Konferencja Episkopatu Polski

Subskrybuj Kanał Konferencja Episkopatu Polski
Konferencja Episkopatu Polski
Zaktualizowano: 28 minut 34 sekundy temu

Przewodniczący Episkopatu: praca rolnika to służba wobec stworzenia

4 godziny 49 minut temu

Rolnictwo to wielka i towarzysząca człowiekowi od początku jego dziejów sprawa, a wdzięczności rolnika wobec Boga nie mogą zawiesić słabe zbiory czy trudności w ich sprzedaży – mówił podczas dożynek powiatowych w Radzewie w Wielkopolsce 19 sierpnia abp Stanisław Gądecki. Przewodniczący Episkopatu Polski nazwał pracę rolników służbą wobec stworzenia.

W Radzewie na mszy św. z okazji dożynek zgromadzili się sołtysi i wójtowie, delegacje rolników, hodowców i sadowników z całego powiatu poznańskiego, a także pracownicy Uniwersytetu Przyrodniczego, władze samorządowe i reprezentanci parlamentu oraz władz rządowych. „Wszyscy razem przychodzimy tutaj, aby wyrazić Bogu naszą wdzięczność za chleb doczesny i wieczny” – mówił abp Gądecki.

Metropolita poznański zachęcał do spojrzenia na rolnictwo oczyma Pisma Świętego. „Więź człowieka z ziemią ma się wyrazić poprzez postawę mądrego i szlachetnego gospodarza. Jego praca staje się służbą wobec stworzenia, dzięki której rolnik nie tylko daje coś komuś, ale przez którą to służbę sam siebie rozwija, o tyle, o ile daje siebie innym. Jest to szczególne źródło godności pracy na roli” – mówił przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

Abp Gądecki zauważył, że w świetle Biblii praca na roli jest znakiem trwałości życia na ziemi. „Trud pracy rolniczej jest konieczny, by życie mogło przetrwać na ziemi, bo człowiek nie może przeżyć bez pożywienia, a chleb jest pierwszym i zasadniczym pokarmem dla ogromnej liczby ludzi na ziemi” – przekonywał metropolita poznański.

Przewodniczący Episkopatu zauważył, że w świetli Biblii postawa wdzięczności rolników wobec Boga nie może nigdy zaniknąć. „Nie mogą jej zniszczyć żadne problemy nękające wieś. Nie da się jej zawiesić ze względu na słabe zbiory, z uwagi na trudności w ich sprzedaży ani z racji słabej polityki rolnej. Tej wdzięczności rolników wobec Boga nie może nigdy zabraknąć, podobnie jak nie powinna ustać wdzięczność dzieci wobec własnych rodziców” – mówił abp Gądecki.

Przypominając słowa św. Pawła „w każdym położeniu dziękujcie”, abp Gądecki przypomniał, że również „przy tegorocznych mizernych plonach nie możemy zapomnieć o wdzięczności, bo jeśli Bóg dopuszcza na nas coś złego, to jednocześnie nas wychowuje”.

„Stąd autentyczni rolnicy są – ze swej natury – ludźmi dziękczynienia. Przychodzą w uroczystość dożynkową prosić boskiego Gospodarza o to, by byli zdolni podnieść ziarno z ziemi, myśląc z wdzięcznością: To jest z-boże, czyli z-Bożego dane dzieciom Bożym – jak mawiał kard. Wyszyński” – podkreślił abp Gądecki.

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski przypomniał nauczanie papieża Franciszka, że praca tych, którzy uprawiają ziemię stanowi prawdziwe powołanie, a rolnictwo nie może być szkodzeniem środowisku, ale jego pielęgnowaniem i strzeżeniem.

„Trzeba zachować zdrowy krytycyzm wobec agrobiznesu. Pozwoli to uniknąć nie tylko strat i marnotrawstwa w produkcji, ale także nieostrożnego uciekania się do technik, które w imię obfitych zbiorów mogą eliminować rozmaitość gatunków i bogactwo różnorodności biologicznej, nie wiadomo z jakimi konsekwencjami dla ludzkiego zdrowia” – mówił abp Gądecki.

ms / Radzewo

Kard. Dziwisz w Rostkowie: Św. Stanisław Kostka chciał kochać i służyć

ndz., 08/19/2018 - 15:52

Stanisław chciał „więcej” i „bardziej”. Chciał więcej kochać i służyć. Chciał uczynić ze swego życia dar dla Boga, dla Kościoła, dla innych – i to mu się udało w wybitnym stopniu – mówił kard. Stanisław Dziwisz w homilii wygłoszonej 19 sierpnia w Rostkowie podczas głównych uroczystości Jubileuszowego Roku św. Stanisława Kostki, patrona Polski i młodzieży.

Kard. Dziwisz przypomniał, że 15 sierpnia, w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, minęło czterysta pięćdziesiąt lat od śmierci św. Stanisława Kostki, „a on nadal przemawia, inspiruje i jest obecny w wierze i świadomości Kościoła”. Dodawał, że św. Stanisław zostawił nam „tajemnice mądrego i świętego życia”.

„Uderza nas to, że mierzył bardzo wysoko, niezmiernie wysoko. Wyznaczał sobie wysokie cele, a ideał życia zawarł w znanych słowach: Ad maiora natus sum – +Do wyższych rzeczy zostałem stworzony i dla nich winienem żyć+”- mówił kard. Dziwisz. Podkreślając, że Święty wybrał drogę rad ewangelicznych, pragnąc pójść za Chrystusem i naśladować Chrystusa ubogiego, czystego i posłusznego.

Rozważając, co św. Stanisław chciałby nam dzisiaj powiedzieć, wskazywał: „że nie warto żyć banalnie, byle jak. Nie warto egoistycznie zamykać się w sobie. Nie warto beztrosko ulegać słabościom i zachciankom. Natomiast warto wypływać na głębię. Warto stawiać sobie cele i dążyć do nich wytrwale. Warto żyć dla innych i ostatecznie dla Boga”.

Kard. Dziwisz zauważał, że po ludzku patrząc i sądząc, Stanisław nie dokonał żadnej wielkiej rzeczy. „Ale logika Ewangelii i jej kryteria wielkości człowieka są odmienne od ludzkiej logiki” – powiedział.

Podkreślał, że wszyscy potrzebujemy „ludzi przekonanych, że warto zostawić po sobie ślad, ludzi zaangażowanych w twórcze życie, które zmienia rzeczywistość i przyczynia się do odkrywania nowych dróg: dróg pojednania i miłosierdzia, dróg pokoju i solidarności”.

Mówił, że mądrość Stanisława Kostki polegała na tym, że właściwie osądzał rzeczywistość świata „z jego ułudą, z jego mroczną pożądliwością i przemijalnością”, że  „projekt swego życia przygotowywał nie w oparciu o osobiste i przelotne upodobania, nie w oparciu o oczekiwania ze strony środowiska własnej i znaczącej rodziny, lecz wsłuchując się w głos Boga”.

Wskazywał też na duchowe podobieństwo między św. Stanisławem Kostką i św. Janem Pawłem II, którzy mimo, że żyli w odmiennych epokach, dokonywali podobnych wyborów życiowych.

Na zakończenie homilii wyzwał wstawiennictwa obu świętych, „byśmy również i my dorastali do świętości – do życia na wieki w Bogu”.

BPKEP

TEKST HOMILII:

Kard. Stanisław Dziwisz
Rostkowo, 19 VIII 2018
Czytania: Mdr 4, 7-15; 1 J 2, 12-17; Łk 2, 41-52

            Drodzy Bracia i Siostry!

1. 468 lat temu, na tej ziemi, pod tym niebem, ujrzał światło dzienne Stanisław Kostka, syn kasztelana zakroczymskiego. Nic nie zapowiadało, że zaledwie po osiemnastu latach Stanisław z Rostkowa narodzi się po raz drugi – tym razem dla nieba, a sława o jego prostym i jednocześnie nadzwyczajnym życiu zacznie zataczać szerokie kręgi w całym Kościele, daleko poza Rzymem i poza Polską.

Młody Polak pozostawił po sobie niewiele zapisanych kart.Ale zostawił nam księgę swego młodego życia, z której od czterystu pięćdziesięciu lat kolejne pokolenia mają szansę poznawać tajniki mądrości – tajemnice mądrego i świętego życia. Do Stanisława wyjątkowo trafnie odnoszą się odczytane dziś słowa starotestamentalnej Księgi Mądrości: „Starość jest czcigodna nie przez długowieczność i liczbą lat się jej nie mierzy: sędziwością u ludzi jest mądrość, a miarą starości – życie nieskalane.[…] Wcześnie osiągnąwszy doskonałość, przeżył czasów wiele” (Mdr 4, 8-9. 13). Stanisław przeżył na ziemi zaledwie osiemnaście lat. Potem zaczęło się jego nowe życie.

2. Co możemy wyczytać z księgi życia świętego i młodego nowicjusza Stanisława? Na czym polegała jego mądrość? Z zachowanych świadectw wynika jednoznacznie, że w centrum jego krótkiego życia był Bóg, wypełniający przestrzeń serca młodego człowieka. To była dla niego ewangeliczna skała i fundament. To była dla niego drogocenna perła i skarb. Wiara w żywego Boga i zafascynowanie Jezusem Chrystusem nadawało kształt jego duchowości i praktykom pobożności, której nie mógł ukrywać, bo przecież nie chowa się światła, ale stawia „na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu” (Mt 5, 15). Stawało się to widoczne zwłaszcza w Wiedniu, w niezbyt przyjaznym dla Stanisława środowisku, w którym musiał płacić cenę za swoją jednoznaczną postawę.

Mądrość Stanisława Kostki polegała na tym, że właściwie osądzał rzeczywistość świata z jego ułudą, z jego mroczną pożądliwością i przemijalnością. Pisze o tym św. Jan Apostoł w swoim Pierwszym Liście: „Wszystko bowiem, co jest na świecie, a więc pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia nie pochodzi od Ojca, lecz od świata. Świat zaś przemija, a z nim jego pożądliwość; kto zaś wypełnia wolę Bożą, ten trwa na wieki” (1 J 2, 16-17). Stanisław przenikliwie zdawał sobie z tego sprawę.

Mądrość młodego Stanisława polegała na tym, że projekt swego życia przygotowywał nie w oparciu o osobiste i przelotne upodobania, nie w oparciu o oczekiwania ze strony środowiska własnej i znaczącej rodziny, lecz wsłuchując się w głos Boga, przemawiającego do serca i sumienia człowieka. Spełnienie woli Bożej było dla niego najważniejsze, bo ono przygotowuje człowieka na całą wieczność. Parafrazując słowa dwunastoletniego Jezusa z odczytanej dziś Ewangelii, możemy włożyć w usta Stanisława podobne słowa kierowane do rodziców, zwłaszcza ojca, nie rozumiejących jego wyboru i decyzji: Dlaczego nie pozwalacie mi wstąpić i kroczyć drogą zakonnego i kapłańskiego powołania? Czyż nie wiecie, że powinienem być w tym, co należy do Boga i Jego spraw?

Mądrość Stanisława Kostki polegała na tym, że potrafił spokojnie, ale zdecydowanie i wytrwale realizować projekt życia, zgodnie z odczytaną wolą Bożą. W jego młodym sercu zrodziło się powołanie do równie młodego zakonu jezuitów, zatwierdzonego przez papieża Pawła III w 1540 roku, a więc dziesięć lat przed narodzinami Stanisława. Zafascynował się on duchowością i prężnością apostolską synów św. Ignacego Loyoli, u których pobierał nauki w Wiedniu, i zapragnął być jednym z nich. Znamy jego odyseję: ucieczkę z Wiednia, prowadzącą przez Augsburg do Dylingi, gdzie zgłosił się do prowincjała św. Piotra Kanizjusza, a ten następnie odesłał go do Rzymu. Całą tę drogę Stanisław przeszedł pieszo, przemierzając pół Europy. W Wiecznym Mieście przyjął go generał Towarzystwa Jezusowego, św. Franciszek Borgiasz i skierował do nowicjatu, mieszczącego się wtedy przy kościele św. Andrzeja na Kwirynale. Był to koniec października 1567 roku. Stanisławowi pozostało niecałych dziesięć miesięcy, aby zakończyć ziemską wędrówkę i dotrzeć do domu Ojca.

3. Co nas jeszcze uderza w postawie św. Stanisława Kostki? Uderza nas to, że mierzył bardzo wysoko, niezmiernie wysoko. Wyznaczał sobie wysokie cele, a ideał życia zawarł w znanych słowach: Ad maiora natus sum – „Do wyższych rzeczy zostałem stworzony i dla nich winienem żyć”. O co mu chodziło? O jakie „wyższe rzeczy” mu chodziło? Nie chodziło mu o godności i stanowiska. Nie chodziło mu o władzę i majątek. To wszystko mógł odziedziczyć i zdobyć stosunkowo łatwo przy wsparciu rodziny. Tymczasem wybrał drogę rad ewangelicznych, pragnąc pójść za Chrystusem i naśladować Chrystusa ubogiego, czystego i posłusznego. Wybrał drogę miłości i służby. Wybrał formę życia apostolskiego w Kościele, aby w burzliwym wieku XVI i w czasach gwałtownych sporów, konfliktów i podziałów religijnych głosić miłość Boga objawioną w życiu, śmierci i zmartwychwstaniu Syna Bożego, Jezusa Chrystusa.

Po ludzku patrząc i sądząc, Stanisław nie dokonał żadnej wielkiej rzeczy. Ale logika Ewangelii i jej kryteria wielkości człowieka są odmienne od ludzkiej logiki. Swoją żarliwą miłością Boga i Matki Najświętszej, swoim krótkim życiem zakończonym przedwczesną śmiercią, Stanisław Kostka przemówił doniośle do całego Kościoła i świata. Dzięki gęstej sieci szkół jezuickich był przedstawiany na całym świecie jako wzór do naśladowania i dlatego stał się jednym z najbardziej znanych Polaków. Płomień wiary żarzący się w sercu Stanisława rozpalał nowe płomienie w sercach  młodych ludzi w wielu krajach i kulturach. Na tym polegała i polega jego wielkość.

Stanisław chciał „więcej” i „bardziej”. Chciał więcej kochać i służyć. Chciał uczynić ze swego życia dar dla Boga, dla Kościoła, dla innych – i to mu się udało w wybitnym stopniu. Kilka dni temu, 15 sierpnia, w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, od jego śmierci minęło czterysta pięćdziesiąt lat, a on nadal przemawia, inspiruje i jest obecny w wierze i świadomości Kościoła.

