegorocznej edycji jest „Wychowanie patriotyczne”. W rozmowie z KAI, organizator wydarzenia ks. prof. Piotr Goliszek, powiedział, że 100 rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości jest doskonałą okazją do refleksji nad jej rolą katechezy w kształtowaniu nowego pokolenia. – W czasach zaborów, okupacji czy komunizmu, obok rodziny to katecheza była miejscem, gdzie młodzież mogła usłyszeć prawdę o ich ojczyźnie – wyjaśniał pracownik KUL.

Duchowny zaznaczył, że sympozjum jest otwarte dla wszystkich, którzy troszczą się o wychowanie patriotyczne młodych Polaków. – Nasze spotkanie cieszy się dużym zainteresowaniem, obecni są kapłani, siostry zakonne, katecheci świeccy, a nawet nauczyciele innych przedmiotów czy dyrektorzy szkół – zauważył ks. Goliszek.

Gościem specjalnym drugiego dnia sympozjum będzie ks. Marek Mendyk, przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego KEP, członek Komisji Duszpasterstwa i Rady ds. Duszpasterstwa Młodzieży, a także asystent Rady Szkół Katolickich.
Wzorem lat ubiegłych przewidziane jest wydanie monografii zawierającej treści, które zostały zaprezentowane podczas sympozjum.

Organizatorem wydarzenia jest Katedra Katechetyki Szczegółowej KUL.

Kielce: dwaj księża z diecezji nagrodzeni medalem od premiera

pt., 11/16/2018 - 20:17
„Medal 100 – lecia Odzyskania Niepodległości” przyznawany przez premiera Mateusza Morawieckiego – otrzymali w Kielcach 15 listopada dwaj księża profesorowie związani z diecezją kielecką: ks. prof. Henryk Witczyk i ks. prof. Jan Śledzianowski.

Odznaczenie jest nadawane osobom zasłużonym dla ojczyzny i regionu, a szczególnie tym, które wyróżniają się w kultywowaniu tradycji i kultury narodu i są związane z różnymi środowiskami. Łącznie nagrodzonych zostało 50 osób. Medale wręczyła im wojewoda świętokrzyski Agata Wojtyszek.

Ks. prof. dr hab. Jan Śledzianowski – ur. w 1938 r., wieloletni pracownik naukowy Wydziału Pedagogiki (kieleckiej Wyższej Szkoły Pedagogiczne, obecnie Uniwersytetu Jana Kochanowskiego), z ogromnym dorobkiem naukowym, naukowo i w praktyce realizuje ważne zagadnienia z zakresu pedagogiki, rodziny, uzależnień, odpowiadając na najistotniejsze wyzwania społeczne. Jest założycielem licznych organizacji charytatywnych i stowarzyszeń katolickich w diecezji oraz przyjacielem wielu środowisk. Laureat licznych nagród, wyróżnień i odznaczeń państwowych, jest także autorem książek o pogromie kieleckim i bp. Czesławie Kaczmarku.

Ks. prof. dr hab. Henryk Witczyk ur. w 1955 – polski biblista, kapłan diecezji kieleckiej, profesor Wydziału Teologii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, jedyny polski członek Papieskiej Komisji Biblijnej.

Ks. prof. Witczyk jest kierownikiem Katedry Teologii Biblijnej Nowego Testamentu w Instytucie Nauk Biblijnych Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Pełnił funkcję dyrektora tegoż instytutu. Redaguje kwartalnik homiletyczny „Współczesna Ambona” (Kielce) oraz półrocznik biblijno-teologiczny „Verbum Vitae” (KUL) Jest przewodniczącym Dzieła Biblijnego im. Jana Pawła II oraz przewodniczącym Stowarzyszenia Biblistów Polskich.

Pełnił funkcję redaktora naczelnego „Znaków Czasu”, był także założycielem i dyrektorem Świętokrzyskiego Radia „Jedność” oraz Wydawnictwa „Jedność” w Kielcach. Jego prace naukowe poświęcone są zwłaszcza psalmom, teologii biblijnej i tradycji Janowej. Jest również publicystą Radia Maryja. W 2012 założył Telewizyjny Uniwersytet Biblijny w Telewizji Trwam, w którym prowadzi cykliczne wykłady.

