Katolicka Agencja Informacyjna

Subskrybuj Kanał Katolicka Agencja Informacyjna
Portal Katolickiej Agencji Informacyjnej
Zaktualizowano: 20 minut 42 sekundy temu

Ks. Grzegorz Wiśniewski krajowym moderatorem Eucharystycznego Ruchu Młodych w Polsce

pt., 07/19/2019 - 10:40
W liście skierowanym do metropolity katowickiego abp. Wiktora Skworca abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski informuje, że ks. Grzegorz Wiśniewski został nominowany na narodowego dyrektora Eucharystycznego Ruchu Młodych.

– Ufam, że ks. Wiśniewski podejmie powierzoną sobie funkcję z zasłuchaniem w Słowo Boże, dynamizmem apostolskim i śląską pracowitością – pisze abp Gądecki.

Eucharystyczny Ruch Młodych jest częścią Papieskiej Światowej Sieci Modlitwy (Apostolstwa Modlitwy). Opiera się na duchowości czerpiącej z kultu Najświętszego Serca Pana Jezusa.

– Głębokie życie duchowe wzorowane na Sercu Jezusa, głębokie doświadczenie Eucharystii oraz adoracji oraz służba misji Kościoła to istota Eucharystycznego Ruchu Młodych – napisał do ks. Wiśniewskiego ks. Frederic Fornos SJ, międzynarodowy dyrektor Papieskiej Światowej Sieci Modlitwy oraz ERM.

Eucharystyczny Ruch Młodych jest młodzieżową gałęzią Apostolstwa Modlitwy. Został odnowiony dekadę temu, aby duchowe skarby Kościoła trafiały do jak największej ilości osób, zwłaszcza młodych. Aktualnie Ruch jest obecny w 56 krajach na świecie.

W katedrze w Palencii odkryto gotyckie malowidła z XV w.

pt., 07/19/2019 - 09:32
W katedrze w Palencii w zachodniej Hiszpanii odkryto przypadkowo gotyckie malowidła z XV w. Nieoczekiwane znalezisko jest efektem prowadzonych wewnątrz świątyni prac remontowych.

Jak poinformowały w komunikacie władze diecezji Palencia, malowidła zostały wykonane prawdopodobnie w 1485 r. Przedstawiają m.in. anioła, przy którym znajduje się herb używany przez żyjącego w Palencii pod koniec XV w. biskupa Diego Hurtado de Mendozna y Quiñonesa, który był synem hrabiego Tendilli. Na obrazie znajduje się również wizerunek św. Apolonii.

Stan odnalezionych malowideł władze hiszpańskiej diecezji oceniły jako dobry, pomimo faktu, iż były one przykryte czterema warstwami farby. – Znalezisko ma dużą wartość nie tylko artystyczną, ale również historyczną – podsumowały w komunikacie władze diecezji Palencia.

Choć w katedrze pod wezwaniem św. Antonina z Pamiers w Palencii dominującym stylem architektonicznym jest gotyk, to jednak wewnątrz zachowały się też starsze elementy sztuki wizygockiej i romańskiej, a także renesansowe, barokowe oraz neoklasyczne. We wnętrzu świątyni, która była budowana między XIV a XVI w., znajdują się m.in. obrazy El Greca.

Zakończyły się warsztaty Ars Celebrandi w Licheniu

pt., 07/19/2019 - 08:43
Szósta edycja największych na świecie warsztatów liturgicznych Ars Celebrandi dobiegła końca. W dniach 11-18 lipca w licheńskim sanktuarium około 200 uczestników doskonaliło się w celebrowaniu liturgii według dawnych obrzędów. “Wierzymy, że nasze warsztaty w jakimś sensie dotykają nieba i tam wszystkich chcą prowadzić właśnie poprzez liturgię, którą Kościół od wieków sprawował” – mówił w rozmowie z KAI ks. Paweł Korupka, kapelan warsztatów.

– Podczas naszych warsztatów staramy się pokazać, że liturgia to nie tylko obrzędy, gesty czy śpiewy, ale to wszystko ma nas otwierać na liturgię niebieską. Zdajemy sobie sprawę, że my do liturgii rozgrywającej się w niebie dołączamy, najpiękniej jak potrafimy. Dlatego wierzymy, że nasze warsztaty w jakimś sensie dotykają nieba i tam wszystkich chcą prowadzić właśnie poprzez liturgię, którą Kościół od wieków sprawował – mówi w rozmowie z KAI kapelan warsztatów, ks. Paweł Korupka.

W tegorocznej edycji udział wzięło ponad 50 księży i kleryków nie tylko z Polski, ale i z kilkunastu krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Oprócz księży diecezjalnych przybyli m.in. dominikanie, pijarzy, redemptoryści i sercanie. Dziewięciu kapłanów odprawiło na tegorocznych warsztatach swoją pierwszą Mszę św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego (NFRR). Pozostali doskonalili posiadane wcześniej umiejętności. Dzięki współpracy z klasztorem benedyktynów w Tyńcu wszyscy kapłani i klerycy uczestniczący w Ars Celebrandi mogli doskonalić śpiew kapłański pod kierunkiem kantora klasztoru tynieckiego.

Msza święta oprócz celebransa wymaga także ministrantów. Na tegoroczne warsztaty Ars Celebrandi przybyło ich ponad stu, z czego ok. 25 z grup dla początkujących służyło do Mszy św. w NFRR po raz pierwszy. Dla obcokrajowców nie mówiących po polsku zorganizowana została grupa anglojęzyczna.

– Od ciszy i kontemplacyjnej atmosfery w czasie Mszy recytowanych, poprzez okazałość celebracji solennych, aż po piękny śpiew oficjum brewiarzowego, przez te osiem dni mogliśmy doświadczać różnorodności rzymskiej liturgii, pogłębiając jednocześnie osobistą relację z Panem Bogiem. Mimo że jestem związany z dawna liturgią już od jakiegoś czasu, miałem tu okazję doświadczyć nowych rzeczy, np. benedyktyńskiego monastycznego oficjum czy posługi przy solennej Mszy. Bardzo ważna jest dla mnie towarzysząca całym warsztatom serdeczna atmosfera – mówi Filip Tomaszewski z Oleśnicy.

Poza celebracją kapłańską i ministranturą prowadzone były również warsztaty chorału gregoriańskiego dla śpiewaków liturgicznych, oddzielnie dla mężczyzn i kobiet. Wszyscy uczestnicy korzystali z nabywanych umiejętności podczas licznych codziennych Mszy św. oraz godzin brewiarzowych. Jednak docelowo będą je wykorzystywali tam, gdzie mieszkają – w diecezjalnych środowiskach tradycji łacińskiej, a także rodzinnych parafiach i placówkach posługi duszpasterskiej.

Uczestnicy „Ars Celebrandi” mogli zapoznać się również z bardziej specyficznymi celebracjami, których nie można przeżyć w Kościele na co dzień. W poniedziałek 15 lipca w głównej bazylice licheńskiej odprawiona została Msza św. solenna w rycie dominikańskim – jest to własny obrządek liturgiczny tego zakonu, obowiązujący od jego początków do 1969 r., a dzisiaj celebrowany okazjonalnie.

Watykan Kard. Parolin – opór wobec nauczania Franciszka może naruszyć jedność Kościoła

– We wtorek odprawiono uroczyście Requiem za papieża Innocentego III. Na symbolicznym katafalku leżała tiara, zgodnie ze zwyczajem na czerwonej poduszce, ponieważ żałobnym papieskim kolorem pogrzebowym jest właśnie kolor czerwony. Po liturgii apologie wygłosił ks. dr kanonik Jarosław Powąska, opowiadając o życiu, czynach i cnotach papieża Innocentego III – wyjaśnił w rozmowie z KAI Ryszard Bartoszko, doświadczony ceremoniarz i pasjonat dawnej liturgii.

Stałym elementem warsztatów jest również Msza Requiem za zmarłych, zakończona procesją na miejscowym cmentarzu. – Podczas liturgii stykamy się z Kościołem triumfującym oraz z tymi, którzy na niebo czekają. Dlatego chwalebnym zwyczajem od początku naszych warsztatów jest modlitwa za dusze w czyśćcu cierpiące. Wierzymy, że wstawiennictwo dusz czyśćcowych i świętych pomoże nam dobrze rozumieć i sprawować liturgię – mówi ks. Paweł Korupka.

Przy okazji warsztatów bp Wiesław Mering konsekrował naczynia liturgiczne w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. Podkreślił piękno dokonanych obrzędów: „Z wielką starannością i pieczołowitością dokonaliśmy konsekracji kielichów. Ta staranność, precyzja oddawana świętej liturgii, jest wyrazem naszej czci wobec wszechmogącego Boga”. Hierarcha wyraził także radość z tego, że w licheńskich warsztatach uczestniczą ludzie młodzi. „Niech ratują, jak św. Franciszek, Kościół naszego Pana” – powiedział włocławski ordynariusz.

– Ars Celebrandi zawsze są dla mnie dużym przeżyciem. Tydzień modlitw i celebr liturgicznych to rzadka okazja. To była moja czwarta edycja. To również świetna okazja, by poznać bliżej środowisko i razem doskonalić umiejętności posługi do liturgii. Bardzo poruszające były dla mnie konferencje o rozeznawaniu woli Bożej – mówił Bartosz Skrzypczak, który przyjeżdża do Lichenia aż z Edynburga.

W trakcie warsztatów ks. Piotr Buda codziennie głosił kazania rekolekcyjne, poświęcone pełnieniu woli Bożej w ujęciu św. Józefa Sebastiana Pelczara. “Bez posłuszeństwa woli Bożej nie ma pokoju serca, nie ma zbawienia” – zaznaczył ks. Paweł Korupka, kapelan warsztatów. Wyjaśnił, że “w tych czasach jesteśmy szczególnie narażeni na zagubienie, dezorientację, brak głębokiego porządku, a lekarstwem na to jest właśnie podporządkowanie się woli Bożej”.