Co chciałby nam dzisiaj powiedzieć Stanisław Kostka, a zwłaszcza co mógłby powiedzieć młodym Polkom i Polakom? Niewątpliwie chciałby powiedzieć, że nie warto żyć banalnie, byle jak. Nie warto egoistycznie zamykać się w sobie. Nie warto beztrosko ulegać słabościom i zachciankom. Natomiast warto wypływać na głębię. Warto stawiać sobie cele i dążyć do nich wytrwale. Warto żyć dla innych i ostatecznie dla Boga, bo zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga, a więc do miłości, i to do miłości na wieki. To jest nasz ludzki, najtrwalszy i niezniszczalny genetyczny kod. Do takiej miłości tęsknił
św.  Stanisław z Rostkowa i taką miłością żył.

Drodzy Moi Przyjaciele,

Kościół w Polsce potrzebuje waszego entuzjazmu i radości. Polskie społeczeństwo potrzebuje waszej energii i wiary w możliwość budowania lepszego, bardziej przyjaznego świata. Wszyscy potrzebujemy ludzi przekonanych, że warto zostawić po sobie ślad, ludzi zaangażowanych w twórcze życie, które zmienia rzeczywistość i przyczynia się do odkrywania nowych dróg: dróg pojednania i miłosierdzia, dróg pokoju i solidarności. Dziś pytam was tak, jak dwa lata temu pytał papież Franciszek: „Co twoje ręce i nogi odpowiedzą Panu, który jest drogą, prawdą i życiem?”.

4. Młody Karol Wojtyła znał życie św. Stanisława Kostki, którego kult był bardzo żywy w przedwojennej Polsce, w parafiach i środowiskach katolickiej młodzieży, szczególnie w grupach Sodalicji Mariańskiej, do której przyszły Papież należał. Rozpoczynając w 1938 roku studia na Uniwersytecie Jagiellońskim, zamieszkał ze swoim ojcem na terenie parafii św. Stanisława Kostki w krakowskich Dębnikach. Podczas dwuletnich studiów rzymskich w latach 1946/1948, w drodze na uczelnię przechodził codziennie obok kościoła św. Andrzeja na Kwirynale i za każdym razem wstępował do świątyni, by pomodlić się u grobu św. Stanisława. Będąc już biskupem i kardynałem, nawiedzał grób naszego młodego Świętego podczas licznych podróży do Wiecznego Miasta, a jako Papież również odprawił Mszę świętą przy grobie Świętego z Rostkowa.

Św. Stanisław Kostka i św. Jan Paweł II żyli w odmiennych epokach i inaczej ułożyły się drogi ich życia i służby w Kościele. Tym niemniej możemy doszukać się między nimi pewnych podobieństw w ich duchowej postawie. Młody Karol Wojtyła angażował się w życie wadowickiej parafii. Był gorliwym ministrantem. W ponurych latach wojny dojrzało w nim powołanie do kapłaństwa. Myślał również poważnie o życiu zakonnym w Karmelu. Przyszły Papież również mierzył wysoko. Wymagał wiele od siebie i stawiał sobie wysokie cele. Mógł śmiało kierować się Stanisławowym hasłem: „Do wyższych rzeczy zostałem stworzony”, a w jego przypadku oznaczało to przyjmowanie coraz większej odpowiedzialności pasterskiej w Kościele. Tak było w czasach krakowskich, i tak było od 16 października 1978 roku, gdy zrządzeniem Bożej Opatrzności został Biskupem Rzymu i pasterzem Kościoła powszechnego. Droga jego życia i służby, jak św. Stanisława Kostki, zakończyła się w Rzymie, a do jego grobu pielgrzymują dziś codziennie rzesze wiernych z całego świata. Święty z Rostkowa i Święty z Wadowic pozostali w Wiecznym Mieście, a ich świętość ubogaca cały Kościół.

5. Przeżywając Rok Świętego Stanisława Kostki, nie żyjemy tylko wspomnieniami. Jako Kościół jesteśmy wspólnotą pamięci, bo przecież nie przychodzimy z nikąd. Za nami długa i żywa historia! Żyjemy nieustannie wielkimi dziełami Boga, których dokonał On dla naszego zbawienia i życia w wieczności.Wspominamy również wielkich świadków wiary, którzy w sposób szczególny odtworzyli w swoim życiu ewangeliczny ideał miłości i służby. Prawdziwa świętość nigdy się nie przedawnia, dlatego przemawiają do nas wyznawcy Jezusa Chrystusa żyjący w różnych epokach i zakątkach świata. W ten sposób przemawia do nas także św. Stanisław Kostka.

Za półtora miesiąca zbiera się w Watykanie Synod Biskupów, który pochyli się nad sprawami młodzieży, wiary i powołania. To temat niezwykle aktualny dla całego Kościoła, także dla nas w Polsce. Żywotną sprawą jest przekazanie wiary młodemu pokoleniu Polek i Polaków. Stoi ono przed zasadniczym wyborem. Dociera do niego wielu głosów, wiele obrazów, wiele propozycji. Co wybrać, aby kroczyć drogą życia i prawdziwego szczęścia?  Jaki przyjąć styl życia, aby miało ono sens, kierunek i cel? Jak rozpoznać osobiste powołanie,aby było zgodne z wolą Bożą? Kościołowi potrzebni są gorliwi i święci kapłani oraz osoby konsekrowane. Kościołowi potrzebni są ofiarni i święci małżonkowie i rodzice, aby w naszych rodzinach młode pokolenie dorastało do miłości i służby. Kościołowi potrzebne jest następne pokolenie świadomych i zdecydowanych uczniów zmartwychwstałego Pana!

Powierzmy dziś wszystkie nasze sprawy miłosiernemu Bogu. Powierzmy Kościół Płocki – rodzinną diecezję św. Stanisława Kostki. Powierzmy Kościół w Polsce, w Europie i na całym świecie. Módlmy się, aby Jezus Chrystus mógł przemawiać do serc wszystkich ludzi, również do naszych serc, by biły one w rytmie Jego Najświętszego Serca. Prośmy o orędownictwo Najświętszą Maryję Pannę, którą tak bardzo miłował  św. Stanisław Kostka i św. Jan Paweł II. On przez całe życie mówił Jej: Totus Tuus – Cały Twój, Maryjo. Niech również oni – święci Stanisław Kostka i Jan Paweł II – wstawiają się za nami u Bożego tronu, byśmy również i my dorastali do świętości – do życia na wieki w Bogu.

Amen!

 

Zdjęcie ilustracyjne: Archiwum

Główne uroczystości ku czci Wniebowzięcia NMP w Kalwarii Zebrzydowskiej

ndz., 08/19/2018 - 15:34

„Bóg potrzebuje wśród ludzi współpracowników dzieła Zbawienia. Maryja jest pierwsza, a my w naszej pokorze, nieudolni, ale jednak garniemy się i chcemy przybliżyć się do Boga na sposób Maryi” – mówił podczas sumy odpustowej abp Józef Michalik, emerytowany metropolita przemyski. Główne uroczystości Wniebowzięcia NMP na zakończenie tygodniowego odpustu w Kalwarii Zebrzydowskiej odbyły się w niedzielę 19 sierpnia. Sumie pontyfikalnej przewodniczył abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski. Obecny był również bp Jan Szkodoń i przybyli kapłani wraz z pielgrzymami.

O 6.30 przy kościele Grobu Matki Bożej sprawowano Eucharystię w intencji kalwaryjskich pielgrzymów, która rozpoczęła procesję Wniebowzięcia NMP. Ponad sto asyst towarzyszyło figurze Maryi wniebowziętej w drodze tryumfu do bazyliki. O godz. 11 rozpoczęła się Eucharystia. Przybyłych hierarchów i pielgrzymów przywitał o. Konrad Cholewa, kustosz sanktuarium.

Podczas kazania abp Józef Michalik przytoczył słowa Jana Pawła II wypowiedziane w sanktuarium 19 sierpnia 2002 roku: „Każdy, kto tu przychodzi, odnajduje siebie, swoje życie, swoją codzienność, swoją słabość i równocześnie moc wiary i nadziei, która płynie z przekonania, że matka nie opuszcza swego dziecka w niedoli. (…) Nie zniechęcajmy się, jesteśmy kimś ważnym i Matka Najświętsza właśnie w dniu dzisiejszym, w tym miejscu chce nam pomóc odkryć siebie, swoją godność, swoje możliwości.”.

Arcybiskup zwrócił uwagę na doniosłą rolę rodziny i kobiety w Kościele oraz na zadanie, jakie stoi przed rodzicami. „Ogromnie ważną rzeczą jest, by ojciec i matka nie tracili odwagi do apostolskiej wiary wobec tych, których kochają. Co pomoże człowiekowi, jeśli wszystko pozyska, a na duszy stratę poniesie? Co pomoże twemu dziecku, jeśli zyska majątek, stanowisko, a nie zbawi się? Co pomoże twoim wnukom, których kochasz, a wobec których masz powołanie, zadanie, jeśli nie spełnisz roli przekaziciela wiary? Najważniejsze tajemnice wiary poznajemy, jako dzieci z zaufaniem do rodziców, dziadków i kapłanów” – mówił Arcybiskup.

„Jest siła w narodzie, jest siła w tobie wobec twego dziecka, twego otoczenia, wobec twoich najbliższych. To bardzo ważna rzecz, żebyśmy poczuli, że możemy wspierać Kościół. (…) Razem wyciągając także tych, którzy odchodzą. Bądźmy apostołami przez modlitwę, przez przykład i przez słowo, które jest bardzo potrzebne” – stwierdził.

Kaznodzieja zwrócił uwagę, że nasila się postawa nienawiści, której trzeba się przeciwstawić na rzecz współpracy dla jedności społeczeństwa i narodu. Odwołał się także do istnienia struktur zła obecnych w świecie i naszej Ojczyźnie, które rozprzestrzeniają ideologie niosące zamęt i śmierć. „My nie walczymy z mocami tego świata, my walczymy z mocami ciemności, które zwycięża Bóg i jego łaska. To jest nasze przekonanie” – podkreślił kaznodzieja.

Do zgromadzonych pielgrzymów zwrócił się także metropolita krakowski.  „Ilekroć będziemy blisko Matki Najświętszej, jak często będziemy się pod Jej opiekę uciekali, tak na pewno ocalimy w sobie to, co najbardziej istotne – Boże życie. W świetle tajemnicy Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny z duszą i ciałem do nieba, odczytujemy raz jeszcze głębię słów św. Pawła, który w jednym ze swoich listów pisał, że nasze ciała są świątynią Ducha Świętego, i że nie należymy tylko do siebie. Ona, Przenajświętsza Dziewica od chwili poczęcia należała do Boga, a jako służebnica Pańska ciągle tę przestrzeń dla Boga w sobie powiększała. Jako świątynie Ducha Świętego, wpatrzeni w przykład Najświętszej Dziewicy, róbmy wszystko, aby nigdy sobą nie zasmucać Ducha Świętego” – podkreślał abp Jędraszewski.

Przed błogosławieństwem kończącym liturgię, metropolita krakowski poświęcił zioła i kwiaty oraz relikwiarz św. Bernardyna ze Sieny. Figura z relikwiami Świętego rozpoczyna peregrynację po klasztorach bernardyńskich w całej Polsce. W imieniu bernardynów, kustosz sanktuarium przekazał abpowi Markowi Jędraszewskiemu obraz Matki Bożej Kalwaryjskiej.

Po Eucharystii wprowadzono figurę Matki Bożej wniebowziętej do bazyliki, gdzie biskupi i wierni uczestniczyli w uroczystym odsłonięciu Cudownego Obrazu NMP Kalwaryjskiej, który przyozdobiono sukienką koronacyjną. W tę szatę wotywną był przyozdobiony wizerunek podczas pobytu papieża w 2002 roku. W ten sposób uczczono również rocznicę drugiej pielgrzymki Świętego Pielgrzyma Kalwaryjskiego do sanktuarium.

Wieczorem, na zakończenie odpustu sprawowano nieszpory w bazylice, po których odbyła się procesja z figurą Matki Bożej.

o. Tarsycjusz Bukowski OFM, Biuro Prasowe Sanktuarium

Abp Peta w Piekarach Śląskich: W sercu każdego człowieka trwa walka między dobrem a złem

ndz., 08/19/2018 - 13:01

O nieustannej walce między dobrem a złem, która trwa w sercu każdego człowieka mówił abp Tomasz Peta podczas homilii wygłoszonej na piekarskim wzgórzu 19 sierpnia.

Podczas homilii abp Peta przywołał list skierowany przez siostrę Łucję – najdłużej żyjącego świadka wydarzeń fatimskich – do jednego z kardynałów. – Ostateczna walka między dobrem i złem rozegra się właśnie o świętość rodziny. Dziś szatan nie tylko zabiera ludziom spojrzenie wiary na małżeństwo, ale pragnie zabrać im także rozum – mówił.

Wymienił także zagrożenia, „niszczące idee przewalające się przez świat, idee bezbożnictwa i braku rozumu”. Zaliczył do nich: ideologię gender, eutanazję, brak poszanowania życia od poczęcia, „prawo do aborcji”, czyli do zabicia drugiego człowieka, liberalne podejście do małżeństwa.

– Wspominam o tym, (…) nie żeby się bać, lecz by trwać przy Jezusie, aby być czujnym. Żaden człowiek i żaden naród nie obroni w sobie Bożego spojrzenia na małżeństwo i rodzinę! – apelował. Przestrzegał także przed „siłami zła, które próbują się wciskać wszędzie”. W tym kontekście wspomniał o niepokojących próbach „przemycenia zła poprzez programy przedszkolne i szkolne”. Zauważył, że „mimo apeli pasterzy i setek tysięcy obywateli, nie możemy się doczekać prawnej ochrony dzieci nienarodzonych, podejrzanych o wady chorobowe”.

– Siły zła próbują nawet zastraszać lub osłabiać czujność Pasterzy Kościoła. Jest więc rzeczą ważną przypominać nieustannie niezmienną naukę Jezusa i Kościoła o małżeństwie i rodzinie. W tym roku np. obchodzimy 50 rocznicę encykliki bł. Pawła VI „Humanae vitae” o godnym przekazywaniu życia ludzkiego, w której ojciec święty przypomniał o świętości małżeństwa i o tym, co niszczy tę świętość, jak np. antykoncepcja – powiedział.

W czasie homilii przytoczył także dwie historie z Kazachstanu. Pierwsza dotyczyła wywożenia do Kazachstanu wielu tysięcy Polaków. – Jednym z miejsc deportacji naszych rodaków było dzisiejsze Narodowe Sanktuarium katolików Kazachstanu – Sanktuarium Królowej Pokoju w Oziornoje – mówił.

– Wysiedleni na step Polacy od pierwszego dnia chwycili za różaniec. Przy dużej śmiertelności, zwłaszcza dzieci i starców, nie przeklinali swych prześladowców, lecz modlili się. Nie znając przyszłości, oddawali wszystko w ręce Boga w modlitwie różańca – dodał.