Koszalin: propozycje na 2. Światowy Dzień Ubogich

pt., 11/16/2018 - 20:15
W przededniu 2. Światowego Dnia Ubogich, o tym jak ich usłyszeć, mówili w Koszalinie o przedstawiciele różnych organizacji. Poszukując nowych obszarów biedy, stwierdzili, że problemem najuboższych diecezjan jest nie tylko bieda materialna, ale też niewystarczające więzi społeczne. Zaproponowali kilka akcji, której beneficjentami są biedni, starsi i samotni.

Spotkanie z okazji przypadającego 18 listopada 2. Światowego Dnia Ubogich odbyło się dwa dni wcześniej w koszalińskim Domu Miłosierdzia Bożego, a zaproszonymi gośćmi byli: bp Krzysztof Zadarko, Ks. Tomasz Roda – dyrektor diecezjalnej Caritas, Adam Sadłyk – prezes Towarzystwa im. Św. Brata Alberta w Koszalinie, Maria Szypszak z Fundacji Charytatywnej im. bp. Czesława Domina, franciszkanin o. Andrzej Mielewczyk oraz gospodarz Domu Miłosierdzia Bożego – ks. Radosław Siwiński.

Bp Zadarko wskazał, że nieprzypadkowo Światowy Dzień Ubogich obchodzony jest w niedzielę, będącą dniem spędzanym w gronie rodzinnym i przy wspólnym stole. Biskup wskazał za papieżem Franciszkiem, że głos ubogich nie jest słyszalny w świecie, a dzieje się to poprzez ich marginalizację. Kościół chce tym ludziom udzielić głosu, wzmocnić go. Stąd hasło tegorocznego Dnia Ubogich: “Biedak zawołał i Pan go usłyszał”.

Biskup zachęcał, by przy okazji Światowego Dnia Ubogich przemyśleć temat ubóstwa na nowo – nie tylko jako formę nieszczęścia ludzkiego, ale i innych jego przejawów, głównie samotności.

– Wielu ludzi potrzebuje przede wszystkim kontaktu z drugim człowiekiem i wysłuchania. Wymiar samotności powinien być wkomponowany w kształtowanie naszej pomocy. To oznacza, że nie tylko poszukujemy materialnego wsparcia u sponsorów i organizujemy pomoc pod względem logistycznym, ale dbamy również o sprawę duchową, dotarcie do tego człowieka, sposób kontaktu z nim, poświęcenie mu czasu – podpowiadał bp Zadarko.

Własnego czasu ludziom w potrzebie nie szczędzą wolontariusze koszalińskiego Domu Miłosierdzia Bożego. W działających trzech domach stowarzyszenia znajdują opiekę kobiety i mężczyźni, którzy potrzebują wsparcia, zanim staną na nogi po takich życiowych tragediach jak choroby, porzucenie, nałogi, bezdomność, bezrobocie, życie na ulicy. Prócz największego domu w Koszalinie gromadzącego kilkadziesiąt osób, a wydającego dziennie nawet 140 ciepłych posiłków, prowadzone jest gospodarstwo na Roli w Lipiu (przebywa w nim obecnie 33 mężczyzn), a także dom dla kobiet w Uliszkach (mieszka tam 14 kobiet).

Bezpośrednią inicjatywą Domu Miłosierdzia na Światowy Dzień Ubogich jest uroczysty obiad, który odbędzie się tu w niedzielę 18 listopada o godz. 13. Z zaproszenia mogą skorzystać nie tylko ubodzy, ale też samotni i wszyscy, którzy chcieliby spędzić ten czas w większym gronie.

Towarzystwo im. Św. Brata Alberta w Koszalinie niesie pomoc średnio 70 osobom, a w okresie zimowym – nawet 120. Adam Sadłyk, prezes Towarzystwa apelował, by zauważać bezdomnych na ulicy, szczególnie zimą i reagować – np. powiadamiać straż miejską, która dowiezie ich w odpowiednie miejsce, a także, by poświęcać im czas, rozmawiać z nimi.

