Konferencja Episkopatu Polski

Subskrybuj Kanał Konferencja Episkopatu Polski
Konferencja Episkopatu Polski
Zaktualizowano: 31 minut 21 sekund temu

Rzecznik Episkopatu: Triduum Paschalne i Wielkanoc w mediach społecznościowych 

3 godziny 22 minuty temu

#Krzyz, #Swieconka, #Wielkanoc – pod tymi hasztagami w Wielki Piątek, Wielką Sobotę i Niedzielę Wielkanocną internauci będą publikowali materiały związane z Triduum Paschalnym i świętami. Media społecznościowe, szczególnie w czasie, gdy pozostajemy w domach, stwarzają możliwość komunikacji i tworzenia wspólnoty – powiedział rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik. 

Rzecznik Episkopatu podkreślił, że w czasie epidemii, kiedy ograniczamy nasze kontakty nawet z rodziną i przyjaciółmi, media społecznościowe są odpowiednią przestrzenią, w której w prosty sposób możemy dzielić się tym jak przeżywamy Triduum Paschalne i Wielkanoc oraz dawać świadectwo wiary.

„Zapraszam, by w Wielki Piątek publikować zdjęcia krzyży, które mamy w domach z cytatami z Pisma Świętego i hasztagiem #Krzyz. W tym dniu umieśćmy krzyż w centralnym miejscu naszego domu, zatrzymujmy się przy nim na modlitwę i adorację. Pomyślmy także o naszym życiowym krzyżu i prośmy Pana Jezusa, aby nam pomógł nieść nasz codzienny krzyż” – mówił.

Ks. Rytel-Andrianik zachęcił też, by w Wielką Sobotę zamieszczać zdjęcia koszyków wielkanocnych z hasztagiem #Swieconka. „W tym roku, z powodu rygorów sanitarnych, nie będzie tradycyjnego obrzędu poświęcenia pokarmów. W Niedzielę Wielkanocną, na początku uroczystego śniadania, pokarmy będzie błogosławił ojciec rodziny lub inna osoba.  Nie rezygnujmy jednak z przygotowania tradycyjnych koszyczków wielkanocnych m.in. z pisankami, zaangażujmy do tego szczególnie najmłodszych. Efektem możemy podzielić się z innymi dzięki zdjęciom i filmikom z hasztagiem #Swieconka” – dodał.

Rzecznik Episkopatu zaproponował również, żeby w Niedzielę Wielkanocną publikować w mediach społecznościowych zdjęcia i filmiki z hasztagiem #Wielkanoc.

„Wiemy, że władze państwowe zalecają, by tegoroczne święta z powodu epidemii spędzić tylko w gronie domowników. Nie oznacza to jednak, że nie mamy być w kontakcie z rodzinami i znajomymi. Oprócz rozmów telefonicznych i przez komunikatory internetowe, możemy przesyłać bliskim wraz z życzeniami zdjęcia i nagrania naszych świątecznych stołów oraz tych, którzy przy nich zasiadają. Wystarczy użyć smartfona. W ten sposób będziemy wspólnie przeżywać radość, którą przynosi zmartwychwstanie Jezusa. Publikacja naszych domowych materiałów z hasztagiem #Wielkanoc pozwoli stworzyć „wirtualny stół wielkanocny” i rzeczywistą wspólnotę, choć za pośrednictwem mediów. Oczywiście nie zastąpi to bezpośredniego kontaktu, ale w tej trudnej sytuacji pozwala nam na wspólne świętowanie, tak by nikt nie był sam w tym czasie” – powiedział ks. Rytel-Andrianik.

Zachęcił także, by w czasie Triduum Paschalnego i Wielkanocy uczestniczyć w liturgiach poprzez transmisje telewizyjne, radiowe i internetowe.„Możliwości jest bardzo wiele, możemy włączać się w transmisje ogólnopolskie np. z Jasnej Góry, od czwartku do soboty o godz. 18.00 w TVP3. Liturgie będzie transmitowało on-line również wiele parafii. Będą też transmisje z Watykanu, m.in. Drogi Krzyżowej w Wielki Piątek o godz. 21.00 z papieżem Franciszkiem oraz w Wielkanoc w południe modlitwy Regina Coeli i błogosławieństwa +Urbi et Orbi+, którego całemu światu udzieli Ojciec Święty. W Wielką Sobotę o godz. 20.00 telewizyjne orędzie wielkanocne wygłosi przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki. W czasie Triduum Paschalnego czytajmy Pismo Święte, szczególnie ewangeliczne opisy Ostatniej Wieczerzy, Męki Pańskiej i zmartwychwstania, rozważajmy ich głębię. To czas, w którym dzięki wspólnej modlitwie w naszych najbliższych rodzinach możemy odkrywać znaczenie domowego Kościoła i liturgii domowej. Pamiętajmy również o osobach starszych, samotnych i chorych” – podkreślił rzecznik Episkopatu.

BP KEP

Na pomoc seniorom i medykom Caritas zebrała już 20 milionów złotych

4 godziny 24 minuty temu

Caritas Polska i Caritas w 41 diecezjach jednoczą siły w największej akcji pomocowej w historii Polski. W ramach kampanii #PomocDlaSeniora oraz #WdzięczniMedykom największa organizacja pomocowa w kraju zgromadziła już 20 milionów złotych. Dzięki temu wolontariusze Caritas codziennie dostarczają paczki z żywnością tysiącom potrzebujących seniorów, bezdomnych i chorych w całej Polsce, a Caritas Polska przygotowuje się do zakupu respiratorów i najbardziej potrzebnego wyposażenia dla polskich szpitali. 

Caritas jest największą organizacją pomocową w Polsce, która od 30 lat niesie pomoc najsłabszym i najbardziej potrzebującym. Ostatnie wydarzenia w kraju i na świecie, związane z pandemią koronawirusa, stanowią dla organizacji szczególne wyzwanie. Dostarczamy żywność seniorom i bezdomnym, prowadzimy zbiórki na respiratory i środki ochrony dla medyków, opiekujemy się chorymi w naszych placówkach, otaczamy opieką bezdomnych i potrzebujących, szyjemy maseczki – skala pomocy, której udzielają Caritas Polska i Caritas diecezjalne w całej Polsce jest nieporównywalna z żadnym innym wydarzeniem w historii naszego kraju mówi ks. Marcin Iżycki, dyrektor Caritas Polska.

Pomoc jest możliwa dzięki zgromadzonym w ostatnich dniach środkom. Ponad 17 mln złotych Caritas otrzymała w ramach współpracy z partnerami biznesowymi, a niemal 2 mln zł w ramach dwóch zbiórek, które uruchomiła dla obu akcji. Zaraz po rozpoczęciu działań odpowiadających na potrzeby związane z epidemią, Caritas Polska wyasygnowała z rezerwy na specjalne akcje pomocowe 1 mln złotych. 

Seniorzy pod szczególną opieką

Akcja #PomocDlaSeniora ma na celu wsparcie osób starszych oraz bezdomnych poprzez zaspokojenie ich najważniejszych potrzeb w warunkach izolacji. W ramach akcji Caritas zapewnia im pomoc żywnościową i zaopatrzenie w środki higieniczne oraz ochronne (płyny do dezynfekcji, rękawiczki, maseczki), wsparcie wolontariuszy w czynnościach wymagających wyjścia z domu (np. w zakupie leków), a także inne formy pomocy, w zależności od potrzeb – na przykład opiekę psychologiczną. Na start projektu Caritas Polska przekazała 1 mln zł z własnych środków. Drugi milion został zebrany w ramach trwającej zbiórki i wkrótce trafi do Caritas diecezjalnych. W akcję włączyły się także niektóre przedsiębiorstwa. 

Lidl Polska wsparł ją kwotą 250 tys. zł, ponadto przekazuje żywność w dwóch diecezjach, a firma Sokołów przekazała ponad 10 ton żywności, która trafi do podopiecznych Caritas w dziewięciu diecezjach. Dodatkowo Fundacja Biedronki postanowiła włączyć w akcję #PomocDlaSeniora projekt „Na Codzienne Zakupy” realizowany od 2018 r. wspólnie z Caritas Polska.  Dzięki temu już od kwietnia przez najbliższych dziesięć miesięcy pomoc w postaci karty zakupowej otrzyma aż 10 tys. ubogich seniorów podopiecznych Caritas, którzy zostali zakwalifikowani przez Caritas diecezjalne. To kolejne ​15 mln zł​ na wsparcie dla najstarszych. 

W ramach projektu diecezjalne Caritas szczególną opieką objęły nie tylko seniorów, ale także osoby bezdomne, chore i ubogie. Jest to pomoc materialna w postaci paczek z żywnością i środkami higieny, darmowych posiłków, a także wsparcie pracowników Caritas i wolontariuszy, którzy pakują paczki. Seniorzy, którzy nie są w stanie samodzielnie zrobić zakupów lub boją się opuszczać domy, mogą liczyć na pomoc wolontariuszy, którzy odbierają paczki w punktach Caritas i dostarczają je pod drzwi. Na taką pomoc mogą liczyć także osoby niepełnosprawne i chore, a w niektórych diecezjach również te pozostające w kwarantannie. 

Środki na zakup żywności dla seniorów i ubogich pochodzą także ze zbiórek i szeregu lokalnych akcji ogłaszanych przez Caritas diecezjalne (np. „Niosę dobro” w Archidiecezji Wrocławskiej lub „Paczka bezdotykowa” w Diecezji Ełckiej). Niektóre diecezje przyjmują darowizny od osób indywidualnych w postaci żywności z długim terminem przydatności, ale pomoc w tym zakresie koncentruje się przede wszystkim na współpracy z firmami oferującymi żywność (takimi jak np. Bracia Sadownicy w Diecezji Włocławskiej, Hortex i SuperDrob w Diecezji Warszawsko-Praskiej i wiele innych). 

Wszystko dla personelu medycznego 

Drugą kampanią uruchomioną przez Caritas w czasach pandemii jest ogólnopolska akcja #WdzięczniMedykom. Projekt dedykowany jest personelowi medycznemu, który dziś znajduje się na pierwszej linii frontu walki z koronawirusem. Caritas uruchomiła zbiórkę środków na niezbędne wyposażenie placówek medycznych zaangażowanych w walkę z pandemią, w tym zakup respiratorów oraz środków ochrony osobistej dla medyków (m.in. maseczek, rękawic, fartuchów i przyłbic). Zbiórka skierowana jest zarówno do darczyńców indywidualnych, jak i podmiotów instytucjonalnych i biznesu. Celem jest zebranie kwoty 12 mln zł. Dziś na koncie Caritas jest już prawie 3 mln zł. 

Do akcji włączyły się Fundacja Carrefour, Lidl Polska oraz spółki Generali i Concordia. Ponadto, darowizny rzeczowe w postaci 8 tys. maseczek ochronnych przekazał Bank BNP Paribas.  Maseczki już trafiły do szpitali, w których leczone są osoby z koronawirusem. 

Pomoc, której udziela Caritas, nie byłaby możliwa bez wsparcia darczyńców indywidualnych. W ramach zbiórek, które prowadzimy, w ciągu zaledwie trzech tygodni zgromadziliśmy prawie dwa miliony złotych, co pozwoli nam zwiększyć skalę pomocy dla seniorów i bezdomnych w diecezjach oraz pomóc szpitalom w zakupie wyposażenia niezbędnego w tym czasie do skutecznej walki z koronawirusem – podkreśla ks. Marcin Iżycki.

Caritas w diecezjach, na których terenie znajdują się szpitale (szczególnie jednoimienne i z oddziałami zakaźnymi) również organizuje zbiórki na sprzęt (głównie respiratory), a także rękawiczki, przyłbice, maseczki, fartuchy, środki do dezynfekcji (np. kosztowny sprzęt do dezynfekcji karetek – Caritas Diecezji Radomskiej), a także innego rodzaju urządzenia specjalistyczne (np. Caritas Diecezji Elbląskiej czyni starania w celu zakupienia kapsuły do przewożenia chorych). Niektóre diecezje przeznaczają swoje obiekty do dyspozycji władz miejskich, by w razie potrzeby mogły służyć osobom przebywającym w kwarantannie (toruńska, tarnowska, warmińska). 

W wielu diecezjach pracownicy ośrodków Caritas szyją maseczki ochronne. Do tej pracy włączają się także wolontariusze i siostry zakonne. Maseczki ofiarowują pracownikom służby zdrowia, najczęściej tym pracującym w ośrodkach medycznych Caritas, a także pracownikom i wolontariuszom Caritas, którzy wykonują pracę w terenie (roznoszą żywność do seniorów, pracują w jadłodajni itp.). Na stronie Caritas Diecezji Lubelskiej umieszczono nawet instrukcję szycia maseczek. Niestety, Caritas borykają się często z brakiem materiałów – flizeliny, gumek i bawełny, dlatego apelują o ich przekazywanie lub wpłaty na konto, dzięki którym będą mogły dokonać niezbędnych zakupów. 

Rozmowa, która ratuje

Osoby w kwarantannie, samotne, starsze czy przeżywające lęk o zdrowie własne lub bliskich coraz częściej potrzebują pomocy psychologicznej. Wiele diecezji udostępnia w tym czasie telefon, na który można zadzwonić i porozmawiać z psychologiem lub pracownikiem Caritas. Numery telefonów i adresy e-mail są dostępne na stronach internetowych Caritas diecezjalnych. Powstają także pionierskie akcje wspierające seniorów i osoby pozostające w izolacji – np. Caritas Diecezji Zamojsko-Lubaczowskiej zachęca duchownych do inicjowania kontaktów telefonicznych ze starszymi parafianami (na zasadzie „telefon do księdza”) oraz planuje stworzenie bazy osób, które chciałyby skorzystać z takiej formy kontaktu. 

Problem izolacji dotknął szczególnie osoby korzystające z dziennych ośrodków pomocy Caritas – np. uczestników Warszatów Terapii Zajęciowej (WTZ). Ośrodki te zostały zamknięte, a ich podopieczni pozostają w domach. Pracownicy ośrodków nadal mogą jednak realizować działania pomocowe poprzez kontakt telefoniczny. W ten sposób nie tylko podnoszą podopiecznych na duchu, ale także dbają o ich rozwój przekazując im zadania czy ćwiczenia na dany dzień lub tydzień. Na przykład w WTZ Gorlice w diecezji rzeszowskiej rodzice codziennie otrzymują od specjalistów i terapeutów, z wykorzystaniem technik komputerowych, materiały potrzebne do pracy z dziećmi i młodzieżą. Pracownicy WTZ są w kontakcie telefonicznym z rodzinami podopiecznych i służą im pomocą w codziennych potrzebach (np. jeśli chodzi o zrobienie zakupów). Codziennie w wyznaczonych godzinach zapewniony jest dyżur psychologa, rehabilitanta, logopedy i wszystkich specjalistów. 

Szczegółowe informacje dotyczące działalności Caritas w poszczególnych diecezjach znajdują się w raporcie „Caritas przeciwko epidemii”, który jest załączony do niniejszej informacji.

Kampanię Caritas #PomocDlaSeniora” można wesprzeć

  • przekazując darowiznę na stronie www.caritas.pl/pomocdlaseniora
  • wysyłając SMS o treści SENIOR na numer 72052 (koszt 2,46 zł)
  • wpłacając dowolną kwotę na konto 70 1020 1013 0000 0102 0002 6526 (tytuł wpłaty SENIOR)

Kampanię Caritas #PomocDlaSeniora” można wesprzeć

  • przekazując darowiznę na stronie www.caritas.pl/medycy
  • wysyłając SMS o treści MEDYK na numer 72052 (koszt 2,46 zł)

wpłacając dowolną kwotę na konto 70 1020 1013 0000 0102 0002 6526 (tytuł wpłaty MEDYK)

Caritas Polska

Raport z działań Caritas Polska i Caritas diecezjalnych podjętych w marcu 2020 r. w odpowiedzi na pandemię koronawirusa w Polsce (PDF)

Papieska Akademia Życia: Pandemia a powszechne braterstwo

5 godzin 21 minut temu

Papieska Akademia Życia

PANDEMIA A POWSZECHNE BRATERSTWO

Uwagi na temat kryzysu wywołanego Covid-19
30 marca 2020 r.

       Cała ludzkość stanęła w obliczu próby. Pandemia Covid-19 stawia nas w sytuacji  bezprecedensowej trudności, dramatu o ogólnoświatowym zasięgu i sprawia, że z dnia na dzień wzrasta prawdopodobieństwo destabilizacji naszych życiowych projektów. Dotkliwość zagrożenia podważa te aspekty życia, które jeszcze niedawno uznawaliśmy za całkowicie pewne i oczywiste. Boleśnie doświadczamy paradoksu, przekraczającego nasze dotychczasowe wyobrażenia – aby przeżyć chorobę, musimy się od siebie izolować, ale gdybyśmy musieli nauczyć się żyć w izolacji od siebie, nie moglibyśmy zdać sobie sprawy, że istotą naszego życia jest właśnie dzielenie go z innymi.

        Wpatrzeni z rosnącą euforią w nowoczesne technologie i metody zarządzania, zorientowaliśmy się nagle, jak bardzo jesteśmy nieprzygotowani, społecznie i technicznie, do walki z szerzącą się zarazą. Niemało trudu kosztowało nas już samo przyznanie, jak wielki jest zasięg jej oddziaływania. A teraz ogromnym wysiłkiem staramy się choćby zahamować jej rozprzestrzenianie się. Podobne nieprzygotowanie, by nie rzec opór, wykazujemy, jeśli chodzi o uznanie naszej kruchości fizycznej, kulturowej i politycznej wobec nowego zjawiska, biorąc pod uwagę egzystencjalną destabilizację, jaką ono wywołuje. Destabilizację, która wykracza poza zasięg nauki i techniki urządzeń medycznych. Nieuczciwe, i błędne,  byłoby obarczenie tą odpowiedzialnością naukowców i techników. Jednocześnie, na pewno prawdą jest, że pogłębienie naszego spojrzenia i większa odpowiedzialność za namysł nad sensem i wartościami człowieczeństwa, jest zadaniem tak samo pilnym jak badania nad lekiem i szczepionką. Co więcej, ćwiczenie się w tej głębszej refleksji i odpowiedzialności tworzy kontekst spójności i jedności, sojuszu i braterstwa, ponieważ wszyscy jesteśmy ludźmi, a to – nie ujmując niczego z wielkiego wkładu, jaki wnoszą kobiety i mężczyźni poświęcający się badaniom i ci, którzy zajmują się rządzeniem krajami, w ogromnym stopniu wspiera ich w tym zadaniu i niesie im otuchę. Ich oddanie już dziś zasługuje na uprawnioną i najszczerszą wdzięczność nas wszystkich i powinno z całą pewnością wyjść z tego wzmocnione i docenione.

      W tym duchu Papieska Akademia Życia, która na mocy swego instytucjonalnego mandatu promuje i wspiera współpracę pomiędzy nauką a etyką na rzecz poszukiwania najlepszego możliwego humanizmu, pragnie zaproponować swój wkład w postaci refleksji. Celem, jaki sobie przy tym stawia, jest umieszczenie elementów charakteryzujących nową sytuację w kontekście odnowionego ducha, jaki winien przyświecać trosce społecznej i dbałości o każdego człowieka. Wyjątkowe warunki, jakie dziś stanowią wyzwanie dla braterstwa humana communitas, muszą ostatecznie przełożyć się na szansę, by taki właśnie duch humanizmu zaczął stanowić podstawę kultury instytucjonalnej w czasach ‘normalnych’ – zarówno w obrębie poszczególnych krajów, jak i w kontaktach i związkach pomiędzy narodami.

Solidarni we własnej kruchości i ograniczeniach

      Pandemia przede wszystkim w sposób nieoczekiwanie brutalny ukazała wątłość, którą naznaczona jest kondycja człowieka. Są rejony świata, gdzie niepewność egzystencji jest codziennym doświadczeniem pojedynczych ludzi i całych zbiorowości. Ubóstwo sprawia tam bowiem, że nie każdy ma dostęp do leczenia, choć potencjalnie jest ono możliwe, lub do dostatecznej ilości pożywienia, którego przecież również na świecie nie brakuje. W innych obszarach świata niepewność ta jest sukcesywnie redukowana dzięki postępom nauki i techniki, co prowadzi nas do złudnego poczucia niezniszczalności i przekonania, że, dzięki technice, jesteśmy w stanie rozwiązać każdy problem. A jednak, pomimo wszelkich wysiłków, opanowanie pandemii okazało się niemożliwe, nawet w społeczeństwach najlepiej rozwiniętych pod względem gospodarczym i technologicznym – i tam bowiem potrzeby przewyższyły dostępne moce laboratoriów i placówek służby zdrowia. Optymistyczne prognozy, jakie czyniliśmy, odnośnie do naukowych i technologicznych możliwości, którymi dysponujemy, sprawiły być może, że uwierzyliśmy, iż będziemy w stanie zapobiec globalnej epidemii w tej skali, stopniowo traktując taki scenariusz jako coraz bardziej abstrakcyjny. Musimy uznać, że tak nie jest. I dziś jesteśmy wręcz zmuszeni, by zastanowić się nad tym, że obok niezwykłych zasobów zapewniających ochronę i opiekę, jakie daje nam postęp, rozwijają się także pewne skutki uboczne w postaci kruchości systemu, co do których nie byliśmy dostatecznie czujni.