Przypomniał, że w marcu 1941 r. gdy panował straszny głód „począwszy od 25 marca, w ciagu 2 dni powstało na skraju wioski z topniejącego śniegu ogromne jezioro (…). Jezioro to bardzo szybko napełniło się niewyobrażalną ilością ryb”. – Mieszkańcy Oziornoje przyjęli to wydarzenie jako znak, jako odpowiedź Pana Boga na ich modlitwy – mówił abp Peta.

Hierarcha przytoczył także postać bł. ks. Władysława Bukowińskiego. – Jako kapłan pracował przez kilka lat w archidiecezji krakowskiej. Następnie poprosił, aby móc pracować na Wschodzie. Wyjechał do Łucka (…). Tutaj zastała go II wojna światowa i rozpoczęła się jego długa droga krzyżowa. Wielokrotnie więziony, przeżył nawet rozstrzelanie w więzieniu w Łucku (…). Dziś ciało bł. Władysława spoczywa w nowej pięknej katedrze w Karagandzie. Jego grób stanowi także miejsce pielgrzymek – powiedział.

Abp Tomasz Peta pochodzi z Inowrocławia. W 1990 roku wyjechał do Kazachstanu i duszpasterzował w Oziornoje, a w 1999 r. został administratorem apostolskim w Astanie.

Za: www.archidiecezjakatowicka.pl

>>Tekst homilii

Homilia: Święto patronalne ku czci bł. S. Sancji Szymkowiak, Poznań, 18.08.2018 r.

sob., 08/18/2018 - 19:42

Czcigodni Bracia w kapłańskim posługiwaniu, Drogie Siostry życia konsekrowanego, Umiłowani w Chrystusie Panu Siostry i Bracia,

Zgromadziliśmy się dziś w tej pięknej świątyni, aby dziękować Bogu za świętych, których nam posyła, a w szczególności za bł. s. Sancję Szymkowiak, która na tej ziemi realizowała swoje powołanie do świętości. Jak wiemy z jej życiorysu, droga Janiny Szymkowiak do Zgromadzenia Sióstr Serafitek nie była, ani prosta, ani łatwa. Już od wczesnej młodości pragnęła ona całkowicie poświęcić się Bogu a za cel postawiła sobie osobistą świętość i była w jego realizacji niezwykle konsekwentna. Nie było w jej życiu nic ważniejszego niż służba Chrystusowi i bezwarunkowe poddanie się Jego woli. Rozumiała, że życie ziemskie jest tylko drogą do życia w chwale z Bogiem a każdy dzień „jest tylko pożyczony, by go Panu ofiarować” (z notatnika s. Sancji), dlatego starała się je przeżyć najlepiej jak umiała i nie zmarnować ani chwili z czasu, który otrzymała od Boga.

Każda i każdy z nas zapewne ma swojego ulubionego świętego, do którego zwraca się o pomoc. Wiemy z istniejących świadectw, że wiele osób tutaj tak właśnie traktuje s. Sancję i przez jej wstawiennictwo zwraca się do Boga w różnych potrzebach. Nie możemy jednak traktować świętych tylko jako orędowników u Boga, ale musimy przede wszystkim nauczyć się ich naśladować i za ich przykładem podążać ku zbawieniu. W codzienności widzimy jednak, że nasze życie odbiega od takiego wzoru i dlatego, jak mówił św. Jan Paweł II, święci są czasem po to, aby nas zawstydzać. „Czasem konieczny jest taki zbawczy wstyd, ażeby zobaczyć człowieka w całej prawdzie. Potrzebny jest, ażeby odkryć lub odkryć na nowo właściwą hierarchię wartości. Potrzebny jest nam wszystkim, starym i młodym”. (Homilia w czasie beatyfikacji Karoliny Kózkówny). Zastanówmy się dziś czy postrzegamy świętość jako realny cel naszego życia, jako zadanie, do którego jesteśmy powołani, czy też raczej jako model życia zarezerwowany dla nielicznych, wybranych – kapłanów czy sióstr zakonnych?

Takiemu myśleniu zdecydowanie przeciwstawia się papież Franciszek w swojej adhortacji „Gaudete et exultate” o powołaniu do świętości w świecie współczesnym, w której napisał: „Często mamy pokusę, aby sądzić, że świętość jest zarezerwowana tylko dla tych, którzy mają możliwość oddalenia się od zwykłych zajęć, aby poświęcać wiele czasu modlitwie. Ale tak nie jest. Wszyscy jesteśmy powołani, by być świętymi, żyjąc z miłością i dając swe świadectwo w codziennych zajęciach, tam, gdzie każdy się znajduje. Jesteś osobą konsekrowaną? Bądź świętym, żyjąc radośnie swoim darem. Jesteś żonaty albo jesteś mężatką? Bądź świętym, kochając i troszcząc się o męża lub żonę, jak Chrystus o Kościół. Jesteś pracownikiem? Bądź świętym wypełniając uczciwie i kompetentnie twoją pracę w służbie braciom. Jesteś rodzicem, babcią lub dziadkiem? Bądź świętym, cierpliwie ucząc dzieci naśladowania Jezusa. Sprawujesz władzę? Bądź świętym, walcząc o dobro wspólne i wyrzekając się swoich interesów osobistych” (nr 14). Papież uświadamia nam, że często będziemy mieli do czynienia ze „świętością z sąsiedztwa”, świętością osób, które żyją blisko nas i są „odblaskiem obecności Boga”. Trzeba tylko umieć taką świętość dostrzec.

Kościół nieustannie przypomina nam, że powołanie do świętości dotyczy każdej i każdego z nas. Wynika ono z samego stworzenia człowieka na obraz i podobieństwo Boże. Pan Bóg stworzył nas świętymi i Jego zamiarem było to, aby każdy z nas osiągnął takie samo życie, jakie Bóg posiada w pełni. A stało się to możliwe dzięki odkupieńczej śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa i darowi Ducha Świętego, którego posłał do serc naszych, byśmy stali się świętymi jak On – Bóg jest święty.

Dlatego powtarzam za św.  Janem Pawłem II: „Nie lękajcie się świętości!”, bo jak ten sam przypomina nam „(…) świętość jest darem i zadaniem zakorzenionym w chrzcie i bierzmowaniu, powierzonym wszystkim członkom Kościoła w każdej epoce”. Jest darem i zadaniem dla nas wszystkich. A polega ono na pełnieniu woli Bożej w każdym momencie naszego życia i w każdych okolicznościach. Cechą świętości jest normalność, innymi słowy naturalność życia według wskazań Boga. Przykładem takiej „normalnej” świętości może być dla każdego z nas właśnie siostra Sancja – Janina Szymkowiak.

Już nawet małe dzieci mogą uczyć się od niej szczerej miłości do Boga, posłuszeństwa rodzicom, obowiązkowości w szkole i nieakceptowania nieuczciwości. Janina nigdy nie dawała „odpisać” zadania domowego, ale zawsze chętnie pomagała słabszym w nauce.

Podobnie młodzież znajdzie w jej postępowaniu coś, co warto naśladować. Zaangażowanie w działalność Sodalicji Mariańskiej, które wiązało się najpierw z rozwojem duchowym, a zaraz potem z czynnym działaniem na rzecz bliźniego w tzw. „Wesołym Miasteczku”, czyli ubogiej dzielnicy Poznania. Autentyczne świadectwo wiary, gdy klękała do modlitwy w obecności koleżanek a one szły za jej przykładem. Sumienne przygotowanie do egzaminów na studiach i chęć zdobywania wiedzy, która doprowadziła ją do poznania języków obcych, a potem do przetłumaczenia „Dziejów duszy” św. Teresy z Lisieux. To ją obrała wtedy za wzór do naśladowania i przyjęła małą drogę dziecięctwa Bożego za swoją.

Wszyscy zaś, bez względu na wiek, możemy uczyć się od bł. s. Sancji stawiania Boga na pierwszym miejscu i wytrwałości w dążeniu do najważniejszego celu, jakim jest nasze zbawienie. Jej życie pokazuje, że nie jest to droga łatwa i bezproblemowa. Jej rodzina, szczególnie mama, była do pewnego momentu przeciwna jej zakonnemu powołaniu. Rodzice zaplanowali, że po wyjściu za mąż Janina zamieszka z nimi i będzie im wsparciem. A kiedy wstąpiła do Sióstr Oblatek brat – prawnik – napisał list do Przełożonej, którym prosił o odesłanie jego siostry z Francji do domu, gdyż ma ona swoje zobowiązania wobec starszych już rodziców. Młodziutka wtedy postulantka z pokorą i w duchu posłuszeństwa wobec przełożonych wróciła do Polski i oddała swój los pod opiekę Najświętszemu Sercu Jezusa. Nigdy nie straciła wiary i ufności w to, że Bóg wybrał ją i przeznaczył do życia zakonnego.

W Polsce, szukając znaku, który objawiłby jej wolę Bożą, za sprawą swojej koleżanki Walerii Kaczmarskiej, odwiedziła Siostry Serafitki przy ul. Św. Rocha w Poznaniu i właściwie od razu poczuła się jak u siebie. Dewiza „Wszystko dla Jezusa przez Bolejące Serce Maryi” stała się bliska jej sercu. Okazało się, że Siostry Serafitki posługiwały także w parafii w Drobninie, gdzie proboszczem w tamtym czasie był brat Janiny – ks. Eryk. To on skontaktował ją z s. Salezją Bastian, przełożoną Serafitek a potem poprosił, by na kilka dni przyjęto ją do domu w Lesznie. 2 lipca 1936 roku została przyjęta jako postulantka do Zgromadzenia Córek Matki Bożej Bolesnej i tam spędziła całe swoje życie wykonując każde polecenie przełożonych, ćwicząc się w pokorze i postępując w świętości.

Już w momencie obłóczyn postanowiła, że odda swoje życie na ofiarę za grzeszników. Tak też się stało. Zrozumiała dobrze słowa, które słyszeliśmy dziś w Ewangelii: „Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne” (J, 12, 24-25). I dlatego poświeciła całe swoje życie dla innych, całkowicie zapominając o sobie. Chciała żyć Ewangelią w takiej prostocie i ubóstwie jak św. Franciszek. Bez wahania przyjmowała najbardziej mozolne prace w klasztorze, z łatwością rezygnowała z lepszych ubrań czy jedzenia i oddawała jej współsiostrom. W końcu nie posiadała już niczego prócz najprostszych sprzętów jak połatany habit czy kubek do picia. Z radością uczyła dzieci w parafialnej ochronce, choć praca z dziećmi wywołała u niej chorobę gardła. W czasie wojny sprzątała, prała i gotowała dla niemieckich żołnierzy, którzy zajęli poznański klasztor i choć praca ta była za ciężka jak na jej wątłe zdrowie, nie skarżyła się, lecz starała wykonać jak najlepiej wszystko, co jej polecono. Z narażeniem życia opiekowała się francuskimi i angielskimi jeńcami, nosiła im jedzenie a obecnym wśród nich kapłanom nosiła wino i hostie, aby mogli sprawować Najświętszą Ofiarę.

Ciężkie wojenne warunki i fizyczna praca sprawiły, że s. Sancja zachorowała na gruźlicę. Swoje cierpienie ofiarowała Jezusowi i wyczekiwała momentu, w którym będzie się mogła złączyć z Nim na zawsze. Kiedy była już bliska śmierci przełożona zdecydowała, że pozwoli s. Sancji i ciężko chorej s. Katarzynie złożyć śluby wieczyste. Dokonało się to 6 lipca 1942 roku. Na dwa miesiące przed jej śmiercią została zaślubiona Chrystusowi na wieczność. „Poślubiłem was przecież jednemu mężowi, by was przedstawić Chrystusowi jako czystą dziewicę” – mówi dzisiaj św. Paweł w drugim czytaniu. Umarła dla tego świata, ale Kościół ogłosił ją błogosławioną a jej życie nadal przynosi obfity owoc. Świadczą o tym liczne świadectwa o łaskach uzyskanych za wstawiennictwem bł. Sancji. Wynika z nich, że wiele osób obiera sobie ją za wzór i żyje ideałami Ewangelii w swoim codziennym życiu.

Zechciejmy i my dzisiaj zaczerpnąć z jej przykładu do naszego życia to pragnienie świętości. Błogosławiona s. Sancja w swoim notatniku napisała: „Jezus mnie chce mieć świętą zakonnicą, nie tylko z cnoty miernej, ale tej najwyższej (…) Ja świętą muszę zostać za wszelką cenę”. Ktoś może pomyśli teraz: ale ja nie mam zamiaru być zakonnicą, mam przecież rodzinę, dzieci. Jak to się odnosi do mojego życia? W tych słowach kryje się przede wszystkim brak zgody na „bylejakość”, a w zamian postanowienie dążenia do doskonałości – do świętości już tu i teraz, poprzez sumienne wykonywanie obowiązków przypisanych do konkretnej sytuacji każdej i każdego z nas.

Często narzekamy na dzieci czy młodzież, że nie umieją się zachować, że nie wiedzą co w życiu ważne. Ale skąd mają wiedzieć, jeżeli nie usłyszą o tym w domu rodzinnym? Pomyśl droga Siostro, drogi Bracie czy w Twoim domu jest czas i miejsce na wspólną modlitwę, opowiadanie historii z życia świętych, wspólną niedzielną Eucharystię czy czytanie Pisma Świętego, tak jak to było w rodzinie Szymkowiaków? Czy kształtujesz w swoich dzieciach ducha patriotyzmu? Tak, to prawda, nasza Ojczyzna jest teraz wolna. Nikt nie aresztuje nas za śpiewanie polskich kolęd jak Augustyna Szymkowiaka i jego syna, nikt nie każe nam usługiwać niemieckim żołnierzom, ale czy niepodległa Polska nie potrzebuje naszej miłości? Tak kochani, aby młode pokolenie wiedziało co jest w życiu wartościowe, potrzebny jest nasz wspólny wysiłek – rodziców, szkoły i Kościoła. W przeciwnym razie pójdą za tymi, którzy zaoferują im łatwe i przyjemne rozwiązania i nie stawiają żadnych wymagań.

Cieszymy się, że obecne tu Siostry Serafitki, do których drzwi zapukała kiedyś młodziutka Janina Szymkowiak, także i dziś troszczą się o tych, którzy tego najbardziej potrzebują. Wiemy, Drogie Siostry, że w samym Poznaniu prowadzicie Dom Pomocy Społecznej dla Dzieci i Młodzieży, Ośrodek Rewalidacyjno-Wychowawczy im. bł. Sancji Szymkowiak, ale Wasza pomoc wykracza daleko poza granice tego miasta, a nawet Polski. Przedszkola, stołówki dla ubogich, zakłady opiekuńczo-lecznicze czy świetlice środowiskowe są z jednej strony drogą realizacji Waszego charyzmatu, z drugiej zaś wyrazem Waszej troski o chorych i potrzebujących. Cieszy także Wasze duszpasterstwo misyjne w Gabonie i Boliwii. Dziękuję, że przez te wszystkie lata z pokorą i miłością poświęcacie wszystko dla Chrystusa i służycie mu w bliźnim.