Maria Szypszak spośród działań Fundacji Charytatywnej im. bp. Czesława Domina wyróżniła te pozasystemowe, często podejmowane spontanicznie przez osoby, które z założenia mają oczy otwarte na ludzi wokół siebie: zauważenie, że ktoś nie posiada zimowej odzieży, że potrzebuje pomocy w wypełnieniu pism urzędowych czy w podwiezieniu do lekarza.

Koszalińscy franciszkanie pomagają zgłaszającym się do nich ludziom nie tylko goszcząc ich w jadłodajni (obecnie korzysta z niej 18 osób, docelowo może ich być 40), realizując recepty czy opłacając im rachunki. – Spojrzenie franciszkańskie to zajęcie się całym człowiekiem, także jego wnętrzem, nie tylko tym, czego potrzebuje – powiedział o. Andrzej Mielewczyk z parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Koszalinie.
Zakonnik wspomniał też, że jego bracia pomagają osadzonym w koszalińskim Zakładzie Karnym i areszcie śledczym, co wymaga głównie pomocy w zakresie wsparcia moralnego, duchowego.

Diecezjalna Caritas to siła blisko 1 tys. wolontariuszy parafialnych i blisko 2 tys. szkolnych. Do tej grupy od kilku miesięcy dołączają młodzi gromadzący się w ramach Young Caritas, szkoleni na liderów działań charytatywnych. Każdego dnia wolontariusze wydają jedzenie, odzież, pomagają regulować rachunki czy załatwiać trudne sprawy w swoich środowiskach.

Dzięki programowi Caritas “Dobre wsparcie” niesiona jest regularna pomoc w domach ludzi potrzebujących. 35 opiekunek dociera do 120 osób niesamodzielnych, pomagając im w sprzątaniu, gotowaniu, dotarciu do urzędu czy lekarza, a przede wszystkim nawiązując regularnie podtrzymywaną bliską relację.

Na tegoroczny Światowy Dzień Ubogich Caritas powtórzyła zeszłoroczną akcję pn. “Torba miłosierdzia”, polegającą na dystrybucji papierowych toreb zakupowych wśród diecezjan, którzy, zgodnie z zapisaną na nich instrukcją, wypełnią je produktami i przekażą Caritas lub Domowi Miłosierdzia.

W Koszalinie i Słupsku akcję “Kanapka dla ubogich” przeprowadzi młodzież z Young Caritas i KSM. Jak podkreślił ks. Tomasz Roda, jest to zarazem edukacja dla samych wolontariuszy i rozwijanie w nich wyobraźni miłosierdzia.

Biedzie w wymiarze relacji międzyludzkich spieszy na pomoc najmłodsza placówka diecezjalnej Caritas – Warsztaty Terapii Zajęciowej w Sycewicach. Ich podopieczni – osoby niepełnosprawne – z okazji Dnia Ubogich wypiekli chleby, które zaniosą do swoich rodzin i znajomych.

Nie można też zapomnieć o pomocy niesionej dzień i noc przez domy hospicyjne. Na konferencji wspomniano o dwóch takich placówkach: hospicjum Caritas im. Bp. Czesława Domina w Darłowie oraz niedawno otwartym hospicjum powstałym przy szczecineckiej parafii pw. Św. Franciszka z Asyżu.

– Drugi Światowy Dzień Ubogich to wyjątkowa okazja, by otworzyć oczy nie tylko tych, którzy są w potrzebie (by wiedzieli, gdzie mogą z prośbą o pomoc zapukać), ale również tych, którzy nie są ubodzy, a może jeszcze nie odkryli tego fantastycznego powołania jakim jest umiejętność dzielenia się nie tylko swoim dobrem, ale również samym sobą – podsumował bp Zadarko.

Koszalin: głos par niesakramentalnych będzie wysłuchany

pt., 11/16/2018 - 18:31
W ramach trwającego w diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej II synodu bp Edward Dajczak powołał komisję tematyczną ds. małżeństw i rodzin. Oprócz małżeństw zaangażowanych w ruchy kościelne, znalazło się w niej miejsce dla par niesakramentalnych.

Jak mówi ks. dr Tomasz Tomaszewski, sekretarzy synodu, komisja powstała ze względu na wyjątkową wagę problemów związanych z duszpasterstwem rodzin.