      Tak czy inaczej, traumatycznie oczywiste staje się, że nie jesteśmy panami swego losu. Okazuje się, że i nauka ma pewne ograniczenia. Mieliśmy tego świadomość, bo przecież jej dokonania zawsze są częściowe, skoro skupia się, czy to z wygody, czy z konieczności, na wybranych aspektach rzeczywistości, nie uwzględniając innych, ale też ze względu na sam status teorii naukowych – tymczasowy i podlegający weryfikacji. W obliczu niepewności wywołanej Covid-19, ponownie dotarło do nas jasno, jak dużą stopniowością i złożonością cechuje się wiedza naukowa, z jej wymogami dotyczącymi metodyki i drogi potwierdzania ustaleń. Niepewność i ograniczony charakter wiedzy są również czymś globalnym, realnym i wspólnym wszystkim. Brak jest bowiem rzeczywistych argumentów za tym, że jakieś cywilizacje czy podmioty są lepsze i na tyle niezależne od innych, by mogły się od nich w razie konieczności odizolować. Na własnej skórze przekonujemy się, jak blisko jesteśmy ze sobą związani. Co więcej, to właśnie nasza podatność na niepewność, w dużo większym stopniu niż efektywność narzędzi, jakimi dysponujemy, sprawia, że jesteśmy od siebie współzależni. Zaraza bardzo szybko przenosi się z jednego kraju do drugiego. To, co przytrafia się jednej osobie, natychmiast przekłada się na inne. Obecna sytuacja jeszcze wyraźniej unaocznia to, o czym wiedzieliśmy, choć nie bardzo się tym przejmowaliśmy, a mianowicie, że – czy to gdy dzieje się coś dobrego, czy złego – wszelkie nasze działania niosą konsekwencje także dla innych ludzi. Nie ma takich aktów indywidualnych, które nie rzutowałyby społecznie, i dotyczy to tak pojedynczych osób, jak i zbiorowości, społeczeństw czy narodów. Nieostrożne lub ryzykowne zachowania, których się dopuszczamy, a które z pozoru grożą tylko nam samym, skutkują realną możliwością zakażenia innych, podczas gdy nam mogą ujść bezkarnie. Odkrywamy w ten sposób, że bezpieczeństwo każdego zależy od bezpieczeństwa wszystkich pozostałych.

     Wybuchy epidemii to oczywiście stały element historii ludzkości. Nie możemy jednak bagatelizować cech dzisiejszego zagrożenia, które dowiodło, że potrafi dostosować swoją zakaźność do naszego współczesnego stylu życia i ominąć stosowane przez nas środki ochronne. Musimy przyjąć do wiadomości skutki naszego modelu rozwojowego, w tym eksploatacji nietkniętych dotąd obszarów lasów, zasiedlonych drobnoustrojami nieznanymi ludzkim systemom immunologicznym, a także powstania rozbudowanych i szybkich sieci transportu. Prawdopodobnie na to, co nas dziś atakuje, uda się znaleźć jakieś rozwiązanie. Musimy to jednak uczynić ze świadomością, że ten rodzaj zagrożenia w dłuższej perspektywie czasowej może przerodzić się w zagrożenie systemowe.

      Po drugie, z problemem należy zmierzyć się za pomocą najlepszych dostępnych nam środków naukowych i organizacyjnych, unikając ideologicznego wychwalania takiego modelu społeczeństwa, w którym stawia się znak równości między zbawieniem a zdrowiem. Choroby i śmierci nie należy bowiem traktować jako porażki nauki i techniki – te przecież nadal powinny ekscytować nas swoimi postępami, choć potrzeba pokornego podejścia wobec ich ograniczeń. Musimy jednak przyznać, że śmierć i choroba wiążą się z głębokim zranieniem naszych najprawdziwszych i najgłębszych uczuć. To wszakże nie powinno skłaniać nas do wyrzekania się prawa do nich i do zrywania więzi. Nawet wówczas, gdy musimy uznać, że nie jesteśmy w stanie wypełnić miłości, jaką te uczucia i więzi w sobie niosą. Choć nasze życie zawsze jest śmiertelne, ufamy, że nie jest śmiertelna tajemnica miłości, jaka się w nim kryje.

Od wzajemnego powiązania jako rzeczywistości faktycznej do świadomego wyboru solidarności

        Jak nigdy dotąd straszliwa rzeczywistość pandemii uświadamia nam, że podstawą naszego życia są wzajemne zależności, że każde życie jest życiem wspólnym, że razem tworzymy życie i życie pochodzi od innych. Zasoby społeczeństwa, które odrzuca potraktowanie życia wyłącznie jako faktu biologicznego, są cennym dobrem, które odpowiedzialnie towarzyszy też wszelkiej działalności opiekuńczej. Być może lekkomyślnie zmarnotrawiliśmy kapitał, którego obfitość czyni różnicę w takich chwilach, jak obecna. Być może poważnie nie doceniliśmy dobra w postaci relacji, jakie może on rozsiewać wówczas, gdy więzi uczuciowe i duch wspólnoty wystawione zostają na ciężką próbę, właśnie przez podstawowe potrzeby ochrony życia biologicznego.

          Należy dziś zadać sobie pytanie o dwa, zresztą dość nieskomplikowane, sposoby myślenia, które stały się powszechnie przyjmowanym stereotypem i punktem odniesienia, kiedy mowa o wolności i prawach. Pierwszy z nich to: „Moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność innych”. Formuła ta, zresztą sama w sobie niebezpiecznie niejednoznaczna, nie przystaje do zrozumienia tego, czego rzeczywiście doświadczamy. Nie przypadkiem też wyznawana jest przez tych, którzy stoją na pozycji siły. Tymczasem nasze wolności zawsze są ze sobą splecione i nakładają się na siebie, czy to w czasach spokojnych, czy burzliwych. Trzeba raczej nauczyć się sprawiać, by ze sobą współdziałały, w imię wspólnego dobra, i przełamywać skłonność, którą zresztą epidemia może nasilać, by w drugim człowieku widzieć potencjalne źródło „infekcji”, od której trzeba się dystansować, i wroga, przed którym należy się chronić. Drugie z tych stwierdzeń brzmi: „Moje życie zależy tylko ode mnie”. Tak nie jest. Jesteśmy częścią ludzkości, a ludzkość jest częścią nas. Musimy przyjąć te zależności i docenić odpowiedzialność, która czyni nas jej uczestnikami i pierwszoplanowymi bohaterami. Nie ma takiego prawa, któremu nie odpowiadałaby jakaś powinność – współżycie osób wolnych i równych to kwestia wybitnie etyczna, nie techniczna.

        Jesteśmy zatem wezwani do uznania, z nowym i głębokim uczuciem, że zostaliśmy powierzeni jedni drugim. Nigdy dotąd relacja troski nie ukazywała się jako tak fundamentalny paradygmat naszej ludzkiej koegzystencji. Przejście od faktycznego stanu współzależności do solidarności z wyboru nie zachodzi automatycznie. Jednak już teraz widzimy rozmaite znaki tej transformacji w kierunku działań odpowiedzialnych i zachowań braterskich. Szczególnie wyraźnie jest to widoczne w pełnej poświęcenia pracy służby zdrowia, której pracownicy ofiarnie angażują wszystkie swoje siły, narażając nawet własne życie i zdrowie, by nieść chorym ulgę w cierpieniach. Ich profesjonalizm idzie dużo dalej niż obowiązki wynikające z zawartych umów. Tym samym dają świadectwo, że praca jest sferą urzeczywistniania sensu i wartości, nie zaś tylko zestawem „czynności” bądź „towarem”, którym za odpłatą się wymieniamy. To samo dotyczy naukowców i badaczy, którzy służą ludziom swoimi kompetencjami. Dzięki ich determinacji i gotowości dzielenia się siłami i informacjami, możliwe było szybkie uruchomienie współpracy między sieciami ośrodków badawczych nad poszukiwaniem eksperymentalnych protokołów, mogących potwierdzić skuteczność i bezpieczeństwo leków.

         Nie wolno zapominać też o wszystkich kobietach i mężczyznach, którzy codziennie dokonują pozytywnego i odważnego wyboru, by pielęgnować i dbać o to braterstwo. To matki i ojcowie rodzin, seniorzy i ludzie młodzi. To osoby, które, choć znalazły się w obiektywnie trudnych warunkach, starają się dalej uczciwie i sumiennie wykonywać swoją pracę. To tysiące wolontariuszy, którzy nie przestali pełnić swojej służby. To przywódcy wspólnot religijnych, którzy nadal służą powierzonym sobie wiernym, nierzadko za cenę własnego życia, jak ukazują historie wielu kapłanów zmarłych na Covid-19.

         Na płaszczyźnie politycznej obecna sytuacja narzuca nam szersze spojrzenie. W relacjach międzynarodowych (również między krajami Unii Europejskiej) krótkowzroczne i złudne okazuje się poszukiwanie odpowiedzi w kategoriach „interesów narodowych”. Bez rzeczywistej współpracy i skutecznej koordynacji działań, które w sposób zdecydowany przeciwstawią się nieuniknionym oporom politycznym, handlowym, ideologicznym i relacyjnym, wirusa nie da się zatrzymać. Oczywiście są to bardzo poważne i brzemienne w skutkach decyzje. Potrzeba otwartej wizji i wyborów, które nie zawsze idą w parze z odruchowymi odczuciami społeczeństw poszczególnych krajów. Jednak w czasach tak wyraźnie globalnej dynamiki zdarzeń, odpowiedź – jeśli ma być skuteczna – nie może ograniczać się do terytoriów poszczególnych państw.

Nauka, medycyna i polityka – więzi społeczne wystawione na próbę

        Decyzje polityczne winny oczywiście opierać się na danych naukowych, ale nie mogą ograniczać się do tej perspektywy. Przyjęcie, że zjawiska ludzkie mają być interpretowane wyłącznie w oparciu o kategorie nauk empirycznych oznaczałoby udzielenie odpowiedzi jedynie na płaszczyźnie technicznej. Efektem byłaby logika, która czynnik determinujący wybory polityczne widzi w procesach biologicznych, co oznaczałoby pójście tą niebezpieczną drogą, jaką wyznacza bio-polityka. Nie byłoby w tym także poszanowania dla różnic między kulturami, które dokonują własnej interpretacji pojęć zdrowia, choroby, śmierci i systemów opieki, przypisując im znaczenia, których różnorodność może stanowić bogactwo, jakiego nie wolno ujednolicać według jednego klucza interpretacji naukowo-technicznej.

        Potrzeba natomiast sojuszu między nauką a humanizmem, które należy łączyć, nie separować od siebie, ani, tym bardziej, sobie przeciwstawiać. Kryzys, jak ten, który wywołała epidemia Covid-19, można pokonać przede wszystkim przeciwciałami solidarności. Techniczne i kliniczne środki walki należy wpleść w szersze i głębsze poszukiwanie dobra wspólnego, które winno przeciwstawić się tendencji do zapewniania korzyści uprzywilejowanym, a separowania słabszych, czy to w oparciu o obywatelstwo, poziom dochodów, politykę czy wiek.

           Dotyczy to również wszystkich wyborów związanych z „polityką opieki”, także tych, które są blisko związane z praktyką kliniczną. Kryzysowe warunki, w jakich znalazło się obecnie wiele krajów, mogą zmuszać lekarzy do podejmowania dramatycznych i rozdzierających decyzji o racjonowaniu ograniczonych środków, których nie wystarczy w jednym czasie dla wszystkich. Wówczas, po zrobieniu wszystkiego, co ze strony organizacyjnej możliwe, by takiego racjonowania uniknąć, będzie należało zawsze pamiętać, że tego rodzaju decyzja nie może być uzasadniana różnicą w wartości ludzkiego życia i godności każdego człowieka – te zawsze są bowiem równe i bezcenne. Decyzja dotyczy raczej zastosowania leczenia i zabiegów w sposób możliwie najlepszy pod kątem potrzeb pacjenta, czyli uwzględniając stan zaawansowania choroby i wynikające z niej potrzeby opieki i leczenia, oraz ocenę korzyści klinicznych, jakie leczenie to może przynieść, czyli rokowania. Wiek nie może być przyjęty jako jedyne i automatyczne kryterium wyboru, w przeciwnym przypadku oznaczałoby to  postawę dyskryminacji osób starszych i słabszych. Poza tym konieczne jest sformułowanie takich kryteriów, co do których możliwa jest jak najszersza zgoda i które mają merytoryczne uzasadnienie, by uniknąć arbitralności czy improwizacji w sytuacjach nagłych, jak uczy medycyna katastrof. Należy z całą pewnością podkreślić, że racjonowanie musi być ostatnią opcją. Poszukiwanie innych, w miarę możliwości równie skutecznych, metod leczenia, dzielenie się zasobami czy przenoszenie pacjentów to środki alternatywne, które trzeba rzetelnie rozważyć, w imię logiki sprawiedliwości. W warunkach przeciwności, by zaradzić brakom,  kreatywność podpowiada czasem niestandardowe rozwiązania, jak choćby wykorzystanie jednego respiratora u kilku pacjentów. Pod żadnym pozorem nie wolno nam jednak nigdy opuścić chorego, nawet wówczas, gdy nie ma już możliwości leczenia. Opieka paliatywna, leczenie bólu i towarzyszenie to potrzeby, których nie wolno zaniechać.

         Doświadczenie, przez które przechodzimy, to także poważny test dla całego systemu ochrony zdrowia publicznego, choć na ocenę tego przyjdzie czas dopiero, gdy sytuacja ulegnie uspokojeniu. Pytanie, które się w tym kontekście pojawia, dotyczy równowagi pomiędzy podejściem prewencyjnym a terapeutycznym, pomiędzy medycyną jednostek a wymiarem zbiorowym (z uwagi na ścisłą korelację pomiędzy zdrowiem i prawami osobistymi a zdrowiem publicznym). Kwestie te sięgają problemu głębszej natury, a mianowicie tego, jakie cele może stawiać sobie medycyna, kompleksowo uwzględniając rolę, jaką w życiu społecznym pełni zdrowie we wszystkich jego wymiarach, a zatem na przykład edukacji i troski o środowisko. Korzystne, jak się wydaje, byłoby przyjęcie przez bioetykę perspektywy globalnej, uwzględniającej wielość występujących tu wymiarów i ogólnoświatowy zasięg problemów, oraz wykraczającej poza indywidualistyczną i ograniczoną wizję tematów dotyczących ludzkiego życia, zdrowia i troski o nie.

        Ryzyko globalnej epidemii, w logice odpowiedzialności,  wymaga stworzenia globalnej koordynacji systemów opieki zdrowotnej. Trzeba być świadomym, że odporność całości systemu zależy od tego z jego ogniw, które okaże się najsłabsze pod względem przygotowania diagnostycznego, szybkości reakcji poprzez proporcjonalne środki restrykcji, odpowiednich struktur, systemu gromadzenia i dzielenia się informacjami i danymi. Potrzeba również, by władze, które mają kompleksowy obraz kryzysu i które podejmują decyzje i kierują komunikacją, były postrzegane jako wiarygodne źródło informacji, co pozwala uniknąć dezorientacji, jaką wywołuje zamęt komunikacyjny (infodemia), w sytuacji, gdy wiadomości docierające do ogółu są niepewne i fragmentaryczne.

Obowiązek ochrony najsłabszych – ewangeliczna wiara wystawiona na próbę

       W scenariuszu tym na szczególną uwagę zasługują najsłabsi, a więc przede wszystkim osoby starsze i niepełnosprawne. Nawet jeśli pozostałe warunki są porównywalne, na odsetek śmiertelności w wyniku epidemii mają wpływ różnice, czy to występujące między krajami czy w ramach jednego państwa, w dostępie do zasobów, w jakości i organizacji systemu opieki zdrowotnej, warunkach życia populacji, zdolności do rozpoznania i zrozumienia cech zjawiska oraz umiejętności interpretacji informacji. Dużo więcej ludzi będzie umierać tam, gdzie w codziennym życiu już wcześniej nie mieli oni zagwarantowanego dostępu do podstawowej opieki zdrowotnej.

      Wniosek, że tymi, którzy ucierpią najbardziej, będą właśnie najsłabsi i bezbronni, powinien skłonić nas do ostrożności, gdy mówimy o Bożym działaniu w tym historycznym momencie dziejów. Nie możemy interpretować cierpień, przez jakie przechodzi ludzkość, wedle upraszczającego schematu, wskazującego na zależność między „obrazą majestatu” Boga a „świętym odwetem” przez Niego dokonywanym. Sam choćby fakt, że ukarani byliby właśnie ci najsłabsi, ci, którzy są Mu najbliżsi i z którymi się utożsamia (Mt 25,40-45) przeczy tej perspektywie. Wsłuchanie się w Pismo święte i dostrzeżenie, w jaki sposób Jezus wypełnia daną obietnicę, podpowiada, że opowiedzeniem się po stronie życia – jak uczy Bóg –  są konkretne gesty człowieczeństwa, spełniane wobec bliźniego. Gesty, których w tych dniach, jak widzimy, nie brakuje.

       Każda forma troski, każdy wyraz życzliwości to zwycięstwo Zmartwychwstałego. Obowiązkiem chrześcijan jest dawać temu świadectwo. Zawsze i wobec wszystkich. W tych okolicznościach, na przykład, nie wolno nam zapominać o innych klęskach, które dotykają najbardziej bezbronnych – uchodźców i imigrantów oraz narodów nadal trapionych konfliktami, wojnami czy głodem.

Modlitwa wstawiennicza

      Tam, gdzie ewangeliczna bliskość napotyka na ograniczenia fizyczne czy wrogi sprzeciw, swą niezachwianą i zdecydowaną moc zachowuje wstawiennictwo, osadzone głęboko w Ukrzyżowanym, nawet jeśli lud wydaje się nie zasługiwać na Boże błogosławieństwo (Wj 32, 9-13). Ten wstawienniczy krzyk ludu wiernych jest przestrzenią, w której można zmierzyć się z tragiczną tajemnicą śmierci, w czasach, gdy lęk przed nią dotyczy nas wszystkich. W krzyżu Chrystusa staje się możliwe myślenie o ludzkim istnieniu jako o wielkim przejściu – skorupa naszej egzystencji jest niczym poczwarka, czekająca na uwolnienie się motyla. Całe stworzenie, mówi święty Paweł, cierpi „bóle rodzenia”.

   W tym świetle winniśmy rozumieć sens modlitwy. Jako wstawiennictwo za każdego i za wszystkich tych, którzy cierpią, a których Jezus przecież powierzył naszej solidarności, oraz jako chwilę, w której mamy uczyć się od Niego przeżywania cierpienia jako wyrazu zaufania Ojcu. Taki dialog z Bogiem staje się źródłem, które pozwala nam zaufać także ludziom. Stąd możemy czerpać wewnętrzną siłę, by wypełnić całą naszą odpowiedzialność i otworzyć się na nawrócenie, poprzez zrozumienie, o jakim, bardziej ludzkim sposobie koegzystencji w naszym świecie mówi nam otaczająca nas rzeczywistość. Przypomnijmy słowa bpa Francesco Beschiego, ordynariusza Bergamo, jednego z włoskich miast najmocniej dotkniętych epidemią: „Nasze modlitwy to nie czarodziejskie zaklęcia. Wiara w Boga nie rozwiązuje w magiczny sposób naszych problemów, raczej daje nam wewnętrzną siłę, by wypełnić ten obowiązek, do którego każdy z nas i wszyscy, choć w odmienny sposób, jesteśmy powołani. Szczególnie dotyczy to tych, którzy są wezwani do powstrzymania i pokonania tego zła”.

        Nawet ktoś, kto nie podziela tej wiary, może z takiego świadectwa powszechnego braterstwa wyczytać kierunek, wskazujący na najlepszą cząstkę ludzkiej kondycji. Człowieczeństwo, które nie wyrzeka się rzeczywistości polegającej na tym, że ludzie kochają się i wspólnie trudzą w imię miłości do życia jako dobra bezwzględnie wspólnego, zyskuje wdzięczność wszystkich i jest znakiem miłości Boga obecnego pośród nas.

[Oryginał włoski, tłum. KEP]

Papieska Akademia Życia: Pandemia a powszechne braterstwo

5 godzin 52 minuty temu

O tym, że sytuacja epidemii może stać się szansą, aby po jej zakończeniu podstawą kultury na całym świecie stał się duch humanizmu, pisze Papieska Akademia Życia w dokumencie pt. „Pandemia a powszechne braterstwo. Uwagi na temat kryzysu wywołanego Covid-19ˮ. „Pogłębienie naszego spojrzenia i większa odpowiedzialność za namysł nad sensem i wartościami człowieczeństwa, jest zadaniem tak samo pilnym jak badania nad lekiem i szczepionkąˮ – czytamy w opublikowanej 30 marca refleksji.