– Na warsztaty trafiłam dzięki zachęcie koleżanki. Wszystko mi się tu podoba. Czas jest wypełniony świetnie, bywa że nie wiem, co wybrać, jest tyle możliwości. Chętnie chodzę na śpiewanie pieśni nabożnych. Ważne były dla mnie konferencje o woli Bożej, w każdej była istotna myśl, którą chciałabym zapamiętać i realizować. Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze tu przyjechać – mówi Małgorzata Wyszyńska.

Uczestnicy wysłuchali też dwóch wykładów. Ryszard Bartoszko opowiedział o liturgii dawnej kaplicy papieskiej, a ks. Grzegorz Śniadoch IBP o postaci Dom Prospera Gueranger OSB i podjętej przez niego restauracji liturgii rzymskiej.

duchowieństwo Księża we Francji wracają do noszenia sutanny

– Podczas warsztatów poznawaliśmy muzykę katolicką, czyli taką, która jest katolicka nie tylko w treści, ale też w formie i stylu. Co paradoksalne, ta dziedzina sztuki jest dzisiaj odkrywana i doceniana nierzadko bardziej poza Kościołem niż przez katolików, lecz dopiero w wymiarze liturgicznym wraca jej tętno i rozkwita całe jej piękno. To jest najważniejsza wartość tych warsztatów. Śpiewając wiele godzin dziennie podczas Mszy i oficjów (a jednego dnia nawet wszystkie osiem godzin brewiarzowych, łącznie z nocnym matutinum) wchodzi się w rytm tej modlitwy i tej muzyki, zaczyna się nimi oddychać. Dla nas, naturalnie nieprzyzwyczajonych do takich “sportów ekstremalnych”, jest to trochę szokujące, ale dopiero w takim zanurzeniu można zacząć czuć i rozumieć o co w tym chodzi. Dzięki przewodnictwu kantorów na czele z Marcinem Bornusem-Szczycińskim, jedni mogli zacząć przygodę z monodią liturgiczną, a inni dochodzić do wprawy w śpiewie i czytaniu neum (średniowiecznego zapisu chorału gregoriańskiego) – wyjaśnia Jan Kiernicki.

Oprócz chorału gregoriańskiego nie zabrakło dawnych polskich nabożnych pieśni. Uczestnicy mogli wziąć udział w cieszących się dużym zainteresowaniem spotkaniach śpiewaczych prowadzonych przez niestrudzonego popularyzatora muzyki tradycyjnej, Adama Struga. „Prowadzę spotkania śpiewacze na Ars Celebrandi od czterech lat. Warunkiem dobrego śpiewu jest stała praktyka śpiewacza. Mam nadzieję, że to, co robimy, będzie owocowało w lokalnych środowiskach uczestników” – powiedział śpiewak.

– Chociaż nie wymienia się tego jawnie w celach warsztatów, za jedną z ich największych zalet uważam wspaniałe poczucie przyjaźni i wspólnoty, które się na nich wytworzyło. Uczestnicy autentycznie czekają cały rok, żeby znowu przyjechać i mówią nam o tym. Pierwszy dzień jest pełen radosnych okrzyków i uścisków, a ostatni smutku z rozstania i obietnic odwiedzin w swoich miastach – powiedziała KAI dr Dominika Krupińska z biura prasowego Ars Celebrandi. Zaznaczyła, że jednym z ważniejszych owoców warsztatów są powołania kapłańskie.

W mediach społecznościowych Ars Celebrandi publikowano piękne zdjęcia z celebr i warsztatowych okoliczności, które doczekały się przerabiania przez uczestników na tzw. memy. Organizatorzy ogłosili nawet konkurs na najzabawniejsze.

Warsztaty „Ars Celebrandi” odbywają się na terenie Sanktuarium Maryjnego w Licheniu, które posiada wystarczającą liczbę kaplic i ołtarzy, by kapłanom uczestniczącym w warsztatach zapewnić możliwość codziennego odprawiania Mszy św. w NFRR oraz odpowiednie zaplecze logistyczne dla wszystkich uczestników.

Organizatorem warsztatów liturgicznych „Ars Celebrandi” w Licheniu jest Stowarzyszenie Una Voce Polonia – członek Międzynarodowej Federacji Una Voce, stanowiącej oficjalną reprezentację katolików świeckich, przywiązanych do nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego.

Honorowy patronat nad wydarzeniem objął bp Wiesław Mering, a patronat medialny Katolicka Agencja Informacyjna.

Galeria zdjęć (28 zdjęć)

 

Medjugorie – fenomen duchowy, który wciąż się rozwija

pt., 07/19/2019 - 06:00
– Medjugorie są to przede wszystkim ludzie, którzy tu przyjeżdżają, którzy się tu modlą, tutaj się przemieniają, stąd wyjeżdżają do swoich krajów i tam niosą ducha Ewangelii – tłumaczy abp Henryk Hoser, specjalny wizytator apostolski w Medjugorie. Wyjaśnia, że „zjawisko”, jakim jest Medjugorie zostało objęte szczególną opieką Stolicy Apostolskiej. A skoro jest to rzeczywistość żywa i dynamicznie wzrastająca, wymaga towarzyszenia.

A oto pełen test wywiadu KAI z abp. Henrykiem Hoserem SAC, który od roku przebywa w Medjugorie jako wizytator apostolski „ad nutum Sanctae Sedis”, troszczący się o duszpasterski kształt tego międzynarodowego ośrodka pielgrzymkowego:

KAI: Mija rok od kiedy Ksiądz Arcybiskup objął funkcję wizytatora apostolskiego o charakterze specjalnym dla parafii w Medjugorie, na czas nieokreślony i „ad nutum Sanctae Sedis”. Na czym ona polega?

Abp Henryk Hoser SAC: Jest to wyraz zatroskania Ojca Świętego o to „zjawisko”, jakim jest dziś Medjugorie. Dlatego pełnię funkcję wizytatora apostolskiego już drugi raz. Dwa lata temu celem mojej misji było sporządzenie raportu nt. działalności duszpasterskiej w Medjugorie dla Stolicy Apostolskiej. Teraz pełnię funkcję wizytatora „o charakterze specjalnym dla parafii Medjugorie do dyspozycji Stolicy Apostolskiej”. Mam dekret podpisany osobiście przez papieża Franciszka 31 maja ub. r. Funkcja wizytatora apostolskiego z zasady jest czasowa, aczkolwiek w tym wypadku czas ten nie jest ściśle określony a moja misja wiąże się z rezydowaniem w Medjugorie.

Najkrócej mówiąc, moja funkcja jako wizytatora jest wyrazem troski papieża o „owce”, które do Medjugoria przyjeżdżają z całego świata. A Kościół – jak mówi papież Franciszek – „czuje ich zapach i idzie za swymi owcami”. Stąd to „zjawisko”, jakim jest Medjugorie, zostało objęte specjalną opieką Stolicy Apostolskiej. A skoro jest to rzeczywistość żywa i dynamicznie wzrastająca, wymaga towarzyszenia. Widzimy tu, że wyprzedziła ona formalne i kanoniczno-prawne rozwiązania. „De facto” Medjugorie jest międzynarodowym miejscem pielgrzymkowym, do którego przybywa rocznie około 3 milionów pielgrzymów i dokonywana jest tu olbrzymia praca duszpasterska. Tymczasem w sensie formalno-prawnym miejsce to pozostaje zwykłą parafią: nie jest ani sanktuarium diecezjalnym, ani narodowym, ani międzynarodowym. A ze względu na nieuregulowany w sensie kościelnym status, ludzie ci są często jak owce nie mające pasterza.

Najliczniejsze grupy pochodzą z Polski i z Włoch. A ponadto z osiemdziesięciu krajów: Europy, Ameryki Północnej i Południowej, Australii i Nowej Zelandii, Filipin, Korei. Przybywają z całego świata. Jest też bardzo wielu pielgrzymów z Korei Południowej.

KAI: A kiedy – zdaniem Księdza Arcybiskupa – Medjugorie uzyska status klasycznego sanktuarium?

– Nie wiem. Wiem tylko, że dla Boga nie ma nic niemożliwego.

KAI: Jak Ksiądz Arcybiskup zdefiniowałby dzisiejszy charyzmat Medjugorie? Jakie owoce przynosi współczesnemu światu?

– Istotę Medjugorie można opisać za pomocą kilku prostych słów: modlitwa, cisza, skupienie, Eucharystia, adoracja, post, sakrament pojednania. To są mocne strony tego miejsca. Nie można Medjugoria utożsamiać tylko z miejscem geograficznym, czy nawet miejscem nieuznanych jeszcze objawień maryjnych, które rozpoczęły się 38 lat temu. Medjugorie są to przede wszystkim ludzie, którzy tu przyjeżdżają, którzy się tu modlą, tutaj się przemieniają, stąd wyjeżdżają do swoich krajów i tam niosą ducha Ewangelii, jakiego tu zaczerpnęli. Taka jest właśnie rola Medjugorie. Ludzie ci często przyjeżdżają z krajów, gdzie zanikła praktyka spowiedzi, gdzie Kościół się bardzo „spłaszczył” i jego działalność stała się powierzchowna. A tutaj odnajdują głębię wiary i zupełnie inną perspektywę istnienia. To, co się dzieje w sferze duchowej jest najważniejszym elementem tego zjawiska. Ludzie reagują w sposób niezwykły. Spójrzmy chociażby na wieczorne programy modlitewne, które trwają na głównym placu przez kilka godzin, a tysiące ludzi w skupieniu bierze udział – przez nikogo nieprzymuszani.

Rolą Maryi – co tutaj widzimy bardzo mocno – jest zbliżenie człowieka do Boga. I takie jest Jej zadanie w Medjugorie. Tak też można sądzić z wypowiedzi tysięcy pielgrzymów, który tu przyjeżdżają. Mówią, że odnajdują to, co wcześniej zagubili. A chodzi o odnalezienie wertykalnego wymiaru życia. Bo proszę zauważyć, że wszystko co tworzymy obecnie jest „horyzontalne”: społeczeństwa są horyzontalne, kultura jest horyzontalna i nawet Kościół staje się „horyzontalny”. Wszystko można opisać w kategoriach socjologicznych. Ale gdzieś została zagubiona ta fundamentalna relacja o charakterze transcendentnym, tworząca wszystkie inne nasze relacje i ich jakość.