Zastanawiając się nad tym jaki jest szczególny rys świętości s. Sancji warto odwołać się do słów św. Jana Pawła II z homilii w czasie jej beatyfikacji, który stwierdził, iż szczególnym rysem jej zakonnego powołania było dzieło miłosierdzia. Myślę, że troskę o bliźniego mała Janina wyniosła już z domu rodzinnego, ale pogłębiała ją tu, w tym domu zakonnym, kształtując swoją duchowość i wrażliwość pod opieką Sióstr Serafitek.

Kochani, miłosierdzie, podobnie jak świętość, nie jest zarezerwowane dla nielicznych. Wymaga ono tak naprawdę tylko jednego – miłości. We wspomnianej już homilii beatyfikacyjnej tak mówił o tym św. Jan Paweł II: „Trzeba spojrzenia miłości, aby dostrzec obok siebie brata, który wraz z utratą pracy, dachu nad głową, możliwości godnego utrzymania rodziny i wykształcenia dzieci doznaje poczucia opuszczenia, zagubienia i beznadziei. Potrzeba «wyobraźni miłosierdzia», aby przyjść z pomocą dziecku zaniedbanemu duchowo i materialnie; aby nie odwracać się od chłopca czy dziewczyny, którzy zagubili się w świecie różnorakich uzależnień lub przestępstwa; aby nieść radę, pocieszenie, duchowe i moralne wsparcie tym, którzy podejmują wewnętrzną walkę ze złem”. (Jan Paweł II, homilia beatyfikacyjna bł. s. Sancji Szymkowiak).

Wpatrzeni we wzór życia bł. s. Sancji ożywmy w nas na nowo pragnienie świętości. Otwórzmy nasze umysły i serca na słowo Boże i pokarm świętych ofiarowane nam w tej Eucharystii. Tak ubogaceni i umocnieni idźmy w nasze codzienne życie, by dawać w nim świadectwo o naszej wierze i miłości Boga i człowieka. Amen.

Sekretarz Generalny Episkopatu: Świętość jest dla każdego z nas

sob., 08/18/2018 - 19:34

Świętość, nie jest zarezerwowana dla nielicznych. Wpatrzeni we wzór życia bł. s. Sancji ożywmy w nas na nowo pragnienie świętości – mówił sekretarz generalny Konferencji Episkopatu Polski bp Artur G. Miziński w homilii wygłoszonej w sobotę 18 sierpnia w parafii pw. św. Rocha w Poznaniu. Przewodniczył tam Mszy św.  z okazji odpustu ku czci bł. s. Sancji Janiny Szymkowiak.

„Kościół nieustannie przypomina nam, że powołanie do świętości dotyczy każdej i każdego z nas” – mówił bp Artur G. Miziński w Sanktuarium bł. s. Sancji Szymkowiak. Podkreślał, że nie możemy traktować świętych tylko jako orędowników u Boga, ale musimy przede wszystkim nauczyć się ich naśladować i za ich przykładem podążać ku zbawieniu. Przywołując słowa św. Jana Pawła II o tym, że święci są czasem po to, aby nas zawstydzać, zachęcał do zastanowienia się, czy dziś postrzegamy świętość jako realny cel naszego życia, jako zadanie, do którego jesteśmy powołani, czy też raczej jako model życia zarezerwowany dla nielicznych – kapłanów czy sióstr zakonnych.

>>Tekst homilii

Sekretarz Generalny Episkopatu nawiązywał też do słów Ojca Świętego Franciszka, który  w swojej adhortacji „Gaudete et exultate” o powołaniu do świętości w świecie współczesnym podkreślał, że świętość  jest dla każdego, w takiej sytuacji życiowej i w takim powołaniu, w jakim się aktualnie znajduje. „Cechą świętości jest normalność, innymi słowy naturalność życia według wskazań Boga. Przykładem takiej +normalnej+ świętości może być dla każdego z nas właśnie siostra Sancja – Janina Szymkowiak” – mówił bp Miziński i przywoływał wydarzenia z życia Błogosławionej.

Zwracając się do zebranych, zachęcał do refleksji nad tym, czy w ich domach jest czas i miejsce na wspólną modlitwę, opowiadanie historii z życia świętych, wspólną niedzielną Eucharystię, czytanie Pisma Świętego i kształtowanie w swoich dzieciach ducha patriotyzmu. Podkreślał, że mimo że nasza ojczyzna jest dziś wolna, to potrzebuje naszej miłości.  „Aby młode pokolenie wiedziało, co jest w życiu wartościowe, potrzebny jest nasz wspólny wysiłek – rodziców, szkoły i Kościoła. W przeciwnym razie pójdą za tymi, którzy zaoferują im łatwe i przyjemne rozwiązania i nie stawiają żadnych wymagań” – mówił.

Nawiązując do szczególnego rysu zakonnego powołania bł. Sancji, jakim było miłosierdzie,  bp Miziński podziękował siostrom serafitkom, za prowadzone przez nie dzieła, jak: Dom Pomocy Społecznej dla Dzieci i Młodzieży, Ośrodek Rewalidacyjno-Wychowawczy im. bł. Sancji Szymkowiak, przedszkola, stołówki dla ubogich, zakłady opiekuńczo-lecznicze czy świetlice środowiskowe, a także duszpasterstwo misyjne w Gabonie i Boliwii.

Na zakończenie homilii Sekretarz Generalny Episkopatu zachęcił do ożywienia pragnienia świętości. „Miłosierdzie, podobnie jak świętość, nie jest zarezerwowane dla nielicznych. Wymaga ono tak naprawdę tylko jednego – miłości” – mówił, zapraszając, by w codziennym życiu dawać świadectwo o naszej wierze i miłości – Boga i człowieka.

BP KEP

Bp Dajczak po tragedii w Darłówku: proszę wszystkich o modlitwę

sob., 08/18/2018 - 18:08

Proszę miłosiernego Boga o wieczne zbawienie dla tragicznie zmarłych dzieci oraz o łaskę umocnienia i pokoju dla ich rodziców. Proszę wszystkich o modlitwę w ich intencji podczas niedzielnej Eucharystii – napisał biskup koszalińsko-kołobrzeski Edward Dajczak do diecezjan po tragicznym wypadku nad morzem 14 sierpnia, w którym zginęło troje rodzeństwa z Wielkopolski. 

Komunikat zostanie odczytany we wszystkich kościołach diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej w niedzielę, 19 sierpnia.

Publikujemy treść komunikatu:

Drodzy Diecezjanie!

Wiadomość o tragicznym wydarzeniu w Darłówku 14.08.2018 r., w którym troje rodzeństwa z Wielkopolski zginęło porwane przez morze, głęboko mnie poruszyła. Proszę miłosiernego Boga o wieczne zbawienie dla tragicznie zmarłych dzieci oraz o łaskę umocnienia i pokoju dla ich rodziców. Proszę wszystkich o modlitwę w ich intencji podczas niedzielnej Eucharystii. W naszych modlitwach pamiętajmy również o tych, którzy w tym roku stracili życie w tragicznych wypadkach.

Wielkie uznanie należy się tym, którzy nieśli pomoc poszkodowanym w chwili zdarzenia i nadal to czynią na różne sposoby. Przy tej okazji zwracam się z apelem do w wszystkich wypoczywających nad wodą o przestrzeganie zasad bezpieczeństwa. Ich poszanowanie jest wyrazem naszej odpowiedzialności za siebie nawzajem i przejawem miłości bliźniego.

Trwając na modlitwie z serca wszystkim Wam błogosławię.

+ Edward Dajczak
Biskup Koszalińsko-Kołobrzeski

Za: www.diecezjakoszalin.pl

Przewodniczący Episkopatu spakował Tornister Pełen Uśmiechów

sob., 08/18/2018 - 17:43

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki włączył się jak co roku w akcję organizowaną przez Caritas Polska „Tornister Pełen Uśmiechów”. „Najlepsze życzenia wszystkim dzieciom i dużo szczęśliwych dni w szkole” – powiedział po spakowaniu plecaka dla dziesięciolatka. Finał akcji – 19 sierpnia w Przemyślu. 

Caritas już po raz dziesiąty organizuje akcję „Tornister Pełen Uśmiechów”, aby docenić szkolny wysiłek dzieci, które potrzebują szczególnego wsparcia i motywacji do osiągania dobrych wyników w nauce. Finał akcji będzie miał miejsce 19 sierpnia na Rynku Starego Miasta w Przemyślu. Na uczniów będą czekać przygotowane specjalnie dla nich wyprawki szkolne. Wydarzenie rozpocznie się o godz. 10.00.

Celem akcji „Tornister Pełen Uśmiechów” jest zwiększenie szans edukacyjnych uczniów przez zebranie funduszy na zakup i wyposażenie kilkudziesięciu tysięcy wyprawek szkolnych dla najuboższych dzieci i młodzieży w Polsce lub zakup i przekazanie gotowych wyprawek szkolnych. W parafiach w całej Polsce tornistry zakupione przez Caritas są wypełniane według potrzeb przez osoby chcące wspomóc dzieci z ubogich rodzin. Poza tym do specjalnych koszy wystawionych w parafiach będzie można wkładać podstawowe artykuły szkolne, które znajdą się później w wyprawkach przygotowanych przez wolontariuszy Caritas.

Caritas Polska/ BP KEP

>>Więcej

Odpust ku czci bł. Siostry Sancji Janiny Szymkowiak (zapowiedź)

pt., 08/17/2018 - 12:50

Bp Artur G. Miziński, sekretarz generalny Konferencji Episkopatu Polski będzie przewodniczył 18 sierpnia 2018 r. o godz. 18.00 Mszy św. w parafii pw. św. Rocha w Poznaniu. Eucharystia będzie celebrowana z okazji odpustu ku czci bł. s. Sancji Janiny Szymkowiak.

Siostra Sancja została pochowana na poznańskim cmentarzu Bożego Ciała na Dębcu. Po ekshumacji w 1962 r. ciało przeniesiono na cmentarz w Żegrzu, a w 1969 r. po rekognicji – czyli rozpoznaniu jej tożsamości – złożono je przy kościele św. Rocha w Poznaniu.

Obecnie relikwie s. Sancji spoczywają w kościele św. Rocha w ołtarzu Najświętszego Serca Pana Jezusa.

Proces Informacyjny rozpoczął się 24 marca 1968 r. i trwał na szczeblu diecezjalnym do 23 stycznia 1979 r. Odpis akt, przełożony na język łaciński, złożono 5 lipca 1984 r. w rzymskiej Kongregacji ds. Świętych. Dekret heroiczności jej cnót został promulgowany przez Ojca Świętego Jana Pawła II 18 grudnia 2000 roku. Wkrótce też cud za jej przyczyną dokonany, został zatwierdzony w Kongregacji Spraw Świętych.

Spośród wielu łask, które s. Sancja wyjednała wiernym korzystającym z jej wstawiennictwa, do procesu beatyfikacyjnego wybrano cudowne uzdrowienie nieuleczalnie chorego dziecka.

Uroczystości beatyfikacyjne odbyły się na krakowskich Błoniach 18 sierpnia 2002 r. Tydzień później jej relikwie wprowadzono uroczyście do kościoła św. Rocha. Relikwiarz w kształcie sarkofagu umieszczono w bocznym ołtarzu świątyni, do której przed wojną zachodziła s. Sancja.

>>Więcej o błogosławionej

www.swroch.archpoznan.pl/ BPKEP

Przygotowania do uroczystości ku czci Najświętszej Maryi Panny Jasnogórskiej

pt., 08/17/2018 - 11:46

Na Jasnej Górze 17 sierpnia rozpoczynają się bezpośrednie przygotowania do uroczystości ku czci Najświętszej Maryi Panny Jasnogórskiej. Przez dziewięć kolejnych wieczorów o godz. 18.30 odprawiana będzie wspólnotowa Msza Święta. W tym roku kazania nowennowe głosi biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej Andrzej Przybylski.

Od dziś rozpoczynają się duchowe przygotowania do obchodzonej 26 sierpnia uroczystości Matki Bożej Jasnogórskiej. Nowenna ma charakter ogólnonarodowy i w tym roku wpisuje się w dziękczynienie za odzyskaną przez Polskę wolność. Eucharystie, koncelebrowane przez ojców paulinów i księży duszpasterzy częstochowskich parafii, sprawowane będą na Szczycie Jasnogórskim w każdy z kolejnych dziewięciu dni. Przybywają na nie zorganizowanymi grupami wierni z poszczególnych częstochowskich parafii. W dniach nowenny Msze św. z kazaniami transmitowane są codziennie w Radiu Jasna Góra.

Na zakończenie nowenny, 25 sierpnia (sobota), w wigilię uroczystości Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej, odbędzie się  procesja maryjna z Bazyliki Archikatedralnej na Jasną Górę, z udziałem kapłanów i wiernych miasta Częstochowy i pielgrzymów z terenu Archidiecezji. Procesję poprzedzą nieszpory o godz. 17.00.

Główne uroczystości Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej będą miały miejsce na Jasnogórskim Szczycie w niedzielę, 26 sierpnia. O godz. 11.00 rozpocznie się tam uroczysta Eucharystia z udziałem polskiego Episkopatu.

o. Stanisław Tomoń/ BPJG/ BPKEP

Dekret o heroiczności cnót kard. Stefana Wyszyńskiego

czw., 08/16/2018 - 21:23

Kongregacja do spraw Świętych przesłała do Archidiecezji Warszawskiej dekret o heroiczności cnót Czcigodnego Sługi Bożego, kardynała Stefana Wyszyńskiego. Dokument powstał po grudniowej decyzji papieża Franciszka, który zaaprobował wniosek Kongregacji do spraw Świętych o uznanie heroiczności cnót m. in. kard. Stefana Wyszyńskiego i polecił przygotowanie dekretu.

Publikujemy polskie tłumaczenie dokumentu:

Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych

GNIEZNO I WARSZAWA
Beatyfikacja i Kanonizacja
Sługi Bożego
Stefana Wyszyńskiego
Arcybiskupa Gnieźnieńskiego i Warszawskiego
Świętego Kościoła Rzymskiego Kardynała
Prymasa Polski
(1901 -1981)

Dekret o heroiczności Cnót

„Zawsze byłem przekonany o tym, że Duch Święty powołał Waszą Eminencję w wyjątkowym momencie dziejów Ojczyzny i Kościoła – i to nie tylko Kościoła w Polsce, ale także i w całym świecie. Patrzyłem na to trudne, ale jakże błogosławione wezwanie od czasów mojej młodości – i dziękowałem za nie Bogu, jako za łaskę szczególną dla Kościoła i Polski. Dziękowałem za to, że, «taką moc dał Człowiekowi» – i zawsze za to dziękuję”. (Z listu Jana Pawła II do Jego Eminencji Kardynała Prymasa wysłanego z Watykanu w dniu 30 października 1979 roku).