Dokument Papieskiej Akademii Życia wydany w związku z panującą epidemią opisuje elementy charakterystyczne dla nowej sytuacji i wskazuje na potrzebę odnowienia ducha w przyszłej trosce społecznej o człowieka. Jak piszą członkowie Akademii, obecna sytuacja pokazuje „jak bardzo jesteśmy nieprzygotowani, społecznie i technicznie, do walki z szerzącą się zarazą”, a także jak bardzo jesteśmy nieprzygotowani „jeśli chodzi o uznanie naszej kruchości fizycznej, kulturowej i politycznej wobec nowego zjawiskaˮ.  

 „Traumatycznie oczywiste staje się, że nie jesteśmy panami swego losu. Okazuje się, że i nauka ma pewne ograniczeniaˮ – czytamy w dokumencie. Akademia pisze o niepewności i ograniczonym charakterze wiedzy oraz o odpowiedzialności każdego człowieka za wszystkich innych. „Na własnej skórze przekonujemy się, jak blisko jesteśmy ze sobą związani […] Nieostrożne lub ryzykowne zachowania, których się dopuszczamy, a które z pozoru grożą tylko nam samym, skutkują realną możliwością zakażenia innych, podczas gdy nam mogą ujść bezkarnie. Odkrywamy w ten sposób, że bezpieczeństwo każdego zależy od bezpieczeństwa wszystkich pozostałychˮ – czytamy.

Akademia pisze, że nie można bagatelizować dzisiejszego zagrożenia i należy z nim się zmierzyć za pomocą najlepszych dostępnych środków naukowych i organizacyjnych. Ostrzega jednak, by choroby i śmierci nie traktować jako „porażki nauki i technikiˮ. Podkreśla wymiar transcendentalny życia. „Choć nasze życie zawsze jest śmiertelne, ufamy, że nie jest śmiertelna tajemnica miłości, jaka się w nim kryjeˮ – czytamy w dokumencie.

W kolejnej jego części członkowie Akademii piszą o potrzebie przejścia od niezależnego od nas wzajemnego powiązania do świadomego wyboru solidarności międzyludzkiej. Dokument zwraca uwagę na często używany stereotyp: „Moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność innych” i prostuje: „nasze wolności zawsze są ze sobą splecione i nakładają się na siebie, czy to w czasach spokojnych, czy burzliwych. Trzeba raczej nauczyć się sprawiać, by ze sobą współdziałały, w imię wspólnego dobra, i przełamywać skłonność, którą zresztą epidemia może nasilać, by w drugim człowieku widzieć potencjalne źródło „infekcji”, od której trzeba się dystansować, i wroga, przed którym należy się chronićˮ. Akademia odnosi się też do innego stwierdzenia: „Moje życie zależy tylko ode mnie”. I wyjaśnia: „Tak nie jest. Jesteśmy częścią ludzkości, a ludzkość jest częścią nas. Musimy przyjąć te zależności i docenić odpowiedzialność, która czyni nas jej uczestnikami […] współżycie osób wolnych i równych to kwestia wybitnie etyczna, nie technicznaˮ.

„Jesteśmy zatem wezwani do uznania, z nowym i głębokim uczuciem, że zostaliśmy powierzeni jedni drugimˮ – czytamy dalej w dokumencie. Akademia zauważa, że znaki przejścia od faktycznego stanu współzależności do solidarności z wyboru widać obecnie m.in. w pełnej poświęcenia pracy służby zdrowia. „Nie wolno zapominać też o wszystkich kobietach i mężczyznach, którzy codziennie dokonują pozytywnego i odważnego wyboru, by pielęgnować i dbać o to braterstwoˮ – dodaje Akademia, wymieniając tu ojców i matki, wolontariuszy czy kapłanów. Akademia pisze też o relacjach międzynarodowych. „Krótkowzroczne i złudne okazuje się poszukiwanie odpowiedzi w kategoriach „interesów narodowych”. Bez rzeczywistej współpracy i skutecznej koordynacji działań, które w sposób zdecydowany przeciwstawią się nieuniknionym oporom politycznym, handlowym, ideologicznym i relacyjnym, wirusa nie da się zatrzymaćˮ – czytamy.

W dalszej części dokumentu członkowie Akademii piszą o wystawionych na próbę więziach społecznych w kontekście nauki, medycyny i polityki. Czytamy m.in. o potrzebie „sojuszu między nauką a humanizmemˮ. „Kryzys, jak ten, który wywołała epidemia Covid-19, można pokonać przede wszystkim przeciwciałami solidarnościˮ – czytamy w dokumencie. Akademia podkreśla tu m.in. że żadna decyzja „nie może być uzasadniana różnicą w wartości ludzkiego życia i godności każdego człowieka – te zawsze są bowiem równe i bezcenneˮ. Akademia podkreśla też, że „potrzeba również, by władze, które mają kompleksowy obraz kryzysu i które podejmują decyzje i kierują komunikacją, były postrzegane jako wiarygodne źródło informacji, co pozwala uniknąć dezorientacjiˮ.

 W dokumencie Akademii czytamy też o obowiązku ochrony najsłabszych, przede wszystkim osób starszych i niepełnosprawnych. Refleksja zachęca do ostrożności, gdy mówimy o Bożym „odwecieˮ, ponieważ: „Sam choćby fakt, że ukarani byliby właśnie ci najsłabsi, ci, którzy są Mu najbliżsi i z którymi się utożsamia (Mt 25,40-45) przeczy tej perspektywieˮ. Akademia zaprasza do troski o innych, która jest obowiązkiem chrześcijan. Przypomina, by nie zapominać w tym czasie również o  innych klęskach, które dotykają najbardziej bezbronnych – „uchodźców i imigrantów oraz narodów nadal trapionych konfliktami, wojnami czy głodemˮ.

W ostatniej części dokumentu Papieska Akademia Życia zachęca do modlitwy rozumianej jako „wstawiennictwo za każdego i za wszystkich tych, którzy cierpią, a których Jezus przecież powierzył naszej solidarności, oraz jako chwilę, w której mamy uczyć się od Niego przeżywania cierpienia jako wyrazu zaufania Ojcuˮ. „Taki dialog z Bogiem staje się źródłem, które pozwala nam zaufać także ludziomˮ – czytamy. Akademia przypomina słowa bp. Francesco Beschiego, ordynariusza Bergamo, jednego z włoskich miast najmocniej dotkniętych epidemią: „Nasze modlitwy to nie czarodziejskie zaklęcia. Wiara w Boga nie rozwiązuje w magiczny sposób naszych problemów, raczej daje nam wewnętrzną siłę, by wypełnić ten obowiązek, do którego każdy z nas i wszyscy, choć w odmienny sposób, jesteśmy powołani. Szczególnie dotyczy to tych, którzy są wezwani do powstrzymania i pokonania tego zła”.

***

Papieska Akademia Życia została założona przez św. Jana Pawła II w 1994 roku. Miała ona podejmować badania nad promocją oraz ochroną ludzkiego życia i godności człowieka.  W 2016 r. papież Franciszek zmienił statut Akademii, poszerzając zakres jej działalności również na inne tematy, takie jak promowanie wzajemnego szacunku między osobami różnych płci i pokoleń oraz jakości ludzkiego życia. Pierwszym ważnym owocem działalności Papieskiej Akademii Życia była Encyklika Evangelium vitae św. Jana Pawła II.

BP KEP

Publikujemy pełny tekst dokumentu:

Papieska Akademia Życia

PANDEMIA A POWSZECHNE BRATERSTWO

Uwagi na temat kryzysu wywołanego Covid-19
30 marca 2020 r.

       Cała ludzkość stanęła w obliczu próby. Pandemia Covid-19 stawia nas w sytuacji  bezprecedensowej trudności, dramatu o ogólnoświatowym zasięgu i sprawia, że z dnia na dzień wzrasta prawdopodobieństwo destabilizacji naszych życiowych projektów. Dotkliwość zagrożenia podważa te aspekty życia, które jeszcze niedawno uznawaliśmy za całkowicie pewne i oczywiste. Boleśnie doświadczamy paradoksu, przekraczającego nasze dotychczasowe wyobrażenia – aby przeżyć chorobę, musimy się od siebie izolować, ale gdybyśmy musieli nauczyć się żyć w izolacji od siebie, nie moglibyśmy zdać sobie sprawy, że istotą naszego życia jest właśnie dzielenie go z innymi.

        Wpatrzeni z rosnącą euforią w nowoczesne technologie i metody zarządzania, zorientowaliśmy się nagle, jak bardzo jesteśmy nieprzygotowani, społecznie i technicznie, do walki z szerzącą się zarazą. Niemało trudu kosztowało nas już samo przyznanie, jak wielki jest zasięg jej oddziaływania. A teraz ogromnym wysiłkiem staramy się choćby zahamować jej rozprzestrzenianie się. Podobne nieprzygotowanie, by nie rzec opór, wykazujemy, jeśli chodzi o uznanie naszej kruchości fizycznej, kulturowej i politycznej wobec nowego zjawiska, biorąc pod uwagę egzystencjalną destabilizację, jaką ono wywołuje. Destabilizację, która wykracza poza zasięg nauki i techniki urządzeń medycznych. Nieuczciwe, i błędne,  byłoby obarczenie tą odpowiedzialnością naukowców i techników. Jednocześnie, na pewno prawdą jest, że pogłębienie naszego spojrzenia i większa odpowiedzialność za namysł nad sensem i wartościami człowieczeństwa, jest zadaniem tak samo pilnym jak badania nad lekiem i szczepionką. Co więcej, ćwiczenie się w tej głębszej refleksji i odpowiedzialności tworzy kontekst spójności i jedności, sojuszu i braterstwa, ponieważ wszyscy jesteśmy ludźmi, a to – nie ujmując niczego z wielkiego wkładu, jaki wnoszą kobiety i mężczyźni poświęcający się badaniom i ci, którzy zajmują się rządzeniem krajami, w ogromnym stopniu wspiera ich w tym zadaniu i niesie im otuchę. Ich oddanie już dziś zasługuje na uprawnioną i najszczerszą wdzięczność nas wszystkich i powinno z całą pewnością wyjść z tego wzmocnione i docenione.

      W tym duchu Papieska Akademia Życia, która na mocy swego instytucjonalnego mandatu promuje i wspiera współpracę pomiędzy nauką a etyką na rzecz poszukiwania najlepszego możliwego humanizmu, pragnie zaproponować swój wkład w postaci refleksji. Celem, jaki sobie przy tym stawia, jest umieszczenie elementów charakteryzujących nową sytuację w kontekście odnowionego ducha, jaki winien przyświecać trosce społecznej i dbałości o każdego człowieka. Wyjątkowe warunki, jakie dziś stanowią wyzwanie dla braterstwa humana communitas, muszą ostatecznie przełożyć się na szansę, by taki właśnie duch humanizmu zaczął stanowić podstawę kultury instytucjonalnej w czasach ‘normalnych’ – zarówno w obrębie poszczególnych krajów, jak i w kontaktach i związkach pomiędzy narodami.

Solidarni we własnej kruchości i ograniczeniach

      Pandemia przede wszystkim w sposób nieoczekiwanie brutalny ukazała wątłość, którą naznaczona jest kondycja człowieka. Są rejony świata, gdzie niepewność egzystencji jest codziennym doświadczeniem pojedynczych ludzi i całych zbiorowości. Ubóstwo sprawia tam bowiem, że nie każdy ma dostęp do leczenia, choć potencjalnie jest ono możliwe, lub do dostatecznej ilości pożywienia, którego przecież również na świecie nie brakuje. W innych obszarach świata niepewność ta jest sukcesywnie redukowana dzięki postępom nauki i techniki, co prowadzi nas do złudnego poczucia niezniszczalności i przekonania, że, dzięki technice, jesteśmy w stanie rozwiązać każdy problem. A jednak, pomimo wszelkich wysiłków, opanowanie pandemii okazało się niemożliwe, nawet w społeczeństwach najlepiej rozwiniętych pod względem gospodarczym i technologicznym – i tam bowiem potrzeby przewyższyły dostępne moce laboratoriów i placówek służby zdrowia. Optymistyczne prognozy, jakie czyniliśmy, odnośnie do naukowych i technologicznych możliwości, którymi dysponujemy, sprawiły być może, że uwierzyliśmy, iż będziemy w stanie zapobiec globalnej epidemii w tej skali, stopniowo traktując taki scenariusz jako coraz bardziej abstrakcyjny. Musimy uznać, że tak nie jest. I dziś jesteśmy wręcz zmuszeni, by zastanowić się nad tym, że obok niezwykłych zasobów zapewniających ochronę i opiekę, jakie daje nam postęp, rozwijają się także pewne skutki uboczne w postaci kruchości systemu, co do których nie byliśmy dostatecznie czujni.

      Tak czy inaczej, traumatycznie oczywiste staje się, że nie jesteśmy panami swego losu. Okazuje się, że i nauka ma pewne ograniczenia. Mieliśmy tego świadomość, bo przecież jej dokonania zawsze są częściowe, skoro skupia się, czy to z wygody, czy z konieczności, na wybranych aspektach rzeczywistości, nie uwzględniając innych, ale też ze względu na sam status teorii naukowych – tymczasowy i podlegający weryfikacji. W obliczu niepewności wywołanej Covid-19, ponownie dotarło do nas jasno, jak dużą stopniowością i złożonością cechuje się wiedza naukowa, z jej wymogami dotyczącymi metodyki i drogi potwierdzania ustaleń. Niepewność i ograniczony charakter wiedzy są również czymś globalnym, realnym i wspólnym wszystkim. Brak jest bowiem rzeczywistych argumentów za tym, że jakieś cywilizacje czy podmioty są lepsze i na tyle niezależne od innych, by mogły się od nich w razie konieczności odizolować. Na własnej skórze przekonujemy się, jak blisko jesteśmy ze sobą związani. Co więcej, to właśnie nasza podatność na niepewność, w dużo większym stopniu niż efektywność narzędzi, jakimi dysponujemy, sprawia, że jesteśmy od siebie współzależni. Zaraza bardzo szybko przenosi się z jednego kraju do drugiego. To, co przytrafia się jednej osobie, natychmiast przekłada się na inne. Obecna sytuacja jeszcze wyraźniej unaocznia to, o czym wiedzieliśmy, choć nie bardzo się tym przejmowaliśmy, a mianowicie, że – czy to gdy dzieje się coś dobrego, czy złego – wszelkie nasze działania niosą konsekwencje także dla innych ludzi. Nie ma takich aktów indywidualnych, które nie rzutowałyby społecznie, i dotyczy to tak pojedynczych osób, jak i zbiorowości, społeczeństw czy narodów. Nieostrożne lub ryzykowne zachowania, których się dopuszczamy, a które z pozoru grożą tylko nam samym, skutkują realną możliwością zakażenia innych, podczas gdy nam mogą ujść bezkarnie. Odkrywamy w ten sposób, że bezpieczeństwo każdego zależy od bezpieczeństwa wszystkich pozostałych.

     Wybuchy epidemii to oczywiście stały element historii ludzkości. Nie możemy jednak bagatelizować cech dzisiejszego zagrożenia, które dowiodło, że potrafi dostosować swoją zakaźność do naszego współczesnego stylu życia i ominąć stosowane przez nas środki ochronne. Musimy przyjąć do wiadomości skutki naszego modelu rozwojowego, w tym eksploatacji nietkniętych dotąd obszarów lasów, zasiedlonych drobnoustrojami nieznanymi ludzkim systemom immunologicznym, a także powstania rozbudowanych i szybkich sieci transportu. Prawdopodobnie na to, co nas dziś atakuje, uda się znaleźć jakieś rozwiązanie. Musimy to jednak uczynić ze świadomością, że ten rodzaj zagrożenia w dłuższej perspektywie czasowej może przerodzić się w zagrożenie systemowe.

      Po drugie, z problemem należy zmierzyć się za pomocą najlepszych dostępnych nam środków naukowych i organizacyjnych, unikając ideologicznego wychwalania takiego modelu społeczeństwa, w którym stawia się znak równości między zbawieniem a zdrowiem. Choroby i śmierci nie należy bowiem traktować jako porażki nauki i techniki – te przecież nadal powinny ekscytować nas swoimi postępami, choć potrzeba pokornego podejścia wobec ich ograniczeń. Musimy jednak przyznać, że śmierć i choroba wiążą się z głębokim zranieniem naszych najprawdziwszych i najgłębszych uczuć. To wszakże nie powinno skłaniać nas do wyrzekania się prawa do nich i do zrywania więzi. Nawet wówczas, gdy musimy uznać, że nie jesteśmy w stanie wypełnić miłości, jaką te uczucia i więzi w sobie niosą. Choć nasze życie zawsze jest śmiertelne, ufamy, że nie jest śmiertelna tajemnica miłości, jaka się w nim kryje.

Od wzajemnego powiązania jako rzeczywistości faktycznej do świadomego wyboru solidarności

        Jak nigdy dotąd straszliwa rzeczywistość pandemii uświadamia nam, że podstawą naszego życia są wzajemne zależności, że każde życie jest życiem wspólnym, że razem tworzymy życie i życie pochodzi od innych. Zasoby społeczeństwa, które odrzuca potraktowanie życia wyłącznie jako faktu biologicznego, są cennym dobrem, które odpowiedzialnie towarzyszy też wszelkiej działalności opiekuńczej. Być może lekkomyślnie zmarnotrawiliśmy kapitał, którego obfitość czyni różnicę w takich chwilach, jak obecna. Być może poważnie nie doceniliśmy dobra w postaci relacji, jakie może on rozsiewać wówczas, gdy więzi uczuciowe i duch wspólnoty wystawione zostają na ciężką próbę, właśnie przez podstawowe potrzeby ochrony życia biologicznego.

          Należy dziś zadać sobie pytanie o dwa, zresztą dość nieskomplikowane, sposoby myślenia, które stały się powszechnie przyjmowanym stereotypem i punktem odniesienia, kiedy mowa o wolności i prawach. Pierwszy z nich to: „Moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność innych”. Formuła ta, zresztą sama w sobie niebezpiecznie niejednoznaczna, nie przystaje do zrozumienia tego, czego rzeczywiście doświadczamy. Nie przypadkiem też wyznawana jest przez tych, którzy stoją na pozycji siły. Tymczasem nasze wolności zawsze są ze sobą splecione i nakładają się na siebie, czy to w czasach spokojnych, czy burzliwych. Trzeba raczej nauczyć się sprawiać, by ze sobą współdziałały, w imię wspólnego dobra, i przełamywać skłonność, którą zresztą epidemia może nasilać, by w drugim człowieku widzieć potencjalne źródło „infekcji”, od której trzeba się dystansować, i wroga, przed którym należy się chronić. Drugie z tych stwierdzeń brzmi: „Moje życie zależy tylko ode mnie”. Tak nie jest. Jesteśmy częścią ludzkości, a ludzkość jest częścią nas. Musimy przyjąć te zależności i docenić odpowiedzialność, która czyni nas jej uczestnikami i pierwszoplanowymi bohaterami. Nie ma takiego prawa, któremu nie odpowiadałaby jakaś powinność – współżycie osób wolnych i równych to kwestia wybitnie etyczna, nie techniczna.

        Jesteśmy zatem wezwani do uznania, z nowym i głębokim uczuciem, że zostaliśmy powierzeni jedni drugim. Nigdy dotąd relacja troski nie ukazywała się jako tak fundamentalny paradygmat naszej ludzkiej koegzystencji. Przejście od faktycznego stanu współzależności do solidarności z wyboru nie zachodzi automatycznie. Jednak już teraz widzimy rozmaite znaki tej transformacji w kierunku działań odpowiedzialnych i zachowań braterskich. Szczególnie wyraźnie jest to widoczne w pełnej poświęcenia pracy służby zdrowia, której pracownicy ofiarnie angażują wszystkie swoje siły, narażając nawet własne życie i zdrowie, by nieść chorym ulgę w cierpieniach. Ich profesjonalizm idzie dużo dalej niż obowiązki wynikające z zawartych umów. Tym samym dają świadectwo, że praca jest sferą urzeczywistniania sensu i wartości, nie zaś tylko zestawem „czynności” bądź „towarem”, którym za odpłatą się wymieniamy. To samo dotyczy naukowców i badaczy, którzy służą ludziom swoimi kompetencjami. Dzięki ich determinacji i gotowości dzielenia się siłami i informacjami, możliwe było szybkie uruchomienie współpracy między sieciami ośrodków badawczych nad poszukiwaniem eksperymentalnych protokołów, mogących potwierdzić skuteczność i bezpieczeństwo leków.

         Nie wolno zapominać też o wszystkich kobietach i mężczyznach, którzy codziennie dokonują pozytywnego i odważnego wyboru, by pielęgnować i dbać o to braterstwo. To matki i ojcowie rodzin, seniorzy i ludzie młodzi. To osoby, które, choć znalazły się w obiektywnie trudnych warunkach, starają się dalej uczciwie i sumiennie wykonywać swoją pracę. To tysiące wolontariuszy, którzy nie przestali pełnić swojej służby. To przywódcy wspólnot religijnych, którzy nadal służą powierzonym sobie wiernym, nierzadko za cenę własnego życia, jak ukazują historie wielu kapłanów zmarłych na Covid-19.