Ludzie przyjeżdżają tu z ogromnym głodem Boga, którego nawet sobie nie uświadamiają. Dlatego nawrócenia są tak spektakularne, że dotyczą osób żyjących daleko od Boga, uwikłanych w zupełnie nieprawdopodobne sytuacje życiowe. Są oni uzależnieni od narkotyków, od seksu, od alkoholu czy od innych uzależnień, których dziś jest cała lista. Tymczasem odnajdują zupełnie inny wymiar życia.

KAI: Czy takie nawrócenia są tu częste?

– Słyszę o nich niemal każdego dnia. Tutejsi spowiednicy mówią, że spowiedzi z jakimi mają do czynienia w dużej mierze są „spowiedziami nawrócenia”. Są ludzie, którzy mają po sześćdziesiąt i parę lat, a ostatni raz spowiadali się przy pierwszej komunii św. Całe swe życie pozostawali poza życiem sakramentalnym…

KAI: Ale jak to się stało, że tu przyjechali? Bo już to jest cudem?

– W każdym jest jakaś ciekawość i często od tego się zaczyna. Są tacy co jadą na urlop do Dalmacji, tam się najpierw wykąpią, poopalają, a potem mówią, że przy okazji wpadną do Medjugorie, bo to „rzut beretem”. A tu odkrywają coś, czego nigdy się nie spodziewali.

Najbardziej adekwatnym spojrzeniem na Medjugorie, jest postrzeganie go jako fenomenu duchowego, który wciąż się rozwija. A w stosunku do innych miejsc pielgrzymkowych jakie znamy, tutaj ogromny nacisk położony jest na pogłębioną formację oraz na sakrament spowiedzi.

Ażeby wejść w istotę Medjugorie, trzeba być tutaj dłużej. Podobno Matka Boża powiedziała znanej francuskiej mistyczce Marcie Robin, że nawet Duch Święty nie jest w stanie przemienić duszy grzesznika w czasie krótszym niż 5 dni. Dlatego trzeba stopniowo wejść w ten święty czas. Pan Bóg uwzględnia naszą biologiczną naturę, która wymaga czasu.

A druga sprawa, to przestrzeń, która w Medjugorie jest trójkątem równoramiennym: kościół i dwie góry. Pierwsza to Križevac, góra Jezusa Ukrzyżowanego oraz Góra Objawień Maryi (Podbrdo). Na jedną prowadzi Droga Krzyżowa a na drugą ścieżki różańcowe. Cała ta topografia jest naturalnym zapleczem tego miejsca. Są wzruszające momenty, gdy ludzie, nawet bardzo leciwi, wchodzą na kolanach po kamieniach na wzgórze objawień. Kamienie są już trochę wypolerowane. Medjugorie oznacza „Międzygórze”. To wszystko trzeba wychodzić i wymodlić.

Zaś liturgia w kościele (latem na esplanadzie) w Medjugorju jest ułożona w cyklu tygodniowym. Każdego dnia jest poranna Msza św., po południu odmawiany jest Różaniec. Blok wieczorny rozpoczyna konferencja albo wspólna modlitwa. O 18-tej jest główna Msza św., a po niej modlitwa dziękczynienia o uzdrowienie. Dzień we wtorki, czwartki, piątki i soboty wieńczy adoracja Najświętszego Sakramentu. W piątki adorowany jest Krzyż. W ten sposób Msza św. i Chrystus są zawsze w centrum wydarzeń.

Wielkie wrażenie sprawiają medytacyjne, wieczorne adoracje Najświętszego Sakramentu. Są tam interludia muzyczne i tłumaczenie rozważań na różne języki. Podczas adoracji gra skrzypaczka międzynarodowej klasy, nawrócona Rumunka, która tutaj mieszka.

KAI: W jaki sposób ta pogłębiona formacja realizowana jest wobec wielotysięcznego tłumu?

– Są liczne rekolekcje, katechezy, sesje i kongresy, w których biorą udział także zwyczajni pielgrzymi. Poza modlitwą, pielgrzymowaniem na Križevac i Górę Objawień oraz udziałem w liturgii, każdy może znaleźć coś dla siebie. Są też seminaria dla małżeństw i rodzin oraz dla przedstawicieli zawodów medycznych. Od dwóch, trzech lat organizowane są seminaria dla osób zainteresowanych problematyką pro life. Odrębne seminaria przeznaczone są dla ludzi poranionych, takich, którzy przeżyli dramatyczną sytuację lub sami zrobili coś złego i potrzeba im uzdrowienia. W ubiegłym tygodniu rozpoczęliśmy powtarzane w każdym roku rekolekcje dla księży z całego świata, które trwają tydzień. Przyjechało kilkuset księży z kilkudziesięciu krajów.

A od 1 do 6 sierpnia odbywa się corocznie w Medjugorie międzynarodowy Festiwal Młodych. Po komunikacie Ojca Świętego z 12 maja – który legalizuje organizację oficjalnych pielgrzymek do Medjugorie – zaprosiliśmy nań wysokiej rangi hierarchów. Przybędzie m. in. papieski wikariusz dla Rzymu Angelo De Donatis, abp Rino Fisichella, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Nowej Ewangelizacji, abp José Rodríguez Carballo, franciszkanin, sekretarz Kongregacji ds. Życia Konsekrowanego, kard. Vinco Pulić z Sarajewa i bp Dominique Rey z Tulonu we Francji, który jest specjalistą od nowych charyzmatów i o tym będzie mówić do młodych. W ubiegłym roku w Festiwalu wzięło udział 50 tys. młodych z 52 krajów. Podobnej lub większej liczby spodziewamy się teraz. Na koniec festiwalu odbyła się defilada ze sztandarami z każdego kraju, taka jak na Olimpiadzie czy Światowych Dniach Młodzieży. Każda delegacja otrzymała różaniec z Medjugorie i laskę pielgrzyma. Młodzież ta wydaje się niewyczerpana, śpiewają dzień i noc. Jest ich tyle, że ani Medjugorie ani Hercegowina nie jest w stanie ich pomieścić. Część z nich nocuje za granicą, w Chorwacji.

Innym ważnym owocem, charakterystycznym dla Medjugoria są powołania. Już dwa lata temu podliczono, że ponad 700 powołań kapłańskich i zakonnych zrodziło się właśnie tutaj.

Raport ONZ Ciągły wzrost liczby głodujących na świecie

Jest też wymiar charytatywny, np. Wioska Maryi. Są tam też ludzie uzależnieni, jest Dom Jezusa Miłosiernego, Przez lata działał tu wielkiej klasy charyzmatyk, franciszkanin, ojciec Slavko Barbarić. To był wulkan energii, który nakręcał wszystkie inicjatywy, które dziś istnieją. Po kilkunastu latach działalności, zmarł nagle na Kriżevacu w roku 2000. Stworzył m. in. Wioskę Maryi, złożoną z całej kolonii domów. W tych domach mieszkają sieroty biologiczne lub społeczne, dzieci nieprzystosowane, z problemami. Do ich przedszkola przychodzą także dzieci z wioski i okolic. Stali mieszkańcy wioski mieszkają w “gniazdach”, z dwójką dorosłych opiekunów – wolontariuszy. Są wśród nich m. in. siostry franciszkanki. „Gniazda” te są umeblowane jak normalne mieszkania, a grupy są niewielkie, liczą około osiem osób. To zapewnia rodzinną atmosferę. Dzieci mają opiekę medyczną, stomatologiczną, gdyż przy wiosce funkcjonują gabinety lekarskie czy psychologiczne.

Drugim takim miejscem jest Dom Ojca Miłosiernego, nawiązujący w swej nazwie do przypowieści o Synu Marnotrawnym. Mieszkają tam mężczyźni po przejściach – narkomani, byli więźniowie, alkoholicy, uzależnieni. Żyją według benedyktyńskiej reguły “Ora et labora” – uczą się modlić i pracować. Są tam rozmaite atelier, gdzie wykonują dewocjonalia. Mam w oczach takiego człowieka, przeżartego już alkoholem, który z cierpliwością robi dziurki w paciorkach do różańca.

KAI: Nad wszystkim czuwają ojcowie franciszkanie?

– Medjugorie od zawsze było parafią franciszkańską, a istnieje ona od końca XIX wieku. Kościół został tu zbudowany najpierw w pobliskim lasku i pozostały po im fundamenty, a obecny wzniesiono w latach sześćdziesiątych ub. w. Był wyjątkowo duży jak na tak małą wioskę. Dopiero później okazało się, że jego rolą jest bycie świątynią goszczącą pielgrzymów. W 1933 r. z okazji obchodzonego wówczas Roku Odkupienia postawiono krzyż na pobliskiej górze Križevac. Dziś prowadzi tam Droga Krzyżowa, uczęszczana przez pielgrzymów.

Franciszkanów na stałe w Medjugorie jest dwunastu, ale wielu przyjeżdża by pomagać z sąsiednich franciszkańskich parafii i klasztorów. Obecność Braci Mniejszych w Hercegowinie datuje się od wieków. Niedaleko mamy klasztor w Humac, gdzie jest muzeum, a także przepiękna galeria sztuki poświęconej macierzyństwu.

KAI: Innym fenomenem Medjugorie są rodzące się tu jak grzyby po deszczu nowe wspólnoty…

– Wedle naszej kalkulacji są tu 22 wspólnoty o bardzo różnym statusie. Jedne zakorzenione w Kościele i w prawie kanonicznym, a inne świeżo powstałe, beż żadnego statusu prawnego. To wszystko badamy i staramy się jakoś uporządkować. Jest wyznaczony kanonista, który ma nam pomóc. Jedne z większych wspólnot to „Nowe Horyzonty”, „Wspólnota Pokoju”, „Emmanuel”, itd. Bardzo ważnym wątkiem mojej pracy jako wizytatora jest zbadanie ich sytuacji i uregulowanie.

KAI: Jakie znaczenie ma papieska decyzja z 12 maja br., która zezwala na organizowanie oficjalnych pielgrzymek do Medjugoria? Czy to daleko idąca zmiana?