Te słowa wypowiedziane przez Świętego Jana Pawła II o samym Słudze Bożym Stefanie Wyszyńskim, w szczególny sposób przedstawiają jego posługę w Kościele Bożym. Jego trudne, ale bardzo szczęśliwe powołanie, ukazuje świętość życia i posłuszeństwo głosowi Ducha Świętego.

Sługa Boży urodził się w dniu 3 sierpnia 1901 roku we wsi Zuzela, diecezji Łomżyńskiej, w Polsce, jako drugie dziecko rodziny Stanisława i Julianny Karp, i w samym dniu narodzin został ochrzczony. W rodzinie poznał zasady chrześcijańskiego życia i kultury ludzkiej. Przedwczesna śmierć matki napełniła dziewięcioletniego chłopca głębokim bólem.

Po ukończeniu pomyślnie nauki w gimnazjach w Warszawie, Łomży i Włocławku, gdy przyszedł do zdrowia po ciężkiej chorobie, co przypisywał Najświętszej Marii Pannie, poświęcił się studiom teologicznym i dnia 3 sierpnia 1924 roku otrzymał święcenia kapłańskie. Jako młody kapłan pełnił w diecezji różne obowiązki, następnie w latach 1925-1929 odbył studia prawa kanonicznego na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i uzyskał stopień doktora prawa kanonicznego.

Sługa Boży już w latach młodości bardzo sobie cenił cnoty i gorliwie je praktykował, a przeto zabiegał o to, by je posiąść. Wytrwale pielęgnował szlachetne obyczaje, chociaż ta stałość i uczciwość były poddawane próbie.

Ojciec Święty Pius XII dnia 4 marca 1946 roku mianował go biskupem Lubelskim. Po upływie dwóch lat, które spędził w Lublinie na gorliwej pracy duszpasterskiej, dnia 12 listopada 1948 roku mianowany został Arcybiskupem Gnieźnieńskim i Warszawskim, Prymasem Polski.

Jako Pasterz archidiecezji natychmiast z wielką roztropnością i męstwem usilnie starał się o wzrost pobożności powierzonego sobie ludu, kapłanów kształtował w duchu prawdziwej nauki Kościoła i pobożności, ponieważ uznawał za rzecz pewną, że tylko święci kapłani mogą wpływać na pomnożenie pobożności ludu.

Dnia 29 listopada 1952 roku został włączony do grona kardynałów, miał być odznaczony tą godnością w dniu 12 stycznia 1953 roku, ale komunistyczny rząd odmówił mu wydania paszportu na wyjazd.

Sługa Boży razem z kardynałem Adamem Sapiehą i biskupami starał się bronić praw Kościoła pogwałconych przez rząd komunistyczny. Wielkie znaczenie miał list napisany 8 maja 1953 roku, a zatytułowany „Non possumus”, skierowany do władz w sprawie prześladowania Kościoła Katolickiego w Polsce. Po upływie czterech miesięcy, dnia 25 września 1953 roku, Sługa Boży, przewieziony został w nocy, wbrew prawu i obyczajom, do pewnego, wówczas nieznanego miejsca. Przez trzy lata, nieskazany przez żaden sąd, trzymany był w bardzo ograniczającym wolność miejscu odosobnienia i strzeżony w dzień i w nocy przez żołnierzy. Dnia 28 października 1956 roku, na skutek żądań wszystkich wiernych w Polsce, domagających się jego uwolnienia, powrócił do Warszawy, gdzie znów zaczął sprawować obowiązki pasterskie z wielką gorliwością.

Stefan Wyszyński bardzo cenił życie zakonne, prowadzone zarówno przez niewiasty jak i przez mężczyzn. Jeszcze jako młody kapłan w czasie drugiej wojny światowej, wraz z młodymi osobami płci żeńskiej, założył Instytut Świecki, który teraz nosi nazwę „Instytut Prymasa Wyszyńskiego”.

Kiedy był przetrzymywany w miejscu odosobnienia, dolegliwości cierpliwie i w duchu wiary znosił, gotów był ofiarować życie za Chrystusa. W owym czasie, w miasteczku Stoczek Warmiński, dnia 8 grudnia 1953 roku, idąc za zachętą Świętego Ludwika Grignion de Monfort, poświęcił się Maryi jako niewolnik. W końcu, będąc w miejscu odosobnienia, opracował tekst „Ślubów Narodu” i dostosowany do niego program duszpasterski obchodów „Świętego Millennium Chrztu Polski” jako „Wielką Nowennę” zaprogramowaną na lata 1957-1965. W czasie samego Jubileuszu we wszystkich diecezjach Polski polecił urządzać uroczyste nabożeństwa, w których sam uczestniczył. Te uroczystości znalazły swoje dopełnienie w roku 1966, kiedy w Sanktuarium na Jasnej Górze odczytał i upowszechnił napisany przez siebie „Akt Oddania Narodu pod opiekę Maryi Królowej Polski”.

Wykazywał wielką troskę o Polaków mieszkających poza granicami kraju. Z pasterską roztropnością, na mocy specjalnych uprawnień udzielonych Mu przez Stolicę Świętą, wspierał Kościół we wschodnich krajach podległych władzy komunistycznej.

W latach 1962-1965 uczestniczył z zaangażowaniem we wszystkich sesjach Soboru Watykańskiego II. Razem z biskupami Kościoła w Polsce opracował petycję teologiczną, w której oni jednomyślnie prosili, aby Maryja była ogłoszona „Matką Kościoła”. Jednocześnie razem z biskupami polskimi przyczynił się bardzo do wzajemnego pojednania narodu polskiego i niemieckiego. Wymiana listów biskupów Polski i Niemiec, dokonana w dniu 18 listopada 1965 roku, przed uroczystymi obchodami Tysiąclecia Chrztu Polski, bardzo się do tego przyczyniła. Jednakże z początkiem Soboru i po opublikowaniu owego listu Sługa Boży doznał wielu krzywd ze strony rządu komunistycznego.

Jako Arcybiskup Gnieźnieński i Warszawski w swoich diecezjach zwołał uroczyste Synody Diecezjalne.

Specjalne uprawnienia udzielone Słudze Bożemu przez Najwyższych Pasterzy, mianowicie przez Piusa XII, Jana XXIII, i Pawła VI, były szczególnym dowodem ich zaufania. Sługa Boży okazywał pokorne posłuszeństwo i synowską miłość Biskupom Rzymu, szczególnie zaś Janowi Pawłowi II, którego witał z wielką radością w czasie wizyty pasterskiej w Polsce w roku 1979.

Stefan Wyszyński w czasie, gdy wybuchały niepokoje społeczne w Polsce w latach 1956, 1968, 1970, starał się uspokajać bunty społeczeństwa, zwłaszcza zaś pełnił rolę rozjemcy wówczas, gdy w roku 1980 powstał związek zawodowy „Solidarność”. Wielokrotnie i na różne sposoby bronił robotników przed krzywdzącymi represjami ze strony rządu, ustawicznie proponował kompromis w sprawach społecznych.

Światłem była Mu wiara, a modlitwa i gorliwa pobożność pokarmem duszy, pobożnie sprawował codzienną Eucharystię, był wielkim czcicielem Najświętszej Maryi Panny, płonął prawdziwie heroiczną miłością bliźniego, obdarzony bystrym umysłem starał się nieść ulgę w niezliczonych uciskach całej ludzkości. Zawsze okazywał się gotowy i wspaniałomyślny w niesieniu pomocy każdemu.

W sposób szczególny pielęgnował cnotę roztropności i męstwa, wszystko czynił oświecony światłem Ducha Świętego, i tak realizował swoje zamiary; w stosunku do wszystkich okazywał wielką życzliwość i szlachetność.

Po długim, liczącym osiemdziesiąt lat życiu, poświęconym Bogu i ludziom, złożony ciężką chorobą, gdy ofiarowywał swoje cierpienia za Kościół i zbawienie dusz, Sługa Boży w uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego, dnia 28 maja 1981 roku, pobożnie zasnął w Panu, i pochowany został w krypcie kościoła archikatedralnego Świętego Jana Chrzciciela w Warszawie, dnia 31 maja tegoż roku.

Nie jest rzeczą dziwną, że Stefan Wyszyński, i za życia i po śmierci, cieszył się szczerą i szeroko sięgającą sławą świętości. Dzięki tej sławie, Sprawa Beatyfikacji i Kanonizacji została podjęta przez Kurię Arcybiskupią Gnieźnieńską i Warszawską poprzez uroczyste rozpoczęcie Postępowania Informacyjnego na terenie Diecezji począwszy od dnia 20 maja 1989 roku, do dnia 6 lutego roku 2001 i uroczyste rozpoczęcie Procesu Rogatoryjnego Gnieźnieńskiego dnia 28 września 1989 roku, i Paryskiego dnia 22 stycznia 1990 roku; każdego z nich ważność w świetle prawa kanonicznego, potwierdziła Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych dekretem wydanym dnia 8 lutego roku 2002. Po opracowaniu Pozycji, według zwyczaju rozważano, czy Sługa Boży chrześcijańskie cnoty praktykował w stopniu heroicznym. Gdy rezultat tych rozważań okazał się pozytywny, dnia 25 kwietnia 2016 roku odbył się specjalny Kongres Teologów Konsultorów. Ojcowie Kardynałowie i Biskupi zebrani na zwyczajnej Sesji dnia 12 grudnia 2017 roku, pod przewodnictwem moim, Kardynała Angelo Amato, uznali, że Sługa Boży praktykował w stopniu heroicznym cnoty teologalne, kardynalne i inne związane z nimi.

Po przedstawieniu na końcu dokładnej relacji o tych wszystkich sprawach przez Kardynała Prefekta Ojcu Świętemu Franciszkowi, Jego Świątobliwość głosy Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych przyjmując i uznając za ważne, dnia dzisiejszego stwierdził: Jest pewność co do praktykowania cnót teologalnych – Wiary, Nadziei i Miłości zarówno w stosunku do Boga jak i do bliźniego, a także co do praktykowania cnót kardynalnych – Roztropności, Sprawiedliwości, Umiarkowania i Męstwa, oraz cnót z nimi związanych, przez Sługę Bożego Stefana Wyszyńskiego, Świętego Kościoła Rzymskiego Kardynała, Arcybiskupa Metropolitę Gnieźnieńskiego i Warszawskiego, Prymasa Polski, w danym przypadku i w odniesieniu do skutku, o który chodzi.

Dekret ten Ojciec Święty polecił opublikować i umieścić w Aktach Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.

Dane w Rzymie, dnia 18 grudnia roku Pańskiego 2017.

(-) ANGELUS Kard. AMATO, S. D. B.
Prefekt

† MARCELLUS BARTOLUCCI
(-) Arcybiskup Tytularny Mewanieński
Sekretarz

Za: www.archwwa.pl

Bp Libera zaprasza na obchody Roku św. Stanisława Kostki

czw., 08/16/2018 - 09:14

Ufam, że będziemy w tym dniu razem, by wyśpiewać Panu Bogu dziękczynne Te Deum za tego wielkiego świętego, naszego rodaka – św. Stanisława Kostkę – powiedział biskup płocki Piotr Libera, zapraszając na uroczystości trwającego Roku Jubileuszowego św. Stanisława Kostki. Odbędą się one w najbliższą niedzielę, 19 sierpnia w Rostkowie, gdzie urodził się święty.

„W tych gorących, wakacyjnych sierpniowych dniach serdecznie pozdrawiam Was z Tumskiego Wzgórza i zapraszam bardzo gorąco wszystkich na uroczystości do Rostkowa koło Przasnysza” – powiedział bp Libera. Mszy św. w niedzielę 19 sierpnia o godzinie 15.00 przewodniczyć będzie metropolita senior krakowski kard. Stanisław Dziwisz.

„Pragnę w tym dniu razem z Wami i Księdzem Kardynałem Stanisławem wyśpiewać Panu Bogu hymn wdzięczności za ten niezwykły dar, jakim była i jest postać Młodzieńca z Rostkowa. Po 450 latach od jego śmierci powierzymy Mu ponownie Kościół: Kościół w naszej Ojczyźnie, Kościół nasz diecezjalny, a w sposób szczególny będziemy powierzać Panu Bogu młode pokolenie wyznawców Chrystusa. Ufam, że będziemy w tym dniu razem, by wyśpiewać Panu Bogu dziękczynne Te Deum za tego wielkiego świętego, naszego rodaka – św. Stanisława Kostkę. Serdecznie zapraszam!” – powiedział Biskup Płocki.

Św. Stanisława Kostki zmarł 15 sierpnia 1568 roku. Decyzją biskupów rok 2018 r. jest przeżywany pod patronatem tego świętego. W specjalnym liście pasterskim, który na początku roku był odczytywany w polskich kościołach, biskupi zachęcali do podejmowania refleksji nad życiem św. Stanisława Kostki i do pielgrzymowania do miejsc z nim związanych. „Pielgrzymujcie do Rostkowa – miejsca jego narodzin i do Przasnysza – miejsca jego chrztu, a także do katedry płockiej z jej pięknym ołtarzem tego świętego oraz grobowcami władców Polski i Mazowsza” – zapraszali.

Z okazji Roku Św. Stanisława Kostki biskupi spotkają się w Płocku w dniach 25-26 września na obradach 380. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski.

diec. płocka/ BP KEP

Zdjęcie ilustracyjne: J.Waćkowski/www.diecezjaplocka.pl

Wielki Odpust Narodzenia NMP w Tulcach (zapowiedź)

czw., 08/16/2018 - 00:18

„Wojownicy Maryi napełnieni Duchem Świętym” pod takim hasłem 25 sierpnia w Tulcach w archidiecezji poznańskiej rozpocznie się Wielki Odpust Narodzenia NMP. Zakończy się on w niedzielę 2 września. Tego dnia Mszy św. o godz. 12.00 będzie przewodniczył metropolita poznański i przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki. 

Program obchodów:

Sekretarz Generalny Episkopatu: tylko zachowanie prawa Bożego daje szansę na życie wieczne

śr., 08/15/2018 - 17:40

Tylko zachowanie prawa Bożego w naszym życiu osobistym, rodzinnym, społecznym, daje nam szansę na osiągnięcie życia wiecznego, które wysłużył nam Chrystus poprzez swój krzyż i śmierć na nim dla naszego zbawienia – mówił bp Artur G. Miziński podczas uroczystej sumy odpustowej ku czci Matki Bożej Wniebowziętej w Skalmierzycach.

W homilii Sekretarz Generalny Konferencji Episkopatu Polski, cytując prymasa Polski Wojciecha Polaka, podkreślał, że Maryja jest „pierwszą wierzącą i wzorem wiary dla całego Ludu Bożego”.