         Na płaszczyźnie politycznej obecna sytuacja narzuca nam szersze spojrzenie. W relacjach międzynarodowych (również między krajami Unii Europejskiej) krótkowzroczne i złudne okazuje się poszukiwanie odpowiedzi w kategoriach „interesów narodowych”. Bez rzeczywistej współpracy i skutecznej koordynacji działań, które w sposób zdecydowany przeciwstawią się nieuniknionym oporom politycznym, handlowym, ideologicznym i relacyjnym, wirusa nie da się zatrzymać. Oczywiście są to bardzo poważne i brzemienne w skutkach decyzje. Potrzeba otwartej wizji i wyborów, które nie zawsze idą w parze z odruchowymi odczuciami społeczeństw poszczególnych krajów. Jednak w czasach tak wyraźnie globalnej dynamiki zdarzeń, odpowiedź – jeśli ma być skuteczna – nie może ograniczać się do terytoriów poszczególnych państw.

Nauka, medycyna i polityka – więzi społeczne wystawione na próbę

        Decyzje polityczne winny oczywiście opierać się na danych naukowych, ale nie mogą ograniczać się do tej perspektywy. Przyjęcie, że zjawiska ludzkie mają być interpretowane wyłącznie w oparciu o kategorie nauk empirycznych oznaczałoby udzielenie odpowiedzi jedynie na płaszczyźnie technicznej. Efektem byłaby logika, która czynnik determinujący wybory polityczne widzi w procesach biologicznych, co oznaczałoby pójście tą niebezpieczną drogą, jaką wyznacza bio-polityka. Nie byłoby w tym także poszanowania dla różnic między kulturami, które dokonują własnej interpretacji pojęć zdrowia, choroby, śmierci i systemów opieki, przypisując im znaczenia, których różnorodność może stanowić bogactwo, jakiego nie wolno ujednolicać według jednego klucza interpretacji naukowo-technicznej.

        Potrzeba natomiast sojuszu między nauką a humanizmem, które należy łączyć, nie separować od siebie, ani, tym bardziej, sobie przeciwstawiać. Kryzys, jak ten, który wywołała epidemia Covid-19, można pokonać przede wszystkim przeciwciałami solidarności. Techniczne i kliniczne środki walki należy wpleść w szersze i głębsze poszukiwanie dobra wspólnego, które winno przeciwstawić się tendencji do zapewniania korzyści uprzywilejowanym, a separowania słabszych, czy to w oparciu o obywatelstwo, poziom dochodów, politykę czy wiek.

           Dotyczy to również wszystkich wyborów związanych z „polityką opieki”, także tych, które są blisko związane z praktyką kliniczną. Kryzysowe warunki, w jakich znalazło się obecnie wiele krajów, mogą zmuszać lekarzy do podejmowania dramatycznych i rozdzierających decyzji o racjonowaniu ograniczonych środków, których nie wystarczy w jednym czasie dla wszystkich. Wówczas, po zrobieniu wszystkiego, co ze strony organizacyjnej możliwe, by takiego racjonowania uniknąć, będzie należało zawsze pamiętać, że tego rodzaju decyzja nie może być uzasadniana różnicą w wartości ludzkiego życia i godności każdego człowieka – te zawsze są bowiem równe i bezcenne. Decyzja dotyczy raczej zastosowania leczenia i zabiegów w sposób możliwie najlepszy pod kątem potrzeb pacjenta, czyli uwzględniając stan zaawansowania choroby i wynikające z niej potrzeby opieki i leczenia, oraz ocenę korzyści klinicznych, jakie leczenie to może przynieść, czyli rokowania. Wiek nie może być przyjęty jako jedyne i automatyczne kryterium wyboru, w przeciwnym przypadku oznaczałoby to  postawę dyskryminacji osób starszych i słabszych. Poza tym konieczne jest sformułowanie takich kryteriów, co do których możliwa jest jak najszersza zgoda i które mają merytoryczne uzasadnienie, by uniknąć arbitralności czy improwizacji w sytuacjach nagłych, jak uczy medycyna katastrof. Należy z całą pewnością podkreślić, że racjonowanie musi być ostatnią opcją. Poszukiwanie innych, w miarę możliwości równie skutecznych, metod leczenia, dzielenie się zasobami czy przenoszenie pacjentów to środki alternatywne, które trzeba rzetelnie rozważyć, w imię logiki sprawiedliwości. W warunkach przeciwności, by zaradzić brakom,  kreatywność podpowiada czasem niestandardowe rozwiązania, jak choćby wykorzystanie jednego respiratora u kilku pacjentów. Pod żadnym pozorem nie wolno nam jednak nigdy opuścić chorego, nawet wówczas, gdy nie ma już możliwości leczenia. Opieka paliatywna, leczenie bólu i towarzyszenie to potrzeby, których nie wolno zaniechać.

         Doświadczenie, przez które przechodzimy, to także poważny test dla całego systemu ochrony zdrowia publicznego, choć na ocenę tego przyjdzie czas dopiero, gdy sytuacja ulegnie uspokojeniu. Pytanie, które się w tym kontekście pojawia, dotyczy równowagi pomiędzy podejściem prewencyjnym a terapeutycznym, pomiędzy medycyną jednostek a wymiarem zbiorowym (z uwagi na ścisłą korelację pomiędzy zdrowiem i prawami osobistymi a zdrowiem publicznym). Kwestie te sięgają problemu głębszej natury, a mianowicie tego, jakie cele może stawiać sobie medycyna, kompleksowo uwzględniając rolę, jaką w życiu społecznym pełni zdrowie we wszystkich jego wymiarach, a zatem na przykład edukacji i troski o środowisko. Korzystne, jak się wydaje, byłoby przyjęcie przez bioetykę perspektywy globalnej, uwzględniającej wielość występujących tu wymiarów i ogólnoświatowy zasięg problemów, oraz wykraczającej poza indywidualistyczną i ograniczoną wizję tematów dotyczących ludzkiego życia, zdrowia i troski o nie.

        Ryzyko globalnej epidemii, w logice odpowiedzialności,  wymaga stworzenia globalnej koordynacji systemów opieki zdrowotnej. Trzeba być świadomym, że odporność całości systemu zależy od tego z jego ogniw, które okaże się najsłabsze pod względem przygotowania diagnostycznego, szybkości reakcji poprzez proporcjonalne środki restrykcji, odpowiednich struktur, systemu gromadzenia i dzielenia się informacjami i danymi. Potrzeba również, by władze, które mają kompleksowy obraz kryzysu i które podejmują decyzje i kierują komunikacją, były postrzegane jako wiarygodne źródło informacji, co pozwala uniknąć dezorientacji, jaką wywołuje zamęt komunikacyjny (infodemia), w sytuacji, gdy wiadomości docierające do ogółu są niepewne i fragmentaryczne.

Obowiązek ochrony najsłabszych – ewangeliczna wiara wystawiona na próbę

       W scenariuszu tym na szczególną uwagę zasługują najsłabsi, a więc przede wszystkim osoby starsze i niepełnosprawne. Nawet jeśli pozostałe warunki są porównywalne, na odsetek śmiertelności w wyniku epidemii mają wpływ różnice, czy to występujące między krajami czy w ramach jednego państwa, w dostępie do zasobów, w jakości i organizacji systemu opieki zdrowotnej, warunkach życia populacji, zdolności do rozpoznania i zrozumienia cech zjawiska oraz umiejętności interpretacji informacji. Dużo więcej ludzi będzie umierać tam, gdzie w codziennym życiu już wcześniej nie mieli oni zagwarantowanego dostępu do podstawowej opieki zdrowotnej.

      Wniosek, że tymi, którzy ucierpią najbardziej, będą właśnie najsłabsi i bezbronni, powinien skłonić nas do ostrożności, gdy mówimy o Bożym działaniu w tym historycznym momencie dziejów. Nie możemy interpretować cierpień, przez jakie przechodzi ludzkość, wedle upraszczającego schematu, wskazującego na zależność między „obrazą majestatu” Boga a „świętym odwetem” przez Niego dokonywanym. Sam choćby fakt, że ukarani byliby właśnie ci najsłabsi, ci, którzy są Mu najbliżsi i z którymi się utożsamia (Mt 25,40-45) przeczy tej perspektywie. Wsłuchanie się w Pismo święte i dostrzeżenie, w jaki sposób Jezus wypełnia daną obietnicę, podpowiada, że opowiedzeniem się po stronie życia – jak uczy Bóg –  są konkretne gesty człowieczeństwa, spełniane wobec bliźniego. Gesty, których w tych dniach, jak widzimy, nie brakuje.

       Każda forma troski, każdy wyraz życzliwości to zwycięstwo Zmartwychwstałego. Obowiązkiem chrześcijan jest dawać temu świadectwo. Zawsze i wobec wszystkich. W tych okolicznościach, na przykład, nie wolno nam zapominać o innych klęskach, które dotykają najbardziej bezbronnych – uchodźców i imigrantów oraz narodów nadal trapionych konfliktami, wojnami czy głodem.

Modlitwa wstawiennicza

      Tam, gdzie ewangeliczna bliskość napotyka na ograniczenia fizyczne czy wrogi sprzeciw, swą niezachwianą i zdecydowaną moc zachowuje wstawiennictwo, osadzone głęboko w Ukrzyżowanym, nawet jeśli lud wydaje się nie zasługiwać na Boże błogosławieństwo (Wj 32, 9-13). Ten wstawienniczy krzyk ludu wiernych jest przestrzenią, w której można zmierzyć się z tragiczną tajemnicą śmierci, w czasach, gdy lęk przed nią dotyczy nas wszystkich. W krzyżu Chrystusa staje się możliwe myślenie o ludzkim istnieniu jako o wielkim przejściu – skorupa naszej egzystencji jest niczym poczwarka, czekająca na uwolnienie się motyla. Całe stworzenie, mówi święty Paweł, cierpi „bóle rodzenia”.

   W tym świetle winniśmy rozumieć sens modlitwy. Jako wstawiennictwo za każdego i za wszystkich tych, którzy cierpią, a których Jezus przecież powierzył naszej solidarności, oraz jako chwilę, w której mamy uczyć się od Niego przeżywania cierpienia jako wyrazu zaufania Ojcu. Taki dialog z Bogiem staje się źródłem, które pozwala nam zaufać także ludziom. Stąd możemy czerpać wewnętrzną siłę, by wypełnić całą naszą odpowiedzialność i otworzyć się na nawrócenie, poprzez zrozumienie, o jakim, bardziej ludzkim sposobie koegzystencji w naszym świecie mówi nam otaczająca nas rzeczywistość. Przypomnijmy słowa bpa Francesco Beschiego, ordynariusza Bergamo, jednego z włoskich miast najmocniej dotkniętych epidemią: „Nasze modlitwy to nie czarodziejskie zaklęcia. Wiara w Boga nie rozwiązuje w magiczny sposób naszych problemów, raczej daje nam wewnętrzną siłę, by wypełnić ten obowiązek, do którego każdy z nas i wszyscy, choć w odmienny sposób, jesteśmy powołani. Szczególnie dotyczy to tych, którzy są wezwani do powstrzymania i pokonania tego zła”.

        Nawet ktoś, kto nie podziela tej wiary, może z takiego świadectwa powszechnego braterstwa wyczytać kierunek, wskazujący na najlepszą cząstkę ludzkiej kondycji. Człowieczeństwo, które nie wyrzeka się rzeczywistości polegającej na tym, że ludzie kochają się i wspólnie trudzą w imię miłości do życia jako dobra bezwzględnie wspólnego, zyskuje wdzięczność wszystkich i jest znakiem miłości Boga obecnego pośród nas.

[Oryginał włoski, tłum. KEP]

Przewodniczący Episkopatu do Żydów: tegoroczna Pascha przypomina o wartości braterstwa  

6 godzin 14 minut temu

Tegoroczne wspomnienie wyjścia Izraela z niewoli Egiptu przypada w trudnym czasie pandemii, która stanowi dla nas pewną formę poddania dotychczasowej wolności nieznanym dotąd ograniczeniom. W tym czasie jeszcze bardziej dostrzegamy wielką wartość międzyludzkiego braterstwa, wspólnoty i czynów miłosierdzia – napisał przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki w życzeniach skierowanych do wspólnoty żydowskiej z okazji święta Paschy.

Przewodniczący Episkopatu podkreślił, że Pascha, której świętowanie rozpoczynają dziś wyznawcy judaizmu na całym świecie, jest „wielkim uniwersalnym symbolem przejścia od zniewolenia do wolności, z ciemności do światła, ze śmierci do życia”.

„Św. Jan Paweł II, którego stulecie urodzin obchodzimy w tym roku, wskazywał, że jako dzieci jednego Boga, „pragniemy tworzyć trwałą więź prawdziwego braterstwa z ludem przymierza”.  W imieniu Konferencji Episkopatu Polski i katolików w Polsce pragnę życzyć, by święto Paschy przyniosło Wam prawdziwy wewnętrzny pokój i światło nadziei, a strapionym pocieszenie. Niech błogosławieństwo przedwiecznego Boga spłynie na każdą i każdego z Was” – napisał abp Gądecki.

BP KEP

Publikujemy pełną treść listu:

Szanowny Naczelny Rabin Polski
Pan Michael Schudrich
wraz ze Wspólnotą Żydów w Polsce

Szanowny Panie Rabinie wraz ze Wspólnotą Żydów w Polsce

Pascha, której świętowanie rozpoczynają dziś wyznawcy judaizmu na całym świecie, jest wielkim uniwersalnym symbolem przejścia od zniewolenia do wolności, z ciemności do światła, ze śmierci do życia.

Tegoroczne wspomnienie wyjścia Izraela z niewoli Egiptu przypada w trudnym czasie pandemii, która stanowi dla nas pewną formę poddania dotychczasowej wolności nieznanym dotąd ograniczeniom.  W tym czasie jeszcze bardziej dostrzegamy wielką wartość międzyludzkiego braterstwa, wspólnoty i czynów miłosierdzia.

Święty Jan Paweł II, którego stulecie urodzin obchodzimy w tym roku, wskazywał, że jako dzieci jednego Boga „pragniemy tworzyć trwałą więź prawdziwego braterstwa z ludem przymierza”.  W imieniu Konferencji Episkopatu Polski oraz katolików w Polsce, pragnę życzyć, by święto Paschy przyniosło Wam prawdziwy wewnętrzny pokój i światło nadziei, a strapionym pocieszenie. Niech błogosławieństwo przedwiecznego Boga spłynie na każdą i każdego z Was.

Hag Pesah Sameah – Radosnych Świąt Paschalnych.

+ Stanisław Gądecki
Arcybiskup Metropolita Poznański
Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski
Wiceprzewodniczący Rady Konferencji Episkopatów Europy (CCEE)

Warszawa, 8 kwietnia 2020 r.

Triduum Paschalne i Wielkanoc – Transmisje

10 godzin 9 minut temu
Wielki Czwartek, 9 kwietnia

godz. 10:00 – Msza św. Krzyżma z katedry świętych Janów w Toruniu
(Radio Maryja)

godz. 18:00 – Msza Wieczerzy Pańskiej z Bazyliki św. Piotra w Watykanie
(TV TRWAM, Radio Maryja, TVP1, Polskie Radio)

godz. 18:00 – Msza Wieczerzy Pańskiej z Sanktuarium na Jasnej Górze
(TVP3)

Wielki Piątek, 10 kwietnia

godz. 10:00 – Wielkopiątkowa Droga Krzyżowa w Sanktuarium Pasyjno –
Maryjnym w Kalwarii Zebrzydowskiej pod przewodnictwem abp. Marka
Jędraszewskiego, Metropolity Krakowskiego
(TVP3 Kraków)

godz. 18:00 – Liturgia Męki Pańskiej w Radiu Maryja z sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II w Toruniu
(Radio Maryja)

godz. 18:00 –   Liturgia wielkopiątkowa z Bazyliki św. Piotra w Watykanie
(TV Trwam)

godz. 18:00 – Liturgia Męki Pańskiej z Sanktuarium na Jasnej Górze
(TVP3)

godz. 20:50 – Droga Krzyżowa z Papieżem Franciszkiem z cmentarza Bazyliki św. Piotra
(TVP1, TV Trwam, Radio Maryja)

Wielka Sobota, 11 kwietnia

godz. 18:00 – Liturgia Męki Pańskiej z Sanktuarium na Jasnej Górze
(TVP3)

godz. 20:20 – Orędzie Wielkanocne abp. Stanisława Gądeckiego, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski
(TVP1)

 godz. 21:00 – Msza Wigilii Paschalnej z Watykanu
(TV Trwam, Radio Maryja)

Niedziela Wielkanocna, 12 kwietnia

godz. 6:00 – Msza św. rezurekcyjna z sanktuarium NMP Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II w Toruniu
(Radio Maryja)

godz. 7:00 – Msza św. rezurekcyjna z sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach
(TVP1)

godz. 9:05 – Msza św. z Bazyliki św. Krzyża w Warszawie
(Polskie Radio)

godz. 11:00 – Msza Święta Zmartwychwstania Pańskiego z błogosławieństwem Urbi et Orbi z Watykanu
(TVP1, TV Trwam, Radio Maryja)

Poniedziałek Wielkanocny, 13 kwietnia

godz. 7:00 – Msza św. rezurekcyjna z sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach
(TVP1)

godz. 11:00 – Msza Święta z Sanktuarium na Jasnej Górze
(TVP1)

godz. 12:00 – Modlitwa Regina Coeli z Papieżem Franciszkiem z Watykanu 
(TVP1)

 

Zapraszamy również do śledzenia informacji o transmisjach na stronach internetowych swoich diecezji i parafii.

W wielu sanktuariach obecne są kamery internetowe, dzięki którym jest możliwość
uczestnictwa we wszystkich uroczystościach tam się odbywających.Polecamy m.in.:

Sanktuarium na Jasnej Górze
https://www.youtube.com/channel/UCKAtPxfE2RAHSCwDABMMeAg

Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Krakowie
https://www.youtube.com/channel/UCsHNugP4z9aZC4Tl6n6imzw

Sanktuarium Pasyjno-Maryjnym w Kalwarii Zebrzydowskiej
http://kalwaria.eu/strona/kamera, porządek nabożeństw: https://bit.ly/2wbbJWz

Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Licheniu Starym
http://www.lichen.pl/pl/631/transmisje_na_zywo_z_sanktuarium

Papież do Polaków: zawierzmy siebie Chrystusowi, który jest Panem życia

10 godzin 36 minut temu

W tych dniach, w których z powodu epidemii jesteśmy zalęknieni, pełni troski o naszych bliskich, zawierzmy siebie Chrystusowi, który jest Panem życia – powiedział Papież Franciszek w pozdrowieniach skierowanych do Polaków podczas audiencji generalnej.

Publikujemy pełny tekst pozdrowień:

Drodzy bracia i siostry, zbliżając się do świętego Triduum Paschalnego, prośmy Pana, aby otworzył nasze serca i wprowadził nas w tajemnicę Swojej miłości, jaką okazał nam umierając na krzyżu, aby uwolnić nas z mocy zła i śmierci i wprowadzić nas do nowego życia. W tych dniach, w których z powodu epidemii jesteśmy zalęknieni, pełni troski o naszych bliskich, zawierzmy siebie Chrystusowi, który jest Panem życia. Jego błogosławieństwo niech wam stale towarzyszy i będzie źródłem pokoju i nadziei!.

vaticannews / BP KEP

Przewodniczący Episkopatu do pracowników służby zdrowia: dziękuję za pracę z narażeniem własnego życia

wt., 04/07/2020 - 19:07

W Światowy Dzień Zdrowia chciałbym złożyć najserdeczniejsze życzenia wszystkim lekarzom, pielęgniarkom i pracownikom służby zdrowia. Serdecznie dziękuję za pracę i poświęcenie w tych nadzwyczajnych okolicznościach z narażeniem własnego życia i zdrowia – powiedział przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki w słowach skierowanych do pracowników służby zdrowia w Światowym Dniu Zdrowia.

Przewodniczący Episkopatu zwrócił uwagę na szczególne okoliczności przeżywanego dnia związane z panującą na całym świecie od kilku tygodni pandemią koronawirusa.

Abp Gądecki zapewnił również o swojej modlitwie. „Codziennie modlę się w Waszej intencji i proszę rówenież wszystkich wiernych o modlitwę w intencji świata medycyny” – podkreślił.

Światowy Dzień Zdrowia obchodzony jest każdego roku 7 kwietnia. Został ustanowiony przez Pierwsze Zgromadzenie Ogólne Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w 1948 roku. Głównym przesłaniem tego święta jest zwrócenie uwagi na najważniejsze problemy zdrowotne na całym świecie.

BP KEP

Triduum Paschalne w Poznaniu (zapowiedź)

wt., 04/07/2020 - 15:33

Przewodniczący Episkopatu abp Stanisław Gądecki będzie przewodniczył uroczystościom Triduum Paschalnego w katedrze poznańskiej. Będą one transmitowane w TVP 3 i Radiu Emaus. 

W Wielki Czwartek Przewodniczący Episkopatu będzie przewodniczył w archikatedrze poznańskiej Mszy św. Krzyżma o godz. 11.00 oraz Mszy Wieczerzy Pańskiej o godz. 17.30. W Wielki Piątek o godz. 17.30 – Liturgii Męki Pańskiej, a Liturgii Wigilii Paschalnej w Wielką Sobotę – o godz. 22.00. Wszystkie uroczystości będą transmitowane przez TVP 3 oraz radio Emaus.