Jej przewodniczącym został ks. Piotr Wieteska, moderator diecezjalny Domowego Kościoła, a sekretarzem – ks. Arkadiusz Korwin-Gronkowski. Poza nimi w skład komisji weszło dwóch kapłanów, dwie osoby konsekrowane, dwie doradczynie życia rodzinnego i dziewięć małżeństw.

Wybrani małżonkowie reprezentują głównie kościelne ruchy i wspólnoty małżeńsko-rodzinne, które działają w diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, a także małżeństwa, które – ze względu na istniejące przeszkody – nie mają możliwości zawarcia związku sakramentalnego. Decyzja o zaproszeniu do czynnego udziału w synodzie przedstawicieli takich par, podyktowana jest chęcią lepszego zrozumienia ich sytuacji w Kościele.

Komisja ds. rodzin i małżeństw jest 13. komisją tematyczną funkcjonującą w ramach II Synodu Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej. Rozpocznie swoją pracę jeszcze w listopadzie.

Kraków: pomoc specjalistów podczas Światowego Dnia Ubogich

pt., 11/16/2018 - 18:18
Z okazji przypadającego w niedzielę 2. Światowego Dnia Ubogich Archidiecezji Krakowskiej osoby potrzebujące mogą skorzystać z porad specjalistów różnych dziedzin pomocy socjalnej, prawnej czy medycznej. W Namiocie spotkań na Małym Rynku codzienni dyżurują przedstawiciele licznych organizacji i instytucji.

– Namiot ŚDU to nie tylko miejsce posiłku i spędzania czasu. Zadbaliśmy o to, by codziennie obecni byli specjaliści, którzy radą mogą pomóc osobom ubogim i bezdomnym. W określonych godzinach obecni są tu m.in. pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, Małopolskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ, Ośrodka Pomocy Pokrzywdzonym Przestępstwem – mówi Julia Bromberek, rzecznik prasowa 2. ŚDU w Archidiecezji Krakowskiej.

Osobom zainteresowanym w namiocie udzielane są porady prawne czy psychologiczne. Mogą one także skorzystać także z pomocy doradców zawodowych, stworzyć CV czy wyszukać ofert z Powiatowego Urzędu Pracy w Krakowie. Wojewódzki Ośrodek Terapii Uzależnienia i Współuzależnienia udziela informacji i porad w zakresie dostępności placówek działających w obszarze leczenia uzależnień i współuzależnienia.

– Głównymi problemami, z jakimi osoby przychodzą, to poszukiwanie taniego miejsca noclegowego, pozyskanie mieszkania, problemy prawne – od spadkowych poprzez alimentacyjne do upadłości konsumenckiej. Osoby ubogie poszukują także takich podstawowych informacji o zasiłkach czy dofinansowaniach – mówi Barbara Biśta, pracownik socjalny, która po raz kolejny dyżuruje na ŚDU. – Namiot jest świetnym miejscem do kontaktu, zwłaszcza, że ten pierwszy kontakt jest bardzo trudny i wymaga dużo odwagi ze strony osób potrzebujących pomocy. Ta przestrzeń otwiera możliwości kontaktu bezpośredniego, “wychodzi” do potrzebującego – zauważa Biśta.

Osoby potrzebujące, w tym osoby nieubezpieczone, mogą skorzystać także z punktu pomocy medycznej – lekarze, pielęgniarki, jako wolontariusze przyjmują ubogich pacjentów w punkcie przy ul. Siennej 5. W tym roku skorzystać można także z pomocy dentystów w Uniwersyteckiej Klinice Stomatologicznej.

– Widać, że niektóre z osób, które przychodzą tu na Mały Rynek są bardzo onieśmielone tą ilością dobra, która je tu spotyka. Ktoś przychodzi i daje im zupę, ktoś podaje rękę, ktoś zaprasza na warsztaty, ktoś oferuje pomoc ze szczerą troską – relacjonuje Natalia Nóżka, konferansjer sceny w Namiocie ŚDU. – I widać, że osoby ubogie i bezdomne się tu po chwili odnajdują – bo dobro rodzi dobro a miłość rodzi miłość – podsumowuje Nóżka.