– Decyzja ta autoryzuje to, co dotąd faktycznie istniało. Pielgrzymki przecież przyjeżdżały tu masowo, ale nie mogły być organizowane przez oficjalne kościelne struktury. W tej chwili stanowisko Stolicy Apostolskiej wyraźnie się skrystalizowało i ma ono dwa aspekty. Aspekt duszpasterski, który został mi powierzony i drugi aspekt, doktrynalny, czyli badanie objawień, które wciąż trwają. Ten fakt jest główną przeszkodą wydania orzeczenia, gdyż trudno jest orzekać o czymś, co się jeszcze nie skończyło.

To jest jakiś zupełnie nowy format objawień. Owszem, w historii bywały indywidualne objawienia, trwające nawet przez większość życia widzącej jak u św. Faustyny Kowalskiej. Podobnie objawienia przez dłuższy czas miała św. Łucja z Fatimy. Natomiast w Medjugorie po raz pierwszy mamy do czynienia z tak długo trwającymi objawieniami zbiorowymi. Jest sześciu widzących i wszyscy z nich mają wciąż objawienia, każdy w swoim rytmie. Mirjana np. każdego drugiego dnia miesiąca wśród pielgrzymów przy krzyżu na górze Podbrdo. Jest też dwoje, którzy codziennie mają prywatne, wewnętrzne widzenia w swoich domach. Każdy inaczej i z inną częstotliwością. To są wszystko rzeczy, które trzeba przebadać.

Ale trzeba też sobie uświadomić, że we wszystkich publikowanych treściach objawień nie można dostrzec żadnych błędów doktrynalnych. A to jest pierwsze kryterium, jakie zawsze jest brane pod uwagę przy zatwierdzeniu przez Kościół objawień. A drugim kryterium są skutki. Drzewo sądzi się po owocach i jest to podstawowa ewangeliczna zasada. A skutki tutaj są wyjątkowo pozytywne. Objawienia badane były już przez komisję Kongregacji Nauki Wiary, której przewodniczył kard. Camillo Ruini.

KAI: Ponoć komisja kard. Ruiniego uznała kilka pierwszych objawień z Medjugorie?

– Jej stanowisko nie było publikowane i zostało przekazane wyłącznie do wiadomości Ojcu Świętemu. Wiadomo coś wyłącznie z przecieków prasowych. Wedle nich komisja proponowała, aby zatwierdzić objawienia z pierwszych 7 dni. Jej zdaniem, istota przesłania została tam wypowiedziana, a wszystkie inne są tylko przypomnieniami tego, co zostało przekazane na początku. Wciąż zresztą one trwają.

KAI: A na obecnym etapie, kto zajmuje się badaniem treści objawień?

– Na obecnym etapie jest to w gestii Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej. Szczegółów nie znam i nie wiem jak ta sprawa przebiega, gdyż pozostaje to poza moimi kompetencjami, które dotyczą wyłącznie wymiaru duszpasterskiego.

KAI: Jaką ma Ksiądz Arcybiskup dalszą wizję rozwoju Medjugorie w planie duszpasterskim?

– Będziemy działać zgodnie z zasadą lektury „znaków czasu”. Bardzo ważne jest włączenie we wspólne duszpasterstwo tych wszystkich wspólnot, które się tu angażują i żyją na miejscu. A pretendują one do różnych charyzmatów. Trzeba je jakoś zintegrować, aby służyły wszystkim. Trzeba też zapewnić każdej z tych wspólnot właściwy czas podczas wspólnych liturgii.

Zastanawiamy się też jak powiększyć istniejącą infrastrukturę sanktuarium, gdyż obecna jest niewystarczająca. Planujemy zadaszenie nad całą esplanadą. Nie chcemy jednak zbudować takiej krypty jak w Lourdes, na wzór kościoła pw. Piusa X, który jest praktycznie podziemnym, betonowym bunkrem. Chodzi nam o dach, który pozostanie otwarty, nie będzie tworzyć zamkniętej przestrzeni, ale tworzyć będzie przestrzeń otwartą z jeden strony na ołtarz a z drugiej na piękne liściaste klony jakie mamy z tyłu. Dach ten chronić będzie ludzi przed deszczem lub 40 stopniowymi upałami, które są tu częste latem, w okresie największego ruchu pielgrzymkowego. Oczywiście, tworzenie tej koncepcji idzie stosunkowo wolno, gdyż ten wieloelementowy projekt trzeba ze wszystkimi zainteresowanymi uzgodnić, a w architekturze, podobnie jak w medycynie każdy czuje się kompetentny. A poza tym administracja samorządowa, od której też wiele zależy, jest tu często powolna i złożona.

Obecnie w krużgankach po obu stronach kościoła jest 50 konfesjonałów, które często okazują się niewystarczające. Dzięki Bogu pielgrzymi przyjeżdżają ze swoimi kapelanami, którzy im towarzyszą i którzy są włączani w posługę sakramentu pokuty i pojednania. Nie mniej dużym wyzwaniem jest mieć do dyspozycji kapłanów, którzy spowiadają w różnych językach, zwłaszcza tych głównych, którymi posługują się młodzi Europejczycy.

W Medjugorie jest też solidnie rozbudowany, choć wymagający dalszego rozwoju sektor medialny. Oprócz środków przekazu założonych przez franciszkanów jest obecna także amerykańska „Mary TV”. Codziennie transmituje na żywo wszystkie liturgie i uroczystości z Medjugorie. W tutejszym „Domu Radia” są 3 instytucje: radio i telewizja oraz tłumacze. Tłumaczą wszystko co się dzieje na kilka bądź kilkanaście języków (np. 16 podczas Festiwalu Młodych) a każdy język mogą pielgrzymi odbierać na innej częstotliwości na swoich radyjkach bądź telefonach komórkowych.

Kolejną ważną sprawą wymagającą troski i starannego gromadzenia, są archiwa. Widziałem wielki, wielometrowy regał z dokumentacją medyczną uzdrowień. Zbierane są świadectwa doznanych uzdrowień i dokumentacja medyczna zarówno sprzed jak i po wydarzeniu. Dopiero wówczas jest sens by ją porównać. A jeśli jest istotna różnica, wskazywać to może na zjawisko niewytłumaczalne w świetle wiedzy medycznej. Przydałaby się stała komisja lekarska, podobnie jak w Lourdes.

KAI: O jakiej skali uzdrowień można tu mówić?

– Trudno powiedzieć, gdyż są to często zjawiska psychosomatyczne. O ogólnej liczbie nie jestem w stanie powiedzieć, ale są to dość częste wydarzenia. Wiele rzeczy jest oczywiście nie zgłaszanych.

KAI: A jakie są relacje ojców franciszkanów prowadzących parafię w Medjugorie, z miejscowym Episkopatem? Przez dziesiątki lat biskupi z regionu odnosili się krytycznie do objawień w Medjugorie.

– Dziś są poprawne, z biskupem Mostaru widziałem się nawet wczoraj przy okazji organizowanego w Sarajewie Dnia Papieskiego. Ale w meritum sprawy nie chciałbym wchodzić, gdyż chodzi tu o aspekt doktrynalny, który nie należy do moich kompetencji. Lecz relacje, o które Pan pyta są ustalone i godziwe.

KAI: Ale czy miejscowi biskupi podtrzymują stanowisko dawnego episkopatu Jugosławii, które wobec objawień było nader krytyczne?

– Przede wszystkim tego ciała już nie ma. A aktualną linię wyznacza komunikat Stolicy Apostolskiej uznający oficjalną organizację pielgrzymek. Trudno więc, aby miejscowi biskupi mówili co innego.

KAI: Czym dla Księdza Arcybiskupa osobiście jest Medjugorie? Jest przecież tutaj obecny nie tylko jako wysłannik Ojca Świętego, ale jako kapłan i człowiek oraz chyba i pielgrzym.

– Jako wizytator apostolski jestem tu po to, bym czynił swoją powinność. Ale z drugiej strony jest to dla mnie ogromna szansa – by służyć tu Panu Bogu i Matce Bożej oraz setkom tysięcy ludzi Go poszukujących. Matka Boża, według widzących, „zachwyca tu swym pięknem” i to jest bardzo ważna prawda, silnie doświadczalna w Medjugorie. W moim rodzinnym seminarium w Ołtarzewie napisane było w formie rzeczowników, to co jest na ogół określane w jako przymiotnik: „Bóg jest sprawiedliwością”, „Bóg jest dobrocią”, „Bóg jest pięknem”. I to odczuwam w Medjugorie.

Jakub Bałtroszewicz: czy prawo niosące śmierć jest nadal prawem?

pt., 07/19/2019 - 05:00
Do symbolu walki między tym, co Jan Paweł II nazwał cywilizacją śmierci i kulturą życia porównał śmierć Vincenta Lamberta prezes Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia Jakub Bałtroszewicz. Obrońca życia skomentował w ten sposób wydarzenie sprzed kilku dni, gdy na skutek decyzji sądu, dziewięć dni po odłączeniu od aparatury podtrzymującej życie, śmierć głodową poniósł sparaliżowany mężczyzna, pacjent Kliniki Uniwersyteckiej w Reims we Francji. Bałtroszewicz zastanawia się, czy prawo niosące śmierć jest nadal prawem.

Zdaniem prezesa PFROŻ, Lambert „wbrew powszechnym opiniom nie został on odłączony od aparatury podtrzymującej życie, by w ten sposób umrzeć, ale zaprzestano mu podawać wodę i pożywienie, doprowadzając do śmierci z głodu i odwodnienia”.

„Zrobiono to mimo, iż wiele placówek medycznych na całym świecie (w tym słyszałem przynajmniej o jednej w Polsce) zadeklarowały transport i przyjęcie Vincenta na własny koszt, by kontynuować jego opiekę i leczenie. Francja pozostała głucha na błagania jego rodziców i apele wielu instytucji, i doprowadziła do jego śmierci” – napisał w newsletterze adresowanym do przyjaciół Fundacji. „Jego śmierć staje się niejako symbolem walki między tym, co Jan Paweł II nazwał cywilizacją śmierci i kulturą życia” – dodał.

Bałtroszewicz przypomniał, że wiele placówek medycznych na całym świecie zadeklarowały transport i przyjęcie Vincenta na własny koszt, by kontynuować jego opiekę i leczenie. „Francja pozostała głucha na błagania jego rodziców i apele wielu instytucji, i doprowadziła do jego śmierci” – zauważa, że Vincent umarł „zgodnie z prawem”. „Ale czy prawo, które niesie śmierć, jest naprawdę prawem?” – pyta jednocześnie autor.