W związku z pandemią koronawirusa Arcybiskup Metropolita Poznański udzielił do odwołania dyspensy od obowiązku niedzielnego i świątecznego udziału we Mszy św. wszystkim wiernym Archidiecezji Poznańskiej. Arcybiskup zaprosił wiernych do korzystania z transmisji telewizyjnych, radiowych i internetowych.

archpoznan.pl/ BP KEP

Święte Triduum Paschalne w katedrze poznańskiej
celebrowane przez Arcybiskupa Stanisława Gądeckiego:

Msza św. Krzyżma – Wielki Czwartek, 9 kwietnia 2020, godz. 11.00 – transmisja w TVP 3 i w Radiu Emaus

Msza Wieczerzy Pańskiej – Wielki Czwartek, 9 kwietnia 2020, godz. 17.30 – transmisja w TVP 3 i w Radiu Emaus

Liturgia Męki Pańskiej –  Wielki Piątek, 10 kwietnia 2020, godz. 17.30 – transmisja w TVP 3 i w Radiu Emaus

Liturgia Wigilii Paschalnej – Wielka Sobota, 11 kwietnia 2020, godz. 22.00 – transmisja w TVP 3 i w Radiu Emaus

Zespół ds. Bioetycznych KEP: środki ratunkowe przydzielane według kolejności przyjęć do szpitala

wt., 04/07/2020 - 11:59

Kierując się ogólnymi zasadami personalistycznej etyki medycznej, środki ratunkowe powinny być przydzielane chorym, dla których w ocenie pracowników służby zdrowia, są one naprawdę konieczne dla ratowania ich życia i stosowane według kolejności, w jakiej ci pacjenci zostaną przyjęci w szpitalu (…) chyba że różnica w ich stanach ocenianych według kryteriów klinicznych jest ewidentna – podkreśla Zespół Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds. Bioetycznych. 

Zespół wydał stanowisko w kwestii dystrybucji środków ratunkowych w sytuacji pandemii wywołanej przez koronawirusa SARS-CoV-2. Eksperci Episkopatu wskazują, że „państwa demokratyczne troszczące się o dobro swoich obywateli zgodnie z zasadami sprawiedliwości starają się zabezpieczyć środki na ich opiekę zdrowotną proporcjonalnie do rozwoju medyczno-farmakologicznego oraz możliwości swojego budżetu. Zasady sprawiedliwości i równość co do godności osobowej wszystkich obywateli sugerują, że potrzeby te będą zagwarantowane w równym stopniu wszystkim pacjentom przynajmniej w podstawowym wymiarze”.

W stanowisku czytamy, że te ogólne zasady są niewystarczające w nadzwyczajnych sytuacjach, masowego wzrostu zagrożenia dla zdrowia i życia, gdy możliwości budżetu, personelu służby zdrowia, a także produkcja środków leczniczych i aparatury ratunkowej nie nadążają za gwałtownie rosnącym zapotrzebowaniem.

„Z takimi wyzwaniami spotyka się ludzkość dzisiaj, w dobie wzrastającego zagrożenia pandemią wywołaną przez koronawirusa. Coraz głośniejsze są pytania natury etycznej, a mianowicie, jak należy postępować w takich sytuacjach. Z takimi pytaniami zwrócono się też do Zespołu Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds. Bioetycznych. Zespół ten stara się więc przyjść z pomocą osobom, które muszą podejmować trudne decyzje w materii dystrybucji środków ratujących życie, jeśli notuje się ich niedostatek. Dotyczy to zwłaszcza respiratorów, których produkcja jest możliwa w specjalistycznych firmach, przeważnie wymaga dużo czasu lub niemożliwe jest ich szybkie sprowadzenie w dostatecznej ilości” – podkreślają eksperci.

Dodają, że nie można odmówić środków ratunkowych pacjentowi będącemu w stanie klinicznej konieczności, czekając na pacjenta w cięższym stanie. „Ponadto nie można z moralną pewnością porównywać stopnia zagrożenia pacjentów będących w poważnym stanie klinicznym i wyrokować dalszego przebiegu ich choroby. Nie można też akceptować jakiejkolwiek zwłoki w przydzieleniu tych środków w takich sytuacjach i w stanach pacjentów” – czytamy w stanowisku.

Eksperci zaznaczają, że dotyczy to także sytuacji, gdy do szpitala zostanie w pewnym momencie dostarczony transport środków ratunkowych w niewystarczającej ilości. „O tym, którym pacjentom zostają one przydzielone, winna decydować kolejność ich przyjęcia do tego ośrodka, chyba że różnica w ich stanach ocenianych według kryteriów klinicznych jest ewidentna. Nieetyczne jest gromadzenie środków ratunkowych w jednym ośrodku w przekonaniu, że prawdopodobnie pojawią się tam pacjenci ich potrzebujący, kiedy w innym, nieodległym ośrodku pacjenci będący w prawdziwej, klinicznej potrzebie zostają ich pozbawieni” – głosi stanowisko.

Wskazano również, że w sytuacji skrajnej, gdy brakuje sprzętu ratującego życie dla wszystkich, pacjent świadomy swej dramatycznej sytuacji może odstąpić go drugiej osobie. „Decyzja ta winna być jednak podjęta przez osobę pełnoletnią, w sposób wolny, bez jakiegokolwiek przymusu i uszanowana przez pracowników służby zdrowia po uprzednim poinformowaniu pacjenta, że rezygnacja ze sprzętu prawdopodobnie spowoduje jego śmierć” – czytamy.

„Zasadniczo – poza prawdziwymi wyjątkami – nie może być usprawiedliwiony przydział takich środków pacjentom kwalifikowanym według innych kryteriów niż wyżej przedstawione, jak np. pozycja społeczna, zamożność, wiek, wykształcenie, wysokość składki ubezpieczeniowej. Do takich prawdziwych wyjątków można zaliczyć dostęp do środków profilaktycznych lekarzy i pielęgniarek, gdyż z racji wykonywanej posługi wobec osób chorych znajdują się oni w ciągłym niebezpieczeństwie zakażenia. Możliwa jest także priorytetowa opieka nad rodzicem (także rodzicami) posiadającym liczne, małoletnie potomstwo. W trudnej sytuacji lekarz prowadzący powinien mieć możliwość skonsultowania
się ze „szpitalną komisją etyczną” co do zasad postępowania w danym przypadku” –podkreślają eksperci.

Na końcu dokumentu Zespół podkreśla, że zachowywanie obowiązujących zasad ma charakter moralny i jest wyrazem społecznej dojrzałości. „Przestrzeganie zasad służących ochronie przed zakażeniami lub ograniczeniu tych zakażeń, nie jest tylko kwestią uległości wobec kompetencji i autorytetu osób troszczących się o zdrowie całego społeczeństwa, ale jest wyrazem społecznej dojrzałości i ma także charakter wybitnie moralny, gdyż jest partykularnym wyrazem przestrzegania przykazania miłości bliźniego oraz zasad sprawiedliwości społecznej – obowiązku troski o dobro wspólne urzeczywistniane przez poszczególnych obywateli” – czytamy w dokumencie.

BP KEP

Publikujemy pełną treść stanowiska:

Stanowisko Zespołu Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds. Bioetycznych w kwestii dystrybucji środków ratunkowych w sytuacji pandemii wywołanej przez koronawirusa SARS-CoV-2

1. Państwa demokratyczne troszczące się o dobro swoich obywateli zgodnie z zasadami sprawiedliwości starają się zabezpieczyć środki na ich opiekę zdrowotną proporcjonalnie do rozwoju medyczno-farmakologicznego oraz możliwości swojego budżetu. Zasady sprawiedliwości i równość co do godności osobowej wszystkich obywateli sugerują, że potrzeby te będą zagwarantowane w równym stopniu wszystkim pacjentom przynajmniej w podstawowym wymiarze. W miarę wzrostu gospodarczego zakres tej opieki w wymiarze jakościowym i ilościowym winien być coraz szerszy i stopniowo obejmować także najpoważniejsze wyzwania zdrowotne, zwłaszcza w tych przypadkach, gdy opieka ta może być w miarę skuteczna.

2. Zawsze aktualne pozostają zasady:

a. opieka zdrowotna ma na uwadze potrzeby całego społeczeństwa lub szerokich grup pacjentów. Gwarantowane na ten cel środki, jeżeli są one ograniczone i nie wystarcza ich na zaspokojenie potrzeb wszystkich, to nie powinny być one przesuwane na korzyść partykularnych, bardzo drogich terapii.

b. społeczna solidarność zobowiązuje obywateli, czy też szerokie grupy pacjentów, do rezygnacji ze środków służących wyłącznie polepszeniu jakości życia, na rzecz środków potrzebnych pacjentom, których życie jest zagrożone.

3. To ogólne stanowisko jest niewystarczające w nadzwyczajnych sytuacjach masowego wzrostu zagrożenia dla zdrowia i życia, gdy możliwości budżetu, personelu służby zdrowia, a także produkcja środków leczniczych i aparatury ratunkowej nie nadążają za gwałtownie rosnącym zapotrzebowaniem.

4. Z takimi wyzwaniami spotyka się ludzkość dzisiaj, w dobie wzrastającego zagrożenia pandemią wywołaną przez koronawirusa. Coraz głośniejsze są pytania natury etycznej, a mianowicie, jak należy postępować w takich sytuacjach. Z takimi pytaniami zwrócono się też do Zespołu Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds. Bioetycznych. Zespół ten stara się więc przyjść z pomocą osobom, które muszą podejmować trudne decyzje w materii dystrybucji środków ratujących życie, jeśli notuje się ich niedostatek. Dotyczy to zwłaszcza respiratorów, których produkcja jest możliwa w specjalistycznych firmach, przeważnie wymaga dużo czasu lub niemożliwe jest ich szybkie sprowadzenie w dostatecznej ilości.

5. Kierując się ogólnymi zasadami personalistycznej etyki medycznej, środki ratunkowe powinny być przydzielane chorym, dla których w ocenie pracowników służby zdrowia, są one naprawdę konieczne dla ratowania ich życia i stosowane według kolejności, w jakiej ci pacjenci zostaną przyjęci w szpitalu.

Próby kwalifikowania pacjentów do korzystania ze środków ratunkowych wyłącznie według samych kryteriów klinicznych (medycznych) rodzą poważne zastrzeżenia etyczne, gdyż nie spełniają one podstawowych kryteriów personalistycznego traktowana pacjentów. Przede wszystkim nie można odmówić środków ratunkowych pacjentowi będącemu w stanie klinicznej konieczności, czekając na pacjenta w cięższym stanie. Ponadto nie można z moralną pewnością porównywać stopnia zagrożenia pacjentów będących w poważnym stanie klinicznym i wyrokować dalszego przebiegu ich choroby. Nie można też akceptować jakiejkolwiek zwłoki w przydzieleniu tych środków w takich sytuacjach i w stanach pacjentów.

6. Dotyczy to także sytuacji, gdy do danego ośrodka z pacjentami będącymi w prawdziwej potrzebie klinicznej zostanie w pewnym momencie dostarczony transport takich środków w niewystarczającej ilości. O tym, którym pacjentom zostają one przydzielone, winna decydować kolejność ich przyjęcia do tego ośrodka, chyba że różnica w ich stanach ocenianych według kryteriów klinicznych jest ewidentna.

7. Nieetyczne jest gromadzenie środków ratunkowych w jednym ośrodku w przekonaniu, że prawdopodobnie pojawią się tam pacjenci ich potrzebujący, kiedy w innym, nieodległym ośrodku pacjenci będący w prawdziwej, klinicznej potrzebie zostają ich pozbawieni.

8. Zgodnie z wcześniejszym stanowiskiem Zespołu Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds. Bioetycznych na temat terapii daremnej („O terapii daremnej (uporczywej) chorych poddawanych intensywnej terapii”; Warszawa 27.06.2018) środki ratunkowe nie muszą być przydzielane osobom, które według obiektywnej oceny kompetentnych lekarzy są w stanie kończącego się życia i nie można ich już uratować. Wszelkie postępowanie, w tym stosowanie środków ratunkowych, byłoby wówczas działaniem daremnym (uporczywym), a więc jedynie przedłużałoby proces umierania, a z drugiej strony pozbawiałoby innych pacjentów dostępu do tych środków. W przypadku zakwalifikowanych pacjentów, którzy znajdują się w ostrej niewydolności oddechowej, właściwym jest podanie im odpowiednich środków analgetycznych, uspokajających czy też wprowadzenie ich w stan śpiączki farmakologicznej. W powyższych sytuacjach powinno się także uwzględnić autonomię pacjenta oraz brak jego akceptacji dla intubowania. Pacjentom umierającym powinno się ponadto zapewnić humanitarną opiekę terminalną, godne warunki śmierci, wsparcie psychologiczne i duchowe.

9. W sytuacji skrajnej, gdy brakuje sprzętu ratującego życie dla wszystkich, pacjent świadomy swej dramatycznej sytuacji może odstąpić go drugiej osobie. Decyzja ta winna być jednak podjęta przez osobę pełnoletnią, w sposób wolny, bez jakiegokolwiek przymusu i uszanowana przez pracowników służby zdrowia po uprzednim poinformowaniu pacjenta, że rezygnacja ze sprzętu prawdopodobnie spowoduje jego śmierć. Osoba, która poświęciła swoje życie dla ratowania drugiego człowieka, zasługuje na największy szacunek. Do niej odnoszą się słowa Pana Jezusa: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15,13).

10. Zasadniczo – poza prawdziwymi wyjątkami – nie może być usprawiedliwiony przydziałv takich środków pacjentom kwalifikowanym według innych kryteriów niż wyżej przedstawione, jak np. pozycja społeczna, zamożność, wiek, wykształcenie, wysokość składki ubezpieczeniowej.

11. Do takich prawdziwych wyjątków można zaliczyć dostęp do środków profilaktycznych lekarzy i pielęgniarek, gdyż z racji wykonywanej posługi wobec osób chorych znajdują się oni w ciągłym niebezpieczeństwie zakażenia.

12. Możliwa jest także priorytetowa opieka nad rodzicem (także rodzicami) posiadającym liczne, małoletnie potomstwo.

13. W trudnej sytuacji lekarz prowadzący powinien mieć możliwość skonsultowania się ze „szpitalną komisją etyczną” co do zasad postępowania w danym przypadku.

14. Zespół pragnie w końcu podkreślić, że przestrzeganie zasad służących ochronie przed zakażeniami lub ograniczeniu tych zakażeń, nie jest tylko kwestią uległości wobec kompetencji i autorytetu osób troszczących się o zdrowie całego społeczeństwa, ale jest wyrazem społecznej dojrzałości i ma także charakter wybitnie moralny, gdyż jest partykularnym wyrazem przestrzegania przykazania miłości bliźniego oraz zasad sprawiedliwości społecznej – obowiązku troski o dobro wspólne urzeczywistniane przez poszczególnych obywateli.

W imieniu Zespołu Ekspertów KEP ds. Bioetycznych

Bp Józef Wróbel SCJ
Przewodniczący Zespołu

Warszawa, 2.04.2020

Sekretarz Episkopatu: tegoroczny Wielki Tydzień szczególną zachętą do wiary i nadziei

pon., 04/06/2020 - 06:00

Wielki Tydzień, który rozpoczęliśmy, jest w obecnej sytuacji epidemii szczególną zachętą do ożywienia naszej nadziei i zaufania Bogu. To najważniejszy tydzień w roku, w którym przeżywamy najistotniejsze prawdy wiary. Zachęcam wszystkich do szczególnie intensywnej modlitwy w tym czasie – podkreślił sekretarz generalny Konferencji Episkopatu Polski bp Artur Miziński.

Sekretarz Episkopatu przypomniał, że z powodu rygorów i ograniczeń sanitarnych, Wielki Tydzień i kończące go Triduum Paschalne większość wiernych będzie przeżywała bez obecności na Mszach Świętych, liturgiach i nabożeństwach sprawowanych w kościołach. „Ta sytuacja nie może nas uśpić i pozbawić możliwości rozważania męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Włączajmy się duchowo w modlitwę Kościoła w naszych domach poprzez transmisje telewizyjne, radiowe i internetowe, prowadzone ze świątyń. Odprawiajmy w rodzinach nabożeństwa Gorzkich Żali i Drogi Krzyżowej, módlmy się różańcem, czytajmy Pismo Święte.

„Transmisje nigdy nie zastąpią realnego sprawowania sakramentów.  W tych dniach jednak są dla większości jedynym dostępnym sposobem duchowego łączenia się i tworzenia wspólnoty modlącego się Kościoła. Dlatego starajmy się wzbudzać w sobie pragnienie i tęsknotę za realnym spotkaniem z Chrystusem, szczególnie w sakramencie pojednania i pokuty oraz Eucharystii. Skorzystajmy z wielu inicjatyw naszych duszpasterzy, którzy w tych trudnych dniach chcą być razem ze swoimi wiernymi i posługiwać im sakramentalnie, z zachowaniem wszelkich środków ostrożności, higieny i przepisów obowiązujących w czasie epidemii” – powiedział.

Bp Miziński podkreślił, że ważne jest, by w okresie Wielkiego Tygodnia i Wielkanocy przekazywać prawdy wiary dzieciom i młodzieży. „To zadanie staje szczególnie przed rodzicami i opiekunami, którzy dając świadectwo własnej wiary i przeżywania czasu paschalnego, zachęcają swoje dzieci do uczestnictwa w modlitwie. Objaśniajmy im znaczenie symboli i znaków związanych z Triduum Paschalnym” – dodał.

Sekretarz Episkopatu zachęcił do tego, by w Wielki Czwartek szczególnie modlić się w intencji swoich duszpasterzy, a w Wielki Piątek adorować krzyż, który w domach można postawić w centralnym miejscu. „W dniu, w którym wspominamy śmierć Jezusa, obowiązuje post ścisły. Oprócz uczestnictwa w liturgii Męki Pańskiej poprzez transmisje, włączmy się w Drogę Krzyżową z papieżem Franciszkiem, która będzie transmitowana z Watykanu” – powiedział bp Miziński. „W tym roku, w Wielką Sobotę, z powodu epidemii, nie możemy święcić pokarmów. Zamiast tego zachęcam, by ojciec rodziny lub inna osoba  pobłogosławili je przed uroczystym śniadaniem w Niedzielę Wielkanocną. Treść takiego błogosławieństwa jest m.in. na stronie Episkopatu Polski (episkopat.pl) i stronach diecezjalnych” – wskazał.

„Kulminacją liturgii Wielkiego Tygodnia jest Wigilia Paschalna i Msza Święta rezurekcyjna w wielkanocny poranek, które przynoszą radość zmartwychwstania, czyli zwycięstwa nad śmiercią i cierpieniem. W najbliższych dniach Kościół poprzez liturgię chce wlewać w nasze serca nadzieję, dawać pokój i pocieszenie; chce ogłaszać prawdę, że Chrystus zmartwychwstał i to Jemu powinniśmy zawierzać nasze życie, nasze dziś i naszą przyszłość” – podkreślił sekretarz Episkopatu.

BP KEP

Homilia: Hosanna! – Ukrzyżuj Go. Niedziela Męki Pańskiej (Katedra Poznańska – 5.04.20209).

ndz., 04/05/2020 - 13:54

Hosanna! – Ukrzyżuj Go.
Niedziela Palmowa czyli Męki Pańskiej (A);
(Katedra Poznańska – 5.04.20209).

Niedziela Palmowej czyli Męki Pańskiej jest bramą wprowadzającą nas w liturgię Wielkiego Tygodnia. W tym roku jest to niezwykła Niedziela Palm. Po raz pierwszy – ze względu na epidemię – nie możemy fizycznie towarzyszyć procesji palmowej Po raz pierwszy możemy tylko duchem iść razem na spotkanie Jezusa, który po raz ostatni przybywa do Jerozolimy.

W ten dzień Pan Jezus wyrusza ku swojej śmierci i zmartwychwstaniu; ku swemu tryumfowi. Idzie do Jerozolimy, aby tam zostać przybitym do krzyża a potem – zgodnie z Pismami – zmartwychwstać. Wyrusza z dwunastoma apostołami, a w miarę jego zbliżania się do miasta dołączają do Niego także inni pielgrzymi (Mk10,46) a naprzeciw tłumom pielgrzymów podążającym razem z Jezusem wychodzą na spotkanie mieszkańcy Miasta świętego.

W tym kontekście chciałbym dzisiaj powiedzieć kilka słów o trzech rodzajach oczekiwania: o oczekiwaniu tłumów uczestniczących w uroczystym wjeździe Jezusa do Jerozolimy, następnie o naszych oczekiwaniach współczesnych chrześcijan, wreszcie o oczekiwaniach papieża Franciszka związanych z młodzieżą.

  1. NIEDZIELA PALMOWA JEZUSA

a. Pierwsza sprawa to oczekiwania Żydów towarzyszących Jezusowi w Jego wjeździe do Jeruzalem. Niezależnie od epidemii, Jezus każdego roku – w liturgii Kościoła – podąża w tym czasie z Góry Oliwnej do Miasta świętego.  Idzie tą samą drogą, jaką miał przybyć Pan Bóg wychodząc na ostateczną walkę ze swoimi wrogami: „Wtedy Pan wyruszy do boju i będzie walczył przeciw ludom, jak niegdyś walczył w dniu bitwy. W owym dniu dotknie stopami Góry Oliwnej, która jest naprzeciw Jerozolimy od strony wschodniej, a Góra Oliwna rozstąpi się w połowie od wschodu ku zachodowi i powstanie wielka dolina. Połowa góry przesunie się na północ, a połowa na południe” (Zach 14,3-4).