Wskazywał, że żyć wiarą, to układać swoje życie tak, by służyło celowi ostatecznemu, którym jest osiągnięcie życia wiecznego. „W błędzie są ci, którzy uważają, że dziś, tu i teraz, można wybierać jak się chce, bo jest się wolnym, niezależnie od tego czy to jest dobro czy zło w obliczu niezmiennej miary jaką jest prawo Boże i prawo naturalne. W błędzie są ci, którzy zuchwale liczą na Boże miłosierdzie, twierdząc, że życie na ziemi kieruje się innymi regułami, innymi zasadami. Tak, Bóg jest nieskończenie miłosierny i przebacza każdemu, kto zrozumiawszy swój błąd zmienia swoje życie” – powiedział bp Miziński.

Apelował do wiernych, aby w swoim życiu kierowali się Bożymi przykazaniami. „Tylko zachowanie prawa Bożego w naszym życiu osobistym, rodzinnym, społecznym, daje nam szansę na osiągnięcie życia wiecznego, które wysłużył nam Chrystus poprzez swój krzyż i śmierć na nim dla naszego zbawienia. Tego Chrystusa, jak przed wiekami do domu Elżbiety, przynosi nam dzisiaj Maryja, Jego i nasza Matka. Powierza Go nam, składa niejako w nasze ręce i prosi, byśmy Go przyjęli w naszym życiu, byśmy przyjmując Go, przyjęli także Jego Ewangelię i zawarte w niej wymogi” – zaznaczył.

Podkreślał, że polska maryjna pobożność jest narodowym skarbem i pomaga przyjmować trudne niekiedy prawdy wiary z otwartym sercem. „Nasi ojcowie tę trudną prawdę o Wniebowzięciu Matki Chrystusa przełożyli na bardzo proste, czytelne, a zarazem głęboko wymowne znaki. To właśnie dziś polskim zwyczajem przynosimy do naszej świątyni snopy zbóż, kwiaty i owoce i kładziemy je u stóp Tej, którą nazywamy Matką Boską Zielną. To przecież Ona, która jest najpiękniejszym Kwiatem polskiej ziemi, godna jest otrzymać dożynkowy wieniec od tych, którzy siali we łzach, pocie czoła i zbierali z radością” – mówił bp Miziński.

Akcentował, że do nieba dochodzi się przez życie na ziemi. „Jak mówił Sługa Boży Stefan kard. Wyszyński, który w 1966 roku nakładał papieskie korony Matce Bożej Skalmierzyckiej, wraz z Maryją idziemy „przez polską ziemię do Bożego nieba”. Chcemy o tym pamiętać szczególnie w tym roku, gdy przeżywamy 100. rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę” – podkreślił.

Zwracając się do rolników, dziękował im za trud pracy na roli. „Jedną z dróg do nieba jest praca rolników, którzy przyszli do swojej Patronki podziękować za tegoroczne plony. Dziś to my pragniemy wyrazić serdeczną wdzięczność, a także uznanie i szacunek wszystkim rolnikom i tym, którzy pracują na roli, aby nie zabrakło nam chleba. Dziękujemy im za to, że żywią i bronią, że trwają na ziemi ojców, i uprawiają ją. Służą przez to Narodowi, służą Polsce” – stwierdził Sekretarz Generalny Konferencji Episkopatu Polski.

Podczas Mszy św. bp Artur Miziński poświęcił wieńce żniwne przyniesione przez rolników.

Odpust zakończyła procesja wokół kościoła, błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem i odśpiewanie hymnu „Boże coś Polskę”.

Tradycyjnie na odpust do sanktuarium w Skalmierzycach przyjechały grupy rowerzystów z Rososzycy i Towarzystwa Rowerowego „Pielgrzym” w Ostrowie Wielkopolskim.

Uroczystości odpustowe w Skalmierzycach trwają 9 dni. Rozpoczęły się rekolekcjami 11 sierpnia, które prowadził oblat o. Krzysztof Ziętkowski. Codziennie do sanktuarium przybywają inne grupy. Przed obrazem Matki Bożej Skalmierzyckiej modlą się m.in. małżeństwa, matki z niemowlętami i dziećmi, chorzy, strażacy, kierowcy. Jest także modlitwa za zmarłych czcicieli Matki Bożej Skalmierzyckiej. Uroczystości odpustowe zakończą się w niedzielę 19 sierpnia.

Koronacji obrazu, który czczony jest tam od ponad pięciu wieków, dokonał koronami papieskimi Pawła VI 4 września 1966 r. kard. Stefan Wyszyński. Pomimo utrudnień i zakazów ze strony komunistycznych władz na uroczystości zgromadziło się ok. 50 tys. wiernych. Inicjatorem koronacji słynącego cudami był ówczesny proboszcz ks. Alfons Czwojda. Na uroczystości koronacji obok ks. prymasa Stefana Wyszyńskiego i ks. abp Antoniego Baraniaka obecnych było 10 biskupów i 200 kapłanów.

KAI

Zdjęcie: www.diecezja.kaliska.pl

Homilia: O Maryjo, w niebo uniesiona. Śluby wieczyste Sióstr Misjonarek Chrystusa Króla dla Polonii (Morasko – 15.08.2018)

śr., 08/15/2018 - 16:38

Abp Stanisław Gądecki
O Maryjo, w niebo uniesiona. Śluby wieczyste Sióstr Misjonarek Chrystusa Króla dla Polonii (Morasko – 15.08.2018)

W uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny Kościół pozwala nam uczestniczyć w obrzędzie składania ślubów wieczystych przez siostry Misjonarki Chrystusa Króla dla Polonii. W takich okolicznościach trzeba najpierw wyjaśnić jakie treści wnosi w nasze życie dzisiejsza uroczystość Wniebowzięcia a następnie to, co właściwie wnosi profesja zakonna w życie składających ją sióstr, w życie Kościoła i życie całej rodziny ludzkiej.

  1. WNIEBOWZIĘCIE

A więc najpierw jakie treści wnosi uroczystości Wniebowzięcia, podczas której oddajemy cześć Maryi, która z duszą i ciałem została wyniesiona do nieba.

a) Według starożytnych przekazów Wniebowzięcie dokonało się w drugim roku po Wniebowstąpieniu Chrystusa (Transitus Melitona z Sardes, II,1.3). Na wieść o bliskiej śmierci Matki Zbawiciela do Jerozolimy przybyli apostołowie – z wyjątkiem Tomasza, który znowu nie zdążył na czas, podobnie jak w dniu Jezusowego zmartwychwstania.

Pod dłuższej rozmowie i modlitwie z apostołami, Maryja położyła się w niedzielę na swoim łożu. A kiedy nadeszła godzina trzecia (czyli nasza godz. 9.00 rano) zstąpił Chrystus wraz z Michałem i Gabrielem oraz mnóstwem aniołów. „Pan ją pozdrowił, wziął świętą jej duszę, oddał w ręce Michała, a otoczył ją pieluszkami [skórami?], których blask zaiste, był nie do opisania. My natomiast, apostołowie, ujrzeliśmy duszę Maryi, którą przekazał w ręce Michała, a miała ona doskonałą formę człowieczą, tyle że nie miała kształtu ani kobiety, ani mężczyzny, a jedynie była obdarzona podobieństwem wszelkiego ciała, a blask jej był siedmiokroć większy [od słońca]” (Transitus R, XXXV). „Zaprawdę, została wzięta dusza błogosławionej Maryi i została złożona w raju, dnia piętnastego miesiąca sierpnia” (Zakończenie RKPS. Lat. Nr 3550 – Bibl. Nation., Paris, 7). Tak – według starej tradycji – miało wyglądać wniebowzięcie duszy Maryi do nieba.

Po trzech dniach od tego wydarzenia – gdy apostołowie siedzieli przy grobie rozmawiając o wierze – ponownie przybył Chrystus z Michałem i Gabrielem i rozkazał Michałowi wziąć ciało Maryi na chmurę i złożyć je w raju, na wschodzie (Transitus R, XLVII). Gdy aniołowie zbliżyli się do raju, „złożyli ciało Maryi po drzewem życia.

Dokładny moment Wniebowzięcia ciała Maryi – dnia 18 sierpnia – został zauważony tylko i wyłącznie przez naocznego świadka, jakim był apostoł Tomasz:  „Tomasz niespodziewanie został przywiedziony na Górę Oliwną i ujrzał jak najświętsze ciało dążyło do nieba,…, Wtedy wstążka [przepaska], którą opasali apostołowie najświętsze ciało, została zrzucona z nieba błogosławionemu Tomaszowi. Podniósł ją, ucałował i składając Bogu dzięki, ponownie udał się do Doliny Jozafata” (Transitus Józefa z Arymatei, XVII). W Dolinie Jozafata – przy grobie Maryi – Tomasz zastał jeszcze czuwających apostołów, których zapytał: „‘Gdzie złożyliście jej ciało?’ Oni wskazali palcem grób. On zaś rzekł: ‘Nie ma tam ciała zwanego najświętszym’….Wtedy prawie już zagniewani przystąpili do grobu, który był na nowo wykuty w skale, podnieśli kamień, ale gdy nie znaleźli ciała, nie wiedzieli, co rzec, bo przekonały ich słowa Tomasza” (Transitus Józefa z Arymatei, XIX).

Tak kończy się – czczona już w I wieku po Chr. w postaci czci, jaką żywiono dla grobów Jezusa i Maryi – historia Wniebowzięcia duszy i ciała Maryi do nieba. Najpierw wspominały o niej legendy żywe w różnych Kościołach, które następnie zostały ujęte w kategorie greckiej filozofii, usystematyzowane przez pisarzy kościelnych. Potem – w VI wieku po Chr. – pojawiło się na Wschodzie samo święto Wniebowzięcia.  Wreszcie – w roku 1950 – został ogłoszony dogmat, który opierał się bardziej na sensus fidelium, czyli na przekonaniu rozpowszechnionym w całym Kościele, aniżeli na Piśmie świętym, w którym nie ma wiadomości o losach Maryi po Zesłaniu Ducha Świętego.

Wczytując się w starożytne relacje o tym wydarzeniu, stosunkowo łatwo możemy dopatrzyć się w nich dużego podobieństwa do opisów Śmierci, Zmartwychwstaniu i Wniebowstąpieniu Pana Jezusa. Wskrzeszenie i Wniebowzięcie Matki były jakby echem Zmartwychwstania i Wniebowstąpienia jej Syna. A chociaż Nowy Testament zachowuje pełną szacunku ciszę na temat końca ziemskiego życia Maryi, to jednak ta prawda jest intuicyjnie obecna w Ewangeliach, które zawsze ukazują Najświętszą Maryję Pannę jako całkowicie zjednoczoną z osobą i z dziełem jej Syna. Z tego podobieństwa zrodziła się – w dość naturalny sposób – prawda o Jej udziale w chwale niebiańskiej. Tajemnica przejścia Jej Syna do nieba zostaje dopełniona chwalebnym przejściem do nieba Jego Matki.

b) Tak więc: „Dzisiaj świętujemy wielką tajemnicę; to tajemnica, która przynosi nam wszystkim nadzieję i radość, w Maryi widzimy bowiem cel, do którego zmierzają ci wszyscy, którzy potrafią związać swoje życie z życiem Jezusa, którzy potrafią iść za Nim tak, jak szła Maryja. To święto mówi więc o naszej przyszłości, mówi, że my również staniemy u boku Jezusa w radości Boga, i jest dla nas zachętą, abyśmy byli odważni, abyśmy wierzyli, że moc zmartwychwstania Chrystusa może działać także w nas i uczynić nas mężczyznami i kobietami, którzy starają się żyć codziennie jakby już zmartwychwstali, wnosząc światło dobra w ciemności zła istniejącego w świecie” (Benedykt XVI, Rozważanie przed modlitwą ‘Anioł Pański’, Castel Gandolfo – 15 sierpnia 2011).

We Wniebowzięciu Maryi podziwiamy chwałę, do jakiej została powołana Maryja, która przeszła przed nami duchową drogę, na którą my weszliśmy poprzez chrzest, wiążąc nasze życie z Chrystusem. Na tej drodze apostoł Paweł daje nam osobistą radę: „Jak oddawaliście członki wasze na służbę nieczystości i nieprawości, tak teraz wydajcie członki wasze na służbę sprawiedliwości, dla uświęcenia” (Rz 6,19). W praktyce znaczy to: używajmy naszych rąk, nóg i języka do czynienia dobra, a nie zła. Niech nasze lęki, uczucia i pożądania przenika zawierzenie Bogu i miłość bliźniego. Starajmy się przemieniać nasze choroby, cierpienia, starość i inne utrapienia – jakich nie da się uniknąć – w krzyż przybliżający nas do Boga. „Oddając ciała nasze na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną” (Rz 12,1), przygotowujmy je do chwalebnego Zmartwychwstania i Wniebowzięcia.

  1. ŚLUBY WIECZYSTE

W tę przepiękną, urzekającą uroczystość Wniebowzięcia NMP obecne między nami Siostry Misjonarki Chrystusa Króla dla Polonii składają swoje śluby wieczyste. Również one – podobnie jak Maryja – pragną ze wszystkich sił – przez wiarę i całkowite zjednoczenie z Chrystusem – służyć dziełu zbawienia.

Pragną wybraną przez siebie drogę potwierdzić wieczystymi ślubami. Te śluby – jako czynnik konsekracyjny – odłączą Was, drogie Siostry, od światowego życia w jego najbardziej newralgicznych punktach (tj. gdy idzie o płciowość, posiadanie, wolność). Wyłączą Was ze „świata” na zasadzie dobrowolnej rezygnacji z ludzkiej miłości (ślub czystości), z gromadzenia dóbr materialnych (ślub ubóstwa) i z ludzkiej samowoli (ślub posłuszeństwa). To wyrzeczenie wyrazi Waszą gotowość do pełnego i nieodwołalnego oddania się Bogu. Ta konsekracja „ślubna” przeznaczy was do specjalnej, stałej i wyłącznej służby Bożej, co w kategorii znaków przypomina nierozerwalny związek Chrystusa z Kościołem. Ona zapowiada przyszła niebiańską chwałę i doskonałość (por. Idziemy naprzód z nadzieją. Życie konsekrowane w Polsce na początku nowego tysiąclecia, rozdz. 1).

a) Punktem wyjścia wszelkich decyzji o podjęciu życia konsekrowanego jest najpierw i przede wszystkim nauczanie samego Jezusa, obecne w Ewangelii św. Matusza:

„Rzekli Mu uczniowie: «Jeśli tak ma się sprawa człowieka z żoną, to nie warto się żenić». Lecz On im odpowiedział:

«Nie wszyscy to pojmują, lecz tylko ci, którym to jest dane.
Bo są niezdatni do małżeństwa, którzy z łona matki takimi się urodzili;
i są niezdatni do małżeństwa, których ludzie takimi uczynili;
a są i tacy bezżenni, którzy dla królestwa niebieskiego sami zostali bezżenni.
Kto może pojąć, niech pojmuje!»” (Mt 19,10-12).