Raport ONZ Ciągły wzrost liczby głodujących na świecie

„Czy Temida pozostała ślepa, a sprawiedliwości stało się zadość? Jedną z najbardziej wstrząsających rzeczy, które odkryłem będąc przed 25 laty po raz pierwszy w Auschwitz, jest ta, że wszystko, co tam zrobiły nazistowskie Niemcy, było legalne. Nigdy nie zapomnę pokoju przy bramie straceń, w którym zbierał się sąd, który skrupulatnie prowadził księgę, gdzie jedynym wyrokiem był wyrok śmierci” – kontynuuje i podkreśla, że „zło pozostaje złem, nawet gdy większość mówi inaczej, a nawet wtedy, gdy prawo mówi inaczej”.

„Chciałbym i życzę nam wszystkim, by pewnego dnia w przyszłości z takim niedowierzaniem jak my czytamy o zbrodniach przeszłości, czytano o aborcji czy przymusowej eutanazji. Życie jest i pozostanie jedyną nadzieją. Jeżeli zwycięży śmierć, to nie ma dla nas przyszłości” – podsumował prezes zarządu Fundacji „Jeden z Nas”, pierwszej polskiej organizacji pro-life mającej status lobbysty w instytucjach UE. Fundacja prowadzi portal www.jedenznas.pl i współtworzy z Uniwersytetem Papieskim Jana Pawła II w Krakowie pierwszą w Polsce Poradnię Bioetyczną (www.poradniabioetyczna.pl).

Vincent Lambert, 42-letni mężczyzna, na skutek wypadku w 2008 r. został sparaliżowany. Żył przez 11 lat w stanie minimalnej świadomości. Na wniosek żony i lekarzy, wbrew prośbom rodziców, którzy chcieli go przenieść do ośrodka opieki, francuski wymiar sprawiedliwości wydał zgodę na jego uśmiercenie. Zmarł 11 lipca, dziewięć dni po tym, jak został odłączony od sztucznego nawodnienia i odżywiania.

Coraz więcej młodych uzależnionych od nowych technologii

pt., 07/19/2019 - 04:00
Rośnie liczba dzieci i młodzieży uzależnionych od nowych technologii, alarmuje stowarzyszenie Proyecto Hombre z Malagi. Powstało ono 30 lat temu przy współudziale m. in. miejscowej diecezji, aby pomóc narkomanom. Dzisiaj oferuje programy rehabilitacyjne dla młodzieży uzależnionej od telefonu.

Średnia wieku osób, które w ubiegłym roku trafiły do ośrodka Proyecto Hombre wynosi 15 lat. Najmłodsza miała lat 12. „Ich profil jest bardzo podobny. Są to osoby niepewne, mające trudności w nawiązaniu kontaktów i którym łatwiej jest rozmawiać z innymi przez czaty pod zmienioną tożsamością” – mówi Belén Pardo, dyrektor ośrodka. Nieodpowiedzialne używanie nowych technologii przez dzieci i młodzież jest faktem.

Ponieważ nie ma zasad ani kontroli rodziców, blisko 40 proc. nastolatków spędza z telefonem od jednej do dwóch godzin dziennie. „Objawy są widoczne, choć nie od razu. Podobnie jak w przypadku innych uzależnień nastolatkowie się izolują, przestają wykonywać swoje obowiązki, zaniedbują sen, zdrowe odżywianie i higienę”. Zabranie telefonu czy tabletu wywołuje gwałtowną agresję. „Jest to objaw głodu”.

Watykan Kard. Parolin – opór wobec nauczania Franciszka może naruszyć jedność Kościoła Uzależnienie od telefonu jest jednak tylko szczytem góry lodowej. „Przyczyną są prawie zawsze inne braki”. Jedną z nich jest rozpad rodziny. W Hiszpanii 10 proc. to rodziny mające tylko ojca lub matkę. Codzienne dyskusje pomiędzy rodzicami, rozwiedzionymi lub nie, na temat wychowania dzieci sprawiają, że używają one nowych technologii praktycznie bez ograniczeń.

Drugie dziecko we włocławskim oknie życia

czw., 07/18/2019 - 19:01
W oknie życia zainstalowanym w Domu Generalnym Zgromadzenia Sióstr Wspólnej Pracy od Niepokalanej Maryi pozostawiono noworodka – małą dziewczynkę. Jest to drugie dziecko znalezione we włocławskim oknie życia. W 2015 r. również była to dziewczynka. Wydarzenie, o którym dziś poinformowano, miało miejsce 16 lipca po godz. 21.

Zgodnie z procedurą, na miejsce zostały wezwane Policja i Pogotowie Ratunkowe. Lekarz określił stan dziewczynki jako dość dobry. Jeśli uda się odnaleźć matkę dziecka, a ta zrzeknie się praw rodzicielskich, sąd rodzinny zdecyduje o umieszczeniu dziewczynki w pieczy zastępczej. Matka ma jednak sześć tygodni na zmianę swojej decyzji.

Siostry Wspólnej Pracy opiekujące się oknem życia nazwały małą Miriam Agata. „Tak się składa, że 16 lipca obchodziliśmy Święto Matki Boskiej Szkaplerznej z Góry Karmel. Modlimy się o tę dziewczynkę oraz o jej rodziców. Musiała to być dla nich bardzo trudna decyzja” – mówi wikaria generalna, siostra Agata Błaszczyk. Siostry odwiedzają noworodka w szpitalu, a tuż po znalezieniu same fachowo zajęły się dziewczynką.

Włocławskie okno życia im. św. Jana Pawła II, znajduje się w Domu Generalnym Sióstr Wspólnej Pracy, od strony ul. Wojska Polskiego. Powstało ono w 2011 r. jako inicjatywa związana z obchodami jubileuszu 600-lecia konsekracji włocławskiej katedry. Poświęcił je biskup włocławski Wiesław Mering w uroczystość Zwiastowania Pańskiego, 25 marca 2011 r.

Rośnie liczba obywateli Ukrainy osiedlających się w Polsce

czw., 07/18/2019 - 19:00
Od początku roku liczba obywateli Ukrainy posiadających ważne zezwolenia na pobyt długoterminowy wzrosła o 12 proc. i przekroczyła 200 tys. osób. Przeważają osoby w przedziale wiekowym 20-39 lat. Najchętniej wybieranym regionem do zamieszkania jest województwo mazowieckie.

Dane nie dotyczą osób przebywających w kraju tymczasowo w ramach ruchu bezwizowego lub na podstawie wiz. Tego typu krótkoterminowe pobyty charakteryzujące się dużą cyrkulacją są najczęstsze w przypadku obywateli Ukrainy. Coraz więcej z nich chce jednak pozostać w kraju na dłuższy czas.

Świadczy o tym rosnąca liczba wniosków o zezwolenia na pobyt, a także liczba osób już posiadających takie zezwolenia. Obecnie nieco ponad 200 tys. obywateli Ukrainy posiada ważne dokumenty uprawniające do długoterminowego pobytu w kraju. Według stanu na 1 stycznia 2019 r. i 2018 r. było to odpowiednio 179 tys. i 145 tys. osób.

Cudzoziemcy chcący osiedlić się i zalegalizować swój pobyt w Polsce składają w urzędach wojewódzkich wnioski o zezwolenia na pobyt. Osoby spełniające warunki wydania zezwolenia otrzymują dokumenty potwierdzające ich prawo pobytu w kraju. Zdecydowana większość obywateli Ukrainy posiada zezwolenia na pobyt czasowy (maksymalnie do 3 lat) – 158 tys. osób. Nieco ponad 42 tys. dysponuje prawem pobytu stałego i rezydenta długoterminowego.

Raport ONZ Ciągły wzrost liczby głodujących na świecie

Najbardziej popularnymi regionami wśród obywateli Ukrainy są województwa: mazowieckie – 45 tys. osób, wielkopolskie – 22 tys., małopolskie – 21,5 tys., dolnośląskie – 15,5 tys. oraz śląskie – 14 tys. Około 57 proc. stanowią osoby w przedziale wiekowym 20 – 39 lat, prawie 30 proc. w przedziale 40 – 59 lat, a 11 proc. poniżej 20. roku życia. Przeważają mężczyźni – 115 tys. osób (57 proc.), w porównaniu do 86 tys. kobiet.

Obywatele Ukrainy stanowią obecnie 50 proc. populacji cudzoziemców posiadających ważne zezwolenia na pobyt w Polsce.

Franciszek odwiedzi Tajlandię i Japonię

czw., 07/18/2019 - 17:23
W dniach 19-26 listopada Franciszek odbędzie swą siódmą w tym roku a 32. od początku pontyfikatu podróż zagraniczną – tym razem do Tajlandii i Japonii. Będzie to zarazem jego ósma wyprawa do Azji i druga, podczas której przeleci nad przestrzenią powietrzną komunistycznych Chin. Po raz pierwszy doszło do tego w połowie sierpnia 2014, gdy Ojciec Święty odwiedził Koreę Południową.

Według dotychczasowych, wstępnych ustaleń papieska pielgrzymka apostolska obejmie stolicę Tajlandii – Bangkok oraz Tokio, Hiroszimę i Nagasaki w Japonii, nie można jednak wykluczyć, że do programu wizyty dojdą też inne jeszcze miasta.

Będzie ona miała liczne aspekty duszpasterskie i geopolityczne. Głównymi elementami podróży do Japonii będą uczczenie przez papieża-jezuitę wielowiekowej obecności jego współbraci zakonnych w tym kraju oraz spotkanie z władzami i społeczeństwem państwa, które w tym roku gości spotkanie Grupy 20 i odgrywa kluczową rolę w zapewnieniu stabilności na Dalekim Wschodzie.