Nastroje uczniów, a także innych towarzyszących im pielgrzymów przepełnione są entuzjazmem. Ogromny tłum „słał swoje płaszcze na drodze, a inni obcinali gałązki[κλαδους] z drzew i słali nimi drogę” (Mt 21,8). Gdzie indziej czytamy: „…wielki tłum, który przybył na święto, usłyszawszy, że Jezus przybywa do Jerozolimy, wziął gałązki palmowe [τα βαια των φοινικων] i wybiegł Mu naprzeciw” (J 12,12-13). Palma była wówczas symbolem wszystkiego, co wzniosłe i szlachetne, symbolem zwycięstwa, radości i pokoju. Nic więc dziwnego, że palmę nazywano „królewskim drzewem”. Była to radość podobna do radości z okazji Święta Namiotów: „Weźmiecie owoce z najpiękniejszych drzew, gałązki palm… i przez siedem dni będziecie radowali się przed Jahwe, waszym Bogiem” (Kpł 23,40; por. także Neh 8,15; 1 Mch 13,37.51; 2 Mch 10,7; 14,4). Każdego roku – w Niedzielę Palmową – przyłączaliśmy się przed katedrą na sposób fizyczny do tego wydarzenia, niosąc gałązki palm, szczególnie te piękne, sprowadzane przez neokatechumenat z ciepłych krajów.  Dzisiaj – ze względu na epidemię – jest to niemożliwe; gałązki palmowe niesie tylko „Reszta Izraela”.

I w tym momencie docierają do naszych uszu słowa Psalmu 118, czyli słowa starożytnego błogosławieństwa pielgrzymów; „ Alleluja. Dziękujcie Panu, bo jest dobry, bo łaska Jego trwa na wieki” (Ps 118,1). Słowa te były jednocześnie proklamacją mesjańską: „Hosanna! Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie. Błogosławione królestwo ojca naszego Dawida, które przychodzi. Hosanna na wysokościach!” (Mk 11,9-10). To hymn radości, wyrażający przekonanie, że oto Bóg nawiedził swój lud i nadszedł wreszcie upragniony Mesjasz. „Raduj się wielce, Córo Syjonu, wołaj radośnie, Córo Jeruzalem! Oto Król twój idzie do ciebie, sprawiedliwy i zwycięski. Pokorny — jedzie na osiołku, na oślątku, źrebięciu oślicy” (Za 9,9). Uczniowie i tłum towarzyszący Jezusowi dostrzegają w Nim Tego, na którego długo czekali, dlatego wołają z radością: „Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom, w których sobie upodobał” (Łk 2,14).

b. oczekiwania pobożnych

Czego naprawdę oczekiwali ludzie, którzy wtedy obwoływali Go królem Izraela? Z pewnością mieli oni jakieś oczekiwania a oczekiwania te mogły być bardzo zróżnicowane.

Ci, którzy należeli do ugrupowania saduceuszów zwalczali objawy mesjanizmu, który miałby burzyć porządek społeczny i ówczesny status quo Judei. Gdy więc wokół Jezusa z Nazaretu zaczęła narastać „gorączka mesjańska”, arcykapłan Kajfasz, saduceusz – zgodnie z tymi oczekiwaniami swojej partii – oświadczył, że lepiej, aby zginął jeden człowiek, niż miałby zginąć cały naród (J 11,50). Dzięki temu – na skutek denuncjacji saduceuszów – Jezus zostanie ukrzyżowany przez Rzymian (J 11,53).

Esseńczycy zaś – a wśród nich qumrańczycy – podkreślali z kolei osobę mesjasza będącego arcykapłanem. Nawet tam, gdzie mówili o dwóch mesjaszach (mesjaszu z Izraela oraz mesjaszu z Aarona), decydujące znaczenie przyznawali mesjaszowi kapłańskiemu. To namaszczony kapłan miał służyć radą namaszczonemu królowi. A namaszczony król miał poprowadzić świętą wojnę przeciwko poganom i przeciw grzesznikom w Izraelu. Jezus nie należał do rodów kapłańskiego, w związku z czym – pośród esseńczyków – przypadałoby mu królewskie zadanie prowadzenia świętej wojny.

Faryzeusze z kolei – w opozycji do dominacji rzymskiej – podkreślali mesjanizm królewski i narodowy.  Ostatecznym celem nadziei mesjańskiej w wydaniu faryzejskim był powrót do wierności jedynemu Bogu; do takiej wierności, która wyklucza wszelką niesprawiedliwość i ucisk (Ps 17). Zawałoby się więc, że zamiary Jezusa najbardziej odpowiadały ich myśli.

Gdy idzie o odłam faryzeuszów, jaki – według  Józefa Flawiusza – stanowili zeloci, to dążyli oni do wyzwolenia kraju spod władzy Rzymu drogą terroru. Wierzyli, że naród żydowski w swej istocie jest święty i czysty, a wszelkie zło przychodzi do niego z zewnątrz, dlatego postulowali radykalne odrzucenie obcych wpływów. Wierzyli, że tylko zbrojny opór może przyspieszy nadejście Mesjasza. Ich radykalnym odłamem byli sykariusze (nożownicy); (por. ks. Henryk Seweryniak, Mesjanizm grup społecznych Izraela w epoce Jezusa).

A jakie oczekiwania żywili – w stosunku do Mesjasza – sami uczniowie Jezusa? Byli oni niewątpliwie przekonani, że Jezus jest Mesjaszem, czyli Królem, Pomazańcem Bożym (po grecku Chrystusem) (Mk 8,29; J 1,49). Ich oczekiwania dotyczące tego, co konkretnie miałby robić Jezus Mesjasz pojawiły się bardzo szybko, już w momencie wystąpienia Jana Chrzciciela. Również im chodziło prawdopodobnie o polityczne (jeśli w czasach teokracji można tak mówić) wyzwolenie Izraela.

Takie nastawienie zdają się zdradzać apostołowie, którzy – na chwilę przed uwięzieniem Mistrza – pokazali Mu dwa miecze, najwyraźniej w przekonaniu o konieczności rychłego podjęcia walki (Łk 22,3). Być może także Judasz oczekiwał wyzwolenia Izraela, i był pewien, że gdy pojawi się straż świątynna, Jezus okaże swoją moc i objawi się wreszcie jako oczekiwany Mesjasz; rozgromi Rzymian i wyzwoli naród wybrany. Może swoją zdradę pomyślał jako rodzaj prowokacji, która miałaby zmusić Jezusa do zbrojnego wystąpienia.

Nawet po śmierci Jezusa – uczniowie podążający  do Emaus – wciąż jeszcze żywią polityczne oczekiwania: „A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić [λυτρουσθαι] Izraela” (Łk 24,21). Podobnie zresztą jak na moment przed Wniebowstąpieniem: „Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?” (Dz 1,6).

c. pragnienia Jezusa

A jakie oczekiwania miał w tym momencie sam Jezus? On patrzył na sprawę całkiem odmiennie niż uczniowie i ówczesne ruchy religijne. Nie angażował się w żaden ruch polityczny i udaremniał wszelkie próby łączenia Go ze sprawami politycznymi. W opisie Jego kuszenia na pustyni władza ziemska pojawiła się Mu nawet jako jedna z Jego głównych pokus: „Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do Niego: ‘Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon’. Na to odrzekł mu Jezus: ‘Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz’” (Mt 4,8-10). Po cudownym rozmnożeniu chleba, gdy Jezus poznał, „że mieli przyjść i porwać Go, aby Go obwołać królem, sam usunął się znów na górę” (J 6,15). Narodowi żydowskiemu – do którego należał i który kochał – nigdy nie obiecywał wyzwolenia politycznego, czego wielu wówczas po Nim się spodziewało.

Główną ilustracją poglądów Zbawiciela w tej materii stanowi Jego rozmowa z Piłatem. Gdy Piłat zapytał: „Czy Ty jesteś Królem Żydowskim?”, Jezus mu odpowiada: „Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd” (J 18,36). W tych słowach Jezus wyraźnie stwierdził, że Jego zadanie w żaden sposób nie łączy się z władzą doczesną. Państwo Boże, jakie przyszedł założyć nie jest z tego świata. Ten, który „przychodzi w imię Pańskie”, przyniesie ziemi to, co znajduje się w niebie. Jego królestwo stanie się obecnością nieba na ziemi. On przyszedł po to, aby ludzkości żyjącej w niewoli grzechu przynieść wyzwolenie duchowe (J 8,34-36); (por. Jan Paweł II, Prezbiter wobec społeczności świeckich. Audiencja generalna – 28.07.1993).

Dlatego nie przypadkiem – kilka dni po tryumfalnym wjeździe Jezusa do Jerozolimy – tłum zamiast potwierdzić swój podziw dla Jezusa – zawoła do Piłata: „Ukrzyżuj Go!”. A sami uczniowie – podobnie jak zresztą inni, którzy go widzieli i słuchali – zaniemówią i znikną, ponieważ większość była rozczarowana tym, że Jezus nie zamierza zająć się sprawą wyzwoleniem Żydów z rąk Rzymian. Coś podobnego powtórzy się wiele wieków później w Ameryce Południowej, w postaci tzw. „teologii wyzwolenia”. Była to próba wykorzystania Kościoła dla wprowadzenia większej sprawiedliwości między ludźmi przy pomocy terroru i przemocy.

Zapowiadając uczniom, że będzie musiał cierpieć zanim zmartwychwstanie, Jezus pragnął im uzmysłowić, że będzie On Królem prześladowanym. Będzie Sługą posłusznym woli Ojca, aż do oddania swego życia: „Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym mi brodę. Nie zasłoniłem mej twarzy przed zniewagami i opluciem” (Iz 50,6). Tylko ten, kto jest gotów iść za Nim Jego drogą, kto jest gotowy żyć w jedności z Nim we wspólnocie uczniów, ten może Go prawdziwie zrozumieć.

Wszystkiego tego Jezus dokonał z miłości do nas; z miłości chciał „ogołocić samego siebie” i stać się naszym bratem; z miłości przyjął naszą naturę — naturę każdego człowieka: „Będąc Bogiem i Bożej natury i będąc równy Bogu, nie uważał tego za coś wielkiego, jak czynią ci, którzy otrzymali jakiś zaszczyt przewyższający ich zasługi, lecz ukrywając zasługi, wybrał najgłębszą pokorę i przyjął postać człowieka” (Teodoret z Cyru, Komentarz do Listu do Filipian, 2,6-7).

Benedykt XVI pisał: Otóż tajemnica Boga polega na tym, że działa On bez rozgłosu. W wielkiej historii ludzkości stopniowo tylko buduje swoją historię. Staje się człowiekiem, tak jednak, że przez współczesnych sobie, przez miarodajne siły historii, może pozostać niezauważony. Cierpi i umiera, jako Zmartwychwstały chce przyjść do ludzkości tylko przez wiarę swoich, którym się ukazuje. Nie przestaje lekko pukać do drzwi naszych serc i jeśli je otworzymy, powoli czyni nas widzącymi. Czy nie taki właśnie jest boski styl? Nie pokonywanie siłą zewnętrzną, lecz ofiarowanie wolności, obdarzanie miłością i budzenie” (Jezus z Nazaretu, t. 2, Kielce 2011, s. 293).

  1. CHRZEŚCIJANIN WOBEC WYBORU

Druga kwestia to postawa chrześcijanina. Czego uczy nas Niedziela Palmowa? Uczy nas ona tego, że każdy z nas stoi przed wyborem; wyborem między dwoma rodzajami mesjanizmu.

Jakiego Mesjasza wybieramy? Takiego, jakiego oczekiwali ludzie towarzyszący wjazdowi Jezusa do Jerozolimy? Który nie stroni od użycia siły i obiecuje szybkie rozwiązania naszych ziemskich problemów? Czy Tego, który – rezygnując z wszelkiej przemocy – pozwala się pojmać i ukrzyżować, ukazując nam bezgraniczną miłość Boga do człowieka? Tłum wybiera pierwszego, czyli Barabasza, a my?  Rzeczywiście, „w propozycji paschalnej amnestii stają naprzeciw siebie dwie interpretacje nadziei mesjańskiej”  (Benedykt XVI, Jezus z Nazaretu).

Tutaj właśnie tkwi sedno dzisiejszego święta. Jakiego Mesjasza wybieramy! Jest to kluczowa kwestia, od której nie możemy uciec, tym bardziej, że właśnie w tym tygodniu jesteśmy wezwani, by iść za naszym Królem, który wybiera krzyż jako tron. Jesteśmy wezwani do naśladowania Chrystusa, który nie zapewnia nam łatwego ziemskiego szczęścia, ale szczęście nieba i błogosławieństwo Boga. Wiemy zaś, że ziemia nie jest niebem dopóki nie urzeczywistni się na niej wola Boga. Trzeba więc zadać sobie pytanie: Jakie są nasze najgłębsze pragnienia, z którymi przybyliśmy dzisiaj duchowo do poznańskiej katedry, aby świętować Niedzielę Palmową?

  1. ŚWIATOWY DZIEŃ MŁODZIEŻY

Trzecia kwestia to oczekiwania papieża Franciszka wobec młodych. Papież wybrał Lizbonę jako miejsce następnego Światowego Dnia Młodych – w 2022 roku. Pomyślałem – pisze Ojciec święty – aby w ciągu dwóch lat poprzedzających to spotkanie, wraz z młodymi zastanowić się nad dwoma tekstami biblijnymi: „Młodzieńcze, tobie mówię wstań” (Łk 7,14; w 2020 roku) i „Wstań. Ustanawiam cię świadkiem tego, co zobaczyłeś” (Dz 26,16; w 2021 roku).

Są bowiem tacy, którzy wegetują powierzchownie, sądząc, że żyją, podczas gdy wewnątrz są martwi (Ap 3,1). Można mieć dwadzieścia lat i wlec życie w dół, nie na miarę swej godności. Wszystko sprowadza się do tego, by „pozwolić sobie żyć”, dążąc do odrobiny satysfakcji: trochę zabawy, trochę okruchów uprzejmości i uczucia od innych… Istnieje również rozpowszechniony narcyzm cyfrowy, który dotyka zarówno młodych, jak i dorosłych. Wielu tak żyje! Być może niektórzy z nich oddychali wokół siebie materializmem ludzi myślących tylko o zarabianiu pieniędzy i urządzeniu się, jak gdyby były to jedyne cele życia. Na dłuższą metę pojawi się nieuchronnie głuchy niepokój, apatia, nuda życia, coraz bardziej bolesna.

Tymczasem Jezus mówi do młodzieńca wskrzeszonego w Nain i do każdego z młodych: „Wstań!”. Dobrze wiemy, że także my, chrześcijanie, upadamy i zawsze musimy powstawać. Tylko ten, kto nie chodzi, nie upada, ale też nie idzie dalej. Dlatego trzeba przyjąć działanie Chrystusa i dokonać aktu wiary w Boga. Pierwszym krokiem jest zgodzić się, aby „wstać”. Nowe życie, które Wam da Chrystus, będzie warte przeżycia, bo będzie wspierane przez Chrystusa, który będzie Wam towarzyszył również w przyszłości, nigdy Was nie opuszczając. Pomagając Wam żyć w sposób godny i owocny.

To naprawdę nowe narodziny. To nie jest oddziaływanie psychologiczne. Zapewne w chwilach trudności wielu z was słyszało, jak powtarza się słowa „magiczne”, które są modne i powinny rozwiązać wszystko: „Musisz uwierzyć w siebie”, „Musisz znaleźć siłę w sobie”, „Musisz sobie uświadomić swoją energię pozytywną”… Ale są to wszystko zwykłe słowa, a w przypadku człowieka, który jest „wewnętrznie martwy”, nie działają. Słowo Chrystusa jest innego rodzaju. Jest to słowo Boskie i stwórcze; jedyne, które może przywrócić życie tam, gdzie ono obumarło.

W kulturze, która chce, aby ludzie młodzi byli odizolowani i zamknięci w świecie wirtualnym, rozpowszechniajmy to słowo Jezusa: „Wstań!”. Jest ono zaproszeniem do otwarcia się na rzeczywistość wykraczającą daleko poza świat wirtualny. Nie oznacza to wcale pogardzania technologią, ale – używanie jej jako środka, a nie celu. „Wstań” oznacza również „miej marzenia”, „podejmij ryzyko”, „weź udział w przemianie świata”, rozpal swoje pragnienia, podziwiaj niebo, gwiazdy, świat wokół ciebie. „Wstań i stań się tym, kim jesteś!”.

ZAKOŃCZENIE

Drodzy bracia i siostry, niech w tych dniach Wielkiego Tygodnia towarzyszą nam dwa uczucia: uwielbienia i wdzięczności. Uwielbienia – podobnie jak to czynili mieszkańcy Jerozolimy wznosząc okrzyk „Hosanna” – oraz wdzięczności, aby w tym czasie Pan Jezus przekazał nam największy dar, jaki można sobie wyobrazić; dar swego życia, dar swojej miłości.

Na tak wielki dary wypada nam odpowiedzieć darem z nas samych; z naszego czasu, z naszej modlitwy, z naszego życia w komunii miłości z Chrystusem. Trzeba, abyśmy rozpostarli nasze „płaszcze” – symbol naszego życia z Jezusem – który podąża szybkimi krokami ku swemu i naszemu zmartwychwstaniu. Amen.

Abp Gądecki: to jest niezwykła Niedziela Palm

ndz., 04/05/2020 - 11:40

W tym roku jest to niezwykła Niedziela Palm. Po raz pierwszy – ze względu na epidemię – nie możemy fizycznie towarzyszyć procesji palmowej. Po raz pierwszy możemy tylko duchem iść razem na spotkanie Jezusa, który po raz ostatni przybywa do Jerozolimy – mówił w katedrze poznańskiej abp Stanisław Gądecki.

Była to pierwsza od kilku tygodni publicznie sprawowana przez przewodniczącego Episkopatu Msza św. po wprowadzeniu w Polsce stanu epidemii.

W homilii metropolita poznański rozważał tajemnicę oczekiwania – oczekiwań tłumów wobec Jezusa, oczekiwań współczesnych chrześcijan i oczekiwań papieża Franciszka związanych z młodzieżą.

„Niezależnie od epidemii, Jezus każdego roku – w liturgii Kościoła – podąża w tym czasie z Góry Oliwnej do Miasta świętego. Idzie tą samą drogą, jaką miał przybyć Pan Bóg wychodząc na ostateczną walkę ze swoimi wrogami” – mówił abp Gądecki, powołując się na proroctwo Zachariasza.

„Nastroje uczniów, a także innych towarzyszących im pielgrzymów przepełnione są entuzjazmem. Każdego roku – w Niedzielę Palmową – przyłączaliśmy się przed katedrą na sposób fizyczny do tego wydarzenia, niosąc gałązki palm, szczególnie te piękne, sprowadzane przez neokatechumenat z ciepłych krajów. Dzisiaj – ze względu na epidemię – jest to niemożliwe” – zauważył przewodniczący Episkopatu.

Metropolita poznański podkreślił, że oczekiwania Jezusa były odmienne od oczekiwań uczniów czy uczestników tamtych wydarzeń. „Wszystkiego tego Jezus dokonał z miłości do nas, z miłości chciał «ogołocić samego siebie» i stać się naszym bratem, z miłości przyjął naszą naturę – naturę każdego człowieka” – mówił abp Gądecki.

„Jakiego Mesjasza wybieramy? Takiego, jakiego oczekiwali ludzie towarzyszący wjazdowi Jezusa do Jerozolimy? Który nie stroni od użycia siły i obiecuje szybkie rozwiązania naszych ziemskich problemów? Czy Tego, który – rezygnując z wszelkiej przemocy – pozwala się pojmać i ukrzyżować, ukazując nam bezgraniczną miłość Boga do człowieka?” – pytał abp Gądecki.

Wskazał, że właśnie w odpowiedzi na to pytanie tkwi sedno Niedzieli Palmowej. „Jest to kluczowa kwestia, od której nie możemy uciec, tym bardziej, że właśnie w tym tygodniu jesteśmy wezwani, by iść za naszym Królem, który wybiera krzyż jako tron. Jesteśmy wezwani do naśladowania Chrystusa, który nie zapewnia nam łatwego ziemskiego szczęścia, ale szczęście nieba i błogosławieństwo Boga” – podkreślił metropolita poznański.

ms / Poznań

Rzecznik Episkopatu: akcja #Palma – stwórzmy wirtualną procesję 

ndz., 04/05/2020 - 06:00

Zapraszam do publikowania w mediach społecznościowych zdjęć naszych palm wielkanocnych z hasztagiem #Palma. W tym roku epidemia uniemożliwia nam udział w procesjach, które w Niedzielę Palmową odbywały się w parafiach, ale możemy stworzyć ich wirtualną formę – powiedział rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik. 