Porady specjalistów odbywają się jeszcze w sobotę 17 listopada. Z punktu medycznego osoby potrzebujące mogą skorzystać do niedzieli 18 listopada. Obchody 2. Światowego Dnia Ubogich w Archidiecezji Krakowskiej trwają od 11 do 18 listopada. Przyświeca im hasło „Oto biedak zawołał, a Pan go usłyszał” (Ps 34).

Włocławek: wielki koncert Chóru Filharmonii Narodowej na 100-lecie odzyskania niepodległości (zapowiedź)

pt., 11/16/2018 - 17:18
Pod patronatem biskupa włocławskiego Wiesława Meringa w bazylice katedralnej we Włocławku 18 listopada o 19:00 odbędzie się uroczysty koncert z udziałem Chóru Filharmonii Narodowej dla uświetnienia 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Wydarzenie zamykające jubileuszowe obchody w diecezji włocławskiej organizuje Kuria Diecezjalna Włocławska we współpracy z ANWILEM.

Chór Filharmonii Narodowej z Warszawy wystąpi po raz pierwszy we Włocławku. W programie znajdą się utwory polskich kompozytorów różnych epok: Wacława z Szamotuł, Mikołaja Zieleńskiego, Jana A. Maklakiewicza, wybór pieśni kościelnych Henryka Mikołaja Góreckiego czy psalm „Ojczyzna” Feliksa Nowowiejskiego. Melomani usłyszą ponadto Mszę „Koronacyjną” W.A. Mozarta. Nie zabraknie też chorału “Jesus bleibet meine Freude” z kantaty J.S. Bacha czy „Alleluja” z oratorium „Mesjasz” G.F. Händla. Występ rozpocznie uroczyste “Gaude Mater Polonia”, a zakończy wspólny śpiew „Boże, coś Polskę”.

Warto zaznaczyć, że Włocławek ma swoje miejsce w procesie odradzania się niepodległej Polski. Był ważnym punktem na mapie działań wojennych w wojnie z bolszewikami w 1920 roku. W tym okresie wzrastali do świętości urodzeni na terenie diecezji włocławskiej św. Maksymilian Kolbe i św. s. Faustyna Kowalska. W katedrze włocławskiej święcenia kapłańskie przyjął diakon Stefan Wyszyński – kapłan diecezji włocławskiej, profesor włocławskiego seminarium duchownego, późniejszy Prymas Polski.

Chór Filharmonii Narodowej rozpoczął profesjonalną działalność artystyczną w 1953 roku pod kierunkiem Zbigniewa Soi. Zespołem kierowali kolejno: Roman Kuklewicz (1955-71), Józef Bok (1971-74), Antoni Szaliński (1974-78), Henryk Wojnarowski (1978-2016). W stycznia 2017 roku dyrektorem Chóru został Bartosz Michałowski.

Zespół koncertował w najważniejszych ośrodkach muzycznych Europy współpracując z wybitnymi orkiestrami, m.in. Berliner Philharmoniker (wrzesień 2013). Zespołem dyrygowali wybitni polscy i zagraniczni mistrzowie batuty. Ogromny repertuar Chóru FN obejmuje ponad 400 dzieł oratoryjnych i utworów a cappella różnych epok – od średniowiecza do współczesności. Szczególne miejsce w repertuarze Chóru zajmuje muzyka polska, a zwłaszcza twórczość Krzysztofa Pendereckiego. Zespół wykonuje wszystkie jego dzieła oratoryjne i a cappella.

Edykt biskupa H. Tomasika w sprawie beatyfikacji ks. Romana Kotlarza

pt., 11/16/2018 - 17:11
– Niech świadectwo życia i męczeńskiej śmierci ofiarnego kapłana stanie się inspiracją do odważnego wyznawania wiary i zaangażowania w sprawy drugiego człowieka – napisał bp Henryk Tomasik w edykcie, który zostanie odczytany w niedzielę w kościołach diecezji radomskiej. Rozporządzenie ordynariusza radomskiego ma związek z decyzją Stolicy Apostolskiej, która wyraziła zgodę na rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego ks. Romana Kotlarza – niezłomnego kapłana i męczennika czasów komunizmu.