Św. Paweł – komentując to nauczanie – wyraźnie podkreśla, że dziewictwo, czyli dobrowolna bezżenność wynika wyłącznie z rady ewangelicznej, a nie z przykazania: „Nie mam zaś nakazu [επιταγην] Pańskiego co do dziewic, lecz daję radę [γνωμην] jako ten, który – wskutek doznanego od Pana miłosierdzia – godzien jest, aby mu wierzono. […] Chciałbym, żebyście byli wolni od utrapień” (αμεριμνους ειναι) (1 Kor 7,25).

W swoim uzasadnieniu Paweł odwołuje się do własnego doświadczenia, przez co jego argumentacja staje się bardziej osobista. Nawiązuje do własnych przemyśleń i osobistych przekonań zrodzonych z osobistego praktykowania życia w bezżenności. Apostoł nie tylko pisze do swoich Koryntian: „Pragnąłbym, aby wszyscy byli jak i ja” (1 Kor 7,7), ale idzie jeszcze dalej, z myślą o ludziach, którzy zawierają małżeństwo: „Tacy jednak cierpieć będą udręki w ciele, a ja chciałbym ich wam oszczędzić” (1 Kor 7,28).

„Człowiek bezżenny troszczy się o sprawy Pana, o to, jak by się przypodobać Panu. Ten zaś, kto wstąpił w związek małżeński, zabiega o sprawy świata (μεριμνα τα του κοσμου), o to, jak by się przypodobać żonie. I doznaje rozterki” (μεμερισται).

Podobnie i kobieta: niezamężna i dziewica troszczy się o sprawy Pana (μεριμνα τα του κυριου), o to, by była święta i ciałem, i duchem. Ta zaś, która wyszła za mąż, zabiega o sprawy świata (μεριμνα τα του κοσμου), o to, jak by się przypodobać mężowi” (1 Kor 7,32-34).

Co znaczy „troszczyć się o sprawy Pana” (1 Kor 7,32)? „Sprawy Pana” oznaczają w pierwszym rzędzie „królestwo Chrystusa”, Jego Ciało, “którym jest Kościół” (Kor l,18), i to wszystko, co przyczynia się do jego wzrostu. To nic innego jak troska o to, co stanowi „najlepszą cząstkę” (Łk 10,41). O nią troszczy się człowiek bezżenny. Może on poświęcić sprawom Królestwa Bożego swoją myśl, swój trud i serce całkowicie, doskonale, kompletnie, w całej rozciągłości, bez wyjątku, na zawsze, radykalnie, stuprocentowo, definitywnie, w sposób ostateczny i bezwarunkowo. Człowiek bowiem może „troszczyć się” naprawdę tylko o to, co istotnie „leży mu na sercu”.

Jednakże nawet najowocniejsza gorliwość apostolska konsekrowanych nie wyczerpuje jeszcze tego, co się zawiera w Pawłowej motywacji bezżenności. „Człowiek bezżenny troszczy się […] o to, jak podobać się Bogu” (1 Kor 7,32). „Podobać się Bogu” to w Starym Testamencie synonim życia w łasce Bożej, postawa tego, kto szuka Boga i postępuje według Jego woli a więc jest Bogu miły. To wyrażenie jest syntezą świętości. Św. Jan stosuje je tylko raz, wyłącznie w odniesieniu do Chrystusa: „Ja zawsze czynię to, co się Jemu [Ojcu] podoba” (J 8, 29). „Podobanie się Bogu” to wstępowanie w ślady Chrystusa.

Człowiek stara się zawsze podobać osobie umiłowanej. Stąd „podobanie się Bogu” nie jest pozbawione tego charakteru, jaki cechuje relację międzyosobową małżonków. Z jednej strony jest ono wysiłkiem człowieka, który dąży do Boga i szuka sposobu, aby Mu się podobać, czyli wyrazić czynnie miłość; z drugiej strony temu dążeniu odpowiada upodobanie Boga, który przyjmując wysiłki człowieka, koronuje własne dzieło udzieleniem nowej łaski: dążenie to od początku było bowiem Jego darem.

Dziewica troszczy się o to, by była święta i ciałem, i duchem. Dla właściwego uchwycenia całej głębi Pawłowej myśli trzeba zauważyć, że w ujęciu biblijnym „świętość” jest raczej stanem niż działaniem; ma nade wszystko charakter ontologiczny, a potem dopiero moralny. „Świętość ciałem i duchem” oznacza więc nade wszystko sakralność dziewictwa czy bezżenności, podjętych „dla królestwa Bożego”. Ale równocześnie to, co ofiarowane Bogu, winno odznaczać się czystością moralną, i dlatego zakłada zarazem postępowanie „bez skazy i zmarszczki”, “święte i nieskalane”, na wzór stającego przed Chrystusem dziewiczego Kościoła (por. Ef 5, 27). (por. Jan Paweł II, Mężczyzną i niewiastą stworzył ich… O bezżenności dla królestwa Bożego).

Paweł zauważa jednak, że człowiek, związany węzłem małżeńskim, doznaje „rozterki” (1 Kor 7,34), jest „rozdarty” między obowiązkami rodzinnymi a swoimi obowiązkami wobec Boga. Z jednej strony potrzeba zabiegania o żywność, odzienie i dach nad głową (1 Tm 6,8; por. Mt 6,25-34).

Z tego stwierdzenia zdaje się wynikać, że człowieka bezżennego winna wobec tego cechować wewnętrzna integracja, scalenie, które pozwoliłoby mu wprzęgnąć się całkowicie i bez reszty w służbę królestwu Bożemu we wszystkich jego wymiarach. Inaczej „rozdarcie” może zakraść się również w życie bezżenne, które pozbawiłoby się wyraźnego celu, dla którego miałby się go wyrzec życia małżeńskiego; mógłby stanąć wobec pewnej pustki.

Apostoł uczy, że dziewictwo, czyli dobrowolna bezżenność – pod odpowiednimi warunkami – jest „lepsze” od małżeństwa. Ten, kto wybiera małżeństwo – czyni „dobrze”, ten zaś, kto wybiera dobrowolną bezżenność dla królestwa Bożego – czyni „lepiej” (1 Kor 7,38). Tematyka podjęta przez św. Pawła jest więc merytorycznie ta sama, z jaką spotykamy się w wypowiedzi Jezusa (Mt 19,2-12) – czyli najpierw o małżeństwie i jego nierozerwalności, potem o dobrowolnej bezżenności dla królestwa niebieskiego – jednakże „stylizacja” tej problematyki jest całkowicie własna, św. Pawła. Paweł stara się dokładnie wytłumaczyć, że decyzja bezżeństwa (czyli trwania w dziewictwie) winna być dobrowolna i że takie tylko bezżeństwo jest lepsze od małżeństwa.

b) Niemało jest dziś ludzi, którzy nie potrafią znaleźć odpowiedzi na pytanie: po co istnieje życie konsekrowane? Po co wybierać taki sposób życia, jeśli jest tyle pilnych potrzeb w sferze działalności charytatywnej i ewangelizacji, których zaspokojenie nie wymaga bynajmniej podejmowania szczególnych zobowiązań życia konsekrowanego? Czy nie jest ono swoistym „marnotrawstwem” ludzkich energii, które zgodnie z zasadą wydajności można by wykorzystać dla większego dobra, z korzyścią dla ludzkości i dla Kościoła?

Takie pytania słyszymy coraz częściej. Są one przejawem kultury utylitarystycznej, czyli takiej, która skłonna jest oceniać wartość rzeczy, a nawet ludzi według kryterium ich bezpośredniej „przydatności”. Ten problem istniał zawsze, czego wymownym świadectwem jest scena namaszczenia Jezusa w Betanii: „Maria zaś wzięła funt szlachetnego i drogocennego olejku nardowego i namaściła Jezusowi nogi, a włosami swymi je otarła. A dom napełnił się wonią olejku” (J 12,3). Judaszowi, który pod pretekstem troski o ubogich ubolewał nad tak wielkim marnotrawstwem, Jezus odpowiedział: „Zostaw ją!” [w spokoju] (J 12,7).

Także dzisiaj jest to dobra odpowiedź na pytanie o przydatność życia konsekrowanego. Dla tych, którzy otrzymali bezcenny dar szczególnego naśladowania Jezusa, jest oczywiste, że można i należy kochać Go sercem niepodzielnym i że można poświęcić Mu całe życie, a nie tylko niektóre gesty, chwile czy niektóre działania. Rozlanie drogocennego olejku — znak czystej miłości, nie podyktowany żadnymi względami „użytecznymi” – jest dowodem bezinteresowności bez granic, która wyraża się przez życie oddane całkowicie miłości Chrystusa i Jego służbie, poświęcone Jego Osobie i Kościołowi. Ale właśnie takie życie, szczodrze „rozlane”, napełnia przyjemnym zapachem cały dom. Życie konsekrowane jest dzisiaj tak samo jak kiedyś cenną ozdobą Domu Bożego, czyli Kościoła (por. Vita consecrata, 104).

Kościół liczy więc na Wasz ewangelijny wkład w rozwój nauki, obyczajów, życia społecznego pośród Polonii. Przed Wami stoją otworem różnorakie dzieła: ewangelizacja, praca wychowawcza, animacja wspólnot chrześcijańskich, kierownictwo duchowe, obrona fundamentalnych dóbr życia i pokoju. A także – bodajże najważniejsze zadani – czyli formacja duchowa kobiet. Byle tylko dla Jezusa, a nie dla samorealizacji (por. Idziemy naprzód z nadzieją. Życie konsekrowane w Polsce na początku nowego tysiąclecia, rozdz. 2).

W Waszym pójściu za Chrystusem, którego śluby wieczyste są pieczęcią, ujawnią się – mam nadzieję, cechy typowe dla psychiki kobiecej: poświęcenie, delikatność, ofiarowanie samej siebie, miłość oblubieńczą, zmysł macierzyństwa duchowego. Będziecie powołane do tego, aby być znakiem czułej dobroci Boga dla ludzkości oraz szczególnym świadectwem tajemnicy Kościoła, który jest dziewicą, oblubienicą i matką. Temu szczególnemu powołaniu będziecie odpowiadać przez całe Wasze życie na miarę waszych osobistych zdolności i zgodnie z waszymi charyzmatami.

ZAKOŃCZENIE

Na koniec zaś prośmy Matkę Zbawiciela o wsparcie dla składających śluby wieczyste. Maryjo Wniebowzięta – ze względu na swoją wiarę i najściślejsze zjednoczenie z Jezusem tak w walce z grzechem jak i w zwycięstwie – wspomagaj Siostry, które składają dzisiaj swoje śluby wieczyste w ich dążeniu do wiecznej i jedynej szczęśliwości.

Zawierzamy je Tobie, aby umiały wychodzić naprzeciw ludziom w potrzebie i nieść im pomoc, a nade wszystko nieść im Jezusa.

Przewodniczący Episkopatu: Wniebowzięcie Maryi przypomina o naszej duchowej drodze

śr., 08/15/2018 - 16:09

We Wniebowzięciu Maryi podziwiamy chwałę, do jakiej została powołana Maryja, która przeszła przed nami duchową drogę, na którą my weszliśmy poprzez chrzest wiążąc nasze życie z Chrystusem – mówił w uroczystość Wniebowzięcia NMP abp Stanisław Gądecki. Przewodniczący Episkopatu Polski uczestniczył w obrzędzie składania ślubów wieczystych przez siostry Misjonarki Chrystusa Króla dla Polonii zagranicznej w podpoznańskim Morasku.

W homilii metropolita poznański przypomniał, że według starożytnych przekazów Wniebowzięcie dokonało się w drugim roku po Wniebowstąpieniu Chrystusa. „Wczytując się w starożytne relacje o tym wydarzeniu stosunkowo łatwo możemy dopatrzyć się w nich dużego podobieństwa do opisów Śmierci, Zmartwychwstania i Wniebowstąpienia Pana Jezusa. Wskrzeszenie i Wniebowzięcie Matki były jakby echem Zmartwychwstania i Wniebowstąpienia jej Syna” – mówił abp Gądecki.

>>Tekst homilii

Odnosząc się do słów św. Pawła „jak oddawaliście członki wasze na służbę nieczystości i nieprawości, tak teraz wydajcie członki wasze na służbę sprawiedliwości, dla uświęcenia”, abp Gądecki zaapelował do „używania rąk, nóg i języka do czynienia dobra, a nie zła”.

„Niech nasze lęki, uczucia i pożądania przenika zawierzenie Bogu i miłość bliźniego. Starajmy się przemieniać nasze choroby, cierpienia, starość i inne utrapienia – jakich nie da się uniknąć – w krzyż przybliżający nas do Boga” – mówił abp Gądecki.

Metropolita poznański porównał zakonne śluby wieczyste do postępowania Maryi, ponieważ siostry „pragną ze wszystkich sił przez wiarę i całkowite zjednoczenie z Chrystusem służyć dziełu zbawienia”.

„Te śluby odłączą was, drogie siostry, od światowego życia w jego najbardziej newralgicznych punktach. Wyłączą was ze «świata» na zasadzie dobrowolnej rezygnacji z ludzkiej miłości ‒ ślub czystości, z gromadzenia dóbr materialnych ‒ ślub ubóstwa, i z ludzkiej samowoli ‒ ślub posłuszeństwa. To wyrzeczenie wyrazi waszą gotowość do pełnego i nieodwołalnego oddania się Bogu” – mówił abp Gądecki.

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski zauważył, że niemało jest dziś ludzi, którzy nie potrafią znaleźć odpowiedzi na pytanie: po co istnieje życie konsekrowane.

„Takie pytania słyszymy coraz częściej. Są one przejawem kultury utylitarystycznej, czyli takiej, która skłonna jest oceniać wartość rzeczy, a nawet ludzi według kryterium ich bezpośredniej «przydatności»” – mówił abp Gądecki.

Metropolita poznański zaznaczył, że „dla tych, którzy otrzymali bezcenny dar szczególnego naśladowania Jezusa jest oczywiste, że można i należy kochać Go sercem niepodzielnym i że można poświęcić Mu całe życie, a nie tylko niektóre gesty, chwile czy niektóre działania”.

„Kościół liczy więc na wasz ewangelijny wkład w rozwój nauki, obyczajów, życia społecznego pośród Polonii. Przed wami stoją otworem różnorakie dzieła: ewangelizacja, praca wychowawcza, animacja wspólnot chrześcijańskich, kierownictwo duchowe, obrona fundamentalnych dóbr życia i pokoju” – podkreślił abp Gądecki.

Żeńskie Zgromadzenie Chrystusa Króla dla Polonii Zagranicznej powstało z inicjatywy kard. Augusta Hlonda i zostało zatwierdzone na prawie diecezjalnym w 1959 r. Dom generalny mieści się w Poznaniu-Morasku. Siostry pełnią posługę w Europie, Ameryce i Australii.