Rzecznik Episkopatu podkreślił, że w obecnej trudnej sytuacji rola mediów społecznościowych w komunikacji nabiera jeszcze większego znaczenia. „Rygory sanitarne znacznie ograniczają możliwość udziału w Mszach św. i nabożeństwach w kościołach. Natomiast można powiedzieć, że dzięki nowym technologiom, to Kościół przychodzi do naszych domów. Oczywiście nic nie zastąpi bezpośredniego udziału w liturgii i korzystania z sakramentów, ale w sytuacji epidemii musimy szukać dostępnych rozwiązań. Dlatego zachęcam do udziału w akcji z hasztagiem #Palma” – dodał.

Jak powiedział ks. Rytel-Andrianik, zamieszczając zdjęcia palm wielkanocnych w mediach społecznościowych, dzielimy się z innymi tym jak przeżywamy Niedzielę Palmową. „Stwórzmy wirtualną procesję z palmami i pewien rodzaj wspólnoty internetowej, wspierając się wzajemnie w tym czasie, a szczególnie osoby starsze, samotne, w kwarantannie i izolacji. Niech palma będzie w naszych domach znakiem modlitwy i nadziei” – mówił.

Rzecznik Episkopatu poinformował, że w Wielkim Tygodniu zaplanowane są kolejne akcje w mediach społecznościowych: #MojKrzyz i #Swieconka. „W Wielki Piątek będziemy publikowali zdjęcia krzyży z hasztagiem #MojKrzyz, które mamy w domach, tak by także w ten sposób oddawać im cześć i adorować. W Wielką Sobotę i Niedzielę Wielkanocną zachęcamy do umieszczania zdjęć koszyczków wielkanocnych, które przygotujemy z hasztagiem #Swieconka” – podkreśli ks. Rytel-Andrianik.

BP KEP

Niedziela Palmowa – Światowe Dni Młodzieży w diecezjach on-line

ndz., 04/05/2020 - 00:15

Niedziela Palmowa obchodzona jest od wielu lat jako Światowy Dzień Młodzieży w wymiarze diecezjalnym. Ze względu na epidemię w tym roku nie odbywają się zjazdy młodzieży w diecezjach i spotkania w katedrach.  Młodzi łączą się jednak duchowo i spotykają wirtualnie. Tym razem będą rozważać słowa „Młodzieńcze, tobie mówię wstań”, które są tematem papieskiego orędzia skierowanego do nich na ten dzień.

Koncerty, sztuki teatralne, warsztaty muzyczne oraz konkursy z palmami to niektóre z wydarzeń, które zwykle były organizowane z okazji święta młodych w diecezjach. Tegoroczny Światowy Dzień Młodzieży na skalę diecezji ma przede wszystkim wymiar duchowy. Wiele diecezji organizuje go również w wymiarze wirtualnym.  Takie spotkanie odbędzie się m.in. dzięki diecezjalnemu duszpasterstwu młodzieży z archidiecezji wrocławskiej. Na swoje spotkanie online o godz. 16.00 młodzi zaprosili rówieśników nie tylko ze swojej diecezji, ale z całej Polski.

Duszpasterstwo młodzieży diecezji bielsko-żywieckiej organizuje natomiast akcję #pasja2020. Młodzi przesyłają swoje uśmiechnięte zdjęcia, z których powstanie kolaż, na tle którego w Niedzielę Palmową o godz. 15.00 będzie miała miejsce wspólna modlitwa on-line z biskupem diecezjalnym Romanem Pindlem.

Na Facebooku duszpasterstwa młodzieży archidiecezji katowickiej znaleźć można natomiast zachętę dla młodych do tego, by nagrywali filmiki dla innych z zaproszeniem do robienia dobra: „Mówię ci: wstań i zrób coś dobrego!”.  To nawiązanie do  orędzia Ojca Świętego Franciszka na tegoroczny Światowy Dzień Młodzieży, którego tematem są słowa  „Młodzieńcze, tobie mówię wstań”.

>>Tekst orędzia

Informacje o tym, jak najlepiej przeżyć Niedzielę Palmową w swojej diecezji, zamieszczane są na stronach internetowych diecezji oraz profilach społecznościowych diecezjalnych duszpasterstw młodzieży. Oprócz informacji o transmisjach Mszy Świętych z okazji Światowego Dnia Młodzieży można tam znaleźć też wiele inicjatyw podejmowanych przez duszpasterstwa młodzieży w czasie epidemii. Przykładem jest akcja modlitewna lubelskiej młodzieży #zarażampokojem. Młodzi łączą się na modlitwie  w intencji ustania epidemii oraz w intencji służb medycznych, zbierają też fundusze na zakup maseczek ochronnych.

>>Niedziela Palmowa w diecezjach – propozycje dla młodych

Światowe Dni Młodzieży zostały ustanowione 20 grudnia 1985 r. Wtedy to Jan Paweł II wyraził pragnienie, by odbywały się co roku w Niedzielę Palmową jako spotkanie diecezjalne, a co dwa lub trzy lata w wyznaczonym przez niego miejscu jako spotkanie międzynarodowe. Najbliższe Światowe Dni Młodzieży w wymiarze międzynarodowym odbędą się w 2022 roku w Lizbonie.

BP KEP

Orędzie na XXXV Światowy Dzień Młodzieży: „Młodzieńcze, tobie mówię wstań”

sob., 04/04/2020 - 23:33

„Młodzieńcze, tobie mówię wstań” to temat tegorocznego orędzia Ojca Świętego Franciszka z okazji Światowego Dnia Młodzieży, który co roku w Niedzielę Palmową obchodzony jest w wymiarze diecezjalnym, jako przygotowanie do spotkania młodych z całego świata z Papieżem. W tym roku ze względu na trwającą epidemię nie odbywają się tradycyjne zjazdy młodych w diecezjach. Młodzi jednak spotykają się za pośrednictwem środków społecznego przekazu i w ten sposób m.in. rozważają słowo skierowane do nich przez Ojca Świętego.

Papież w orędziu na XXXV Światowy Dzień Młodzieży zwrócił uwagę m.in. na słowo „wstań!”, które zachęca, by przebudzić się do życia. Ojciec Święty zauważył różne przejawy cierpienia i śmierci w otaczającym świecie. Zachęcił też młodych, by podjęli nowe życie „zmartwychwstałych”, co oznacza nawiązanie więzi z innymi.

Papież podkreślił, jak wielu młodych ludzi potrafi się zaangażować na rzecz innych. „Przy wielu okazjach wy, młodzi okazujecie, że umiecie cierpieć wraz z drugą osobą. Wystarczy zobaczyć jak wielu z was wielkodusznie poświęca się, gdy wymagają tego okoliczności. Nie ma katastrofy, trzęsienia ziemi, powodzi, które by nie powodowały, że grupy młodych wolontariuszy są gotowe do pomocy. Także wielka mobilizacja ludzi młodych, którzy chcą bronić świata stworzonego, świadczy również o waszej zdolności do usłyszenia krzyku ziemi” – napisał Papież.

„Drodzy młodzi, nie pozwólcie ukraść sobie tej wrażliwości! Obyście zawsze słyszeli jęk tych, którzy cierpią; wzruszali się tymi, którzy płaczą i umierają w dzisiejszym świecie” – czytamy w orędziu.

BP KEP

Przypominamy pełny tekst orędzia:

ORĘDZIE PAPIEŻA FRANCISZKA
NA XXXV ŚWIATOWY DZIEŃ MŁODZIEŻY 2020 r.

„Młodzieńcze, tobie mówię wstań” (por. Łk 7, 14)

Najdrożsi młodzi,

w październiku 2018 r., wraz z Synodem Biskupów na temat „Młodzi, wiara i rozeznawanie powołania”, Kościół podjął proces refleksji nad waszą sytuacją we współczesnym świecie, nad waszym poszukiwaniem sensu i projektu życia, waszą relacją z Bogiem. W styczniu 2019 roku spotkałem setki tysięcy waszych rówieśników z całego świata, zebranych w Panamie na Światowym Dniu Młodzieży. Wydarzenia tego typu – Synod i ŚDM – wyrażają zasadniczy wymiar Kościoła: „podążać razem”.

Na tej drodze, za każdym razem, gdy osiągamy ważny punkt, jesteśmy wezwani przez Boga i przez samo życie, by zacząć od nowa. Wy, ludzie młodzi, jesteście w tym biegli! Lubicie podróżować, stawać przed miejscami i twarzami, których nigdy wcześniej nie widzieliście, przeżyć nowe doświadczenia. Wybrałem więc jako miejsce docelowe waszej następnej pielgrzymki międzykontynentalnej, w 2022 roku Lizbonę, stolicę Portugalii. Stamtąd w piętnastym i szesnastym wieku liczni młodzi ludzie, w tym wielu misjonarzy, wyjechali do nieznanych krajów, aby podzielić się również swoim doświadczeniem Jezusa z innymi ludami i narodami. Temat ŚDM w Lizbonie będzie brzmiał: „Maryja wstała i poszła z pośpiechem” (Łk 1, 39). Pomyślałem, aby w ciągu dwóch lat poprzedzających to spotkanie, wraz z wami zastanowić się nad dwoma innymi tekstami biblijnymi: „Młodzieńcze, tobie mówię wstań” (por. Łk 7, 14), w 2020 r., i „Wstań. Ustanawiam cię świadkiem tego, co zobaczyłeś” (por. Dz 26, 16), w 2021 roku.

Jak widzicie wspólnym czasownikiem dla trzech tematów jest  „wstać”. Wyrażenie to nabiera także znaczenia odradzania się, przebudzenia do życia. To czasownik powtarzający się w adhortacji Christus vivit (Chrystus żyje!), którą wam poświęciłem po Synodzie w 2018 roku i którą, wraz z dokumentem końcowym, Kościół daje wam jako latarnię, by rzucić światło na drogi waszego życia. Ufam całym sercem, że droga, która będzie nas wiodła do Lizbony, zbiegnie się w całym Kościele z silnym zaangażowaniem we wdrażanie tych dwóch dokumentów, ukierunkowując misję animatorów duszpasterstwa młodzieżowego.

Przejdźmy teraz do naszego tegorocznego tematu: „Młodzieńcze, tobie mówię wstań” (por. Łk 7, 14). Cytowałem już ten werset z Ewangelii w Christus vivit: „Jeśli utraciłeś wewnętrzny wigor, marzenia, entuzjazm, nadzieję i wspaniałomyślność, Jezus ukazuje się tobie, tak jak stanął przed zmarłym synem wdowy, i z całą swoją mocą Zmartwychwstałego Pan zachęca cię: «Młodzieńcze, tobie mówię wstań!» (Łk 7, 14)” (n. 20).

Fragment ten opowiada nam, jak Jezus, wchodząc do miasta Nain w Galilei, spotkał kondukt pogrzebowy towarzyszący pogrzebowi młodego mężczyzny, jedynego syna owdowiałej matki. Jezus, poruszony rozdzierającym bólem tej kobiety dokonał cudu wskrzeszenia jej syna. Ale cud nastąpił po całym ciągu postaw i gestów: „Na jej widok Pan użalił się nad nią i rzekł do niej: «Nie płacz!»  Potem przystąpił, dotknął się mar – a ci, którzy je nieśli, stanęli” (Łk 7, 13-14). Zatrzymajmy się, by przemyśleć niektóre z tych gestów i słów Pana.

Zobaczyć cierpienie i śmierć

Jezus przygląda się temu konduktowi pogrzebowemu uważnie i w skupieniu. W tłumie widzi twarz kobiety, przeżywającej skrajne cierpienie. Jego spojrzenie rodzi spotkanie, będące źródłem nowego życia. Nie trzeba wielu słów.

A jakie jest moje spojrzenie? Czy patrzę czujnym okiem, czy też tak, jakbym szybko przeglądał tysiące zdjęć w mojej komórce czy na profilu społecznościowym? Ileż razy zdarza się, że jesteśmy dzisiaj naocznymi świadkami wielu wydarzeń, nigdy nie doświadczając ich na żywo! Czasami naszą pierwszą reakcją jest nakręcenie sceny za pomocą telefonu komórkowego, być może nie zwracając uwagi, aby spojrzeć w oczy ludziom biorącym w niej udział.

Dookoła nas, ale czasem także w nas samych, napotykamy realia śmierci: fizycznej, duchowej, emocjonalnej, społecznej. Czy to zauważamy, czy po prostu ponosimy konsekwencje? Czy coś możemy uczynić, by przywrócić życie?

Myślę o wielu sytuacjach negatywnych, jakie przeżywają wasi  rówieśnicy. Są na przykład tacy, którzy wszystko rozgrywają dzisiaj, narażając swoje życie w ekstremalnych doświadczeniach. Natomiast inni młodzi „umarli”, ponieważ zatracili nadzieję. Słyszałem od pewnej dziewczyny: „Wśród moich przyjaciół widzę osoby, które utraciły entuzjazm, żeby się zaangażować, odwagę, żeby się podnieść”. Niestety również wśród młodych rozprzestrzenia się depresja, która w niektórych przypadkach może nawet prowadzić do pokusy odebrania sobie życia. Ileż sytuacji, w których panuje apatia, w których gubimy się w otchłani udręki i wyrzutów sumienia! Iluż młodych ludzi płacze, a nikt nie słucha krzyku ich duszy! Wokół nich często roztargnione spojrzenia tych, którzy być może cieszą się swoją happy hour, zachowując dystans.

Są tacy, którzy wegetują powierzchownie, sądząc, że żyją, podczas gdy wewnątrz są martwi (por. Ap 3, 1). Można mieć dwadzieścia lat i wlec życie w dół, nie na miarę swej godności. Wszystko sprowadza się do tego, by „dać sobie żyć”, dążąc do odrobiny satysfakcji: trochę zabawy, trochę okruchów uprzejmości i uczucia od innych… Istnieje również rozpowszechniony narcyzm cyfrowy, który dotyka zarówno młodych, jak i dorosłych. Wielu tak żyje! Być może niektórzy z nich oddychali wokół siebie materializmem ludzi myślących tylko o zarabianiu pieniędzy i urządzeniu się, jak gdyby były to jedyne cele życia. Na dłuższą metę pojawi się nieuchronnie głuchy niepokój, apatia, nuda życia, coraz bardziej bolesna.

Postawy negatywne mogą być również wywoływane niepowodzeniami osobistymi, gdy coś, na czym nam zależało, w co byliśmy zaangażowani, nie posuwa się naprzód czy nie osiąga   pożądanych rezultatów. Może się to zdarzyć w dziedzinie edukacji lub z ambicjami sportowymi, czy artystycznymi… Kres „marzeń” może sprawić, że poczujesz się martwy. Ale niepowodzenia należą do życia każdego człowieka, a czasem mogą się nawet okazać łaską! Często coś, co naszym zdaniem dawało szczęście, okazuje się iluzją, idolem. Bożki żądają od nas wszystkiego, czyniąc nas niewolnikami, ale nic nie dają w zamian. I w końcu upadają, pozostawiając jedynie kurz i dym. W tym sensie niepowodzenia, jeśli powodują upadek bożków, są dobre, nawet jeśli sprawiają cierpienie.

Moglibyśmy kontynuować mówiąc o innych sytuacjach śmierci fizycznej lub moralnej, w których może się znaleźć młoda osoba, takie jak uzależnienia, przestępstwa, nędza, poważna choroba… Ale zostawiam wam do osobistego rozważenia i uświadomienia sobie tego, co spowodowało „śmierć” w was lub w kimś wam bliskim, obecnie, lub w przeszłości. Jednocześnie pamiętajcie, że ten młodzieniec z Ewangelii, który naprawdę umarł, powrócił do życia, ponieważ spojrzał na niego Ktoś, kto chciał, aby żył. To może się zdarzyć dzisiaj i każdego dnia.

Ulitować się

Pismo Święte często opisuje nastrój tych, którzy pozwalają się poruszyć „dogłębnie” cierpieniem innych. Wzruszenie Jezusa czyni Go uczestnikiem rzeczywistości drugiego człowieka. Przyjmuje na siebie nędzę drugiego. Cierpienie tej matki staje się Jego cierpieniem. Śmierć tego syna staje się Jego śmiercią.

Przy wielu okazjach wy, młodzi okazujecie, że umiecie cierpieć wraz z drugą osobą. Wystarczy zobaczyć jak wielu z was wielkodusznie poświęca się, gdy wymagają tego okoliczności. Nie ma katastrofy, trzęsienia ziemi, powodzi, które by nie powodowały, że grupy młodych wolontariuszy są gotowe do pomocy. Także wielka mobilizacja ludzi młodych, którzy chcą bronić świata stworzonego, świadczy również o waszej zdolności do usłyszenia krzyku ziemi.

Drodzy młodzi, nie pozwólcie ukraść sobie tej wrażliwości! Obyście zawsze słyszeli jęk tych, którzy cierpią; wzruszali się tymi, którzy płaczą i umierają w dzisiejszym świecie. „Pewne realia życia można zobaczyć jedynie oczami obmytymi przez łzy” (Christus vivit, 76). Jeśli będziecie umieli płakać z tymi, którzy płaczą, będziecie naprawdę szczęśliwi. Wielu z waszych rówieśników nie ma szans, doznają przemocy, prześladowań. Niech ich rany staną się waszymi, a będziecie nieśli nadzieję w ten świat. Będziecie mogli powiedzieć swojemu bratu, swojej siostrze: „Wstań, nie jesteś sam” i sprawić, by doświadczyli, że Bóg Ojciec nas kocha, a Jezus jest Jego ręką wyciągniętą ku nam.

Przystąpić i „dotknąć”

Jezus zatrzymuje kondukt pogrzebowy. Podchodzi, staje się bliźnim. Bliskość sięga dalej i staje się odważnym gestem, aby drugi żył. To gest proroczy. To dotyk Jezusa, Żyjącego, który przekazuje życie. Dotyk, który wszczepia Ducha Świętego w martwe ciało chłopca i przywraca jego funkcje życiowe.

Ten dotyk przenika rzeczywistość przygnębienia i rozpaczy. Jest to dotyk Boskości, który obejmuje także autentyczną ludzką miłość i otwiera niewyobrażalne przestrzenie wolności, godności, nadziei, nowego i pełnego życia. Skuteczność tego gestu Jezusa jest nieobliczalna. Przypomina nam, że także znak bliskości, prosty, ale konkretny, może rozbudzić siły zmartwychwstania.

Tak, również wy, ludzie młodzi, możecie zbliżyć się do sytuacji bólu i śmierci, jakie napotykacie, możecie ich dotknąć i zrodzić życie tak, jak Jezus. Jest to możliwe dzięki Duchowi Świętemu, jeśli wy sami jako pierwsi zostaliście dotknięci Jego miłością, jeśli wasze serca zostały poruszone doświadczeniem Jego dobroci względem was. Jeśli zatem odczuwacie w swoim wnętrzu żarliwą czułość Boga wobec każdego żywego stworzenia, szczególnie dla brata głodnego, spragnionego, chorego, nagiego, uwięzionego, to wówczas będziecie mogli zbliżyć się do niego tak, jak On, dotknąć jak On i przekazać życie swoim przyjaciołom, którzy umarli wewnętrznie, którzy cierpią lub utracili wiarę i nadzieję.

„Młodzieńcze, tobie mówię wstań!”

Ewangelia nie podaje imienia tego młodzieńca wskrzeszonego przez Jezusa w Nain. Jest to zaproszenie czytelnika, aby się z nim utożsamił. Jezus zwraca się do ciebie, do mnie, do każdego z nas i mówi: „Wstań!”. Dobrze wiemy, że także my, chrześcijanie, upadamy i zawsze musimy powstawać. Tylko ten, kto nie chodzi, nie upada, ale też nie idzie dalej. Dlatego trzeba przyjąć działanie Chrystusa i dokonać aktu wiary w Boga. Pierwszym krokiem jest zgodzić się, aby wstać. Nowe życie, które On nam da, będzie dobre i warte, by je przeżyć, ponieważ będzie wspierane przez Kogoś, kto będzie nam towarzyszył również w przyszłości, nigdy nas nie opuszczając, pomagając nam przeżyć nasze życie w sposób godny i owocny.

To naprawdę nowe stworzenie, nowe narodziny. To nie jest oddziaływanie psychologiczne. Zapewne w chwilach trudności wielu z was słyszało, jak powtarza się słowa „magiczne”, które są modne i powinny rozwiązać wszystko: „Musisz uwierzyć w siebie”, „Musisz znaleźć siłę w sobie”, „Musisz sobie uświadomić swoją energię pozytywną”… Ale są to wszystko zwykłe słowa, a w przypadku człowieka, który jest „wewnętrznie martwy”, nie działają. Słowo Chrystusa jest innego rodzaju, nieskończenie wznioślejsze. Jest to słowo Boskie i stwórcze, jedyne, które może przywrócić życie tam, gdzie ono obumarło.

Nowe życie jako „zmartwychwstałych”

Ewangelia powiada, że młodzieniec „zaczął mówić” (Łk 7, 15). Pierwszą reakcją osoby, która została dotknięta i przywrócona do życia przez Chrystusa, jest wyrażenie siebie, ukazanie bez lęku i bez kompleksów tego, co posiada w swym wnętrzu, swojej osobowości, pragnień, potrzeb i marzeń. Może nigdy wcześniej tego nie czyniła, była przekonana, że ​​nikt nie może jej zrozumieć!