Zdaniem wielu obserwatorów Ojciec Święty, znany ze swego zaangażowania na rzecz pokoju, w Japonii z pewnością poprosi o wybaczenie w imieniu całej ludzkości za bomby atomowe zrzucone przez Amerykanów w sierpniu 1945 na Hiroszimę i Nagasaki. W pewnym sensie „wyręczy” więc ówczesnego prezydenta Stanów Zjednoczonych Baracka Obamę, który w czasie swej wizyty w Japonii w maju 2016 nie zdobył się na podobny gest. Innym pokojowym punktem odniesienia może też być zachęcenie rządu w Tokio, aby nie wyrzekał się konstytucyjnego zakazu posiadania sił zbrojnych, zawartego w art. 9 japońskiej ustawy zasadniczej.

Oba państwa azjatyckie będą po raz drugi gościły biskupa Rzymu, po św. Janie Pawle II, który odwiedził najpierw Japonię w dniach 23-26 lutego 1981, a następnie Tajlandię – 10-11 maja 1984. Na trasie tej pierwszej podróży znalazły się wówczas te same miasta, w których będzie przebywał teraz papież Bergoglio, podczas gdy program pobytu w Tajlandii obejmował Bangkok, Phanat Nakhon i Sampran.

W tym drugim kraju, którego mieszkańcy w większości wyznają buddyzm, właśnie dialog międzyreligijny będzie z pewnością jednym z najważniejszych punktów programu.

W tym roku Ojciec Święty odwiedził już Panamę (23-25 stycznia), Zjednoczone Emiraty Arabskie (3-5 lutego), Maroko (30-31 marca), Bułgarię i Macedonię Północną (5-7 maja) oraz Rumunię (31 maja-2 czerwca). Na 4-10 września zaplanowano jego podróż do Mozambiku, na Madagaskar i Mauritius.

Wakacyjne warsztaty muzealne w Wiślicy

czw., 07/18/2019 - 17:04
W Muzeum Archeologicznym w Wiślicy odbywają się lekcje muzealne, z elementami kartografii, które mają na celu przybliżenie bogatej historii średniowiecznej Wiślicy, łączonej z początkami czasów chrzcielnych w Polsce.

Zajęcia skierowane są głównie do uczniów. Spacer z mapą połączony ze zwiedzaniem zabytków Wiślicy przenosi uczestników w czasy średniowiecza, kiedy to miasto było u szczytu rozwoju. Dodatkowo podczas lekcji muzealnej młodzież dowiaduje się, jak prawidłowo czytać mapy i czym jest kartografia.

Muzeum Regionalne w Wiślicy to obecnie oddział Muzeum Narodowego w Kielcach. Obiekt zlokalizowany jest w historycznym domu polskiego kronikarza Jana Długosza. Jest to piętrowy, późnogotycki budynek datowany na 1460 rok. Budowla ufundowana przez Jana Długosza przeznaczona była na mieszkanie dla wikariuszy kolegiaty wiślickiej.

We wnętrzach muzeum znajduje się unikatowa polichromia pochodząca z końca XV wieku, która przedstawia Zmartwychwstałego Chrystusa.

Początki ośrodka kościelnego w Wiślicy sięgają XI w. Pierwotny kościół był romański, następny – większy i także romański z kryptą (XII w.) W jego miejsce w I połowie XIII w. został zbudowany kolejny kościół romański – trójnawowy, z erygowaną przy nim kapitułą kolegiacką. Obecny kościół zbudował Kazimierz Wielki w poł. XIV w., był on rozbudowywany do końca XIV w. Jest gotycki, ale z pozostałościami romańskimi. W ołtarzu głównym znajduje się wczesnogotycka rzeźba tzw. Madonny Łokietkowej (Uśmiechniętej).

Fundamenty pierwszego kościoła wiślickiego pw. św. Mikołaja znajdują się kilkadziesiąt metrów na wschód od obecnego kościoła. Po lewej stronie tego kościoła – tzw. „Misa Chrzcielna” z IX w. do chrztu zbiorowego, a po prawej Kaplica Grobowa z XI w. W podziemiach bazyliki znajdują się dobrze zachowane fundamenty obecnego kościoła Narodzenia NMP z poł. XII w. ze słynną płytą „Orantów” z ok. 1175 r. W Żywocie św. Metodego, zwanym też „Legendą Panońską” znajduje się informacja, że za sprawą św. Metodego, władca Wiślan ze swymi poddanymi miał przyjąć chrzest ok. 880 r. Kolista niecka w Wiślicy, uformowana z gipsu, jest najprawdopodobniej najstarszą chrzcielnicą na ziemiach polskich.

Prawa miejskie Wiślica otrzymała już w XIV w. od Władysława Łokietka. Utraciła je po powstaniu styczniowym w 1869 roku. Zakwalifikowanie przez wicepremiera Piotra Glińskiego wiślickich zasobów historycznych jako dobra ogólnonarodowego, zmobilizowało lokalny samorząd do działania i Wiślica w 2019 r. ponownie odzyskała prawa miejskie – jest najmniejszym miastem w Polsce.

Nowy szef Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej

czw., 07/18/2019 - 17:00
Ojciec Święty mianował dr Matteo Bruni dyrektorem Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej – podano dziś w Watykanie. Obejmie on swoje obowiązki w najbliższy poniedziałek – 22 lipca. Jedocześnie ogłoszono, że tymczasowy dyrektor Sala Stampa, Alessandro Giosotti oraz jego kolega z Radia Watykańskiego Sergio Centofanti zostali wicedyrektorami Dyrekcji Wydawniczej Dykasterii ds. Komunikacji.

Dr Matteo Bruni urodził się 23 listopada 1976 r. w Winchester (Wielka Brytania). Uzyskał doktorat z zagranicznej literatury nowożytnej i współczesnej na Uniwersytecie La Sapienza w Rzymie.

Od lipca 2009 roku pracuje w Biurze Prasowym Stolicy Apostolskiej, gdzie odpowiadał za akredytacje dziennikarzy. W grudniu 2013 r. podjął odpowiedzialność za organizację i towarzyszenie dziennikarzom przyjętym na lot papieski z okazji podróży Ojca Świętego poza Włochy.

Od pewnego czasu angażuje się w działania kościelne, w projekty współpracy humanitarnej i programy wsparcia dla osób starszych. Jest żonaty i ma córkę. Oprócz włoskiego zna angielski, hiszpański i francuski.

Apel Zespołu Episkopatu ds. Apostolstwa Trzeźwości na miesiąc trzeźwości

czw., 07/18/2019 - 16:00
Alkohol w Polsce jest dostępny zawsze i wszędzie. Ta destrukcyjna substancja psychoaktywna jest na wyciągnięcie ręki i pogłębia proces degradacji społecznej – napisał bp Tadeusz Bronakowski w corocznym apelu Zespołu KEP ds. Apostolstwa Trzeźwości i Osób Uzależnionych na sierpień – miesiąc abstynencji. W apelu ponowiony został postulat wprowadzenia całkowitego zakazu reklamy alkoholu oraz skuteczniejszego egzekwowania zakazu jego sprzedaży osobom nieletnim.

W apelu bp Tadeusz Bronakowski wspomina o odpowiedzialności, która powinna skłaniać do odważnej i prawdziwej oceny sytuacji zagrożenia wolności w Polsce. – Sytuacja ta jest bardzo poważna, związana przede wszystkim ze stałym wzrostem spożycia alkoholu i popadaniem w różnorakie uzależnienia coraz większej liczby rodaków – zauważa przewodniczący Zespołu ds. Apostolstwa Trzeźwości.

“Alkohol w Polsce jest dostępny zawsze i wszędzie. Można go kupić całą dobę, także na stacjach paliw. Ogromna liczba punktów sprzedaży alkoholu w przeliczeniu na mieszkańców oznacza, że ta destrukcyjna substancja psychoaktywna jest na wyciągnięcie ręki. To pogłębia proces degradacji społecznej” – czytamy w apelu.

Zdaniem bp. Bronakowskiego, na szczególnie potępienie zasługuje reklama alkoholu, utrwalająca stereotyp picia jako formy relaksu, a przemilczająca straszliwe skutki pijaństwa i popadania w alkoholizm.

Konieczne jest zatem w jego opinii wprowadzenie zakazu reklamy alkoholu, gdyż wpływa ona na podświadome wybory młodych ludzi, których efektem bywa uzależnienie i “stopniowe staczanie się w dół”. – To właśnie obecność reklamy alkoholu w przestrzeni publicznej powoduje, że narosłe przez wieki szkodliwe wzory spożycia tak łatwo są przekazywane w kolejnych pokoleniach – czytamy w dokumencie na sierpień – miesiąc trzeźwości.

W apelu bp Bronakowski ubolewa nad faktem, że dla wielu Polaków alkohol jest uważany za napój powszechny, produkt spożywczy, a nawet “prozdrowotny”. Alkohol stał się dla Polaków czymś tak bardzo ważnym i wartościowym, że wszelkie próby ograniczenia sprzedaży, chociaż motywowane dobrem obywateli i poparte najnowszymi badaniami naukowymi, traktowane są jako zamach na wolność osobistą.

Raport ONZ Ciągły wzrost liczby głodujących na świecie

“Z wielkim bólem – podkreśla biskup – obserwujemy tak częste przekraczanie prawa, polegające na sprzedaży alkoholu osobom nieletnim. Apelujemy do władz państwowych i samorządowych o podjęcie zdecydowanych kroków, aby prawo w tym zakresie było bezwzględnie egzekwowane”.

“Z rozpitym społeczeństwem nie zrealizujemy wspaniałych projektów modernizacji Polski. Dlatego jednym z najistotniejszych obowiązków państwa i samorządów jest troska o trzeźwość narodu, wyrażająca się między innymi likwidacją reklamy, ograniczaniem fizycznej i ekonomicznej dostępności alkoholu” – apeluje bp Bronakowski.

Apel przypomina także wielowiekową ofiarną pracę Kościoła w Polsce nad ochroną trzeźwości narodu. “Kościół cieszy się licznymi inicjatywami podejmowanymi w diecezjach i parafiach, takimi jak rekolekcje trzeźwościowe, spotkania modlitewne, pielgrzymki, wykłady i warsztaty, i wiele innych. Gorliwy apostolat różnych wspólnot abstynenckich i trzeźwościowych napawa nadzieją, że stale będzie wzrastać liczba tych, którzy praktykować będą cnotę trzeźwości” – napisał bp Bronakowski.