KAI/ ms / Poznań

Abp Depo: chodzi o zwycięstwo moralne prawdy i miłości

śr., 08/15/2018 - 14:45

Prośmy o tchnienie Ducha Świętego. Dzisiaj chodzi o zwycięstwo moralne prawdy i miłości – mówił metropolita częstochowski abp Wacław Depo w homilii wygłoszonej podczas głównych uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, 15 sierpnia, na Jasnej Górze. Mszy św. przewodniczył abp Salvatore Pennacchio, nuncjusz apostolski w Polsce. 

„Przeżywając wraz z całym Kościołem uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, uwielbiamy wielkie zwycięstwo miłości Chrystusa w Jego Matce, Maryi” – podkreślił na rozpoczęcie homilii abp Wacław Depo. Dodawał, że Wniebowzięcie Maryi pokazuje nam, jak wielkie są rozmiary zwycięskiej miłości Chrystusa nad grzechem i śmiercią.

Zachęcał, by nie poprzestawać tylko na podziwianiu Maryi w Jej zawierzeniu Bogu i Jej chwalebnym wniebowzięciu, ale doświadczać tego, czego Chrystus w swojej miłości miłosiernej pragnie także dla nas, dla naszego ostatecznego przeznaczenia, „byśmy przez wiarę z Nim zjednoczeni żyli w prawdzie i nie utracali Jego łaski w naszych osobistych i wspólnotowych powołaniach”. „Tu bowiem chodzi o Miłość, która wszystko przetrzyma i nigdy nie ustaje. Tu chodzi o łaskę Boga, która nigdy się nie wyczerpie” – podkreślił.

„Dzisiaj chodzi o zwycięstwo moralne prawdy i miłości, a w takim zwycięstwie nie ma wygranych i pokonanych, chyba, że ktoś czuje się pokonamy poprzez prawdę i miłość do Ojczyzny i jej dziejów” – mówił na Jasnej Górze abp Wacław Depo. Nawiązując do powracających ostatnio wypowiedzi, że w Polsce konstytucja ma iść przed Ewangelią, przypomniał, że Senat Argentyny odrzucił ustawę wprowadzającą aborcję na życzenie za co politykom podziękował Episkopat tego kraju. „Idźmy za tym przykładem na polu zmagań w Polsce „Zatrzymaj aborcję”, bo przyszłość Polski zależy od tego czy nasze prawo będzie miało źródło w Bogu czy powołując się na procedury prawne będzie otwarte tolerancyjnie na zło i śmierć” – powiedział.

Nawiązując do jubileuszu 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości, Metropolita Częstochowski przypomniał: „Dzień 15 sierpnia 1920 roku głęboko wpisał się nie tylko w historię naszej Ojczyzny, to był przełomowy moment obrony cywilizacji europejskiej, w której trwamy od pokoleń! Nie wszyscy chcą to uznać, że ten dzień i następujące po nim wydarzenia, były cudem czynu militarnego za sprawą Maryi Zwycięskiej i cudem jedności Polaków broniących po wielu latach zaborów odzyskanej Ojczyzny”.

Nuncjusz Apostolski abp Salvatore Pennacchio, przewodniczący Eucharystii przekazał wiernym błogosławieństwo w imieniu papieża Franciszka. Prosił też o modlitwę w intencjach Ojca Świętego i swojej posługi w naszym kraju. „Lubię tu przybywać, dobrze się czuję w Domu Matki Bożej, która jest przecież i naszą Matką. Dzisiejsza nasza obecność jest przeżywaniem Jej wzięcia do Nieba, aby mogła tam przebywać, gdzie Jej Syn, a nasz Pan, Jezus Chrystus – mówił abp Salvatore Pennacchio. Pozdrowił szczególnie tych, którzy podjęli trud pieszego pielgrzymowania do Domu Matki.

Podczas Eucharystii tradycyjnie poświęcone zostały zioła i kwiaty. Wierni zebrani na Jasnej Górze złożyli również przyrzeczenia Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego.

Na Eucharystii obecni byli m.in.: abp senior Stanisław Nowak, abp senior arch. częstochowskiej; abp Roger Pirenne z arch. Bertoua w Kamerunie; bp Henryk Tomasik, bp radomski, bp Andrzej Przybylski, bp pomoc arch. częstochowskiej, księża przewodnicy pieszych pielgrzymek oraz przedstawiciele władz. Szczególnym gościem uroczystości był Państwowy Zespół Ludowy Pieśni i Tańca „Mazowsze”.

Mszę św. transmitowały: TV TRWAM – tv-trwam.pl oraz kanał youtube jasnogórskiego sanktuarium.

BPJG/ BPKEP

Rzecznik Episkopatu: 15 sierpnia okazją do dziękczynienia za stulecie niepodległości Polski 

śr., 08/15/2018 - 06:00

Niewiele brakowało, byśmy stracili niepodległość zaledwie dwa lata po jej odzyskaniu. Groziła nam kolejna okupacja, gdyby nie zwycięstwo nad bolszewikami w 1920 r., zwane „Cudem nad Wisłą”, a którego rocznicę obchodzimy właśnie 15 sierpnia. Dlatego uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny oraz rocznica Cudu nad Wisłą są dobrą okazją do dziękczynienia za stulecie niepodległości Polski i do zawierzenia Matce Bożej przyszłości naszej ojczyzny – podkreślił rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik. 

Rzecznik Episkopatu podkreślił, że Uroczystość Wniebowzięcia jest tak ważna, iż należy ona do tzw. świąt nakazanych, obok np. Bożego Narodzenia czy Uroczystości Trzech Króli. To oznacza, że tym dniu katolicy na całym świecie mają obowiązek uczestniczenia we Mszy świętej.

„Wniebowzięcie Maryi jest jednym z dogmatów Kościoła katolickiego. Uroczystość ta uświadamia nam, że mamy w niebie niezawodną orędowniczkę, Matkę Boga i matkę każdego z nas. Jej możemy powierzać nasze codzienne sprawy, wyzwania, problemy oraz przyszłość ojczyzny, Europy i świata. Maryja jest zawsze gotowa, by nam pomagać. Nie przypadkiem mówimy, że jest Królową Polski, gdyż towarzyszy nam od wieków, w najtrudniejszych wydarzeniach. Dlatego Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny to również dobry czas, w którym możemy – za Jej wstawiennictwem – dziękować Bogu za stulecie odzyskania niepodległości naszej ojczyzny” – powiedział ks. Rytel-Andrianik.

Rzecznik Episkopatu podkreślił, że 15 sierpnia obchodzimy 98. rocznicę Bitwy Warszawskiej zwanej Cudem nad Wisłą oraz Święto Wojska Polskiego, dlatego biskupi proszą szczególnie w tym dniu o modlitwę w intencji żołnierzy, którzy dbają o bezpieczeństwo naszego kraju.

Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny nazywana jest również dniem Matki Boskiej Zielnej. W tym dniu wierni przynoszą do kościołów zioła i kwiaty, aby zostały poświęcone. Ma to swą głęboką symbolikę. Ks. Rytel-Andrianik  przypomniał, że zgodnie z tradycją chrześcijańską apostołowie, którzy przyszli na grób Matki Bożej u podnóża Góry Oliwnej w Jerozolimie, zamiast ciała Maryi znaleźli zioła i kwiaty. Stąd wziął się zwyczaj ich święcenia 15 sierpnia. Same zaś zioła i kwiaty symbolizują prośbę do Boga o zdrowie i błogosławieństwo. W tym dniu rolnicy dziękują za plony, które właśnie zebrali, w myśl przysłowia „na Wniebowzięcie zakończone żęcie”.

Dogmat o Wniebowzięciu Maryi z duszą i ciałem do nieba został ogłoszony przez Papieża Piusa XII w 1950 r. w konstytucji apostolskiej Munificentissimus Deus (Najszczodrobliwszy Bóg). Dokonało się to na usilną prośbę biskupów i świeckich z całego świata, także z Polski. Wcześniej wierzono, że Maryja została wzięta do nieba, stąd liczne Kościoły pod tym wezwaniem. Przez wieki debatowano nad tym, czy Maryja zmarła, czy tylko zasnęła i została wniebowzięta. W katechezie z 25 czerwca 1997 r. św. Jan Paweł II odniósł się do tego, mówiąc, że Maryja zmarła, podobnie jak Jej Syn Jezus Chrystus. Streszczając zaś tę katechezę po polsku, św. Jan Paweł II dodał: „Chcemy podkreślić, że na pewno Matka Boża zmarła, ponieważ zmarł i Chrystus. Przeszła przez śmierć, bo i On przeszedł przez śmierć”.

Jak co roku, na Jasnej Górze 15 sierpnia mają miejsce uroczystości z udziałem tysięcy pielgrzymów, którzy przybywają tam pieszo z całej Polski. Ponadto jest to dzień odpustu w wielu kościołach w Polsce i na świecie, które są pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Największe i najbardziej znane obchody Wniebowzięcia NMP w Polsce mają miejsce w Kalwarii Zebrzydowskiej, gdzie odbywają się inscenizacje przedstawiające Zaśnięcie Maryi oraz jej Wniebowzięcie, a także w Kalwarii Pacławskiej na Podkarpaciu.

BP KEP

Posłuchaj też:

Zobacz:
>>Program uroczystości na Jasnej Górze
>>Święto Wojska Polskiego i rocznica Cudu nad Wisłą

Zdjęcie ilustracyjne: Jasna Góra/ Krzysztof Świertok

Kalwaria Zebrzydowska: Uroczystość Matki Bożej Kalwaryjskiej

wt., 08/14/2018 - 09:16

W Uroczystość NMP Kalwaryjskiej, 13 sierpnia, Mszy Świętej w bazylice w Kalwarii Zebrzydowskiej przewodniczył kard. Stanisław Dziwisz w obecności kard. Mariana Jaworskiego oraz licznie zgromadzonych kapłanów dekanatu kalwaryjskiego i okolicznych parafii.

„Ksiądz Kardynał Marian jest wyjątkowym świadkiem i pielgrzymem, dlatego przybył tutaj i zaprosił mnie, żeby być z nim. Ja też mam szczególne powody do tego, by być tutaj w Uroczystość Matki Bożej Kalwaryjskiej. Cieszę się, że możemy być razem z księżmi i sprawować tę Eucharystię”. Mówił na początku kard. Dziwisz.

Zgromadzonych pielgrzymów przywitał kustosz, o. Konrad Cholewa OFM, który wyraził wdzięczność zarówno hierarchom, jak i pozostałym wiernym za ich miłość do kalwaryjskiego sanktuarium i Matki Bożej.

Podczas liturgii homilię wygłosił ks. kan. Wiesław Cygan, dziekan dekanatu kalwaryjskiego. „Historia potwierdza, że Maryja jest nam w życiu potrzebna mimo naszych rodzonych matek, bo Ona prowadzi, chroni, pociesza, uzdrawia, ale też i króluje. (…) Bo przecież Ona, w tym wyjątkowym roku stulecia odzyskania niepodległości, jakże bardzo potwierdza swoją skuteczną pomoc w prowadzeniu nas wszystkich nie tylko osobiście, ale całego narodu, do tego, by zwycięstwo zawsze było. Mimo trudu, doświadczeń, krzyży, upokorzeń, niewoli, z tego wszystkiego zawsze nas wyprowadzała”.

Wieczorem w kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej został odśpiewany Akatyst ku czci Bogarodzicy, następnie pielgrzymi odmówili różaniec i nastąpiło zasłonięcie cudownego obrazu. Przez cały dzień wierni bardzo licznie nawiedzali sanktuarium. Na modlitwę  przed obrazem NMP Kalwaryjskiej przybył także bp Jan Szkodoń.

Matka Boża w kalwaryjskim obrazie była szczególnie bliska św. Janowi Pawłowi II. Sam mówił o Niej, że od najmłodszych lat wychowywała Jego serce. Podczas swoich papieskich pielgrzymek do sanktuarium, potwierdzał wielokrotnie swoje szczególne związki z Kalwarią. „Ile razy doświadczałem tego, że Matka Bożego Syna zwraca swe miłosierne oczy ku troskom człowieka strapionego i wyprasza łaskę takiego rozwiązania trudnych spraw, że w swej niemocy zdumiewa się on potęgą i mądrością Bożej Opatrzności. Czy nie doświadczają tego również pokolenia pątników, które przybywają tutaj od czterystu lat? Z pewnością tak”. Mówił w sanktuarium Święty Papież 19 sierpnia 2002r.

Biuro Prasowe Sanktuarium/ Kalwaria Zebrzydowska

Zdjęcie ilustracyjne: o. F. Salezy Nowak OFM

Św. Maksymilian Kolbe patronem Ziemi Oświęcimskim w 77. rocznicę śmierci

wt., 08/14/2018 - 07:18

Stolica Apostolska ustanowiła św. Maksymiliana patronem Ziemi Oświęcimskiej. Dekret Prefekta Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów kard. Roberta Saraha zostanie odczytany w byłym niemieckim obozie Auschwitz 14 sierpnia podczas obchodów 77. rocznicy męczeńskiej śmierci franciszkanina.

Mszy św. o godz. 10.30 na Placu Apelowym przy Bloku 11 przewodniczyć będzie metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski.

Wcześniej, o godz. 8.00 w Centrum św. Maksymiliana w Harmężach (5 km od Auschwitz) odbędzie się nabożeństwo „Transitus”, upamiętniające przejście św. Maksymiliana z tego świata do nieba. Poprowadzi je wikariusz krakowskiej prowincji franciszkanów o. Mariusz Kozioł. Bezpośrednio po nim franciszkańska pielgrzymka z relikwiami św. Maksymiliana uda się na mszę św. do Auschwitz.

Święty Maksymilian Maria Kolbe (XIX/XX w.) był franciszkaninem, założycielem największej męskiej wspólnoty zakonnej dwudziestego wieku i twórcą największego w Polsce wydawnictwa prasy i książki religijnej w Niepokalanowie k. Warszawy, założycielem ruchu maryjnego pod nazwą „Rycerstwo Niepokalanej”, męczennikiem Auschwitz (14 sierpnia 1941 r.).

1971 roku został wyniesiony na ołtarze. 1972 roku odznaczony pośmiertnie Krzyżem Złotym Orderu Virtuti Militari. Uchwałą Senatu Rzeczypospolitej Polskiej rok 2011 (70. rocznica śmierci) był Rokiem św. Maksymiliana Marii Kolbego. W uzasadnieniu Senatorowie RP świętego franciszkanina nazwali: wyjątkową postacią w panteonie wielkich Polaków dwudziestego wieku, symbolem ofiar nazizmu, symbolem trudnych wyborów obecnych w życiu każdego człowieka, obrońcą godności człowieka, wzorcem cnót, autorytetem moralnym, bohaterem o heroicznej odwadze, wychowawcą, społecznikiem, obywatelem świata. A za Janem Pawłem II dodatkowo – „patronem trudnych czasów”.

JMS

Strony