Mówić oznacza także nawiązywać relację z innymi. Kiedy jesteś „martwy”, zamykasz się w sobie, relacje zostają przerwane lub stają się powierzchowne, fałszywe, obłudne. Kiedy Jezus przywraca nam życie, „oddaje” nas innym (por. w. 15).

Dzisiaj często jest „łączność”, ale nie komunikacja. Korzystanie z urządzeń elektronicznych, jeśli nie jest wyważone, może sprawić, że zawsze będziemy przyklejeni do ekranu. Poprzez to orędzie chciałbym wraz z wami, młodymi, podjąć wyzwanie przemiany kulturowej, zaczynając od Jezusowego „Wstańcie!” W kulturze, która chce, aby ludzie młodzi byli odizolowani i zamknięci w świecie wirtualnym, rozpowszechniajmy to słowo Jezusa: „Wstań!”. Jest to zaproszenie do otwarcia się na rzeczywistość wykraczającą daleko poza świat wirtualny. Nie oznacza to pogardzania technologią, ale używanie jej jako środka, a nie celu. „Wstań” oznacza również „miej marzenia”, „podejmij ryzyko”, „weź udział w przemianie świata”, rozpal swe pragnienia, podziwiaj niebo, gwiazdy, świat wokół ciebie. „Wstań i stań się tym, kim jesteś!”. Dzięki temu orędziu wiele wyblakłych twarzy ludzi młodych wokół nas ożyje i stanie się o wiele piękniejszymi, niż jakakolwiek rzeczywistość wirtualna.

Jeśli bowiem dajesz życie, ktoś je przyjmuje. Pewna dziewczyna powiedziała: „Wstajesz z kanapy, jeśli widzisz coś pięknego i ty też postanawiasz to zrobić”. To, co jest piękne rozbudza pasję. A jeśli młody człowiek czymś się pasjonuje, lub – lepiej – Kimś, w końcu wstaje i zaczyna czynić wspaniałe rzeczy; z martwego, jakim był, może stać się świadkiem Chrystusa i oddać dla Niego życie.

Drodzy młodzi, jakie są wasze pasje i marzenia? Sprawcie, by się ujawniły i poprzez nie zaproponujcie światu, Kościołowi, innym ludziom młodym coś pięknego w dziedzinie duchowej, artystycznej i społecznej. Powtarzam wam w moim języku ojczystym: hagan lìo! Zróbcie raban! Od innego młodego człowieka usłyszałem: „Gdyby Jezus był kimś, kto zajmuje się swoimi sprawami, to syn wdowy nie byłby wskrzeszony”.

Wskrzeszenie młodzieńca na nowo połączyło go z matką. W tej matce możemy widzieć Maryję, naszą Matkę, której powierzamy wszystkich młodych świata. Możemy w niej również rozpoznać Kościół, który pragnie serdecznie przyjąć każdego człowieka młodego, nikogo nie wykluczając. Dlatego módlmy się do Maryi za Kościół, aby zawsze był matką swoich dzieci, które trwają w śmierci, płacząc i modląc się o ich odrodzenie. Z każdym swym dzieckiem, które umiera, umiera także Kościół, a z każdym dzieckiem, które powstaje do życia, również on powstaje do życia.

Błogosławię wasze pielgrzymowanie. I proszę was, nie zapomnijcie za mnie się modlić.

FRANCISZEK

Rzym, u św. Jana na Lateranie, 11 lutego 2020, we wspomnienie Matki Bożej z Lourdes

>>vatican.va

Przewodniczący Episkopatu w orędziu: obecny czas jest dla nas wszystkich wielkim wyzwaniem  

sob., 04/04/2020 - 20:07

Ten szczególny czas jest dla nas wszystkich wielkim wyzwaniem. Wymaga on przede wszystkim roztropnych i odpowiedzialnych decyzji. „Nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie”. Przywołuję te słowa ewangelisty Łukasza, podczas gdy – razem z Niedzielą Palmową – rozpoczyna się tydzień zwany Wielkim, wspominający mękę, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa – podkreślił w telewizyjnym orędziu przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki. 

Przewodniczący Episkopatu wskazał, że rozsądne decyzje związane z czasem epidemii musi teraz podejmować każdy z nas. „Rządzący i politycy wszystkich obozów – aby biorąc pod uwagę prawo, a jednocześnie otaczającą nas rzeczywistość – jednoczyli się w wysiłkach dla dobra społeczeństwa. Odpowiedzialni za służby medyczne – aby jak najskuteczniej mogli pomóc osobom dotkniętym przez epidemię. Pracodawcy – aby chronili dobro powierzonych im pracowników oraz przedsiębiorstw. Rodzice – aby znaleźli sposoby połączenia życia zawodowego z opieką edukacyjną nad dziećmi. Każdy obywatel – aby odpowiedzialnie troszczył się o swoje i innych zdrowie, a jednocześnie solidarnie pomagał potrzebującym. Duszpasterze – aby umiejętnie towarzyszyli i wspierali każdego w jego aktualnych doświadczeniach. Obecny czas jest nam dany, ale jednocześnie zadany. W Kościele modlimy się o to, aby Duch Święty umacniał nas w dobrych decyzjach” – powiedział.

Przewodniczący Episkopatu @Abp_Gadecki w orędziu: Ten szczególny czas jest dla nas wszystkich wielkim wyzwaniem. Wymaga on przede wszystkim roztropnych i odpowiedzialnych decyzji #orędzie #WielkiTydzień #koronawirus pic.twitter.com/AFEgzTxlNN

— EpiskopatNews (@EpiskopatNews) April 4, 2020

Abp Gądecki zaznaczył, że Kościół katolicki w Polsce podziela niepokoje i cierpienia całego społeczeństwa. „Z wielkim bólem przyjmujemy wiadomości o chorobie i śmierci osób zakażonych wirusem, umierających w oddaleniu od swoich bliskich. Modlimy się razem – kapłani, osoby życia konsekrowanego i wierni świeccy – o to, aby społeczne skutki epidemii (tj. kwarantanna, samotność, zawieszone zajęcia w szkołach i uczelniach, zatrzymanie życia kulturalnego, spowolnienie gospodarcze, niebezpieczeństwo bankructwa części przedsiębiorstw, widmo recesji, a co za tym idzie utrata miejsc pracy i źródła utrzymania) okazały się jak najmniej dotkliwe” – mówił.

Dodał też, że z powodu epidemii i ograniczeń sanitarnych wprowadzonych przez rząd, tegoroczny Wielki Tydzień będzie inny niż do tej pory. „Wyludniły się nasze ulice, opustoszały kościoły. Po raz pierwszy od czasu wojny nie będziemy mogli celebrować wspólnie Liturgii Paschalnej. +Przestraszyliśmy się i zagubiliśmy – mówił kilka dni temu papież Franciszek. Podobnie jak uczniów z Ewangelii ogarnęła nas niespodziewana i gwałtowna burza. Uświadomiliśmy sobie, że jesteśmy w tej samej łodzi, wszyscy słabi i zdezorientowani, ale jednocześnie ważni, wszyscy wezwani do wiosłowania razem, wszyscy potrzebujący, by pocieszać się nawzajem+. Na tej drodze – na której wierni zostali pozbawieni możliwości bezpośredniego dostępu do Eucharystii i sakramentów – obudziliśmy się nagle z głodem Eucharystii. Ci, którzy regularnie uczestniczyli we Mszach Świętych, a nawet ci, którzy czynili to sporadycznie, poczuli się nieswojo” – podkreślił przewodniczący Episkopatu.

Jak powiedział, wprawdzie wierni mogą obecnie przyjmować Komunię duchową, ale nie są w stanie – ze względu na rygory sanitarne – uczestniczyć w Mszy św. i Komunii sakramentalnej. „Mogą oglądać i słuchać transmisje telewizyjne, internetowe, radiowe, pokonując dzięki temu niewidzialne mury, ale to wszystko nie jest w stanie zastąpić bogactwa osobistych spotkań. Nie da się transmitować wiary, nadziei i miłości, przekazywanej przez żywą liturgię Kościoła. Jak w obecnej sytuacji ma wyglądać wielkopostna spowiedź? Poza okolicznościami, gdzie możliwa jest indywidualna spowiedź, wytyczne księży biskupów przypominają o – wskazanej w Katechizmie – możliwości uzyskania odpuszczenia grzechów ciężkich w sytuacji niemożności przystąpienia do pojednania sakramentalnego. W takich okolicznościach trzeba – po rachunku sumienia – wzbudzić żal doskonały za grzechy oraz postanowienie sakramentalnego ich wyznania przy najbliższej sposobności. W ten sposób „od razu wrócisz do łaski Bożej” – mówi papież Franciszek” – zaznaczył abp Gądecki.

„Wyrażam mój najgłębszy szacunek tym wszystkim, którzy w tej trudnej sytuacji niosą pomoc drugiemu człowiekowi.” – wskazał @Abp_Gadecki przewodniczący @EpiskopatNews.

Całe orędzie jest do obejrzenia https://t.co/dt4AsvIibp pic.twitter.com/bkTvSU78HW

— ReligiaTVP (@ReligiaTVP) April 4, 2020

Przewodniczący Episkopatu wyraził swój szacunek i wdzięczności tym, którzy w tej trudnej sytuacji niosą pomoc drugiemu człowiekowi. „Dziękuję pracownikom służby zdrowia, służbom odpowiedzialnym za nasze bezpieczeństwo, pracownikom handlu, transportu, służb komunalnym, wszystkim osobom tych zawodów, bez których nasze życie nie byłoby dzisiaj możliwe. Myślę też o pracownikach sektorów rządowych i samorządowych, o służbach mundurowych, harcerzach i wolontariuszach, o pracownikach organizacji pożytku publicznego, Ośrodków Pomocy Społecznej, Caritas Polska i Caritas diecezjalnych oraz parafiach i zakonach” – podkreślił.

„Nie bądźcie przygnębieni, gdyż radość w Panu jest waszą ostoją – pociesza nas prorok Nehemiasz. Wszystkich powierzam opiece naszego Zbawiciela; Tego, który „rozbudza prawdziwą siłę życia, która nie jest brakiem problemów, ale pewnością, że jest się kochanym”. Niech wstawiennictwo Matki Najświętszej, św. Jana Pawła i patronów naszej Ojczyzny pomoże nam godnie odpowiedzieć na wymagania obecnego czasu. Do wszystkich kieruję serdeczne słowa i wyrazy braterskiej więzi. Każdej i każdemu z Was życzę błogosławionych, duchowych owoców Wielkiego Tygodnia” – powiedział przewodniczący Episkopatu Polski.

BP KEP

Publikujemy pełną treść orędzia:

Drodzy Telewidzowie,
Umiłowani w Chrystusie Bracia i Siostry,
Drodzy Rodacy w ojczyźnie i na obczyźnie,

Nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie (Łk 21,28).

1. Przywołuję te słowa Ewangelisty Łukasza, podczas gdy – razem z Niedzielą Palmową – rozpoczyna się tydzień zwany Wielkim, wspominający mękę, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa. Te trzy dni – od wieczoru Wielkiego Czwartku aż do wieczoru Niedzieli Zmartwychwstania Pańskiego – są największym świętem naszej chrześcijańskiej wiary.

2. W tym szczególnym czasie Kościół katolicki w Polsce podziela niepokoje i cierpienia całego społeczeństwa. Z wielkim bólem przyjmujemy wiadomości o chorobie i śmierci osób zakażonych wirusem, umierających w oddaleniu od swoich bliskich. Modlimy się razem – kapłani, osoby życia konsekrowanego i wierni świeccy – o to, aby społeczne skutki epidemii (tj. kwarantanna, samotność, zawieszone zajęcia w szkołach i uczelniach, zatrzymanie życia kulturalnego, spowolnienie gospodarcze, niebezpieczeństwo bankructwa części przedsiębiorstw, widmo recesji, a co za tym idzie utrata miejsc pracy i źródła utrzymania) okazały się jak najmniej dotkliwe.

Jakże innym – wskutek pandemii i rygorów sanitarnych wprowadzonych przez rząd z jej przyczyny – będzie tegoroczny Wielki Tydzień. Wyludniły się nasze ulice, opustoszały kościoły. Po raz pierwszy od czasu wojny nie będziemy mogli celebrować wspólnie Liturgii Paschalnej. „Przestraszyliśmy się i zagubiliśmy – mówił kilka dni temu papież Franciszek. Podobnie jak uczniów z Ewangelii ogarnęła nas niespodziewana i gwałtowna burza. Uświadomiliśmy sobie, że jesteśmy w tej samej łodzi, wszyscy słabi i zdezorientowani, ale jednocześnie ważni, wszyscy wezwani do wiosłowania razem, wszyscy potrzebujący, by pocieszać się nawzajem”.

3. Na tej drodze – na której wierni zostali pozbawieni możliwości bezpośredniego dostępu do Eucharystii i sakramentów – obudziliśmy się nagle z głodem Eucharystii. Ci, którzy regularnie uczestniczyli we Mszach Świętych, a nawet ci, którzy czynili to sporadycznie, poczuli się nieswojo. Wprawdzie mogą przyjmować Komunię duchową, ale nie są w stanie – ze względu na rygory sanitarne – uczestniczyć we Mszy Świętej i Komunii sakramentalnej. Mogą oglądać i słuchać transmisje telewizyjne, internetowe radiowe, pokonując dzięki temu niewidzialne mury, ale to wszystko nie jest w stanie zastąpić bogactwa osobistych spotkań. Nie da się transmitować wiary, nadziei i miłości, przekazywanej przez żywą liturgię Kościoła.

4. Jak w obecnej sytuacji ma wyglądać wielkopostna spowiedź? Poza okolicznościami, gdzie możliwa jest indywidualna spowiedź, wytyczne księży biskupów przypominają o – wskazanej w Katechizmie – możliwości uzyskania odpuszczenia grzechów ciężkich w sytuacji niemożności przystąpienia do pojednania sakramentalnego. W takich okolicznościach trzeba – po rachunku sumienia – wzbudzić żal doskonały za grzechy oraz postanowienie sakramentalnego ich wyznania przy najbliższej sposobności. W ten sposób „od razu wrócisz do łaski Bożej” – mówi papież Franciszek.

5. Wyrażam mój najgłębszy szacunek tym wszystkim, którzy w tej trudnej sytuacji niosą pomoc drugiemu człowiekowi. Dziękuję pracownikom służby zdrowia, służbom odpowiedzialnym za nasze bezpieczeństwo, pracownikom handlu, transportu, służb komunalnym, wszystkim osobom tych zawodów, bez których nasze życie nie byłoby dzisiaj możliwe. Myślę też o pracownikach sektorów rządowych i samorządowych, o służbach mundurowych, harcerzach i wolontariuszach, o pracownikach organizacji pożytku publicznego, Ośrodków Pomocy Społecznej, Caritas Polska i Caritas diecezjalnych oraz parafiach i zakonach. Dziękuję wszystkim, którzy starają się – na różne sposoby – wychodzić z pomocą potrzebującym a także szpitalom.

6. Ten szczególny czas jest dla nas wszystkich wielkim wyzwaniem. Wymaga on przede wszystkim roztropnych i odpowiedzialnych decyzji. Takie decyzje musi teraz podejmować każdy z nas. Rządzący i politycy wszystkich obozów – aby biorąc pod uwagę prawo, a jednocześnie otaczającą nas rzeczywistość – jednoczyli się w wysiłkach dla dobra społeczeństwa. Odpowiedzialni za służby medyczne – aby jak najskuteczniej mogli pomóc osobom dotkniętym przez epidemię. Pracodawcy – aby chronili dobro powierzonych im pracowników oraz przedsiębiorstw. Rodzice – aby znaleźli sposoby połączenia życia zawodowego z opieką edukacyjną nad dziećmi. Każdy obywatel – aby odpowiedzialnie troszczył się o swoje i innych zdrowie, a jednocześnie solidarnie pomagał potrzebującym. Duszpasterze – aby umiejętnie towarzyszyli i wspierali każdego w jego aktualnych doświadczeniach. Obecny czas jest nam dany, ale jednocześnie zadany. W Kościele modlimy się o to, aby Duch Święty umacniał nas w dobrych decyzjach.

7. Nie bądźcie przygnębieni, gdyż radość w Panu jest waszą ostoją – pociesza nas prorok Nehemiasz (Ne 8,10). Wszystkich powierzam opiece naszego Zbawiciela; Tego, który „rozbudza prawdziwą siłę życia, która nie jest brakiem problemów, ale pewnością, że jest się kochanym”. Niech wstawiennictwo Matki Najświętszej, św. Jana Pawła i patronów naszej Ojczyzny pomoże nam godnie odpowiedzieć na wymagania obecnego czasu. Do wszystkich kieruję serdeczne słowa i wyrazy braterskiej więzi. Każdej i każdemu z Was życzę błogosławionych, duchowych owoców Wielkiego Tygodnia!

Abp Stanisław Gądecki
Arcybiskup Metropolita Poznański
Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski
Wiceprzewodniczący Rady Konferencji Episkopatów Europy (CCEE)

Warszawa, dnia 4 kwietnia 2020 roku

 

 

Poland: virtual processions of #palms

sob., 04/04/2020 - 17:58

“Virtual procession of palms” is a campaign proposed to the faithful in Poland. The epidemic makes it impossible to participate in the celebrations of Palm Sunday in churches, however, the Church in Poland encourages people not to give up making Easter palms. One can follow the Holy Mass broadcast with their own #palms and then take a photo and post it in the social media with the #palms hashtag. 

On Palm Sunday in the Church in Poland there will be no traditional palm blessings and procession with palms. The commemoration of Jesus’ entry into Jerusalem will be celebrated inside the church according to the Holy See’s recommendations. Due to the fact that the number of people in the church is limited to five, the faithful will experience this time mainly in their homes through television broadcasts or the Internet. However, in order to preserve the tradition, the Church in Poland encourages not to give up making Easter palms. She proposes that whole families in their homes should join in the preparation of the palms and then post their photos on the Internet and together create a “Virtual procession with palms”.

The spokesman of the Polish Bishops’ Conference, Fr. Paweł Rytel-Andrianik, has invited to publish the photos with #palms hashtag in social media. As he stressed, the photo can be accompanied by quotations from the Holy Scriptures. Thanks to this, a “virtual procession with palms” is to be created, which normally takes place on Palm Sunday in churches with the participation of believers. “We can prepare the palms from the materials we have in our homes, they can also be green branches” – he said. He added that by participating in the #palm campaign one will be able to share with others the experience of Palm Sunday and build a spiritual community despite quarantine and isolation.

On the Internet one can also find an encouragement for Poles at home and abroad to make a palm, reed or bundle of live or dry flowers together with the household, and then on Palm Sunday (5 April) put it out in the window, on the balcony, on the fence or in the garden of their house. This is to be an expression of faith in Jesus, who conquers death.

Press Office of the Polish Bishops’ Conference

Błogosławieństwo stołu przed uroczystym posiłkiem w Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego

sob., 04/04/2020 - 11:28

BŁOGOSŁAWIEŃSTWO STOŁU PRZED UROCZYSTYM POSIŁKIEM
W NIEDZIELĘ ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO

(„Obrzędy błogosławieństw dostosowane do zwyczajów diecezji polskich”, t. 2, Katowice 2001, nry 1347-1350)

Ojciec rodziny lub przewodniczący zapala świecę umieszczoną na stole i mówi:
Chrystus zmartwychwstał. Alleluja.

Wszyscy odpowiadają:
Prawdziwie zmartwychwstał. Alleluja.

 Następnie ktoś z uczestników odczytuje tekst Pisma Świętego.
1 Tes 5, 16-18: Zawsze się radujcie.
Bracia i siostry, posłuchajcie słów świętego Pawła Apostoła do Tesaloniczan.
Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie. W Każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was.

 Albo:

Mt 6, 31 ab.32b-33: Nie troszczcie się zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść?
Bracia i siostry, posłuchajmy słów Ewangelii według świętego Mateusza.
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Nie troszczcie się zbytnio i nie mówicie: co będziemy  jeść? co będziemy pić? Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane”.

 Po odczytaniu tekstu przewodniczący mówi:
Módlmy się.
Z radością wysławiamy Ciebie, Panie Jezu Chryste, który po swoim zmartwychwstaniu ukazałeś się uczniom przy łamaniu chleba. Bądź z nami, kiedy z wdzięcznością spożywać będziemy te dary, i jak dzisiaj w braciach przyjmujemy Ciebie w gościnę, przyjmij nas jako biesiadników w Twoim królestwie. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków.

 Wszyscy: Amen.

 Po posiłku ojciec rodziny lub przewodniczący mówi:
Uczniowie poznali Pana. Alleluja

Wszyscy: Przy łamaniu chleba. Alleluja.

Módlmy się:
Boże, źródło życia, napełnij nasze serca paschalną radością i podobnie jak dałeś nam pokarm pochodzący z ziemi, spraw, aby zawsze trwało w nas nowe życie, które wysłużył nam Chrystus przez swoją śmierć i zmartwychwstanie i w swoim miłosierdziu nam go udzielił. Który żyje i króluje na wieki wieków.

 Wszyscy: Amen.

Strony