“Nie będzie trzeźwej Polski bez współpracy rodziny, Kościoła, instytucji państwowych i samorządowych. Nie będzie trzeźwej Polski bez odwagi mówienia prawdy, nawet trudnej, o naszych problemach. Nie będzie trzeźwej Polski bez mocnego sprzeciwu na rozpijanie Polaków, zwłaszcza najmłodszych” – podsumowuje przewodniczący Zespołu KEP ds. Apostolstwa Trzeźwości.

Stolica Apostolska nie angażuje się w spór o gen. Franco

czw., 07/18/2019 - 15:15
Stolica Apostolska w pełni szanuje suwerenność państwa hiszpańskiego i jego systemu prawnego – stwierdził tymczasowy rzecznik Watykanu, Alessandro Gisotti odpowiadając na pytania dziennikarzy związane z zakończeniem misji przez 75-cio letniego nuncjusza apostolskiego, abp Renzo Fratiniego.

Zaznaczono, że krytyczne opinie byłego przedstawiciela papieskiego krytykującego hiszpański rząd za starania o ekshumację gen. Francisco Franco były wypowiedziane jako opinia osobista. Podkreślono, że abp Fratini już zaprzeczył, jakoby miał zamiar osądzania wewnętrznych kwestii politycznych.

„Stanowisko Stolicy Apostolskiej w sprawie ekshumacji gen. Franco jest jasne i zostało już oficjalnie wyrażone w liście, który sekretarz stanu, kard. Pietro Parolin, wystosował w lutym do wicepremier Hiszpanii Carmen Calvo i powtórzone przez Sekretarza Generalnego Konferencji Episkopatu Hiszpanii. Stanowisko to opiera się na pełnym poszanowaniu suwerenności państwa hiszpańskiego i jego systemu prawnego” – czytamy w oświadczeniu tymczasowego rzecznika Watykanu.

Raport ONZ Ciągły wzrost liczby głodujących na świecie

13 września ub. roku Kongres Deputowanych Hiszpanii wyraził zgodę na ekshumację i przeniesienie zwłok gen. Francisco Franco poza Dolinę Poległych, gdzie został on pochowany w 1975 r. Rządzący od czerwca 2018 roku krajem socjaliści uznali przeniesienie generała za jeden ze swoich priorytetów. Według premiera pozostawanie na terenie mauzoleum w Dolinie Poległych ciała dyktatora, który zapoczątkował wojnę domową z lat 1936-1939, uwłacza pamięci ofiar tego konfliktu. Dla wielu Hiszpanów gen. Franco jest jednak bohaterem narodowym, który ocalił ich ojczyznę.

 

Dawny szlak pielgrzymkowy do sanktuariów maryjnych znów popularny

czw., 07/18/2019 - 14:40
W Hiszpanii i Francji odradza się dawny, średniowieczny szlak pielgrzymkowy do najważniejszych sanktuariów maryjnych na tym obszarze, zwany Ruta Mariana. Nie ma on ściśle wyznaczonej trasy, lecz tylko ustalone punkty wyjścia i dojścia. Pątnicy wychodzą z bazyliki Matki Bożej ze Słupa (del Pilar) w Saragossie a kończą swe wędrowanie w Lourdes. Po drodze odwiedzają sanktuaria Torreciudad w Huesca, Montserrat w Katalonii i od 2014 – Meritxell w Andorze. Ruta Mariana jest pielgrzymką łączącą w sobie elementy kultury i pobożności, sztuki i duchowości, przyrody i skupienia, drogą złożoną z pięciu “bratnich” sanktuariów, które w różny sposób proponują zbliżenie się do Maryi. Projekt ten bowiem, zrodzony z pobudek religijnych i pobożnościowych, próbuje zarazem podkreślać turystyczny wymiar odwiedzanych okolic oraz poznawać dziedzictwo historyczne, artystyczne i przyrodnicze tych regionów, w których znajdują się poszczególne miejsca kultu. Przykładem może tu być Montserrat – klasztor i góra jednocześnie, gdzie mnisi służą nie tylko Maryi Pannie, ale także pielgrzymom oraz wykonują wielką pracę w zakresie troski o miejscowe dziedzictwo kulturalne i artystyczne.

Innym ważnym miejscem jest sanktuarium maryjne Meritxell w Andorze, które Franciszek obdarzył niedawno tytułem i godnością bazyliki mniejszej. Osadzone w Pirenejach jest religijnym celem wędrówek mieszkańców tego małego państewka, ale nie tylko, gdyż pielgrzymi mogą tutaj odwiedzić 44 kościoły romańskie, rozrzucone po 7 parafiach, na jakie dzieli się administracyjnie Andora. Wiele z nich nadal jest przystosowanych do kultu.

“Nazwa Meritxell pochodzi z łacińskiego «meridie», czyli światło z południa, gdyż Maryja stąd jest światłem duchowym dla naszej wiary i punktem odniesienia dla tych wszystkich, którzy przybywają tu jako pielgrzymi” – wyjaśnił ks. Emilio Villegas, wikariusz parafii w Encamp.

Pochodzące z czasów romańskich sanktuarium zostało całkowicie zniszczone przez pożar wraz z oryginalnym posągiem Maryi Panny 8 września 1972. Co roku w tym dniu tysiące pątników przybywa pieszo z całego Księstwa Andory do tego miejsca, aby uczcić tu swoją Matkę, odtworzoną w drewnianej polichromowanej rzeźbie, na której siedzi Ona ze swym Synem, którego trzyma na kolanach.

Imam stanie przed sądem z powodu kazania

czw., 07/18/2019 - 13:00
Jeden z imamów w Holandii musi stanąć przed sądem w związku z wygłoszonym przez niego kazaniem. 50-letni duchowny islamski określił jako „świnie” tych wszystkich, którzy nie należą do islamu sannickiego, poinformowały media holenderskie. Rozprawa jest wyznaczona na 22 lipca.

Chcąc chronić tożsamość imama prokuratura nie ujawniła, w którym meczecie doszło do tego incydentu. Wiadomo, że wygłoszonego w sierpniu 2017 kazania wysłuchało 80-100 wiernych, wśród nich również kilku nie-sunnitów. Skargę na „gorszące” kazanie złożyły do władz trzy osoby.

Podczas masowego chrztu patriarcha prawosławny ochrzcił 564 dzieci

czw., 07/18/2019 - 13:00
W ramach ceremonii masowego chrztu w prawosławnej katedrze w Tbilisi 15 lipca zostało ochrzczonych 564 dzieci. Według portalu „orthochristian.com”, na zakończenie ceremonii każde nowo ochrzczone dziecko błogosławił 86-letni zwierzchnik Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego (GKP) patriarcha Eliasz II. Podkreślił też, że modli się o to, aby Bóg zawsze miał w opiece dzieci i w tym „szczęśliwym dniu” gratuluje rodzicom. Jednocześnie Ilia II został ojcem chrzestnym tych dzieci.

Masowe chrzty mają w Gruzji wieloletnią tradycję. Jak poinformował portal „orthochristian.com”, patriarcha już po raz 59. udzielił masowego chrztu, a zatem jest ojcem chrzestnym niemal 40 tys. dzieci. Pierwszy masowy chrzest miał miejsce w 2008 roku. Patriarcha podkreślił wówczas, że pragnie się przyczynić do poprawy sytuacji demograficznej w Gruzji. Obiecał też, że będzie chrzcił każde trzecie i następne dziecko w rodzinie i zostanie ojcem chrzestnym tych dzieci.

Organizacyjnie całą ceremonię przygotowuje założona przez patriarchę międzynarodowa Fundacja św. Łazarza, wspierająca działania charytatywne i prorodzinne.

Eliasz II jest od 1997 roku zwierzchnikiem GKP, do którego należy ok. 5 mln wiernych, z których około 3,7 miliona zamieszkuje na terenie Gruzji.

Na granicy w Włochami Francja łamie prawa człowieka

czw., 07/18/2019 - 12:16
20 organizacji pozarządowych złożyło 16 lipca zawiadomienie do prokuratury w Nicei o naruszaniu przez Francję podstawowych praw człowieka na granicy z Włochami. Chodzi o przestępstwa popełniane przez służby graniczne względem migrantów i uchodźców, którzy chcą przedostać się do Francji.

Jednym z sygnatariuszy zawiadomienia jest francuska Caritas (Sécours Catholique). Juliette Delaplace, odpowiedzialna w tej kościelnej instytucji za programy pomocowe dla migrantów, powiedziała w Radiu Watykańskim: “Od wielu już lat widzimy, że na granicy francusko-włoskiej administracja państwowa nie przestrzega podstawowych praw człowieka. Przede wszystkim chodzi tu o prawo azylowe. Odmawia się możliwości złożenia na granicy wniosku o azyl. Wielokrotnie byliśmy świadkami wydalenia osób, które wyrażały wolę złożenia takiego wniosku. Z tym spotykamy się bardzo często”.

Drugi zarzut dotyczy braku opieki wobec osób małoletnich – wyliczała J. Delaplace. Przypomniała, że zgodnie z Międzynarodową Konwencją Praw Dziecka małoletni, który przybywa na granicę, powinien mieć możliwość przejścia na terytorium Francji. “Tymczasem służby graniczne nie zwracają żadnej uwagi na wiek migrantów i wydalają małoletnich na terytorium Włoch” – zauważyła rozmówczyni rozgłośni papieskiej.

Jako kolejny problem wymieniła samowolne zatrzymywania poza wszelkimi ramami prawnymi. “Migranci są zamykani w kontenerze, niekiedy na całą noc, nieletni z dorosłymi, kobiety z mężczyznami. Są to działania poza prawem”. Inna sprawa to akty przemocy względem migrantów: słowne, fizyczne, ściganie ludzi na granicy z narażeniem ich życia.

Raport ONZ Ciągły wzrost liczby głodujących na świecie

“To co dzieje się na granicy jest odzwierciedleniem woli administracji centralnej, która nie chce wpuszczać migrantów do Francji i czyni to z naruszeniem prawa” – zaznaczyła przedstawicielka Sécours Catholique.