Biskup Tomasik podkreśla w piśmie, że “działania represyjne wobec ks. Romana Kotlarza prowadziła samodzielna grupa „D” – zakonspirowana komórka operacyjna Służby Bezpieczeństwa, która zajmowała się dezintegracją Kościoła katolickiego w Polsce”.

W związku z powyższym biskup radomski Henryk Tomasik postanowił rozpocząć proces beatyfikacyjny ks. Romana Kotlarza, który jest ofiarą działań wynikających „z nienawiści do wiary” (in odium Fidei).

Zwrócił się również z prośbą do wszystkich, którzy posiadają jakiekolwiek dokumenty, pisma, pamiątki, zdjęcia lub wiadomości w przedłożonej sprawie, zarówno pozytywne jak i negatywne, aby zechcieli przekazać je do Biura Postulacji mieszczącego się w Kurii Diecezji Radomskiej (ul. Malczewskiego 1, 26-600 Radom), do dnia 31 maja 2019 r.

Publikujemy edykt biskupa radomskiego Henryka Tomasika:

W dniu 18 sierpnia 1976 r., w radomskim szpitalu w Krychnowicach, zmarł Ks. Roman Kotlarz, Męczennik Radomskiego Czerwca 1976 r.

Ks. Roman Kotlarz urodził się 17 października 1928 r. w Koniemłotach na terenie diecezji sandomierskiej. Święcenia kapłańskie otrzymał 30 maja 1954 r. z rąk Biskupa Sandomierskiego Jana Kantego Lorka. Jako wikariusz posługiwał w parafiach: Szydłowiec, Żarnów, Koprzywnica, Mirzec, Kunów i Słupia Nowa. Jedynym jego probostwem była parafia Pelagów, gdzie posługiwał w latach 1961-1976. Było to ostatnie miejsce jego pracy kapłańskiej. Do jego obowiązków należała też posługa kapelana szpitala psychiatrycznego w Krychnowicach. Za swoją gorliwość duszpasterską oraz bezkompromisową postawę był poddawany licznym represjom ze strony komunistycznych władz reżimowych.

Dnia 25 czerwca 1976 r. w Radomiu z powodu drastycznych podwyżek cen żywności rozpoczęły się strajki i doszło do zamieszek. Robotnicy wyszli na ulicę. Ks. Roman Kotlarz dołączył do protestujących, przeszedł z nimi ulicami miasta i ze schodów kościoła pw. Świętej Trójcy pobłogosławił ich. Po tych wydarzeniach bronił uwięzionych robotników. Za taką postawę był represjonowany i bity. Do domu Ks. Romana Kotlarza kilkakrotnie przyjeżdżali „tajemniczy osobnicy”, którzy okrutnie go bili. Nie brakuje relacji opisujących, w jakim stanie znajdował się on po tych „wizytach”. W wyniku szykan i pobicia zemdlał podczas sprawowania Mszy Świętej. Został następnie przewieziony do szpitala i tam zmarł. Na podstawie materiałów zgromadzonych przez Instytut Pamięci Narodowej można stwierdzić, że działania represyjne wobec Ks. Romana Kotlarza prowadziła samodzielna grupa „D” – zakonspirowana komórka operacyjna Służby Bezpieczeństwa, która zajmowała się dezintegracją Kościoła katolickiego w Polsce.

Świadomość męczeńskiej śmierci Ks. Romana Kotlarza jest bardzo żywa w wielu środowiskach, wśród osób duchownych i świeckich. Jest zestawiana z męczeńską śmiercią Bł. Ks. Jerzego Popiełuszki. Wspominał o niej również św. Jan Paweł II na radomskim lotnisku 4 czerwca 1991 r.

Na prośbę Postulatora sprawy – wyrażoną pismem z dnia 3 maja 2018 r. – uwzględniając materiały zebrane przez historyków, po wysłuchaniu opinii Rady Kapłańskiej oraz Kolegium Księży Dziekanów, zgodnie z wytycznymi prawa kanonizacyjnego (Sanctorum Mater, art. 41-42), zwróciłem się – pismem z dnia 23 maja 2018 r. – do Konferencji Episkopatu Polski o opinię w sprawie stosowności rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego i kanonizacyjnego Ks. Romana Kotlarza. Po otrzymaniu pozytywnej opinii zawartej w piśmie z dnia 18 czerwca 2018 r. (SEP – D 6.3-42), w myśl przepisów prawa (Sanctorum Mater, art. 45-46), poprosiłem Kongregację Spraw Kanonizacyjnych o sprawdzenie, czy ze strony Stolicy Apostolskiej nie ma przeszkód, aby rozpocząć wspomniany proces. Pozytywną odpowiedź na przedłożoną prośbę otrzymałem pismem z dnia 26 października 2018 r. (Prot. N. 3411-1/18).