Zasadność złożonego wczoraj doniesienia potwierdził w rozmowie z Radiem Watykańskim ordynariusz włoskiej nadgranicznej diecezji Ventimiglia-San Remo bp Antonio Suetta, dodając, że są to sprawy powszechnie znane. “Niestety nie jest to nic nowego, gdyż od czasu, gdy w 2015 roku Francja zamknęła granicę z Włochami, bardzo często docierają do nas świadectwa o takim traktowaniu migrantów” – powiedział biskup. Zwrócił uwagę, że “słynny kontener, w którym zamyka się przybyszów, jest przecież dobrze widoczny, stoi obok komisariatu policji”.

Biskup przyznał, że sam nie przeprowadzał żadnego dochodzenia, ale – dodał – “niejednokrotnie mówiono mi o tym, że 0kiedy Francuzi złapią na granicy małoletnich, to wsadzają ich do nieoznakowanych samochodów, jadą z nimi do Włoch i tam ich zostawiają”.

Hierarcha wyraził przekonanie, że w tej sytuacji złożenie zawiadomienia do prokuratury o popełnieniu przestępstwa jest jak najbardziej uzasadnione. “Poza tym jest też nie w porządku, że w oficjalnych deklaracjach francuskie władze mówią jedno, a potem w rzeczywistości zachowują się całkiem inaczej” – wskazał bp Suetta.

„Polska pod Krzyżem” – nowa akcja organizatorów „Różańca do granic”

czw., 07/18/2019 - 12:07
„Polska pod Krzyżem” to nazwa nowej akcji modlitewnej zapowiadanej na 14 września przez organizatorów inicjatywy „Różaniec do granic” sprzed dwóch lat. W święto Podwyższenia Krzyża Świętego, na terenie najstarszego polskiego sanktuarium na Świętym Krzyżu, zgromadzą się ci, którzy chcą się nawrócić i postawić symboliczny krzyż w centrum swojego życia.

Organizatorzy wydarzenia chcą przypomnieć, że początkiem całej współczesnej cywilizacji i kultury zachodniej jest Jezus Chrystus. Przyjęcie chrześcijaństwa stało się też początkiem polskiej państwowości. Chrystus umarł na krzyżu, aby dać zbawienie, dlatego organizatorzy wydarzenia pragną zaprosić ludzi, aby wyznali wiarę w Chrystusa, podjęli się nawrócenia i postawili krzyż w centrum swojego życia.

Jeden z organizatorów, Maciej Bodasiński z Fundacji Solo Dios Basta uważa, że „jeżeli myślimy o odnowie wiary i Kościoła w Polsce, odnowie naszego społeczeństwa, to potrzebujemy do tego Jezusa Chrystusa i krzyża. Potrzebujemy uczynić naszą wiarę żywą i to się może wydarzyć wyłącznie pod krzyżem Jezusa Chrystusa”.

Jego zdaniem, „to wszystko, o czym tak marzymy, chcielibyśmy, żeby się wydarzyło, czyli powrót młodzieży do Kościoła, zatrzymanie laicyzacji, przywrócenie w pełni prawa moralnego, całkowite zatrzymanie aborcji w Polsce, to marzenia, które gdzieś są w sercu, ale mogą się zrealizować tylko przez nawrócenie, naszą modlitwę i wiarę”.

Akcja „Polska pod Krzyżem” rozpocznie się w sobotę 14 września o godz. 12.00. W programie zaplanowano konferencje, świadectwa i Mszę świętą celebrowaną przez biskupa sandomierskiego Krzysztofa Nitkiewicza. Wieczorem odmówiona zostanie modlitwa w intencji ustanowienia krzyża centralnym punktem życia każdego pielgrzyma, a potem nocne czuwanie, które potrwa aż do rana.

Zapisy dla uczestników akcji rozpoczęły się w środę w czasie konferencji prasowej, która odbyła się w Sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski. Do zarejestrowanych osób zostaną rozesłane emailem bezpłatne wejściówki uprawniające do wzięcia udziału w wydarzeniu.

Taka procedura, jak tłumaczyli organizatorzy, jest konieczna ze względu na specyfikę miejsca, jakim jest Święty Krzyż. Teren sanktuarium jest ograniczony znajdującym się wokół niego Świętokrzyskim Parkiem Narodowym.

W razie potrzebny zostaną otwarte dodatkowe miejsca modlitwy u podnóża góry, gdzie zmieszczą się pozostali wierni. Drogi dojazdowe zabezpieczone będą tak, aby uczestnicy już wcześniej mogli opuścić miejsce zgromadzenia.

Ze względu na sąsiedztwo Świętokrzyskiego Parku Narodowego miejsce modlitwy będzie przygotowane zgodnie z zasadą „zero waste”. Wszystkie materiały przygotowane dla pielgrzymów, włącznie z kubeczkami do wody pitnej oraz workami na śmieci będą pochodzenia biodegradowalnego.

Na stronie www.polskapodkrzyżem.pl znajduje się m.in. specjalna mapa, na której można dołączać miejscowości, w których wierni 14 września włączą w modlitwę, duchowo łącząc się z uczestnikami akcji na Świętym Krzyżu. Włączenie się w modlitwę może obejmować m.in. adorację krzyża w swojej parafii, domu, szpitalu czy hospicjum.

prześladowanie chrześcijan Trwa usuwanie krzyży i demolowanie świątyń w Chinach

Zorganizowana dwa lata akcja „Różaniec do granic” – wspólna modlitwa na czterech granicach naszego kraju w intencji duchowej odnowy Polski i Europy – spotkała się z wielkim odzewem. Organizatorzy do dziś dostają maile z prośbami o powtórzenie tego wydarzenia. Tak właśnie zrodził się pomysł akcji „Polska pod krzyżem”.

Organizatorzy nie zakładają konkretnych sukcesów, jakie miałaby przynieść akcja „Polska pod Krzyżem”. Zdaniem Macieja Bodasińskiego, „w kontekście męki Jezusa Chrystusa trudno mówić o sukcesie. Pierwsze skojarzenie sukcesu to powodzenie w życiu doczesnym i materialnym, a owoc duchowy nie zawsze jest tożsamy z sukcesem na ziemi”. – Celem nie jest ziemski sukces, ale zwycięstwo duchowe, czyli uratowanie jak największej liczby dusz dla nieba – dodał.

Do pomocy w organizacji akcji zgłosiło się już około 1500 wolontariuszy. Wydarzenie współorganizują Fundacja Solo Dios Basta i Księża Oblaci Misjonarze Maryi Niepokalanej, którzy od wielu lat sprawują opiekę nad Świętym Krzyżem. W najstarszym polskim sanktuarium, powstałym w XI wieku, przechowywane są podarowane Polsce przez Węgrów cząstki krzyża, na którym umarł Jezus Chrystus.

Warszawa: Muzeum POLIN zaprasza na spacer śladami żydowskich księgarzy

czw., 07/18/2019 - 10:57
Do spaceru śladami żydowskich księgarzy Samuela Orgelbranda, Bernarda Lesmana i Jakuba Mortkowicza zaprasza w najbliższą niedzielę Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN.

– Poznamy historię dziadka Bolesława Leśmiana, opowiemy o okolicznościach powstania pierwszej polskiej encyklopedii. Dowiemy się, dzięki komu powieści Ignacego Jana Kraszewskiego weszły do kanonu polskiej literatury oraz kto wspierał finansowo Stefana Żeromskiego – przekonują organizatorzy spaceru.

Żydzi, ze względu na swoją wyjątkową troskę o książki i najważniejszą z nich – Torę, od wieków są nazywani Narodem Księgi. Publikowanie książek było nawet nazywane przez religijnych Żydów awodat ha-kodesz – pracą świętą. W XIX i XX wieku wielu wydawców i księgarzy wywodzących się z żydowskich rodzin związało się również z kulturą polską.

Spacer rozpocznie się w holu muzeum POLIN o godz. 14.30. Anegdoty żydowskich księgarzy opowiadać będzie Julia Chimiak.

Szczegóły dotyczące spotkania oraz bilety dostępne na stronie internetowej www.polin.pl.

Seniorzy i niepełnosprawni ładują akumulatory na turnusie z łódzką Caritas

czw., 07/18/2019 - 09:34

Caritas Archidiecezji Łódzkiej zorganizowała turnus rehabilitacyjny dla seniorów w Ośrodku Rehabilitacyjnym w Drzewocinach. Seniorzy, niepełnosprawni i ich opiekunowie wzięli udział w zajęciach integracyjnych, kulturalnych i rehabilitacyjnych. Wielu z nich przyjechało na taki turnus pierwszy raz w życiu.

Ewa Fiedorczyk przyjechała na turnus rehabilitacyjny z synem. Na wyjazd do Drzewocin namówiła ją koleżanka, która poleciła jej tę formę wypoczynku połączoną z rehabilitacją: – Bardzo nam się podoba. Jest miła atmosfera i wspaniałe warunki do naładowania akumulatorów. Jesteśmy pierwszy raz i chętnie będziemy wracać – mówi uczestniczka.

Podobne odczucia ma pani Helena, która wybrała się do Drzewocin już ósmy raz. Wraca tutaj co roku by poznawać nowe osoby i zadbać o swoje zdrowie: – Pierwszy raz byłam w tym miejscu w 2013 roku. Bardzo mi się spodobało i dlatego ciągle wracam. Jest to piękna okolica, skrawek raju. Poznaje nowe, ciekawe osoby z którymi mogę spędzić miło czas.

Krzysztof Izdebski, wolontariusz Caritas Archidiecezji Łódzkiej, który sprawuje opiekę nad seniorami, tłumaczy jak wygląda plan dnia na turnusie: –  Dzień zaczynamy od gimnastyki porannej. Po południu mamy zabiegi rehabilitacyjne. Jest kinezyterapia, hydroterapia i fizjoterapia. Dzięki nim wiele osób ma szansę powrotu do lepszej sprawności.

Beneficjenci turnusu rehabilitacyjnego od lat mają zapewnione różne formy rozrywki. Uczestniczą w spacerach, śpiewają piosenki z czasów dawnej młodości, opowiadają swoje historie. Jest wiele atrakcji, które sprawiają, że nikt się nie nudzi i chce odwiedzić to miejsce po raz kolejny.

 

Filmowy reportaż z turnusu.

Strony