W związku z powyższym postanawiam rozpocząć proces beatyfikacyjny Ks. Romana Kotlarza, który jest ofiarą działań wynikających „z nienawiści do wiary” (in odium Fidei). Dlatego też dnia 1 grudnia 2018 r. w katedrze radomskiej będzie celebrowana Msza Święta w intencji beatyfikacji i kanonizacji Ks. Romana Kotlarza. Po Eucharystii rozpocznie się pierwsza uroczysta sesja otwierająca proces beatyfikacyjny
i kanonizacyjny. Na powyższe uroczystości serdecznie wszystkich zapraszam.

Zwracam się również z serdeczną prośbą do wszystkich, którzy posiadają jakiekolwiek dokumenty, pisma, pamiątki, zdjęcia lub wiadomości w przedłożonej sprawie, zarówno pozytywne jak i negatywne, aby zechcieli przekazać je do Biura Postulacji mieszczącego się w Kurii Diecezji Radomskiej (ul. Malczewskiego 1, 26-600 Radom), do dnia 31 maja 2019 r.

Ponadto proszę o osobistą modlitwę w intencji beatyfikacji Ks. Romana Kotlarza. Niech świadectwo życia i męczeńskiej śmierci ofiarnego Kapłana stanie się inspiracją do odważnego wyznawania wiary i zaangażowania w sprawy drugiego człowieka. To wszystko niech dokona się na większa chwałę Bożą.

Powstaną nowoczesne placówki charytatywno-opiekuńcze

pt., 11/16/2018 - 16:46
Z początkiem 2020 r. koszaliński Dom Samotnej Matki przyjmie pod dach więcej kobiet i zapewni im lepsze warunki życia i nauki zawodu. Także na południu diecezji, w Wałczu, powstanie nowa placówka charytatywno-opiekuńcza.

16 listopada w Koszalinie podpisano umowy na pozyskanie funduszy unijnych na przebudowę i rewitalizację koszalińskiego Domu Samotnej Matki oraz na dostosowanie wałeckiej kamienicy do pełnienia roli świetlic środowiskowych i mieszkania chronionego. W spotkaniu zorganizowanym w siedzibie DSM wzięli udział ks. Tomasz Roda – dyrektor diecezjalnej Caritas, Tomasz Sobieraj – wicemarszałek województwa zachodniopomorskiego oraz prezydent Koszalina Piotr Jedliński.

4 matki i 7 dzieci więcej (czyli 16 kobiet i 19 dzieci) będzie mogło zamieszkać z początkiem 2020 roku w Domu Samotnej Matki. Będą korzystać z rozwiązań nowoczesnych, a także dostosowanych do potrzeb osób niepełnosprawnych (m.in. z zewnętrznej windy i wejścia do budynku z poziomu terenu). Nowością będzie również pomieszczenie dla matki ze starszymi dziećmi i sala zabaw.

Dzięki adaptacji poddasza w budynku powstanie 8 sypialni z łazienkami (w tym 3 dla prowadzących placówkę). Na parterze przewidziano pokój spotkań, kuchnię i pomieszczenia socjalne, tworząc w ten sposób przestrzeń na prowadzenie szkoleń, warsztatów i terapii. W przybudowanym pomieszczeniu gospodarczym zaprojektowano biuro, zaplecze sanitarne i pokój spotkań.

Ks. Tomasz Roda podkreślił aspekt rewitalizacyjny projektu – nie tylko przebudowy i rozbudowy budynku, ale celu tych działań, wśród których jest przeciwdziałanie bezradności matek, sieroctwu, przemocy w rodzinie, ubóstwu i bezrobociu.

– Kładziemy akcent na aktywizację społeczno-zawodową, starając się o to, żeby okres pobytu młodej mamy w naszej placówce pomógł jej w zdobyciu zawodu – powiedział dyrektor Caritas.

Wartość całej inwestycji Caritas szacuje na blisko 3 mln, z czego 1,8 mln pozyskała z funduszy unijnych w ramach RPO WZ 2014-2020.

Nowa placówka charytatywno-opiekuńcza powstanie w Wałczu. CDKK podpisała tego dnia także umowę na dofinansowanie remontu kamienicy na ul. Okulickiego, w której mają powstać mieszkanie chronione, świetlice, gabinety specjalistyczne.

Mieszkanie będzie przeznaczone dla 3 osób. Mają z niego korzystać osoby będące w kryzysie z powodów finansowych, losowych, rodzinnych. Drugą rolą wałeckiej placówki jest udzielanie wsparcia poprzez świadczenie usług prawnych, psychologicznych, coachingu rodzicielskiego, opieki dla seniorów.

– W ten sposób jako Caritas chcemy wyposażyć rodziny w odpowiednie narzędzia: porady psychologa, pedagoga, warsztaty, a przede wszystkim świetlicę dziennego pobytu – wyjaśnia ks. Roda.

Wartość wałeckiej inwestycji wynosi 1,2 mln zł, z czego fundusze europejskie pokryją blisko 800 tys. zł.

Metropolia łódzka przygotowuje system prewencji wobec wykorzystywania seksualnego dzieci i młodzieży

pt., 11/16/2018 - 15:26
W Wyższym Seminarium Duchownym w Łodzi rozpoczęło się szkolenie dotyczące przygotowania programu prewencji wobec wykorzystywania seksualnego dzieci i młodzieży. Jest to pierwsze w Polsce szkolenie na szczeblu metropolitalnym, stąd uczestniczą w nim przedstawiciele z Archidiecezji Łódzkiej oraz Diecezji Łowickiej.

– Przedmiotem dzisiejszego szkolenia jest informacja i warsztaty na temat: jak tworzyć system prewencji w jednostkach kościelnych tj. w diecezji, jak również w różnych dziełach, które prowadzi diecezja czy zakony. – mówi o. Adam Żak – koordynator ds. ochrony dzieci i młodzieży przy Konferencji Episkopatu Polski. – Dyskusja na ten temat jest niezwykle potrzebna, bo służy ona zmianie świadomości wielu oraz ochronie dzieci nie tylko w Kościele, ale i całym społeczeństwie. – dodaje.

Na dzisiejszym szkoleniu, które prowadzi o. Adam Żak obecna jest także Ewa Kusz krakowski psycholog, seksuolog i terapeuta. W wykładzie psycholog podzieli się swoim wieloletnim doświadczeniem oraz wskaże jak tworzyć system prewencji i jak działać, by rozpoznawać oznaki zagrożeń.

– Aby zapobiegać pewnym wydarzeniom trzeba mieć oczy i uszy otwarte i działać w sposób uczciwy i prawdomówny. Gdy tylko widzi się jakieś oznaki wykorzystywania, czy też inne oznaki, trzeba koniecznie działać. – tłumaczy o. Żak.

– Wszyscy w Kościele czytamy wezwanie do nawrócenia, które jest też wezwaniem do odpowiedzialności na tym polu, jakim jest praca z młodzieżą i dziećmi. – mówi abp Grzegorz Ryś. – Wydarzyło się zbyt wiele rzeczy, by nadal miało być tak, jak było do tej pory. Jedną rzeczą jest to, by zmierzyć się ze wszystkimi dotychczasowymi nadużyciami z naszej strony, a drugą równie ważną, a może ważniejszą jest to, by stworzyć rzeczywisty i konkretny system prewencji obejmujący szeroko pojętą rzeczywistość Kościoła. – dodaje metropolita łódzki.

Do udziału w szkolenie zaproszeni zostali dyrektorzy przedszkoli i szkół katolickich przewodniczący wydziałów duszpasterstwa młodzieży i ministrantów oraz ci, którzy na co dzień pracują z dziećmi, młodzieżą i osobami niepełnosprawnymi.

Strony